Nie mam już nadziei - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mam już nadziei

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Nie mam już nadziei

Witajcie
To mój pierwszy temat i zapewne ostatni.
Jestem załamana, zdruzgotana, mam mętlik w głowie, nie wiem co myśleć.
Jestem w związku małżeńskim 2 lata, a z mężem ogólnie ponad 7 lat. Niby jest wszystko dobrze, ale ...
Oboje mamy w miarę prace, mamy ładne mieszkanie, nie przelewa nam się , ale cieszymy się z małych rzeczy. Powinnam być szczęśliwa ale nie jestem.
Mamy problem w sferze intymnej, nie ma między nami czułości i pasji. A raczej nie ma jej ze strony męża.
Nasz seks jest bardzo rzadko, nigdy nie jest spontaniczny, zawsze jak już jest to tylko w weekend. Od męża słyszę multum wymówek , niby stare, niby nowe, za każdym razem dopasowuje je pod siebie aby wg mnie się wybielić. W tygodniu twierdzi, że nie ma sił bo ciężko pracuje. Więc już nawet nie wspominam o tym,nic nie robię w tym kierunku. W weeekend, jak to weekend zazwyczaj jest większe sprzątanie, większe zakupy. Po tych czynnościach zazwyczaj też twierdzi, że nie ma już sił, a jak ma to twierdzi, że weekend jest po to aby odpocząć.
Jak już dochodzi do zbliżenia, to wygląda to zazwyczaj tak że on daje znaki że ma ochotę, ja idę do sypialni, trochę mnie popieści tak jak zawsze, nie czuję w nim żadnej pasji, robi swoje i wychodzi.
Jego kolejną wymówką jest to że to ja powinnam bardziej aranżować. Wierzcie mi, że próbowałam ale ileż razy można usłyszeć od własnego męża odmowy, albo ewidentnego unikania mnie wtedy. Jak się motywuję i próbuję coś więcej to zaś twierdzi, że mnie ciągle o jedno chodzi.
Kolejna wymówka to jego lekka nadwaga, twierdzi ,że przez nią nie ma sił.   Wiele razy próbował różnych diet, chodzenia na siłownie, ale zawsze kończy się to tak że jest zapał na poćżatku  a ta motywacja szybko przemija.
Oboje niby pragniemy dziecka, ale jak może się ono pojawić jak nawet nie próbujemy, bo on nie chce.
Dobija mnie fakt, że on ma córkę  z poprzedniego małżeństwa. Było to ponad 10 lat temu. Ma dziecko z kimś kogo nie kocha, ale kogoś kogo kocha raczej nie chce mieć. Mam ochotę mu powiedzieć że niebawem przekaże wszytko co mamy tej córce bo ja nie będę miała komu.
Mamy swoje lata, szczególnie ja,więc jak miałoby się pojawić dziecko to teraz.
Możecie nie musicie komentować, możecie mnie hejtować, jest mi w sumie wszystko jedno.
Mam ochotę pokazać ten post mężowi, nie wiem czy może być gorzej.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie mam już nadziei

Jestem facetem, więc to co napiszę jest strzelaniem z biodra i mogę się kompletnie mylić.  Wydaje mi się że kobieta jest szczęśliwa w długotrwałym związku gdy jej partner na pierwszym miejscu jest jej kochankiem.  W małżeństwie to mąż musi być tym kochankiem.  Przez "kochanka" rozumiem takiego faceta który wzbudza u partnerki pożądanie, dreszczyk emocji, romansuje z nią, zaskakuje ją (pozytywnie), potwierdza jej atrakcyjność i kobiecość.  Możesz sobie wyobrazić jakiej jakości jest seks z takim facetem.  Kobieta w zamian powinna być jego kochanką - flirtować z nim, pobudzać jego wyobraźnię, szanować go, łechtać jego ego, itp.

Niestety, utrzymanie romansu w nieskończoność jest bardzo trudne.  To wymaga zamierzonych działań.  Mężczyźni są chyba zbyt leniwi i może nawet nieświadomi tego czego kobieta potrzebuje.  W rezultacie, kobiety tracą pożądanie do swoich mężów, więdną i próbują uciekać w lektury takie jak "50 Twarzy Graya", albo w ręce kochanka poza małżeństwem.

Twój mąż musi włożyć wysiłek w ten związek bo inaczej nic z tego nie będzie.  Małżeństwo to nie kierat który się pcha do grobowej deski.  Trzeba cieszyć się życiem z partnerką/partnerem.

Tylko 2 lata w małżeństwie...  Skoro jest taki przemęczony to wystarczy wziąć razem kąpiel w pianie.  Można poleżeć nago na łóżku i sie przytulać.  Lepsze to od kompletnego odtrącenia.

Z wyjątkiem dzieci, każdy ma takie życie na jakie zasługuje.

3

Odp: Nie mam już nadziei

To jest ciezka sprawa. Nie da sie kogos zmusic do seksu i takie wymuszone stosunki to nie jest wygrana. Jezeli on zwyczajnie nie chce i go tak nie krecisz to nic na to sie nie da poradzic.
On nie wywola w sobie uczuc jakich nie ma z natury, a Ty nie mozesz go zmusic. To, ze on nie chce seksu z jakas osoba (nawet jezeli ta osoba to akurat jego zona) to nie jest to choroba, to jest jego podstawowe prawo.
Albo sie z tym pogodzisz, albo zmienisz zwiazek.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

4

Odp: Nie mam już nadziei

On Cie nie kocha. Przykro mi.

5

Odp: Nie mam już nadziei

Brzmi jak opowieść pożycia starców z 40 letnim stażem (ani nie obrażając starców, ani tym bardziej par z 40letnim stażem).
Współczuję Ci z całego serca.

Rozmawiałaś z mężem dlaczego tak się zachowuje?

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

6

Odp: Nie mam już nadziei
Pronome napisał/a:

On Cie nie kocha. Przykro mi.

Czasami kocha sie jakas osobe juz tylko platonicznie.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

7

Odp: Nie mam już nadziei

Moim zdaniem to on nie chce już mieć więcej dzieci.
Ma jedno a więc spełnił się jako ojciec.
Nie chce mu się ponownie pieluch, kolek, nieprzespanych nocy.
Do tego piszesz, ze wam się nie przelewa a dziecko to rosnące  razem z nim wydatki.
Jego córka też pewnie lada dzień będzie potrzebowała wyższych alimentów.
Dlatego na twoim miejscu nie liczyłabym na dziecko z nim.
Odwleka to aż nie będziesz mogła.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

8

Odp: Nie mam już nadziei

Absolutnie nie zachodź teraz w ciążę - Twoje małżeństwo się sypie i dziecko tego nie naprawi.

9

Odp: Nie mam już nadziei

Jedynym wyjściem z tej przykrej sytuacji jest rozstanie. Lepiej już nie będzie...

10

Odp: Nie mam już nadziei
Kleoma napisał/a:

Moim zdaniem to on nie chce już mieć więcej dzieci.
Ma jedno a więc spełnił się jako ojciec.
Nie chce mu się ponownie pieluch, kolek, nieprzespanych nocy.
Do tego piszesz, ze wam się nie przelewa a dziecko to rosnące  razem z nim wydatki.
Jego córka też pewnie lada dzień będzie potrzebowała wyższych alimentów.
Dlatego na twoim miejscu nie liczyłabym na dziecko z nim.
Odwleka to aż nie będziesz mogła.

Też myślę że on nie chce dziecka i do tego w ogóle już nie chce, ukrywa to przed Autorką  i odwleka na święty nigdy.
To że misiek z niego, przyzwyczajenie,wygoda  go trzyma w związku to raczej drugoplanowa sprawa  - dziwna to miłość bez pożądania.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-07-31 12:28:30)

Odp: Nie mam już nadziei

szczerze, to nie widzę tu miłości z żadnej strony. przynajmniej ja miłości do męża nie widzę też.
Jeśli w weekend mają czas dla siebie a głównym herbem dnia jest MOP, to o czym mówimy.
Proponuję autorko zacząć od zastanowienia się nad tym, na co masz wpływ: nad swoim podejściem do męża, a potem się zobaczy, czy da się coś z tego wykrzesać. Ile macie lat?
Zgadzam się z Kaktusem- w małżeństwie relacja damsko- męska to podstawa, inaczej to jakaś firma współlokatorska.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

12

Odp: Nie mam już nadziei

Mnóstwo małżeństw żyje tak jak autorka z mężem. Bez seksu, bez okazywania uczuć.
Praca, podział obowiązków domowych, czasami konflikty na tym tle.
Razem pokazują się na uroczystościach rodzinnych albo/i w kościele co niedzielę.
Jednak nie chcą nic zmieniać bo to jest wygodne życie. Da się tak żyć.
Czasami ewentualne rozstanie i podział majątku byłoby stratą dla obu stron - konieczność wyprowadzki do mniejszego lokalu, zbyt daleko od pracy itd..
Więc siedzi się razem i nic nie robi, nie psuje tego co jest.
Tylko to są przeważnie ludzie, którzy mają wspólne dzieci i już nowych nie pragną.
A autorka dziecka chce.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

13

Odp: Nie mam już nadziei

Zacznijmy od tego żeby Twój wybranek przestał oglądać porno i się masturbować. A potem można pracować dalej. Bez tego nic się nie zmieni przykro mi.

Ze swojej strony możesz się zdystansować, zająć się bardziej sobą, zapomnij na jakiś czas o seksie bo im bardziej będziesz napierać tym bardziej nic z tego nie będzie.

Może jak on zobaczy że jesteś szczęśliwa, zadowolona i że w sumie aż tak nie potrzebujesz tego seksu jak powietrza to sam go zapragnie.

14

Odp: Nie mam już nadziei
Lacrymossa55 napisał/a:

Zacznijmy od tego żeby Twój wybranek przestał oglądać porno i się masturbować. A potem można pracować dalej. Bez tego nic się nie zmieni przykro mi.

Ze swojej strony możesz się zdystansować, zająć się bardziej sobą, zapomnij na jakiś czas o seksie bo im bardziej będziesz napierać tym bardziej nic z tego nie będzie.

Może jak on zobaczy że jesteś szczęśliwa, zadowolona i że w sumie aż tak nie potrzebujesz tego seksu jak powietrza to sam go zapragnie.

On wcale nie musi oglądać porno czy się masturbować.
Są mężczyźni, którym wystarcza sporadyczny seks, mają zmniejszone potrzeby z jakichś powodów, zdrowotnych, emocjonalnych.
Zakładając jednak, ze on to robi to w jaki sposób autorka ma wydobyć od niego ten fakt i jak potem wyegzekwować zaprzestanie?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15

Odp: Nie mam już nadziei
Kleoma napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

Zacznijmy od tego żeby Twój wybranek przestał oglądać porno i się masturbować. A potem można pracować dalej. Bez tego nic się nie zmieni przykro mi.

Ze swojej strony możesz się zdystansować, zająć się bardziej sobą, zapomnij na jakiś czas o seksie bo im bardziej będziesz napierać tym bardziej nic z tego nie będzie.

Może jak on zobaczy że jesteś szczęśliwa, zadowolona i że w sumie aż tak nie potrzebujesz tego seksu jak powietrza to sam go zapragnie.

On wcale nie musi oglądać porno czy się masturbować.
Są mężczyźni, którym wystarcza sporadyczny seks, mają zmniejszone potrzeby z jakichś powodów, zdrowotnych, emocjonalnych.
Zakładając jednak, ze on to robi to w jaki sposób autorka ma wydobyć od niego ten fakt i jak potem wyegzekwować zaprzestanie?


I ile zakład że on właśnie tak robi?

16

Odp: Nie mam już nadziei
Zdruzgotana_zona napisał/a:

Możecie nie musicie komentować, możecie mnie hejtować, jest mi w sumie wszystko jedno.
Mam ochotę pokazać ten post mężowi, nie wiem czy może być gorzej.

Wcale nie miałam zamiaru komentować, bo nie warto. Dojrzały człowiek wyciąga sam wnioski z doświadczeń.
Nie znajdziesz tu gotowej recepty na Twoje życie, sama musisz wybrać co dalej. Ale do tego potrzena jest odwaga i pomysł na siebie.

Pycha kroczy przed upadkiem !

17

Odp: Nie mam już nadziei
Lacrymossa55 napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

Zacznijmy od tego żeby Twój wybranek przestał oglądać porno i się masturbować. A potem można pracować dalej. Bez tego nic się nie zmieni przykro mi.

Ze swojej strony możesz się zdystansować, zająć się bardziej sobą, zapomnij na jakiś czas o seksie bo im bardziej będziesz napierać tym bardziej nic z tego nie będzie.

Może jak on zobaczy że jesteś szczęśliwa, zadowolona i że w sumie aż tak nie potrzebujesz tego seksu jak powietrza to sam go zapragnie.

On wcale nie musi oglądać porno czy się masturbować.
Są mężczyźni, którym wystarcza sporadyczny seks, mają zmniejszone potrzeby z jakichś powodów, zdrowotnych, emocjonalnych.
Zakładając jednak, ze on to robi to w jaki sposób autorka ma wydobyć od niego ten fakt i jak potem wyegzekwować zaprzestanie?


I ile zakład że on właśnie tak robi?

A jeśli tak robi to jak autorka ma sprawić aby nie robił? I aby poczuł pociąg do niej?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

18

Odp: Nie mam już nadziei
Kleoma napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:
Kleoma napisał/a:

On wcale nie musi oglądać porno czy się masturbować.
Są mężczyźni, którym wystarcza sporadyczny seks, mają zmniejszone potrzeby z jakichś powodów, zdrowotnych, emocjonalnych.
Zakładając jednak, ze on to robi to w jaki sposób autorka ma wydobyć od niego ten fakt i jak potem wyegzekwować zaprzestanie?


I ile zakład że on właśnie tak robi?

A jeśli tak robi to jak autorka ma sprawić aby nie robił? I aby poczuł pociąg do niej?

Sprawdzić nie sprawdzi, może co najwyżej grzecznie zapytać ale z tego co widzę ich relacja jest na takim etapie że on i tak się nie przyzna a wręcz uzna to za atak.

Tak jak napisałam wyżej jedyne co ona może teraz to po prostu zająć się sobą, nie być obrażoną na męża, nie robić mu awantur i nie poruszać tego tematu. Zacząć chodzić na jakieś zajęcia, cieszyć się życiem i być szczęśliwą kobietą. Na mężu świat się nie kończy. Kiedy już jej wartość wzrośnie na tyle w oczach męża że będzie on chciał porozmawiać wtedy porozmawiają. A może po prostu żona zacznie emanować taką energią ze mężowi zaraz się zachce seksu.

19

Odp: Nie mam już nadziei
Lacrymossa55 napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

I ile zakład że on właśnie tak robi?

A jeśli tak robi to jak autorka ma sprawić aby nie robił? I aby poczuł pociąg do niej?

Sprawdzić nie sprawdzi, może co najwyżej grzecznie zapytać ale z tego co widzę ich relacja jest na takim etapie że on i tak się nie przyzna a wręcz uzna to za atak.

Tak jak napisałam wyżej jedyne co ona może teraz to po prostu zająć się sobą, nie być obrażoną na męża, nie robić mu awantur i nie poruszać tego tematu. Zacząć chodzić na jakieś zajęcia, cieszyć się życiem i być szczęśliwą kobietą. Na mężu świat się nie kończy. Kiedy już jej wartość wzrośnie na tyle w oczach męża że będzie on chciał porozmawiać wtedy porozmawiają. A może po prostu żona zacznie emanować taką energią ze mężowi zaraz się zachce seksu.

Musze powiedziec, ze to nie koniecznie bedzie dzialac. Jak mi sie nie chcialo seksu z druga osoba to ani bym nie zaprzestala masturbacji, ani zadne silownie i dobry wyglad czy energia bylego mnie do tego seksu nie zachecily. Cieszylam sie, ze sie odczepil i zajmowal soba.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

20

Odp: Nie mam już nadziei
Winter.Kween napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:
Kleoma napisał/a:

A jeśli tak robi to jak autorka ma sprawić aby nie robił? I aby poczuł pociąg do niej?

Sprawdzić nie sprawdzi, może co najwyżej grzecznie zapytać ale z tego co widzę ich relacja jest na takim etapie że on i tak się nie przyzna a wręcz uzna to za atak.

Tak jak napisałam wyżej jedyne co ona może teraz to po prostu zająć się sobą, nie być obrażoną na męża, nie robić mu awantur i nie poruszać tego tematu. Zacząć chodzić na jakieś zajęcia, cieszyć się życiem i być szczęśliwą kobietą. Na mężu świat się nie kończy. Kiedy już jej wartość wzrośnie na tyle w oczach męża że będzie on chciał porozmawiać wtedy porozmawiają. A może po prostu żona zacznie emanować taką energią ze mężowi zaraz się zachce seksu.

Musze powiedziec, ze to nie koniecznie bedzie dzialac. Jak mi sie nie chcialo seksu z druga osoba to ani bym nie zaprzestala masturbacji, ani zadne silownie i dobry wyglad czy energia bylego mnie do tego seksu nie zachecily. Cieszylam sie, ze sie odczepil i zajmowal soba.


Okej ale wnioskuję że skoro są razem to seks był. A jeśli był to znaczy że ona go pociągala. Coś się musiało po drodze stać że to się zmieniło. Dlatego uważam że można to zmienić. Jeśli to by była kompletnie obca osoba to rozumiem że jeśli się nie podoba to nic tego nie zmieni chociaż tutaj też myślę że są szanse. Ale sytuacja autorki jest inna. I myślę że mądrym postępowaniem może coś zmienić w tej sprawie.

21

Odp: Nie mam już nadziei

To co Lacrymosa pisze, mialoby sens, gdyby w innych dziedzinach tego związku bylo super, a tylko seks kulał. A czy w tym związku tak jest?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

22

Odp: Nie mam już nadziei
Ela210 napisał/a:

To co Lacrymosa pisze, mialoby sens, gdyby w innych dziedzinach tego związku bylo super, a tylko seks kulał. A czy w tym związku tak jest?

Przeważnie właśnie brak seksu jest efektem końcowym innych braków w związku. Nie bywa tak żeby w szczęśliwym związku nie było seksu, chyba że z powodów które te osoby razem ustaliły np. Religijnych, etycznych itp. Lub z powodu choroby, przemęczenia ale wtedy przeważnie partnerzy jakoś się w tym wspierają i przede wszystkim wiedzą dlaczego seksu nie ma.

Tutaj na pewno problem jest o wiele bardziej złożony. Więc autorka ma 3 wyjścia z sytuacji. Ponieważ wpływ ma tylko i wyłącznie na siebie to w tym obszarze powinna działać.

1. Rozstać się z mężem.
2. Zaakceptować fakt że seksu nie będzie a związek wygląda tak a nie inaczej.
3. Zmienić swoje postępowanie jeśli kocha męża i próbować poprzez to naprawić sytuację.

23

Odp: Nie mam już nadziei

Ważniejszym problemem w tym małżeństwie jest jego niechęć do posiadania dziecka.
Brak seksu można zaakceptować, pogodzić się z tym, ze nie ma, będzie sporadycznie.
Ale wizja nieposiadania własnego dziecka jest gorsza.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

24

Odp: Nie mam już nadziei
Zdruzgotana_zona napisał/a:

Oboje niby pragniemy dziecka, ale jak może się ono pojawić jak nawet nie próbujemy, bo on nie chce.
Dobija mnie fakt, że on ma córkę  z poprzedniego małżeństwa. Było to ponad 10 lat temu. Ma dziecko z kimś kogo nie kocha, ale kogoś kogo kocha raczej nie chce mieć. Mam ochotę mu powiedzieć że niebawem przekaże wszytko co mamy tej córce bo ja nie będę miała komu.

Sama autorka jak widać nie wie czy on chce dzieci. Najpierw oboje pragniemy dziecka a potem on nie chce. Więc albo chcą oboje albo nie.

25

Odp: Nie mam już nadziei
Lacrymossa55 napisał/a:
Zdruzgotana_zona napisał/a:

Oboje niby pragniemy dziecka, ale jak może się ono pojawić jak nawet nie próbujemy, bo on nie chce.
Dobija mnie fakt, że on ma córkę  z poprzedniego małżeństwa. Było to ponad 10 lat temu. Ma dziecko z kimś kogo nie kocha, ale kogoś kogo kocha raczej nie chce mieć. Mam ochotę mu powiedzieć że niebawem przekaże wszytko co mamy tej córce bo ja nie będę miała komu.

Sama autorka jak widać nie wie czy on chce dzieci. Najpierw oboje pragniemy dziecka a potem on nie chce. Więc albo chcą oboje albo nie.

On mówi, że pragnie ale nic nie robi w tej kwestii aby się pojawiło. Puste słowa.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

26

Odp: Nie mam już nadziei

Można też przestać chcieć mieć dziecko z kimś, w wyniku rozczarowania związkiem.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27

Odp: Nie mam już nadziei
Kleoma napisał/a:

Ważniejszym problemem w tym małżeństwie jest jego niechęć do posiadania dziecka.
Brak seksu można zaakceptować, pogodzić się z tym, ze nie ma, będzie sporadycznie.
Ale wizja nieposiadania własnego dziecka jest gorsza.

Zależy od człowieka i jego podejścia - od tego na ile ważny dla niego jest seks i na ile ważne macierzyństwo/ojcostwo. Są osoby, i wcale nie jest ich mało, którym łatwiej przyszłoby zrezygnować z tego drugiego niż z seksu. Nawiasem mówiąc, ja sama życia bez seksu sobie nie wyobrażam, a już na pewno dobrego związku. 

Ela210 napisał/a:

Można też przestać chcieć mieć dziecko z kimś, w wyniku rozczarowania związkiem.

Znam też sytuacje odwrotne, kiedy ktoś zaczął pragnąć dziecka dopiero przy odpowiedniej osobie, choć wcześniej zarzekał się, że nie, że to zupełnie nie dla niego, że nie widzi się w tej roli.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

28

Odp: Nie mam już nadziei
Lacrymossa55 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
Lacrymossa55 napisał/a:

Sprawdzić nie sprawdzi, może co najwyżej grzecznie zapytać ale z tego co widzę ich relacja jest na takim etapie że on i tak się nie przyzna a wręcz uzna to za atak.

Tak jak napisałam wyżej jedyne co ona może teraz to po prostu zająć się sobą, nie być obrażoną na męża, nie robić mu awantur i nie poruszać tego tematu. Zacząć chodzić na jakieś zajęcia, cieszyć się życiem i być szczęśliwą kobietą. Na mężu świat się nie kończy. Kiedy już jej wartość wzrośnie na tyle w oczach męża że będzie on chciał porozmawiać wtedy porozmawiają. A może po prostu żona zacznie emanować taką energią ze mężowi zaraz się zachce seksu.

Musze powiedziec, ze to nie koniecznie bedzie dzialac. Jak mi sie nie chcialo seksu z druga osoba to ani bym nie zaprzestala masturbacji, ani zadne silownie i dobry wyglad czy energia bylego mnie do tego seksu nie zachecily. Cieszylam sie, ze sie odczepil i zajmowal soba.


Okej ale wnioskuję że skoro są razem to seks był. A jeśli był to znaczy że ona go pociągala. Coś się musiało po drodze stać że to się zmieniło. Dlatego uważam że można to zmienić. Jeśli to by była kompletnie obca osoba to rozumiem że jeśli się nie podoba to nic tego nie zmieni chociaż tutaj też myślę że są szanse. Ale sytuacja autorki jest inna. I myślę że mądrym postępowaniem może coś zmienić w tej sprawie.

Mogla sie mu zwyczajnie znudzic. Nie wiem jak Tobie, ale mi jak ktos sie znudzi to juz chce czegos nowego i nie ma znaczenia co ta osoba zrobi i tak na nowo tego nie odkryje. Moze on ma male libido i zwyczajnie nie chce seksu i to go nie kreci za bardzo.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

29 Ostatnio edytowany przez Senshi (Wczoraj 01:38:30)

Odp: Nie mam już nadziei

Ostatnio przez przypadek, zagapiłam rozmowę z moją terapeutka na temat seksu w długotrwałym związku. Mówiła, że niezależnie od temperatury uczuć, pożądania [ono z czasem nieco stygnie], para powinna starać się o to, by mimo wszystko ten seks był. Żeby traktować ten temat poważnie, nie zaniedbywać go, mimo iż pierwsze iskry dawno zgasły. Inaczej ta sfera zanika. Nie rozleniwiać się, dbać o to. Trochę mi się to kojarzy z odrabianiem lekcji - nie robisz tego systematycznie, nie masz wyników. oburzyłam się, bo wydało mi się to trochę mechaniczne - nie ma fajerwerków jak na początku, ale musisz próbować świetnie się bawić na Sylwestrze. Do tego potrzebne są dwie osoby i ich zaangażowanie. Widać mąż autorki przestał dbać o te sferę, i niejako wprowadził aseksualna atmosferę, mimo iż nie jestvaseksualny. No olał chłop sprawę i jest jak jest. Powinniście pójść na terapię par, żeby on się w końcu obudził, zanim rozpadnie się Wasz związek.

30

Odp: Nie mam już nadziei
Senshi napisał/a:

oburzyłam się, bo wydało mi się to trochę mechaniczne - nie ma fajerwerków jak na początku, ale musisz próbować świetnie się bawić na Sylwestrze.

Nie rozumiem - dlaczego wydało Ci się to mechaniczne? Przecież nie o to chodzi, żeby robić coś na siłę, bo jeśli Ci na kimś zależy, to w sposób zupełnie naturalny pojawia się staranie, nieważne ile lat trwa związek. Chodzi wyłącznie o to, żeby sobie nie odpuszczać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

31

Odp: Nie mam już nadziei

Pewnie dlatego, że nie byłam w tak długim związku, nie mam doświadczenia. Z domu natomiast, wyciągnęłam to, że ludzie po latach pokazują do siebie obrzydzenie i pogardę i agresję. . Ciężko wtedy wyobrazić sobie ich pracę nad bliskością i seksem. Mam takie tło zapisane w głowie, dlatego emocjonalnie zareagowałam ciarami po plecach. Pewnie dlatego nigdy nie byłam w długim, prawdziwym związku, choc pewna część mnie, tego pragnie. Boję się, że mój związek po latach będzie właśnie taką udręka.

32

Odp: Nie mam już nadziei

Czy ktos zyje na tym forum?

33

Odp: Nie mam już nadziei
Ivy2020 napisał/a:

Czy ktos zyje na tym forum?

Tak i może jak przestaniesz zakładać kilka wątków na jeden temat, co jest niezgodne z naszym Regulaminem, i uzbroisz się w cierpliwość, to ktoś w końcu się do Ciebie odezwie...

34

Odp: Nie mam już nadziei

Smutno czyta się takie posty, szczególnie wtedy kiedy coś się wie na ten temat. Nie chcę pisać, że brak zainteresowania i ochoty na seks świadczy o braku zainteresowania, bo wcale tak nie musi być! Powodów może być zapewne wiele... Ja już chyba nie szukam przyczyn, jest mi zwyczajnie przykro, że będąc raczej atrakcyjną kobietą przy własnym mężu czuję się jak brzydula.  Powodów jego odsunięcia może być wiele: stres, zmęczenie, obniżenie poczucia własnej wartości, brak zainteresowania drugą osobą, ktoś inny na boku... Tego musisz się już sama dowiedzieć. Ja z własnego doświadczenia wiem, że związek bez seksu traci na wartości i to bardzo.

35

Odp: Nie mam już nadziei
Senshi napisał/a:

Pewnie dlatego, że nie byłam w tak długim związku, nie mam doświadczenia. Z domu natomiast, wyciągnęłam to, że ludzie po latach pokazują do siebie obrzydzenie i pogardę i agresję. . Ciężko wtedy wyobrazić sobie ich pracę nad bliskością i seksem. Mam takie tło zapisane w głowie, dlatego emocjonalnie zareagowałam ciarami po plecach. Pewnie dlatego nigdy nie byłam w długim, prawdziwym związku, choc pewna część mnie, tego pragnie. Boję się, że mój związek po latach będzie właśnie taką udręka.

Rzeczywiście wzorce wyniesione z domu rodzinnego mogą bardzo rzutować na to, w jaki sposób postrzegamy pewne mechanizmy, ale na pewno nie musi, a co najmniej nie powinno to wyglądać tak, jak powyżej opisałaś.
Generalnie nie dziwi mnie, że mając wizję związku dwojga ludzi okazujących sobie głównie obrzydzenie, pogardę i agresję, podświadomie samej sobie starasz się tego oszczędzić. Przypuszczam, że na poziomie emocji działa u Ciebie jakiś instynkt samozachowawczy, dlatego boisz się zbyt silnie zaangażować, żeby ostatecznie nie powielić tego schematu.
Terapia to dobra decyzja i mam szczerą nadzieję, że przyniesie efekt w postaci zaufania, że związek może być zdrowy nie tylko na początku, ale też po wielu wspólnie przeżytych latach. Pominę przy tym, że sami mamy taką moc sprawczą, której niestety często nie doceniamy.

W każdym razie to co co dzieje się w związku Autorki zdecydowanie nie jest normą, a są przecież dopiero na początku wspólnej, życiowej drogi.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mam już nadziei

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018