Witam wszystkie forumowiczki. Zwracam się do was z proźbą o rade gdyż sama nie wiem co mam zrobić już ze sobą. Moja sytuacja wygląda następująco: w ostatni weekend mój chłopak przejrzał moje rozmowy na skype. Wkurzył sie kiedy zobaczył że kiedy się znaliśmy ale nie byliśmy parą uprawiałam seks przez internet z innym. Zakończyłam tamtą znajomość zaraz po naszej pierwszej poważnej randce a on rzucił mnie bo twierdzi, że go zdradziłam. Przyznaję się że okłamywałam go, że z nikim nie flirtuję ale przecież po pierwsze to była głupia zabawa, nic zobowiązującego a po drugie przecież zakończyłam to jak zobaczyłam że miądzy nami coś się rodzi. Jestem rozbita i wściekła, że naruszył moją prywatność ale co mam robić? Mimo to, że pisze że nie mam się z nim kontaktować zawsze odpisuje na moje wiadomości a nawet sam pisze tyle że czyni wyrzuty. Na razie dałam mu czas na przemyślenie bo mam nadzieję że nie jest dzieciakiem tylko dorosłym mężczyzną i zrozumie, wybaczy (jeżeli czuje taką potrzebę). Ale co dalej? Zdradziłam czy nie? Prosze o radę zalezy mi na nim i nie chcę go stracić.
Podobne tematy
Moim zdaniem o żadnej zdradzie nie może być mowy. Sama piszesz, że nie byliście wtedy jeszcze parą, więc pojęcie zdrady w ogóle się tutaj nie wpasowuje.
Inną sprawą jest to, że Twój facet faktycznie naruszył Twoją prywatność i ma teraz kłopot na własne życzenie.
W żadnym razie to nie była zdrada. Jeżeli ten chłopak wyskakuje z takimi pomysłami, to radziłabym na niego uważać, bo może być jakimś przesadnie zazdrosnym facetem. Uważaj na niego.
Ja też uważam, że to ze zdradą nie ma nic wspólnego.
A faktycznie gorsza sprawa - że on naruszył Twoją prywatność a to może źle wróżyć.
No ale co zrobic by zrozumiał? że to nie miało dla mnie znaczenia? jak rozmawiamy to czyni mi wciąż wyrzuty, ale odpisuje, czy to wzbudza we mnie fałszywą nadzieję?
No ale co zrobic by zrozumiał? że to nie miało dla mnie znaczenia?
1. W danym momencie gdy to robiłaś byłaś w pewnej relacji z kimś innym i to miało wówczas dla Ciebie znaczenie. I to jest oczywiste, robiłaś wtedy to co czułaś i czego chciałaś. Twój chłopak powinien to zaakceptować beż żadnych wyrzutów bo to było zanim byliście razem. A tak swoją drogą jeśli ludzie mają problem z akceptowaniem przeszłości swoich partnerów sprzed okresu poznania się to powinni się leczyć.
2. To od niego zależy czy zrozumie. Chyba nie będziesz sobie żył wypruwać i nie wiem co jeszcze głupiego robić żeby dorosły gość przestał być dzieckiem. Wyjaśniłaś mu co i jak było kiedyś i wystarczy. Niech nie doprowadzi Cię do stanu, że obrzydzi Ci kompletnie Twoje życie zanim go poznałaś. To by była dopiero paranoja.
Ponadto nie popadnij w skrajność tym myśleniem w kategorii "zdrady". O czym tu wogóle mowa?
Co do naruszenia prywatności - no comments - nie cierpię takich zachowań i sam tego nie robię choćby nie wiem co. A wyrzuty niech sobie wsadzi do kieszeni - widać, że chciałby dominować nad Tobą. I jeśli na to pozwolisz tak się stanie.
Nie ma prawa mieć jakichkolwiek pretensji, gdyż to Twoja przeszlość... Nie byliście razem, nie mialaś pojecia jak Wasza znajomość się rozwinie, liczy się to że to przerwalaś kiedy nadszelo uczucei pomiędzy Wami.
Myślę że wykaże się dojrzalością jeśli zostawi ten wątek w spokoju, id alej będziecie razem. Jeśli odpisuje Ci o o czymś świadczy, zapewne poczul się zdradzony, ale jak to przemyśli powinien zrozumieć sytuację.
Również uwazam ze nie ma prawa czynic Ci wyrzutow z tego co zdarzylo sie w przeszlosci. On jako dorosly czlowiek nie powinien miec z tym problemu. To co bylo powinno sie przekreslic gruba krecha.
Pogadaj z nim szczerze na spokojnie dlaczego ma z tym taki problem skoro wtedy nie byliscie razem.
No ale co zrobic by zrozumiał? że to nie miało dla mnie znaczenia? jak rozmawiamy to czyni mi wciąż wyrzuty, ale odpisuje, czy to wzbudza we mnie fałszywą nadzieję?
Po prostu przestań do niego pisać. Jak na razie on najwyraźniej myśli, że Ty będziesz się o niego starać i przepraszać, a on łaskawie będzie mógł Ci wybaczyć. Napisz raz konkretnie, że nie uważasz, byś zrobiła coś złego, i żeby on się odezwał jak sobie to przemyśli i zrozumie. A także zastanowi się, czy warto przekreślać wasz związek z powodu jego własnych lęków i paranoi...
10 2010-05-03 22:48:10 Ostatnio edytowany przez JO76 (2010-05-03 22:50:01)
Ja jestem po drugiej stronie. Ale nie wiem, jak mam traktować całą sytuację. Zdrada, a może jednak nie. U mnie jest tak. Mąż kupił za moimi plecami nową komórkę. Jak się dowiedziałam zrobiłam awanturę? Komórkę zostawił, więc w domu. No i przyszedł sms "cześć jak się dziś czujesz Słoneczko?" Szok, nie wierzyłam, a że jestem impulsywna zadzwoniłam, no i odebrała jakaś flądra tymi słowami "witaj słoneczko", a ja jej "witaj słoneczko", milczenie. Rozłączyła rozmowę!!! Przyszedł tylko sms, że to pomyłka. Mąż (KŁAMCA i OSZUST) twierdził, że to pomyłka, że nigdy z nikim z tego telefonu nie rozmawiał. Zażądałam bilingu. Oczywiście, że rozmawiał, więc zmienił wersję. Ponoć dostał sms z zapytaniem, czy porozmawia niezobowiązująco, no i się skusił, ale tylko raz, no może dwa. Że nie zna tej flądry (nie obrażając ryby).... Nie jest to pierwsze kłamstwo mojego męża. Najgorsze jest to, że ja w tym czasie byłam z naszą 6-tygodniową córcią w szpitalu!!! Jak myślicie, czy wierzyć, czy nie? Czy mógł dostać takiego sms, czy słyszałyście o takich zaczepkach?
11 2010-05-04 11:06:30 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-05 13:52:04)
Nie wiem, czemu ktoś na siłę próbuje zrobic z Ciebie ostatnią naiwną. Ja nie wierze w te bzdury, które wcisnął Ci mąż. Bynajmniej ja o takich "zaczepkach" nigdy nie słyszałam, a przynajmniej nie u dorosłych ludzi. W takim razie czemu kupił bez Twojej wiedzy nową komórkę?
JO76, nawet jeśli to była jej "niezobowiązująca" smsowa zaczepka, to mnie by zastanowiło, dlaczego mówi do niego "słoneczko"... Ja bym na Twoim miejscu nie wierzyła, on ewidentnie próbuje "zrobić Cię w konia". I tak samo zwróciłabym uwagę na tą nową komórkę... Po co mu ona niby...? Myślę, że niestety masz rację, pisząc o mężu "kłamca i oszust".
P.S. P&P, już któryś raz widzę to w Twoich postach i nie wytrzymałam - używasz słowa "bynajmniej" notorycznie w niewłaściwym kontekście, ono nie znaczy to samo co "przynajmniej". Zajrzyj, proszę, do słownika, bo takie błędy rażą.
Jo - ja słyszałam o takich zaczepkach. Kiedyś sama się w to bawiłam - raczej w celach "badawczych". Polega to np na tym, że wysyłasz smska o dowolnej prowokującej/zaczepnej treści pod losowo wybrane kilka numerów. Odzew jest niesamowity, jeśli weźmiemy pod uwagę, że na 10 numerów statystycznie 5 trafi do kobiet. Z każdej 10-tki odpowiada 1 lub 2 numery.
Tego typu i trochę inne "zabawy w pisanie" są bardzo popularne wśród facetów szukających wrażeń. I praktycznie nigdy na pisaniu się nie kończą. Nigdy nie spotkałam faceta, który by się nie dał namówić na spotkanie. Zresztą najczęściej sami proponowali. Takiego od 2 telefonów też znałam - 1 telefon był oficjalny, 2 (dokładnie taki sam model jak pierwszy) był dla kochanek - wyglądał tak samo, żeby się żona nie domyśliła, gdyby mu się przypadkiem zdarzyło gdzieś go zostawić w widocznym miejscu...
Jo - samo pisanie z dziewczynami zdradą nie jest. Ale jeśli są to znajomości o niejasnym podtekście, utrzymywane w tajemnicy - nic dobrego to nie wróży.
Ja też myślę,że nie powinien rozliczać Cię z tego co było za nim jeszcze byliście ze sobą <to działa również w drugą stronę>.Wiadomo,że każdy ma swoje za uszami i nikt nie jest święty ale liczy się to co jest i co robicie jak już jesteście ze sobą jak jest rozsądny to to zrozumie:)
Vinnga, ale proszę powiedz skąd brałaś te numery. No bo przecież nie wpisywałaś kombinacji cyfr na chybił trafił? To mnie zastanawia.
Wpisywałam kombinację cyfr bez zastanowienia. Jedynym kryterium było to, żeby nr był w mojej sieci (kwestia ceny smsa).
Mogę Ci podać kilka źródeł, skąd puszczalscy faceci biorą numery "do popisania":
- standardowo z czatów, portali randkowych, stron z ogłoszeniami towarzyskimi
- z anonsów w telegazecie i prasie (!)
- wpisując numery na "chybił trafił"
- poprzez kolegów (jeśli facet obraca się w "odpowiednim" towarzystwie to jego kumple mają wiele namiarów na łatwe panienki "do popisania" i do czegoś więcej
Mi cała ta sytuacja nie wygląda na zdradę ... to tylko małe nieporozumienie ...
Przez tydzień było dobrze. "Wybaczył" i tu nagle przestaje się odzywać. Odchodziłam od zmysłów próbując się z nim skontaktować, tymbardziej sie denerwowałam bo miał mi towarzyszyć na imprezie rodzinnej (po raz pierwszy). Po weekendzie pisze, że on nie może o tym zapomnieć co ja zrobiła i takie teksty, że go oszukiwałam i kłamałam, że pewnie cały czas sobie flirtuje i bóg wie co jeszcze i że to koniec. Odpowiedziałam mu, że wszystko mu wyjaśniłam, że wie co do niego czuje on milczy. Co mogę jeszcze zrobić? chyba nic innego mi nie pozostało jak spisanie tego związku na straty? Co sądzicie?
Lonix, jak uprawialas seks przez internet?
O zadnej zdradzie nie moze byc mowy, a przegladanie logow jest juz przegieciem i zenada.
Oddzielna sprawa jest fakt, ze zaden facet nie klaskalby uszami ze szczescia i na pewno nie byloby mu przyjemnie czytajac tego rodzaju rzeczy, nawet pomimo tego, co napisalem w poprzednim zdaniu. Ot, zwykla ludzka natura.