netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Opowiem wam moją bajke..

9 odpowiedzi3 539 wyświetleńzałożony przez Sweetheart, 30.04.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Opowiem wam moją bajke..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Opowiem wam moją bajke..

Mojego faceta poznałam prawie 2 lata temu dzięki mojej teraz już byłej przyjaciółce. Na początku tylko pisaliśmy ze sobą i byłam pewna na 100 %,że któregoś dnia tak po prostu zerwie kontakt lub napisze że znalazł dziewczynę i nasza znajomość się zakończy (nigdy nie mialam szczęścia do mężczyzn). Jednak nie zerwał kontaktu, nie znalazł nikogo za to coraz częściej zaczął nalegać na spotkanie, również chciałam się z nim spotkać ale bardzo się bałam, więc siłą rzeczy wykręcałam się od spotkania na wiele możliwych sposobów.Złościło go to strasznie ale w końcu spotkaliśmy się ile można się wykręcać;)
To spotkanie pamiętam jak dziś ten pierwszy pocałunek na przywitanie:) Wtedy też poczułam że go kocham.
Od tamtego dnia spotykaliśmy się codziennie, pamiętam jak kiedyś powiedziałam mu że go kocham odparł tylko wiem wtedy ja powiedziałam z nadzieja w głosie że może i on mnie kiedyś pokocha a on uśmiechnął się i błyskiem w oczach powiedział może, wtedy zadałam mu pytanie na które nie chciałam znać odpowiedzi zapytałam się czy mnie kocha..Odpowiedział zaraz zobaczysz i pocałował mnie jak wcześniej nikt mnie nie całował..długo z pasją z namiętnością:) To był najlepszy pocałunek taki już nigdy więcej się nie powtórzył.
Z czasem X ( tak będe określać swojego faceta) poznała moja mama, tata przyjaciele i dalsza rodzina:) Polubili go, jego nie da się nie lubić. Spędziliśmy razem 3 miesiące i wyjechałdo Anglii tam spędził kolejne 6  ale te miesiące przed jego wyjazdem które spędziliśmy razem były najpiękniejsze zero kłótni zero nieporozumień wszystko razem. Gdy wyjechał nie mogłam się pozbierać wstawałam z łóżka z myślą, że pewnie zaraz go zobacze,że pewnie zaraz przyjdzie pocałuje mnie przytuli i spędzimy kolejny piękny dzień razem ale po wstaniu z łóżka zdawałam sobie sprawe, że jest daleko i zobacze go dopiero za kilka miesięcy:(..
Kiedy dowiedziałam się, że wraca jednak za 3 zaczęłam odliczać czas, a on jak na złość dłużył sie niemiłosiernie.
Ciężko mi się to wszystko pisze.. Po jego przyjeździe znów było między nami bajecznie:) 
Mniej więcej w tym czasie rozpadła sie też na dobre moja przyjaźń z (nazwijmy ją Kasia) Kasią...X mnie bardzo wspierał wiedział ze jest mi ciężko pogodzić się z utratą Kasi..
Z miesiąc-dwa po powrocie X do Polski zaczęłam przychodzić ja do niego:) wtedy też pierwszy raz poszliśmy ze sobą do łóżka. Był i jest moim pierwszym. Tamtego dnia nigdy nie zapomne ,tamten dzień tak naprawde był tylko mój, to czego wtedy czułam nie opiszą żadne słowa .Mówi sie ze ten pierwszy raz zawsze boli mnie jednak nie bolał nic a nic:) Było cudownie nie do końca tak jak to sobie wymarzyłam ale przeciez marzenia nigdy nie spełniają sie do końca..Szkoda..
Jednak nie od dziś wiadomo ze nic co piękne nie trwa wiecznie tak było i w moim naszym przypadku..Nagle wszystko zaczęło się psuć pojawiły sie pierwsze łzy i to nie były łzy szczęścia..zaczęły się pierwsze pretensje..pierwsze wyrzuty..Pierwsze nasze "zerwania" tak naprawde nigdy to nie były zerwania jedno z nas mówiło to koniec tylko po to by chwile później lub na następny dzień sie pogodzić i znów być ze sobą..W wakcje trafiłam do szpitala..to był najgorszy czas wiele razy mialam dość on umawiał sie z nasza znajomą...nawet do szpitala do mnie nie przyszedł sam..a jeżeli przyszedł to w jego oczach bylo tyle wyrzutu tyle nieopisanej złości..Po tygodniu wyszłam ze szpitala niestety przez kolejne 7 mialam leżeć w łóżku i nie mialam prawa wstać..Liczyłam że coś sie zmieni że będzie czuły i taki jak wcześniej jednak sie pomyliłam..Wtedy też bardzo sie pokłóciliśmy zerwaliśmy..powiedział, że nie będzie powrotu uwierzyłam nie biorąc pod uwage faktu ,że za każdym razem tak mówi..W ten sam dzień w którym zerwalismy z X zgodzilam się na to by przyjechał do mnie znajomy Y i chyba nie musze pisać jaki miał być to cel wizyty..
Najsmutniejsze jest to że 20 minut po tym jak zgodziłam się by Y do mnie przyjechał pisałam X że go kocham..Zachowałam się podle..Do dziś żałuje..
Y przyjechał do mnie na następny dzień..rozmawialiśmy w końcu mnie pocałował..i doszło do kilku innych rzeczy o których nie chce pisać jednak do pełnego zbliżenia nie doszło..nie mogłam..cały czas przed oczami miałam X ..Po wyjściu Y poczułam ulge..zadzwonił do mnie X z zapytaniem czy nie wejde na gadu weszłam zaczęły się rozmowy o naszym powrocie do siebie on mówił że nie chce wracać ja płakałam przyznałam mu sie do wizyty Y u mnie zdenerwował sie:(:(, ale zgodził sie do mnie przyjechać na nastepny dzień w celach rozmowy i pogodzenia:)..Była rozmowa i czułe pogodzenie:] ale kochajac sie z X myślałam o tym co chciałam zrobić z Y ..Z jednej strony chciałam się przyznać i nie mogłam..Ale od tamtego rozstania i pogodzenia się było coraz lepiej bylo super..:) Jednak po kilku miesiacach powiedziałam X o calym zajściu z Y i to bylo najgorsze co mogłam zrobić..Ból jaki wtedy zobaczyłam w jego oczach ranił i mnie...X mi wierzył ufał ,że czegoś takiego bym mu nigdy nie zrobiła zwłaszcza po tym jak wcześniej zapewniałam że nie jestem taka..
Straciłam jego zaufanie nadszarpnęłąm szacunku w jego oczach..Było cholernie ciężko:(:(:(:(:(..
Od tamtego dnia upłynęło już troche czasu niby wszystko wróćiło do normy on kocha mnie ja kocham jego..jestesmy kochającą się parą..jednak znów przestaje coś grać..Dla niego wszystko jest ok..dla mnie coś jest nie tak..on nie widzi w niczym problemu ja płacze coraz częściej..

Opowiedziałam wam swoją bajke w małym skrócie a teraz napiszcie co o niej myslicie..Bo ja mam myśli sprzeczne..
Moze nasunęły wam sie jakieś refleksje po przeczytaniu tego..Z góry tez przepraszam za nieskładnnie..;]

2

Odp: Opowiem wam moją bajke..
Sweetheart napisał/a:

on kocha mnie ja kocham jego..jestesmy kochającą się parą..jednak znów przestaje coś grać..Dla niego wszystko jest ok..dla mnie coś jest nie tak..on nie widzi w niczym problemu ja płacze coraz częściej..

Ale co ci jest nie tak/ O co ogólnie chodzi , określ to ''dla mnie coś jest nie tak''

Chociaż ja mam wrażenie,że gryzą cię wyrzuty sumienia ,prawda?
On cię kocha,jest z Tobą i jeśli ci się wydaje ,że coś jest nie tak z nim ,to może ci się to tylko wydaje .
A jeśli to z tobą , to tak jak pisze ....gryzie cię to. Poprostu.
A może szczera rozmowa z twoim partnerem ,jakoś ci pomoże ,warto spróbować, często zapominamy ,że mamy języki i bliską osobę koło siebie z którą można pogadać o problemach smile

3

Odp: Opowiem wam moją bajke..

On już Ci wybaczył. Byc może nie zapomniał, ale wybaczył. A Ty masz wyrzuty sumienia i to jest normalne- uraziłaś osobę, którą kochasz. Musisz się podnieśc i nie zarażac go swoim pesymizmem. Zamiast ubolewac nad przeszłością, pielęgnuj to, co masz teraz. Bardzo dobrze, że powiedziałaś mu prawdę. On na pewno docenia Twoją szczerośc. A takie "zrywanie" do niczego nie prowadzi. Wiesz czemu tak sobie "zrywacie"? Bo w głębi duszy macie nadzieję, że jedno z Was padnie na kolana i zacznie przepraszac:) Takie metody nie umacniają związku, wręcz przeciwnie- czynią go niedojrzałym. Wiem po sobie, że czasami trzeba ugryźc się w język, żeby nie zranic drugiej osoby. W miłości przecież nie o to chodzi:)

4 Ostatnio edytowany przez motylek766 (2010-04-30 19:05:37)

Odp: Opowiem wam moją bajke..
P&P napisał/a:

On już Ci wybaczył. Byc może nie zapomniał, ale wybaczył. A Ty masz wyrzuty sumienia i to jest normalne- uraziłaś osobę, którą kochasz. Musisz się podnieśc i nie zarażac go swoim pesymizmem. Zamiast ubolewac nad przeszłością, pielęgnuj to, co masz teraz. Bardzo dobrze, że powiedziałaś mu prawdę. On na pewno docenia Twoją szczerośc. A takie "zrywanie" do niczego nie prowadzi. Wiesz czemu tak sobie "zrywacie"? Bo w głębi duszy macie nadzieję, że jedno z Was padnie na kolana i zacznie przepraszac:) Takie metody nie umacniają związku, wręcz przeciwnie- czynią go niedojrzałym. Wiem po sobie, że czasami trzeba ugryźc się w język, żeby nie zranic drugiej osoby. W miłości przecież nie o to chodzi:)

Zgodzę sie z tą wypowiedzią.
Pozatym te wasze nawet kłótnie ...hmm....może czas zauroczenia już minął i przyszło to co powinno byc po tym czyli miłość czyt. poważny okres w związku , raczej się wzajemnie docieracie .
Ale tak jak koleżanka pisze ,kłótnie pt:''bo on przyjdzie przeprosi a ja sobie na to poczekam'',są nie na miejscu i zrażają partnera wkońcu będzie miał dość ...oj przechodziłam to , dlatego nazywa mnie czasami per ''królewna'':D

5 Ostatnio edytowany przez Sweetheart (2010-05-01 09:09:50)

Odp: Opowiem wam moją bajke..

Wszystko to co piszecie jest zgodne z tym co mysle ale w tym zwiazku nigdy nie bylo tak by to on przeprosił..Nigdy on nie był winny..
Od jakiegos czasu olewa mnie...nie ma czasu non stop czyms zajety..Dzis podobno go noga bolała ale jednak na łazenie po miescie ze znajomym noga go nie boli do mnie sam  z własnej inicjatywy sie nie oddzywa a nawet jak ja dzwonie nie odbiera tel..Szczera rozmowa nic nie da on nie widzi problemu..kocham go..ale mam dość..
Mam metlik w głowie nie wiem co mam o tym wszystki myśleć..nie wiem czy odpuścic czy walczyc..przeciez nie mozna kochac kogos kto nie chce tej miłosci..
Boze co za bełkot..musze to wszystko przemysleć..
Pomóżcie..

6

Odp: Opowiem wam moją bajke..

Ile macie lat?

7

Odp: Opowiem wam moją bajke..

Ja 19 on 26 lat..

8 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-05-01 16:30:32)

Odp: Opowiem wam moją bajke..

Wiesz, co mnie uderzylo w twoim poscie, nie pokazujesz ciepłych uczuć jakie czujesz do swojego mezczyzny, tylko takie lekceważenie (np. jego ból nogi), za to oczekujesz dużo czułości od niego.

Często dostaje sie tyle ile się daje, no i Twój mężczyzna, nie zastąpi ci całego świata, nie będzie tworzył baśni, nie będzie na twoje zawołanie i najważniejsze on nie odpowiada za twoje nastroje.

Wydaje mi się, że wasz problem może być w różnych oczekiwaniach, ty chciałabyś aby on był miły, czuły, kochany. On chciałby abyś była uśmiechnięta, pełna radości życia. 
A tu może być tak, że ty narzekasz i on ucieka, i takie zamkniete kolo.

Jesteś wartościową dziewczyną, co ja zrobiłabym na twoim miejscu, zmienila nastawienie do mojego faceta, z roszczeniowego na pełne serdeczności, akceptacji i zrozumienia.

Nie wiem czy nie błądzę mało cię znam, napisz co ty na to?

9

Odp: Opowiem wam moją bajke..

Masz racje za wiele chce od niego..On pracuje ,ja sie ucze i nie może poświęcać mi tyle czasu ile ja bym chciala i pomimo tego ,że to rozumiem mam pretensje a on ma juz tego dość..
Dzięki temu co piszecie wiele zrozumiałam, kocham go z całego serca zależy mi na nim i chce być z nim;)

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Opowiem wam moją bajke..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026