Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 113 ]

Temat: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Jakby ktoś spojrzał na mnie z boku to nigdy by nie pomyślał, co dzieje się w środku
Po prostu w okresie dojrzewania miałam mnóstwo nieprzyjemnych sytuacji. Np. trenowałam pływanie, byłam w tym dobra, zdobywałam nagrody a mój własny trener mi wmawiał, że nie ma się z czego cieszyć, bo takie konkursy są nic niewarte. To jest karygodne, ale wysłuchiwałam tego trochę.
Nie miałam nigdy bliskich przyjaciół. Co najwyżej znajomych. W okresie szkolnym potrafiłam tylko kilka razy do roku wyskoczyć z kimś do kina, przeważnie z mojej inicjatywy. Na 18stki mnie nie zapraszali. Byłam pewna, że coś jest ze mną nie tak, dopóki nie poszłam na studia. Na studiach się poprawiło, zdecydowanie. Mam teraz niby znajomych, ale to tacy dalsi znajomi. Jak oni mają problem to zwierzają mi się, ale na odwrót to średnio działa. Najgorsze jest to, że nie czuję tego życia studenckiego, bo bardzo wielu moich znajomych wyjeżdża w weekendy do domów do rodzin lub narzeczonych i zostaję w weekend sama.
Nie miałam też nigdy chłopaka. Byłam wielokrotnie nieszczęśliwie zakochana/zauroczona. Byli tacy, którzy zakochali się we mnie, chciałam im dać szansę, ale no nic do nich nie czułam, a bycie z kimś na siłę to desperacja. No a z tymi, na których mi zależało nie wyszło, co też się odbiło na mojej pewności siebie, bo wielokrotnie musiałam patrzeć, jak ktoś idzie do innej albo obraca się do mnie i ma mnie gdzieś. Bardzo dużo chłopaków chciało mnie też tylko zaciągnąć do łóżka. Jednak brakiem chłopaka bym się nie przejmowała, ale brak bliskiej paczki znajomych/przyjaciół jest już bolesny. Nie mam z kim jechać na narty, na wakacje. Niby kocham moją rodzinę, ale no kiedyś też muszę przestać jeździć z rodzicami. Moi znajomi z uczelni nie chcą nigdzie jeździć. Raz po skończeniu roku akademickiego zaproponowałam do wyjazd do ładnego miasta oddalonego o 40 km, bilet kosztował 3,70zł, ale nikt nie chciał, wszyscy woleli wrócić szybciej do rodzin, co dla mnie jest co najmniej dziwne.
Dodatkowo moja uczelnia- studiuję trudny kierunek, jest dużo stresu, dużo nauki, czasem jestem już wykończona psychicznie, ale wiem, że muszę dać radę. Niestety liczne niepowodzenia i poprawki też się na mnie źle odbiły.
Nie widziałam problemu, aż do niedawna. Wzięłam urlop dziekański, żeby odpocząć od codziennego stresu. Wspominałam na górze, że trenowałam kiedyś pływanie. To teraz sama zrobiłam papiery na instruktora pływania. Chodzę na praktyki na jeden prywatny basen, gdzie państwo, wspólnicy też są trenerami. Uczą mnie, pokazują co i jak, ale sami zwrócili mi uwagę, że nawet po mojej postawie widać, że jestem niepewna siebie, stoję cichutko z boku, a trzeba umieć ogarnąć grupę dzieci, żeby zachowywały się odpowiednio i nie rozniosły basenu (basen to nie tylko pływanie, ale też rozgrzewki i gry z zabawami)
Stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Dostałam skierowanie do psychologa, nie wiem, czy to pomoże (w tym ośrodku każdy psycholog jest też psychoterapeutą), ale chciałam też sama zacząć coś nad sobą pracować. Bo ja na prawdę mam masę kompleksów, mam wrażenie, że nic dobrego od życia mi się nie należy, że zasługuję na najgorsze, że cały czas coś źle robię....
Co robić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Z tego co piszesz widać, że jesteś interesującą osobą, lubisz się rozwijać. Myślę że sporo masz do zaoferowania innym. Fajne jest to że uprawiasz sport i robisz kurs trenera. To krok w dobrym kierunku: ucząc pływania jakby automatycznie stajesz się autorytetem, być może dzięki temu nabierzesz pewności siebie, przynajmniej na basenie. Być może spotkanie z psychologiem też pomoże Ci zmienić myślenie o sobie.

3

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Oo proszę, co za niespodzianka smile

Miło słyszeć, że dajesz sobie radę smile Wygląda na to, że podjęłaś dobrą decyzję z odpoczynkiem od stresującego okresu w Twoim życiu. Nie roztrząsaj na razie swoich wątpliwości odnośnie studenckiego życia skup  się nad ty,m, co najwidoczniej da Ci teraz sporo satysfakcji smile Psycholog tylko powinien pomóc poradzić Ci ze wszystkim:)

Powodzenia! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

4

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Mniej skupiania sie na tym co mozna zaoferowac innym, co inni mysla i tak dalej. Wiecej na tym co Ty mozesz sobie dac.
Powody dlaczego czujesz sa prawdopodobnie bardzo gleboko osadzone i pochodza z dziecinstwa. To naprawi terapia.

Jestem taka pewna siebie, a nawet arognacka osoba bez kompleksow.
Glownie dlatego, ze jestem skupiona na sobie w pozytywnym sensie. Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz. Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.
Problem caly lezy w podejsciu do samej siebie. Ja wiem, ze mam wszystko: urode, zdrowie, charakter, talent i intelekt. 
Jednak to wszystko byloby nic nie warte gdybym watpila ciagle w siebie i czula sie nie wygodnie sama ze soba. Wtedy czlowiek potyka sie o samego siebie.

Trzeba tez zrozumiec, ze nie ma ludzi idealnych i zaakceptowac swoje problemy.
Swoja droga polecam Ci serial The Victim.
Tam idzie o brutalne morderstwo i resocjalizacje. Bardzo duzo daje do myslenia na temat potepienia na zawsze, na temat poczucia winy i dalszego zycia.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

5

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Winter.Kween napisał/a:

Mniej skupiania sie na tym co mozna zaoferowac innym, co inni mysla i tak dalej. Wiecej na tym co Ty mozesz sobie dac.
Powody dlaczego czujesz sa prawdopodobnie bardzo gleboko osadzone i pochodza z dziecinstwa. To naprawi terapia.

Jestem taka pewna siebie, a nawet arognacka osoba bez kompleksow.
Glownie dlatego, ze jestem skupiona na sobie w pozytywnym sensie. Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz. Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.
Problem caly lezy w podejsciu do samej siebie. Ja wiem, ze mam wszystko: urode, zdrowie, charakter, talent i intelekt. 
Jednak to wszystko byloby nic nie warte gdybym watpila ciagle w siebie i czula sie nie wygodnie sama ze soba. Wtedy czlowiek potyka sie o samego siebie.

Trzeba tez zrozumiec, ze nie ma ludzi idealnych i zaakceptowac swoje problemy.
Swoja droga polecam Ci serial The Victim.
Tam idzie o brutalne morderstwo i resocjalizacje. Bardzo duzo daje do myslenia na temat potepienia na zawsze, na temat poczucia winy i dalszego zycia.

Ciekawie piszesz, lubię czytać Twoje posty. Mogłabyś trochę rozwinąć swoją wypowiedź?

6

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

takiwiatr- a dziękuję, miło mi to słyszeć smile Niestey bratnich dusz wokół brak sad


bagienni_k- też mi się wydaje, że ta przerwa była mi potrzebna. Idę się niedługo właśnie zapisać do psychologa, bo sporo mam rzeczy do nadrobienia

Winter.Kween- uwielbiam pozytywnych ludzi! Bo widzisz, takich jak Ty jest w moim otoczeniu mało. Tak w dużym skrócie pisząc sporo znajomych przychodzi do mnie ze swoimi problemami. Non stop wysłuchuję o depresjach, złym samopoczuciu i braku sensu życia. Nawet te niby bardziej charyzmatyczne osoby też mi takie numery potrafią robić. I to mi się zaczęło udzielać. Za to o pozytywnych rzeczach często dowiaduję się ostatnia np. koleżankę rzucił chłopak i była wielka rozpacz, sama pocieszałam tą koleżankę, ale o tym, że wrócili do siebie po 3 miesiącach przerwy to nikt mnie nie powiadomił
Brakuje mi właśnie takich ludzi, którzy by potrafili żartować, którzy by mieli poczucie humoru, luźne podejście do życia. Dawno z takimi osobami nie przebywałam, bo w okolicy mam tylko takich opisanych wcześniej i taki nastrój serio potrafi się udzielić. Mam też koleżankę, która dostała kosza od chłopaka, nie wiedziałam o tym na początku, ale była okropna i nieznośna, zachowywała się wobec mnie paskudnie. I praktycznie cały czas przebywam z takimi ponurymi ludźmi. Znalazłam niedawno pracę w dosyć dużej firmie. Tam ludzie są zdecydowanie lepsi, ale no nie mam jak zawrzeć większych znajomości, bo cały czas jest robota, szef jak widzi, że 2 osoby rozmawiają to zaraz znajdzie jakieś zajęcie, więc no cały czas gada się tylko o pracy i to i tak na szybko, bo pracy przeważnie trochę jest. I tak to niestety wygląda

7

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Zwierzanie się znajomym ze swoich niepowodzeń czy nieszczęść, zamiast dzielenie się szczęściem to chyba dość powszechne. Ludzie zwykle potrafią bardzo dobrze znosić pozytywne emocje, łatwiej przyjmują do wiadomości fakty pozytywne, przechodząc z tym do porządku dziennego. Natomiast ciężko się pogodzić z porażkami, niepowodzeniami i potknięciami.
Z drugiej strony nie wiem, czy zrezygnowałbym ze świętowania jakiś znaczących wydarzeń w życiu.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

8

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Kompleksy mozna przepracować, wygląd w jakimś stopniu poprawić, jeśli to on jest problemem, ale "bycia charyzmatyczną osobą" raczej nie da się nauczyć. Z tym się człowiek rodzi albo nie. Myślę, że nie wyjdziesz dobrze na ukierunkowaniu się na to, jak zachowywac się w sposób niezgodny ze swoimi predyspozycjami, sztuczność będzie widać, a zagubisz w tym siebie. Może lepiej uznać, że jesteś osobą, która może nie błyszczy, ale zyskuje przy lepszym poznaniu? Jeśli naprawdę twój świat będzie pełen treści, a Ty będziesz osobą pogodzoną z sobą, ktora dobrze się czuje we własnej skórze, to mimo braku charyzmy możesz przyciągać ludzi, może trochę mniej i wolniej niż gwiazdy towarzystwa, za to tych, których interesuje coś więcej niż pierwsze wrażenie.

9

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Manzanita napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Mniej skupiania sie na tym co mozna zaoferowac innym, co inni mysla i tak dalej. Wiecej na tym co Ty mozesz sobie dac.
Powody dlaczego czujesz sa prawdopodobnie bardzo gleboko osadzone i pochodza z dziecinstwa. To naprawi terapia.

Jestem taka pewna siebie, a nawet arognacka osoba bez kompleksow.
Glownie dlatego, ze jestem skupiona na sobie w pozytywnym sensie. Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz. Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.
Problem caly lezy w podejsciu do samej siebie. Ja wiem, ze mam wszystko: urode, zdrowie, charakter, talent i intelekt. 
Jednak to wszystko byloby nic nie warte gdybym watpila ciagle w siebie i czula sie nie wygodnie sama ze soba. Wtedy czlowiek potyka sie o samego siebie.

Trzeba tez zrozumiec, ze nie ma ludzi idealnych i zaakceptowac swoje problemy.
Swoja droga polecam Ci serial The Victim.
Tam idzie o brutalne morderstwo i resocjalizacje. Bardzo duzo daje do myslenia na temat potepienia na zawsze, na temat poczucia winy i dalszego zycia.

Ciekawie piszesz, lubię czytać Twoje posty. Mogłabyś trochę rozwinąć swoją wypowiedź?

Dzieki!
Moglabym rozwinac, tylko ktora czesc?

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

10

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Udawanie na siłę kogoś, próba zbudowania swojego jakby "drugiego ja" dla polepszenia i umocnienia więzi z ludźmi, ostatecznie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Nikt nie patrzy przychylnie na takie działania, bo to zazwyczaj szybko wychodzi. Nie trzeba przecież na siłę ciągle brylować w towarzystwie, ani od razu przyciągać do siebie całego tabunu wielbicieli smile Lepiej doceniać niewielu, ale za to bliskich znajomych na których można liczyć. Po sobie mogę to właśnie powiedzieć, że nawet w czasach studenckich nie próbowałem na siłę wciągnąć się w rozrywkowe towarzystwo, jedynie kilku czy kilkunastu bliższych znajomych z mieskzania studiów i zajęć dodatkowych smile O trwałości relacji decydowała ich jakość a nie ilość.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

11

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

bagienni_k- niby o tym wiem, ale jak obracam się cały czas wśród narzekających na życie ludzi to staje się to nieznośne i przechodzi na mnie. Już nie mówię, że ktoś ma się dzielić pozytywami, ale brakuje mi osób, które by były wyluzowane, ciekawe świata, chętne do np. podróżowania. Przy takich osobach chce się żyć i aż zapominam o problemach życia codziennego, jednak od jakiś 2 lat żadnej takiej osoby nie spotkałam. Ciągle tylko ja wysłuchuję i pocieszam i już mnie to męczy, ale jak ktoś faktycznie źle się czuje i mówi mi o tym, to głupio jest kogoś olać i powiedzieć "Spadaj ode mnie, od tego jest psycholog"

niepodobna- sęk w tym, że lubię swój wygląd. Jest jedna część ciała, której nie lubię, ale to ja jej nie lubię, bo wszyscy inni mówią, że nie kumają o co mi chodzi, bo wygląda normalnie. Natomiast przez uprawianie sportu sylwetkę mam fajną, dbam też o skórę, więc nawet jak jestem nieumalowana pytają się, czy mam makijaż (czasem tylko rzęsy pomaluję), generalnie nie mam na tym punkcie żadnych kompleksów. Problem jest gdzieś indziej- dobijają mnie ciągłe niepowodzenia na różnym tle. Nie będę pisać całego życiorysu, ale przykładowo duża ilość poprawek na studiach. Studiuję ciężki kierunek i każdy ma poprawki, ale jak ja mam trochę więcej to popadam w kompleksy i wmawiam sobie, że jestem tępa. Niestety nawet mimo nauki coś potrafię zawalić, co jest normą na tych studiach (ludzie potrafią nocki zarywać i nie zdawać) i ja o tym niby wiem, ale jednak podświadomie mam za uszami, że jestem głupia. Nawet mówiłam to koleżance z roku, a ta odparła, że przesadzam, że tutaj każdy ma poprawki i nie ma w tym nic dziwnego. Jednak u mnie to jednak powoduje pogorszenie samopoczucia. Przez 3 tygodnie szukałam pracy (wzięłam dziekankę, więc muszę się teraz czymś zająć) i rozesłałam 30-40 aplikacji. Część z nich była na stanowiska, na które bym się nadawała np. mam legitymację instruktora, uczę teraz pływać ludzi, zaznaczyłam to w CV wysyłając aplikację do sklepów sportowych. Studiuję zaocznie drugi kierunek- kosmetologię i też wysyłałam aplikacje do sklepów z kosmetykami, bo znam się trochę na tym. Kiedyś pracowałam jako pomoc w gabinecie stomatologicznym (sprzątanie, układanie sprzętu itp.) i pracowałam rok, zobaczyłam, że poszukują kogoś w moim mieście na to stanowisko w 2 miejscach i też wysłałam. Wymieniłam 3 przypadki, gdzie złożyłam aplikację w dziedzinach, na których się znam. Z ani jednej nie dostałam nawet zaproszenia na rozmowę, więc nawet nie wiem, czemu mnie odrzucili. Co prawda pracę dostałam, ale nie do końca na takim stanowisku, jakbym chciała, bo zostałam kelnerką, co nijak ma się do moich umiejętności, ale no jak mus to mus. Dzwonili do mnie jeszcze ze sklepu ze sprzętem elektronicznym, kuchennym oraz wyposażeniem wnętrz. Nie wzięłam tego, bo jak mam doradzać ludziom elektronikę, jak się na tym nie znam. To niby głupie, bo pracę znalazłam, ale jednak tylko kilka odpowiedzi na tyle zgłoszeń też się na mnie odbiło. Czułam się źle, że nie chcą mnie nawet do gabinetu jako pomoc za najniższą stawkę, gdzie miałam doświadczenie w tej dziedzinie.
Tak samo w innych dziedzinach- przyjaźń i miłość. O ile uważam, że bez faceta da się żyć, to bez bliskich znajomych jest ciężko. No fakt też jest taki, że jak dostałam kosza od chłopaka to miałam zaniżone poczucie własnej wartości, nawet bardzo, ale już się wyleczyłam, ale bez znajomych ciężko się funkcjonuje. Bardzo lubię podróżować i nie mówię tu o egzotycznych wakacjach. Zwykły wyjazd nawet połazić po mieście i go pooglądać. Mamy jedno z największych miast w kraju 1,5h drogi, bilet studencki tani, ale jak komuś sugeruję, to nikomu się nie chce. Miałam nie tak dawno dosyć przykrą dla mnie sytuację. Wyszłam na piwo z 3 koleżankami: B, M i A. Gadamy sobie, jedna z nich- B powiedziała, że w sobotę wieczorem wysyłają ją z biura na delegację do dużego miasta, na takie spotkanie biznesowe w sobotę po południu (w takich firmach podobne rzeczy załatwia się właśnie w weekendy, bo jest czas). Powiedziała, że chciałaby kogoś zabrać, że M nie może bo ma w niedzielę egzamin (studia zaoczne), więc zapytała "A ty A? Albo Kasia (ja)?". A się wahała. Ja powiedziałam, że dawno mnie w tym mieście nie było i chętnie pojadę tylko dam jeszcze znać co z pracą, bo w soboty często mi dają poranne zmiany, ale zaznaczyłam z entuzjazmem, że chętnie pojadę. Jednak B zaczęła wtedy podpytywać A, czy chce jechać, A się wahała, czy nie będzie przeszkadzać, bo to jednak sprawy służbowe, a B powiedziała, że nie, że to tylko 3 godzinki a tak to będzie można coś pozwiedzać, pospacerować. I poczułam się wtedy dziwnie, zrobiło mi się przykro, bo B niby mnie zapytała, ale to wyglądało jakby zrobiła to na odwal, bo zaraz potem zaczęła gadać z A i to więcej, wręcz ją zachęcać . Z resztą już jest czwartek, gdzie w sobotę rano B jedzie, więc raczej zapytałaby się mnie już teraz, czy chcę jechać. To znaczy i tak w sobotę dostałam zmianę w pracy do godziny 15, więc i tak bym nie pojechała, ale no liczy się fakt, jak B się zachowała. No jest mi z tego powodu przykro
Inna moja znajoma, którą uważałam za przyjaciółkę, bardzo ją lubiłam od czasu wyjazdu na studia ograniczyła kontakt. Teraz urwała go zupełnie. Przed świętami proponowałam spotkanie, jak się już zjedziemy do domów rodzinnych, ale nie mogła, bo miała operację usunięcia wyrostka (oczywiście nie napisała mi od razu, tylko z 3 tygodniowym opóźnieniem), przeprosiła, coś tam jeszcze napisała. Wtedy odpisałam pytaniem, jak się czuje i powiedziałam, że jak wyzdrowieje to zapraszam do mojego miasta studenckiego. Nie odpisała nic, a pisałam 2 razy w przeciągu 3 dni. Pokazuje mi, że odczytane, ale nic nie odpisała.
Takie niby małe i niepozorne niepowodzenia bardzo się odbijają na mojej psychice. Np. staram się pomagać ludziom (w miarę rozsądku, nie chcę być wykorzystywana), a i tak ktoś potrafi albo urwać kontakt, albo na wyjazd zabierze kogoś innego, albo na imprezę idzie z kimś innym. Wtedy się zastanawiam, co jest ze mną nie tak
Przez tego typu niepowodzenia stałam się zamkniętą w sobie szarą myszką. Poszłam do pracy i walczę z tym, bo muszę umieć się postawić, ale to właśnie w pracy zobaczyłam, jak bardzo niedowartościowana jestem

12

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
bagienni_k napisał/a:

Udawanie na siłę kogoś, próba zbudowania swojego jakby "drugiego ja" dla polepszenia i umocnienia więzi z ludźmi, ostatecznie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Nikt nie patrzy przychylnie na takie działania, bo to zazwyczaj szybko wychodzi. Nie trzeba przecież na siłę ciągle brylować w towarzystwie, ani od razu przyciągać do siebie całego tabunu wielbicieli smile Lepiej doceniać niewielu, ale za to bliskich znajomych na których można liczyć. Po sobie mogę to właśnie powiedzieć, że nawet w czasach studenckich nie próbowałem na siłę wciągnąć się w rozrywkowe towarzystwo, jedynie kilku czy kilkunastu bliższych znajomych z mieskzania studiów i zajęć dodatkowych smile O trwałości relacji decydowała ich jakość a nie ilość.

Owszem, ale ja przez ciągłe jakieś problemy i zamartwianie się weszłam w stan tzn "low energy" i jestem przytłumiona, zbyt spokojna, po prostu nieciekawa. W grupach znajomych jednak rządzą osoby właśnie wyluzowane, pewne siebie, dosyć głośne, a nie szare myszki

13

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Winter.Kween napisał/a:
Manzanita napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Mniej skupiania sie na tym co mozna zaoferowac innym, co inni mysla i tak dalej. Wiecej na tym co Ty mozesz sobie dac.
Powody dlaczego czujesz sa prawdopodobnie bardzo gleboko osadzone i pochodza z dziecinstwa. To naprawi terapia.

Jestem taka pewna siebie, a nawet arognacka osoba bez kompleksow.
Glownie dlatego, ze jestem skupiona na sobie w pozytywnym sensie. Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz. Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.
Problem caly lezy w podejsciu do samej siebie. Ja wiem, ze mam wszystko: urode, zdrowie, charakter, talent i intelekt. 
Jednak to wszystko byloby nic nie warte gdybym watpila ciagle w siebie i czula sie nie wygodnie sama ze soba. Wtedy czlowiek potyka sie o samego siebie.

Trzeba tez zrozumiec, ze nie ma ludzi idealnych i zaakceptowac swoje problemy.
Swoja droga polecam Ci serial The Victim.
Tam idzie o brutalne morderstwo i resocjalizacje. Bardzo duzo daje do myslenia na temat potepienia na zawsze, na temat poczucia winy i dalszego zycia.

Ciekawie piszesz, lubię czytać Twoje posty. Mogłabyś trochę rozwinąć swoją wypowiedź?

Dzieki!
Moglabym rozwinac, tylko ktora czesc?


Zaciekawił mnie ten fragment: "Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz
. Czy to znaczy, że analizujesz swoje, nie wiem, jak to nazwać - zachcianki, pragnienia? Czy nie zdarzyło Ci się zetknąć z czyjąś agresją bądź gniewem, gdy broniłaś swoich granic? Wiesz, nawet pewnego rodzaju prymitywne zemsty, złośliwości, próby zaszkodzenia Tobie....

A ta część jest dla mnie jeszcze ciekawsza: " Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.

W jaki sposób udaje Ci się to osiągnąć? Co to w praktyce znaczy, że dodajesz im skrzydeł?

14 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-02-21 00:18:28)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Manzanita napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
Manzanita napisał/a:

Ciekawie piszesz, lubię czytać Twoje posty. Mogłabyś trochę rozwinąć swoją wypowiedź?

Dzieki!
Moglabym rozwinac, tylko ktora czesc?


Zaciekawił mnie ten fragment: "Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz
. Czy to znaczy, że analizujesz swoje, nie wiem, jak to nazwać - zachcianki, pragnienia? Czy nie zdarzyło Ci się zetknąć z czyjąś agresją bądź gniewem, gdy broniłaś swoich granic? Wiesz, nawet pewnego rodzaju prymitywne zemsty, złośliwości, próby zaszkodzenia Tobie....

A ta część jest dla mnie jeszcze ciekawsza: " Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.

W jaki sposób udaje Ci się to osiągnąć? Co to w praktyce znaczy, że dodajesz im skrzydeł?

Tak, analizuje swoje pragnienia i zachcianki. Oczywiscie nie do przesady, bo to tez nie jest normalne. Ogolnie to staram sie zapewnic sobie wszystko czego chce. Jestem takim typem czlowieka, ktory zawsze czegos chce i ma zachcianki.
Od lodow o polnocy do calkowitej zmiany zycia.
Zawsze jak czegos wiekszego chce to staram sie wyciszyc wszystkie spoleczne glosy i glos mojego wychowania i zobaczyc czy naprawde chce tej rzeczy czy mi sie wydaje, ze jej chce bo tak wszyscy mowia, albo bo staram sie zapchac jakas dziure czy czegos uniknac.
Jezeli jestem z ludzmi to raczej mysle 'ok, jak sie czuje? na co mam ochote?', a nie 'jak uszczesliwic tych ludzi teraz?'
Nie mysle 'czy oni mnie lubia?', ale 'czy ja ich lubie?'

Co do takich zlosliwosci czy atakow...W pracy mam szybko duza wladze, bo ludzie mi ufaja i wierza w moja ocene sytuacji. Z kolei trafilo mi sie cos takiego, ze dziewczyna bardzo mnie nie lubila bo byla zazdrosna o swojego faceta. Ostatecznie to bylo na poczatku, a teraz ona jest moja bliska przyjaciolka. Raczej ciezko sie oprzec mojemu zachowaniu i ktos musialby byc powaznie niestabilny, zebym nie mogla takiej osoby 'wygrac'
W zyciu prywatnym co mi sie zdarzylo to moja matka lub moj maz majacy jakies zale, ze jestem niedostepna.
Poza tym, to chyba typowe problemy kobiet: Faceci nie rozumiejacy slowa 'nie' i stalkujacy lub napastujacy. Jednak to wynika z czegos innego.
Jezeli ktos jest bardzo namolny lub bardzo napastliwy to ja nie ustepuje w niczym. Z natury jestem bardzo agresywna i dla mnie zlamac czyjs nos uderzajac glowa tej osoby o stol to jest jedna z pierwszych mysli jezeli ktos mnie drazni.


Co do dodawania skrzydel to wydaje mi sie, ze jest to bardzo proste.
Zawsze wiem kiedy ktos klamie i dlaczego. Wiem z kim mam do czynienia praktycznie od razu.
To jest moj najwiekszy naturalny talent. Jestem troche takim Sherlockiem Holmesem ludzkiego umyslu.
Rzeczywiscie slucham tego co sie do mnie mowi i pamietam to. Widze co ktos naprawde ma na mysli.
Gdybym miala wypunktowac jak to wyglada:
- Wchodze gleboko w rozmowe z ludzmi o ich problemach bo rzeczywiscie slucham co mowia. To daje im znac, ze wkladam wysilek i czas w ich zycie.
- Nigdy nie wytykam bledow nikogo i nie krytykuje wprost. Podaje krytyke tak, zeby bylo wiadomo, ze to jest nie znaczacy blad ludzki i od razu podaje rozwiazanie.
- Mam dystans do siebie, wiec podaje siebie za przyklad jakies porazki czesto i mowie jak rozwiazalam sytuacje. Wtedy osoba nie czuje sie zaatakowana.
- Nigdy nie reaguje gwaltownie lub oburzeniem na nic co mi sie mowi. Nie okazuje zaskoczenia czy zgorszenia. Ludzie czuja, ze moga mi powiedziec wszystko i znajda zrozumienie
- Jezeli skladam komus zyczenia na urodziny to zyczenia sa dokladnie takie jakie ta osoba by chciala bo wiem czego jej brakuje i pamietam co mi mowila. Wtedy czlowiek czuje sie wazny.
-Mowie szczere komplementy i mowie je czesto i z byle powodu.
- Lamie zasady by pomoc ludziom w pracy lub otwarcie staje po czyjejs stronie.
- Jestem arogancka, pewna siebie i  ostra w sposobie mowienia, ale z drugiej strony wciagam ludzi wyzej. Celem jest by ludzie czuli sie jak ja, a nie zebym musiala swiecic na ich tle. Wiec czesto daje im tzw 'pep talk' jak trener przed meczem. I nie chce slyszec, ze sobie nie poradza.
To jest najwazniejszy punkt. Moje zachowanie stawia mnie w pozycji jakiegos autorytetu, gdzie ludzie chca byc mna lub chca byc jak ja. Moje zachowanie sprawia, ze czuja sie mi rowni lub czuja, ze moga tez byc tacy.
-NIGDY nie trace opanowania.
- Nie ukrywam swojego zycia co stwarza pozory tego, ze ktos mnie dobrze zna.

Tak to wyglada. Jednak to jest cos co ja robie w kazdych relacjach. Nawet z barista w kawiarni.
Codziennie, caly dzien. To jest cos co jest dla mnie naturalne. Czasami to doprowadza do tego, ze ludzie albo zamieniaja sie we mnie, albo wisza na mnie.
Niektorzy klienci w mojej dawnej pracy nie chcieli rozmawiac z nikim innym.
To nie jest takie proste, ze czlowiek bedzie robil to wszystko i wtedy bedzie mial wspaniale relacje z ludzmi. Moj kolega tego probowal, bo chcial tych wszystkich benefitow jakie ja mam.
Jednak to bylo z jego strony falszywe i ludzie to czuja. Czuja czy ktos robi cos naturalnie czy udaje i beda to odrzucali. Roznica byla glownie taka, ze ja biore wszystkich pod skrzydlo i na 100% cieszy mnie czyjs sukces, a on o cudzy sukces jest zazdrosny.
Jedyna czesc tego, ktora jest 'udawana' to jest to, ze nie oceniam kogos i te calkowite opanowanie. W rzeczywistosci oceniam ludzi surowo kiedy jestem sama, kiedy jestem z nimi to nie mysle o tym.
Mowie tutaj nawet o takich ludziach jak mordercy i gangsterzy.
Tak jak pisalam powyzej, ludzie nie zauwazaja, ze mnie nie znaja. Nie ukrywam faktow z mojego zycia. Wiedza, ze mam meza, a jego ojciec zostal zamordowany kiedy maz mial 10 lat. Wiedza, ze mialam nerwice czy, ze napadl mnie gwalciciel i prawie go zabilam. To stwarza taka iluzje tego, ze dobrze wiedza kim jestem i ze jestem transparetna.

Ostatecznie polecam jednak autorce jak i kazdemu bycie soba  i pokochanie siebie. Inaczej nigdy nie da sie byc pewnym siebie.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

15

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

katie96 Mimo wszystko, myślę, że zdecydowanie za bardzo się przejmujesz się porażkami. Czy to na studiach, czy w życiu. To jest naturalna część naszego życia.Zdecydowałaś się zmienić coś teraz w swoim życiu, to czemu się tym nie cieszysz? Po Twoich postach na pewno tego nie widać a przecież czujesz i wesz, że krok został poczyniony słusznie? Mi akurat przez jakiś czas jeden znajomy zbyt często zwierzał się ze swoich problemów zawodowych i miałem momentami też tego dość, ale jeszcze ten nastrój na mnie nie przeszedł smile Takimi osobami trzeba solidnie potrząsnąć, żeby zaczęły same radzić sobie z problemami.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

16

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Katie96, biorąc pod uwagę, że niniejszy temat wyraźnie łączy się z poprzednim https://www.netkobiety.pl/t120810.html, to zamiast zakładać nowy wątek powinnaś kontynuować istniejącą już dyskusję, co zresztą wynika z 4 punktu RF. Tutaj pojawiło się już sporo postów, więc wątku nie będę zamykać, ale proszę, abyś w przyszłości jednak wzięła pod uwagę obowiązujące na Netkobietach zasady, tym bardziej, że nie jest to Twoje pierwsze upomnienie.
Z pozdrowieniami, Olinka

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status jest nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

17

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Winter.Kween

dziękuję za tak obszerną wypowiedź.
Wbrew pozorom niewiele osób ma odwagę postępować podobnie do Ciebie. Prawdą jest też, że nie ma jednej recepty na szczęście i jedynego wzorca, jak należy przeżyć życie. Niby wszyscy się z tym zgadzają, w praktyce króluje jednak zasada: "kto nie robi/myśli tak jak ja, to jest głupi." Widać to nawet tu na forum, gdzie niektórzy użytkownicy kurczowo i zawzięcie trzymają się swoich schematów myślowych, próbując wciskać je innym.
No, bo jeśli ktoś im zaprzecza, to na pewno kłamie albo jest ciemną masą.

18

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Manzanita napisał/a:

Winter.Kween

dziękuję za tak obszerną wypowiedź.
Wbrew pozorom niewiele osób ma odwagę postępować podobnie do Ciebie. Prawdą jest też, że nie ma jednej recepty na szczęście i jedynego wzorca, jak należy przeżyć życie. Niby wszyscy się z tym zgadzają, w praktyce króluje jednak zasada: "kto nie robi/myśli tak jak ja, to jest głupi." Widać to nawet tu na forum, gdzie niektórzy użytkownicy kurczowo i zawzięcie trzymają się swoich schematów myślowych, próbując wciskać je innym.
No, bo jeśli ktoś im zaprzecza, to na pewno kłamie albo jest ciemną masą.

Oj, tak!
Szczegolnie jezeli ktos cos w sobie tlamsi to wtedy dopiero innych silnie przekonuje do swojej jedynej i slusznej drogi.
Problem jest taki, ze to co dla mnie jest spacerkiem w parku to dla innego moze byc droga przez pieklo. Kazdy jest inny.
Juz Marek Grechuta spiewal o tym problemie:
'Jak uslyszec siebie posrod spiewu tlumu'

To jest trudne, ale warto sprobowac uslyszec siebie.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

19

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Winter.Kween- masz bardzo dobre podejście do życia! Też muszę się tego nauczyć. Widzisz, ja  taka jak jestem teraz nie jestem w rzeczywistości. Teraz jestem taka cicha szara myszka, nieśmiała, z kompleksami, czasem przymulam i jestem takie low energy. Ludzie takich osób nie lubią, nie szanują, bo takie osoby wydają się słabe. Przy czym to low energy to nie jest moje prawdziwe "ja". To, że jestem przymulona i niepewna siebie to wynik działania toksycznych ludzi. Wzięłam dziekankę, żeby sobie odpocząć, nie widziałam tych ludzi od 1,5 miesiąca, moja rodzina zwróciła uwagę, że zupełnie inaczej się zachowuję, gdy nie ma moich koleżanek wokół mnie. I faktycznie, czułam się w tamtym czasie wreszcie wyluzowana i szczęśliwa, spędziłam czas z rodziną, której wiem, że na mnie zależy. Jednak nie posłuchałam, stwierdziłam, że to moje koleżanki, a rodzice nie mają racji, więc się z nimi spotkałam. Mimo że mam dziekankę musiałam iść do jednego profesora, bardzo wymagający i nieprzyjemny typ. Po południu spotkałam się z 2 koleżankami, jako że się nie najlepiej czułam po rozmowie z nim i chciałam się wygadać to powiedziałam im, że wbrew pozorom czuję się źle po spotkaniu z profesorem, nieprzyjemnie i nie ukrywam, że liczyłam na jakieś słowa wsparcia, a co otrzymałam? Jedna stwierdziła, że za bardzo biorę wszystko do siebie (co jest nieprawdą, bo mało kto jest mnie w stanie obrazić), a druga powiedziała, że to nic, bo ona ma gorzej z prowadzącymi i sama zaczęła się żalić, jak to ona ma źle. Poczułam się wtedy zlekceważona, minęło kilka dni a mi ta sytuacja nadal po głowie chodzi. Ja wiem, że takich ludzi powinnam olać, ale jeśli ich oleję, to zostanę całkowicie sama. Już i tak się czuję samotna, a jeśli z nikim się nie spotkam, to już w ogóle oszaleję, bo nie znoszę notorycznej samotności, a już teraz jest źle

bagienni_k- to prawda, za bardzo przejmuję się porażkami, ale to dlatego, że mało kiedy usłyszę coś miłego, a krytykę gdzieś słyszę ciągle. A to że źle coś powiedziałam, a to źle zrobiłam. I tak od kilku lat ciągle. Nawet z głupim prawem jazdy miałam problemy, bo trafił mi się instruktor, który był szowinistą i nic mu się nie podobało. Na studiach to samo- możesz zarwać kilka nocek na naukę i dostaniesz łaskawie 3 i jeszcze ochrzan, że jesteś tępy i niby wiem, że każdy dostaje taki ochrzan po równo, to inni potem wrócą na weekend do swoich dziewczyn/chłopaków lub przyjaciół i odreagują ten stres, a ja zostanę sama z filmem na komputerze i to pomoże tylko na chwilę. Nie mam się nawet komu wygadać. Owszem, chciałam coś zmienić w życiu, dostałam skierowanie do psychologa. Zadzwoniłam do placówki, którą poleciła mi jedna osoba w internecie. Czas oczekiwania to 9 miesięcy!!! I termin dostałam w środku tygodnia, gdzie ja nie znam swojego planu najęć i nie wiem, czy mi to nie będzie kolidowało z zajęciami na uczelni. Zadzwoniłam do innej placówki, termin równie długi, tylko trochę krótszy, ale termin na wakacje, gdzie mnie nawet w mieście studenckim nie będzie. Prywatnie wizyta 150 zł minimum. Nie stać mnie też na to. Tak więc tyle, jeśli chodzi o chęć zmiany. Chyba muszę kupić dobre książki albo znaleźć kanały na yt i jakoś sama się wspomóc, bo czekanie tyle miesięcy na jedną wizytę to żart.
Mówisz o potrząśnięciu ludźmi, tylko jak? Jak przychodzi do mnie ktoś z płaczem i się żali, jak mu źle to mam tą osobę olać?

Olinka- jasne, już nie założę podobnego, po prostu tam już się nikt nie udzielał

Ja nie jestem jakoś super zdesperowana, ale no wszystkiego w życiu się uczymy. Relacji z ludźmi też. Ja nigdy nie byłam w poważnym związku, więc nie wiem nawet, jak on powinien wyglądać. Mam rodzeństwo, zawsze wydzielałam wszystko, żeby było po równo, każdy cukierek, każdy grosz. Natomiast na jakiejś grupie na fb ktoś napisał, że z wszystkim dzielą się z dziewczyną po pół to ludzie chłopakowi napisali, że związek to nie jest znowu biznes, żeby każdą złotówkę podliczać. Niby nic, ale no ja bym tak nie potrafiła. Tak samo z przyjaciółmi. Nie miałam nigdy przyjaciół, więc w sumie nawet nie wiem, co przyjaciel powinien a czego nie, ale boli mnie to, że ktoś urywa kontakt. Miałam kiedyś przyjaciółkę, tzn ona dla mnie była przyjaciółką, ja dla niej jedną z wielu, ale mimo odległości widywałyśmy się jak to tylko możliwe. Potem wyjazd na studia. Jej studia ją totalnie zmieniły. Wydaje jej się teraz, że ona po zarządzaniu jest panią życia i nie będzie się zadawać z takim niczym ze stomatologii- podejrzewam, że tak właśnie myśli, bo urwała ze mną kontakt . Jeszcze nie tak dawno do niej pisałam i zapraszałam ją do swojego miasta studenckiego, ona nawet nie odpisała. To boli, jeśli nas tak traktuje osoba dla nas bliska
Z drugiej strony zastanawiam się, czy coś nie jest ze mną nie tak, że nie potrafię nawiązać bliższych relacji z ludźmi. W czasach szkolnych jeździłam na kolonie (z wyżej wspomnianą koleżanką poznałyśmy się na koloniach właśnie) i też nie zawarłam bliższych więzi. W liceum to samo. Na studiach przy tych ludziach dosłownie więdnę
Serio zaczynam się zastanawiać, czy coś ze mną nie tak, ale z drugiej strony znam wiele różnych osób: miłe i nieśmiałe, wredne i chamskie i każdy jakąś swoją paczkę ma.
Ja nie chcę mieć popularności na dzielni. Wystarczyłaby mi jedna bliska przyjaciółka, której mogłabym powiedzieć wszystko, poradzić się, zadzwonić do niej. A ja? Ja na studiach dzwonię do rodziców, brata albo babci. Jak się zdarzy, że wszyscy są w danej chwili zajęci to już nie mam do kogo zadzwonić
Kojarzycie taki serial 19+? Leci w tygodniu na tvnie. Uważam, że to serial dla młodszej widowni (co widać po komentarzach pod ich filmikami), a ja jako studentka to oglądam, bo zazdroszczę im, że mają tam zgraną paczkę przyjaciół. Z drugiej strony wierzę, że to tylko serial i w rzeczywistości nie ma takich paczek- wiem, że to nie prawda, ale jak sobie tak wmawiam to trochę mi lepiej. To chyba dobrze pokazuje, że z tej samotności wariuję. Dodam, że jestem samotna psychicznie, nie fizycznie. Fizycznie otacza mnie wiele osób, jednak żadna bliższa

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-02-28 12:28:45)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
katie96 napisał/a:

(...) ja  taka jak jestem teraz nie jestem w rzeczywistości. Teraz jestem taka cicha szara myszka, nieśmiała, z kompleksami, czasem przymulam i jestem takie low energy. Ludzie takich osób nie lubią, nie szanują, bo takie osoby wydają się słabe. Przy czym to low energy to nie jest moje prawdziwe "ja". To, że jestem przymulona i niepewna siebie to wynik działania toksycznych ludzi. (...)

Taką, cichą szarą myszką, nieśmiałą, z kompleksami, it.d, też jesteś.
Udawanie, że to nie Ty, czemu ma służyć? <pytanie retoryczne>

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

21

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Wielokropek napisał/a:
katie96 napisał/a:

(...) ja  taka jak jestem teraz nie jestem w rzeczywistości. Teraz jestem taka cicha szara myszka, nieśmiała, z kompleksami, czasem przymulam i jestem takie low energy. Ludzie takich osób nie lubią, nie szanują, bo takie osoby wydają się słabe. Przy czym to low energy to nie jest moje prawdziwe "ja". To, że jestem przymulona i niepewna siebie to wynik działania toksycznych ludzi. (...)

Taką, cichą szarą myszką, nieśmiałą, z kompleksami, it.d, też jesteś.
Udawanie, że to nie Ty, czemu ma służyć? <pytanie retoryczne>

Oj, chciałam rozwinąć myśl, ale ucięłam w połowie, bo pojawiła się następna. Jestem spokojną osobą przy tych, których nie lubię, ale jak np. jeździłam na kolonie, spotykałam fajnych ludzi, wspólnie żartowaliśmy, ja byłam wyluzowana, rzucałam żartami, ripostami, wszyscy mnie lubili (i sami mi o tym mówili, że podziwiają mnie za pozytywne podejście). I ja taka jestem na prawdę, gdy jestem szczęśliwa, a gdy przychodzą troski i zmartwienia to nagle się wyciszam, nie mam energii i właśnie jako taka spokojna osoba nie czuję się sobą, bo wiem, że taka nie jestem

22

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Jesteś i taką, i taką. Zakłamywanie rzeczywistości niczego dobrego nie przyniesie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Szukając takiej paczki jaka jest w paradokumentach w telewizji, będziesz cały czas siebie zawodzić, bo takie paczki po prostu nie istnieją. Ciężko jest znaleźć ludzi, którzy będą koło nas w jednej paczce latami i z którymi będziesz się regularnie spotykać.

Są takie paczki, są ludzie, którzy się latami ze sobą trzymają, ale bazują też na tym, że każdy z nich ma osobne życie. Spotykają się kilka razy w roku, a nie co chwilę. Dużo osób wchodząc w dorosłość ma dokładnie tak, jak Ty masz teraz. Bo te paczki z liceum zwykle nie wytrzymują próby czasu.
Ja miałam paczkę w liceum i już na studiach nie miałam z nikim stamtąd kontaktu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Winter.Kween napisał/a:
Manzanita napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Dzieki!
Moglabym rozwinac, tylko ktora czesc?


Zaciekawił mnie ten fragment: "Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz
. Czy to znaczy, że analizujesz swoje, nie wiem, jak to nazwać - zachcianki, pragnienia? Czy nie zdarzyło Ci się zetknąć z czyjąś agresją bądź gniewem, gdy broniłaś swoich granic? Wiesz, nawet pewnego rodzaju prymitywne zemsty, złośliwości, próby zaszkodzenia Tobie....

A ta część jest dla mnie jeszcze ciekawsza: " Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.

W jaki sposób udaje Ci się to osiągnąć? Co to w praktyce znaczy, że dodajesz im skrzydeł?

Tak, analizuje swoje pragnienia i zachcianki. Oczywiscie nie do przesady, bo to tez nie jest normalne. Ogolnie to staram sie zapewnic sobie wszystko czego chce. Jestem takim typem czlowieka, ktory zawsze czegos chce i ma zachcianki.
Od lodow o polnocy do calkowitej zmiany zycia.
Zawsze jak czegos wiekszego chce to staram sie wyciszyc wszystkie spoleczne glosy i glos mojego wychowania i zobaczyc czy naprawde chce tej rzeczy czy mi sie wydaje, ze jej chce bo tak wszyscy mowia, albo bo staram sie zapchac jakas dziure czy czegos uniknac.
Jezeli jestem z ludzmi to raczej mysle 'ok, jak sie czuje? na co mam ochote?', a nie 'jak uszczesliwic tych ludzi teraz?'
Nie mysle 'czy oni mnie lubia?', ale 'czy ja ich lubie?'

Co do takich zlosliwosci czy atakow...W pracy mam szybko duza wladze, bo ludzie mi ufaja i wierza w moja ocene sytuacji. Z kolei trafilo mi sie cos takiego, ze dziewczyna bardzo mnie nie lubila bo byla zazdrosna o swojego faceta. Ostatecznie to bylo na poczatku, a teraz ona jest moja bliska przyjaciolka. Raczej ciezko sie oprzec mojemu zachowaniu i ktos musialby byc powaznie niestabilny, zebym nie mogla takiej osoby 'wygrac'
W zyciu prywatnym co mi sie zdarzylo to moja matka lub moj maz majacy jakies zale, ze jestem niedostepna.
Poza tym, to chyba typowe problemy kobiet: Faceci nie rozumiejacy slowa 'nie' i stalkujacy lub napastujacy. Jednak to wynika z czegos innego.
Jezeli ktos jest bardzo namolny lub bardzo napastliwy to ja nie ustepuje w niczym. Z natury jestem bardzo agresywna i dla mnie zlamac czyjs nos uderzajac glowa tej osoby o stol to jest jedna z pierwszych mysli jezeli ktos mnie drazni.


Co do dodawania skrzydel to wydaje mi sie, ze jest to bardzo proste.
Zawsze wiem kiedy ktos klamie i dlaczego. Wiem z kim mam do czynienia praktycznie od razu.
To jest moj najwiekszy naturalny talent. Jestem troche takim Sherlockiem Holmesem ludzkiego umyslu.
Rzeczywiscie slucham tego co sie do mnie mowi i pamietam to. Widze co ktos naprawde ma na mysli.
Gdybym miala wypunktowac jak to wyglada:
- Wchodze gleboko w rozmowe z ludzmi o ich problemach bo rzeczywiscie slucham co mowia. To daje im znac, ze wkladam wysilek i czas w ich zycie.
- Nigdy nie wytykam bledow nikogo i nie krytykuje wprost. Podaje krytyke tak, zeby bylo wiadomo, ze to jest nie znaczacy blad ludzki i od razu podaje rozwiazanie.
- Mam dystans do siebie, wiec podaje siebie za przyklad jakies porazki czesto i mowie jak rozwiazalam sytuacje. Wtedy osoba nie czuje sie zaatakowana.
- Nigdy nie reaguje gwaltownie lub oburzeniem na nic co mi sie mowi. Nie okazuje zaskoczenia czy zgorszenia. Ludzie czuja, ze moga mi powiedziec wszystko i znajda zrozumienie
- Jezeli skladam komus zyczenia na urodziny to zyczenia sa dokladnie takie jakie ta osoba by chciala bo wiem czego jej brakuje i pamietam co mi mowila. Wtedy czlowiek czuje sie wazny.
-Mowie szczere komplementy i mowie je czesto i z byle powodu.
- Lamie zasady by pomoc ludziom w pracy lub otwarcie staje po czyjejs stronie.
- Jestem arogancka, pewna siebie i  ostra w sposobie mowienia, ale z drugiej strony wciagam ludzi wyzej. Celem jest by ludzie czuli sie jak ja, a nie zebym musiala swiecic na ich tle. Wiec czesto daje im tzw 'pep talk' jak trener przed meczem. I nie chce slyszec, ze sobie nie poradza.
To jest najwazniejszy punkt. Moje zachowanie stawia mnie w pozycji jakiegos autorytetu, gdzie ludzie chca byc mna lub chca byc jak ja. Moje zachowanie sprawia, ze czuja sie mi rowni lub czuja, ze moga tez byc tacy.
-NIGDY nie trace opanowania.
- Nie ukrywam swojego zycia co stwarza pozory tego, ze ktos mnie dobrze zna.

Tak to wyglada. Jednak to jest cos co ja robie w kazdych relacjach. Nawet z barista w kawiarni.
Codziennie, caly dzien. To jest cos co jest dla mnie naturalne. Czasami to doprowadza do tego, ze ludzie albo zamieniaja sie we mnie, albo wisza na mnie.
Niektorzy klienci w mojej dawnej pracy nie chcieli rozmawiac z nikim innym.
To nie jest takie proste, ze czlowiek bedzie robil to wszystko i wtedy bedzie mial wspaniale relacje z ludzmi. Moj kolega tego probowal, bo chcial tych wszystkich benefitow jakie ja mam.
Jednak to bylo z jego strony falszywe i ludzie to czuja. Czuja czy ktos robi cos naturalnie czy udaje i beda to odrzucali. Roznica byla glownie taka, ze ja biore wszystkich pod skrzydlo i na 100% cieszy mnie czyjs sukces, a on o cudzy sukces jest zazdrosny.
Jedyna czesc tego, ktora jest 'udawana' to jest to, ze nie oceniam kogos i te calkowite opanowanie. W rzeczywistosci oceniam ludzi surowo kiedy jestem sama, kiedy jestem z nimi to nie mysle o tym.
Mowie tutaj nawet o takich ludziach jak mordercy i gangsterzy.
Tak jak pisalam powyzej, ludzie nie zauwazaja, ze mnie nie znaja. Nie ukrywam faktow z mojego zycia. Wiedza, ze mam meza, a jego ojciec zostal zamordowany kiedy maz mial 10 lat. Wiedza, ze mialam nerwice czy, ze napadl mnie gwalciciel i prawie go zabilam. To stwarza taka iluzje tego, ze dobrze wiedza kim jestem i ze jestem transparetna.

Ostatecznie polecam jednak autorce jak i kazdemu bycie soba  i pokochanie siebie. Inaczej nigdy nie da sie byc pewnym siebie.

Winter sprawiasz wrażenie bardzo ciekawej osoby. Chociaż możliwe, że w osobistym kontakcie odbierałbym Cię jako zbyt dominującą. Ale to całkowicie subiektywne odczucie. Mnie ludzie w pierwszym wrażeniu przeważnie odbierają jako mruka. Ponoć zyskuję dopiero przy bliższym poznaniu.

Przed użyciem wstrząsnąć.

25

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Wielokropek- wiem o tym. Jednak jak jestem spokojna to mam wrażenie, że mnie ludzie po prostu nie szanują. Przykładowo wyżej opisałam 2 koleżanki. Jedna z nich, ta, która zaczęła wtedy mówić, że ona ma gorzej przykładowo potrafi rzucić takim tekstem "Muszę szybko wrócić do domu, posprzątać mieszkanie, bo Karolina będzie zła". Karolina to jej współlokatorka i nasza koleżanka z roku. Mnie jakoś się tak nie boi, na mnie by miała wywalone. Takich przykładów jest więcej, to jest jeden z wielu, bo by było dużo pisania. Po prostu mam wrażenie, że ludzie nie szanują takich mega cichych osób, bo wydaje im się, że takie osoby są słabe i można po nich jeździć

Lady Loka- ta paczka z paradokumetu to dziecinada i forma rozrywki. Napisałam też o tym, bo wiem, że takich paczek na prawdę nie ma. Jednak no wiem, że są osoby, które mają fajnych znajomych. Przykładowo ta koleżanka, wyżej opisana, która wyjechała na studia i urwała ze mną kontakt to ma mnóstwo znajomych. Co chwilę gdzieś z nimi wyjeżdża, spotyka się. I to nie tak, że ona o tym Nie mam z kim wyjść nawet na miasto. Raz chciałam ogarnąć wyjazd na zwiedzanie innego dużego miasta. Nie ma opcji, nie dało się wyciągnąć. Tak samo wcześniej opisywałam sytuację z tymi 3 koleżankami wyżej, że umawiały się na wyjazd beze mnie, zapytały z grzeczności, ale nie ciągnęły tematu

Misinxi- też tak uważam, jednak nie wydaje mi się, żeby Winter na żywo była zbyt dominująca. Zbyt dominujące są osoby są przeważnie przemądrzałe, a wydaje się, że Winter pisze rozsądnie. Też chciałabym być tak pewna siebie

26

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
katie96 napisał/a:

Wielokropek- wiem o tym. Jednak jak jestem spokojna to mam wrażenie, że mnie ludzie po prostu nie szanują. Przykładowo wyżej opisałam 2 koleżanki. Jedna z nich, ta, która zaczęła wtedy mówić, że ona ma gorzej przykładowo potrafi rzucić takim tekstem "Muszę szybko wrócić do domu, posprzątać mieszkanie, bo Karolina będzie zła". Karolina to jej współlokatorka i nasza koleżanka z roku. Mnie jakoś się tak nie boi, na mnie by miała wywalone. Takich przykładów jest więcej, to jest jeden z wielu, bo by było dużo pisania. Po prostu mam wrażenie, że ludzie nie szanują takich mega cichych osób, bo wydaje im się, że takie osoby są słabe i można po nich jeździć

Lady Loka- ta paczka z paradokumetu to dziecinada i forma rozrywki. Napisałam też o tym, bo wiem, że takich paczek na prawdę nie ma. Jednak no wiem, że są osoby, które mają fajnych znajomych. Przykładowo ta koleżanka, wyżej opisana, która wyjechała na studia i urwała ze mną kontakt to ma mnóstwo znajomych. Co chwilę gdzieś z nimi wyjeżdża, spotyka się. I to nie tak, że ona o tym Nie mam z kim wyjść nawet na miasto. Raz chciałam ogarnąć wyjazd na zwiedzanie innego dużego miasta. Nie ma opcji, nie dało się wyciągnąć. Tak samo wcześniej opisywałam sytuację z tymi 3 koleżankami wyżej, że umawiały się na wyjazd beze mnie, zapytały z grzeczności, ale nie ciągnęły tematu

Misinxi- też tak uważam, jednak nie wydaje mi się, żeby Winter na żywo była zbyt dominująca. Zbyt dominujące są osoby są przeważnie przemądrzałe, a wydaje się, że Winter pisze rozsądnie. Też chciałabym być tak pewna siebie

Dominująca osoba wcale nie musi być przemądrzała. Znam takie typy. Jest to na pewno kwestia pewnej postawy, sposobu mówienia itd. To całkowicie nie neguje tego, że ta osoba jest rozsądna.
Też kiedyś marzyłem o tym, żeby być pewnym siebie. Ale już tak mocno zespoliłem się ze swoim "smętnym ja", że nie umiem się wyobrazić innym. Żona twierdzi, że ja lubię być nieszczęśliwy i paradoksalnie jest w tym trochę racji.

Przed użyciem wstrząsnąć.

27

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

katie96,
spokojni ludzie nie są szanowani? Śmiem wątpić.

Zachowanie koleżanki, o której napisałaś, mówi sporo o niej samej, i to niekoniecznie pozytywnie. Dlaczego zależy Ci na kontaktach z osobami, które boją się innych? [Podłożem szacunku nie jest lęk.]

Mylisz bycie spokojnym z byciem uległym (albo mylnie uważasz, że jedno jest nierozerwalnie związane z drugim), bez umiejętności mówienia swego zdania i sprzeciwiania się agresji wobec siebie. Można się tego nauczyć. Podstawą - zmiana myślenia o sobie, zwiększenie poczucia własnej wartości.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

28 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-02-28 20:50:07)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Kasiu smile wydaje mi się, że musisz raczej zmienić sposób myślenia i traktowania samej siebie. Ale na pewno nie na podstawie czyichś opinii czy tez wyciągania zbyt ogólnych wniosków z pewnych zachowań. Tak jak z tą koleżanką i sprzątaniem. Pierwsze co się rzuca w oczy, to to, że owa koleżanka ma dziwne poczucie estetyki, gdzie potrzeba sprzątania pojawia się jak koleżanka wraca do domu. A czy ona sama nie czuje/ nie widzi, że ma bałagan w pokoju? Zatem konieczność sprzątnięcia pokoju nie powinna zależeć od opinii kogoś tylko od naszego poczucia czystości czy porządku. Ty zaś od razu doszukujesz się w działaniu koleżanki pewnych ukrytych zamiarów czy stosunku, jaki ona do Ciebie przejawia. Poza tym, dlaczego tak się przejmujesz tym, co inni robią i jak spędzają czas? I czy musisz koniecznie potrzebować kogoś u boku, żeby odreagować stres czy niepowodzenie? Można przecież to zrobić równie dobrze samemu, pobiegać popływać, zrelaksować się przy muzyce itp. Sądzę, że musisz przede wszystkim przestać pędzić za jakimiś ideałami, za idealnym scenariuszem życia, bo samo to już bywa zbyt męczące. Zaakceptuj po prostu siebie taką, jaką jesteś. Mam wrażenie, że gdzieś usilnie pędzisz, tylko do końca nie wiesz gdzie..
A jeśli idzie o doradzanie komuś, to wprawdzie nikt do mnie z płaczem jeszcze nie przychodził, żeby się wyżalić, ale smęcić i biadolić to owszem smile Raz czy dwa razy zdarzyło mi się krzyknąć wręcz: "Ogarnij się wreszcie i przestań się zadręczać!" Sytuacja wygląda nieco lepiej smile

EDIT: Zamiast przestać się zadręczać, bywało często przestań pier**lić, ale to był facet, więc raczej dlatego smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

29

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Misinx- no tak, w sumie racja. Chociaż ja znam osoby dominujące, które nie przyjmują absolutnie żadnej krytyki, myślą, że wiedzą wszystko i negują Twoje wypowiedzi- opis jednej z moich wyżej opisanych koleżanek. Ona sobie z tego nawet nie zdaje sprawy, ale tak, masz rację, mogą być osoby dominujące, ale miłe

Wielokropek- źle napisałam. Tu nie chodzi o banie się, a o zwykły szacunek. Czasem mam wrażenie i to niestety dosyć często, że te koleżanki nie mają do mnie po prostu szacunku, bo nie krzyczę głośno, nie chodzę po imprezach. Przykładowo ja jestem osobą spokojną, uśmiechniętą, a wiele w życiu przeszłam, w tym krytyki. Za to koleżanka jednej wspomnianej wyżej znajomej (tej, która zignorowała to, gdy chciałam powiedzieć o tym profesorze) jest taka, że dużo krzyczy, przeklina głośno jak coś jej się nie podoba i ta koleżanka ma ją za taką twardą "macho". A prawda jest zupełnie inna. Ją byle co potrafi zdenerwować, więc wybucha, mnie mało co rusza, więc jestem spokojna. Ale przez to, że nie krzyczę to ja wychodzę na cichą myszkę, delikatną, którą łatwo zranić.

bagienni_k- masz rację, ale to nie jest takie proste. Biegam, spaceruję regularnie, ćwiczę w domu, słucham muzyki, czytam książki i oglądam filmy. I kocham to, serio. Kocham samotność, bo jestem trochę introwertykiem. Lubię być sama. Lubię, gdy współlokatorka wyjeżdża na weekend do domu, bo mogę robić bez krępacji to, co chcę, nikt mnie nie obserwuje. Tylko do tego potrzebna jest odskocznia. Nie można nie widywać się z ludźmi. Czy to jest złe, że w sytuacji, gdy się stresuję albo martwię to chcę z kimś pogadać? Każdy psycholog Ci powie, że absolutnie nie. Ludzie kreują jakąś modę, że "żeby się cieszyć z byciem z kimś trzeba nauczyć się żyć samemu". Tylko to kreują prości ludzie, nie specjaliści. Skąd to wiem? Bo za każdym razem, gdy czytam książkę, artykuł czy publikację naukową w tej dziedzinie prawie zawsze psycholog, psychoterapeuta lub psychiatra twierdzą, że długotrwała samotność nawet dla największego introwertyka jest destrukcyjna, bo człowiek NIE jest przystosowany do samotności.
Tak samo pisanie, że jak jest się zestresowanym to żeby posłuchać muzyki....nie każdemu pomaga to samo. Mnie muzyka nie pomaga na stres. Rok temu miałam egzamin na godzinę 17.30. Od rana nic nie jadłam, wymiotowałam, dopiero porozmawiałam dłuższą chwilę z rodzicami, płacząc im do słuchawki uspokoiłam się, ale gdyby nie oni to pewnie bym zemdlała ze stresu. W trudnych chwilach pomaga mi towarzystwo bliskich osób. W zeszłym roku w sesji zimowej miałam problem z zaliczeniem jednego przedmiotu. Zakochałam się wtedy w koledze, który mnie wspierał. Zdałam ten przedmiot, praktycznie dzięki niemu. Tak więc jak widać każdy reaguje inaczej.
Kiedyś, w czasach szkolnych byłam jeszcze bardziej samotna. Nawet nabawiłam się dziwnego odruchu. Miałam konto (do dzisiaj je mam) na pewnym portalu bardziej młodzieżowym. Jak miałam jakiś problem, wątpliwość to rozpisywałam się tam, bo nie miałam się komu zwierzyć, a jako nastolatka miałam średnie kontakty z rodzicami. Byłam sama i jak opisywałam problem, anonimowo na forum i ktoś to czytał, radził, czułam się lepiej
Samotność jest dobra dla tych, którzy faktycznie tego chcą, ale jeśli mam być szczera nie znam ani jednej totalnie samotnej i szczęśliwej osoby. Jeśli ktoś nie ma chłopaka/dziewczyny to przeważnie ma znajomych, z którymi się świetnie bawi. Jeśli nie ma znajomych to ma partnera. Możesz być szczęśliwym 35-latkiem bez żony, ale mając fajnych kumpli. Możesz mieć tylko żonę, a nie mieć kolegów, ale jak nie masz ani żony, ani kolegów, non stop tylko praca, wracasz do pustego mieszkania, w weekendy oglądasz filmy i tak w kółko to można depresji dostać i nie znam jednej osoby, która byłaby szczęśliwa z zupełnej samotności. Mam koleżankę, w moim wieku (to ta, która mnie olała wyjeżdżając na studia). Nigdy nie miała chłopaka, nie była w bliższych relacjach, ale zawsze miała grono znajomych, chodziła do dobrej szkoły, która organizowała sporo imprez, ona brała w nich udział i dobrze się bawiła (w mojej nie było nawet połowy tego). Poszła na uczelnię do jednego z większych miast- Wrocławia. Tam też bierze udziały w jakiś konferencjach, wymianach. Zawsze miała duże grono znajomych, dużo podróżowała. Nigdy nie współczułam jej tego, że nie ma faceta (bo uważam, że bez faceta da się żyć), ale zazdrościłam jej wyjazdów i grona znajomych, bo to było zawsze moje marzenie, które myślałam, że po wyjeździe na studia się spełni, ale niestety, nie dane mi to raczej. Można by powiedzieć, że to ze mną coś nie tak, bo skoro ta koleżanka ma takie grono znajomych to znaczy, że się da, ale z drugiej strony ta dziewczyna zerwała ze mną kontakt, ja ją zaprosiłam do siebie, ona nawet nie odpisała. Ja nigdy w taki sposób kontaktu nie urywałam, ona tak, więc no chyba nie jestem najgorszą osobą, staram się być miła

30

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Ok, ale przecież ciężko znaleźć kogoś, kto nie ma ani partnera, ani znajomych ani rodziny...Zawsze ktoś blisko się znajdzie, do kogo się można odezwać. Do tego też satysfakcja z wykonywanej pracy czy właśnie dodatkowe zajęcia - to wszystko sprawia, że człowiek ma motywację do życia i czerpania radości z niego smile Inaczej mówiąc, być może ja nie potrzebuję zwierzać się ludziom tak często, jak to robi przeciętny człowiek. Nie wiem, może kobiety czują się z tym lepiej i częściej tego potrzebują.
Te Wasze egzaminy to o jakiś dziwnych porach..Za to poziom objawiającego się u Ciebie stresu jest dla mnie niewyobrażalny. Miewałem różne sytuacje w życiu, ale jeszcze tak ciężkich przypadków nie doświadczyłem.
Co do tej koleżanki, to przecież czemu miałbym komuś takiemu zazdrościć? Szczerze mu pogratuluję a skoro sam jeszcze ma zamiar trochę pożyć, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć realizować swoje marzenia.  Więcej wiary w siebie smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

31

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Misinx napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
Manzanita napisał/a:


Zaciekawił mnie ten fragment: "Bardzo czesto, jezeli nie ciagle, mysle o tym czego chce.
Nie mysle zbyt wiele o tym, jak wygladam do zewnatrz
. Czy to znaczy, że analizujesz swoje, nie wiem, jak to nazwać - zachcianki, pragnienia? Czy nie zdarzyło Ci się zetknąć z czyjąś agresją bądź gniewem, gdy broniłaś swoich granic? Wiesz, nawet pewnego rodzaju prymitywne zemsty, złośliwości, próby zaszkodzenia Tobie....

A ta część jest dla mnie jeszcze ciekawsza: " Poza tym, wiem jak sobie radzic z ludzmi i wiem, ze tak naprawde nie ma znaczenia kim jestem. Ma znaczenie jak sprawiam, ze ludzie sie czuja. Takim sposobem dostalam wiele, wiele rzeczy od ludzi.
Sprawiam, ze czuja sie dobrze sami ze soba i czuja sie silniejsi, wiec chca mojego towarzystwa i chca mi nieba uchylic. Na tym to polega.
Dodaje ludziom skrzydel i oni sie odwdzieczaja.

W jaki sposób udaje Ci się to osiągnąć? Co to w praktyce znaczy, że dodajesz im skrzydeł?

Tak, analizuje swoje pragnienia i zachcianki. Oczywiscie nie do przesady, bo to tez nie jest normalne. Ogolnie to staram sie zapewnic sobie wszystko czego chce. Jestem takim typem czlowieka, ktory zawsze czegos chce i ma zachcianki.
Od lodow o polnocy do calkowitej zmiany zycia.
Zawsze jak czegos wiekszego chce to staram sie wyciszyc wszystkie spoleczne glosy i glos mojego wychowania i zobaczyc czy naprawde chce tej rzeczy czy mi sie wydaje, ze jej chce bo tak wszyscy mowia, albo bo staram sie zapchac jakas dziure czy czegos uniknac.
Jezeli jestem z ludzmi to raczej mysle 'ok, jak sie czuje? na co mam ochote?', a nie 'jak uszczesliwic tych ludzi teraz?'
Nie mysle 'czy oni mnie lubia?', ale 'czy ja ich lubie?'

Co do takich zlosliwosci czy atakow...W pracy mam szybko duza wladze, bo ludzie mi ufaja i wierza w moja ocene sytuacji. Z kolei trafilo mi sie cos takiego, ze dziewczyna bardzo mnie nie lubila bo byla zazdrosna o swojego faceta. Ostatecznie to bylo na poczatku, a teraz ona jest moja bliska przyjaciolka. Raczej ciezko sie oprzec mojemu zachowaniu i ktos musialby byc powaznie niestabilny, zebym nie mogla takiej osoby 'wygrac'
W zyciu prywatnym co mi sie zdarzylo to moja matka lub moj maz majacy jakies zale, ze jestem niedostepna.
Poza tym, to chyba typowe problemy kobiet: Faceci nie rozumiejacy slowa 'nie' i stalkujacy lub napastujacy. Jednak to wynika z czegos innego.
Jezeli ktos jest bardzo namolny lub bardzo napastliwy to ja nie ustepuje w niczym. Z natury jestem bardzo agresywna i dla mnie zlamac czyjs nos uderzajac glowa tej osoby o stol to jest jedna z pierwszych mysli jezeli ktos mnie drazni.


Co do dodawania skrzydel to wydaje mi sie, ze jest to bardzo proste.
Zawsze wiem kiedy ktos klamie i dlaczego. Wiem z kim mam do czynienia praktycznie od razu.
To jest moj najwiekszy naturalny talent. Jestem troche takim Sherlockiem Holmesem ludzkiego umyslu.
Rzeczywiscie slucham tego co sie do mnie mowi i pamietam to. Widze co ktos naprawde ma na mysli.
Gdybym miala wypunktowac jak to wyglada:
- Wchodze gleboko w rozmowe z ludzmi o ich problemach bo rzeczywiscie slucham co mowia. To daje im znac, ze wkladam wysilek i czas w ich zycie.
- Nigdy nie wytykam bledow nikogo i nie krytykuje wprost. Podaje krytyke tak, zeby bylo wiadomo, ze to jest nie znaczacy blad ludzki i od razu podaje rozwiazanie.
- Mam dystans do siebie, wiec podaje siebie za przyklad jakies porazki czesto i mowie jak rozwiazalam sytuacje. Wtedy osoba nie czuje sie zaatakowana.
- Nigdy nie reaguje gwaltownie lub oburzeniem na nic co mi sie mowi. Nie okazuje zaskoczenia czy zgorszenia. Ludzie czuja, ze moga mi powiedziec wszystko i znajda zrozumienie
- Jezeli skladam komus zyczenia na urodziny to zyczenia sa dokladnie takie jakie ta osoba by chciala bo wiem czego jej brakuje i pamietam co mi mowila. Wtedy czlowiek czuje sie wazny.
-Mowie szczere komplementy i mowie je czesto i z byle powodu.
- Lamie zasady by pomoc ludziom w pracy lub otwarcie staje po czyjejs stronie.
- Jestem arogancka, pewna siebie i  ostra w sposobie mowienia, ale z drugiej strony wciagam ludzi wyzej. Celem jest by ludzie czuli sie jak ja, a nie zebym musiala swiecic na ich tle. Wiec czesto daje im tzw 'pep talk' jak trener przed meczem. I nie chce slyszec, ze sobie nie poradza.
To jest najwazniejszy punkt. Moje zachowanie stawia mnie w pozycji jakiegos autorytetu, gdzie ludzie chca byc mna lub chca byc jak ja. Moje zachowanie sprawia, ze czuja sie mi rowni lub czuja, ze moga tez byc tacy.
-NIGDY nie trace opanowania.
- Nie ukrywam swojego zycia co stwarza pozory tego, ze ktos mnie dobrze zna.

Tak to wyglada. Jednak to jest cos co ja robie w kazdych relacjach. Nawet z barista w kawiarni.
Codziennie, caly dzien. To jest cos co jest dla mnie naturalne. Czasami to doprowadza do tego, ze ludzie albo zamieniaja sie we mnie, albo wisza na mnie.
Niektorzy klienci w mojej dawnej pracy nie chcieli rozmawiac z nikim innym.
To nie jest takie proste, ze czlowiek bedzie robil to wszystko i wtedy bedzie mial wspaniale relacje z ludzmi. Moj kolega tego probowal, bo chcial tych wszystkich benefitow jakie ja mam.
Jednak to bylo z jego strony falszywe i ludzie to czuja. Czuja czy ktos robi cos naturalnie czy udaje i beda to odrzucali. Roznica byla glownie taka, ze ja biore wszystkich pod skrzydlo i na 100% cieszy mnie czyjs sukces, a on o cudzy sukces jest zazdrosny.
Jedyna czesc tego, ktora jest 'udawana' to jest to, ze nie oceniam kogos i te calkowite opanowanie. W rzeczywistosci oceniam ludzi surowo kiedy jestem sama, kiedy jestem z nimi to nie mysle o tym.
Mowie tutaj nawet o takich ludziach jak mordercy i gangsterzy.
Tak jak pisalam powyzej, ludzie nie zauwazaja, ze mnie nie znaja. Nie ukrywam faktow z mojego zycia. Wiedza, ze mam meza, a jego ojciec zostal zamordowany kiedy maz mial 10 lat. Wiedza, ze mialam nerwice czy, ze napadl mnie gwalciciel i prawie go zabilam. To stwarza taka iluzje tego, ze dobrze wiedza kim jestem i ze jestem transparetna.

Ostatecznie polecam jednak autorce jak i kazdemu bycie soba  i pokochanie siebie. Inaczej nigdy nie da sie byc pewnym siebie.

Winter sprawiasz wrażenie bardzo ciekawej osoby. Chociaż możliwe, że w osobistym kontakcie odbierałbym Cię jako zbyt dominującą. Ale to całkowicie subiektywne odczucie. Mnie ludzie w pierwszym wrażeniu przeważnie odbierają jako mruka. Ponoć zyskuję dopiero przy bliższym poznaniu.

Ja lubie jak ktos jest mrukowaty, zwykle jak ktos jest taki to sie pozniej okazuje, ze jest fajna osoba. Nie zawsze, ale czesto spotykam sie z czyms takim.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

32

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
bagienni_k napisał/a:

Ok, ale przecież ciężko znaleźć kogoś, kto nie ma ani partnera, ani znajomych ani rodziny...Zawsze ktoś blisko się znajdzie, do kogo się można odezwać. Do tego też satysfakcja z wykonywanej pracy czy właśnie dodatkowe zajęcia - to wszystko sprawia, że człowiek ma motywację do życia i czerpania radości z niego smile Inaczej mówiąc, być może ja nie potrzebuję zwierzać się ludziom tak często, jak to robi przeciętny człowiek. Nie wiem, może kobiety czują się z tym lepiej i częściej tego potrzebują.
Te Wasze egzaminy to o jakiś dziwnych porach..Za to poziom objawiającego się u Ciebie stresu jest dla mnie niewyobrażalny. Miewałem różne sytuacje w życiu, ale jeszcze tak ciężkich przypadków nie doświadczyłem.
Co do tej koleżanki, to przecież czemu miałbym komuś takiemu zazdrościć? Szczerze mu pogratuluję a skoro sam jeszcze ma zamiar trochę pożyć, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć realizować swoje marzenia.  Więcej wiary w siebie smile

Czy ja wiem, czy tak rzadko? Ja nie mam ani partnera, ani bliskich znajomych (tylko takich, jak opisywałam wyżej, od których powinnam się odciąć a tego nie robię, bo zostałabym sama)
No egzaminy u nas to jakiś żart. W ostatniej sesji jeden egzamin miałam o 18 drugi o 7 rano, ale no przeżyć trzeba
To właśnie uroki studiowania na uczelni medycznej. To jest taki stres, że potem mało co w życiu cię rusza (rozmowy kwalifikacyjne przy egzaminach na studiach to bardzo przyjemne doświadczenie)
Ja jestem na stomatologii, ale mam też znajomych z lekarskiego i farmacji i praktycznie każdy ma podobnie. Oni też wymiotują przed egzaminami, dostają biegunek, płaczą. To samo co ja. Tylko żeby to przeżyć trzeba jakoś ten stres potem rozładować. Gdy masz duży stres np. podczas egzaminu, ale po nim idziesz na piwo z fajną paczką znajomych albo przytulasz się do partnera to jakoś ten stres jesteś w stanie rozładować, a ja jak wracam i wiem, że następne kilka dni będę sama to trochę marna perspektywa. Sama to pół biedy, ale jak będę musiała się do tego uczyć to już gorzej, bo nie chce się samemu. Moi znajomi z uczelni nie potrafią się inaczej bawić niż a alkoholem w klubach raz na czas. Chcę wyjść na spacer? Muszę wyciągać i mało kto chce iść. Zwiedzanie sąsiedniego miasta? Nie ma mowy
Ale do klubu mnie wyciągnąć próbują, mimo że wiele razy mówiłam, że nie lubię klubów. Jedna koleżanka, jak dostała kosza od chłopaka to próbowała we mnie wzbudzić jakieś wyrzuty, że mam iść z nią do klubu, bo ona tak chce odreagować, a jest nieszczęśliwa (na szczęście to nie wyszło). Za to jak ja kiedyś zaproponowałam jakieś wyjście, to już 2 razy usłyszałam "nie chciało mi się przychodzić, no ale jak chciałaś to już przyszłam"- poczułam, jakby mi ktoś łaskę robił, że się zjawił
I właśnie tak to wszystko wygląda

33

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Powiem szczerze, że jestem w szoku..Sam nie miałem tak trudnych studiów, choć bywało czasami ciężko, bo też było sporo wkuwania..Ale również mam sporo znajomych na kierunkach lekarskich czy pokrewnych i nie słyszałem nigdy, żeby ktoś tak reagował. Nie wiem, może to kwestia podejścia i świadomości ,że te studia będą tak wyglądać i czeka ich ciężka orka..Albo po prostu lepiej im wiedza do głowy wchodzi..Ta ostatnia opcja akurat była częsta u ludzi na moim kierunku. Nie wiem, może część ludzi po prostu się przyzwyczaja i jakoś uczą sobie radzić z tym stresem..W każdym razie w moim otoczeniu nie słyszałem o takich akcjach.
Wzięłaś dziekankę ostatnio tak? Może ta przerwa pozwoli Ci się trochę wyciszyć i odreagować?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

34

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
bagienni_k napisał/a:

Powiem szczerze, że jestem w szoku..Sam nie miałem tak trudnych studiów, choć bywało czasami ciężko, bo też było sporo wkuwania..Ale również mam sporo znajomych na kierunkach lekarskich czy pokrewnych i nie słyszałem nigdy, żeby ktoś tak reagował. Nie wiem, może to kwestia podejścia i świadomości ,że te studia będą tak wyglądać i czeka ich ciężka orka..Albo po prostu lepiej im wiedza do głowy wchodzi..Ta ostatnia opcja akurat była częsta u ludzi na moim kierunku. Nie wiem, może część ludzi po prostu się przyzwyczaja i jakoś uczą sobie radzić z tym stresem..W każdym razie w moim otoczeniu nie słyszałem o takich akcjach.
Wzięłaś dziekankę ostatnio tak? Może ta przerwa pozwoli Ci się trochę wyciszyć i odreagować?

Tak wzięłam dziekankę, znalazłam sobie pracę dorywczą, więc jakoś to leci. Trochę mi już lepiej, no ale jednak za rok będę musiała do tego wrócić
No jak studenci, którzy pracują ze mną idą trochę jak za karę do tej pracy, bo to jednak praca, to ja ją lubię, bo wreszcie widzę ludzi, którzy nie zrzędzą na każdym kroku
No ja to już chyba pisałam wcześniej, ale u mnie dużo ludzi po prostu myśli negatywnie. Widzę się z koleżanką, która mi się zwierza, że ma dosyć, że ma depresję, bo chłopak złamał jej serce, że bardzo źle się czuje. Inna koleżanka mi pisze podobne rzeczy. Kolejna też, że studia ją wykańczają i ma dosyć. Inny kolega zwierza się, że ma ochotę rzucić te studia. I tak cały czas. Nie znam żadnych wesołych czy rozrywkowych osób z uczelni, przez co mnie samą łapie dół. Dlatego zakochałam się w tamtym chłopaku, bo on miał jeszcze w miarę pozytywne podejście do sprawy, pomagał mi. No ale nie chciał nic więcej- pogodziłam się już z tym, już mi nie jest smutno, było minęło. Nawet sobie zdałam ostatnio sprawę, że dla mnie ważniejsze jest mieć bliskich znajomych niż faceta
A bliskich znajomych niestety nie mam, tylko takich narzekających na swoje życie. Niby wypadałoby nimi potrząsnąć, ale z drugiej strony co powiedzieć osobie, która nam pisze/mówi, że ma wszystkiego dosyć, te studia nie są dla niej, jest beznadziejna, do niczego się nie nadaje? Już wysyłałam do psychologa, ale nikt nie słucha i nie zgłasza się do specjalisty
A dodatkowo moi rodzice mnie chcieli ostatnio wyswatać. Moja mama zmieniła pracę, ma tam koleżankę, która ma syna trochę starszego ode mnie i szuka mu prawie że na siłę żony, wypytuje każdej młodej dziewczyny ile ma lat, czy ma chłopaka po czym opowiada o swoim synu. Moi rodzice doszli do wniosku, że to dobra partia, zastanawiali się, jak zaaranżować spotkanie, pokazywali jego jakieś tam zdjęcie. No niby jakaś to okazja była do poznania kogoś, ale poczułam się jak jakaś trędowata, która nie potrafi sobie nawet faceta znaleźć. Nawet na trochę. Poruszali ten temat, poruszali aż nie wytrzymałam, wybuchnęłam płaczem i wykrzyczałam, że ja nikogo nie chcę. Tak, wiem, że to dziecinne, ale no już nie wytrzymałam. Czułam się jak na jakimś polowaniu. No niby straciłam okazję do poznania być może fajnego faceta, ale no nie znoszę swatania. I wszyscy by tylko patrzyli, czy go już wyrwałam czy nie, albo to paranoja, ale nie, nie, nie. Nie chcę się czuć jak ta, która nie potrafi nikogo wyrwać i coś z nią jest nie tak. No rodzice sami powiedzieli, że nie muszę się z nim od razu żenić, ale żeby chociaż się oswoić ze związkami. To jest przykre, że nawet to moi rodzice mówią, mimo że ja dobrze wiem, że związek jest jak nauka- człowiek zbiera doświadczenie
Ale nie podoba mi się to. Dla mnie to po prostu upokarzające

35

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Przeniesione z kolejnego dubla Autorki:

Rin Trine napisał/a:

Bardzo się rozpisałam, ale potrzebuję pomocy i kompletnie nie wiem, gdzie jej szukać. Moja historia w skrócie.
Generalnie zawsze byłam samotna. Nigdy nie miałam jakiejś gromady dzieci do zabawy. Jak często pokazują na jakiś stronach gromadę dzieci grających w piłkę pod blokiem, ja nigdy takiego czegoś nie miałam. W podstawówce bawiłam się z młodszą siostrą w piaskownicy i tyle. W gimnazjum nie było lepiej. Znalazłam sobie jedną koleżankę z ławki, ale ona też potrafiła powiedzieć coś niemiłego, tylko stwierdziłam, że lepsza ona niż nic. Jednak pamiętam, że byłam bardzo smutnym dzieckiem w tamtym okresie, bo w podstawówce byłam dzieckiem, ale już jako nastolatka zaczęło do mnie powoli to wszystko docierać.
Do liceum poszłam tak samo w moim mieście (zamiast do dużego miasta) i to był błąd, bo 85% osób to było moje gimnazjum, więc wszyscy znajomi. Miałam w 1 klasie jedną koleżankę, którą mega lubiłam, ale ona zmieniła profil po 1 klasie i kontakt się urwał. Od 2 klasy liceum czułam się strasznie samotna. Czasami nawet nie było z kim gadać na przerwach. Niestety chodziłam do liceum w małym mieście, ludzie tutaj nie chcieli się rozwijać, nie byli ambitni. Liczyło się siedzenie w domu i picie lub imprezy. Siedziałam z jedną dziewczyną w ławce przez te 2 lata liceum, ale nie byłyśmy jakoś szczególnie blisko. Po prostu koleżanki z klasy, nie jakieś psiapsiółki. Nie byłam na żadnej 18-stce. Ludzie mieli w klasie jakieś grupki, w których się trzymali i na 18-stki chodziły te same osoby. Raz jeden kolega poczekał, aż odejdę z ławki i wtedy wręczył koleżance zaproszenie. Generalnie 2 i 3 klasa liceum były dla mnie tak traumatyczne, że mój mózg wymazuje je z pamięci. Pamiętam wiele rzeczy z podstawówki czy gimnazjum, z liceum tylko jakieś prześwity. Taka to była dla mnie trauma. Na duchu trzymała mnie jedna koleżanka, która mieszkała kawałek ode mnie, ale gadałyśmy ze sobą i widywałyśmy się kilka razy do roku. Była pozytywna, na prawdę lubiłam z nią przebywać. Wyjechała na studia i najpierw ograniczyła kontakt, odpisywała już nie codziennie a co tydzień, potem co dwa, teraz nie mamy kontaktu wcale. Zrobiła to prawdopodobnie przez to, że miała dość mojego narzekania, a nie wiedziała jak mi to powiedzieć (miałam wtedy depresję, nawet czarne myśli, więc potrzebowałam się komuś wygadać, a ona zawsze uważnie słuchała, teraz wiem, że takie zrzędzące osoby są złe, ale no wtedy dla mnie te spotkania były jak lekarstwo).
Potem stwierdziłam, że zrobię sobie gap year, czego teraz żałuję, bo rodzice stwierdzili, że skoro siedzę w domu to mam odbierać siostrę ze szkoły, więc 3 razy w tygodniu specjalnie odrywałam się od nauki (poprawiałam mautrę i studiowałam zaocznie), żeby lecieć po siostrę. Ani razu nie usłyszałam "dziękuję", tylko było "ty mi łaski nie robisz, bo inaczej będą musieli przyjechać rodzice". Taki rozwydrzony bachor. Potrafiła mieć pretensje, że zaparkowałam 20m dalej i księżniczka musi tak daleko dojść. Generalnie moja siostra od zawsze mi dogryzała, ale nie w taki sposób, jak dogryza sobie rodzeństwo, tylko tak, że doprowadzała mnie tym do płaczu. Niestety czasem musiałam coś przykrego dla mnie powiedzieć rodzicom, prosiłam, żeby jej nie mówili, a oni stwierdzili, że powiedzą "bo nie da się tego ukryć", a potem siostra mnie tym szantażowała albo rozpowiadała obcym ludziom. Potrafiła mi ubliżać, wytykać największe kompleksy. Do teraz się śmieje, że jestem stara i nie mam faceta (mam 23 lata). Dlatego powroty do domu rodzinnego kojarzą mi się źle. Teraz przez tego wirusa tracę zmysły i wracają wszystkie złe wspomnienia, które w mieście studenckim jeszcze jestem w stanie wygonić, bo widzę inne otoczenie, innych ludzi, którzy nie znają moich słabości, ale jak tylko nadchodziły wakacje i znowu wracałam do domu....niestety moi rodzice mnie zawsze ograniczali. Powtarzali "dziecko, teraz nie pracuj tylko się ucz", więc pierwszą poważną pracę podjęłam dopiero mają 23 lata. Lubiłam ją, bo miałam kontakt z jakimiś ludźmi, ale no zamknęli mi ją, ze względu na koronawirusa.  W każdym razie wracając do tematu siostry przez nią nie chcę mieć dzieci, bo boję się, że będą tak samo wredne i nie będą mnie szanowały (nie wiadomo po kim geny dziecko odziedziczy, moja siostra ma geny po siostrze dziadka, więc i moje dziecko może je mieć, a nie zamierzam tego piekła znowu przechodzić)
W ogóle jak poszłam na studia to zdecydowanie mi się polepszyło. Na pewno nie w 100%, ale nie jestem aż tak wyssana z emocji i energii. Wtedy miałam depresję pełną gębą, na studiach się polepszyło. Jednak ludzie na studiach mimo, że są dużo lepsi od tych z liceum też bywają różni. Przykładowo sporo się uczą, są w miarę mili, nie są przeważnie chamscy, ale no nie są ambitni. Ich pasją jest oglądanie seriali i granie w gry, od czasu do czasu impreza w klubie (bo domówek nikt nie chce robić). Jak się zapisałam na basen to nawet dostałam opieprz od koleżanki, że powinnam się uczyć, a nie na basen chodzić. Umówić się też jest ciężko, bo w tygodniu zajęcia, więc pasuje tylko czwartek wieczorem, bo w piątek wykłady, a potem wracają do domów. I tak co tydzień. Nawet dnia dłużej nie chcą zostać.
W sferze uczuciowej też mi nigdy nie wychodziło. Mam 23 lata i nie byłam nigdy w poważnym związku. W gimnazjum podobało mi się w sumie dwóch, ale byłam nieśmiała i uważałam, że to za wcześnie i muszę zająć się nauką. W liceum też spodobało mi się dwóch, ale tu już byłam odważniejsza. Zagadywałam na fejsie, próbowałam rozmawiać, ale no nie wypaliło. Jeden co prawda proponował spotkania, ale tylko po koleżeńsku. Z drugim próbowałam, wzięłam od niego nr telefonu nawet, ale no też niewypał. Oczywiście nie podobali mi się oboje na raz, bo to tak mogło zabrzmieć, mówię o 3 latach liceum. Potem miałam ze 2,5 roku przerwy od zakochiwań. Na studiach umawiałam się z jakimiś chłopakami, ale to byli tacy, którym ja się podobałam, ale oni mi nie, jednak nie chciałam być tą, która wybrzydza i wszystkich odrzuca, ale jak mimo kilku spotkań nie zaiskrzyło to ucinałam kontakt, bo nie chciałam kogoś ranić. z resztą to by była desperacja. I przez to nie byłam nigdy w poważnym związku. Jednak rok temu zakochałam się. Po raz pierwszy czułam coś takiego. Nie był on zbyt atrakcyjny z wyglądu (jak np. ci z liceum), ale był inteligentny, pomocny. Miał wady, ale je akceptowałam. Zakochałam się. Wzięłam sprawy w swoje ręce, najpierw bardziej subtelnie, potem mniej, ale chciałam dać mu do zrozumienia, że jest dla mnie ważny. Jestem pewna, że się zorientował. Dał mi delikatnie znać, że nic z tego nie będzie. Było mi przykro, łudziłam się jeszcze długi czas. No to działo się rok temu, a minęło mi dopiero 2 miesiące temu. Ostatnio nawet spojrzałam na tych "moich" chłopaków z liceum. Jeden jest w stałym związku od 4 lat, drugi ma narzeczoną. To przykre.
I niestety przez te liczne niepowodzenia w strefie znajomych, rodzinnych oraz miłosnych przez wiele lat nabawiłam się strasznych kompleksów. Starałam się z nimi walczyć, ale no nie udaje mi się. Żebym miała super fajną i zgraną paczkę, na której bym mogła polegać, albo fajnego chłopaka, albo super kochaną i wyrozumiałą rodzinę. A tutaj 3 najważniejsze sfery życia miałam zwalone. Mam teraz ogromne kompleksy. Nie cieszy mnie życie, nie widzę do końca jego sensu. Mam 23 lata i praktycznie całe moje dotychczasowe życie to tylko szkoła i książki, korepetycje i zajęcia dodatkowe. Sama rutyna. Już czuję, że zmarnowałam wiele lat jako młoda osoba. Nauka i własny rozwój są bardzo ważne, ale gdybym wiedziała, że chociaż raz w miesiącu mogę się spotkać ze znajomymi, z którymi "można konie kraść", albo z chłopakiem, na widok którego się uśmiecham. A tymczasem złapałam się na tym, że coraz bardziej odgradzam się od ludzi. Izoluję się, bo boję się kolejnego rozczarowania czy porażki. Znajoma ze studiów radziła, żeby założyć tindera, żeby chociaż mieć jakąś rozrywkę, pospotykać się z kimś, ale boję się, że znowu się zakocham i będę cierpieć wiele miesięcy jak przy tym ostatnim. Tak samo ze znajomymi- koleżanka ze studiów mnie niedawno tak zdenerwowała, że aż zaczęła mi lecieć krew z nosa (co mi się nie zdarza za często) i stwierdziłam, że nie mogę z taką osobą utrzymywać kontaktów dla własnego zdrowia psychicznego. Jednak boję się też już angażować w bliższe znajomości, bo gdy tamta wyżej opisana koleżanka olała mnie wyjeżdżając na studia też długo nie mogłam się z tym pogodzić, bardzo to bolało. Po prostu wycofuję się z życia. To nie jest tak, że jestem kobietą bluszcz i wszyscy muszą wokół mnie skakać. Wręcz przeciwnie- jestem po części introwertykiem i uwielbiam zamknąć się sama w 4 ścianach z książką czy z dobrym filmem. Jednak chciałabym wiedzieć, że istnieje ktoś, komu na mnie zależy, albo znajomi, albo fajny chłopak. No ja zauważyłam, że ja już chyba nie umiem rozmawiać z ludźmi. Mam wrażenie, że jestem nudna, ale siedzę cicho, nie chcę nikogo obarczać swoimi problemami.
Siedząc w domu na tej kwarantannie stwierdziłam, że muszę coś zrobić z życiem. Jakieś 1,5 miesiąca temu dostałam skierowanie do psychologa od mojego taty (tata jest rodzinnym). Szukałam w różnych ośrodkach, niestety ogromny czas oczekiwania od 7-10 miesięcy, więc chciałam szukać dalej, aż tu pandemia i no nic teraz nie zrobię. Chciałam iść do psychiatry, żeby może on coś zaradził. Moi rodzice jako medycy (tata lekarz, mama pielęgniarka) zawsze powtarzali, że jeśli będę miała wpis w dokumentacji, że jestem leczona psychiatrycznie to nie dostanę prawa do wykonywania zawodu i podali nawet przykład jakiejś kobiety, która miała problemy rodzinne, poszła do psychiatry, brała leki, ale potem nie chcieli jej do pracy wpuścić, musiała przynieść zaświadczenie od lekarza, że ma wszystko okej z głową. Jak powiedziałam, że w internecie ludzie piszą, że nikt nie ma wglądu do naszej dokumentacji medycznej, to powiedzieli, żeby w to nie wierzyć. Dodali, że psychiatra czy psycholog nic nie pomoże, trzeba się samemu wziąć w garść, a psychiatrzy często sami potrzebują psychiatry (nie wiem, skąd takie wnioski). Wymęczyłam tatę, żeby mi dał skierowanie do psychologa, powiedział, ze okej ale pewnie i tak to niewiele da. Zapytałam, czy mógłby mi wypisać psychotropy, bo wiem, że kilku osobom wypisuje (też studentom uniwersytetów medycznych, którzy nie wytrzymują jak ja), ale rodzice stwierdzili, że psychotropy otłumaniają i może być przez to gorzej
Jestem w kropce. A może powinnam iść do rodzinnego, ale innego niż mój tata? Przedstawić problem i poprosić o radę? Chociaż nie wiem, czy to coś da. Czuję, że jestem w tak złym stanie, że powinnam już się leczyć farmakologicznie, że sama rozmowa z psychologiem nie pomoże
Co robić? Może iść do psychiatry (jak się te pandemie skończą) i opowiedzieć mu to wszystko i niech on zadecyduje?
Co robić? Był ktoś w podobnej sytuacji?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

36

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Nie da się stać charyzmatyczną osobą jak się nie ma predyspozycji. Dan Brown, nie wiem jak by się wysilał, nie zostanie Dickensem.

Ale... Jak byłam w Twoim wieku i też studiowałam kierunek medyczny, to miałam podobną sytuację. Cokolwiek bym robiła, to nie potrafiłam się integrować. Nikt mnie nigdzie nie zapraszał, a towarzystwa nie miałam żadnego. Z facetami było lepiej, bo jakoś dobrze z nimi nawiązywałam kontakt, jednak sprawa była słaba aż nie poszłam na terapię i się okazało, że moi super wypaczeni rodzice mnie nieźle zrąbali.

Zapewnili, że byłam zdystansowana, arogancka, nieufna wobec ludzi i generalnie popaprana- nikt z kimś takim nie chce się kolegować. Dopiero po terapii odżyłam i stałam się kimś trochę innym. Wyemigrowałam, poszłam na nowe studia, znalazłam pracę i partnerów (jednego byłego męża). Nauczyłam się funkcjonować, jednym słowem. Mimo tego, do dziś jestem introwertyczna i unikam zbędnych kontaktów z ludźmi. Po prostu zrozumiałam, że tego nie potrzebuję.

37

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Beyondblackie, no właśnie, dałaś sobie szansę i poszłaś na terapię. Tymczasem rodzice autorki wmówili jej a ona im uwierzyła i dalej wierzy, że terapia niekorzystnie wpłynie na jej karierę zawodową.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

38

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Beyondblackie napisał/a:

Nie da się stać charyzmatyczną osobą jak się nie ma predyspozycji. Dan Brown, nie wiem jak by się wysilał, nie zostanie Dickensem.

Ale... Jak byłam w Twoim wieku i też studiowałam kierunek medyczny, to miałam podobną sytuację. Cokolwiek bym robiła, to nie potrafiłam się integrować. Nikt mnie nigdzie nie zapraszał, a towarzystwa nie miałam żadnego. Z facetami było lepiej, bo jakoś dobrze z nimi nawiązywałam kontakt, jednak sprawa była słaba aż nie poszłam na terapię i się okazało, że moi super wypaczeni rodzice mnie nieźle zrąbali.

Zapewnili, że byłam zdystansowana, arogancka, nieufna wobec ludzi i generalnie popaprana- nikt z kimś takim nie chce się kolegować. Dopiero po terapii odżyłam i stałam się kimś trochę innym. Wyemigrowałam, poszłam na nowe studia, znalazłam pracę i partnerów (jednego byłego męża). Nauczyłam się funkcjonować, jednym słowem. Mimo tego, do dziś jestem introwertyczna i unikam zbędnych kontaktów z ludźmi. Po prostu zrozumiałam, że tego nie potrzebuję.

Dziękuję za przeczytanie tekstu
O, a który kierunek studiowałaś, jeśli mogę spytać?
Na terapię? Czyli polecasz udać się do psychiatry?
Właśnie ja już też szukam w sobie jakiś rzeczy do poprawy, bo nikt mi tego nie powie w prost. Zrozumiałam, że jak byłam zgorzkniała i zrzędząca to ta znajoma mogła się ode mnie odwrócić. Nikt nie chce przecież z kimś takim trzymać. Co prawda to dziecinne, bo lepiej komuś powiedzieć, co robi źle, a nie unikać, bo potem takie osoby jak ja nie wiedzą, co robią źle. Szczególnie ktoś z głęboką depresją jest zamknięty w swojej bańce, do której nie chce nikogo wpuścić.
Czyli Tobie terapia pomogła? Ja nie wiem kompletnie jak zacząć. Najpierw psycholog, psychiatra? Co powiedzieć, jak zacząć? Nie znam nikogo, kto by się przyznał do leczenia. Dostałam skierowanie do psychologa, wszędzie gdzie sprawdzałam to ośrodki miały kiepskie opinie. Jednak odważyłam się, zadzwoniłam, to mega długi czas oczekiwania. Chyba mi został psychiatra, ale boję się, że faktycznie będę miała coś brudno w papierach i nie dostanę prawa do wykonywania zawodu. Nie mam pojęcia co robić

39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-04-16 22:32:54)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Rzadko który psychiatra jest psychoterapeutą, nie wszyscy też psycholodzy są psychoterapeutami. Szukaj psychoterapeutów. smile


Co powiedzieć? To, co tutaj o sobie napisałaś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Rin Trine napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Nie da się stać charyzmatyczną osobą jak się nie ma predyspozycji. Dan Brown, nie wiem jak by się wysilał, nie zostanie Dickensem.

Ale... Jak byłam w Twoim wieku i też studiowałam kierunek medyczny, to miałam podobną sytuację. Cokolwiek bym robiła, to nie potrafiłam się integrować. Nikt mnie nigdzie nie zapraszał, a towarzystwa nie miałam żadnego. Z facetami było lepiej, bo jakoś dobrze z nimi nawiązywałam kontakt, jednak sprawa była słaba aż nie poszłam na terapię i się okazało, że moi super wypaczeni rodzice mnie nieźle zrąbali.

Zapewnili, że byłam zdystansowana, arogancka, nieufna wobec ludzi i generalnie popaprana- nikt z kimś takim nie chce się kolegować. Dopiero po terapii odżyłam i stałam się kimś trochę innym. Wyemigrowałam, poszłam na nowe studia, znalazłam pracę i partnerów (jednego byłego męża). Nauczyłam się funkcjonować, jednym słowem. Mimo tego, do dziś jestem introwertyczna i unikam zbędnych kontaktów z ludźmi. Po prostu zrozumiałam, że tego nie potrzebuję.

Dziękuję za przeczytanie tekstu
O, a który kierunek studiowałaś, jeśli mogę spytać?
Na terapię? Czyli polecasz udać się do psychiatry?
Właśnie ja już też szukam w sobie jakiś rzeczy do poprawy, bo nikt mi tego nie powie w prost. Zrozumiałam, że jak byłam zgorzkniała i zrzędząca to ta znajoma mogła się ode mnie odwrócić. Nikt nie chce przecież z kimś takim trzymać. Co prawda to dziecinne, bo lepiej komuś powiedzieć, co robi źle, a nie unikać, bo potem takie osoby jak ja nie wiedzą, co robią źle. Szczególnie ktoś z głęboką depresją jest zamknięty w swojej bańce, do której nie chce nikogo wpuścić.
Czyli Tobie terapia pomogła? Ja nie wiem kompletnie jak zacząć. Najpierw psycholog, psychiatra? Co powiedzieć, jak zacząć? Nie znam nikogo, kto by się przyznał do leczenia. Dostałam skierowanie do psychologa, wszędzie gdzie sprawdzałam to ośrodki miały kiepskie opinie. Jednak odważyłam się, zadzwoniłam, to mega długi czas oczekiwania. Chyba mi został psychiatra, ale boję się, że faktycznie będę miała coś brudno w papierach i nie dostanę prawa do wykonywania zawodu. Nie mam pojęcia co robić

Psychiatra jedynie wypisze Ci receptę (albo nie). Nic więcej. Może też wypisać skierowanie na terapię, ale ono Ci i tak do niczego nie jest potrzebne. Równolegle nie ma problemu, że skierujesz się do psychoterapeuty.

Przed użyciem wstrząsnąć.

41

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Rin Trine napisał/a:

Dziękuję za przeczytanie tekstu
O, a który kierunek studiowałaś, jeśli mogę spytać?
Na terapię? Czyli polecasz udać się do psychiatry?
Właśnie ja już też szukam w sobie jakiś rzeczy do poprawy, bo nikt mi tego nie powie w prost. Zrozumiałam, że jak byłam zgorzkniała i zrzędząca to ta znajoma mogła się ode mnie odwrócić. Nikt nie chce przecież z kimś takim trzymać. Co prawda to dziecinne, bo lepiej komuś powiedzieć, co robi źle, a nie unikać, bo potem takie osoby jak ja nie wiedzą, co robią źle. Szczególnie ktoś z głęboką depresją jest zamknięty w swojej bańce, do której nie chce nikogo wpuścić.
Czyli Tobie terapia pomogła? Ja nie wiem kompletnie jak zacząć. Najpierw psycholog, psychiatra? Co powiedzieć, jak zacząć? Nie znam nikogo, kto by się przyznał do leczenia. Dostałam skierowanie do psychologa, wszędzie gdzie sprawdzałam to ośrodki miały kiepskie opinie. Jednak odważyłam się, zadzwoniłam, to mega długi czas oczekiwania. Chyba mi został psychiatra, ale boję się, że faktycznie będę miała coś brudno w papierach i nie dostanę prawa do wykonywania zawodu. Nie mam pojęcia co robić

Studiowałam medycynę.

Poszłam do psychiatry, bo podejrzewałam u siebie depresję. Psychiatra mnie zbadał i też doszedł do takiego wniosku i wypisał mi leki, jednocześnie zaznaczając, że dobrze by było bym poszła na terapię. Leki mi pomogły się odbić od dna i nabrałam chęci do pracy nad sobą. Miałam szczęście, bo terapeuta, którego znalazłam, był również psychiatrą, więc jednocześnie kontrolował farmakoterapię. Leczyłam się tak chyba z rok i wtedy dopiero zauważyłam u siebie duże zmiany.

Co do jakiegoś "brudu" w papierach, to zwykłe bzdury. Każdy lekarz ma obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej więc nie ma prawa udostępniania Twoich danych i diagnozy nikomu.

42

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Beyondblackie napisał/a:

Studiowałam medycynę.

Poszłam do psychiatry, bo podejrzewałam u siebie depresję. Psychiatra mnie zbadał i też doszedł do takiego wniosku i wypisał mi leki, jednocześnie zaznaczając, że dobrze by było bym poszła na terapię. Leki mi pomogły się odbić od dna i nabrałam chęci do pracy nad sobą. Miałam szczęście, bo terapeuta, którego znalazłam, był również psychiatrą, więc jednocześnie kontrolował farmakoterapię. Leczyłam się tak chyba z rok i wtedy dopiero zauważyłam u siebie duże zmiany.

Co do jakiegoś "brudu" w papierach, to zwykłe bzdury. Każdy lekarz ma obowiązek zachowania tajemnicy lekarskiej więc nie ma prawa udostępniania Twoich danych i diagnozy nikomu.

W dzisiejszych czasach to, że ktoś się leczy na depresję już naprawdę nie robi jakiegoś wrażenia. Myślę nawet, że fakt podjęcia leczenia powinien być oceniany pozytywnie, a nie negatywnie, bo to oznacza, że ktoś pragnie zmienić jakoś tę sytuację, a nie tkwi w marazmie.

Przed użyciem wstrząsnąć.

43

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Misinx napisał/a:

W dzisiejszych czasach to, że ktoś się leczy na depresję już naprawdę nie robi jakiegoś wrażenia. Myślę nawet, że fakt podjęcia leczenia powinien być oceniany pozytywnie, a nie negatywnie, bo to oznacza, że ktoś pragnie zmienić jakoś tę sytuację, a nie tkwi w marazmie.

Wydaje mi się, że niektórzy ludzie, szczególnie starsi, ciągle uważają leczenie się u psychiatry za stygmę. Nie ważne dlaczego tam chodzisz, a może być to tak banalne jak przejściowa depresja czy bezsenność, to od razu przyczepią Ci łatkę "psychola", bo normalnie się nie znają i mają uprzedzenia.

44

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Takich rzeczy nie da sie nauczyc, to jest przede wszystkim kwestia samej ciebie, twojej samooceny, wiedzenia czego chcesz od zycia.

45

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Rin Trine, ciekawy wątek. Też mam problem z niską samooceną. Chociaż nieśmiałość jest dla mnie ok. Może to dziwne, ale dla mnie to nie jest coś negatywnego. Nie zawsze lubię głośnych, przebojowych ludzi. Wielu ludzi, których cenię twierdzi, że są nieśmiali.

O czym innym chciałam napisać. To co zauważyłam z wypowiedzi, to że jesteś otoczona ludźmi dość negatywnymi, którzy przelewają na Ciebie trudne emocje. Nie musisz przyjmować roli, że tak brzydko napiszę "kosza na śmieci", gdzie się wrzuca wszystkie trudne emocje. Czasem można postawić granicę i powiedzieć: "dość już, nie chcę o tym rozmawiać, to dla mnie trudne, źle się z tym czuję". Sama miałam ten problem z niektórymi osobami i w którymś momnecie zmieniłam zasady.
Chcę budować relacje na czymś pozytywnym.
Szukaj ludzi, którzy mają podobne do Ciebie wartości i robią ciekawe rzeczy, z którymi łączy Ciebie coś pozytywnego. Np wspólne zainteresowania.. Poznaj lepiej siebie, łatwiej będzie ci znaleźć takie środowisko, swoich ludzi. Ja znalazłam, a długo to trwało, czułam się przez lata bardzo samotna.. Dbaj o znajomości, które mają potencjał. Takie gdzie spotkania przynoszą radość.
Idź za swoją intuicją i szukaj tego co daje ci pozytywne emocje! Nie zawsze to jest w naszym aktualnym otoczeniu..

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

46

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Beyondblackie napisał/a:
Misinx napisał/a:

W dzisiejszych czasach to, że ktoś się leczy na depresję już naprawdę nie robi jakiegoś wrażenia. Myślę nawet, że fakt podjęcia leczenia powinien być oceniany pozytywnie, a nie negatywnie, bo to oznacza, że ktoś pragnie zmienić jakoś tę sytuację, a nie tkwi w marazmie.

Wydaje mi się, że niektórzy ludzie, szczególnie starsi, ciągle uważają leczenie się u psychiatry za stygmę. Nie ważne dlaczego tam chodzisz, a może być to tak banalne jak przejściowa depresja czy bezsenność, to od razu przyczepią Ci łatkę "psychola", bo normalnie się nie znają i mają uprzedzenia.

Ludzie starsi, to ludzie starsi. Ich zdanie i przesądy mnie kompletnie nie interesują.

Przed użyciem wstrząsnąć.

47

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Beyondblackie- no tak. To samo co u nas. Studenci lekarskiego, farmacji i stomatologii- wszystkich nas łączy jedno wielkie wypalenie. Co te studia robią z ludźmi... dobrze, że udało Ci się wyjść z tego stanu. Jak zaczęłaś leczenie? Znalazłam jeden ośrodek, w którym wszyscy psycholodzy to psychoterapeuci, więc mogę tam iść ze skierowaniem, ale no czas oczekiwania to 9 miesięcy, więc strasznie długo

aniuu1- w moim wykonaniu nieśmiałość jest negatywna, bo niestety to nie jest tak, że ja taka z natury jestem, tylko do tego mnie życie doprowadziło. Kiedyś, jak jeździłam na kolonie młodzieżowe, spotykałam świetnych ludzi, którzy mogli mnie określić jako wesołą, spontaniczną szaloną. Za to po powrocie do szarej rzeczywistości, ciągłego stresu moi znajomi ze szkoły mnie znali jako cichą, szarą myszkę, którą nie jestem. Po prostu jestem wesoła i wyluzowana tam, gdzie czuję się dobrze. Jak mnie dopada stres, toksyczni ludzie, którzy mi potrafią coś nieprzyjemnego powiedzieć nagle tracę całą pewność siebie. Skulam się tak jak pancernik i zamykam w swoim świecie.
I tak to prawda. Otaczam się negatywnymi ludźmi. Miałam kiedyś koleżankę, z którą lubiłam spędzać czas. W pewnym momencie ją uważałam nawet za najbliższą znajomą na uczelni (nawet jej o tym powiedziałam, czego teraz żałuję). Ona kiedyś była spoko, a w zeszłym roku na wiosnę jakby jej odwaliło. Na jesień działy się cuda. Była bardzo nieprzyjemna. Wytknęłam jej to w grudniu. Przeprosiła. Nie widziałam się z nią 2 miesiące, odżyłam, jednak widziałam się z nią w lutym i znowu jej odbiło. Przykładowo jak jej powiedziałam, że zapisałam się na fitness, żeby zadbać o formę, to powiedziała, że to nic wielkiego, bo taka moda i każdy tak robi. Jak kilka razy miałam gorszy moment, chciałam się wygadać, powiedziałam, że ktoś tam mi coś niemiłego powiedział, to ona stwierdziła, że to nic bo ona ma dużo gorzej (i prawie tak jest w każdej sytuacji, gdy mówię, że coś niedobrego mi się dzieje). Ona była chora to tłukłam się z nią do lekarza, czekałam, pomagałam. Jak ja zachorowałam, nie poszłam na kolokwium, to na mnie nakrzyczała, że pewnie się nie uczyłam i pewnie to przez ten fitness, bo za dużo mam obowiązków i zaczęła mnie przepytywać ile się uczyłam (jak rodzic małe dziecko). No wiele podobnych sytuacji. Przy grupce znajomych z uczelni potrafiła mnie głośno i stanowczo krytykować za coś. Nawet moja mama mi zwróciła uwagę, że mam się od niej odczepić, bo ona mnie ściąga na dno, bo inaczej się zachowywałam, gdy jej nie widywałam.
Niestety takich pozytywnych osób nie ma jakoś bardzo dużo w okolicy

Misinx- no niby tak. Nie wiem, rodzice mnie straszą, że jako lekarz stomatologii nie dostanę dyplomu, jeśli będę miała wpis o leczeniu psychiatrycznym

48

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Dodam jeszcze- i to nie jest tylko moje zdanie, wiele samotnych osób twierdzi to samo, nawet można to przeczytać w wielu artykułach psychologicznych- że osoby permanentnie samotne tak jakby mają potem problemy nawiązywać relacje z ludźmi. Przykładowo ja miałam w czasach szkolnych niezbyt przyjemnych rówieśników. Poszłam na studia, pożyczyłam koledze notatki, on mi za to kupił czekoladę. Generalnie zapytał, czemu jestem zdziwiona, że ktoś jest dla mnie miły- to już chyba samo przez się  mówi o tym, jak źle ze mną było. I to samo w relacjach z chłopakami- na pierwszego chłopaka byłam gotowa już w wieku 17 lat. Od tamtego czasu nie miałam żadnego chłopaka na poważnie. Spotykałam się z kilkoma, ale jak pisałam wyżej- z ich inicjatywy. Zapraszali mnie, ja nie chciałam od razu odrzucać, ale nie podobali mi się ani z charakteru, ani z wyglądu, więc się rozpadało. Żeby natomiast przeżyć pierwszą miłość, z motylkami w brzuchu, chodzić cały czas uśmiechniętym, to nigdy. Podobało mi się kilku, jak napisałam wyżej (zapomniałam, w liceum podobało mi się 3, nie 2, o tym jednym zapomniałam), ale nie byli mną zainteresowani. Albo coś ze mną nie tak, albo mam takiego pecha. Przez to teraz zamykam się na ludzi i na związki. Z jednej strony chciałabym kogoś mieć, z drugiej nie potrafię sobie wyobrazić seksu, bo przecież jak dotąd tylko 1 chłopak mnie widział nago (prawie się z nim przespałam, nawet żałowałam, że tego nie zrobiłam), ale nie spałam z nim, bo on chciał tylko zaliczyć, a ja się uparłam, że akurat pierwszy raz chciałam przeżyć z kimś, komu by na mnie zależało. Chociaż teraz tracę w to wiarę. To samo z ludźmi- zdaję mi się, że nie potrafię już tak dobrze nawiązywać relacji z ludźmi jak w czasach szkolnych (jak pisałam, na koloniach młodzieżowych byłam wesoła, wszyscy mnie lubili), a teraz coraz gorzej mi idzie. Bo przez to, że nigdy nie miałam chłopaka, przyjaciół czy chociażby bliskich znajomych już nie dopuszczam do siebie myśli, że mógłby istnieć ktoś, kto mnie nie będzie olewał, czy dla kogo bym była ważna. Zawsze jak miałam jakieś koleżanki czy coś to ja byłam ta druga, a jak przyszło co do czego to one leciały do innych swoich koleżanek. Dlatego dla mnie związek czy przyjaźń to już jest abstrakcja. Mam to poczucie za uszami, że prócz rodziców praktycznie nokomu na mnie nigdy bardziej nie zależało.
Ktoś mi tu kiedyś napisał, że to, że nie byłam w związku i nie uprawiałam seksu to plus, bo tak to bym tylko za tym tęskniła, a jak nie znam uczucia to nie mam za czym tęsknić. Powiem tyle: większej bzdury dawno nie słyszałam. Ja uważam wręcz przeciwnie- związki z płcią przeciwną, czy relacje z przyjaciółmi są bardzo ważne. Zawsze to jakieś doświadczenie. A to tak jakby powiedzieć "dobrze, że nigdy nie starałeś się o pracę, bo przynajmniej nie przeżyłeś tego bólu odrzucenia CV". To bez sensu. A tak to zamiast przeżywać swoją miłość w wieku lat nastu będę to robić jako dwudziestoparolatka, jeśli dobrze pójdzie, chyba że na dobre pozbędę się uczuć i zostanę robotem

49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-04-19 22:34:27)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Studentka stomatologii (autorka wątku), lekarz medycyny (jej ojciec) i pielęgniarka (jej matka) utożsamiają leczenie psychiatryczne z psychoterapią.

Tak wygląda medycyna?
To nie może być prawdą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

50

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Wielokropek napisał/a:

Studentka stomatologii (autorka wątku), lekarz medycyny (jej ojciec) i pielęgniarka (jej matka) utożsamiają leczenie psychiatryczne z psychoterapią.

Tak wygląda medycyna?
To nie może być prawdą.

Fakt posiadania medycznego wykształcenia nie przeszkadza ignorancji i uprzedzeniom w pewnych dziedzinach. Moja matka też jest lekarką, a wg. niej chodzenie na terapię czy do psychiatry oznacza, że ktoś jest "psychiczny" (jej, nie moje określenie) lub wymyśla sobie problemy z niczego. Także, zdarza się niestety.

Autorko, ja na początku poszłam do psychiatry w mojej przychodni uczelnianej, gdzie również można było znaleźć psychologa. Nie trzeba było żadnego skierowania. Terapeutę znalazłam prywatnego, którego właśnie polecił mi ten ww. psychiatra. To było ponad 20 lat temu, więc informacji na temat specjalistów szukało się raczej pocztą pantoflową, ale dziś jest internet i na pewno możesz poczytać opinie na temat lokalnych terapeutów i nurtów terapii jakie oferują.

A co do grożenia, że niby nie będziesz mogła wykonywać zawodu, to bzdura. Po pierwsze nikt bez Twojego przyzwolenia nie ma wglądu w Twoją historię chorób. Po drugie zaś, depresja to nie ostra psychoza, która faktycznie okresowo wyłącza z jakiejkolwiek aktywności zawodowej, nie tylko medycznej.

51

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Wielokropek napisał/a:

Studentka stomatologii (autorka wątku), lekarz medycyny (jej ojciec) i pielęgniarka (jej matka) utożsamiają leczenie psychiatryczne z psychoterapią.

Tak wygląda medycyna?
To nie może być prawdą.

Dokładnie to samo powiedziała moja koleżanka z uczelni. Była zdziwiona, że byłam w tak poważnym stanie, a rodzice jako medycy nic nie zrobili. Mój tata jako rodzinny wypisuje psychotropy kilku studentom medycyny, którzy przez notoryczny stres i brak odskoczni mają takie same problemy jak ja. Mnie nie chcą. W liceum, jak trochę posprzątałam dom i opadłam na siłach (typowe dla ludzi z depresją, nie ma siły na nic) to matka na mnie nawrzeszczała, że to przez to, że za mało jem. Po kilku miesiącach doszła chyba do wniosku, że mam stany depresyjne. Zapytałam "co mam z tym zrobić" a ona "Nic, musisz wziąć się w garść". Tak, to odpowiedź medyków. Ostatnio, na początku marca miałam kryzys, byłam trochę chora, miałam mega doła tego dnia. Wykrzyczałam mamie, że tata to wszystkim pomaga, a własnej córce psychotropów nawet nie przepisze. Mama powiedziała "no jak chcesz to ci wypisze, ale to nic ci nie pomoże". To samo z psychologiem "Widziałaś, kto kończy te studia? Oni nic ci nie pomogą". I tak cały czas. Tylko że jakoś od kilku lat się z tym borykam i cały czas to samo- nawracająca depresja. Rodzice też mi wmawiają, że jeśli będę miała wpis o leczeniu psychiatrycznym to nie dostanę prawa do wykonywania zawodu. Sami wspominają, że mają znajomą, która kiedyś miała depresję, tata ją nafaszerował psychotropami i mama jeszcze chwaliła, jak to oni jej nie pomogli, bo to kobieta dosyć znana w mieście i jakby ktoś wywlókł to, że się leczyła psychiatrycznie to by miała problemy. Raz gadałam z jedną dziewczyną z 6 roku lekarskiego. Mówiła, że nikt nie ma wglądu do dokumentacji i jeśli jest taka potrzeba to trzeba iść do psychiatry. Powiedziałam to rodzicom, na co tata "Ona jest młoda i wielu rzeczy nie wie, ja w zawodzie siedzę 30 lat i wiem lepiej".
Dlatego ja już nie jestem pewna, a boję się, że jak faktycznie ktoś np. za 10 lat wyciągnie, że leczyłam się u psychiatry stracę np. dobrze płatną posadę. Tak mnie rodzice nastraszyli
Z resztą teraz lekarze nie przyjmują, więc nie mam nawet wyjścia, muszę sobie jakoś radzić

52 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-04-20 13:21:20)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Rin Trine napisał/a:

(...) Dlatego ja już nie jestem pewna, a boję się, że jak faktycznie ktoś np. za 10 lat wyciągnie, że leczyłam się u psychiatry stracę np. dobrze płatną posadę. Tak mnie rodzice nastraszyli
Z resztą teraz lekarze nie przyjmują, więc nie mam nawet wyjścia, muszę sobie jakoś radzić

Ździebko wyjaśnień.
Póki co jesteś namawiana przez użytkowników forum do podjęcia psychoterapii. Do tego, byś umówiła spotkanie (jasne, że po zakazie ograniczeń, choć i teraz można korzystać z pomocy psychologicznej) nie potrzebne jest żadne skierowanie (jasne, że nie w ramach NFZ).

Póki co nikt nie twierdzi, że musisz być leczona przez psychiatrę, sugerowana jest możliwość depresji (możesz odszukać w wyszukiwarce hasło "Test Becka'a" i wykonać go); warunkiem podjęcia leczenia jest diagnoza i nikt przytomny nie postawi jej na podstawie kilkunastu postów albo podczas konsultacji telefonicznych. Zatem do Twego ewentualnego leczenia depresji droga daleka. Nie znam żadnego przypadku, gdy osoba chorującą na depresję (w tym lekarze różnych specjalności) miała odebrane prawo wykonywania zawodu. Wielce prawdopodobnym jest to, że nie chorujesz ani na depresję, ani na żadną inną chorobę psychiczną. Czemu i komu więc służy Twój bojkot kontaktu z psychoterapeutą i psychiatrą?

Zasłaniasz się opinią rodziców, osób, które mimo wieloletniego wykonywania zawodu lekarza i pielęgniarki w żaden sposób nie wspierają Cię w rozwiązaniu Twych problemów. Ba, ignorują je, lekceważą. Czy na pewno boją się o Twoją przyszłość? Na pewno dbają i zależy im, byś była szczęśliwym człowiekiem? Zauważyli, że jesteś od nich uzależniona psychicznie? Widzą, że i im przydałby się pomoc?

Na pytania odpowiedz sobie, bo to Twoje życie, i to Ty - wbrew pozorom - podejmujesz decyzję o tym, jak wyglądać będzie Twa przyszłość.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

53 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2020-04-20 17:13:46)

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Tak jak Wielokropek pisze, zdecydowana większość terapeutów to nie są psychiatrzy (zdarza się, że ktoś ma obie specjalności, ale to rzadkie). Terapeuta nie jest od leczenia chorób psychicznych, ale od pomagania ludziom, którzy borykają się z problemami: stres, poczucie wartości, lęki, fobie, relacje, uzależnienia czy też zaburzenia osobowości. Od kiedy to, pomijając, że terapeuta też jest zobowiązany tajemnica zawodową, rozwiązywanie swoich problemów miałoby być podstawa do zakazu wykonywania zawodu???

Wydaje mi się, że Twoi rodzice wywołują w Tobie niepotrzebną panikę, bo zależy im na ograniczaniu Ciebie. Osoba przygaszona, smutna, z niskim poczuciem wartości jest o wiele łatwiejsza do kontrolowania niż ktoś kto wie ile jest wart i jest w stanie wyłapać tego typu mechanizmy.

EDIT. Gdyby zależało im faktycznie na Twoim samopoczuciu, to dawno sami by Ci zaproponowali przynajmniej wizytę u psychologa. Takie porady w stylu "weź się w garść", szczególnie ze strony ludzi, którzy mają wyksztalcenie medyczne, są żałosne.

54

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?
Wielokropek napisał/a:

Studentka stomatologii (autorka wątku), lekarz medycyny (jej ojciec) i pielęgniarka (jej matka) utożsamiają leczenie psychiatryczne z psychoterapią.

Tak wygląda medycyna?
To nie może być prawdą.

Gratuluję wiary w szerokie horyzonty medyków. Większość to technicy wyrobnicy. całosciowo i mądrze potrafi spojrzeć na pacjenta chyba co 10.
Nie wiem jak jest wśród młodych, za moich czasów na pewnych miedzywydziałowych zajęciach studenci medycyny nie ogarnęli tematu i większość wyszła.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

55

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Moja, jak to nazwałaś, wiara opiera się na doświadczeniu. Miałam/mam kontakt z medykami o szerokich horyzontach.
Z konowałami nie miałam do czynienia.


Niezależnie od tego do autorki należy decyzja: czy w swoim życiu kierować się będzie nauką i rozumem, czy opiniami swych rodziców.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

56

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Wielokropek- robiłam kiedyś test Becka, teraz zrobiłam znowu i znowu to samo: wysoka depresja. Na szczęście jestem na tyle tchórzliwa, że nie popełniłabym samobójstwa. Wysoka depresja to to moze nie jest, ale jest to typowa dwubiegunówka. Raz jest  cudownie, mam plany i marzenia a raz mam ochotę skoczyć w przepaść. Jak dla mnie to ja jestem książkowym przykładem depresji, ale fakt, że no to lekarz musi stwierdzić, ja jestem dopiero studentem. No gadałam na ten temat z rodzicami. Wściekli się, zarzucili mi, że tyle dla mnie robią, a ja tego nie doceniam tylko wymyślam, a depresja jest dzisiaj w modzie i wystarczy iść pobiegać czy na spacer. Tak, serio to usłyszałam. Nawet wykrzyczałam, że to nie fair, że tata wypisuje to obcym ludziom, a mnie nie. Na to mama, że to wymysł firm farmaceutycznych, żeby sobie zarabiały. Dlatego nie mam pojęcia co robić

Beyondblackie- udało mi się namówić rodziców na psychologa prywatnie. Powiedzieli, że dadzą mi te 100 zł na wizyty raz w miesiącu (ktoś mi napisał, że jemu tyle wystarcza). Tylko radzisz, żeby poszukać psychologa, który jest też psychoterapeutą? Bo piszesz, że mało który psycholog to ma, ale z drugiej strony no sam psychoterapeuta? Bez tytułu psychologa? To tak można? Bo nie chciałabym iść do jakiejś pierwszej lepszej osoby, która zapłaciła za kurs i potem myśli, że jest wszechwiedząca. I to prawda, mama jako medyk ze swoim "weź się w garść"....no straciłam resztki zaufania. Wypomniałam jej to nie tak dawno, to wkurzyła się, zarzuciła, że tyle dla mnie z tatą robią (w czasach szkolnych korki, zajęcia dodatkowe, teraz studia), a ja jeszcze wymyślam sobie jakieś depresje. Mam iść pobiegać i to mi pomoże. Serio, mama, tata i siostra. Wszyscy tak na mnie naskakują w domu. Jak się mówi, że np. samobójcy przeważnie siedzą cicho, nic nie mówią i nagle tragedia. Ja krzyczę (dosłownie krzyczę, ostatnio wręcz zrobiłam o to awanturę), że chcę antydepresant i psychologa to  wręcz się z nimi kłóciłam. I no gdyby to byli jacyś niewykształceni ludzie na zasiłkach, a to medycy. Ja już chyba im przestaję wierzyć

Ela210- moi rodzice to jeszcze starsze roczniki. Ja bym się musiała chyba zabić, żeby zobaczyli, że oni też coś źle zrobili. Ja miałam taką depresję w liceum, że aż niepojęte. Myśli samobójcze, nieustanne przygnębienie, brak siły na cokolwiek. Oczywiście waliłam wszystko po kolei w szkole co się da. Oczywiście, to była moja wina, bo jestem leniwa. Jak im ostatnio wypomniałam, że powinni mnie dać do psychologa i na terapię to zarzucili, że próbuję tylko zrzucić winę

57

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Jeśli w teście Beck'a masz wysoki wynik, to nie oglądając się na cokolwiek idź do psychiatry. Po pierwsze postawi diagnozę, po drugie orzeknie, czy potrzebujesz farmakoterapii.


To, jak zareagowali Twoi rodzice wiele mówi o nich samych. Współczuję. To kolejny temat do pracy podczas sesji psychoterapeutycznych.


Nie każdy psycholog jest psychoterapeutą. Nie każdy psychoterapeuta jest psychologiem. Z Twych postów wynika, że potrzebna jest Tobie psychoterapia, więc szukaj psychoterapeuty, to z nim ustalisz m.in. harmonogram spotkań.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

58

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Zachowanie Twoich rodziców wskazuje na silna potrzebę kontroli, a nie chęć Twojego dobra. Moja matka miała tak samo- psychoterapia jest dziwnym wymysłem, do psychiatry chodzą tylko psychole, leki są samym złem- kiedy w rzeczywistości starała się mnie krótko trzymać i nie pozwolić by ktoś inny pokazał mi patologię naszej rodziny.

Dopiero w trakcie terapii zrozumiałam jak kompletnie wypaczeni byli moi rodzice i jak dużo straciłam emocjonalnie i rozwojowo.

59

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

A co do rodziców to jest najgorsze. Oni jako medycy jako pierwsi powinni zobaczyć, że coś się dzieje, zrozumieć, pocieszyć, a oni tylko uważają, że na depresję dobre jest bieganie i trzeba wziąć się w garść. Często samobójcy to osoby spokojne, które nie chciały się otworzyć. Ja wręcz krzyczę, ostatnio zrobiłam awanturę, że po prostu źle mi z tym i skoro psychiatrzy i psychologowie tacy źli to niech w takim razie coś zrobią. No wtedy łaskawie ze mną porozmawiali. Powiedzieli, że jak trzeba no to dadzą mi na terapeutę (stwierdziłam, że to 100zł miesięcznie przeboleję, ale wolę mieć świadomość, że coś robię w tym kierunku) oraz tata ma pomyśleć na lekiem psychoaktywnym dla mnie. Na początku lekkim. Powiadomił mnie o wszystkich efektach ubocznych (typu wytłumienie i spadek wydolności procesów myślenia), ale wytłumaczyłam, że nie pomógł mi ani sport, ani zapisywanie się na zajęcia dodatkowe, ani studia. No rodzice powiedzieli, że tak się czuję, bo stres na studiach, bo nie mam w mieście studenckim żadnej bliskiej osoby typu chłopak albo bliski przyjaciel tylko mam znajomych i to takich, którzy ciągnął mnie w dół, ale powiedziałam, że no muszę do końca studiów jakoś przeżyć, więc zgodzili się. Tylko no ja musiałam zrobić awanturę i to solidną, bo oni na to nie wpadli. Generalnie kilka lat temu byłam w tak złym stanie, że tylko fakt, że byłam tchórzem sprawił, że czegoś sobie nie zrobiłam. Co prawda dzisiaj jest już lepiej, ale no nie chcę cały czas być smutna, myśleć o tym, jaka jestem beznadziejna. Chciałabym wreszcie poczuć pełnię życia i zapomnieć o smutku. A tymczasem od wielu lat nie ma miesiąca bez smutku lub płaczu. Niestety, gdybym nie była tak samotna to by nie było aż tak bolesne, a przez to, że nie mam ani chłopaka (i nigdy nie byłam w poważnym związku) ani przyjaciół, na których zawsze mogłam liczyć, powygłupiać się, podróżować mam w podświadomości, że  jestem jakaś gorsza, bo inaczej na pewno ktoś by się ciekawy znalazł- tzn ja wiem, że to wcale nie musi być prawda, ale no mój mózg tak to interpretuje, że skoro wiele razy się zakochała bez wzajemności, miałam 2 bliższe dla mnie koleżanki, które urwały znajomość....to bardzo boli, jak ktoś bliski nas rzuca. A jak jesteśmy tylko porzucani i tak praktycznie całe życie to może siąść trochę na pewność siebie i poczucie własnej wartości

Czyli po prostu mam szukać psychologów, którzy mają ukończone kursy na psychoterapeutów? Okej okej tak zrobię big_smile
No tylko właśnie...dlaczego rodzice mieliby mnie ograniczać? Kontrolować? Oni mnie kochają, chcą mojego dobra. Jak trzeba mnie był zapisać na korki, zajęcia dodatkowe, nigdy nie stronili. Mam jednak wrażenie, że oni są ze starszych roczników i zatrzymali się w dawnych czasach. No moja mama określiła, że dzisiaj jest moda na "rozbieranie się" przed kimś, że zamiast trzymać swoje problemy i tajemnice przy sobie to lepiej je wywlec przy obcych ludziach. No to autentycznie jej słowa. Moi rodzice mieli w życiu pod górkę, nigdy nie korzystali z pomocy terapeutów czy psychiatrów i teraz uważają, że skoro oni nie korzystali to innym też tego nie potrzeba. Tak więc oni mogą mi nieświadomie robić krzywdę, ale specjalnie to raczej nie

60

Odp: Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Czyś Ty, wybacz, oszalałaś?
Zamiast pójść do psychiatry, który postawi diagnozę, będziesz łykała psychotropy zapisane przez ojca?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 1 do 60 z 113 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Jak być pewną siebie, charyzmatyczną osobą bez kompleksów?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021