Cześć, mam taki problem. Jesteśmy ze swoim partnerem 2 lata. Na początku wszystko było cudowne, wydawało mi się że jest idealnym mężczyzną i że nic więcej mi już nie potrzeba. Kilka miesięcy później całował się z inną kobietą, odkryłam to po kilku tygodniach. Zaczął mnie przepraszać i całkowicie urwał kontakt z nią więc mu wybaczyłam. Widziałam w jego zachowaniu skruchę i wielką miłość wobec mnie. Ciężko było mi o tym zapomnieć i wiele razy wracałam myślami do tej sytuacji, ale w końcu zapomniałam kiedy uświadomił mi żebym już więcej nie wracała do tego tematu. Od tamtego momentu było dobrze przez pewien czas. W tym czasie dużo zmieniłam w swoim zachowaniu, skończyłam z kontrolowaniem go oraz wybuchami agresji z mojej strony. Kiedy stałam się spokojniejsza te wybuchy agresji przeszły jakby na niego.
Po pewnym czasie zaczęlismy się bardzo dużo kłócić, takie kłótnie zdarzały się regularnie. Probowałam je wyjaśnić, ale on zawsze kazał mi czekać okazując suchość, dystans i obojętność. Stosował tzw. "ciche dni". Jednak z czasem wszystko zaczęło się wymykać mu spod kontroli. Zaczął stosować wyzwiska wobec mnie, poniżać czasem przy znajomych, podcinać mi skrzydła mówiąc w złośći i w kłótni, że nic nie potrafię, że jestem dziecinna i że sama nic nie mam, a inne są ode mnie lepsze. Pewnego razu podczas kłótni usłyszałam od niego, że wcale mnie nie zdradził wtedy bo się z nią nie przespał i żebym nie pszesadzała. Po czym dodał, że bardzo chętnie by ją przeleciał. To był cios w plecy dla mnie i tego jak bardzo przeżyłam stres związany z całą sytuacją sprzed lat. Oprócz tego zaczęło się szarpanie mną, pokazywanie że jestem gorsza od niego w każdej kwestii, że mój wygląd mu nie odpowiada. Potrafił powiedzieć mi prosto w twarz, że mój biust mu nie odpowiada i że inna ma o wiele lepszy.
Podczas kłótni do tego wszystkiego doszło uderzanie mnie w ramiona, siniaki na rękach, przytrzymywanie mnie za siłe za szyje i mocne szarpanie za włosy do tego stopnia, że pożniej bolała mnie skóra głowy przez kilka dni. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafił przyznać się do tego, że źle zrobił, a wytykał mi moje błędy nie zważając nigdy na swoje. Probowałam to wytrzymac wiele razy. Przez ciągłe słyszenie że jestem gorsza, stałam się bardzo zazdrosna i niepewna siebie . Twierdził że niszczę związek tą zazdrością. Ostatnio w sobotę gdy zauważyłąm, że rozmawia z jakąś dziewczyną i śmiali się podeszłam do niego i poprosiłam go na bok kiedy już sobie poszła i spytałam się o czym rozmawiali a on na mnie wyskoczył i stwierdził, że znów jestem zazdrosna i że on już tego nie wytrzyma. Skończyło się tak, że zerwaliśmy ostatnio, jednak uważa, że tylko ja jestem winna w tym a jego napady złośći i agresji w stosunku mnie nic nie znaczą, bo to moja wina.
Za wszelką cene udowodnił, że to ja powinnam sie starać i być mu podporządkowana. Teraz gdy zerwaliśmy powiedział, że chce utrzymywać dalej ze mną kontakt jako znajomi żeby nie było nam tak ciężko. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z jednej strony go kocham bo przeżyliśmy ze sobą też dużo wspaniałych chwil i mieliśmy plany a z drugiej czuje sie winna przez to jak psychicznie mnie poniżał przez cały czas i twierdził, że wszystkie kłotnie były moją winą. Co myślicie o tym wszystkim?
Nie pszesadzasz, nie przesadzasz także.
Bohater wątku, bo partnerem go nie nazwę, stosuje wobec Ciebie nie tylko przemoc psychiczną (Ty też wobec niego stosowałaś, czy przestałaś - nie napisałaś), ale i fizyczną.
To jakiś koszmar....
Pytasz retorycznie, tak?
To jakiś koszmar....
Pytasz retorycznie, tak?
pytam naprawdę.., bo sama już się pogubiłam w tym wszystkim. Z jednej strony jest kochany i idealny a z drugiej zachowuje się tak jak napisałam wyżej. Cieżko mi sobie poradzić z tym samej
5 2020-10-07 13:51:40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-10-07 13:53:42)
Ideałów nie ma. Poza tym idealny, czy choćby wystarczająco dobry, człowiek nie zachowuje się w opisany przez Ciebie sposób.
Wejdź na którąkolwiek stronę Niebieskiej Linii i przeczytaj informacje o przemocy domowej.
***
Znajdziesz na tych stronach sporo inf. prawnych oraz adresów, numerów telefonów instytucji, w których możesz uzyskać realną pomoc.
Zielony_Domek napisał/a:To jakiś koszmar....
Pytasz retorycznie, tak?pytam naprawdę.., bo sama już się pogubiłam w tym wszystkim. Z jednej strony jest kochany i idealny a z drugiej zachowuje się tak jak napisałam wyżej. Cieżko mi sobie poradzić z tym samej
To odpowiem, tak, doświadczasz przemocy, zarówno psychicznej, jak się okazuje również fizycznej.
Potrzebujesz pomocy.
7 2020-10-07 14:51:47 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-10-07 14:52:01)
On Cię bije, poniża a Ty go dalej kochasz?
Lecz się kobieto.
Autorko, a skóra na głowie przestała Cię już boleć?
Chyba tak, skoro uważasz, że jesteś ofiarą tylko przemocy psychicznej.
Musisz się leczyć, bo jesteś kompletnie oderwana od rzeczywistości.
Wejdź na stronę niebieskiej linii, jak radzi Ci Wielokropek. Zrób chociaż minimalny wysiłek, a wtedy znajdziesz tutaj jakąś pomoc.
Z tego opisu nie tylko wynika, ze on stosowal przemoc fizyczna i psychiczna, ale ze Ty tez jestes toksyczna.
Jak najdalej od niego, nigdy wiecej z nim nie gadaj.