Witam wszystkich serdecznie!
Chcę podzielić się z Wami pewną historią, która wydarzyła się wraz z początkiem bieżącego roku. Początek historii zaczyna się w wakacje. Jest sierpień, znużony poszukiwaniem kogoś,z kim mógłbym spędzić życie postanawiam raz jeszcze skorzystać z internetu, raz jedyny i odpuścić sobie wszystko. Zamieściłem wpis na pewnym portalu, kategoria miłość i przyjaźń, przez pewien czas nie było odzewu, jednak nagle napisała do mnie kobieta, która mnie zaintrygowała, wskazała mi, że podoba jej się interpunkcja i gramatyka .... Początkowo nie wiedziałem, co o tym myśleć, ale postanowiłem, że odpiszę, może będzie to dobra rozmówczyni? Zaczęliśmy wymieniać maile, pisaliśmy do późnej nocy przez wiele dni. Z biegiem czasu przeszliśmy na sms, a później zaczęliśmy się spotykać.
Od chwili zapoznania przez internet do spotkania minął miesiąc. Spotykaliśmy się co tydzień, w piątki, soboty, czasami niedziele. Wszystko układało się idealnie. Ona doceniała we mnie to, co robię w życiu, ja w niej również. Słuchaliśmy takiej samej muzyki, lubiliśmy te same zwierzęta, mieliśmy podobny gust kulinarny.
W maju 2019 owa panna wyszła ze związku, który trwał przez 6 lat, z czego w połowie okazało się, że jej facet jest uzależniony od alkoholu, później również narkotyków itd ..
Czułem, że tej kobiecie na mnie zależy. Miała problem z uczuciowością, ale mówiła, że nikt jej tego nie okazywał i stąd ten problem. Starałem się otoczyć ją opieką w taki sposób, żeby czuła się dobrze, komfortowo, bezpiecznie. Rozmawialiśmy godzinami. Mówiła, że to ja poskładałem ją do kupy po tym wszystkim i beze mnie nie poradziłaby sobie. Mówiła, że rodzina i znajomi mówią, że promienieje i dodawała, że to dzięki mnie.
Wraz z końcem roku zdecydowaliśmy, że pojedziemy w styczniu 2020 nad morze na kilka dni. Owy wyjazd był planowany, cieszyliśmy się tym, że spędzimy ze sobą kilka dni. Pierwszego dnia panna poinformowała mnie, że chce zobaczyć, jak się zachowuję po alkoholu. Jako, że nie używam go prawie wcale to jego działanie na mnie było mocniejsze niż na ludzi zaprawionych w bojach. Nie zrobiłem jej krzywdy werbalnie ani pozawerbalnie, jednak rano usłyszałem, że do wczoraj nie miała żadnych w stosunku do mnie wątpliwości a teraz je ma. Od tego dnia zaczęła być oschła, obojętna, wszystko ją denerwowało we mnie. W niedzielę stwierdziła, że to było jedynie zauroczenie, że nie będzie z tego związku. Co dziwne ona podchodziła do tego bez żadnych emocji, chociaż wcześniej słyszałem wiele razy jak to świata sobie poza mną nie wyobraża, nawet coś o tym, że wie kogo kocha i z kim jest.
Przeprosiłem ją za lekkie przegięcie i obiecałem, że to się nigdy więcej nie powtórzy bo wiem, że tak będzie, nie mam problemów z alkoholem, po prostu piję go bardzo rzadko. Ona wskazywała, że nie jest mi w stanie zaufać, czuje przy mnie strach jak przy poprzednim mężczyźnie. Od tego dnia jest zimna, oschła i obojętna, jakbym nic nigdy nie znaczył w jej życiu. Podczas ostatniego dnia cały czas akcentowała, ile to rzeczy ją we mnie denerwuje, ale nie była w stanie nic konkretnie opisać. Co ciekawe pomimo tego, że nie ma już dla mnie miejsca to seks bez zabezpieczeń w postaci prezerwatyw miał miejsce cały czas aż do końca, kilkukrotnie jednego wieczora, czego też nie jestem w stanie zrozumieć, nawet na pożegnanie rano ostatniego dnia .....
Od mojej przyjaciółki usłyszałem ciekawą opinię, "gdyby się bała poszłaby spać do innego hotelu, zadzwoniła po ojca albo przyjaciółkę ..." Zapewniałem ją, że nie ma możliwosci, żeby coś takiego się powtórzyło, że to przez to, że bardzo rzadko używam alkoholu, przeprosiłem ją, ona mi podobno wybaczyła .....
Mój związek był idealny, ilość sms w ciągu dnia przekraczała czasami granice absurdu, było to kilkadziesiąt wiadomości. Czułe, romantyczne, dające nadzieje na wspólną przyszłość.
Nagle jak domek z kart. Ponoć mamy zostać przyjaciółmi. Ponoć czuje cały czas strach i mamy za sobą zatęsknić, ale nie będziemy tworzyć związku.
Powiedzcie proszę, co uważacie o tym wszystkim. Czy faktycznie ta moja jedna noc przekreśla wszystko i to jest główny powód rozstania? Nie wiem, gdzie mam szukać winy, w sobie, czy gdzieś indziej. Wybaczcie, ale mając już kilka ładnych lat więcej niż licealista nie jestem w stanie się po tym pozbierać ....
pozdrawiam
t