W życiu, a przynajmniej w moim jest niestety tak, jak sam sobie poukładam. Jak już łatwo można się domyśleć, nie jestem mistrzem w tej dziedzinie. Popełniłem mnóstwo błędów, mniej lub bardziej szkodliwych, psychicznie złośliwych..
Strach przed złymi, wstydliwymi konsekwencjami, skutkami poczynań i niepowodzeń życiowych, powodował obracanie sprawy w słowach na dobrze zapowiadającą się pespektywę w danej kategorii.
Nie potrafię tego do końca zdefiniować, stoję teraz przed najgorszym okresem mojego życia. W końcu trafiłem na ukochaną ( prawdziwą, wymarzoną ), to jeden z głównych powodów moich poczynań. Zawiodłem wiele razy, jak zwykle obracałem rzeczywistość, po to żeby mogła być ze mnie dumna i dostrzegała moje starania ku jej osobie. Za każdym razem fatalnie się z tym czułem, żałowałem że nie mogę się pochwalić jakimś prawdziwym życiowym sukcesem. Obawa przed niedojrzałym wizerunkiem w jej oczach, sprawiała że to się samo tworzyło, działo, zapętlało.
Prawdziwe pozytywne wydarzenia również zamieniły się w jej oczach na te przeze mnie wymyślone. Przypuszczam że jest to normalna kolej rzeczy, natomiast najbardziej boli teoria o uczuciach, w której to moje uczucia były/są pozbawione czegokolwiek co wartościowe, tak jakby ich w ogóle nie było. A przecież to wszystko dzięki nim się zaczęło, były najmocniejsze i najbardziej wyraźne w moim całym życiu, życzę tego każdemu, nawet wrogowi, którym to i ja się teraz stałem. Jestem tchórzem, prawdziwie, silnie zakochanym tchórzem. W mgnieniu oka poświęciłbym wszystko co byłoby tylko potrzebne żeby była zdrowa i szczęśliwa. Serce boli niewyobrażalnie, nie sądziłem że w ogóle jest takie uczucie w całym życiu człowieka. Sam się zraniłem, pogrzebałem, zabiłem. W jej oczach już mnie nie ma, a zależało mi na tym żeby było tylko to co dobre, teraz nie ma już nic. Nie znam słów które opiszą jak się z tym czuję i jaki mam stosunek do tego co zrobiłem. Jestem zerem sam dla siebie, totalnym durniem. Dano mi kolejną szansę w życiu w postaci drugiej bratniej duszy i ja to potrafiłem schrzanić. Dlaczego ? Co we mnie siedzi takiego że pozwala mi na tak bez wartościowe zagrywki ? Czemu sam tego nie mogłem pojąć, teraz kiedy pojęte zabrakło niestety czasu na naprawianie czegokolwiek. Z jej ust usłyszałem coś czego w życiu bym sobie nie wymyślił, same najgorsze rzeczy pod kątem mojej osoby, co wydawać by się mogło prawdziwe. Nawet błędne opinie i nie mające miejsca w rzeczywistości teorie ( zwłaszcza te co do moich prywatnych uczuć ) zlepiły się w jedną niesamowicie bolesną całość. Całość jest straszna, jak łatwo i nieświadomie spieprzyć coś, o co moje serce walczyłoby do ostatniego tchu. Nawet nie chcę się starać funkcjonować samemu, to nie dla mnie najmniejszego sensu. Kolejny rozdział życia bez niej ? bez osoby o której myślę w każdej minucie mojego życia? Bez osoby z którą spędziłem najszczęśliwsze chwile mojego życia ? bez osoby przy której w końcu czułem się potrzebny ? musiałbym stracić pamięć w wypadku lub przeinstalować swój własny system, co jest raczej mało prawdopodobne. Co mam zrobić ? jak to naprawić ? to jedyna sprawa na której mi zależy najbardziej jak jest to tylko możliwe. Proszę dopomóż mi i dodaj mi sił.
Podobne tematy
Pray opisałeś super swoje odczucia co do ciebie ale zupełnie nie napisałeś konkretów. Czym zraniłeś ukochaną, co się stało?
Wszystko można naprawić, można zrozumieć że trzeba zamknąć etap bycia kłamca a zmiana w człowieka który jest szczery absolutnie.
Jeśli twoja kochana wybaczała ci tyle razy znaczy musiała cie bardzo kochać...A to daje ci nadzieje maleńka że może tym razem jeszcze wróci.Żeby ci kobietki mogły poradzić musisz podać więcej faktów, bo nic nie wiadomo z twojego posta.
Dziękuję Ci bardzo za zainteresowanie się moim tematem. Co do konkretów, wydawało mi się zbędne i monotonne wypisywanie wszystkich moich kłamstw/kłamstewek. Od tych maleńkich po te duże.
Tutaj nie chodzi o żadną zdradę, jak można się domyśleć z moich uczuć, tylko o typowe nie mówienie prawdy, Moje najgorsze obawy to myśl że się już poddała i każde moje słowo uważane jest za kłamstwo ( w końcu zasłużone ) Mieszkamy razem w wynajętym mieszkaniu. Wczoraj sytuacja była na tyle średnia że doprowadziła mnie do spakowania części moich rzeczy. Po krótkiej wymianie zdań, a w zasadzie monologu z jej strony, usłyszałem rzeczy których w życiu bym na swój temat nie wymyślił. Straszne to było, poza tym muszę przyznać że emocjonalnie jestem bardzo słaby, jak mała dziewczynka. Zabrałem torbę i wyszedłem, miałem nadzieje ze dostanę smsa, jakiś odzew żebym wrócił, cokolwiek. Nie stało się nic, poza tym że wróciłem sam, z przyczyn technicznych nie mogłem wczoraj wrócić do drugiego mieszkania. Wróciłem, torba w przedpokoju, sytuacja zmieniła się z kłótni w ciszę i wściekłość ( przynajmniej na to wskazywała jej mina ) Zjedliśmy razem bez słowa, poszła pod prysznic i do spania, a ja usiadłem przed moim jedynym przyjacielem, malutkim netbookiem i zacząłem pisanie tych moich wypocin w nadziei że ktoś mi pomoże, da w łeb i nadzieję????.
Wstałem ok. godziny temu, ona jeszcze śpi( w weekend zawsze śpi bardzo długo) zrobiłem gorącą kawę i zacząłem sprawdzać pocztę z nadzieją na odpowiedź..
Dziękuję
Pray Róża prosiła o to byś powiedział nam o co chodzi a Ty dalej dryfujesz obok.
Nie da się pomóc nie wiedząc o co chodzi. To tak jakbyśmy lekarzowi powiedzieli ze boli; on na to w którym miejscu a my ze mocno.
Kazdy sam ustawia klocki swojej układanki nie tylko Ty.
Nie dziw się że kobieta neguje wszystko- to normalna reakcja. A i brak zaufania bardzo ciężko będzie odrobić.
Ciesz się ze doznałeś tego uczucia- jednostki wyprane z emocji nie mają o tym zielonego pojęcia.
Czekam na konkrety tu bądz na e-mail.
Pray, postaraj się nadawać swoim wątkom tytuły, które choć trochę oddają konkretny problem w nich poruszany - większość użytkowników szuka tu pomocy i gdybyśmy wszyscy tytułowali wątki "Pomóżcie", byłyby tu tylko takie
Zapoznaj się proszę z regulaminem ![]()
Pozdrawiam i życzę miłego użytkowania
Moderatorka Yvette
Przypuszczam że cała akcja zaczęła się od momentu kiedy moje życie z dość dobrego, finansowo poukładanego, zamieniło się w okres lewitacji i braku planów na przyszłość. Mówiąc wprost postanowiłem zmienić swoją drogę w życiu i zając się kompletnie czymś innym. Okazał się to dla mnie najgorszy okres mojego życia, przemyślane plany które miałem nie wypaliły, zaczęło się sypać. Wtedy już się znaliśmy, ale na poważnie zaczęliśmy w okolicach lipca/sierpnia 2009. W listopadzie zamieszkaliśmy razem, oboje włożyliśmy mnóstwo serca w nasze mieszkanko, jest w nim wszystko. Piszę o tym tylko dlatego żeby dać dowód jak nam bardzo zależało na wspólnym byciu. Tworzyliśmy idealną parę, zwłaszcza w oczach znajomych którzy twierdzili że jesteśmy dla siebie przeznaczeni. Ja czuję dokładnie to samo. Moje zawodowe niepowodzenia stały się przyczyną słownej odskoczni w piękny świat w którym to wszystko się układa i pomalutku rozwija. Kolejna spółka z kumplami, naszymi wspólnymi która zapowiadała się całkiem fajnie, runęła w gruzach. Oczywiście twierdziłem że wszystko jest ok., że to tylko kwestia czasu i wróci do normy. Pomijając to wszystko, znam siebie i wiem że w końcu ruszę do przodu, nie potrafię nic nie robić. Jak nie pracuję, to non stop sprzątam, jak nie sprzątam, to lecę na zakupy, byle by coś robić. Sam wszystko sknociłem, opowiadałem bzdury tylko po to żeby nie zauważyła i nie dowiedziała się o moich zawodowych problemach. Nie zdając sobie sprawy do czego to doprowadzi i efekt będzie zupełnie odwrotny.
Kolejne ciche chwile..
Yvette bardzo chętnie to zrobię, proszę Cię tylko, pomóż mi i daj znać jak to zrobić.. z góry dziękuję
Pray, Twoja ukochana mogła odebrać Twoje kłamstwa również jako brak zaufania z Twojej strony.. W ukochanej osobie szuka się również wsparcia, to świadczy o bliskości. Ona mogła to właśnie tak odebrać- ze jej nie ufasz, że nie jest wystarczająco dobra, żeby Ci doradzić; że nie będzie w stanie Cię wesprzeć.Albo nawet,że Ty nie chcesz tego wsparcia.
No i nie ma podstaw, żeby wierzyć w cokolwiek innego, co powiesz, bo nie wie, kiedy kłamiesz a kiedy mówisz prawdę. Ona się po prostu nie czuje z tym bezpiecznie.
Moim zdaniem powinieneś teraz uzbroić się w cierpliwość, być całkowicie szczerym wobec niej i powoli odbudować zaufanie i bliskość. To na pewno nie stanie się błyskawicznie, bo ona musi zobaczyć, że dbasz o o nią i się starasz. I może bać się,że gdy tylko zrobi się znów miła, Ty zaczniesz ponownie kłamać. Dlatego może to trochę potrwać.
Jednak wiesz,że ona Cię kocha i jeśli czujesz,że to miłość Twojego życia, nie przestanie Cię kochać, jeśli zobaczy starania i troskę z Twojej strony ![]()
Życzę powodzenia
:)
Dzięki wielkie za pomoc, przypuszczam że właśnie tak jest, brak podstaw do uwierzenia mi w cokolwiek.
Proszę pomóżcie, co mam zrobić? Jaki musi być mój kolejny ruch? Siedzimy od 2 godzin w tym samym pomieszczeniu, każde zajęte czymś innym, zero słów, zero spojrzeń z jej strony. Widzę jej szkliste oczy, jest zmęczona tym wszystkim. Ja pomału również, zaczyna mi brakować siły, tkwimy w tym od soboty. Udało mi się w sumie zamknąć oczy na ok. 3 godz.
Yvette bardzo chętnie to zrobię, proszę Cię tylko, pomóż mi i daj znać jak to zrobić.. z góry dziękuję
Można zmienić temat wątku klikając w "Edytuj" w prawym dolnym rogu pierwszego posta w wątku. Używając tej opcji można również dodać coś do swojej wypowiedzi, tak, żeby nie pisać posta pod postem ![]()
Bardzo dużo wskazówek znajdziesz w regulaminie - dostępny w stopce każdego mojego posta.
Pozdrawiam ![]()
Dziękuję Yvette, jestem gamoniem forowym. Nie sądziłem że kiedykolwiek będę potrzebował pomocy na forum, a więc jest to moje pierwsze forum w życiu. Proszę Cię wpisz za mnie ten temat, nie mogę sobie z tym poradzić, przepraszam i dziękuję
Dziękuję Yvette, jestem gamoniem forowym. Nie sądziłem że kiedykolwiek będę potrzebował pomocy na forum, a więc jest to moje pierwsze forum w życiu. Proszę Cię wpisz za mnie ten temat, nie mogę sobie z tym poradzić, przepraszam i dziękuję
Już wpisałam, nie ma problemu
Co do samej sprawy - ciężko cokolwiek doradzić, kiedy tak naprawdę nie wiemy, w jakich sprawach okłamywałeś swoją kobietę. Nie mówiłeś jej o tych próbach z rozkręceniem interesu? Czy to były inne kłamstwa?
O wszystkim wiedziała. Plany, sposób działania, każdy jeden możliwy szczegół. Bardzo długo zapowiadało się fantastycznie, można śmiało powiedzieć że chwaliłem się tym przed nią, poza tym widziałem w jej oczach radość spowodowaną moim dążeniem do celu, bo w końcu robiłem to z myślą o nas. W każdym moim planie miała swoje miejsce, chciałem żebyśmy sporo robili razem. W momencie kiedy zaczeło się niestety sypać i ja już wiedziałem że to koniec, zacząłem brnąć w moją wyimaginowaną wersję twierdząc że jest wszystko ok i cały czas pędzimy do przodu. W między czasie miałem jeszcze kilka innychów pomysłów na życie. Część z nich nawet się udała, ale były i takie które padły po jakimś czasie, a ja oczywiście nadal swoje " jest świetnie!! wszystko się układa!! zobaczysz jak w końcu ruszy!!! ale będzie czad !!! "
Po co ja to wszystko wymyślałem, tzn na 99% wiem i napisałem to wcześniej, natomiast teraz łapię się za głowę jak to piszę, na prawdę jest mi ciężko..
Cały wolny dzień bo w koncu 03.05. generalnie wygląda tak samo, ja przy stole z komputerem, a dziewczyna na kanapie wpatrzona w TV, nawet w filmy których nigdy w życiu by nie obejżała..
Zjedliśmy razem obiad około godziny temu, sama przygotowała. Używaliśmy wyrazów pomocniczych do danej sytuacji: Proszę, Smacznego, Poczekaj podam Ci.. itp. Teraz jest znowu to samo, kanapa i fotel przy stole. Teraz pozostały mi tylko Wasze cenne rady.. będę cały czas czekać na kolejne.
Witaj Pray
Ja moze sie wypowiem z punktu widzenia kobiety oklamywanej . Nie chce oceniac Cie juz za sam fakt pytanie jest co dalej robic.Bardzo dobrze,ze zdajesz sobie sprawe z tego co zrobiles , ze zrobiles zle.To wazne .
Zaproponuj rozmowe a raczej o nia popros jesli sie zgodzi to docen to, jesli nie to daj jej czas ,moze i nawet lepiej byloby ochlonac tak by emocje opadly byscie mogli na spokojnie porozmawiac i wyjasnij jej dlaczego klamales sam wiesz to najlepiej. Powiedz ,ze bardzo zalezy Ci by znowu Ci zaufala ,ze zrobisz wszystko by tak bylo.I niech wie,ze masz straszne wyrzuty sumienia,ze jest Ci z tym zle.
Jesli Ci wybaczy jesli da Ci szanse to niestety duzo cierpliwosci i czasu trzeba by wszystko wrocilo do normy.
Pozdrawiam i zycze powodzenia Pray
Dziwi mnie w tym wszystkim to, że jesteście razem pod jednym dachem i nie rozmawiacie o tej najważniejszej teraz sprawie, czyli Twoich kłamstwach...
Myślę, że powinieneś jak najszybciej zacząć tą rozmowę, wysłuchać, co ma Ci za złe (nawet, jeżeli raz już to mówiła, pozwól jej wygadać się kolejny raz, czasami kobiety potrzebują "ujścia" gniewu) i położyć uszy po sobie. Nie gwarantuję, że to poskutkuje, ale za to potrafię sobie wyobrazić, jak Twoja kobieta za moment stanie w drzwiach ze spakowanymi walizkami jednego z Was i powie, że nie widzi z Twojej strony żadnej skruchy ani chęci do działania - to będzie najgorsze wyjście z możliwych. Tak więc byłabym za szczerą rozmową, oczywiście o ile ona zechce ten temat podjąć, bo może jak już poprzedniczka napisała, Twoja ukochana potrzebuje czasu, żeby ochłonąć...
Yvette, ta cała sytuacja jest bardzo trudna. Pisałem wcześniej że wczoraj "rozmawialiśmy". Mam wrażenie że wygarneła mi wszystko co tylko było można. Raczej już nie wiele można by do tego dorzucić, przeszło to moje oczekiwania. Staram się dzisiaj w jakikolwiek sposób odzywać, proste pytania czy jest głodna lub czy ma ochotę na kawę. Niestety dostaję tylko zimne, pozbawionym uczuć tonem odpowiedzi typu "Nie dziękuję" Sprawiają wrażenie braku chęci do jakiejkolwiek rozmowy. Najgorsze jest to, że nie mogę na nią nie zerkać i za każdym razem tak strasznie chce mi się płakać. Dużo wysiłku mnie kosztuje pohamowanie się przed tym. Wczoraj przez cały dzień wypłakałem się za wszystkie moje czasy.
hm...
ciężko mi coś powiedzieć. wiem, że jest Tobie ciężko, ale Tobie się to poniekąd "należy".. chodzi mi o to, że skoro tyle włożyłeś starań w ten związek, w mieszkanie, to dlaczego nie postarałeś się być szczery? z tego co piszesz to nie jest szczęnięcy związek (przecież nawet razem mieszkacie) więc powinnieneś pozwolić jej być przy Tobie nawet jeżeli coś jest nie tak, jak być powinno.
to taka rada na przyszłość ![]()
a teraz jestem zdania Yvette. musisz z nią koniecznie porozmawiać. im dlużej jest tak, jak opisujesz tym gorzej dla Was. Zrozum, że ona poczuła się nie tylko oszukana, ale i odtrącona. Odtrąciłeś ją ponieważ nie dopuściłeś jej do swoich problemów.. Twoje problemy to jej problemy... razem powinniście próbować je rozwiązywać... Nie odkładaj rozmowy na później.
Pamiętaj, że lepszy gniew, złość niż obojętność!!
Wydaje mi się, że albo Twoja kobieta jeszcze nie jest gotowa na jakąkolwiek rozmowę i musi ochłonąć z dzień lub dwa albo odtrąca te grzecznościowe pytania, bo jest poirytowana tym, że nie rozmawiacie o tym, co rzeczywiście boli. Niewiele kobiet umie przejść nad zranieniem do porządku dziennego, my też to przeżywamy, myślimy, często się obwiniamy i niestety nie zawsze potrafimy od razu złapać ten dystans, żeby móc rozwiązać problem czy wybaczyć.
Mój ojciec też sporo nakłamał. Pomijając długi, w jakie nas z mamą wpędził swoimi interesami i cykl zdrad, jakich się dopuszczał, ja sama pamiętam kilka bolesnych historii wyssanych z palca. Tak więc wiem, jak boli kłamstwo z ust człowieka, któremu ufamy czy którego kochamy. Mój ojciec po swoich bredniach i kłamstewkach na 7 długich lat zapadł się pod ziemię. Wyrządził mi tym dodatkową krzywdę, więc gdy się w końcu ujawnił i odezwał, uwierz mi, że musiałam wydobyć z siebie wszystkie pokłady swojej miłości do niego, żeby przez to przejść i wybaczyć. Ale mimo tego, jak bardzo skomplikował mi życie i jak bardzo mnie zranił, znalazłam to w sobie i widząc jego szczerość i skruchę dałam mu tą szansę. Mam nadzieję, że Twoja ukochana też się na to zdobędzie i zwyczajnie będzie miała tą siłę, bo co do Ciebie to sądzę, że dostałeś już swoją lekcję...
Pray teraz wiadomo ciut więcej ale i tak nie wiele. Streszczę co zrozumiałam, rozwijałeś kilka razy jakieś biznesy ona była w to nie wtajemniczona, ale interesy nie wypaliły i są teraz tylko tamte kłamstewka.
Musze ci powiedzieć że kobieta potrafi wybaczyć z miłości wiele ale gdy nie dajesz jej szansy uczestniczenia w radościach i smutkach to jak byś uważał ją za nie godna tych tajemnic.Jak by ona była za głupia żeby można było jej powierzyć twoje ważne sprawy.
Cóż czeka cie trudna sprawa, i może kilkadziesiąt trudnych rozmów w których musisz być absolutnie szczery...
Teraz możesz moim zdaniem zrobić jedynie i powiedzieć to...: kochana moja , jestem głupi, totalnie głupi bo nie powiedziałem ci o tym wszystkim chcąc cie ochronić, a zniszczyłem wszystko i zniszczyłem siebie..
Jesteś cudownie mądra a ja nie zasługuje żebyś mi ufała, ale wiem że powinienem był w krytycznym momencie przyjść po rade do ciebie i ciebie posłuchać...
Wiem jestem podły tchórz słaby człowiek chciałem sam poradzić sobie, wstyd mi było przyznać ze cie zawiodłem że nie mogę ci zapewnić życia jakie ci się należy...
Kochanej osobie zniszczyłem zaufanie, nie jestem godzien ciebie , głupi zrobiłem to z miłości , jesteś dla mnie całym światem
i chce żebyś widziała na kolanach przysięgam nigdy nic już nie zataję, nigdy nie zrobię tego bo stracił bym serce własne...
Zaakceptuje każda twoją decyzje, i zrobię co będziesz chciała , powiedz co mam uczynić a zrobię tak.
Jeśli po tych słowach ona odejdzie to uszanuj to ale nie poddawaj się, układaj życie i bądź obecny w jej życiu staraj się o nią.
Wytrwałość i szczerość i zmiana siebie a twoja kobieta zobaczy ze miłość do niej jest na pierwszym planie.
I jeśli ci wybaczy i zostanie to od razu mówię taka kobieta drugi raz nie wybaczy, uwierz nie wolno jej już oszukać bo odejdzie.
Myślę że w twojej partnerce miłość jest tylko teraz ból jest świeższy niż uczucie miłości. Daj jej kilka chwil oddechu bądz blisko ale nie narzucaj się daj jej czas na decyzje.
Nic innego nie da się zrobić.
Pray, witaj.
Po przeczytaniu twojego problemu nasuwają mi się dwie kwestie:
1/ to, że czas już dorostnąć i zacząć się zachowywać odpowiedzialnie.
Koniec z tłumaczeniem się, że ja mały chłopczyk mogę pościemniać, bo mamusia utuli i wybaczy.
2/ że za każdą wyrządzoną krzywdę powinieneś dać 5 x więcej dobra i to takiego w uczynkach.
Powodzenia uda cie się, czuję w tobie dobrego i wartościowego człowieka.
Jestem najszczęśliwszym facetem na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, wczoraj wieczorem około godz 18:30, kiedy ubrała się i była gotowa do wyjścia, zacząłem sobie wyobrażać kretyńsko różne rzeczy, to że idzie gdzieś to wszystko odreagować, że takie historie czasami kończą się różny sposób itd. Nerwy mi nie wytrzymały i łzy pociekły mi jak szalone.. Podeszła i zapytała czemu płaczę, w tym momencie wiedziałem że to jest jedyny moment na moją rozmowę życia!
Całym tchem i resztkami schowanej energii zacząłem wszystko tłumaczyć, opowiadać, odpowiadać na jej wcześniejsze zarzuty itd. Całość zmieniła się dla mnie w opowiadanie które nie ma końca. Ją też to ruszyło, widziałem to po niej.. Po moich wypocinach podszedłem do niej, położyłem moją głowę na jej kolanach z błagając o pozwolenie naprawy spieprzonych rzeczy. Zaczęła mnie głaskać po głowie na oznakę zgody, nie mogła z siebie wydobyć słowa. Zaczęliśmy się mocno przytulać, po czym oboje stwierdziliśmy że natychmiast idziemy na spacer. Tak trafiliśmy na pyszną pizze obok Wawelu. Wracając romantycznym wybrzeżem Wisły, wesoło rozmawialiśmy o wszystkim. Weszliśmy do domu, po przytuleniu się do siebie na kanapie, odpłynęliśmy w 2 minuty. Jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi!!!!
Dziękuję Wam bardzo za pomoc, sporo mi pomogłyście, przede wszystkim w zdobyciu się na odwagę i zwalczeniu mojej blokady.
Jesteście GREAT!!
PS. będę każdemu polecać to forum.
Pozdrawiam Was.
Piotr
Piotrze strasznie się cieszę!!
Nie uciekaj od nas- pomoc facetów jest tutaj mile widziana!
Ciesze się Piotrze teraz długa droga przed tobą, trzymam kciuki żeby wam wyszło, żeby żadne kłamstwo nie zaburzyło związku.
Dbaj o ta swoją kobietkę i pamiętaj nie taj przed nią niczego a ona otwarte serce i zaufanie zauważy i doceni. Pozdrawiam ciepło.
Dziękuję Wam bardzo, a najchętniej chciałbym się Wam odwdzięczyć tym samym. Jeżeli będę mógł w czymś pomóc, oczywiście bardzo chętnie to zrobię. Zostawię swojego maila, mam nadzieję że się przyda. Jest to dla mnie najłatwiejsza forma komunikacji.
Raz jeszcze bardzo dziękuję i mam nadzieję że do następnego razu ![]()
piotr.piotr79@o2.pl
Dziękuję Wam bardzo, a najchętniej chciałbym się Wam odwdzięczyć tym samym. Jeżeli będę mógł w czymś pomóc, oczywiście bardzo chętnie to zrobię. Zostawię swojego maila, mam nadzieję że się przyda. Jest to dla mnie najłatwiejsza forma komunikacji.
Raz jeszcze bardzo dziękuję i mam nadzieję że do następnego razupiotr.piotr79@o2.pl
Zostań na Forum, tu jest zawsze zapotrzebowanie na rzeczowy, męski punkt widzenia
Faceci mają swoją netkafejkę, tam też Cię zapraszam ![]()
I bardzo się cieszę, że udało Wam się dojść do porozumienia, szczera rozmowa potrafi zdziałać cuda! ![]()
super
cieszę się, że Tobie się udało coś naprawić.. ale pamiętaj, że należy uczyć się na błędach
życzę szczęścia!
I to jest wlasnie to wyraziles skruche i Twoja kobieta pewnie ja odczula ![]()
Ciesze sie naprawde,ze sie pogodzilicie i wez sobie do serca nasze rady
Mysle a wrecz jestem pewna ,ze tego samego okropnego bledu juz nie popelnisz ,bo wiesz co a raczej kogo mozesz stracic!
Trzymam kciuki za Was powodzenia i dluuugich lat zycia razem ![]()
P.S. Tak jak poprzedniczki ... nie odchodz od nas ![]()