Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia?

Studiuję dosyć trudny kierunek. Ostatnie 2 lata nie miałam czasu na żadne zajęcia dodatkowe. Czasu ani nawet siły. Codziennie jakieś zaliczenia, przez co w piątek wyglądałam jak zombie. Byłam zmęczona, zakompleksiona, miałam wrażenie, że zasługuję na wszystko co najgorsze
Jednak postanowiłam zmienić swoje życie. Wzięłam dziekankę, bo byłam bardzo zmęczona studiami, ludźmi mnie otaczającymi. Jest już znacznie lepiej, gdy nie odczuwam codziennie takiego stresu. Teraz jednak zastanawiam się, co zrobić z co poniektórymi ludźmi. Niestety najwięcej znajomych mam wśród ludzi z mojego roku, bo no nie miałam czasu stworzyć innych więzi. Trochę jeszcze znam ludzi z innych kierunków, trochę bardziej wyluzowanych i oni są jeszcze w miarę okej.
Jednak otaczam się kilkoma koleżankami, które mają na mnie zły wpływ. Moi rodzice mi zwrócili uwagę, że jak się od nich odcięłam to zupełnie inaczej się zachowuję, jestem pogodna i radosna, a one mnie ciągną w dół. Na początku zaprzeczyłam, ale potem stwierdziłam, że to jednak prawda, bo jeszcze przed tymi epidemiami się z nimi widziałam i już mi się humor pogorszył. A widziałam je po raz pierwszy od jakiś 2 miesięcy. Przykładowo jedna dziewczyna- Basia bardzo mnie denerwuje. Kiedyś ją lubiłam, ale miewa takie swoje humory, że masakra jednym słowem. Ostatnio się bardzo na niej zawiodłam. Generalnie wielokrotnie w ciągu ostatnich 2 lat jak ona się źle czuła czy była chora to ja jej przynosiłam leki. Jak było z nią na prawdę źle to kosztem swojego wolnego czasu pojechałam z nią do szpitala. Jak miała jakiś problem to dzwoniła do mnie lub pisała o tym, że ma już wszystkiego dosyć, życie nie ma sensu, a ja nawet mając egzamin na następny dzień jej pomagałam. No bo co zrobić, jak ktoś zrozpaczony do nas dzwoni? Natomiast ja miałam w grudniu bardzo nieprzyjemną sytuację związaną z Basią. Miałam mieć kolokwium tego dnia. Rano się obudziłam z bólem brzucha i fatalnym samopoczuciem. Stwierdziłam, że nie pójdę na to kolokwium, pójdę do lekarza po zwolnienie. Dodatkowo miałam tego dnia strasznego doła. Jakiś spadek nastroju. Generalnie zapakowałam się lekami, dzwonię do taty, płaczę, że się źle czuję fizycznie i psychicznie, źle mi itp. Tata mnie trochę uspokoił. Natomiast napisałam do Basi, że się źle czuję. Ona na mnie naskoczyła, wręcz zaczęła krzyczeć przez tego facebooka, że to pewnie przez to, że się nie uczyłam, że za dużo obowiązków na siebie wzięłam (chodzę do szkoły policealnej prócz studiów). Ja jej tłumaczę, że uczyłam się i że zajęć mam mało. To ta zaczęła wypytywać ile się uczyłam. No dla mnie to było uwłaczające, odpisałam tylko, że dużo i że się ma ode mnie odczepić, ale napisałam dlatego, że miałam doła, źle się czułam i też chciałam usłyszeć jakieś słowa pocieszenia, nawet głupie "będzie dobrze" a odłożyłam tylko telefon jeszcze bardziej zdenerwowana i winna temu, że się źle czuję. Rodzice powiedzieli, żebym dla własnego zdrowia ograniczyła ten kontakt. To tak w skrócie jedna historia. W większym skrócie mam wśród koleżanek większość takich zrzędzących. Jedna co chwila chce rzucać studia. Trzy inne cały czas mówią, że mają depresję. Czwartą rzucił chłopak, ma złamane serce i też ma dosyć. Piąta powtarza, że jest beznadziejna i że chce się zabić. Jak sugeruję wizytę u specjalisty nikt nie słucha. I tak co chwila ktoś mi się "spowiada" ze swoich problemów, aż w końcu ja go łapię i wpadam w jakieś stany depresyjne. Brakuje mi pozytywnych, szalonych osób, które by kochały życie, miały ambitne plany na przyszłość, były ciekawe świata. Kocham podróże, nawet takie małe. Mamy duże polskie miasto 1,5-2h pociągiem, więc blisko, nawet na jeden dzień można pojechać. Chciałam więc zebrać ekipę, żeby jechać na zwiedzanie. Nikt nie był chętny. No trudno. No to może wizyta w trochę mniejszym mieście, ale nadal jednym z większych, tylko już 45 minut pociągiem? A skądże. W zeszłym roku miałam taką bardzo przykrą sytuację. W zeszłym roku w sesji letniej zaproponowałam, żeby dzień po ostatnim egzaminie końcowym jechać na wycieczkę do większego miasta. Nikt nie chciał jechać, wszyscy się zbierali do domów, nie chcieli zostać nawet dnia dłużej. Co najlepsze nie musieli się pakować, bo musieli zdać mieszkania, bo oni mieszkania na wakacje sobie zostawiali, po prostu chcieli wrócić szybciej na wieś do domów, w których tylko netflixa będą oglądać. Brakuje mi ambitnych ludzi, którzy mają pasje, rozwijają się, a nie wiecznie narzekają na swoje życie, którego z drugiej strony nie chcą zmienić np. na terapii u psychologa
Rodzice mi radzili, żeby bardzo ograniczyć kontakty. Urwać nie mogę, bo część tych osób albo też wzięła dziekankę, albo powtarzają przedmiot, więc znowu się zobaczymy razem na roku, tak więc czy to wykłady czy jakieś notatki na kolokwium, kontakt będę musiała mieć. Problem w tym, że jeśli nie będę się w ogóle z nimi spotykać po uczelni, to będę sama jak palec. Lubię przebywać sama ze sobą, ale przynajmniej raz w tygodniu lubię wyjść czy to do kina czy to na kawę lub wpaść do kogoś albo ktoś do mnie. Ja po prostu powinnam mieć więcej znajomych z innych kierunków lub spoza uczelni, albo z innych uczelni. Staram się, jak mogę. Wzięłam tą dziekankę, więc trochę odpoczęłam, poszłam do pracy, ale tam jest tyle zmian i tylu pracowników, że co zmiana to jestem z kimś innym i nie mam nawet jak stworzyć głębszych relacji. Chodzę do szkoły policealnej, ale tam to samo- większość to dziewczyny, które raz chodzą a raz nie, a zjazdy tylko 2 razy w miesiącu. Kiedyś dużo ćwiczyłam pływanie, więc postanowiłam, że po tych wszystkich epidemiach zapiszę się do jakiejś sekcji pływackiej na basen, może poznam fajnych ludzi. Jednak zastanawiam się, gdzie jeszcze można poznać fajnych ludzi z pasją? Mnie niestety coś swędzi, ale bardzo lubię próbować nowe rzeczy. Kocham narty, pływanie, chciałabym bardzo kiedyś pojechać powspinać się w góry, ale z ludźmi z mojej uczelni jest to niemożliwe. Bardzo zazdroszczę jednej mojej dawnej znajomej, która co chwila gdzieś wyjeżdża, a to nad morze, a to w góry a to do dużego miasta co chwilę z kimś innym
Jak więc poznać takich fajnych ludzi?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2020-03-28 06:01:24)

Odp: Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia?

Hej. Jestem facetem, 44 lata. Mnostwo doswiadczen o jakich piszesz szczegolnie ze jestem na dosc wysokim stanowisku, wiec mam sporo interesownych ludzi dookola.
Sluchaj, to jest Twoja decyzja. Ty decydujesz. Sa osobowosci ktore z natury wysysaja energie innych bo tak im latwo a czesc z nas nie umie byc asertywnym. Skracaj kontakt. Nie podchosz, nie zagaduj. Ucinaj takie mezzace watki. Np. Przykro mi ... i zmieniaj temat... albo mow ze musisz juz isc, zadzwonic gdzies. Poszukaj kogos z kregu Twoich zainteresowan. Masz ich sporo. Toksyczne relacje do niczego nie prowadza. Tracisz czas. Relacja to rowny kontakt dwoch osob, a nie monolog jednej. Badz egoistka.
Na poczatku moze byc trudno bo mozesz byc sama, ale na uczelni na pewno jest wiecej osob. Fajnych. My Polacy jestesmy maruderami i trzeba to gasic. Mow im, ze zachowuja sie jak stare baby, i tak na tych relacjach Ci srednio zalezy. Moze cos dotrze.
Ja nayczylem sie odmawiac i mowic ze nie chce o czyms rozmawiac. Ludzie to zwykle szanuja jak im sie kulturalnie powie. Trzymaj sie

3

Odp: Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia?
Brother in arms napisał/a:

Hej. Jestem facetem, 44 lata. Mnostwo doswiadczen o jakich piszesz szczegolnie ze jestem na dosc wysokim stanowisku, wiec mam sporo interesownych ludzi dookola.
Sluchaj, to jest Twoja decyzja. Ty decydujesz. Sa osobowosci ktore z natury wysysaja energie innych bo tak im latwo a czesc z nas nie umie byc asertywnym. Skracaj kontakt. Nie podchosz, nie zagaduj. Ucinaj takie mezzace watki. Np. Przykro mi ... i zmieniaj temat... albo mow ze musisz juz isc, zadzwonic gdzies. Poszukaj kogos z kregu Twoich zainteresowan. Masz ich sporo. Toksyczne relacje do niczego nie prowadza. Tracisz czas. Relacja to rowny kontakt dwoch osob, a nie monolog jednej. Badz egoistka.
Na poczatku moze byc trudno bo mozesz byc sama, ale na uczelni na pewno jest wiecej osob. Fajnych. My Polacy jestesmy maruderami i trzeba to gasic. Mow im, ze zachowuja sie jak stare baby, i tak na tych relacjach Ci srednio zalezy. Moze cos dotrze.
Ja nayczylem sie odmawiac i mowic ze nie chce o czyms rozmawiac. Ludzie to zwykle szanuja jak im sie kulturalnie powie. Trzymaj sie

Właśnie mam tą jedną koleżankę taką, opisaną wyżej, wiele razy mnie po prostu wyprowadziła z równowagi. Po spotkaniach z nią, czy rozmowach byłam bardziej zdenerwowana niż przed.
Tylko nie potrafię obciąć tych znajomości. Zawsze mówię sobie, że to już koniec, a potem koleżanka dzwoni, że bardzo źle się czuje, bo dostała kosza i mówi o tym w tajemnicy tylko mi i aż mi głupio bo nawet nie wiem co zrobić. Olać taką osobę? Skoro mówi tylko nam to znaczy, że nam ufa
I tak w kółko
W ogóle dziękuję za przeczytanie tych wypocin

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018