Fatalna mama. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Fatalna mama.

Zastanawiałam się w jakim dziale założyć temat. W końcu tematu dotyczy rodzicielstwa i związku. Nie potrafię przyznać się do swojego rodzaju porażki. Otóż od 2 lat i 2 miesięcy jestem mamą. Chciałabym powiedzieć szczęśliwą mamą, ale czy tak jest...
Mam 31 lat, 2 lata temu kończyłam aplikację z dzieckiem na ręku, od roku pracuje u siebie i w poprzednim miejscu pracy. Moje dziecko ma lepszy kontakt z tatą niż z mamą. To mój mąż często odbiera ją z żłobka i zostaje w domu, kiedy ja pracuje do 19, czasami 20. Nie potrafię być tak naturalna w zabawie z dzieckiem. Kocham moje dziecko, kiedy tylko ją zobaczyłam zakochałam się. Szalej na jej punkcie, ale czy ja to okazuje? Chyba nie. Mój mąż jest fantastycznym tatą, ma podejście do dzieci. Uwielbiam patrzeć na nich, jednocześnie jest mi przykro, że to on jest najważniejszym rodzicem. Mąż chce mieć 2 dziecko, a ja najzwyczajniej w świecie boję się, że znowu będę fatalną mamą. Co ja mam zrobić? Jak być lepszą wersją siebie w roli mamy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Fatalna mama.

Opisałaś mi siebie, jako moje obawy zostania mamą hmm

3

Odp: Fatalna mama.

Laura ochłoń i przestań sobie wciskać bzdury. Życie nie musi wyglądać jak na obrazkach z lat 60-70. Jesteście normalną rodziną na waszych zasadach. Ty kochasz swoją córkę, a oprócz tego rozwijasz się zawodowo, masz fajnego męża, który razem z tobą dzieli obowiązki domowe. Jeśli jesteś zazdrosna o czas, o relacje młodej z ojcem to wyluzuj bo to są tylko czarne myśli, które nic dobrego ze sobą nie niosą, zatruwają wasze relacje, zony z mężem i córki z matką. Odrzuć te pasożytnicze myśli i zacznij wprowadzać dobre.
Kocham moją córkę
Kocham mojego męża.
Jak to dobrze, że mój mąż wspiera mnie w moim rozwoju zawodowym.
Tęsknię za moją rodziną.
Jestem zaradna i wytrwała
... dodaj sama kolejne

4

Odp: Fatalna mama.
Ajko napisał/a:

Laura ochłoń i przestań sobie wciskać bzdury. Życie nie musi wyglądać jak na obrazkach z lat 60-70. Jesteście normalną rodziną na waszych zasadach. Ty kochasz swoją córkę, a oprócz tego rozwijasz się zawodowo, masz fajnego męża, który razem z tobą dzieli obowiązki domowe. Jeśli jesteś zazdrosna o czas, o relacje młodej z ojcem to wyluzuj bo to są tylko czarne myśli, które nic dobrego ze sobą nie niosą, zatruwają wasze relacje, zony z mężem i córki z matką. Odrzuć te pasożytnicze myśli i zacznij wprowadzać dobre.
Kocham moją córkę
Kocham mojego męża.
Jak to dobrze, że mój mąż wspiera mnie w moim rozwoju zawodowym.
Tęsknię za moją rodziną.
Jestem zaradna i wytrwała
... dodaj sama kolejne

Nie jestem zazdrosna. Trochę winie siebie, że to ja powinnam usiąść na tyłku przy dziecku, tymczasem mój mąż bardziej poświęca się małej niż ja. Teraz jest trochę inaczej, nie ma żłobka, mąż nie pracuje, bo jest dentystą i ryzyko jest zbyt duże, ja pracuje zdalnie, ale swoje obowiązki chociażby w sądzie też mam. Czuję, że nie daje z siebie 100% jako mama.
Izzie_Stevens dla pocieszenia powiem Ci, że ja nie miałam obaw. Mimo że nie miałam instynktu macierzyńskiego, nie bardzo czułam potrzeby posiadania dziecka. Ale mój mąż bardzo chciał. Nosił mnie na rękach podczas i po. Może to dobrze, że masz teraz obawy, a nie później?

5

Odp: Fatalna mama.

Opisując całą sytuację jest tak, że przez bardzo długo nie chciałam mieć dziecka, nie czułam instynktu, nie lubiłam dzieci.Ale od jakiegoś czasu, przy właściwej osobie, bardzo chcę je mieć. Ale jak wspomniałam, mam duże obawy. Nie o to czy będę je kochała bo wiem że tak będzie. Ale boję się że nie będę wystarczająco dobra. Nie jestem typem typowej gospodyni, która goruje, sprząta, szyje. Owszem posprzątam i ugotuje ale sama też pracuje, lubie rozwijać się zawodowo, również przez własną działalność. Mój mąż również pracuje i jemu to nie przeszkadza mój typ bycia, wręcz przeciwnie, to on mnie wspiera w moich wyborach. I jak jego widzę jak bawi się z naszym wspólnym dzieckiem tak siebie do końca w tym nie widzę. Raczej ja będę tą "złą" która będzie trzymała wszystko w ryzach zamiast odpuścić i się bawić.

6

Odp: Fatalna mama.
Izzie_Stevens napisał/a:

Opisując całą sytuację jest tak, że przez bardzo długo nie chciałam mieć dziecka, nie czułam instynktu, nie lubiłam dzieci.Ale od jakiegoś czasu, przy właściwej osobie, bardzo chcę je mieć. Ale jak wspomniałam, mam duże obawy. Nie o to czy będę je kochała bo wiem że tak będzie. Ale boję się że nie będę wystarczająco dobra. Nie jestem typem typowej gospodyni, która goruje, sprząta, szyje. Owszem posprzątam i ugotuje ale sama też pracuje, lubie rozwijać się zawodowo, również przez własną działalność. Mój mąż również pracuje i jemu to nie przeszkadza mój typ bycia, wręcz przeciwnie, to on mnie wspiera w moich wyborach. I jak jego widzę jak bawi się z naszym wspólnym dzieckiem tak siebie do końca w tym nie widzę. Raczej ja będę tą "złą" która będzie trzymała wszystko w ryzach zamiast odpuścić i się bawić.

Mam identycznie, tylko u nas już tak jest.

7

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

Zastanawiałam się w jakim dziale założyć temat. W końcu tematu dotyczy rodzicielstwa i związku. Nie potrafię przyznać się do swojego rodzaju porażki. Otóż od 2 lat i 2 miesięcy jestem mamą. Chciałabym powiedzieć szczęśliwą mamą, ale czy tak jest...
Mam 31 lat, 2 lata temu kończyłam aplikację z dzieckiem na ręku, od roku pracuje u siebie i w poprzednim miejscu pracy. Moje dziecko ma lepszy kontakt z tatą niż z mamą. To mój mąż często odbiera ją z żłobka i zostaje w domu, kiedy ja pracuje do 19, czasami 20. Nie potrafię być tak naturalna w zabawie z dzieckiem. Kocham moje dziecko, kiedy tylko ją zobaczyłam zakochałam się. Szalej na jej punkcie, ale czy ja to okazuje? Chyba nie. Mój mąż jest fantastycznym tatą, ma podejście do dzieci. Uwielbiam patrzeć na nich, jednocześnie jest mi przykro, że to on jest najważniejszym rodzicem. Mąż chce mieć 2 dziecko, a ja najzwyczajniej w świecie boję się, że znowu będę fatalną mamą. Co ja mam zrobić? Jak być lepszą wersją siebie w roli mamy?

Nie wszystkie mamy muszą bić rekordy świata w byciu najlepszą, najdoskonalszą, taką bez wad smile Piszesz, ze kochasz swoje dziecko, że się starasz ale wciąż masz do siebie żal, bo to wszystko co robisz, wydaje ci się niewystarczające. Dałaś dziecku szczęsliwy, bezpieczny dom, pracujesz, wybrałaś na ojca dla niego wspaniałego faceta i naprawdę myślisz, że to mało? Nie oceniasz się zbyt surowo? Może nie potrafisz tak jak mąż zbudować super jakiejś budowli z klocków, ale ty za to na pewno jestes lepsza w wielu rzeczach od niego, tylko tego nie zauważasz.
Może corka bedzie już zawsze "córeczką tatusia", ale może tez być, że wraz z jej dorastaniem staniesz się ważniejsza, bo lepiej dobierzesz jej ciuchy, albo buty, albo lepiej poradzisz sobie z pomocą w lekcjach z trudnych przedmiotów. Jesteście oboje dobrymi rodzicami i fajnie, że się uzupełniacie. Nie musisz we wszystkim być najlepsza, w byciu mamą też nie smile

8

Odp: Fatalna mama.

Dziewczyny, latami to faceci pracowali i jakoś nie mieli wyrzutów sumienia, że spędzają mniej czasu z dzieckiem niż matka. Matka i tak ma więź z dzieckiem, zupełnie inną niż ojciec. Więc nie ma co sobie robię wyrzutów sumienia, idealnego macierzyństwa nie ma.
Ja bym wręcz powiedziała, że te idealne obrazki rodzicielstwa tak zakłamują nam rzeczywistość, że potem dużo rzeczy robi się wbrew sobie.

byłam kiedyś u znajomych i koleżanka tłumaczyła swojemu dziecku (1.5 roku), żeby nie jadło zupy z tej samej miski co ona, tylko ze swojej, bo ona nie jest w stanie zjeść jak dziecko swoją wymemłaną łyżeczkę z resztkami jedzenia wsadzi do jej posiłku.
I ja byłam zachwycona, bo mam dokładnie tak samo. A w społeczeństwie mamy obrazek matki dojadającej po dziecku jeszcze tą samą łyżeczką.

Nie patrzcie na idealne obrazki, twórzcie swoje własne wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Fatalna mama.
Salomonka napisał/a:
Lauraa napisał/a:

Zastanawiałam się w jakim dziale założyć temat. W końcu tematu dotyczy rodzicielstwa i związku. Nie potrafię przyznać się do swojego rodzaju porażki. Otóż od 2 lat i 2 miesięcy jestem mamą. Chciałabym powiedzieć szczęśliwą mamą, ale czy tak jest...
Mam 31 lat, 2 lata temu kończyłam aplikację z dzieckiem na ręku, od roku pracuje u siebie i w poprzednim miejscu pracy. Moje dziecko ma lepszy kontakt z tatą niż z mamą. To mój mąż często odbiera ją z żłobka i zostaje w domu, kiedy ja pracuje do 19, czasami 20. Nie potrafię być tak naturalna w zabawie z dzieckiem. Kocham moje dziecko, kiedy tylko ją zobaczyłam zakochałam się. Szalej na jej punkcie, ale czy ja to okazuje? Chyba nie. Mój mąż jest fantastycznym tatą, ma podejście do dzieci. Uwielbiam patrzeć na nich, jednocześnie jest mi przykro, że to on jest najważniejszym rodzicem. Mąż chce mieć 2 dziecko, a ja najzwyczajniej w świecie boję się, że znowu będę fatalną mamą. Co ja mam zrobić? Jak być lepszą wersją siebie w roli mamy?

Nie wszystkie mamy muszą bić rekordy świata w byciu najlepszą, najdoskonalszą, taką bez wad smile Piszesz, ze kochasz swoje dziecko, że się starasz ale wciąż masz do siebie żal, bo to wszystko co robisz, wydaje ci się niewystarczające. Dałaś dziecku szczęsliwy, bezpieczny dom, pracujesz, wybrałaś na ojca dla niego wspaniałego faceta i naprawdę myślisz, że to mało? Nie oceniasz się zbyt surowo? Może nie potrafisz tak jak mąż zbudować super jakiejś budowli z klocków, ale ty za to na pewno jestes lepsza w wielu rzeczach od niego, tylko tego nie zauważasz.
Może corka bedzie już zawsze "córeczką tatusia", ale może tez być, że wraz z jej dorastaniem staniesz się ważniejsza, bo lepiej dobierzesz jej ciuchy, albo buty, albo lepiej poradzisz sobie z pomocą w lekcjach z trudnych przedmiotów. Jesteście oboje dobrymi rodzicami i fajnie, że się uzupełniacie. Nie musisz we wszystkim być najlepsza, w byciu mamą też nie smile

Kocham ją, ale nie wiem czy ona to czuje. A bardzo bym chciała. To właśnie teraz, w tym wieku powinnam bawić się klockami, bawić się lalkami i robić wyścigi samochodów. Od 1,5 tygodnia spędzam dużo czasu w domu i czasami mam ochotę uciec. Pomijając fakt, że ja najzwyczajniej w świecie nigdy nie spędzałam tyle czasu w domu. Mąż nie miał problemu z zawieszeniem pracy. Chętnie poszłabym na imprezę do klubu z moim mężem, a późnej spędziła noc i poranek, ale od 3 lat nie poszliśmy razem na imprezę. I mimo że ja naprawę kocham małą, kocham mojego męża, nasze życie zmieniło się, ja zeszłam na drugi plan. I kiedy nasze dziecko idzie na drzemkę mąż pracuje, bo wziął sobie  uzupełnianie kart, a ja sprzątam.  W dużej mierze straciliśmy siebie. Chciałabym spełnić marzenie męża o drugim dziecku, ale boję się,że moje dzieci będą nieszczęśliwe z taką matką, która nie potrafi odnaleźć się w roli kury domowej, Mamy i żony.

10

Odp: Fatalna mama.

Laura, jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka, uwierz mi.

U mnie też jest tak, że mąż jest od zabawy, a ja od obowiązków, etc. Na początku też się z tym dziwnie czułam, ale obecnie cieszy mnie cudowna relacja męża z naszym synem. Nic więcej nie potrzeba.

Co do czasu na bycie razem - jak córa podrośnie, to nadrobicie.

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

To właśnie teraz, w tym wieku powinnam bawić się klockami, bawić się lalkami i robić wyścigi samochodów. Od 1,5 tygodnia spędzam dużo czasu w domu i czasami mam ochotę uciec. Pomijając fakt, że ja najzwyczajniej w świecie nigdy nie spędzałam tyle czasu w domu. Mąż nie miał problemu z zawieszeniem pracy. Chętnie poszłabym na imprezę do klubu z moim mężem, a późnej spędziła noc i poranek, ale od 3 lat nie poszliśmy razem na imprezę. I mimo że ja naprawę kocham małą, kocham mojego męża, nasze życie zmieniło się, ja zeszłam na drugi plan. I kiedy nasze dziecko idzie na drzemkę mąż pracuje, bo wziął sobie  uzupełnianie kart, a ja sprzątam.  W dużej mierze straciliśmy siebie. Chciałabym spełnić marzenie męża o drugim dziecku, ale boję się,że moje dzieci będą nieszczęśliwe z taką matką, która nie potrafi odnaleźć się w roli kury domowej, Mamy i żony.

Powinnaś? A gdzie to przeczytałaś? W poradniku perfekcyjnej Pani domu?
Twoje dzieci będą nieszczęśliwe, nie dlatego, że nie potrafisz ( dzięki Bogu) odnaleźć się w czyjejś roli, tylko będą takie, jak będziesz się zmuszać do bycia kimś, kim nie jesteś.
Zewsząd otaczają nas obrazki "szczęśliwych" mam, żon, pracownic, które zawsze z uśmiechem stawiają czoła wyzwaniom.
Kobiety, które na wszystko mają czas, po domu chodzą w szpilkach i wrzucają kapsułki do pralki, a rano robią wszystkim śniadanie z nutellą.
Dajcie spokój. Papka, brednia, która lasuje mózg i sprawia, że niektóre kobiety naprawdę dostają depresji.

Bądź sobą! Nie po to kończyłaś studia, by teraz mieć wyrzuty sumienia. Nie ma idealnych rodziców, nie każda matka lubi bawić się ze swoimi dziećmi. Ja nie cierpiałam tego i unikałam jak ognia. Czy przez to moje dziecko mnie nie kocha? A skąd! Uważa mnie, za najlepszą mamę na świecie!
Fajnie, że masz obok siebie faceta, który lubi zająć się dzieckiem.
Normalną rzeczą jest również to, że po pojawieniu się dziecka, zmienia się relacja między jego rodzicami. Jest mniej czasu, mniej intymności, mniej swobody.
Może masz możliwość zostawienia dziecka pod czyjąś opieką i spędzić czas z mężem?

12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-23 23:15:57)

Odp: Fatalna mama.

Moja żona miewała takie wątpliwości i obiekcje jak Ty Autorko .
Logistycznie,teoretycznie i praktycznie była świetnie przygotowana tylko trochę że tak powiem drętwa ja natomiast jestem bardziej dziecinny i podobnie jak Twój mąż nie miałem oporów jeżeli chodzi o zajmowanie się i szaleństwa z resztą dostałem świra na punkcie córki - z tym trudno konkurować smile.
Zobaczysz za dwa lata jak córka będzie jeszcze bardziej kumata możliwe że w naturalny sposób się przełamiesz stopniowo.
Tylko się nie zadręczaj "przerośniętymi" nierealnymi, wzorcami, nie oceniaj, tak bardzo surowo i okrutnie bo to najbardziej odbiera radość bycia rodzicem.
Moja teraz to już ma 22 lata ( prawie 23) i przybiega do mamy tylko po to żeby położyć swoją głowę na jej kolanach do głaskania bez słów.Jednocześnie jest dumna z osiągnięć mamy, a mama nie jest już bogiem bo wiedzą o swoich słabościach wiele.
To znaczy teraz przez ten obłęd nie przybiega bo ma "ZOMZ" ,ale wydzwania a jak nie wydzwania to zadręcza kuzynkę z którą mieszka smile
bo moja córka się zakochała i "cierpi katusze" teraz, że zdradzę jej "sekret".
Ze mną ma sztamę lubi trzepotać rzęsami bo wie że mnie to bawi i śmieszy smile
także głowa do góry nie przejmuj się tymi " różowymi obrazkami" z tv i kolorowych pism, z zewnątrz, żyj po swojemu i na swój sposób ,dziecko wcale nie potrzebuje 24 godzinnej uwagi nad kontroli, dziecko ma mieć miejsce dla jego własnej przestrzeni na upadki i ciekawość świata i pewność że uważnie czuwasz jesteś w pobliżu nawet jak nie jesteś, ono wie że ma mamę, która go kocha ,wiele wybaczy jak będziesz po prostu blisko ,nie koniecznie obecna w 100% przy niej ciałem bo więź powstaje wewnątrz trwale - natura jest mądra.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

13

Odp: Fatalna mama.

Właśnie tak sobie myślę, że jestem lepsza ciocią. I myślałam, że będę tak samo dobrą mamą. Początek był bardzo ciężko. I wtedy pojawił się pierwszy kryzys mojego macierzyństwa. Mój mąż ma 2 siostrzeńców, jego siostra jest samotną mamą. On od początku jest męskim wzorcem dla dzieci. Do tego ma fenomenalny kontakt z dziećmi. Potrafi być dziecinny, tak. Słyszałam jak kiedyś zagadywał małego pacjenta...sama sie uśmiałam.
Gdzie przeczytałam, że powinnam - nigdzie mam tylko takie poczucie.
Możliwość zostawiania małej jest. Ale pytanie czy obecna sytuacja jest tego sprzymierzeńcem? Chyba nie. Paradoksalnie jeszcze dwa tygodnie temu nie zauważyłam, że mi brakuje nas ,,starych".
Ja też kiedyś byłam córeczką tatusia, ale to z mamą miałam i mam najwięcej tematów, to z nią chodzę na zakupy.
Nie potrafię być mamą na pełen etat. Mam koleżanki, które były na rocznym macierzyńskim, niektóre na wychowawczym i widzę jak dziecko/Ci są dla nich całym światem. A ja mając 3 miesięczne dziecko, pracowałam w domu i miałam nianię. Zazdrosciłam im, że mogą w pełni poświęcić się dziecku, a z drugiej strony kiedy ja poświęciłam się pierwsze 6 tygodni, czułam się nie do końca pełna. Można to tak nazwać.

14 Ostatnio edytowany przez Marata (2020-03-23 20:28:54)

Odp: Fatalna mama.

Wiesz co? Mamy wdrukowywany obraz idealnej matki - ciągle nim jesteśmy bombardowane. Wiecznie uśmiechniętej, nawet po nieprzespanej nocce, gdy dziecko rzygało i miało biegunkę. Pełnej radości i energii - nawet z grypą. Z wiecznym entuzjazmem do zabaw (supermama zawsze ściągnie balonika z ostatniej gałęzi wielkiego drzewa).
Musimy być idealnymi pracownicami - ciągle się rozwijać, nie zaniedbywać kariery, być liderkami w tym, co robimy, zawsze dyspozycyjne.
Perfekcyjnymi żonami - zawsze umalowane, ubrane jak z żurnala i zawsze prosto od fryzjerki i kosmetyczki.
Nie mówiąc już o tym, że każda z nas jest najlepszą kucharką na świecie i tylko marzy o przepisach, o które poproszą przyjaciółki, a teściowa będzie zazdrościć umiejętności.
No i supersprzątaczki - dom musi błyszczeć, a naszym największym zmartwieniem ma być to, że mucha narobiła na perfekcyjnie czystą firankę.

A może wyluzuj? Fajnie, że mąż ma świetny kontakt z dzieckiem. Ty masz swój własny sposób na spędzanie z nim czasu. Nie musisz być jak Twój mąż! Bądź sobą. Każde z Was jest inne i jako takie, kochane przez dzieciaka.
Jasne, że będąc tylko mamą czułaś się niespełniona. A gdzie Twoje zainteresowania, praca, którą lubisz i życie dorosłej osoby? Gdzie Twoje szczęście? Nikt nie jest tylko mamą, tylko pracownikiem i tylko kucharką. Jesteśmy szczęśliwi dopiero, gdy uda się nam zachować równowagę.
Nie musisz poświęcać całego swojego czasu dziecku. To jakiś bzdet, który nie wiadomo skąd się wziął. Za to Twój czas pędzony z młodą niech będzie cały tylko dla niej i wartościowy. Lepsze dwie godziny fajnej zabawy niż cały dzień siedzenia na fotelu i klikania w pilot TV w poszukiwaniu głupawych bajeczek.

15

Odp: Fatalna mama.
Marata napisał/a:

Wiesz co? Mamy wdrukowywany obraz idealnej matki - ciągle nim jesteśmy bombardowane. Wiecznie uśmiechniętej, nawet po nieprzespanej nocce, gdy dziecko rzygało i miało biegunkę. Pełnej radości i energii - nawet z grypą. Z wiecznym entuzjazmem do zabaw (supermama zawsze ściągnie balonika z ostatniej gałęzi wielkiego drzewa).
Musimy być idealnymi pracownicami - ciągle się rozwijać, nie zaniedbywać kariery, być liderkami w tym, co robimy, zawsze dyspozycyjne.
Perfekcyjnymi żonami - zawsze umalowane, ubrane jak z żurnala i zawsze prosto od fryzjerki i kosmetyczki.
Nie mówiąc już o tym, że każda z nas jest najlepszą kucharką na świecie i tylko marzy o przepisach, o które poproszą przyjaciółki, a teściowa będzie zazdrościć umiejętności.
No i supersprzątaczki - dom musi błyszczeć, a naszym największym zmartwieniem ma być to, że mucha narobiła na perfekcyjnie czystą firankę.

A może wyluzuj? Fajnie, że mąż ma świetny kontakt z dzieckiem. Ty masz swój własny sposób na spędzanie z nim czasu. Nie musisz być jak Twój mąż! Bądź sobą. Każde z Was jest inne i jako takie, kochane przez dzieciaka.
Jasne, że będąc tylko mamą czułaś się niespełniona. A gdzie Twoje zainteresowania, praca, którą lubisz i życie dorosłej osoby? Gdzie Twoje szczęście? Nikt nie jest tylko mamą, tylko pracownikiem i tylko kucharką. Jesteśmy szczęśliwi dopiero, gdy uda się nam zachować równowagę.
Nie musisz poświęcać całego swojego czasu dziecku. To jakiś bzdet, który nie wiadomo skąd się wziął. Za to Twój czas pędzony z młodą niech będzie cały tylko dla niej i wartościowy. Lepsze dwie godziny fajnej zabawy niż cały dzień siedzenia na fotelu i klikania w pilot TV w poszukiwaniu głupawych bajeczek.

Nie jestem żadną z super bohaterek. Właśnie czy ja mam swój sposób spędzania czasu? Mąż się z nią bawi, wygłupia, chodzi z nią w sobotę na długie spacery od zawsze, to jest jego wypad z przyjacielem i dziewczynkami, Mamy niejadka, dzisiaj zrobiłam jej warzywa, które wylądowały na ziemi, a mąż zabawiał ją i jadła. Ja...mogę iść z nią na spacer, wieczorem leżymy w 3, czytam jej bajkę na dobranoc i to tyle. Uwielbiam ją ładnie ubierać, wybierać ubranka.
Kocham męża i z jednej strony chciałabym spełnić jego marzenie w postaci drugiego dziecka, ale z drugiej strony 9 miesięcy ciąży + macierzyński.

16 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-23 21:53:27)

Odp: Fatalna mama.

Nie jest tak ,że nie chcesz drugiego dziecka tak naprawdę w głębi?
Wiesz co nie musisz chcieć i nie musisz spełniać marzeń męża wbrew sobie,bez przekonania.Przyjrzyj się temu dokładnie jaki masz wybór i czego chcesz.
Może być też tak że Twoja taka ocena siebie jako mamy jest Ci potrzebna do tego ,żeby uzasadnić sobie w pokrętny sposób niechęć do urodzenia drugiego dziecka.Taka sprzeczność nie jest czymś niezwykłym jest jednak konfliktem wewnątrz.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

17

Odp: Fatalna mama.

Czyli jeszcze nie jesteś gotowa na kolejną ciążę.
Gdy byłam gotowa na drugie dziecko, to sama myśl o ciąży mnie cieszyła. A Ciebie jeszcze męczy, więc to za wcześnie.

Czyli: przebieracie się razem, czytacie, chodzicie na spacery. Karmisz ją smile Obiad na podłodze, to też fascynująca rzecz dla dzieciaka. Szczególnie dwulatka - może zamanifestować mamie, że tego nie lubi. Potem dojdą kolejne wspólne zabawy i zainteresowania. Spokojnie. Dorośnie do tego. Teraz jest na etapie rozwoju taty smile
A, i w tym wieku dziewczynki często są "zakochane" w swoich tatusiach.

18

Odp: Fatalna mama.
Marata napisał/a:

Teraz jest na etapie rozwoju taty smile
A, i w tym wieku dziewczynki często są "zakochane" w swoich tatusiach.

To się zdarza często jak pisze Marata.
Tak mniej więcej było u mnie z córką właśnie do 5 roku życia - czad, potem mała zaczęła naśladować uczyć się od  kobiet, dziewczyn z bliskiego otoczenia tzn rodziny, a najbardziej .....od babci smile

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

19

Odp: Fatalna mama.

Z jednej strony chce drugiego dziecka, bo chciałabym spełnić marzenie męża. Z drugiej strony nie chce, bo panicznie boję się życia z dwójką dzieci i mnie w tym wszystkim. Też bardzo brakuje mi męża. Wiem jak to głupio zabrzmi, ale mam wrażenie, że córka jest ważniejsza, nie jestem zazdrosna. Tylko chciałabym tej bliskości z mężem, spontaniczności. Moje życie zawodowe zawsze było uporządkowane, idealne, a prywatne było zwariowane. Mieliśmy tzw przypałowe akcje. Kiedy pojawiła się mała całe nasze życie jest podporządkowane. Życie zawodowe na ten moment mam bardzo dobre. Nie wiem, zmęczyłam się posiadaniem dziecka? Możliwe? Głupio to brzmi z ust matki. Nie karmię jej. Próbuje, ale rzadko się udaje. Niejadek to też moja porażka. Płakałam nie raz z bez silności, bo każdy posiłek ląduje na podłodze i tak od roku. Nie zje sama, mąż ją zabawia i dopiero cokolwiek je. Najpierw kolki, później niejadek...Jeszcze od 2 miesięcy nie śpi sama w łóżku. Zasypia u siebie ok 20.30, a o 23 tupta do nas. Tak naprawdę ciągle jesteśmy w 3, a już o wyspaniu się możemy zapomnieć.

20 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-23 23:14:09)

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

Z jednej strony chce drugiego dziecka, bo chciałabym spełnić marzenie męża. Z drugiej strony nie chce, bo panicznie boję się życia z dwójką dzieci i mnie w tym wszystkim. Też bardzo brakuje mi męża. Wiem jak to głupio zabrzmi, ale mam wrażenie, że córka jest ważniejsza, nie jestem zazdrosna. Tylko chciałabym tej bliskości z mężem, spontaniczności. Moje życie zawodowe zawsze było uporządkowane, idealne, a prywatne było zwariowane. Mieliśmy tzw przypałowe akcje. Kiedy pojawiła się mała całe nasze życie jest podporządkowane. Życie zawodowe na ten moment mam bardzo dobre. Nie wiem, zmęczyłam się posiadaniem dziecka? Możliwe? Głupio to brzmi z ust matki. Nie karmię jej. Próbuje, ale rzadko się udaje. Niejadek to też moja porażka. Płakałam nie raz z bez silności, bo każdy posiłek ląduje na podłodze i tak od roku. Nie zje sama, mąż ją zabawia i dopiero cokolwiek je. Najpierw kolki, później niejadek...Jeszcze od 2 miesięcy nie śpi sama w łóżku. Zasypia u siebie ok 20.30, a o 23 tupta do nas. Tak naprawdę ciągle jesteśmy w 3, a już o wyspaniu się możemy zapomnieć.

Bardzo podobny temat Lauro

https://www.netkobiety.pl/t119695.html

Zdaje się że rozmowa z mężem jest konieczna i o tym jak się czujesz w tej sytuacji ważny moment przed wami
nie bój się tego co być może chciałabyś mu powiedzieć ,a o czym w sumie napisałaś na forum obcym,anonimowym  ludziom to samo śmiało możesz powiedzieć mężowi.
co jest złego w tym że tęsknisz za bliskością z nim ?
Nie ma w tym nic złego to troska o więź najważniejsza rzecz w małżeństwie lub jedna z ważniejszych.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

21

Odp: Fatalna mama.
paslawek napisał/a:
Lauraa napisał/a:

Z jednej strony chce drugiego dziecka, bo chciałabym spełnić marzenie męża. Z drugiej strony nie chce, bo panicznie boję się życia z dwójką dzieci i mnie w tym wszystkim. Też bardzo brakuje mi męża. Wiem jak to głupio zabrzmi, ale mam wrażenie, że córka jest ważniejsza, nie jestem zazdrosna. Tylko chciałabym tej bliskości z mężem, spontaniczności. Moje życie zawodowe zawsze było uporządkowane, idealne, a prywatne było zwariowane. Mieliśmy tzw przypałowe akcje. Kiedy pojawiła się mała całe nasze życie jest podporządkowane. Życie zawodowe na ten moment mam bardzo dobre. Nie wiem, zmęczyłam się posiadaniem dziecka? Możliwe? Głupio to brzmi z ust matki. Nie karmię jej. Próbuje, ale rzadko się udaje. Niejadek to też moja porażka. Płakałam nie raz z bez silności, bo każdy posiłek ląduje na podłodze i tak od roku. Nie zje sama, mąż ją zabawia i dopiero cokolwiek je. Najpierw kolki, później niejadek...Jeszcze od 2 miesięcy nie śpi sama w łóżku. Zasypia u siebie ok 20.30, a o 23 tupta do nas. Tak naprawdę ciągle jesteśmy w 3, a już o wyspaniu się możemy zapomnieć.

Bardzo podobny temat Lauro

https://www.netkobiety.pl/t119695.html

Zdaje się że rozmowa z mężem jest konieczna i o tym jak się czujesz w tej sytuacji ważny moment przed wami
nie bój się tego co być może chciałabyś mu powiedzieć ,a o czym w sumie napisałaś na forum obcym,anonimowym  ludziom to samo śmiało możesz powiedzieć mężowi.
co jest złego w tym że tęsknisz za bliskością z nim ?
Nie ma w tym nic złego to troska o więź najważniejsza rzecz w małżeństwie lub jedna z ważniejszych.

Temat niby podobny, a całkiem inny. U nas jednak to nie do końca córka jest na pierwszym miejscu. Raczej obie jesteśmy najważniejsze, tylko jest inaczej. Zupełnie inaczej. Wychodzimy osobno, nie razem, bo ktoś musi zająć się córką. Co do samego wariactwa, które kiedyś mija. Zwariował na początku ciąży, mówił do brzucha itp. Kiedy usłyszeliśmy pierwszy raz bicie serca popłakała się. Urodziła się i owszem zajmował się nią, ale byłyśmy tak padnięci, że nie było ekscytacji. Po 3 miesiącach skończyły się kolki i zasadniczo było ok, ale też nie było ekscytacji. Dopiero ok pół roku jak mała była trochę bardziej kumata zaczęło się wariatów z tatą. Fakt ja zawsze mogłam na niego liczyć, był gotów zmienić godziny pracy itp.
Dzisiaj włączyliśmy małej bajki czytane przez gwiazdy i siedziała zaczarowana przez.... 2 godziny miałam ochotę zaciągnąć męża do łóżka, mąż to skomentował ,,mam na Ciebie ochotę, ale to nierozsądne". Więc poszłam pobiegać.
Może to siedzenie w domu zmienia moje myślenie. Nie wiem czy na właściwy tor. Bo w normalnym trybie pracy nie mam chwili na zastanowieniem się nad życiem.

22 Ostatnio edytowany przez Marata (2020-03-24 07:40:36)

Odp: Fatalna mama.

Dzieci... no cóż, są nudne w tym wieku. Wymagają dużo uwagi, są mało kumate, trzeba mieć do nich morze cierpliwości. Taki etap w byciu rodzicem.

Potem jest już tylko coraz ciekawiej. Dzieci rozwijają swoje zdolności samobójcze, rzucają się pod samochody, czekają tylko aż czegoś im się zabroni, żeby sprawdzić, czy na pewno nie wolno (rodzice zawsze mają świetne pomysły na spędzanie czasu pod tym względem), są coraz bardziej uparte i zaczynają się problemy wychowawcze (najtrudniej jest powiedzieć "przepraszam" po wyrwaniu koleżance kępki włosów w przedszkolu). Na pewno wraz z rozwojem młodych robi się coraz mniej nudno.

Z niejadkiem radziłam sobie na zasadzie - nic na siłę. Dzieci jadły same - tak, jak potrafiły. Rękami, łyżką, czy widelcem plastikowym, ale same. Kto powiedział, że muszą zjadać wszystko, co jest na talerzu? Normalnie siedziały w krzesełku przy stole, my jedliśmy, a one robiły z jedzeniem akurat to, co robią dzieci. Doświadczały go na swoje sposoby smile Część trafiała do buzi, część na podłogę, większość na ubranie. Jakoś głodne nie chodziły.

Porozmawiała bym z mężem, że chciała bym z nim być także, jak z mężem. Jego rolą nie jest tylko bycie tatą i niańką. Może nie tak bezpośrednio. Ale tęsknisz za bliskością z nim. To jest ważne w małżeństwie. Skąd ma się wziąć to drugie dziecko? Z rozsądku?

23 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-24 09:38:11)

Odp: Fatalna mama.
Marata napisał/a:

Z niejadkiem radziłam sobie na zasadzie - nic na siłę. Dzieci jadły same - tak, jak potrafiły. Rękami, łyżką, czy widelcem plastikowym, ale same. Kto powiedział, że muszą zjadać wszystko, co jest na talerzu? Normalnie siedziały w krzesełku przy stole, my jedliśmy, a one robiły z jedzeniem akurat to, co robią dzieci. Doświadczały go na swoje sposoby smile Część trafiała do buzi, część na podłogę, większość na ubranie. Jakoś głodne nie chodziły.

Świetna uwaga. Ja też nie karmiłam dziecka na siłę ani nie popadałam w rozpacz, gdy nie chcialo jeść. Po prostu, chciało to jadło, nie to nie. Dziecko świetnie się bawi naszymi lękami o nie i takie nasze śpiewanie, granie na tamburynie i stawanie na rzęsach, zeby tylko coś zjadlo naprawdę sprawia mu niezłą radochę, z której nieprędko zrezygnuje. Pamiętam, jak wszyscy zawsze się dziwili, że ja 1-2 letniemu  dziecku po prostu podaję jedzenie, a jak grymsi, pluje i robi podobne rzeczy to zwyczajnie przestaje je karmić. Póżniej, gdy już zupełnie samo jadlo, to zawsze jadło tyle ile chciało. Nigdy nie panikowalam, gdy nie chciała jeść. Wyrosła na szczuplutką dziewczynę, nie ma żadnych problemów z wagą i ze zdrowiem. W sumie to nie bardzo mogłam kontrolować ile je, bo ona często po prostu była w domu sama, a ja w pracy. W domu było wszystko, jedzenie w lodówce, obiad ugotowany, ale nigdy jej nie zmuszalam do jedzenia i nie robiłam afer, gdy nie zjadła, bo nie chciała.

24 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-24 10:18:50)

Odp: Fatalna mama.

Trudno mówić o prawdziwym głodzie małego dziecka skoro jest tyle "alternatywnych" rzeczy w koło do jedzenia ulubione to kamyczki, żwir,piasek,kora,torf,listki,trawa,"kfiatuski",niektóre owady zwłaszcza te kolorowe,mrówki podobno są kwaskowe, świat pełen jest żywności,  sprawdzanie tego co smaczne,jadalne a co nie , jest fascynujące podobnie jak reakcje i śmieszne miny rodziców na takie eksperymenty.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

25

Odp: Fatalna mama.

Mam nie namawiać do jedzenia? Ona na samym początku jadła sama, później odwiedziło się jedzienia i tak naprawdę do niczego jej nie ciągnie. Mąż właśnie ją karmi zupą, bo siedziała i mieszała w misce. Śniadania nie zjadła, jedynie 2 plastry jabłka zjadła sama. Robię jej soki z marchwi to jeszcze wypije.
Co do męża proszę oceńcie to jako osoby postronne. Nie można zająć dziecko same sobą, postawić elektryczną nianię, a rodzice mają chwilę dla siebie. Bez dziecka.
Co do seksu to jest, ale tylko w łóżku zawsze jak tylko mała zaśnie, na szybko zanim się obudzi. Nie lubię tego. Mam trochę wrażenie, że nie ma nam jako męża i żony, kochanki i kochanką są rodzice- mama i tata. A ja tak nie chce.

26 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-24 14:40:55)

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

Mam nie namawiać do jedzenia? Ona na samym początku jadła sama, później odwiedziło się jedzienia i tak naprawdę do niczego jej nie ciągnie. Mąż właśnie ją karmi zupą, bo siedziała i mieszała w misce. Śniadania nie zjadła, jedynie 2 plastry jabłka zjadła sama. Robię jej soki z marchwi to jeszcze wypije.
Co do męża proszę oceńcie to jako osoby postronne. Nie można zająć dziecko same sobą, postawić elektryczną nianię, a rodzice mają chwilę dla siebie. Bez dziecka.
Co do seksu to jest, ale tylko w łóżku zawsze jak tylko mała zaśnie, na szybko zanim się obudzi. Nie lubię tego. Mam trochę wrażenie, że nie ma nam jako męża i żony, kochanki i kochanką są rodzice- mama i tata. A ja tak nie chce.

Przede wszystkim oduczcie ją, ze jedzenie kojarzy się jej z zabawą, wygłupami rodzica, całą ceremonią wesołej zabawy i poświęcania jej czasu. Ona już wie, że tylko "wywali" talerz, to tata bedzie po suficie latał, żeby tylko coś wzięła do ust smile Ona ma już dwa lata i dobrze wie, co z czym się je smile Zapewniam cię, ze jak poczuje głód, to zje wszystko co podasz, do tego sama i bez akompaniamentu. Przynajmniej ja tego nie robiłam i naprawdę nie wiem, co to znaczy karmienie dziecka niejadka. Dziecko to też czlowiek, nie musi odczuwać głodu akurat wtedy, gdy nam się przyśni. Moja naprawdę nie jadła wtedy gdy ja chciałam, tylko wtedy gdy była głodna. Nic się złego nie stało, ani z głodu nie umarła, ani wynikow badań lekarskich nie miala gorszych od innych dzieci, choć zawsze była od większości  dzieci dużo szczuplejsza, co jej zostalo do dziś smile Z resztą ja uważam, że ludzie dziś w ogole za dużo jedzą, ale to tylko moja opinia.

27

Odp: Fatalna mama.

Nie, nie należy karmić dzieciaka na siłę. Nie chce jeść, to nie. To ma być posiłek, a nie cyrk na kółkach, bo dzidzia nie zjadła jednego posiłku. Nic jej się nie stanie. Nawet, jeśli nie zje dwóch.

Jasne, że chcesz mieć męża za męża. Porozmawiaj o tym z nim. Może można komuś dziecko "sprzedać" na kilka godzin, żebyście mogli pobyć sami?

28

Odp: Fatalna mama.

Dzięki, kolację dostanie normalnie - nie zje, trudno.
Tak jak pisałam wcześniej nie mieliśmy zbytnio czasu dla siebie i nie przeszkadzało nam to. Natomiast teraz kiedy mamy czas, nie mam siebie. Ostatnio w rozpaczy zadzwoniłam do mamy, ona chętnie wzięła by małą, ale mam w głowie myśl, że sytuacja w Polsce jest jaka jest i zwyczajnie w świecie boję się. Dlatego też pytam Was czy przesadzam czy nie. Byłam jedną z pierwszych, która ograniczyła klientów i wiele razy słyszałam, że mi odbija, a ja przed tym wirusem mam ogromny respekt i strach.

29

Odp: Fatalna mama.

Nie będę oceniać, jak kto postępuje, jeśli chodzi o wirusa.
To musicie rozważyć sami.
U nas babcie opiekują się wnukami, gdy dzieci muszą iść do pracy.

Odp: Fatalna mama.

Laura, a jak wyglądają Wasze wieczory?
Zazwyczaj dzieci chodzą spać wcześniej, więc macie trochę czasu na np. kolację, film.

Jeśli dziecko przychodzi do Was w nocy, czas przyzwyczajać je do samodzielnego spania. Czyli, jak przychodzi, odprowadzasz je do jego łóżka i czekasz, aż zaśnie. Jak sytuacja się powtórzy, znów robisz to samo. Tak, jest to męczące, dokładnie tak jak oduczanie siusiania w pieluchę, ale po kilku nocach będzie przełom.
Potem macie łóżko dla siebie.

Wszyscy teraz przeżywamy ciężki czas. Brak możliwości wyjść, kiszenie się w domu, z małym dzieckiem na pewno jest ciężko, gdyż samo się sobą nie zajmie.
Czy jest coś, co lubisz z nim robić?

31

Odp: Fatalna mama.

Mamy tego pecha, że teściowa robi karierę za granicą, moja mama pracuje.

Pokręcona Owieczka napisał/a:

Laura, a jak wyglądają Wasze wieczory?
Zazwyczaj dzieci chodzą spać wcześniej, więc macie trochę czasu na np. kolację, film.

Jeśli dziecko przychodzi do Was w nocy, czas przyzwyczajać je do samodzielnego spania. Czyli, jak przychodzi, odprowadzasz je do jego łóżka i czekasz, aż zaśnie. Jak sytuacja się powtórzy, znów robisz to samo. Tak, jest to męczące, dokładnie tak jak oduczanie siusiania w pieluchę, ale po kilku nocach będzie przełom.
Potem macie łóżko dla siebie.

Wszyscy teraz przeżywamy ciężki czas. Brak możliwości wyjść, kiszenie się w domu, z małym dzieckiem na pewno jest ciężko, gdyż samo się sobą nie zajmie.
Czy jest coś, co lubisz z nim robić?

Jak wyglądają nasze wieczory. Mała zasypia ok 20.30. Mąż trzy razy w tygodniu znika pobiegać, w sobotę biega wcześniej. Ja często mam ogrom pracy i zwyczajnie zabieram ją do domu. Dwa razy w tygodniu mamy czas na szybki seks, ale tylko w łóżku. Mówię tutaj o typowym tygodniu, w weekend mamy ten czas dla siebie po uspaniu dziecka. Czasami napijemy się razem wina, Whisky, oglądniemy film, szybki seks. Ale to nie jest to co było między nami kiedyś. Dwa razy w miesiącu mój mąż w weekend pracuje od 18-21. W tygodniu też zdarza się, że ja wracam o 18, a on wychodzi do pracy i wraca ok.21.30.
Ona od początku spala w swoim pokoju, ale od jakiegoś czasu tupta do nas. Na samym początku robiliśmy tak jak piszesz, efekt? Poddaliśmy się, bo oboje byliśmy wykończeni. Mamy duże łóżko i ona potrafi nam się rozłożyć w poprzek, jedno z nas dostaje regularne kopy, drugie ciosy. Często mąż się denerwuje i odnosi ją, ale i tak mamy chwilę w samotności i wraca.
Ja wiem, że każdemu z nas jest ciężko i są ludzie, którym jest jeszcze ciężej. Wiem. Mi to odilozowanie dało przemyślenia. Wiem, że brakuje mi męża, spontaniczności i bycia sam na sam. Sama nie wiem co z tym robić, jak rozmawiać. Nie chce być tylko mamą jego dziecka.
Pytając co lubię z nim robić masz na myśli męża czy dziecko?

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

Pytając co lubię z nim robić masz na myśli męża czy dziecko?

Miałam na myśli dziecko, ale chętnie się dowiem jak lubisz spędzać czas z mężem.

Twój mąż wie jak się czujesz? Rozmawiałaś z nim o tym?

33

Odp: Fatalna mama.
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Lauraa napisał/a:

Pytając co lubię z nim robić masz na myśli męża czy dziecko?

Miałam na myśli dziecko, ale chętnie się dowiem jak lubisz spędzać czas z mężem.

Twój mąż wie jak się czujesz? Rozmawiałaś z nim o tym?

Z córką lubię czytać książki, zabierać ją na dwór. To za mało, prawda?
Z mężem kiedyś miałam mnóstwo zainteresowań. Jestem człowiekiem, który zbytnio nie lubi siedzieć w domu, lubię aktywne spędzanie czasu. Kiedyś biegalismy razem, chodziliśmy na siłownię, różnego rodzaju randki. Teraz w ciągu dnia mamy czas dla siebie tylko wieczorem kiedy córka zaśnie, a czasami zasypia o 21, zdarza się 21.30 i często zanim się ogarniemy któreś już śpi. A jeśli córka później normalnie spać, mąż nie idzie biegać ani do pracy mam czas na szybki seks i jako taki wspólny wieczór, zazwyczaj film/serial.

Odp: Fatalna mama.
Lauraa napisał/a:

Z córką lubię czytać książki, zabierać ją na dwór. To za mało, prawda?.

Dlaczego wpędzasz się w poczucie winy? Nie ma, że czegoś jest za mało, a czegoś za dużo. Owszem, są matki, które spędzają każdą minutę z dzieckiem, ale są też takie, które pracują, zajmują się sobą, dają sobie i dziecku przestrzeń. Pisząc o sobie, mam wrażenie, że traktujesz się jak wyrodną matkę.

Lauraa napisał/a:

Z mężem kiedyś miałam mnóstwo zainteresowań. Jestem człowiekiem, który zbytnio nie lubi siedzieć w domu, lubię aktywne spędzanie czasu. Kiedyś biegalismy razem, chodziliśmy na siłownię, różnego rodzaju randki. Teraz w ciągu dnia mamy czas dla siebie tylko wieczorem kiedy córka zaśnie, a czasami zasypia o 21, zdarza się 21.30 i często zanim się ogarniemy któreś już śpi. A jeśli córka później normalnie spać, mąż nie idzie biegać ani do pracy mam czas na szybki seks i jako taki wspólny wieczór, zazwyczaj film/serial.

Już to pisałam, ale powtórzę. Życie dwojga ludzi, po pojawieniu się dziecka, zmienia się. Jest Was troje i tak już będzie.
Przepraszam, ale chyba trochę dramatyzujesz. Macie sporo czasu dla siebie, szczególnie wieczorami. Piszesz, że oglądacie filmy, wspólna kolacja, wino. To są chyba miłe chwile? Mam wrażenie, że Tobie brakuje atencji męża, takiej stuprocentowej. Żeby Tobie poświęcał czas, tak jak kiedyś, a nie dzielił go na Ciebie i dziecko.
Myślałaś, by iść do psychologa?

35

Odp: Fatalna mama.
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Lauraa napisał/a:

Z córką lubię czytać książki, zabierać ją na dwór. To za mało, prawda?.

Dlaczego wpędzasz się w poczucie winy? Nie ma, że czegoś jest za mało, a czegoś za dużo. Owszem, są matki, które spędzają każdą minutę z dzieckiem, ale są też takie, które pracują, zajmują się sobą, dają sobie i dziecku przestrzeń. Pisząc o sobie, mam wrażenie, że traktujesz się jak wyrodną matkę.

Lauraa napisał/a:

Z mężem kiedyś miałam mnóstwo zainteresowań. Jestem człowiekiem, który zbytnio nie lubi siedzieć w domu, lubię aktywne spędzanie czasu. Kiedyś biegalismy razem, chodziliśmy na siłownię, różnego rodzaju randki. Teraz w ciągu dnia mamy czas dla siebie tylko wieczorem kiedy córka zaśnie, a czasami zasypia o 21, zdarza się 21.30 i często zanim się ogarniemy któreś już śpi. A jeśli córka później normalnie spać, mąż nie idzie biegać ani do pracy mam czas na szybki seks i jako taki wspólny wieczór, zazwyczaj film/serial.

Już to pisałam, ale powtórzę. Życie dwojga ludzi, po pojawieniu się dziecka, zmienia się. Jest Was troje i tak już będzie.
Przepraszam, ale chyba trochę dramatyzujesz. Macie sporo czasu dla siebie, szczególnie wieczorami. Piszesz, że oglądacie filmy, wspólna kolacja, wino. To są chyba miłe chwile? Mam wrażenie, że Tobie brakuje atencji męża, takiej stuprocentowej. Żeby Tobie poświęcał czas, tak jak kiedyś, a nie dzielił go na Ciebie i dziecko.
Myślałaś, by iść do psychologa?

Nie myślałam.
Trochę się czuje jak wyrodna mama.
Tak, życie się zmienia po pojawieniu się dziecka, ale ja po prostu tęsknię za chwilą wolności, samotności. I to nie jest tak, że mamy dużo czasu dla siebie. Bo to są ledwo 2 czasami 3 dni w tygodniu. To są miłe chwile, bo jesteśmy razem i możemy porozmawiać. Ja nie chce stuprocentowej uwagi przez cały czas, tylko chce tą dłuższą chwilę dla nas. Bez myśli ,,ciszej bo się obudzi".

36

Odp: Fatalna mama.

Laura, jeszcze tylko trochę i tak będzie, czas mija przeraźliwie szybko. Myślę że po prostu zderzyły się Twoje wyobrażenia z tym jak naprawdę wygląda  macierzyństwo.
Głowa do góry, żadna z nas matek nie czuje się świetna mamą na 100%
Jesteś po prostu przytloczona i potrzebujesz chwili oddechu od tego całego "grajdołka" zawodowo-domowego. To normalne. Wszystko co piszesz jest normalne. smile Nie daj sobie wmówić że cokolwiek powinnaś. Tak się czujesz na chwilę obecną. Daj sobie więcej wyrozumiałości. Tak naprawdę uważam że fajna z ciebie i mama i partnerka, niejedna kobieta mogłaby się uczyć od Ciebie zaradności. Twoja córka ma dobry wzór do naśladowania. A kolejnym dowodem na to że jesteś dobrą mamą jest to, że się tym przejmujesz. Te naprawdę fatalne nie mają na swój temat żadnej refleksji, wierz mi.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

37

Odp: Fatalna mama.
McMiodek napisał/a:

Laura, jeszcze tylko trochę i tak będzie, czas mija przeraźliwie szybko. Myślę że po prostu zderzyły się Twoje wyobrażenia z tym jak naprawdę wygląda  macierzyństwo.
Głowa do góry, żadna z nas matek nie czuje się świetna mamą na 100%
Jesteś po prostu przytloczona i potrzebujesz chwili oddechu od tego całego "grajdołka" zawodowo-domowego. To normalne. Wszystko co piszesz jest normalne. smile Nie daj sobie wmówić że cokolwiek powinnaś. Tak się czujesz na chwilę obecną. Daj sobie więcej wyrozumiałości. Tak naprawdę uważam że fajna z ciebie i mama i partnerka, niejedna kobieta mogłaby się uczyć od Ciebie zaradności. Twoja córka ma dobry wzór do naśladowania. A kolejnym dowodem na to że jesteś dobrą mamą jest to, że się tym przejmujesz. Te naprawdę fatalne nie mają na swój temat żadnej refleksji, wierz mi.

Moja teściowa  - samotna mama, dwójka dzieci i kariera naukowa. To od niej powinna się uczyć a nie nikt ode mnie. Moja mama miała do pomocy babcię, teściowa była całkiem sama.

38

Odp: Fatalna mama.

Lauraa, nie wiem, czy to Ci pomoże, ale nie jesteś jedyna. wink Akurat niedawno rozmawiałam o tym z przyjaciółką. Mówiła, że nie lubi się bawić ze swoją córką, bo ją takie typowo dziecięce zabawy po prostu nudzą, a jej mąż za to potrafi z uśmiechem na ustach przekładać lalki z młodą przez całe popołudnie. Ale czy to ma oznaczać, że jest złą matką? Nie, znalazła sobie inne rzeczy: zabiera małą na spacer, na plac zabaw, czyta jej, rysują (ale każda na swojej kartce xD) - wszystko to, gdzie nie musi robić czegoś "po dziecięcemu". Moja mama zresztą też nie lubiła się ze mną bawić. Z czasów, z których już coś pamiętam, czyli przedszkolne mniej więcej, pamiętam jej znudzoną minę, kiedy odpowiadała, że jej lalka ma na imię Kinga. xD Za to chętnie grała ze mną w różne dziecięce planszówki z gazetek, uczyła różnych sportowych i nie tylko rzeczy, właziła ze mną na drabinki i na drzewa, znowu - wszystko, gdzie nie musiała udawać ekscytacji tym, że przewija lalkę Kingę. Twoje dziecko podrośnie, będziesz miała więcej sposobów na wspólne spędzanie czasu i świat się nie zawali, jeżeli jakiejś części nie będziesz chciała wprowadzać w życie. Z takim przedszkolakiem można robić już dużo bardziej dorosłych rzeczy, tyle że ucząc.
A, i gdzieś mi się rzuciło w oczy, że nie potrafisz być mamą na pełen etat - moim zdaniem na dłuższą metę to raczej dobrze. Wyobraź sobie, że teraz Twój czas ogranicza się wyłącznie do lalek i klocków, a Ty nie robisz nic dla siebie, nie masz nic, co by Ciebie interesowało. Dziecko trochę podrośnie, lalki i klocki przestaną wystarczać, a Ty...? Jak się ma, powiedzmy, zaplecze zainteresowań, to dziecko, kiedy jest za małe na własne pomysły, może z nich skorzystać - ot, zamiast zabawy lalkami zabierasz na łyżwy czy pokazujesz inną rzecz, którą Ty lubisz. Ja zdecydowanie doceniam to, że rodzice pokazali mi właśnie dużo różnych rzeczy "na później", które mogły mi się podobać i którymi mogę się zajmować do tej pory; doceniam o wiele bardziej, niż gdyby moja mama posyłała najpiękniejsze nawet uśmiechy lalce Kindze. wink

39 Ostatnio edytowany przez Lauraa (2020-03-26 16:06:48)

Odp: Fatalna mama.
SaraS napisał/a:

Lauraa, nie wiem, czy to Ci pomoże, ale nie jesteś jedyna. wink Akurat niedawno rozmawiałam o tym z przyjaciółką. Mówiła, że nie lubi się bawić ze swoją córką, bo ją takie typowo dziecięce zabawy po prostu nudzą, a jej mąż za to potrafi z uśmiechem na ustach przekładać lalki z młodą przez całe popołudnie. Ale czy to ma oznaczać, że jest złą matką? Nie, znalazła sobie inne rzeczy: zabiera małą na spacer, na plac zabaw, czyta jej, rysują (ale każda na swojej kartce xD) - wszystko to, gdzie nie musi robić czegoś "po dziecięcemu". Moja mama zresztą też nie lubiła się ze mną bawić. Z czasów, z których już coś pamiętam, czyli przedszkolne mniej więcej, pamiętam jej znudzoną minę, kiedy odpowiadała, że jej lalka ma na imię Kinga. xD Za to chętnie grała ze mną w różne dziecięce planszówki z gazetek, uczyła różnych sportowych i nie tylko rzeczy, właziła ze mną na drabinki i na drzewa, znowu - wszystko, gdzie nie musiała udawać ekscytacji tym, że przewija lalkę Kingę. Twoje dziecko podrośnie, będziesz miała więcej sposobów na wspólne spędzanie czasu i świat się nie zawali, jeżeli jakiejś części nie będziesz chciała wprowadzać w życie. Z takim przedszkolakiem można robić już dużo bardziej dorosłych rzeczy, tyle że ucząc.
A, i gdzieś mi się rzuciło w oczy, że nie potrafisz być mamą na pełen etat - moim zdaniem na dłuższą metę to raczej dobrze. Wyobraź sobie, że teraz Twój czas ogranicza się wyłącznie do lalek i klocków, a Ty nie robisz nic dla siebie, nie masz nic, co by Ciebie interesowało. Dziecko trochę podrośnie, lalki i klocki przestaną wystarczać, a Ty...? Jak się ma, powiedzmy, zaplecze zainteresowań, to dziecko, kiedy jest za małe na własne pomysły, może z nich skorzystać - ot, zamiast zabawy lalkami zabierasz na łyżwy czy pokazujesz inną rzecz, którą Ty lubisz. Ja zdecydowanie doceniam to, że rodzice pokazali mi właśnie dużo różnych rzeczy "na później", które mogły mi się podobać i którymi mogę się zajmować do tej pory; doceniam o wiele bardziej, niż gdyby moja mama posyłała najpiękniejsze nawet uśmiechy lalce Kindze. wink

Pocieszyłaś wink.
Patrząc na koleżanki mam wrażenie, że jestem jedyna. A jednak nie jestem. Jak się urodziła naprawdę wariowałam na jej punkcie, cieszyłam się kroczkami itp. Mimo że nie było mi łatwo. Było bardzo ciężko. Mam pracująca, teściowa wtedy była na miejscu, ale miała swoje życie, mąż teraz pracuje mniej niż wtedy. I ja robiąca aplikację, pracująca zdalnie. Wtedy rozumiałam ją i było jakoś tak inaczej. Teraz ona potrzebuje ciągłej stymulacji. Uwierzcie mi, że ja wczoraj padłam ok 22 po całym dniu z dzieckiem w domu a normalnie o 24 potrafię pracować. Z dzieciaki szwagierki porywam na łyżwy, do kina, na mecz. I zawsze myślałam, że skoro mam dobry kontakt z nimi taki sam będę miała ze swoim dzieckiem. 
Dzisiaj w nocy walczyliśmy z małą - ona przychodziła, my ją odprowadzaliśmy- po 10 razach przestałam liczyć. Oboje jesteśmy zmęczeni. Teraz mała słucha bajek, które trwają aż do 20, zobaczymy ile wysiedzi. Myślałam, że spanie z nią jest bardziej męczące. Powiedzcie co robicie, żeby dziecko nie zmieniało Waszego związku? Da się?

40

Odp: Fatalna mama.

Mogę napisać coś z własnego, długoletniego już doświadczenia. Podobnie jak Ty uważam że jestem trochę drętwa przy zabawach z dziećmi ( nie rajcuje mnie wygłupianie na dywanie), a mój mąż odwrotnie. Tak było w stosunku do naszych dzieci ( już dorosłych), ale i jakichkolwiek pojawiających się na horyzoncie. Trochę kiepsko czuję się w towarzystwie, w którym znajdują sie dzieci i jeszcze wszyscy oczekują ze będę się z nimi bawić. Taka jestem. Natomiast co do naszych dzieci, mój mąż był rewelacyjny w zabawie, ale ja jestem lepsza w budowaniu relacji (np. rozmowy o problemach).  Teraz gdy dzieci mieszkają osobno, często dzwonią do mnie i mam z nimi stały kontakt ( z synem mniej, z córką na bieżąco). Każdy z rodziców daje tyle umie i może. Ja zawsze stawiałam na emocjonalny kontakt i to realizuje.Mój mąż takiego stałego kontaktu jakby nie potrzebował, ale jest w tzw. pogotowiu gdyby dzieci czegoś potrzebowały.I tak sie uzupełniamy  i chyba jest ok.

Odp: Fatalna mama.

Takich dziewczyn jak ty jest dużo tylko reklamy próbują wmówić jakie wszystko jest piękne. Według mnie reklamy to taka seksistowska propaganda facet musi być twardy napakowany i wyjątkowo nieziemsko przystojny nie wymiękać nie ważne co... kobieta zawsze oddana przy dziecku wymalowana uśmiechnięta. To fikcja taj jak pornografia. Fikcja stworzona przez rynek. Taką wizję mają twórcy reklamy co nie znaczy iż tak zawsze jest. No i jeszcze ten męski ból jakby tu była jakaś różnica...

Buntuję się, więc jestem.
Prawa są przyznane obowiązki są egzekwowane. Mówienie o prawach i obowiązkach to myślenie w kategoriach władzy.
Patrioci zawszę mówią o umieraniu za kraj, a nigdy o zabijaniu za kraj.
www.youtube.com/watch?v=nggMDsjh-ys

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018