Zaufanie partnera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 61 ]

Temat: Zaufanie partnera

Cześć, pisze z dość trudną dla mnie sprawą, a mianowicie ostatnio okłamałam mojego chłopaka, wyszłam z kolegą a powiedziałam mu ze nie. Stracił przez to do mnie zaufanie, dodam ze na tym spotkaniu były również moje przyjaciółki, więc nic się nie wydarzyło i nie myślałam nawet o tym, ze mogłabym zdradzić mojego ukochanego. Problem w tym, ze jest o niego strasznie zazdrosny i był jedynym chłopakiem z którym moj wybranek nie chciał abym się widywała. Powiedział, ze przestał mi ufać i ciagle się zastanawia, co, gdzie, z kim robie. Oddaliliśmy się od siebie i chociaż usłyszałam, ze bardzo mnie kocha, tęskni za mną i jestem dla niego bardzo ważna, postanowił ze odejdzie, bo oboje się męczymy ciągłym zastanawianiem się i denerwowanie co druga osoba robi, dlaczego nie odpisuje itd. Myśleliśmy o wspólnym mieszkaniu, przez co te zamartwianie się co robimy wieczorami by się ustępowało i oboje tego chcemy, bo nadal się kochamy. Niestety wyszła nagła sytuacja, zmiana pracy partnera, na wyjazdy, przez co mogłoby go nie być nawet kilka dni i strasznie się boi ze będzie jeszcze gorzej, ze nie będzie go kilka dni i nie będzie wiedział co robie. Staram się z całych sił pokazywać mu ciagle jak bardzo mi na nic zależy i że jestem z nim szczera, ale on nadal mi nie ufa, nie wiem już co mogę zrobić, czy jest jakaś szansa, żeby znowu mi zaufał? Dodam ze jego poprzednia dziewczyna zdradziła go i teraz jest wyczulony na wszystkie takie sytuacje. Powiedzcie, może ktoś miał problemy z zaufanie do partnera albo na odwrót i jak to naprawić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zaufanie partnera

Szansa, że Ci zaufa jest, ale to on musi to sobie przepracować ze sobą. Jeżeli Ty jesteś w porządku to nic więcej nie zrobisz. Zawaliłaś okłamując go, przeprosiłaś, żałujesz. Starasz się. Moim zdaniem powinnaś dać mu czas.

3

Odp: Zaufanie partnera

Zastanów się, czy jest sens cokolwiek naprawiać?
Twój chłopak obarcza Cię konsekwencjami swoich przykrych doświadczeń z przeszłości, na które Ty nie miałaś żadnego wpływu i nie ponosisz żadnej winy za to, że kiedyś zdradziła go dziewczyna. Tymczasem jesteś karana totalną kontrolą, zakazami i nakazami.
Nie sądzę zresztą, że owa zdrada sprzed lat, tak bardzo go zmieniła. Myślę, że on generalnie jest zakompleksionym człowiekiem, mającym problemy z zaufaniem, nie tylko w stosunku do Ciebie i w kontrolowaniu Cię oraz trzymaniu na uwięzi, znalazł sposób na poprawę swojego samopoczucia i poczucia bezpieczeństwa w związku.
Tylko, że to bardzo ulotne poczucie bezpieczeństwa, on nie ufa dla zasady, bo ma problem z sobą.
Podejrzewam, że nie powiedziałaś mu o spotkaniu ze znajomymi, bo przecież nie tylko z tym kolegą, dla świętego spokoju, bo wiedziałaś, że postawi Ci veto. Owszem, kłamstwo nie jest chwalebne, ale jak zamierzasz dalej z nim żyć po jego dyktando, zamknięta jak w klatce, byle tylko nie narazić się na oskarżenia, jak długo wytrzymasz?
Jeśli jesteś wobec nogo lojalna i uczciwa, to czy bezustanne podejrzenia o zdradę, czy brak lojalności nie obrażają Cię?
Teraz on będzie pracował na wyjazdach i rozstaje się z Tobą, bo ponad jego wytrzymałość jest fakt, że nie będzie mógł Cię kontrolować, więc w związku z tym jest przekonany, że Ty,  jako bezmyślna, nielojalna,  nie zasługująca na zaufanie osoba, natychmiast pójdziesz w tango.
Nie oburza Cię taka postawa i ocena Twojej osoby?
Uważam, że popełniasz błąd chcąc ratować ten związek. Skorzystaj z okazji i uwolnij się od pana zakompleksionego strażnika Twojej moralności.

Odp: Zaufanie partnera
josz napisał/a:

Zastanów się, czy jest sens cokolwiek naprawiać?
Twój chłopak obarcza Cię konsekwencjami swoich przykrych doświadczeń z przeszłości, na które Ty nie miałaś żadnego wpływu i nie ponosisz żadnej winy za to, że kiedyś zdradziła go dziewczyna. Tymczasem jesteś karana totalną kontrolą, zakazami i nakazami.
Nie sądzę zresztą, że owa zdrada sprzed lat, tak bardzo go zmieniła. Myślę, że on generalnie jest zakompleksionym człowiekiem, mającym problemy z zaufaniem, nie tylko w stosunku do Ciebie i w kontrolowaniu Cię oraz trzymaniu na uwięzi, znalazł sposób na poprawę swojego samopoczucia i poczucia bezpieczeństwa w związku.
Tylko, że to bardzo ulotne poczucie bezpieczeństwa, on nie ufa dla zasady, bo ma problem z sobą.
Podejrzewam, że nie powiedziałaś mu o spotkaniu ze znajomymi, bo przecież nie tylko z tym kolegą, dla świętego spokoju, bo wiedziałaś, że postawi Ci veto. Owszem, kłamstwo nie jest chwalebne, ale jak zamierzasz dalej z nim żyć po jego dyktando, zamknięta jak w klatce, byle tylko nie narazić się na oskarżenia, jak długo wytrzymasz?
Jeśli jesteś wobec nogo lojalna i uczciwa, to czy bezustanne podejrzenia o zdradę, czy brak lojalności nie obrażają Cię?
Teraz on będzie pracował na wyjazdach i rozstaje się z Tobą, bo ponad jego wytrzymałość jest fakt, że nie będzie mógł Cię kontrolować, więc w związku z tym jest przekonany, że Ty,  jako bezmyślna, nielojalna,  nie zasługująca na zaufanie osoba, natychmiast pójdziesz w tango.
Nie oburza Cię taka postawa i ocena Twojej osoby?
Uważam, że popełniasz błąd chcąc ratować ten związek. Skorzystaj z okazji i uwolnij się od pana zakompleksionego strażnika Twojej moralności.

Chodzi tez o to, że wcześniej nie miał nigdy problemu żebym miała gdzieś wyjść, sam czasami namawiał mnie żebym nie siedziała sama w domu, wszystko zaczęło się od sytuacji o której napisałam, stracił zaufanie, do tego czasu było zupełnie inaczej

5

Odp: Zaufanie partnera

A dlaczego wyszłaś z kolegą i jaki był powód tego że go okłamałaś?

6 Ostatnio edytowany przez Buła z masłem (2020-01-14 15:57:48)

Odp: Zaufanie partnera

Miałam wyjść z koleżankami, z którymi był on. Okłamałam, bo wiedziałam ze będzie zły. Teraz wiem, że powinnam mu po prostu powiedzieć, byłby zły ale by mu przeszło, a takim sposobem skłamałam i przestał mi ufać...

7

Odp: Zaufanie partnera

Zgadzam się z przedmówczyniami, że nie warto ratować na siłę tej relacji, bo facet wydaje się osobą zakompleksioną, która szuka partnera bez skazy, ideału a Ty spadłaś z piedestału i stałaś się właśnie zwykłym człowiekiem, który popełnił błąd.
Oczywiście nie popieram okłamywania partnera, ale też mam świadomość, że przyczyniły się ku temu zakazy, które Ci postawił w stosunku do tego konkretnego kolegi, a ludzie już tak mają, że lubią łamać zakazy i nakazy, które nie są ich wewnętrznym wyborem, ale zostały narzucone im z zewnątrz. Zresztą już sam ten zakaz pokazuje, że on miał problemy z zaufaniem Tobie wcześniej.
Niech Twój partner zrobi z sobą porządek, przepracuje swoje „obsesje” i wtedy do Ciebie wróci, bo życie z takim człowiekiem będzie dla Ciebie wieczną udręką.

Odp: Zaufanie partnera

Myślicie, że mam pozwolić mu odejść? Może zrozumie co robił i co przez to stracił? A jak nie wróci to znaczy, że wcale nie kochał...

9

Odp: Zaufanie partnera
Buła z masłem napisał/a:

Myślicie, że mam pozwolić mu odejść? Może zrozumie co robił i co przez to stracił? A jak nie wróci to znaczy, że wcale nie kochał...

Nie mogę teraz zbyt wiele napisać, ale jeśli sądzisz, że zakazy Twojego partnera i jego zazdrość były spowodowane miłością do Ciebie, to najprawdopodobniej jesteś w błędzie. To nie wynik uczucia do Ciebie, ale jego własne deficyty, które Tobą chciał leczyć. To, co się teraz dzieje, czyli jego chęć odejścia tylko pokazuje to, że przestałaś spełniać rolę, którą dla Ciebie przewidział. Gdy się kogoś kocha, to daje mu się wolność wyboru i nie przerzuca się na niego odpowiedzialności za własne ograniczenia.

10

Odp: Zaufanie partnera
Buła z masłem napisał/a:

Myślicie, że mam pozwolić mu odejść? Może zrozumie co robił i co przez to stracił? A jak nie wróci to znaczy, że wcale nie kochał...

Wy oboje macie podejście złe do związków. Jak można napisać "mam pozwolić mu odejść". To nie pies. Chciał odejść jego wola. Ty zajmij się sobą. Zastanów się po co Ci ktoś, komu musisz spowiadać się z każdego kroku. Przecież to bez sensu. Jesteście oboje wolnymi ludźmi. W związku jest coś takiego jak zaufanie i lojalność. Jeśli tego nie ma, to jest dziecinada, a nie związek.

11

Odp: Zaufanie partnera

Wzajemne zaufanie to podstawa bycia razem, a oszukiwanie, oklamywanie partnera najprostszym sposobem pokazania jak bardzo go nie szanujemy, wiem jak bardzo sie naraze, ale moim zdaniem ten wielki strach chlopaka o was po przezytej zdradzie w poprzednim zwiazku moim zdaniem nie wynika z jego kompleksow, bo jaki to kompleks? Zdrada poprzedniej partnerki zabila w nim bezgraniczne zaufanie do partnerki, I dlatego jest zakompleksiony? A moim zdaniem on jest raczej mocno poraniony, pocharatane jego serce odczuwa wielki bol, kiedy znowu widzi ze cos sie dzieje, ze jego nowa partnerka kreci I oszukuje, nie powie prawdy, no faktycznie zakompleksiony jak diabli
Jak zalerzy Ci na nim, to pamietaj bycie z nim jest podwyzszonego ryzyka, musisz byc szczegolnie uczulona na to ze on o wiele bardziej odbiera kretactwo, oklamywanie, jesli jestes gotowa byc szczera, nie oszukiwac to jest szansa, ale jesli nie wiesz czy dasz rade bez oszukiwania, bez spotykania sie z innymi za jego plecami, to odpusc - kazdy ma limit zdrad jakie da rade w zyciu przetrawic

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

12

Odp: Zaufanie partnera

Ile macie lat ? Ile jesteście razem?

13

Odp: Zaufanie partnera
Janix2 napisał/a:

Ile macie lat ? Ile jesteście razem?

Mamy po 20 lat, jesteśmy ze sobą rok

14

Odp: Zaufanie partnera
Buła z masłem napisał/a:

Cześć, pisze z dość trudną dla mnie sprawą, a mianowicie ostatnio okłamałam mojego chłopaka, wyszłam z kolegą a powiedziałam mu ze nie. Stracił przez to do mnie zaufanie, dodam ze na tym spotkaniu były również moje przyjaciółki, więc nic się nie wydarzyło i nie myślałam nawet o tym, ze mogłabym zdradzić mojego ukochanego. Problem w tym, ze jest o niego strasznie zazdrosny i był jedynym chłopakiem z którym moj wybranek nie chciał abym się widywała. Powiedział, ze przestał mi ufać i ciagle się zastanawia, co, gdzie, z kim robie. Oddaliliśmy się od siebie i chociaż usłyszałam, ze bardzo mnie kocha, tęskni za mną i jestem dla niego bardzo ważna, postanowił ze odejdzie, bo oboje się męczymy ciągłym zastanawianiem się i denerwowanie co druga osoba robi, dlaczego nie odpisuje itd. Myśleliśmy o wspólnym mieszkaniu, przez co te zamartwianie się co robimy wieczorami by się ustępowało i oboje tego chcemy, bo nadal się kochamy. Niestety wyszła nagła sytuacja, zmiana pracy partnera, na wyjazdy, przez co mogłoby go nie być nawet kilka dni i strasznie się boi ze będzie jeszcze gorzej, ze nie będzie go kilka dni i nie będzie wiedział co robie. Staram się z całych sił pokazywać mu ciagle jak bardzo mi na nic zależy i że jestem z nim szczera, ale on nadal mi nie ufa, nie wiem już co mogę zrobić, czy jest jakaś szansa, żeby znowu mi zaufał? Dodam ze jego poprzednia dziewczyna zdradziła go i teraz jest wyczulony na wszystkie takie sytuacje. Powiedzcie, może ktoś miał problemy z zaufanie do partnera albo na odwrót i jak to naprawić?


Osobiście nie podjęłabym się dalszego bycia w związku z kimś tak stukniętym, tym bardziej wspólnego mieszkania, gdzie będziesz całkowicie kontrolowana.
Ale skoro pytasz, jak naprawić, no to możesz wręczyć mu smycz, na której będziesz przez niego prowadzana - zawsze i wszędzie.

15

Odp: Zaufanie partnera

Nikt nie jest niczyją własnością, nikt też nie ma prawa narzucać drugiej osobie z kim może się spotykać, a z kim nie, dlatego jeśli wcześniej nie dałaś mu powodów do braku zaufania, to chłopak ma problem i jest to JEGO problem, którym usiłuje Ciebie obciążyć.

Z drugiej strony nie dziwi mnie, że zabolało go Twoje kłamstwo. Kłamstwo ma to do siebie, że potrafi zrujnować nawet najlepsze związki.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

16

Odp: Zaufanie partnera

A dlaczego Twój chłopak nie chciał, żebyś widywała się akurat z tym znajomym? 

Ja bym tak nie wieszała psów na Twoim chłopaku. Fakt, że to, że nie chciał, byś widywała się z tym kolegą, nie świadczy o nim może najlepiej, ale to jeszcze nie musi oznaczać, że masz zakaz. Tzn. ja widzę różnicę przynajmniej. Jest jeden facet, na którego mój partner ma, powiedzmy, alergię wink - tenże facet intensywnie mnie podrywał na parę miesięcy zanim zeszłam się ze swoim partnerem, a zimą widujemy się dość regularnie. Tyle że ja zawsze beztrosko opowiadałam partnerowi, że np. była brzydka pogoda, więc pół dnia spędziłam z tamtym na pogawędce. I jasne, wciąż go to nie zachwyca, ale a) nigdy mi niczego nie zabraniał, b) wie, że powiem mu również coś, co mogłoby mu się nie spodobać. Zupełnie inaczej by było, gdybym go okłamała - bo w kłamstwie nie chodzi przecież tylko o to, czego dotyczy, ale o sam fakt.

Z drugiej strony zastanawia mnie jedno - nie było nic więcej? Tzn. jedno kłamstwo na temat składu na spotkaniu i chłopak wszystko przekreślił? Wiadomo, każdy reaguje inaczej, jeżeli on w tym widzi zdradę czy coś w ten deseń (a pewnie może widzieć, podejrzewam, że jakbyś tu napisała, że chłopak powiedział, że wychodzi z kolegami, a okazało się, że się umówił z koleżanką, też wszyscy by Cię na taką możliwość szykowali), to może uznał, że tak będzie najlepiej, ale wydaje mi się, że to trochę mało na przemówienia o tym, że oboje się męczycie itd. To na pewno był incydent, a poza tym - wszystko idealnie?

17

Odp: Zaufanie partnera

Chorobliwa zazdrość i chęć kontrolowania, połączona z zakazami wyklucza możliwpość zbudowania jakiejkolwiek trwałęj relacji. Tutaj nie ma wątpliwości. Prawdopoodbnie gość mógł zareagować właściwie na sam fakt kłamstwa, które, jak wspomniał ktoś wyżęj, może samo w sobie budzić spore wątpliwości. Patrząc na to wyjście, to mnie osobiście właśnie bardziej wkurzyłoby to, że ktoś coś przede mną zataił, niż przebieg samego spotkania, który mógł byc zupełnie neutralny.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

18

Odp: Zaufanie partnera

Autorko, Ty to wszystko na poważnie piszesz? Przecież tak się nie da żyć.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

19

Odp: Zaufanie partnera

Ja się wypowiem jak to wygląda z tej "złej" strony. Wieszacie psy na chłopaku bo był zazdrosny (z tego co zrozumiałam wcześniej miał do ciebie zaufanie i cie nie kontrolował) ktoś kto nigdy nie miał z tym problemu nie zrozumie jak to przeżywa osoba zazdrosna o dlaczego tak ciężko to zmienić. Bardzo współczuję chłopakowi bo w przeszłości został bardzo zraniony, jak raz się sparzysz już zawsze będziesz uważać. W tym momencie to on przeżywa katusze bo dla ciebie to jedynie wyjście z kolegą a dla niego to gorsze niż zdrada. Gdybyś go zdradziła mógłby to przekreslic definitywnie a tak się mota czy warto.

Jeżeli boisz się że będzie zły, obrazi się i dlatego przed nim zatajasz cokolwiek to taki związek nie ma sensu.
Jeżeli chodzi o jego strach i kontrolę to przede wszystkim trzeba dużo rozmawiać i w takim wypadku oboje będziecie musieli ciężko pracować żeby to zmienić, jeżeli zdecydujecie się ratować związek. Osoba zaborcza, potrzebująca kontroli to ofiarą swojego strachu która potrzebuje pomocy a nie osadów.

20

Odp: Zaufanie partnera

Możliwe, że ja coś pominęłam, ale zrozumiałam, że chłopak autorki tylko nie chce, żeby się spotykała z tym kolegą, a nie jej zabrania. Dla mnie to nie jest jednoznaczne. Ja nie chcę, żeby mój partner ogolił się na łyso i gdyby wpadł na taki pomysł, to na pewno bym go o tym poinformowała, co nie oznacza, że bym mu tego zabraniała czy strzelała fochy, gdyby zrobił po swojemu. Natomiast dużo bardziej bym się przejęła, gdybym najpierw usłyszała, że idzie się ściąć jakoś tam, a wróciłby łysy jak kolano - nie dlatego, że zrobił coś nie po mojej myśli, a właśnie dlatego, że skłamał. Moim zdaniem trochę za duże halo o to chcenie/niechcenie - przecież ludzie w związkach nie muszą mieć identycznego zdania, więc dlaczego wyrażenie własnych odczuć, niezgodnych z odczuciami drugiej strony, to od razu kontrola i zakazy?

21

Odp: Zaufanie partnera
12miecio12 napisał/a:

Wzajemne zaufanie to podstawa bycia razem, a oszukiwanie, oklamywanie partnera najprostszym sposobem pokazania jak bardzo go nie szanujemy, wiem jak bardzo sie naraze, ale moim zdaniem ten wielki strach chlopaka o was po przezytej zdradzie w poprzednim zwiazku moim zdaniem nie wynika z jego kompleksow, bo jaki to kompleks? Zdrada poprzedniej partnerki zabila w nim bezgraniczne zaufanie do partnerki, I dlatego jest zakompleksiony? A moim zdaniem on jest raczej mocno poraniony, pocharatane jego serce odczuwa wielki bol, kiedy znowu widzi ze cos sie dzieje, ze jego nowa partnerka kreci I oszukuje, nie powie prawdy, no faktycznie zakompleksiony jak diabli
Jak zalerzy Ci na nim, to pamietaj bycie z nim jest podwyzszonego ryzyka, musisz byc szczegolnie uczulona na to ze on o wiele bardziej odbiera kretactwo, oklamywanie, jesli jestes gotowa byc szczera, nie oszukiwac to jest szansa, ale jesli nie wiesz czy dasz rade bez oszukiwania, bez spotykania sie z innymi za jego plecami, to odpusc - kazdy ma limit zdrad jakie da rade w zyciu przetrawic

Miecio,
Za wikipedią „ Kompleks (łac. complexio ‘połączenie’, ‘wyrównanie’) – zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu). Powrót do świadomości tego jądra kompleksu wywołuje zwykle nieprzyjemne afekty, takie jak lęk, niepokój, wstyd. Z tego względu istnieje silna tendencja do unikania, zapominania jądra kompleksu a także wszystkich innych myśli i słów, które na drodze skojarzeń mogą przywieść do świadomości niechcianą, wypartą myśl (jądro kompleksu).
Ta niechciana i wyparta myśl, czyli jądro kompleksu, o którym mowa powyżej to po prostu niskie poczucie własnej wartości, które partnerowi autorki nie pozwala wierzyć, że jest się wartościowym człowiekiem, dlatego on podejrzewa, że zostanie zdradzony kolejny raz.
Czytałam na tym forum wiele wątków o zdradzie i jedno dla mnie jest pewne: jak ktoś ma bazowe poczucie wartości na - powiedzmy - zdrowym i stabilnym poziomie, to zdrada dotyka go do żywego, ale wychodzi z tego z przeświadczeniem, że trafił na „wadliwy” egzemplarz, czyli osobę pozbawioną lojalności i uczciwości, a potem idzie dalej śmiało na spotkanie kolejnych życiowych wyzwań. Gorzej jak zdrada dotknie kogoś, kto bazowo już miał niskie poczucie własnej wartości, bo taka osoba tylko utwierdza się w przekonaniu, że nic nie jest warta, że wciąż trzeba być czujnym, że każda/każdy zdradzi, więc wszędzie dookoła widzi potencjalnych rywali, swojemu partnerowi stawia ograniczenia, nawet nie czując, że to bez sensu jest poszukiwanie swojej wartości w działaniu innych ludzi wobec niego.

Oczywiście autorka nie powinna oszukiwać swojego faceta. Młoda jest, więc jeszcze nie wie, że zakazy dotyczące kontaktu z innymi ludźmi, czyli zwykle ograniczanie komuś wyboru, najlepiej od razu oddalać. Zabrakło jej asertywności. Gdyby od razu postawiła granice i powiedziała, że ona sama ustala grono swoich znajomych, bo jest wolnym człowiekiem, to nie trzeba byłoby w ogóle posuwać się do kłamstwa.

22 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-15 12:51:44)

Odp: Zaufanie partnera

Fajnie wytłumaczone, nigdy na ten problem nie spojrzałam z tej perspektywy. Niestety potwierdzam regułę że kompleksy i kontrola ida w parze.
Do osób zakompleksionych, zaborczych potrzebny jest spory zapas cierpliwości i spokoju, jak z dziećmi. Samo postawienie granicy nie wystarczy, to tylko spoteguje lek. Trzeba do skutku utwierdzac, powtarzać i tłumaczyć swoje zachowanie.

Związek z osobą która ma takie problemy jest bardzo wymagający, ciężki więc autorko zastanów się czy chcesz w to brnac bo bardzo dużo zależy od twojej postawy.

23

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Osoba zaborcza, potrzebująca kontroli to ofiarą swojego strachu która potrzebuje pomocy a nie osadów.

Dokładnie.
I każdy ma jakieś wady. Chłopak ma akurat problem z tym i jeśli dziewczynie zależy na nim to powinna pomóc w poczuciu się bezpiecznie w związku. Nie doczytałam jak długo jesteście razem, ale z doświadczenia wiem, że jak ktoś może poczuć się w związku bezpiecznie to jest duża szansa, że ta zaborczość minie podczas upływu lat. Natomiast okłamywanie niestety pogarsza sytuację.

24

Odp: Zaufanie partnera
jakcmadoognia napisał/a:

Chłopak ma akurat problem z tym i jeśli dziewczynie zależy na nim to powinna pomóc w poczuciu się bezpiecznie w związku. Nie doczytałam jak długo jesteście razem, ale z doświadczenia wiem, że jak ktoś może poczuć się w związku bezpiecznie to jest duża szansa, że ta zaborczość minie podczas upływu lat. Natomiast okłamywanie niestety pogarsza sytuację.

Tyle tylko, że to nie jest rola i zadanie dla dziewczyny. To on sam powinien nad sobą pracować, żeby obciążeń z przeszłości nie przenosić na kolejne osoby. Ona może to rozumieć, może nie generować dodatkowych lęków, ale to jest jego problem, z którym dla dobra jej, siebie samego i ich wspólnego związku powinien coś zrobić.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

25 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-15 13:45:30)

Odp: Zaufanie partnera

Olinka przepraszam ale nie zdajesz sobie sprawy o czym piszesz.

Osoba zaborcza i zakompleksiona sama się nie zmieni. Potrzebuję w tym wsparcia a po to się wiążemy z kimś żeby móc na kimś polegać w dobrych i złych momentach. Autorka za to właśnie swoim poważnym klamstwem dodała kolejnych leków bo dla was wyjście z kolegą to nic takiego ale dla tego chłopaka to bardzo duży cios, coś w stylu "obawiałem się słusznie"

Nie będę tutaj opisywać swojej historii bo to bez sensu. Natomiast dam przykład odpowiedniej postawy

Wczoraj do męża dzwoniła kobieta, odebrałam telefon za jego przyzwoleniem bo akurat nie mógł odebrać. Była to dla mnie dziwna rozmowa, kobieta mocno nalegala żeby dać jej do telefonu męża mimo że był już poza godzinami pracy. Oczywiście zalała mnie fala wątpliwości (mąż mnie niedawno zdradził) i kazałam mu oddzwonić na głośnomówiącym. Okazało się że faktycznie była to jakaś sprawa służbowa. Sama przed sobą obiecałam skończyć z kontrolowaniem i strachem ale nie ma na to wyłącznika niestety. Przeprosiłam męża i on zamiast się złościć i strzelać fochy powiedział coś bardzo pięknego "nie masz za co przepraszać, wiem że cię zawiodłem i rozumiem twoje zachowanie. Kocham cie i nic nie zrobię za twoimi plecami". Jedna cegiełka z muru niepewności spadła.

Autorko czy jesteś w stanie rozwalac głową taki mur miesiącami jak nie latami?

Możecie pisać że on to sam powinien zrobić, to jego problem itd. Rozumiem, nie znacie problemu dosadnie, ja go niestety znam i wiem że rzeczywistość wygląda inaczej niż by się mogło wydawać.

26

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Osoba zaborcza i zakompleksiona sama się nie zmieni. Potrzebuję w tym wsparcia a po to się wiążemy z kimś żeby móc na kimś polegać w dobrych i złych momentach. Autorka za to właśnie swoim poważnym klamstwem dodała kolejnych leków bo dla was wyjście z kolegą to nic takiego ale dla tego chłopaka to bardzo duży cios, coś w stylu "obawiałem się słusznie"

Ostatnio usłyszałam piękną definicję asertywności jako uznanie, że „moje potrzeby są równie ważne, jak Twoje”.
Tego autorce życzę. Więcej asertywności, czyli zamiast stawania za potrzebami partnera, niech uzna, że jej potrzeba spotykania się w koleżeńskim gronie jest równie ważna jak leczenie lęków partnera.

27

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:
12miecio12 napisał/a:

Wzajemne zaufanie to podstawa bycia razem, a oszukiwanie, oklamywanie partnera najprostszym sposobem pokazania jak bardzo go nie szanujemy, wiem jak bardzo sie naraze, ale moim zdaniem ten wielki strach chlopaka o was po przezytej zdradzie w poprzednim zwiazku moim zdaniem nie wynika z jego kompleksow, bo jaki to kompleks? Zdrada poprzedniej partnerki zabila w nim bezgraniczne zaufanie do partnerki, I dlatego jest zakompleksiony? A moim zdaniem on jest raczej mocno poraniony, pocharatane jego serce odczuwa wielki bol, kiedy znowu widzi ze cos sie dzieje, ze jego nowa partnerka kreci I oszukuje, nie powie prawdy, no faktycznie zakompleksiony jak diabli
Jak zalerzy Ci na nim, to pamietaj bycie z nim jest podwyzszonego ryzyka, musisz byc szczegolnie uczulona na to ze on o wiele bardziej odbiera kretactwo, oklamywanie, jesli jestes gotowa byc szczera, nie oszukiwac to jest szansa, ale jesli nie wiesz czy dasz rade bez oszukiwania, bez spotykania sie z innymi za jego plecami, to odpusc - kazdy ma limit zdrad jakie da rade w zyciu przetrawic

Miecio,
Za wikipedią „ Kompleks (łac. complexio ‘połączenie’, ‘wyrównanie’) – zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu). Powrót do świadomości tego jądra kompleksu wywołuje zwykle nieprzyjemne afekty, takie jak lęk, niepokój, wstyd. Z tego względu istnieje silna tendencja do unikania, zapominania jądra kompleksu a także wszystkich innych myśli i słów, które na drodze skojarzeń mogą przywieść do świadomości niechcianą, wypartą myśl (jądro kompleksu).
Ta niechciana i wyparta myśl, czyli jądro kompleksu, o którym mowa powyżej to po prostu niskie poczucie własnej wartości, które partnerowi autorki nie pozwala wierzyć, że jest się wartościowym człowiekiem, dlatego on podejrzewa, że zostanie zdradzony kolejny raz.
Czytałam na tym forum wiele wątków o zdradzie i jedno dla mnie jest pewne: jak ktoś ma bazowe poczucie wartości na - powiedzmy - zdrowym i stabilnym poziomie, to zdrada dotyka go do żywego, ale wychodzi z tego z przeświadczeniem, że trafił na „wadliwy” egzemplarz, czyli osobę pozbawioną lojalności i uczciwości, a potem idzie dalej śmiało na spotkanie kolejnych życiowych wyzwań. Gorzej jak zdrada dotknie kogoś, kto bazowo już miał niskie poczucie własnej wartości, bo taka osoba tylko utwierdza się w przekonaniu, że nic nie jest warta, że wciąż trzeba być czujnym, że każda/każdy zdradzi, więc wszędzie dookoła widzi potencjalnych rywali, swojemu partnerowi stawia ograniczenia, nawet nie czując, że to bez sensu jest poszukiwanie swojej wartości w działaniu innych ludzi wobec niego.
Oczywiście autorka nie powinna oszukiwać swojego faceta. Młoda jest, więc jeszcze nie wie, że zakazy dotyczące kontaktu z innymi ludźmi, czyli zwykle ograniczanie komuś wyboru, najlepiej od razu oddalać. Zabrakło jej asertywności. Gdyby od razu postawiła granice i powiedziała, że ona sama ustala grono swoich znajomych, bo jest wolnym człowiekiem, to nie trzeba byłoby w ogóle posuwać się do kłamstwa.

Jak kogos powiedzmy prad kopnie przy zapalaniu swiatla w mieszkaniu, to potem zawsze bardzo ostroznie obejrzy wlacznik, bardzo powoli sprawdzi czy ten jest bezpieczny, I ty w tym momencie ocenisz ze ta osoba ma kompleks na zapalanie swiatla, ja stwierdze u tej osoby po bardzo przykrym doswiadczeniu powstaje silna uraza, na tym tle, I tak samo tlumacze zachowanie tego chlopaka, co do poczucia wartosci, przyznam nie poznalem osoby u ktorej to poczucie cale zycie jest takie samo, to rollecoster, idzie mocno w gore kiedy nam sie wiedzie, mamy wkolo siebie ludzi zyczliwych, I pada na morde kiedy mowiac kolokwialnie zycie da nam kopa w jaja, ale wracajac do tematu naprawde chetnie pzonam zwiazek, udany, szczesliwy, gdzie partnerka pomna nauk ze nie ma zakazow ,,na kontakty z innymi ludzmi, nikt nie ma prawa ograiczac jej wyborow" bedzie sie notorycznie spotykac z facetami co do ktorych jej partner zywi uzasadnine swoimi kompleksami podejrzenia ze planuja mu ja odbic

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

28 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-01-15 14:51:16)

Odp: Zaufanie partnera
12miecio12 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
12miecio12 napisał/a:

Wzajemne zaufanie to podstawa bycia razem, a oszukiwanie, oklamywanie partnera najprostszym sposobem pokazania jak bardzo go nie szanujemy, wiem jak bardzo sie naraze, ale moim zdaniem ten wielki strach chlopaka o was po przezytej zdradzie w poprzednim zwiazku moim zdaniem nie wynika z jego kompleksow, bo jaki to kompleks? Zdrada poprzedniej partnerki zabila w nim bezgraniczne zaufanie do partnerki, I dlatego jest zakompleksiony? A moim zdaniem on jest raczej mocno poraniony, pocharatane jego serce odczuwa wielki bol, kiedy znowu widzi ze cos sie dzieje, ze jego nowa partnerka kreci I oszukuje, nie powie prawdy, no faktycznie zakompleksiony jak diabli
Jak zalerzy Ci na nim, to pamietaj bycie z nim jest podwyzszonego ryzyka, musisz byc szczegolnie uczulona na to ze on o wiele bardziej odbiera kretactwo, oklamywanie, jesli jestes gotowa byc szczera, nie oszukiwac to jest szansa, ale jesli nie wiesz czy dasz rade bez oszukiwania, bez spotykania sie z innymi za jego plecami, to odpusc - kazdy ma limit zdrad jakie da rade w zyciu przetrawic

Miecio,
Za wikipedią „ Kompleks (łac. complexio ‘połączenie’, ‘wyrównanie’) – zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu). Powrót do świadomości tego jądra kompleksu wywołuje zwykle nieprzyjemne afekty, takie jak lęk, niepokój, wstyd. Z tego względu istnieje silna tendencja do unikania, zapominania jądra kompleksu a także wszystkich innych myśli i słów, które na drodze skojarzeń mogą przywieść do świadomości niechcianą, wypartą myśl (jądro kompleksu).
Ta niechciana i wyparta myśl, czyli jądro kompleksu, o którym mowa powyżej to po prostu niskie poczucie własnej wartości, które partnerowi autorki nie pozwala wierzyć, że jest się wartościowym człowiekiem, dlatego on podejrzewa, że zostanie zdradzony kolejny raz.
Czytałam na tym forum wiele wątków o zdradzie i jedno dla mnie jest pewne: jak ktoś ma bazowe poczucie wartości na - powiedzmy - zdrowym i stabilnym poziomie, to zdrada dotyka go do żywego, ale wychodzi z tego z przeświadczeniem, że trafił na „wadliwy” egzemplarz, czyli osobę pozbawioną lojalności i uczciwości, a potem idzie dalej śmiało na spotkanie kolejnych życiowych wyzwań. Gorzej jak zdrada dotknie kogoś, kto bazowo już miał niskie poczucie własnej wartości, bo taka osoba tylko utwierdza się w przekonaniu, że nic nie jest warta, że wciąż trzeba być czujnym, że każda/każdy zdradzi, więc wszędzie dookoła widzi potencjalnych rywali, swojemu partnerowi stawia ograniczenia, nawet nie czując, że to bez sensu jest poszukiwanie swojej wartości w działaniu innych ludzi wobec niego.
Oczywiście autorka nie powinna oszukiwać swojego faceta. Młoda jest, więc jeszcze nie wie, że zakazy dotyczące kontaktu z innymi ludźmi, czyli zwykle ograniczanie komuś wyboru, najlepiej od razu oddalać. Zabrakło jej asertywności. Gdyby od razu postawiła granice i powiedziała, że ona sama ustala grono swoich znajomych, bo jest wolnym człowiekiem, to nie trzeba byłoby w ogóle posuwać się do kłamstwa.

Jak kogos powiedzmy prad kopnie przy zapalaniu swiatla w mieszkaniu, to potem zawsze bardzo ostroznie obejrzy wlacznik, bardzo powoli sprawdzi czy ten jest bezpieczny, I ty w tym momencie ocenisz ze ta osoba ma kompleks na zapalanie swiatla, ja stwierdze u tej osoby po bardzo przykrym doswiadczeniu powstaje silna uraza, na tym tle, I tak samo tlumacze zachowanie tego chlopaka, co do poczucia wartosci, przyznam nie poznalem osoby u ktorej to poczucie cale zycie jest takie samo, to rollecoster, idzie mocno w gore kiedy nam sie wiedzie, mamy wkolo siebie ludzi zyczliwych, I pada na morde kiedy mowiac kolokwialnie zycie da nam kopa w jaja, ale wracajac do tematu naprawde chetnie pzonam zwiazek, udany, szczesliwy, gdzie partnerka pomna nauk ze nie ma zakazow ,,na kontakty z innymi ludzmi, nikt nie ma prawa ograiczac jej wyborow" bedzie sie notorycznie spotykac z facetami co do ktorych jej partner zywi uzasadnine swoimi kompleksami podejrzenia ze planuja mu ja odbic

Czym innym jest bycie czujnym i ostrożnym, gdy już się raz sparzyło, a czym innym wstawianie partnerowi zakazów, żeby ulżyć swoim własnym lękom. Facet ma 20 lat, więc zbyt wiele bym od niego nie oczekiwała, ale leczenie swoich kompleksów kosztem partnera, wydaje mi się małostkowe. Sama ominęłabym dzisiaj takiego faceta szerokim łukiem, bo zamiast wymagać od siebie woli stawiać wymagania innym. To droga na skróty, a ja masochistką nie jestem a do tego lubię sama wyznaczać sobie granice. Dzisiaj jeden kolega mu się nie podoba, a co jutro? Daj spokój! Jednakże nie będę innym mówiła, co maja robić, zwracam tylko uwagę na to, co wg mnie istotne.

29

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Olinka przepraszam ale nie zdajesz sobie sprawy o czym piszesz.

Zapewniam, że doskonale wiem o czym piszę i prawdę mówiąc intuicyjnie czułam, że opierasz się na osobistym doświadczeniu. Ja też nie jestem od nich wolna, a jednak patrzę na temat inaczej.

Partner NIE jest terapeutą drugiej osoby, by leczyć ją z traum, kompleksów, doświadczeń z przeszłości. Może pomóc, może wesprzeć, ale praca należy do tej osoby, która ma z tym problem.
Z tego co zrozumiałam różnica między Twoim przypadkiem a przypadkiem Autorki jest taka, moim zdaniem znacząca i zasadnicza, że mąż Cię zawiódł i masz prawo mieć do niego ograniczone lub zupełny brak zaufania, to on popełnił błąd i to jego rolą jest jego naprawienie. Prawdę mówiąc jeśli zależy mu na związku, to żadnej łaski nie robi. Natomiast w sytuacji Autorki jej partner obciąża ją doświadczeniami, na które ona nie miała wpływu, a jednak ponosi ich konsekwencje.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

30

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:
12miecio12 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Miecio,
Za wikipedią „ Kompleks (łac. complexio ‘połączenie’, ‘wyrównanie’) – zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu). Powrót do świadomości tego jądra kompleksu wywołuje zwykle nieprzyjemne afekty, takie jak lęk, niepokój, wstyd. Z tego względu istnieje silna tendencja do unikania, zapominania jądra kompleksu a także wszystkich innych myśli i słów, które na drodze skojarzeń mogą przywieść do świadomości niechcianą, wypartą myśl (jądro kompleksu).
Ta niechciana i wyparta myśl, czyli jądro kompleksu, o którym mowa powyżej to po prostu niskie poczucie własnej wartości, które partnerowi autorki nie pozwala wierzyć, że jest się wartościowym człowiekiem, dlatego on podejrzewa, że zostanie zdradzony kolejny raz.
Czytałam na tym forum wiele wątków o zdradzie i jedno dla mnie jest pewne: jak ktoś ma bazowe poczucie wartości na - powiedzmy - zdrowym i stabilnym poziomie, to zdrada dotyka go do żywego, ale wychodzi z tego z przeświadczeniem, że trafił na „wadliwy” egzemplarz, czyli osobę pozbawioną lojalności i uczciwości, a potem idzie dalej śmiało na spotkanie kolejnych życiowych wyzwań. Gorzej jak zdrada dotknie kogoś, kto bazowo już miał niskie poczucie własnej wartości, bo taka osoba tylko utwierdza się w przekonaniu, że nic nie jest warta, że wciąż trzeba być czujnym, że każda/każdy zdradzi, więc wszędzie dookoła widzi potencjalnych rywali, swojemu partnerowi stawia ograniczenia, nawet nie czując, że to bez sensu jest poszukiwanie swojej wartości w działaniu innych ludzi wobec niego.
Oczywiście autorka nie powinna oszukiwać swojego faceta. Młoda jest, więc jeszcze nie wie, że zakazy dotyczące kontaktu z innymi ludźmi, czyli zwykle ograniczanie komuś wyboru, najlepiej od razu oddalać. Zabrakło jej asertywności. Gdyby od razu postawiła granice i powiedziała, że ona sama ustala grono swoich znajomych, bo jest wolnym człowiekiem, to nie trzeba byłoby w ogóle posuwać się do kłamstwa.

Jak kogos powiedzmy prad kopnie przy zapalaniu swiatla w mieszkaniu, to potem zawsze bardzo ostroznie obejrzy wlacznik, bardzo powoli sprawdzi czy ten jest bezpieczny, I ty w tym momencie ocenisz ze ta osoba ma kompleks na zapalanie swiatla, ja stwierdze u tej osoby po bardzo przykrym doswiadczeniu powstaje silna uraza, na tym tle, I tak samo tlumacze zachowanie tego chlopaka, co do poczucia wartosci, przyznam nie poznalem osoby u ktorej to poczucie cale zycie jest takie samo, to rollecoster, idzie mocno w gore kiedy nam sie wiedzie, mamy wkolo siebie ludzi zyczliwych, I pada na morde kiedy mowiac kolokwialnie zycie da nam kopa w jaja, ale wracajac do tematu naprawde chetnie pzonam zwiazek, udany, szczesliwy, gdzie partnerka pomna nauk ze nie ma zakazow ,,na kontakty z innymi ludzmi, nikt nie ma prawa ograiczac jej wyborow" bedzie sie notorycznie spotykac z facetami co do ktorych jej partner zywi uzasadnine swoimi kompleksami podejrzenia ze planuja mu ja odbic

Czym innym jest bycie czujnym i ostrożnym, gdy już się raz sparzyło, a czym innym wstawianie partnerowi zakazów, żeby ulżyć swoim własnym lękom. Facet ma 20 lat, więc zbyt wiele bym od niego nie oczekiwała, ale leczenie swoich kompleksów kosztem partnera, wydaje mi się małostkowe. Sama ominęłabym dzisiaj takiego faceta szerokim łukiem, bo zamiast wymagać od siebie woli stawiać wymagania innym. To droga na skróty, a ja masochistką nie jestem a do tego lubię sama wyznaczać sobie granice. Dzisiaj jeden kolega mu się nie podoba, a co jutro? Daj spokój! Jednakże nie będę innym mówiła, co maja robić, zwracam tylko uwagę na to, co wg mnie istotne.

Ale o jakich zakazach ty piszesz, w tym konkretnym przypadku, partner informuje partnerke ze spotkania z tym I tym facetem mu nie odpowiadaja, ze obawia sie ze on napiera na relacje z nia, I uwierz mi tak robi bardzo wielu facetow w bardzo wielu zwiazkach, no ale jest okazja ona jak najbardziej ma super fun z tamtym facetem, naturalnie czuje sie totalnie wytlumaczona bo przecie byly jej psiapioly I one zaswiadcza w kosciele przed krzyzem ze nic miedzy nia a tamtym ttakiego nie bylo, a I dodatkowo swojemu chlopakowi mowi ze caly czas tylko z psiapiolami byla cud wierna I czekajaca swojego. Mamy dwa fakty - spotyka sie z tamtym, I klamie chlopaka ze sie spotkala, I mimo dwoch tak nic nie znaczacych faktow ten zakompleksiony gnoj postanawia ze to koniec ich relacji, ba podaje nic nie znaczace powody ze on bedzie teraz dluzszy czas wiele kilometrow od tej niewinnej lilii, no zakompleksiony gnoj I tyle, przecie ona zawsze 1000% wierna, spotyka sie tylko z psiapiolami, no jest tez ten drugi, ale psiapiole to ona na wet w swoich majtkach nosi I ta zawsze zaswiadczy ze nic nie bylo miedzy nimi

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

31 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-01-15 15:40:48)

Odp: Zaufanie partnera
12miecio12 napisał/a:

Ale o jakich zakazach ty piszesz, w tym konkretnym przypadku, partner informuje partnerke ze spotkania z tym I tym facetem mu nie odpowiadaja, ze obawia sie ze on napiera na relacje z nia, I uwierz mi tak robi bardzo wielu facetow w bardzo wielu zwiazkach, no ale jest okazja ona jak najbardziej ma super fun z tamtym facetem, naturalnie czuje sie totalnie wytlumaczona bo przecie byly jej psiapioly I one zaswiadcza w kosciele przed krzyzem ze nic miedzy nia a tamtym ttakiego nie bylo, a I dodatkowo swojemu chlopakowi mowi ze caly czas tylko z psiapiolami byla cud wierna I czekajaca swojego. Mamy dwa fakty - spotyka sie z tamtym, I klamie chlopaka ze sie spotkala, I mimo dwoch tak nic nie znaczacych faktow ten zakompleksiony gnoj postanawia ze to koniec ich relacji, ba podaje nic nie znaczace powody ze on bedzie teraz dluzszy czas wiele kilometrow od tej niewinnej lilii, no zakompleksiony gnoj I tyle, przecie ona zawsze 1000% wierna, spotyka sie tylko z psiapiolami, no jest tez ten drugi, ale psiapiole to ona na wet w swoich majtkach nosi I ta zawsze zaswiadczy ze nic nie bylo miedzy nimi

Trochę zbyt emocjonalny i egzaltowany jest dla mnie Twój post. Po co Ci te przejaskrawienia?

Nie miałam okazji poznać żadnego faceta, który określałby mi z kim mogę się spotykać a kogo uważa za zagrożenie i spotkań zabrania, wiec może jednak nie tak wielu, jak się Tobie wydaje, lubuje się w zakazach i nakazach. Być może wyczuwali, że byłoby to pierwsze i ostatnie wymuszenie :-D

Już zakańczając ten topic, jak dla mnie bez sensu, że autorka przystała na dziwne zakazy swojego partnera, potem bez sensu mu kłamała, a teraz bez sensu zastanawia się nad utrzymaniem tego związku, który od początku nie miał perspektyw. Najlepiej jakby ludzie z obciążeniami nie wchodzili w kolejne związki zanim nie poskładają się do kupy i nie potrafią żyć z drugą osobą bez doszukiwania się tego, czego najbardziej się obawiają, ale wiadomo jak to jest z życzeniami ;-)


PS Logicznym jest wg mnie, że miał miejsce zakaz, skoro nie dostosowanie się do niego stało się powodem focha, dąsa i rozpadu relacji. Zaufania nie było już wcześniej, bo gdyby ono było, to partner autorki widziałby w koledze co najwyżej napalonego kolesia, który może co najwyżej próbować a i tak spotka się ze ścianą. Lecz on nie ufał, że dziewczyna pozostanie mu wierna i lojalna (bo przecież osoby z niską samoocena myślą, że inni są od nich lepsi), stąd wprowadzone zakazy.

32 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-15 15:56:42)

Odp: Zaufanie partnera
Olinka napisał/a:
SamotnaWtlumie napisał/a:

Olinka przepraszam ale nie zdajesz sobie sprawy o czym piszesz.

Zapewniam, że doskonale wiem o czym piszę i prawdę mówiąc intuicyjnie czułam, że opierasz się na osobistym doświadczeniu. Ja też nie jestem od nich wolna, a jednak patrzę na temat inaczej.

Partner NIE jest terapeutą drugiej osoby, by leczyć ją z traum, kompleksów, doświadczeń z przeszłości. Może pomóc, może wesprzeć, ale praca należy do tej osoby, która ma z tym problem.
Z tego co zrozumiałam różnica między Twoim przypadkiem a przypadkiem Autorki jest taka, moim zdaniem znacząca i zasadnicza, że mąż Cię zawiódł i masz prawo mieć do niego ograniczone lub zupełny brak zaufania, to on popełnił błąd i to jego rolą jest jego naprawienie. Prawdę mówiąc jeśli zależy mu na związku, to żadnej łaski nie robi. Natomiast w sytuacji Autorki jej partner obciąża ją doświadczeniami, na które ona nie miała wpływu, a jednak ponosi ich konsekwencje.


Zgadzam się ze większość pracy musi wykonać osoba zazdrosna ale jak to ujęła nasza terapeutka związek jest jak zamknięte naczynie i zaufanie tworzymy razem a nie osobno.
Mój problem z zazdrością zaczął się od bardzo blachej sprawy, potem mąż dokładal kolejne blachę rzeczy i stałam się zaborcza, nieufna, kontrolująca i zakazujaca. Zamiast wyznaczyć mi granice i pokazać że jest mu źle robił coś za plecami (jak autorka) więc stawałam się coraz bardziej nieufna i kontrolująca. Uwierzcie bądź nie ale osoba zazdrosna i kontrolująca przeżywa większe piekło niż jej partner.

Doskonale rozumiem postawę chłopaka i bardzo ale to bardzo mu współczuję. Natomiast autorka zniszczyła zaufanie które przecież jak zrozumiałam chłopak miał. Chodziło tylko o 1 kolegę i tylko z nim miał problem. Szkoda chłopaka.


Magdalena gdyby nikt z problemami nie wchodziłby w związek to najzwyczajniej by ich nie było. Każdy ma że sobą jakiś problem. Żyjemy w czasach przesiaknietych seksem, zdradami i "moje życie jest najważniejsze, dostosuj się albo spadaj". Jest się w związku to się szanuje uczucia drugiej osoby, jeżeli się nie potrafi ich szanować to związek nie ma najmniejszego sensu.
Np. Mój mąż wie że na drinka z jakikolwiek inna kobieta nie pójdzie bo się nie zgodzę (znaczy jeżeli będzie chciał to pójdzie do kaloryfera go nie przywiaze smile.), szanuję to i działa to również w drugą stronę, na się z kolegami nie spotykam bo by mu się to nie podobalo.

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Uwierzcie bądź nie ale osoba zazdrosna i kontrolująca przeżywa większe piekło niż jej partner.

Samotna, rozumiem Cię doskonale, bo sama byłam po obu stronach barykady. 
Wiem jak czuje się osoba osaczana, ale znam też te uczucie obsesji, z którym bardzo ciężko walczyć.
Dolewanie oliwy do ognia, przez osobę, która umniejsza naszą zazdrość, bądź ją wywołuje swoim zachowaniem, nakręca spiralę u osoby zaburzonej, bo tak ją trzeba nazwać.
Ciężko jest tkwić w takim związku, ciężka jest również praca osoby z problemem. Najgorzej jak taka osoba zostaje z tym sama.

34

Odp: Zaufanie partnera

Bardzo zastanawiające jest to dlaczego akurat gość czuł taką niechęć do tego jednego chłopaka. Można by sądzić, że gdyby był przerważliwiony, to odstawiałby sceny zazdrości za każdym razem. A tymczasem chodzi mu tylko o spotkania z jednym gościem. Tutaj najgorsze wydaje sie okłamanie partnera samo w sobie. Osoba podejrzliwa staje się jeszcze bardziej zaborcza, bo nie może znieść nawarstwiających się kłamstw, będących niejako przejawem braku zaufania i szacunku do partnera.
Z drugiej strony, ktoś kto popełnił rzeczywiście drobną gafę i świadomie uznał, ze naprawdę nie ma ona takiego znaczenia, potem zachodzi w głowę jak ktoś może przywiązywać wagę do takich jego zdaniem błahostek. Jak sie to zaczyna kumulować, to osoba ucieka w kłamstwo z czystej obawy przed konsekwencjami a jeszcze bardziej przed scenami zazdrośći, awanturami itp. Zatem wyznaczać granicę to jedno,ale zdać sobie sprawe z absurdalnośći swoich zarzutów to drugie. Pomijam już kwestie samych spotkań z płcią przeciwną, ale motywacje, dla których partnerzy się oszukują w innych kwestiach, sa często dość skomplikowane. Chociaż nie rozumiem kompletnie takiego przykladu, że ktoś traci pracę i nie informuje o tym partnera, bo chce uniknąć złego wrażenia, że skoro tą pracę stracił, to oznacza tylko to, że sobie w życiu nie radzi. Dlatego pyatnie brzmi kiedy kończy się błahostka a zaczyna powazny problem..?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

35 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-15 17:39:10)

Odp: Zaufanie partnera
Pokręcona Owieczka napisał/a:
SamotnaWtlumie napisał/a:

Uwierzcie bądź nie ale osoba zazdrosna i kontrolująca przeżywa większe piekło niż jej partner.

Samotna, rozumiem Cię doskonale, bo sama byłam po obu stronach barykady. 
Wiem jak czuje się osoba osaczana, ale znam też te uczucie obsesji, z którym bardzo ciężko walczyć.
Dolewanie oliwy do ognia, przez osobę, która umniejsza naszą zazdrość, bądź ją wywołuje swoim zachowaniem, nakręca spiralę u osoby zaburzonej, bo tak ją trzeba nazwać.
Ciężko jest tkwić w takim związku, ciężka jest również praca osoby z problemem. Najgorzej jak taka osoba zostaje z tym sama.


Dokładnie o to mi chodzi. Autorka musi wiedzieć że ratując ten związek i chcąc go utrzymać będzie musiała dużo znieść, bardzo się otworzyć.
Do momentu aż mąż mnie zdradził nie zdawałam sobie sprawy co jest nietak, terapia bardzo mnie uświadomiła i teraz wiem jak mam walczyć ze swoją słabością. Jednak bez pomocy męża będę skazana na porażkę. Naszczescie trafiłam na człowieka który nie twierdzi że nie pozwoli sobie stawiać granic i że to są jego sprawy z kim się spotyka itd, jeżeli by tak było nasz związek nie miałby sensu.

Bagiennik nie ma granicy, każdy ma je wyznaczone u siebie w innym miejscu.

Mnie zastanawia dlaczego autorka nie
odpuściła sobie spotkań z tym kolegą skoro chłopakowi chodziło tylko o 1 osobę. Może czuł że jest coś na rzeczy.. Dziwi mnie to bardzo, na swoim przykładzie powiem że mój wtedy jeszcze nie mąż nie trawil mojego dobrego kumpla i poprosił żebym się z nim nie widywala. Zależało mi bardzo na mężu więc kontakt zerwała wyjaśniając koledze jaka jest sytuacja..

36

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Dziwi mnie to bardzo, na swoim przykładzie powiem że mój wtedy jeszcze nie mąż nie trawil mojego dobrego kumpla i poprosił żebym się z nim nie widywala. Zależało mi bardzo na mężu więc kontakt zerwała wyjaśniając koledze jaka jest sytuacja..

A nie trawił go, bo?

Ja wśród swoich przyjaciół miałam sporo mężczyzn, z którymi - co wydaje się istotne - zaprzyjaźniłam się przed tym zanim poznałam obecnego męża. Pamiętam, że większość z nich męża irytowała z samego faktu, że są mężczyznami i są dosyć mocno w moim życiu obecni. Szczerze mi o tym powiedział, ale równocześnie nigdy nie zasugerował, żebym te znajomości, notabene ważne dla mnie, zerwała, bo o ile za nich nie jest pewny, a miał ku temu pewne podstawy, o tyle do mnie ma pełne zaufanie.

Dążę do tego, że taka prośba jest właśnie wynikiem braku zaufania do partnera/partnerki i jeśli nie ma się ku temu konkretnych powodów, bo druga osoba nigdy tego zaufania nie nadużyła, to zamiast prosić o zerwanie znajomości, należy samemu nad sobą i swoją zazdrością popracować.
Tak, ja wiem, że to jest proste w teorii, ale właśnie w wyniku ograniczeń narzucanych partnerowi w związkach pojawiają się konflikty. Te ograniczenia na początku są niewielkie, być może zupełnie niewinne i niezauważalne, ale z czasem "lubią" niestety rosnąć, co może być początkiem końca i na przykład prowadzić do zdrady, której paradoksalnie w założeniu mają zapobiegać.

Zresztą chyba każdy dojrzały człowiek doskonale zdaje sobie sprawę, kiedy przekracza granicę lojalności. Zaufanie polega między innymi na tym, by wierzyć, że druga osoba będzie w stosunku do nas na tyle uczciwa, że nie będzie jej przekraczać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

37 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-01-16 10:50:04)

Odp: Zaufanie partnera
SamotnaWtlumie napisał/a:

Magdalena gdyby nikt z problemami nie wchodziłby w związek to najzwyczajniej by ich nie było. Każdy ma że sobą jakiś problem. Żyjemy w czasach przesiaknietych seksem, zdradami i "moje życie jest najważniejsze, dostosuj się albo spadaj". Jest się w związku to się szanuje uczucia drugiej osoby, jeżeli się nie potrafi ich szanować to związek nie ma najmniejszego sensu.

Zupełnie nie zrozumiałaś tego, co napisałam :-(
Nie powinny wchodzić w związki osoby, które partnera potrzebują do leczenia własnych lęków, a nie osoby z problemami, bo rzeczywiście któż z nas ich nie ma. Wolę, żeby ktoś był że mną, bo mnie chce a nie dlatego, że mnie potrzebuje.



Np. Mój mąż wie że na drinka z jakikolwiek inna kobieta nie pójdzie bo się nie zgodzę (znaczy jeżeli będzie chciał to pójdzie do kaloryfera go nie przywiaze smile.), szanuję to i działa to również w drugą stronę, na się z kolegami nie spotykam bo by mu się to nie podobalo.

A to już układ między Wami.
Niektórzy uważają, że zazdrość i zaborczość to miłość i uważają, że jak ktoś im czegoś zabrania, albo okazuje zazdrość to jest to wynikiem uczucia do nich. A dla mnie to po prostu wyraz deficytów takiej osoby, która zamiast pracować nad sobą woli własnymi brakami obarczać drugą osobę i zamiast samą siebie budować, to buduje się kosztem drugiego człowieka.

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:
SamotnaWtlumie napisał/a:

Np. Mój mąż wie że na drinka z jakikolwiek inna kobieta nie pójdzie bo się nie zgodzę (znaczy jeżeli będzie chciał to pójdzie do kaloryfera go nie przywiaze smile.), szanuję to i działa to również w drugą stronę, na się z kolegami nie spotykam bo by mu się to nie podobalo.

A to już układ między Wami.
Niektórzy uważają, że zazdrość i zaborczość to miłość i uważają, że jak ktoś im czegoś zabrania, albo okazuje zazdrość to jest to wynikiem uczucia do nich. A dla mnie to po prostu wyraz deficytów takiej osoby, która zamiast pracować nad sobą woli własnymi brakami obarczać drugą osobę i zamiast samą siebie budować, to buduje się kosztem drugiego człowieka.

MagdaLena, jestem może skrzywiona pod tym kątem, ale nie wyobrażam sobie chodzenie na drinka z innym facetem, niż mój. Tak samo, nie chciałabym by mój facet umawiał się z innymi. Nie chodzi o zakaz kontaktów, tylko o właśnie takie wyjścia, sam na sam, wieczór, alko, jakoś dla mnie źle to wróży. Ale jak już wspomniałam, mam z tym problem i muszę się nim zająć sama.

39 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-16 11:06:11)

Odp: Zaufanie partnera

Dlatego że kumpel nie krył zainteresowania mną, mimo postawionych przeze mnie jasnych granic. Grał mojego przyjaciela a to najgorsze co może zrobić ktoś kto jest zakochany. Wiedziałam w czym problem, zrozumiałam obawy partnera i uszanowalam jego poczucie bezpieczeństwa.

Wierność? Dzisiaj jest jutro jej nie ma, wystarczy chwila słabości. Nikt mi nie wmowi że jest pewny siebie w 100 % że nie zdradzi, być może w danym momencie tak myśli ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie za x lat więc lepiej nie prowokować losu. Sama miałam kilku "przyjaciół" i zawsze kończyło się tak samo, jedna ze stron chciała czegoś więcej. Można mieć wspólnych przyjaciól i razem dobrze się bawić, nie trzeba po kontach się spotykać za plecami partnera. Trochę szacunku (nie mam na myśli oczywiście sytuacji jak partner ma problem z każdym napotkanym mężczyzna).

Magdalena to ty kompletnie nie rozumiesz problemu zaborczosci.
Masz dziwne podejście do związku ale ok czasy się zmieniają i podejście też. Ja jednak wolę pozostać w starym modelu.

W innym temacie mężczyzna opisuje że kobieta wychodzi z koleżankami (z tego co zrozumiałam co weekend) na imprezy, są w długim związku. Wychodzi z koleżankami a kończy w towarzystwie panów rozumiem że to jest ok twoim zdaniem? Przecież ów Pan nie może jej zabronić ani powiedzieć że mu się to nie podoba bo będzie ją ograniczać.

40 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-01-16 11:22:54)

Odp: Zaufanie partnera
Pokręcona Owieczka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
SamotnaWtlumie napisał/a:

Np. Mój mąż wie że na drinka z jakikolwiek inna kobieta nie pójdzie bo się nie zgodzę (znaczy jeżeli będzie chciał to pójdzie do kaloryfera go nie przywiaze smile.), szanuję to i działa to również w drugą stronę, na się z kolegami nie spotykam bo by mu się to nie podobalo.

A to już układ między Wami.
Niektórzy uważają, że zazdrość i zaborczość to miłość i uważają, że jak ktoś im czegoś zabrania, albo okazuje zazdrość to jest to wynikiem uczucia do nich. A dla mnie to po prostu wyraz deficytów takiej osoby, która zamiast pracować nad sobą woli własnymi brakami obarczać drugą osobę i zamiast samą siebie budować, to buduje się kosztem drugiego człowieka.

MagdaLena, jestem może skrzywiona pod tym kątem, ale nie wyobrażam sobie chodzenie na drinka z innym facetem, niż mój. Tak samo, nie chciałabym by mój facet umawiał się z innymi. Nie chodzi o zakaz kontaktów, tylko o właśnie takie wyjścia, sam na sam, wieczór, alko, jakoś dla mnie źle to wróży. Ale jak już wspomniałam, mam z tym problem i muszę się nim zająć sama.

Rozumiem to, bo samej mi się całkiem niedawno zdarzyło poczuć ulgę po odwołaniu takiego właśnie wieczornego spotkania ze znajomym, chociaż mój partner o tym spotkaniu wiedział i nie miał nic przeciwko, ale jednak nie czułam się z tym w porządku wobec niego :-) Ale to chyba wynikało z tego, że niedługo jesteśmy razem i nie do końca byłam pewna, czy jego postawa wynikała z wewnętrznego przekonania, że może mi w pełni zaufać, a nie chciałam, żeby czuł się z tym niekomfortowo.
Jakoś sama nigdy nie czułam ani nie czuję niepokoju, gdy mój partner spotyka się z koleżanką. Przecież jak ma się coś wydarzyć, to i tak się wydarzy ;-)


PS
Samotnawtłumie, masz rację, jestem kolejną osobą, po Olince, która mając inne zdanie niż Ty zupełnie nie czuje tematu. A może jednak go czujemy, tylko inaczej niż Ty, a to zagraża stabilności umysłowej konstrukcji, którą sobie stworzyłaś w głowie, więc może to jest tylko chwiejne rusztowanie a nie coś na czym można się porządnie oprzeć?

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:

Przecież jak ma się coś wydarzyć, to i tak się wydarzy ;-)

Ale po co kusić los? big_smile

Wiem, że wszystko się może zdarzyć, nie mamy wpływu na zachowania drugiego człowieka. Osoby obsesyjnie zazdrosne mają zaniżone poczucie własnej wartości, boją się straty i działają nieracjonalnie. Jednak każdy stawia jakieś granice i nie chce by Parter ich przekraczał. Nie mam na myśli zakazów, ale powiedzenie Partnerowi, że takie spotkania nie są dla nas miłe i źle się z nimi czujemy.

42 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-01-16 11:37:41)

Odp: Zaufanie partnera
Pokręcona Owieczka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Przecież jak ma się coś wydarzyć, to i tak się wydarzy ;-)

Ale po co kusić los? big_smile

Wiem, że wszystko się może zdarzyć, nie mamy wpływu na zachowania drugiego człowieka. Osoby obsesyjnie zazdrosne mają zaniżone poczucie własnej wartości, boją się straty i działają nieracjonalnie. Jednak każdy stawia jakieś granice i nie chce by Parter ich przekraczał. Nie mam na myśli zakazów, ale powiedzenie Partnerowi, że takie spotkania nie są dla nas miłe i źle się z nimi czujemy.

No ale właśnie po takich stwierdzeniach ludzie chcąc oszczędzić partnerowi przykrości a jednocześnie dbając o swoje potrzeby i chcąc spotkać się z kimś, kogo lubią, posuwają się jak autorka tego wątku do kłamstwa.
W pewnym momencie trzeba wybrać: albo olewam swoje potrzeby, albo odczucia partnera. Jak ktoś ma skłonności do umartwiania/poświęcania się, to zagłuszy swoje potrzeby, ale kiedyś i tak, to partnerowi wyrzuci, że „ja dla Ciebie to i tamto, a Ty...”, albo wręcz robią to tylko oczekując rewanżu i mają za złe, że partner „nie domyślił się”.

To może lepiej popracować nad sobą, żeby żyć i dać żyć innym ;-)

43 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-16 11:39:56)

Odp: Zaufanie partnera

Magdalena mowiac że nie znasz tematu mam na myśli to że nie będziesz w stanie w pełni zrozumieć czegoś dopóki sama tego nie dotkniesz. Nie sztuka jest oceniać osobę która ma poważny problem, sztuka za to jest tej osobie pomoc.

Twoja postawa mówi mi "nie będziesz stawiać mi granic i mówić co powinnam a co nie " ok w takim razie powiedz mi jak partner będzie miał być z tobą szczery? Nie sądzisz że będzie się tego bal? Nie czuj się atakowana bo nie taki mam zamiar. Poprostu ja po twoich wypowiedziach widzę że masz problem z kompromisem i szanowaniem uczuć partnera a z taką postawa wcale nie jest łatwiej stworzyć związek niż z osobą zaborcza, w moim odczuciu oczywiście.

44

Odp: Zaufanie partnera

Samotnawtlumie, tak masz rację, niczego nie rozumiem, więc po prostu ignoruj moje posty.

45 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-16 11:44:55)

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:

Samotnawtlumie, tak masz rację, niczego nie rozumiem, więc po prostu ignoruj moje posty.

Nie napisałam że niczego nie rozumiesz więc nie kumam twojej podniesionej gardy w tym momencie.

Np. Nie będziesz wiedzieć co czuje osoba przykuta do wózka inwalidzkiego jeżeli jesteś w pełni zdrowa, możesz sobie to tylko wyobrazić.

46 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-01-16 15:05:02)

Odp: Zaufanie partnera

Temat nagle stał się mi bliski smile bo w sumie kiedyś przeżyłem coś dośc podobnego, jako ten trzeci..

Myślę, że podejście do zaufania i postawienia granic jest bardzo elastyczne. Koleżanka SamotnaWtłumie prezentuje dośc jednoznaczny i sztywny ogląd na sprawę. Zazwyczaj tak jest, jeśli rzeczywiście ktoś w życiu doświadczył przykrości, zdrady czy kłamstwa. Potem siłą rzeczy stajemy się ostrożniejsi, czujniejsi, mamy zmniejszoną tolerancję na niektóre zachowania. To jest jak najbardziej zrozumiałe, bo właśnie kłamstwo boli najbardziej, choćby dotyczyło jakiejś błahostki. Dlatego to raczej poczucie ,że nie chcę komuś sprawiać przykrości jest powodem, dla którego nie wchodzę w podejrzane relacje. Ewentualnie zwyczajnie jej mówię, że chce sie z kimś spotkać albo czy nie możemy zoorganizować spotkanie we trójkę smile
Bo z drugiej strony, każdy zdrowy człowiek ma chyba, poza drugą połówką, znajomych i przyjaciół płci obojga. Nie można się izolowac całkowicie od otoczenia, gdyż ludzie mają z reguły potrzeby obcowania z innymi ludźmi, szczególnie poza domem. Wiele razy przecież jest tak, żę znamy kogoś płci przeciwnej z dziecińśtwa, znacznie dłuzęj niż partnera i co, mamy tak nagle zerwać kontakt, bo partner wychodzi z założenia, że  nie powinno się widywać z przedstawicielami innej płci czy treż każde takie spotkanie może zakończyć się zdradą. Samo myślenie w ten sposób jest na pewno niedorzeczne! Dlatego to raczej nie kwestia zaufania do partnera, ale obawa jak zareaguje druga strona, jeśli się jej nie zna.
Na miejscu chłopaka Autorki, gdybym chociaż trochę znał tego jej kolegę i mając zaufanie do swojej partnerki, nie widziałbym absolutnie żadnych przeszkód, żeby się z nim spotkała, pod warunkiem, że sama z siebie mi o tym mówi, co jest wyrazem jej szacunku do mojej osoby - bo właśnie okłamywanie i oszukiwanie kogoś bliskiego jest tak krzywdzące. Dlatego, jeśli mowa o granicach,w tak istotnych sprawach jak spotkania z płcią przeciwną, to powinny one być dość uniwersalne: NIE spotykam się z osobami płci przeciwnej ZA PLECAMI partnera, szczególnie kiedy nie znamy tej drugiej osoby. Myślę, że to lepiej pasuje, niż "bez jego zgody", bo właśnie ktoś o zaborczym charakterze, będąc po rzejściach będzie krzywo patrzył na wyjście swojego nowego partnera z koleżanką nawet wtedy, gdy nas o tym poinformuje. W przypadku, kiedy partner zna dobrze kolegę/koleżankę swojej drugiej połówki, bo np się wszyscy dobrze znają, to co wtedy? Też nie zgodzę się na takie spotkanie, pomimo, że np znam tego kolegę/tą koleżankę dłużej niż partnera? Jeżeli wtedy okażemy się zazdrośni, to dla mnie takie zachowanie jest wystarczającym sygnałem, że partner ma problem z zaborczością i kontrolowaniem. Kiedy, pomimo naszych CAŁKOWICIE czystych intencji partner nadal krzywo patrzy na prawie każde nasze wyjście bez niego, staje się to niepokojące.

Co do mojej historii: ładnych parę lat temu umówiłem się na mieście z jedną znajomą, która wydawała się chętna na zawarcie bliższej relacji. Sam się nie nastawiałem specjalnie na nic, ale przyjęła zaproszenie na zwykłe koleżeńskie piwko:) Okazało się, że miała faceta, ale będąc bardzo otwartą osobą, nie widziała nic złego w tym, że spotyka się z ludźmi. Znajomych miała naprawdę sporo, ale widocznie oboje z partnerem mieli do siebie na tyle duże zaufanie, że nie przeszkadzało jej to w nawiązywaniu kontaktów. Czy w takiej sytuacji należy oczekiwać, że musi ograniczyć swoje wyjścia, bo jej facet chce spędzać z nią kazdą wolną chwilę? Pomimo jej otwartego i towarzyskiego charakteru? Jego samego nie znałem, ale sam na pierwszym spotkaniu nie mam w zwyczaju iść na cąłość, (poza tym to nie była randka) i dlatego skońćzyło się na zwykłej koleżeńskiej znajomości. W podobny sposób okazuje sympatię do kilkudziesięciu innych osób płci męskiej, co absolutnie nie przeszkadza jej kochać swojego partnera:) Można? Można!

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

47 Ostatnio edytowany przez marakujka (2020-01-16 15:32:31)

Odp: Zaufanie partnera
Buła z masłem napisał/a:

Chodzi tez o to, że wcześniej nie miał nigdy problemu żebym miała gdzieś wyjść, sam czasami namawiał mnie żebym nie siedziała sama w domu, wszystko zaczęło się od sytuacji o której napisałam, stracił zaufanie, do tego czasu było zupełnie inaczej


I tak ten twój jest pokręcony. Umówiłaś się ze znajomymi, wśród nich był ten chłopak? Czy koleżanki miały go pogonić, by nie przychodził z nimi, bo twój luby będzie na ciebie zły, a może sama miałaś go poprosić, by nie przychodził? Tutaj osobiście nie dziwię się, że nic mu nie powiedziałaś. Trzeba jeszcze było nic nie mówić po fakcie.

Wszelkie próby ograniczania drugiej osoby są bardzo niezdrowe. I co innego powiedzieć, że "ten tamten mi się nie podoba" a co innego próbować zabraniać czy szantażować fochami.
Twój facet ma kompleks na punkcie tego kolegi i trudno... ale to jest jego problem. jak rozumiem on nie ma realnych powodów do zazdrości o tego akurat kolegę?

A jeśli ktoś czuje się tak bardzo poraniony zdradami i tak bardzo cierpi, nie mogąc się powstrzymać od tej zazdrości, sprawdzania, to może też w ogóle nie wchodzić w żadne związki. Nigdzie nie jest powiedziane, ze w takim stanie człowiek musi się z kimś wiązać.

48

Odp: Zaufanie partnera

Po tym jak facet traci poprzednia partnerke z powodu jej zdrady, a nowa klamie nie mowiac ze na spotkaniu byl facet, co do ktoregoon ma watpliwosci, zerwanie to jedyne wyjscie w sytuacji gdzie on bedzie na wyjezdzie daleko; rozmyslanie z kim sie spotyka ,,jego" dziewczyna, I czy I jak klamie go informujac, czy nie informujac co robila, gdzie byla, byloby dla niego zabojcze, szkoda zdrowia na taki rollecoster

Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz

Tadeusz Boy-Żeleński - Słówka

49

Odp: Zaufanie partnera
MagdaLena1111 napisał/a:

Niektórzy uważają, że zazdrość i zaborczość to miłość i uważają, że jak ktoś im czegoś zabrania, albo okazuje zazdrość to jest to wynikiem uczucia do nich. A dla mnie to po prostu wyraz deficytów takiej osoby, która zamiast pracować nad sobą woli własnymi brakami obarczać drugą osobę i zamiast samą siebie budować, to buduje się kosztem drugiego człowieka.

Nic dodać, nic ująć.
Odrobina zazdrości jest wskazana, bo jej absolutny brak może wskazywać na obojętność, ale ta odrobina kończy się tam, gdzie zaczynają się jakiekolwiek zakazy, nawet jeśli nazwiemy je prośbą.

SamotnaWtlumie napisał/a:

Wierność? Dzisiaj jest jutro jej nie ma, wystarczy chwila słabości. Nikt mi nie wmowi że jest pewny siebie w 100 % że nie zdradzi, być może w danym momencie tak myśli ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie za x lat więc lepiej nie prowokować losu.

Ale o jakiej chwili słabości piszesz? Jeśli się zdradza, to robi się to świadomie. Chwilą słabości usprawiedliwiają się osoby mocno niedojrzałe. Jeśli ktoś mówi, że musi się starać i nie prowokować losu, to też bardzo zastanawiałabym się co z nim nie tak.
My mamy z mężem taką umowę, że jeśli gdzieś oddzielnie wychodzimy, to sami dbamy o to, by partner czuł się komfortowo, co można zrobić na wiele przeróżnych sposobów. Nie wyobrażam sobie żyć razem i bać się, że każde wyjście, spotkanie, a tym bardziej wyjazd, generuje u mnie lęki. To wiele mówi o jakości związku.
I jasne, że przed zdradą nie można się uchronić i naiwnością byłoby sądzić, że 'mnie to na pewno nie spotka' (w tym miejscu nie piszę stricte o sobie, ale ogólnie), za to stała podejrzliwość jest destrukcyjna dla obu stron relacji. Ponadto dbałość o związek, o drugą osobę, o bliskość, dobrą jakość seksu, komunikacji, umiejętność rozwiązywania konfliktów, wspólne spędzanie czasu - to wszystko wielokrotnie zwiększa szansę, że partner/partnerka sto razy pomyśli zanim odważy się zaryzykować i rozwalić związek, nawet gdyby to miała być zimna kalkulacja.
Jasne, że to nie przychodzi z dnia na dzień, ale taką jakość da się wypracować, choć wymaga to zaangażowania i pracy nad sobą po obu stronach związku.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

50

Odp: Zaufanie partnera
12miecio12 napisał/a:

Po tym jak facet traci poprzednia partnerke z powodu jej zdrady, a nowa klamie nie mowiac ze na spotkaniu byl facet, co do ktoregoon ma watpliwosci, zerwanie to jedyne wyjscie w sytuacji gdzie on bedzie na wyjezdzie daleko; rozmyslanie z kim sie spotyka ,,jego" dziewczyna, I czy I jak klamie go informujac, czy nie informujac co robila, gdzie byla, byloby dla niego zabojcze, szkoda zdrowia na taki rollecoster


No dokładnie. Dla swojego i jej zdrowia powinien zerwać.

51 Ostatnio edytowany przez SamotnaWtlumie (2020-01-16 17:40:43)

Odp: Zaufanie partnera

Olinka też naiwnie sądziłam że dbalosc o związek, bliskość i inne bla bla wystarczy ale wiem jak było u mnie. Mieliśmy w związku duży kryzys po urodzeniu 2 syna i paradoksalnie mąż był wierny (chyba), gdy wyszłam na prostą czyli przestałam być zaborcza, przestałam kontrolować itd, zaczęłam o siebie dbać, zaczęłam zyskiwać pewność siebie , przestalismy się kłócić i mieliśmy zajeb*sty seks, spedzalismy czas rodzinnie jak i we dwoje, były noce które do połowy przegadalismy jak za dawnych czasów, , smialismy się do łez i "czytalismy" sobie w myślach, wtedy właśnie mąż mnie zdradził bądź chciał zdradzić jak kto woli. Dlaczego? Cholera go wie, sam nie może odpowiedzieć sobie na to pytanie. Bo jak twierdzi niczego mu nie brakowało.

Ja piszę na podstawie swoich doświadczeń. Wy macie swoje, macie swój pogląd, aczkolwiek punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kiedyś też myślałam że wystarczy dbać ale to gówno prawda, nie wystarczy. Ufać bezgranicznie można oczywiście, dla mnie to natomiast podejscie "wolę nie wiedzieć" i często tak jest, stąd się biorą romanse które trwają miesiącami albo latami bo partner szanować prywatność i nie chciał ograniczać.

Bagiennik pozory bardzo mylą. Nie wiesz co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, co przeżywa w głowie partner koleżanki.
Ostatnio od dobrej znajomej z którą często się widuje ja jak i mój mąż usłyszałam że jesteśmy bardzo dobrym małżeństwem, że zazdrości mi tak dobrego męża i udanego życia, prawda jest taka że jestem na skraju depresji, chodzę z mężem na terapię i nie wiem czy się nie rozejdziemy ale tak jesteśmy udanym małżeństwem droga koleżanko smile

52

Odp: Zaufanie partnera

Nie twierdzę, że wystarczy dbać. Gdyby tak było, nie napisałabym, że naiwnością jest tkwić w przekonaniu, że 'mnie to na pewno nie spotka'. Chodziło wyłącznie o to, że jeśli jest dobrze, to zanim druga osoba Cię zdradzi, niemal na pewno bardziej zastanowi się nad tym, co robi niż ktoś, komu jest już wszystko jedno.
Z drugiej strony czasem wszystko może być w jak najlepszym porządku, a jednak zabraknie czegoś, co nazywa się nowością i ta nowość jest dla kogoś najbardziej pociągająca - wtedy zawsze przegrasz.

I sorry, ale jak słyszę lub czytam, że dorosły człowiek funduje drugiemu jedno z najgorszych możliwych przeżyć, czyli zdradza, po wszystkim twierdząc, że nie wie dlaczego, to mi się nóż w kieszeni otwiera na taką podłość, bo nawet nie wiem jak miałabym to inaczej nazwać.

Niemniej coraz bardziej skupiamy się na konkretnych sytuacjach, równocześnie coraz bardziej odchodząc od głównego problemu wątku. Choć mam nadzieję, że uda się Autorce wziąć coś z tego dla siebie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

53

Odp: Zaufanie partnera

Myślę że po czasie mu przejdzie. Tylko nie dawaj już mu powodu do niepokoju

54

Odp: Zaufanie partnera

Olinka o to mi właśnie chodziło. Też mi się nóż w kieszeni otwiera ilekroć o tym pomyśle ale cóż.. Trzeba iść do przodu. Najlepsze jest to że terapeutka w moim mężu zaczyna widzieć ofiarę bo on się przecież teraz stara a ja tego nie potrafię przyjąć smile podwójnie po dupie kopana.

Masz rację odbieglismy mocno od tematu ale mam nadzieję że te posty dadza autorce do myślenia, że będzie świadoma chodź troche na co się pisze ratując ten związek. Szkoda byłoby gdyby oboje się w nim męczyli tymbardziej że są bardzo młodzi i nie mają wobec siebie zobowiazan.

55

Odp: Zaufanie partnera

Przeniesione z kolejnego wątku:

Buła z masłem napisał/a:

Hej, pisałam już tutaj temat o braku zaufania mojego chłopaka. Nie wytrzymaliśmy wtedy i rozstaliśmy się na 2 tygodnie, po tym czasie stwierdziliśmy , ze może jednak nie jest wszystko przekreślone i postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Tylko nie tak to sobie wyobrażałam. Mój chłopak podchodzi do mnie chyba z dystansem, to zupełnie nie jest to co było wcześniej, nie jest czuły, nie stara się, po prostu przeciwieństwo tego. Rozmawiałam z nim o tym, już chyba kilka razy, ale powiedział ze nie mogę nic na nim wymuszać, ze zniechęca go to do dalszych starać, ze mieliśmy dać sobie czas, a on nadal boi się, ze sytuacja która się wydarzyła ( czyli okłamanie go przeze mnie i utrata zaufania) powtórzy się ponownie. Kazał mi przystopować i nie oczekiwać, ze już będzie jak dawniej, bo on tak nie umie. Ale czy to normalne, że on naprawdę nie pokazuje tego że się stara? Czy jemu naprawdę potrzebny jest ten czas czy on już po prostu nic nie chce? Ale skoro tak to po co jednak postanowił wrócić i mówi ze się stara?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

Posty [ 1 do 55 z 61 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018