Witam, od 6 miesięcy mam dylemat, potrzebuje opini z zewnątrz. Za wszelkie odpowiedzi będę bardzo wdzięczna, kazda przeanalizuje i postaram się przemyśleć.
Od 6 lat jestem z przedsiębiorca, który na ten moment na ponad milion złotych długu. Od lat pracuje dla niego i pomagam mu - wcześniej miałam własna prace ale ze względu na problemy w firmie stałam się jego darmowym pracownikiem. Sytuacja miała się poprawić ale jest coraz gorzej, każdego miesiąca dług zwiększa się o około 60 tys.
Partner uzależniony jest od marihuany, prowadzi luźny tryb życia jak na panująca sytuacje. Partner stałe mi powtarza ze to nie jest dług a inwestycja, która się zwróci, dodaje mi to otuchy, ale ‚inwestycja’ stale rośnie, dług stałe się zwiększa. Partner powtarza mi ze firma jest skazana na sukces ( branża VR), ale już od 6 lat nie zanotowałam żadnego większego sekcesu.
Wspieram go od lat, od lat żyjemy tez w skrajnym ubóstwie i strasznych warunkach, wszelkie pieniądze idą na poczet długów lub bieżące wynagrodzenia dla pracowników lub na nałogi partnera.
Moja rodzina zaczyna się ode mnie odwracać, wszyscy uważają mnie za idiotkę która rujnuje siebie życie. Zaczynam się bać i przestaje wierzyć w sukces firmy.
Moje pytanie brzmi, czy warto jest poświecić kolejne lata życia, aby pracowac na sukces jego firmy czy po tylu latach nadszedł czas by złożyć broń i odpuścić?
Kocham go, wiele zainwestowałam w ta relacje, ale czuje się coraz gorzej w aktualnym położeniu. Boje się ze oboje zostaniemy bankrutami, przestaje wierzyć ze firma może osiągnąć spektakularny sukces, który pomoże w spłacie zainwestowanych pieniędzy.
Kocham go, wiele razem przeszliśmy, boje się na sama myśl jak bardzo mogłabym go skrzywdzić odchodząc. Podejrzewam ze sam nie poradzi sobie z sytuacja, czyli odchodząc skazuje go wyrok.
Czuje ze nie potrafię obiektywnie przeanalizować sytuacji, nie jestem zimna suka, widzę w nim człowieka który potrzebuje pomocy, a zarazem boje się o siebie o swoją przyszłość, sama nie dam rady spłacić jego długów.