Rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez Baudelaire12 (2020-05-27 22:43:56)

Temat: Rozstanie

Witam wszystkich,

Piszę tutaj z prośbą o poradę, bo nie wiem, co mam myśleć o tej sytuacji, która mnie spotkała. Nie mam niestety dużego doświadczenia w relacjach z kobietami i nie wiem też, jak interpretować niektóre rzeczy. Temu pytam o poradę akurat forumowiczki.
Zacznę od tego, że jestem 23- letnim chłopakiem. Mój jedyny związek, w jakim byłem trwał 10 miesięcy, a zerwanie przyszło ze strony byłej już dziewczyny. Nie byliśmy w ogóle do siebie dopasowani, dlatego nie wyszło. Mimo to mocno to przeżyłem. Jestem bardzo uczuciowy i wrażliwy, co czasami straszliwie mi przeszkadzało w życiu. Ten 10- miesięczny związek, był moim jedynym takim doświadczeniem przed wydarzeniami, które opisałem poniżej.
O sobie powiem też, że mam dużo zainteresowań i pasji. Jestem dosyć specyficzną osobą. Zawsze byłem też nastawiony na stałość w relacji i romantyzm. Paradoksalnie miałem przez to zawsze problemy ze znalezieniem kogoś. Mimo że poznałem bardzo wiele kobiet.
I stało się, na sylwestrowej imprezie poznałem koleżankę koleżanki. I jakoś spodobaliśmy się sobie. Na tyle, że do niej napisałem po kilku dniach. Zaczęliśmy rozmawiać i to był kompletny szok dla mnie. Okazało się, że jesteśmy identyczni praktycznie. To samo poczucie humoru, zainteresowania, romantyzm, priorytety życiowe, plany na przyszłość, hobby, codzienne rytuały. Dowiedziałem się, że była w 3- letnim związku parę miesięcy wcześniej i zerwała z chłopakiem. Z jej opowieści wynikało, że był dosyć prosty i bardzo olewający, a ona kompletnie się poświęciła i wszystko temu poświęcała. Ale w końcu zerwała, bo tego nie wytrzymała.
Pisaliśmy, rozmawialiśmy codziennie. Mieszkaliśmy 400 km od siebie, ale mimo to przyjechała do mnie po paru tygodniach  i było super. Działo się też coś dziwnego. Miała bardzo specyficzny charakter. Mówiła, że po ostatnim związku ma problemy z zaangażowaniem się i, że zrobiła się egoistyczna przez to, co przeżyła. I było czuć, że jest zdystansowana, ale otwierała się coraz bardziej. Też tam pojechałem. Nawet nie zobaczyliśmy, kiedy zostaliśmy parą.
Problemem były tylko jej dziwne sinusoidy humorów i coraz większa czepliwość. Przejmowała się dosłownie wszystkim. W czasie dnia potrafiła płakać po kilka razy. Mówiła, że zawsze tak ma. Wiele mówiła o tym, że ma wiele problemów i nie potrafi odnaleźć siebie. Ale zarazem mówiła, że jestem cudowny. Czasami się kłóciliśmy. Głównie to polegało na tym, że potrafiła się mnie uczepić byle jakiego słówka.
Mimo tego, twierdziłem, że jesteśmy tak podobni, iż te problemy są mniejszym złem. Jeździliśmy do siebie. Tylko w pewnym okresie te sinusoidy były już ogromne. Często wtedy się ze mną kłóciła. Potem wracała i przepraszała, mówiąc, że spróbuje się ogarnąć. Naprawdę chciałem jej w tym pomóc. Byłem bardzo zaangażowany, pokochałem ją i bardzo się starałem. Bo poza tym o czym napisałem, dogadywaliśmy się idealnie.
Po dłuższej rozłące, miałem do niej przyjechać na kilka dni, straszliwie tęskniła. Ja też. Na dworcu była ponura, a potem się rozpłakała. Po chwili jej przeszło. Mimo to przez dwa dni było cudownie. Trzeciego dnia znowu była ponura i znowu płakała, przestała się do mnie odzywać. Próbowałem z nią porozmawiać i powiedzieć, że też to odczuwam. Że też trochę tonę w jej problemach. Bo istotnie tak było. Mówiła o tym, że jest nieszczęśliwa w życiu i trochę czułem się w tym wszystkim pominięty. Sam się rozpłakałem przez to wszystko. Stwierdziła, że musi pobyć sama. Więc siedziałem przez kilka godzin sam, a ona płakała. Przez noc i następny dzień była lekko czuła, ale kompletnie bez energii i nieobecna. W takiej atmosferze też się rozstaliśmy.
Przez cały następny dzień pisała ze mną połowicznie. A po dwóch dniach, płacząc powiedziała, że musimy się rozstać. Że ona nie ogarnęła się i nie fair w stosunku do mnie będzie kazać mi czekać, aż to zrobi, bo jest jej ciężko samej ze sobą. I trudno prowadzić związek, kiedy sama nie umie sobą pokierować. I nie umie się zaangażować tak jakbym ja od niej wymagał i jakby wymagała od siebie. Przyjąłem wszystko, nie rozmawiałem z nią długo. Wszystko to trwało ponad pół roku.
Mimo to następnego dnia napisała do mnie i próbowała ze mną rozmawiać. I pytała co u mnie. Zgodnie z prawdą powiedziałem, że jest mi z tym bardzo ciężko. Stwierdziła, że nie da się inaczej.
Po tygodniu wysłała mi wiersz (to był zawsze nasz rytuał, bo oboje wiele pisaliśmy- poezji i prozy).  Wynikało z tego, że tęskni i ciągle o mnie myśli i śni o mnie. Mimo to nie zareagowałem emocjonalnie. Również po kilku dniach wysłałem wiersz. I wywiązała się rozmowa w której raz jeszcze podkreśliła, że tak nie można. Nie odzywamy się od tygodnia ponad.
Jest mi z tym okrutnie źle. Nie potrafię się podnieść z tej relacji. Nie jem i nie śpię. Była bardzo inteligentna, temu we wszystko co mówiła o miłości i pokrewieństwie dusz, wierzyłem. Pierwszy raz też poczułem od kogoś tyle ciepła, czułości i pierwszy raz ktoś się tak o mnie starał. Nie wiem, co mam zrobić. Nie będę pisał, bo rozmawiając z nią, jak z koleżanką będę się tylko ranić. A prosić nie będę. Bo nie chcę się tak poniżać. Ale zależało i zależy mi na niej okrutnie. Pierwszy raz w życiu spotkałem kogoś takiego. Nie mam pojęcia co robić. Nie jestem doświadczony w takich relacjach. Proszę o poradę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie

Brzmi jakby miała borderline albo depresję...Wybacz, ale mało dojrzała dziewczyna, raczej zagubiona. Ale tak mają te pierwsze miłości...Ja bym na Twoim miejscu dała sobie spokój. Tak niestabilna emocjonalnie osoba to raczej przepis na katastrofę, poranisz się tylko...Wiem, że ona może Ci się przez te "dziwność" wydawać tajemnicza i niedostępna, jakaś taka uduchowiona - ale prawda jest banalna i wybacz mi szczerość - dziewczyna jest pokręcona. Fajna pewnie na jakiś czas ale jakbyś miał się zakochać na zabój i planować z nią coś więcej - to wyssie z Ciebie energię. Zacytuję klasyka: "Run to the hills...Run for your life..."

3 Ostatnio edytowany przez esflores (2020-05-27 23:56:36)

Odp: Rozstanie

Jeśli chodzi o moje zdanie:

ona sama, ot tak, się nie zmieni i sama tego nie ogarnie. Nawet jeśli by bardzo chciała i zapewniała o tym ciebie.
Czy uczęszczała na jakąś terapię/ chodziła do psychologa?


Twoje zaangażowanie w jej problemy emocjonalne/ osobowościowe działa na twoją niekorzyść. Sam zauważasz, że jesteś osobą bardzo uczuciową i wrażliwą (prawdopodobnie również mało odporną psychicznie i źle reagującą na stres). To absolutnie nie jest zarzut. Mało jest ludzi na tyle stabilnych i posiadających "żelazne nerwy", by nie dać się sprowokować w określonych sytuacjach, nie reagować na emocjonalne szantaże. Bo jedynie stoicki spokój i zajęcie się własnym życiem/ pasjami oraz czerpanie z nich radości niezależnie od tego co dzieje się obok, mogłoby być przy okazji jakimś kompasem dla osoby z taką burzą emocji i zmiennością nastrojów.
Rozumiem, że oszołomiła cię magia tej relacji- spontaniczność, cudowna zbieżność gustów, wręcz przeznaczenie dwóch dusz.
Niestety, równocześnie doświadczałeś coraz dotkliwiej negatywnej strony tej "magii osobowości" dziewczyny. Teraz nastąpiło jakieś apogeum, ale jak przypuszczam ona jeszcze będzie chciała jakoś cię do siebie przyciągnąć/ odwrócić bieg wydarzeń i to nie raz.


Jeśli chodzi o Ciebie, to radzę uspokojenie emocji. Przerzucenie chwilowo całej swojej energii na pracę, sport lub inne pasje i odcięcie się od byłej dziewczyny / zerwanie wszelkiego kontaktu ( nawet jeśli np. będzie szantażować cię, że zrobi sobie krzywdę itd.)
Ty nie szukasz takich "wrażeń" w związku. Już cierpisz, a możesz cierpieć jeszcze bardziej więc radzę przerwać tę toksyczną dla ciebie nić.
Zacznij choćby od tego by spróbować się najeść i wyspać.

Przykro mi, że wam się nie udało.

"Życie nigdy nie jest tak dobre ani tak złe jak się wydaje."  Guy de Maupassant

4 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2020-05-28 02:50:50)

Odp: Rozstanie

Jaki ładny nick! ; - ))) Ale wybacz, nie o Tobie będzie ten post. A przynajmniej nie ten...

Moją uwagę zwróciły trzy punkty:
Ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Dowiedziałem się, że była w 3- letnim związku parę miesięcy wcześniej i zerwała z chłopakiem. Z jej opowieści wynikało, że był dosyć prosty i bardzo olewający, a ona kompletnie się poświęciła i wszystko temu poświęcała. Ale w końcu zerwała, bo tego nie wytrzymała.

Ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Mówiła, że po ostatnim związku ma problemy z zaangażowaniem się i, że zrobiła się egoistyczna przez to, co przeżyła.


I ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Mówiła o tym, że jest nieszczęśliwa w życiu i trochę czułem się w tym wszystkim pominięty.

Są takie relacje, po których wychodzi się jak po kąpieli w wannie. Osusza ręcznikiem niedawne rozstanie, szczotkuje się pojedyncze pasemka myśli i układa je na nowo. I już się jest gotowym, by dalej iść w życie. A są i takie, że siedzi się w tej wannie dawnych uczuć i człowiek się marszczy, marszczy i marszczy... Cholera wie po co...

Człowieka gotowego do nowej relacji rozpoznasz po radości, ciekawości, otwartości na Ciebie. A jeśli zapłacze, bo mu będzie źle na świecie, to będzie szukał Twoich ramion, albo Twoich słów. Gdy ten człowiek będzie chciał pobyć sam, to powie Ci dlaczego i ile czasu mu mniej więcej to zajmie. Będziesz czuł każdą komórką ciała, że chce z Tobą być, że jesteś ważny, że temu komuś bardzo na Tobie zależy. Że za wszelką cenę będzie dążyć do szybkiej zmiany formy gramatycznej z "ja" na "my". To tak w reporterskim skrócie... : - )))

Ta młoda dama nie zakończyła mentalnie i emocjonalnie tamtej relacji. Odeszła, bo ten z którym była, najprawdopodobiej ani jej, ani jej głębokiego zazngażowania nie chciał. Miota się, bo tkwi w tym czymś i być może jeszcze na niego czeka. A Ty, tak sympatyczny, wrażliwy, szczerze nią zainteresowany, jesteś jak prezent gwiazdkowy wręczony już w październiku. Zbyt dobry, zbyt oddany, zbyt wsłuchujący się w kogoś, dla kogo jest to najprawdopodobniej miłe, łechcące, ale na dłuższą metę nie do zniesienia... I nie ma w tym żadnej Twojej winy...

Uszy do góry, Baudelaire! Pamiętasz ten wiersz o albatrosie, co na ziemi potykał się o własne skrzydła?

5

Odp: Rozstanie
aurora borealis napisał/a:

Jaki ładny nick! ; - ))) Ale wybacz, nie o Tobie będzie ten post. A przynajmniej nie ten...

Moją uwagę zwróciły trzy punkty:
Ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Dowiedziałem się, że była w 3- letnim związku parę miesięcy wcześniej i zerwała z chłopakiem. Z jej opowieści wynikało, że był dosyć prosty i bardzo olewający, a ona kompletnie się poświęciła i wszystko temu poświęcała. Ale w końcu zerwała, bo tego nie wytrzymała.

Ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Mówiła, że po ostatnim związku ma problemy z zaangażowaniem się i, że zrobiła się egoistyczna przez to, co przeżyła.


I ten:

Baudelaire12 napisał/a:

Mówiła o tym, że jest nieszczęśliwa w życiu i trochę czułem się w tym wszystkim pominięty.

Są takie relacje, po których wychodzi się jak po kąpieli w wannie. Osusza ręcznikiem niedawne rozstanie, szczotkuje się pojedyncze pasemka myśli i układa je na nowo. I już się jest gotowym, by dalej iść w życie. A są i takie, że siedzi się w tej wannie dawnych uczuć i człowiek się marszczy, marszczy i marszczy... Cholera wie po co...

Człowieka gotowego do nowej relacji rozpoznasz po radości, ciekawości, otwartości na Ciebie. A jeśli zapłacze, bo mu będzie źle na świecie, to będzie szukał Twoich ramion, albo Twoich słów. Gdy ten człowiek będzie chciał pobyć sam, to powie Ci dlaczego i ile czasu mu mniej więcej to zajmie. Będziesz czuł każdą komórką ciała, że chce z Tobą być, że jesteś ważny, że temu komuś bardzo na Tobie zależy. Że za wszelką cenę będzie dążyć do szybkiej zmiany formy gramatycznej z "ja" na "my". To tak w reporterskim skrócie... : - )))

Ta młoda dama nie zakończyła mentalnie i emocjonalnie tamtej relacji. Odeszła, bo ten z którym była, najprawdopodobiej ani jej, ani jej głębokiego zazngażowania nie chciał. Miota się, bo tkwi w tym czymś i być może jeszcze na niego czeka. A Ty, tak sympatyczny, wrażliwy, szczerze nią zainteresowany, jesteś jak prezent gwiazdkowy wręczony już w październiku. Zbyt dobry, zbyt oddany, zbyt wsłuchujący się w kogoś, dla kogo jest to najprawdopodobniej miłe, łechcące, ale na dłuższą metę nie do zniesienia... I nie ma w tym żadnej Twojej winy...

Uszy do góry, Baudelaire! Pamiętasz ten wiersz o albatrosie, co na ziemi potykał się o własne skrzydła?

Ty również masz bardzo pomysłowy i artystyczny nick. smile


Jeśli chodzi o jej poprzednią relację, on coś próbował do niej wracać, ale ona konsekwentnie go zbywała.
Często płakała mówiąc, jak bardzo można się pomylić i być z kimś, kto tak robi. Mówiła, że tlą się w niej emocje względem przeszłości, ale nie tyczą się one nostalgii, ale błędu, jaki popełniła i sił, jakie zmarnowała. Twierdziła też, że dreszcz ją przechodzi na myśl, że miałaby coś takiego przeżywać, choć w niewielkim stopniu, kiedykolwiek z kimkolwiek.

Chyba tyle wspominała o przeszłości. Powtarzała, że to część jej charakteru. Cóż, jest to dla mnie bardzo enigmatyczne

6 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2020-05-29 01:05:58)

Odp: Rozstanie
Baudelaire12 napisał/a:

Jeśli chodzi o jej poprzednią relację, on coś próbował do niej wracać, ale ona konsekwentnie go zbywała.
Często płakała mówiąc, jak bardzo można się pomylić i być z kimś, kto tak robi. Mówiła, że tlą się w niej emocje względem przeszłości, ale nie tyczą się one nostalgii, ale błędu, jaki popełniła i sił, jakie zmarnowała. Twierdziła też, że dreszcz ją przechodzi na myśl, że miałaby coś takiego przeżywać, choć w niewielkim stopniu, kiedykolwiek z kimkolwiek.

vs.

Baudelaire12 napisał/a:

Mój jedyny związek, w jakim byłem trwał 10 miesięcy, a zerwanie przyszło ze strony byłej już dziewczyny. Nie byliśmy w ogóle do siebie dopasowani, dlatego nie wyszło. Mimo to mocno to przeżyłem. Jestem bardzo uczuciowy i wrażliwy, co czasami straszliwie mi przeszkadzało w życiu. Ten 10- miesięczny związek, był moim jedynym takim doświadczeniem przed wydarzeniami, które opisałem poniżej.

Czy Ty też w jej obecności międlisz przeszłość, popłakujesz i użalasz się nad tym, że straciłeś czas rozpamiętując to, co było kiedyś? Jeździsz 400 km, aby połowę tego czasu spędzać osobno, bo jej się właśnie przypomniało, że jest nieszczęśliwa? Mija pięć miesięcy od kiedy się poznaliście. Dodając do tego kilka miesięcy od jej rozstania z byłym, to bardzo dużo czasu, by przestać wspominać relację i drżeć na myśl o czymś, co ona sama urwała skoro, było to takie tragiczne, jak opisuje.
Przepraszam Cię, ale nie dostrzegam tu nic enigmatycznego. To ma być początek dobrze rokującej na przyszłość relacji? Że ktoś Ci mówi, że chce być sam, że jest nieszczęśliwy, że musicie się rozstać, podczas gdy Ty z nadzieją pędzisz do niej niemal przez całą Polskę?

Zdaję sobie sprawę co przeżywasz i jak bardzo musi być Ci teraz trudno. Jednak to, co piszesz pokazuje ważną rzecz. Ty jesteś gotowy na związek, a Twoje serce mówi Ci, że potrafisz się zakochać. Masz ogromny potencjał i możesz być bardzo szczęśliwy z osobą, która odwzajemni Twoje uczucie i będzie fruwała z radości, że pojawiłeś się w jej życiu.

7

Odp: Rozstanie

Czuje się jakbym cztał o swoim związku z tym że to ja wyszedłem wcześniej z 3 letniego związku. Moja juz była dziewczyna również miała sporo problemów, z którymi próbowałem jej pomóc się uporać. Najdziwniejsze było to, że 1 dnia chciała abym ja prztulał, wspierał a nastepnego gdy również próbowałem "być przy niej" w ciężśzych chwilach wkurzała się o to na mnie. Gdy mówiłem żeby się w końcu zdecydowała czego chce to tak na prawde nie potrafiła mi odpowiedzieć. Raz tak raz inaczej. I również z tego wynikały kłótnie. Za każdym razem sie godziliśmy a za 5 dni znów to samo. Rozstaliśmy się bo ja nie mogłem żyć w tej karuzeli emocji. Bylismy troche dłużej ze soba niż ty ze swoja kobietą.

Jeśli chodzi o radę ? Nie koloryzuj jej. Przeanalizuj na chłodno jak było na prawdę. Tak jak ktoś wcześniej wspomniał. Jechałeś przez pół Polski żeby posiedzieć sam. Czy tak sie zachowuje dorosła osoba ? Mogła napisać żebyś nie przyjezdzał. Wiem, że taka analiza nie jest łatwa i że napadają cię pewnie chwilę dobrych wspomnień itp. Wtedy musisz sobie uświadomić, żę te dobre chwile były przeplatane non stop tymi złymi. Ja mam widok swojej byłej na wakacjach z 1 dnia gdzie jest szczęśliwa uśmiechnięta i coś mnie wtedy rusza, że może jadnak by spróbował, jednak później uświadamiam sobie że na tydzień wakacji 6 dni się kłóciliśmy...

Głowa do góry, była to twoja pierwsza dziewczyna i najważniejsze to wyciągnąć należyte wnioski. pozdrawiam

8

Odp: Rozstanie
qwest napisał/a:

Czuje się jakbym cztał o swoim związku z tym że to ja wyszedłem wcześniej z 3 letniego związku. Moja juz była dziewczyna również miała sporo problemów, z którymi próbowałem jej pomóc się uporać. Najdziwniejsze było to, że 1 dnia chciała abym ja prztulał, wspierał a nastepnego gdy również próbowałem "być przy niej" w ciężśzych chwilach wkurzała się o to na mnie. Gdy mówiłem żeby się w końcu zdecydowała czego chce to tak na prawde nie potrafiła mi odpowiedzieć. Raz tak raz inaczej. I również z tego wynikały kłótnie. Za każdym razem sie godziliśmy a za 5 dni znów to samo. Rozstaliśmy się bo ja nie mogłem żyć w tej karuzeli emocji. Bylismy troche dłużej ze soba niż ty ze swoja kobietą.

Jeśli chodzi o radę ? Nie koloryzuj jej. Przeanalizuj na chłodno jak było na prawdę. Tak jak ktoś wcześniej wspomniał. Jechałeś przez pół Polski żeby posiedzieć sam. Czy tak sie zachowuje dorosła osoba ? Mogła napisać żebyś nie przyjezdzał. Wiem, że taka analiza nie jest łatwa i że napadają cię pewnie chwilę dobrych wspomnień itp. Wtedy musisz sobie uświadomić, żę te dobre chwile były przeplatane non stop tymi złymi. Ja mam widok swojej byłej na wakacjach z 1 dnia gdzie jest szczęśliwa uśmiechnięta i coś mnie wtedy rusza, że może jadnak by spróbował, jednak później uświadamiam sobie że na tydzień wakacji 6 dni się kłóciliśmy...

Głowa do góry, była to twoja pierwsza dziewczyna i najważniejsze to wyciągnąć należyte wnioski. pozdrawiam

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że była mocno inteligentna. Każde jej zachowanie było mocno uargumentowane w perfekcyjny sposób. Nawet jeżeli sobie zaprzeczała i po dwóch dniach mówiła coś kompletnie innego, to idealnie to wyjaśniała. Wydawałoby się, że z umiejętnością dyplomaty i polityka. W pewnym momencie wierzyłem we wszystko  to, co mówiła. A ja szukałem błędu w sobie.

Wszystko zostało spotęgowane tym, że zaczęła mnie przedstawiać rodzinie. Przyjmowali mnie bardzo ciepło i miło. Wciąż zewsząd słyszałem miłe słowa. Niestety nigdy w życiu tego nie doświadczyłem. Nie mam rodziców, o rodzinie nie wspominając. Przyjaciół również. Upoiło mnie to wszystko. Zapewne też temu, odczułem to rozstanie z taką siłą. Po miesiącu od rozstania nie funkcjonuję w ogóle jak człowiek. Jakbym stracił całkowicie sens życia, a po głowie chodzą mi tylko najczarniejsze myśli.

Myślę, że też temu tutaj napisałem

9

Odp: Rozstanie

Jeśli nie masz rodziców (nie chcę drążyć czy wychowywałeś się w DOmu Dziecka czy gdzieś po drodze wydarzyła się tragedia) - to Twój osąd sytuacji może być mocno zaburzony pragnieniem posiadania bliskiej osoby a wszelką cenę. I to chyba pułapka, bo to mimo wszystko nie chodzi o to, by mieć kogokolwiek - lecz by być z tą osobą szczęśliwym.

10

Odp: Rozstanie
PainIsFinite napisał/a:

Jeśli nie masz rodziców (nie chcę drążyć czy wychowywałeś się w DOmu Dziecka czy gdzieś po drodze wydarzyła się tragedia) - to Twój osąd sytuacji może być mocno zaburzony pragnieniem posiadania bliskiej osoby a wszelką cenę. I to chyba pułapka, bo to mimo wszystko nie chodzi o to, by mieć kogokolwiek - lecz by być z tą osobą szczęśliwym.

Niekoniecznie, gdyż spotkałem wiele kobiet wcześniej. Gdybym miał parcie po prostu na bycie w związku, to myslę, że nie angażowałbym się tak, akurat w tę jedną osobę.

11

Odp: Rozstanie
Baudelaire12 napisał/a:
qwest napisał/a:

Czuje się jakbym cztał o swoim związku z tym że to ja wyszedłem wcześniej z 3 letniego związku. Moja juz była dziewczyna również miała sporo problemów, z którymi próbowałem jej pomóc się uporać. Najdziwniejsze było to, że 1 dnia chciała abym ja prztulał, wspierał a nastepnego gdy również próbowałem "być przy niej" w ciężśzych chwilach wkurzała się o to na mnie. Gdy mówiłem żeby się w końcu zdecydowała czego chce to tak na prawde nie potrafiła mi odpowiedzieć. Raz tak raz inaczej. I również z tego wynikały kłótnie. Za każdym razem sie godziliśmy a za 5 dni znów to samo. Rozstaliśmy się bo ja nie mogłem żyć w tej karuzeli emocji. Bylismy troche dłużej ze soba niż ty ze swoja kobietą.

Jeśli chodzi o radę ? Nie koloryzuj jej. Przeanalizuj na chłodno jak było na prawdę. Tak jak ktoś wcześniej wspomniał. Jechałeś przez pół Polski żeby posiedzieć sam. Czy tak sie zachowuje dorosła osoba ? Mogła napisać żebyś nie przyjezdzał. Wiem, że taka analiza nie jest łatwa i że napadają cię pewnie chwilę dobrych wspomnień itp. Wtedy musisz sobie uświadomić, żę te dobre chwile były przeplatane non stop tymi złymi. Ja mam widok swojej byłej na wakacjach z 1 dnia gdzie jest szczęśliwa uśmiechnięta i coś mnie wtedy rusza, że może jadnak by spróbował, jednak później uświadamiam sobie że na tydzień wakacji 6 dni się kłóciliśmy...

Głowa do góry, była to twoja pierwsza dziewczyna i najważniejsze to wyciągnąć należyte wnioski. pozdrawiam

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że była mocno inteligentna. Każde jej zachowanie było mocno uargumentowane w perfekcyjny sposób. Nawet jeżeli sobie zaprzeczała i po dwóch dniach mówiła coś kompletnie innego, to idealnie to wyjaśniała. Wydawałoby się, że z umiejętnością dyplomaty i polityka. W pewnym momencie wierzyłem we wszystko  to, co mówiła. A ja szukałem błędu w sobie.

Wszystko zostało spotęgowane tym, że zaczęła mnie przedstawiać rodzinie. Przyjmowali mnie bardzo ciepło i miło. Wciąż zewsząd słyszałem miłe słowa. Niestety nigdy w życiu tego nie doświadczyłem. Nie mam rodziców, o rodzinie nie wspominając. Przyjaciół również. Upoiło mnie to wszystko. Zapewne też temu, odczułem to rozstanie z taką siłą. Po miesiącu od rozstania nie funkcjonuję w ogóle jak człowiek. Jakbym stracił całkowicie sens życia, a po głowie chodzą mi tylko najczarniejsze myśli.

Myślę, że też temu tutaj napisałem

Słuchaj miałem to samo. Myślałem że jak trochę wydorośleje ( ma 20 lat ) to jej to przejdzie. Ale myliłem się to jest taki charakter. tego nie zmienisz. Uwierz mi prędzej czy poźniej nie dał byś rady. Mi wszyscy do okoła mówili żebym sobie ja odpuścił a ja czekałem aż coś się zmieni. I zmieniało sie na 3-5 dni i poźniej znowu jazda. Wiem że może to zabrzmi zbyt brutalnie ale ciesz się że to wszystko dzieje się teraz a nie za 5 lat bo to i tak by sie rozpadło

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018