Czy to zdrada? Jak powiedzieć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Witam wszystkich!
Od dawna dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Od razu zaznaczam że zdaję sobie sprawę z tego, że zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję.
Sprawa jest dość stara- wszystko wydarzyło się ok. 2 lat temu. Byłam w kilkuletnim związku. Oczywiście jak wszędzie zdarzały się gorsze i lepsze chwile, jednak nigdy nie miałam jakich większych powodów do narzekania. W pracy poznałam kolegę. Nic wielkiego, przecież wszyscy poznajemy nowych ludzi. Po prostu się polubilismy jak z innymi pracownikami, a gdy zmieniłam miejsce pracy, kolega wziął ode mnie numer telefonu. Zaczęliśmy pisać i się umówiliśmy u niego w domu na kawę.
Nigdy nie pisałam do niego dwuznacznych rzeczy, nie podrywałam, nie flirtowałam. Nie sypialismy ze sobą, nie było nawet innych kontaktów fizycznych poza przytuleniem (to był zwyczajny krótki uścisk jednak zaniepokoilo mnie, że czuję po tym wyrzuty- to był znak że coś jest nie tak). On wiedział doskonale że kogos mam, nawet rozmawiałam z nim o tym jak poznałam mojego partnera, a on opowiadał mi o swoich problemach z byłymi dziewczynami. Spotkaliśmy się łącznie 3 razy, potem stwierdziłam że nie można tego ciągnąć.
A co jest właściwie w tym złego, może ktoś zapytać, przecież ludzie mają przyjaciół płci odmiennej. Otóż jest. Po pierwsze nie mówiłam mojemu partnerowi że wychodzę z tym chłopakiem i zawsze pilnowalam telefonu gdy pisaliśmy, mimo że tak jak mówię nie robiłam nic dalej w tym kierunku. Po drugie przyznam że troszkę za daleko to zaszło. Może się nie zakochałam, ale podobały mi się spotkania, smsy, komplementy. Parę razy zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby. I że nie chciałabym, żeby mój partner tak robił, że to jest dziwne. Powinnam tak naprawdę przestać pisać i się spotykać po pierwszym spotkaniu a jednak trochę mnie ciągnęło. Wiem jak to brzmi i wiem że to okrutne i nie będę się tłumaczyć nawet.
Dziś prawie nie mam kontaktu z tą osobą. Nie widzę powodu aby go utrzymywać chociaż już dawno zdystansowałam się emocjonalnie.
Są ludzie, którzy uznaliby to za zdradę, inni za nieuczciwosc, inni za jeszcze coś innego. Nieważne, jak to nazwiemy. Czasem czuję się okropnie, że mój partner nie wiedział. Nie mówiłam mu o tym bo się bałam że pomyśli coś innego a po drugie, czułam się winna jednak wiedząc że do niczego nie doszło nie byłam pewna jak określić swoją winę w tym. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze spotkałam się z innym mężczyzna, mówiąc zgodnie z prawdą że nie było między nami bliższych kontaktów czyli np seksu itd. Ale powiedziałam też że traktowalam to jako spotkanie z kolegą i to w pewnym sensie prawda ale nie do końca. Mój partner oczywiście nie był zadowolony, ale docenił że się przyznałam, mówi że dalej mi ufa i nie robi mi jakichś problemów choć widzę że go to dotknęło.
Jak uważacie, czy powinnam rozwinąć ten temat i opowiedzieć mu o tym, czy wystarczy samo to, że przyznałam się do spotkania. Oczywiście wolałabym się przyznać bo mówimy sobie właściwie wszystko nawet takie rzeczy których się nie mówi i nie chcę tajemnic. Sama wolałabym wiedzieć gdyby to on postawił mnie w takiej sytuacji. Jakie jest Wasze zdanie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Witam wszystkich!
Od dawna dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Od razu zaznaczam że zdaję sobie sprawę z tego, że zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję.
Sprawa jest dość stara- wszystko wydarzyło się ok. 2 lat temu. Byłam w kilkuletnim związku. Oczywiście jak wszędzie zdarzały się gorsze i lepsze chwile, jednak nigdy nie miałam jakich większych powodów do narzekania. W pracy poznałam kolegę. Nic wielkiego, przecież wszyscy poznajemy nowych ludzi. Po prostu się polubilismy jak z innymi pracownikami, a gdy zmieniłam miejsce pracy, kolega wziął ode mnie numer telefonu. Zaczęliśmy pisać i się umówiliśmy u niego w domu na kawę.
Nigdy nie pisałam do niego dwuznacznych rzeczy, nie podrywałam, nie flirtowałam. Nie sypialismy ze sobą, nie było nawet innych kontaktów fizycznych poza przytuleniem (to był zwyczajny krótki uścisk jednak zaniepokoilo mnie, że czuję po tym wyrzuty- to był znak że coś jest nie tak). On wiedział doskonale że kogos mam, nawet rozmawiałam z nim o tym jak poznałam mojego partnera, a on opowiadał mi o swoich problemach z byłymi dziewczynami. Spotkaliśmy się łącznie 3 razy, potem stwierdziłam że nie można tego ciągnąć.
A co jest właściwie w tym złego, może ktoś zapytać, przecież ludzie mają przyjaciół płci odmiennej. Otóż jest. Po pierwsze nie mówiłam mojemu partnerowi że wychodzę z tym chłopakiem i zawsze pilnowalam telefonu gdy pisaliśmy, mimo że tak jak mówię nie robiłam nic dalej w tym kierunku. Po drugie przyznam że troszkę za daleko to zaszło. Może się nie zakochałam, ale podobały mi się spotkania, smsy, komplementy. Parę razy zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby. I że nie chciałabym, żeby mój partner tak robił, że to jest dziwne. Powinnam tak naprawdę przestać pisać i się spotykać po pierwszym spotkaniu a jednak trochę mnie ciągnęło. Wiem jak to brzmi i wiem że to okrutne i nie będę się tłumaczyć nawet.
Dziś prawie nie mam kontaktu z tą osobą. Nie widzę powodu aby go utrzymywać chociaż już dawno zdystansowałam się emocjonalnie.
Są ludzie, którzy uznaliby to za zdradę, inni za nieuczciwosc, inni za jeszcze coś innego. Nieważne, jak to nazwiemy. Czasem czuję się okropnie, że mój partner nie wiedział. Nie mówiłam mu o tym bo się bałam że pomyśli coś innego a po drugie, czułam się winna jednak wiedząc że do niczego nie doszło nie byłam pewna jak określić swoją winę w tym. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze spotkałam się z innym mężczyzna, mówiąc zgodnie z prawdą że nie było między nami bliższych kontaktów czyli np seksu itd. Ale powiedziałam też że traktowalam to jako spotkanie z kolegą i to w pewnym sensie prawda ale nie do końca. Mój partner oczywiście nie był zadowolony, ale docenił że się przyznałam, mówi że dalej mi ufa i nie robi mi jakichś problemów choć widzę że go to dotknęło.
Jak uważacie, czy powinnam rozwinąć ten temat i opowiedzieć mu o tym, czy wystarczy samo to, że przyznałam się do spotkania. Oczywiście wolałabym się przyznać bo mówimy sobie właściwie wszystko nawet takie rzeczy których się nie mówi i nie chcę tajemnic. Sama wolałabym wiedzieć gdyby to on postawił mnie w takiej sytuacji. Jakie jest Wasze zdanie?

jeśli TY nie uważasz tego za zdradę, to po co Ci odwoływanie się do innych ludzi, co myślą lub co mogli by pomyśleć

cóż więcej chcesz dodawać, skoro wyjaśniłaś coś co Ci leżało na sumieniu, co jeszcze mogłabyś dodać smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"
Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Amethis napisał/a:
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Witam wszystkich!
Od dawna dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Od razu zaznaczam że zdaję sobie sprawę z tego, że zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję.
Sprawa jest dość stara- wszystko wydarzyło się ok. 2 lat temu. Byłam w kilkuletnim związku. Oczywiście jak wszędzie zdarzały się gorsze i lepsze chwile, jednak nigdy nie miałam jakich większych powodów do narzekania. W pracy poznałam kolegę. Nic wielkiego, przecież wszyscy poznajemy nowych ludzi. Po prostu się polubilismy jak z innymi pracownikami, a gdy zmieniłam miejsce pracy, kolega wziął ode mnie numer telefonu. Zaczęliśmy pisać i się umówiliśmy u niego w domu na kawę.
Nigdy nie pisałam do niego dwuznacznych rzeczy, nie podrywałam, nie flirtowałam. Nie sypialismy ze sobą, nie było nawet innych kontaktów fizycznych poza przytuleniem (to był zwyczajny krótki uścisk jednak zaniepokoilo mnie, że czuję po tym wyrzuty- to był znak że coś jest nie tak). On wiedział doskonale że kogos mam, nawet rozmawiałam z nim o tym jak poznałam mojego partnera, a on opowiadał mi o swoich problemach z byłymi dziewczynami. Spotkaliśmy się łącznie 3 razy, potem stwierdziłam że nie można tego ciągnąć.
A co jest właściwie w tym złego, może ktoś zapytać, przecież ludzie mają przyjaciół płci odmiennej. Otóż jest. Po pierwsze nie mówiłam mojemu partnerowi że wychodzę z tym chłopakiem i zawsze pilnowalam telefonu gdy pisaliśmy, mimo że tak jak mówię nie robiłam nic dalej w tym kierunku. Po drugie przyznam że troszkę za daleko to zaszło. Może się nie zakochałam, ale podobały mi się spotkania, smsy, komplementy. Parę razy zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby. I że nie chciałabym, żeby mój partner tak robił, że to jest dziwne. Powinnam tak naprawdę przestać pisać i się spotykać po pierwszym spotkaniu a jednak trochę mnie ciągnęło. Wiem jak to brzmi i wiem że to okrutne i nie będę się tłumaczyć nawet.
Dziś prawie nie mam kontaktu z tą osobą. Nie widzę powodu aby go utrzymywać chociaż już dawno zdystansowałam się emocjonalnie.
Są ludzie, którzy uznaliby to za zdradę, inni za nieuczciwosc, inni za jeszcze coś innego. Nieważne, jak to nazwiemy. Czasem czuję się okropnie, że mój partner nie wiedział. Nie mówiłam mu o tym bo się bałam że pomyśli coś innego a po drugie, czułam się winna jednak wiedząc że do niczego nie doszło nie byłam pewna jak określić swoją winę w tym. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze spotkałam się z innym mężczyzna, mówiąc zgodnie z prawdą że nie było między nami bliższych kontaktów czyli np seksu itd. Ale powiedziałam też że traktowalam to jako spotkanie z kolegą i to w pewnym sensie prawda ale nie do końca. Mój partner oczywiście nie był zadowolony, ale docenił że się przyznałam, mówi że dalej mi ufa i nie robi mi jakichś problemów choć widzę że go to dotknęło.
Jak uważacie, czy powinnam rozwinąć ten temat i opowiedzieć mu o tym, czy wystarczy samo to, że przyznałam się do spotkania. Oczywiście wolałabym się przyznać bo mówimy sobie właściwie wszystko nawet takie rzeczy których się nie mówi i nie chcę tajemnic. Sama wolałabym wiedzieć gdyby to on postawił mnie w takiej sytuacji. Jakie jest Wasze zdanie?

jeśli TY nie uważasz tego za zdradę, to po co Ci odwoływanie się do innych ludzi, co myślą lub co mogli by pomyśleć

cóż więcej chcesz dodawać, skoro wyjaśniłaś coś co Ci leżało na sumieniu, co jeszcze mogłabyś dodać smile

Dziękuję za odpowiedź! Chodziło mi o to, że o ile faktycznie nic więcej z tą znajomością nie zrobiłam, to jednak jakieś emocje się pojawiły, a tego w związku być nie powinno... Mój partner wie o fakcie spotkania, natomiast przedstawiłam tą sytuację w taki sposób, że odebrał ją tak że jedyne zagrożenie mogło leżeć po stronie tego mężczyzny (w sensie że to on mógłby coś więcej chcieć a ja nie). Wiem że piszę dość chaotycznie ale mam nadzieję że coś uda się z tego wyczytać

4

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Bez sensu po takim czasie to wyciągnęłaś. Do zdrady nie doszło, zachowałaś się trochę głupio, ale było minęło, po co teraz dowalać partnerowi taką sprawą.

5

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Pitu, pitu. Zostaw tą sprawę dla siebie. Pewnie i tak nam nie powiesz, dlaczego wzięło Cię na zwierzanie po tak długim czasie. A nas chcesz do jakiś swoich przemyśleń wykorzystać.

6 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-14 14:56:44)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Amethis napisał/a:
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Witam wszystkich!
Od dawna dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Od razu zaznaczam że zdaję sobie sprawę z tego, że zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję.
Sprawa jest dość stara- wszystko wydarzyło się ok. 2 lat temu. Byłam w kilkuletnim związku. Oczywiście jak wszędzie zdarzały się gorsze i lepsze chwile, jednak nigdy nie miałam jakich większych powodów do narzekania. W pracy poznałam kolegę. Nic wielkiego, przecież wszyscy poznajemy nowych ludzi. Po prostu się polubilismy jak z innymi pracownikami, a gdy zmieniłam miejsce pracy, kolega wziął ode mnie numer telefonu. Zaczęliśmy pisać i się umówiliśmy u niego w domu na kawę.
Nigdy nie pisałam do niego dwuznacznych rzeczy, nie podrywałam, nie flirtowałam. Nie sypialismy ze sobą, nie było nawet innych kontaktów fizycznych poza przytuleniem (to był zwyczajny krótki uścisk jednak zaniepokoilo mnie, że czuję po tym wyrzuty- to był znak że coś jest nie tak). On wiedział doskonale że kogos mam, nawet rozmawiałam z nim o tym jak poznałam mojego partnera, a on opowiadał mi o swoich problemach z byłymi dziewczynami. Spotkaliśmy się łącznie 3 razy, potem stwierdziłam że nie można tego ciągnąć.
A co jest właściwie w tym złego, może ktoś zapytać, przecież ludzie mają przyjaciół płci odmiennej. Otóż jest. Po pierwsze nie mówiłam mojemu partnerowi że wychodzę z tym chłopakiem i zawsze pilnowalam telefonu gdy pisaliśmy, mimo że tak jak mówię nie robiłam nic dalej w tym kierunku. Po drugie przyznam że troszkę za daleko to zaszło. Może się nie zakochałam, ale podobały mi się spotkania, smsy, komplementy. Parę razy zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby. I że nie chciałabym, żeby mój partner tak robił, że to jest dziwne. Powinnam tak naprawdę przestać pisać i się spotykać po pierwszym spotkaniu a jednak trochę mnie ciągnęło. Wiem jak to brzmi i wiem że to okrutne i nie będę się tłumaczyć nawet.
Dziś prawie nie mam kontaktu z tą osobą. Nie widzę powodu aby go utrzymywać chociaż już dawno zdystansowałam się emocjonalnie.
Są ludzie, którzy uznaliby to za zdradę, inni za nieuczciwosc, inni za jeszcze coś innego. Nieważne, jak to nazwiemy. Czasem czuję się okropnie, że mój partner nie wiedział. Nie mówiłam mu o tym bo się bałam że pomyśli coś innego a po drugie, czułam się winna jednak wiedząc że do niczego nie doszło nie byłam pewna jak określić swoją winę w tym. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze spotkałam się z innym mężczyzna, mówiąc zgodnie z prawdą że nie było między nami bliższych kontaktów czyli np seksu itd. Ale powiedziałam też że traktowalam to jako spotkanie z kolegą i to w pewnym sensie prawda ale nie do końca. Mój partner oczywiście nie był zadowolony, ale docenił że się przyznałam, mówi że dalej mi ufa i nie robi mi jakichś problemów choć widzę że go to dotknęło.
Jak uważacie, czy powinnam rozwinąć ten temat i opowiedzieć mu o tym, czy wystarczy samo to, że przyznałam się do spotkania. Oczywiście wolałabym się przyznać bo mówimy sobie właściwie wszystko nawet takie rzeczy których się nie mówi i nie chcę tajemnic. Sama wolałabym wiedzieć gdyby to on postawił mnie w takiej sytuacji. Jakie jest Wasze zdanie?

jeśli TY nie uważasz tego za zdradę, to po co Ci odwoływanie się do innych ludzi, co myślą lub co mogli by pomyśleć

cóż więcej chcesz dodawać, skoro wyjaśniłaś coś co Ci leżało na sumieniu, co jeszcze mogłabyś dodać smile

No nie, zupełnie nie tak. To do partnera decyzji należy, czy uważa to za zdradę i on powinien o tym wiedzieć. A co z tym zrobi, to jego sprawa. Bo jakby to od zdradzającego zależało, co jest zdradą lub nie to przecież można by sobie na seks pójść i wytłumaczyć sobie, że "bez miłości to nie zdrada" albo "w gumce to nie zdrada", z "prostytutką to nie zdrada". big_smile Takie myślenie prowadzi do pokrętnej logiki i jeden gość naprawdę mi raz powiedział, że na prostytutki to nie zdrada. Ciekawe, co na to jego narzeczona ?

Odkryłaś, że coś czujesz i urwałaś znajomość. To było mądre. Nie mądre jest natomiast spotykanie się z kolegą z pracy za plecami chłopaka i już w szczególności jechanie do niego do mieszkania. Zaufania nie traci się przez fakt, że ktoś inny się podoba. To, że ktoś inny Ci się podoba to jest normalne. Zaufanie traci się przez oszukiwanie. Bo jakby Twój chłopak dowiedział się przypadkiem, że byłaś u kolegi w mieszkaniu, a przypadki się zdarzają, naprawdę, to traci zaufanie i zaczyna sobie zadawać pytania, o czym jeszcze mu nie mówisz. Zaufanie jest jak tama, jedna dziurka i zaczyna pękać całe.

Co mówiłaś chłopakowi jak szłaś do kolegi ? Że idziesz do koleżanki ? Do mamy ? Wyobraź sobie, że przypadkiem Was widzi jego kumpel i pisze do niego "no ładnie, Twoja panna z innym facetem na kawce/imprezie/do mieszkania". To jest koniec zaufania i początek końca związku.

Minęły 2 lata. A teraz wyobraź sobie, że ten koleś za jakiś czas napisze Ci wiadomość w stylu "tęsknię za naszym przytulaniem u mnie, fajnie było mieć taką kumpelę" i Twój chłopak ją zobaczy.

Skąd u licha wtedy ma wiedzieć czy to o tej jednej rzeczy nie powiedziałaś czy też jest 1000 innych, a akurat o tej 1 się dowiedział ?

Edit. Piszesz, że to nie zdrada, ale nie chciałabyś, żeby Twój chłopak robił tak samo. No to jak w końcu ? smile

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
karn napisał/a:
Amethis napisał/a:
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Witam wszystkich!
Od dawna dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie jestem sobie w stanie poradzić. Od razu zaznaczam że zdaję sobie sprawę z tego, że zachowałam się okropnie i bardzo tego żałuję.
Sprawa jest dość stara- wszystko wydarzyło się ok. 2 lat temu. Byłam w kilkuletnim związku. Oczywiście jak wszędzie zdarzały się gorsze i lepsze chwile, jednak nigdy nie miałam jakich większych powodów do narzekania. W pracy poznałam kolegę. Nic wielkiego, przecież wszyscy poznajemy nowych ludzi. Po prostu się polubilismy jak z innymi pracownikami, a gdy zmieniłam miejsce pracy, kolega wziął ode mnie numer telefonu. Zaczęliśmy pisać i się umówiliśmy u niego w domu na kawę.
Nigdy nie pisałam do niego dwuznacznych rzeczy, nie podrywałam, nie flirtowałam. Nie sypialismy ze sobą, nie było nawet innych kontaktów fizycznych poza przytuleniem (to był zwyczajny krótki uścisk jednak zaniepokoilo mnie, że czuję po tym wyrzuty- to był znak że coś jest nie tak). On wiedział doskonale że kogos mam, nawet rozmawiałam z nim o tym jak poznałam mojego partnera, a on opowiadał mi o swoich problemach z byłymi dziewczynami. Spotkaliśmy się łącznie 3 razy, potem stwierdziłam że nie można tego ciągnąć.
A co jest właściwie w tym złego, może ktoś zapytać, przecież ludzie mają przyjaciół płci odmiennej. Otóż jest. Po pierwsze nie mówiłam mojemu partnerowi że wychodzę z tym chłopakiem i zawsze pilnowalam telefonu gdy pisaliśmy, mimo że tak jak mówię nie robiłam nic dalej w tym kierunku. Po drugie przyznam że troszkę za daleko to zaszło. Może się nie zakochałam, ale podobały mi się spotkania, smsy, komplementy. Parę razy zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby. I że nie chciałabym, żeby mój partner tak robił, że to jest dziwne. Powinnam tak naprawdę przestać pisać i się spotykać po pierwszym spotkaniu a jednak trochę mnie ciągnęło. Wiem jak to brzmi i wiem że to okrutne i nie będę się tłumaczyć nawet.
Dziś prawie nie mam kontaktu z tą osobą. Nie widzę powodu aby go utrzymywać chociaż już dawno zdystansowałam się emocjonalnie.
Są ludzie, którzy uznaliby to za zdradę, inni za nieuczciwosc, inni za jeszcze coś innego. Nieważne, jak to nazwiemy. Czasem czuję się okropnie, że mój partner nie wiedział. Nie mówiłam mu o tym bo się bałam że pomyśli coś innego a po drugie, czułam się winna jednak wiedząc że do niczego nie doszło nie byłam pewna jak określić swoją winę w tym. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze spotkałam się z innym mężczyzna, mówiąc zgodnie z prawdą że nie było między nami bliższych kontaktów czyli np seksu itd. Ale powiedziałam też że traktowalam to jako spotkanie z kolegą i to w pewnym sensie prawda ale nie do końca. Mój partner oczywiście nie był zadowolony, ale docenił że się przyznałam, mówi że dalej mi ufa i nie robi mi jakichś problemów choć widzę że go to dotknęło.
Jak uważacie, czy powinnam rozwinąć ten temat i opowiedzieć mu o tym, czy wystarczy samo to, że przyznałam się do spotkania. Oczywiście wolałabym się przyznać bo mówimy sobie właściwie wszystko nawet takie rzeczy których się nie mówi i nie chcę tajemnic. Sama wolałabym wiedzieć gdyby to on postawił mnie w takiej sytuacji. Jakie jest Wasze zdanie?

jeśli TY nie uważasz tego za zdradę, to po co Ci odwoływanie się do innych ludzi, co myślą lub co mogli by pomyśleć

cóż więcej chcesz dodawać, skoro wyjaśniłaś coś co Ci leżało na sumieniu, co jeszcze mogłabyś dodać smile

No nie, zupełnie nie tak. To do partnera decyzji należy, czy uważa to za zdradę i on powinien o tym wiedzieć. A co z tym zrobi, to jego sprawa. Bo jakby to od zdradzającego zależało, co jest zdradą lub nie to przecież można by sobie na seks pójść i wytłumaczyć sobie, że "bez miłości to nie zdrada" albo "w gumce to nie zdrada", z "prostytutką to nie zdrada". big_smile Takie myślenie prowadzi do pokrętnej logiki i jeden gość naprawdę mi raz powiedział, że na prostytutki to nie zdrada. Ciekawe, co na to jego narzeczona ?

Odkryłaś, że coś czujesz i urwałaś znajomość. To było mądre. Nie mądre jest natomiast spotykanie się z kolegą z pracy za plecami chłopaka i już w szczególności jechanie do niego do mieszkania. Zaufania nie traci się przez fakt, że ktoś inny się podoba. To, że ktoś inny Ci się podoba to jest normalne. Zaufanie traci się przez oszukiwanie. Bo jakby Twój chłopak dowiedział się przypadkiem, że byłaś u kolegi w mieszkaniu, a przypadki się zdarzają, naprawdę, to traci zaufanie i zaczyna sobie zadawać pytania, o czym jeszcze mu nie mówisz. Zaufanie jest jak tama, jedna dziurka i zaczyna pękać całe.

Co mówiłaś chłopakowi jak szłaś do kolegi ? Że idziesz do koleżanki ? Do mamy ? Wyobraź sobie, że przypadkiem Was widzi jego kumpel i pisze do niego "no ładnie, Twoja panna z innym facetem na kawce/imprezie/do mieszkania". To jest koniec zaufania i początek końca związku.

Minęły 2 lata. A teraz wyobraź sobie, że ten koleś za jakiś czas napisze Ci wiadomość w stylu "tęsknię za naszym przytulaniem u mnie, fajnie było mieć taką kumpelę" i Twój chłopak ją zobaczy.

Skąd u licha wtedy ma wiedzieć czy to o tej jednej rzeczy nie powiedziałaś czy też jest 1000 innych, a akurat o tej 1 się dowiedział ?

Edit. Piszesz, że to nie zdrada, ale nie chciałabyś, żeby Twój chłopak robił tak samo. No to jak w końcu ? smile

A więc to moje podejście : nie próbuje jakoś ładnie nazywać tego, co zrobiłam. Sama się w tym trochę gubię. Czasem myślę że większość ludzi nawet nie uznałaby tego za zdradę, że nie szłam dalej jeśli chodzi o jakieś kroki w kierunku związku, romansu, seksu czy czegokolwiek. Pomijając te bezsensowne spotkania. Natomiast z drugiej strony głowy mam myśl że właściwie każda nielojalnosc względem partnera zwłaszcza na tle osób trzecich może tą zdradą być. Zwłaszcza gdy się o pewnych rzeczach nie wie.
W samych spotkaniach z osobami trzecimi moich i mojego partnera nic złego nie widzę, natomiast trochę bym się zaniepokoila gdyby znalazł się w takiej sytuacji jak ja- tym bardziej mam żal do siebie że wszystko tak się poplątało.
Dziękuję Ci za wyczerpującą odpowiedź- to dla mnie wielka pomoc.

8

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Ja w relacjach z innymi kobietami zawsze zastanawiam się jak czułaby się moja dziewczyna, gdyby mnie właśnie widziała. Czy na tyle na ile ją znam, ranię ją swoim zachowaniem ? No i też rozmawialiśmy kiedyś, gdzie widzimy granice wierności i co jest zdradą, a co nie. Jak dla mnie to jest najlepszy wyznacznik.

Kolegów i koleżanki to warto mieć w związku dla zdrowia własnego i relacji smile Tylko wiesz, jest kolega i "kolega wink". Jak kolega flirtuje i zachowuje się dwuznacznie to jest to "kolega wink". Tych drugich to już w związku nie. Ale urwałaś relację, więc jak dla mnie to zachowałaś się dobrze.

9

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

oho, ktoś tu się boi karmy wink
ty się nie przejmujesz tym co zrobiłaś tylko wpadasz w paranoje, że twój partner mógłby mieć tak samo z inną i być tego nie zauważyła podobnie jak on nie odkrył twojego mini romansiku.
i tak, może tak być, ale to, że mu o tym powiesz co się wydarzyło, nie sprawi, że tego unikniesz i  nie spotka cię to samo z jego strony. powiedziałabym nawet, żę jeśli mu się przyznasz do tego, że poczułaś coś do innego, to twój partner poczuje się lekko mówiąc zawiedziony i kto wie, czy jego ego nie będzie chciało sobie tego zrekompensować.
mnie partner mocno zranił i mimo, że teoretycznie mu to wybaczyłam, to praktycznie mocno to nadszarpnęło moją miłością do niego do tego stopnia, że z każdym dniem powątpiewam z nią coraz bardziej i oddalam się emocjonalnie, mimo, że jesteśmy razem, mieszkamy i on nawet nie ma pojęcia o moich uczuciach.

więc moim zdaniem- lepiej zamilcz, twoje wyznania mogą partnera jedynie skrzywdzić, a to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 14:56:29)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
sosenek napisał/a:

oho, ktoś tu się boi karmy wink
ty się nie przejmujesz tym co zrobiłaś tylko wpadasz w paranoje, że twój partner mógłby mieć tak samo z inną i być tego nie zauważyła podobnie jak on nie odkrył twojego mini romansiku.
i tak, może tak być, ale to, że mu o tym powiesz co się wydarzyło, nie sprawi, że tego unikniesz i  nie spotka cię to samo z jego strony. powiedziałabym nawet, żę jeśli mu się przyznasz do tego, że poczułaś coś do innego, to twój partner poczuje się lekko mówiąc zawiedziony i kto wie, czy jego ego nie będzie chciało sobie tego zrekompensować.
mnie partner mocno zranił i mimo, że teoretycznie mu to wybaczyłam, to praktycznie mocno to nadszarpnęło moją miłością do niego do tego stopnia, że z każdym dniem powątpiewam z nią coraz bardziej i oddalam się emocjonalnie, mimo, że jesteśmy razem, mieszkamy i on nawet nie ma pojęcia o moich uczuciach.

więc moim zdaniem- lepiej zamilcz, twoje wyznania mogą partnera jedynie skrzywdzić, a to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

Dziękuję za podzielenie się opinią! Nie obawiam się tego, co zrobi mój partner ani nie "boję się karmy"... Zrobiłam coś za co muszę ponieść konsekwencje więc powinnam spodziewać się właściwie wszystkiego. Powiedziałam po prostu ze byłoby mi przykro w odwrotnej sytuacji, a nie że się czegoś obawiam. Ale dzięki za wyrażenie swojego zdania- dobrze znaleźć głos z drugiej strony.
PS gdybym nie przejmowała się tym co zrobiłam, a jedynie obawiała konsekwencji lub "karmy" wątpię że czulabym wyrzuty i chciała o wszystkim rozmawiać. Może faktycznie masz rację że nie warto rozwijać tematu natomiast moje działanie nie jest podyktowane lekiem o jego brak wierności

karn napisał/a:

Ja w relacjach z innymi kobietami zawsze zastanawiam się jak czułaby się moja dziewczyna, gdyby mnie właśnie widziała. Czy na tyle na ile ją znam, ranię ją swoim zachowaniem ? No i też rozmawialiśmy kiedyś, gdzie widzimy granice wierności i co jest zdradą, a co nie. Jak dla mnie to jest najlepszy wyznacznik.

Kolegów i koleżanki to warto mieć w związku dla zdrowia własnego i relacji smile Tylko wiesz, jest kolega i "kolega wink". Jak kolega flirtuje i zachowuje się dwuznacznie to jest to "kolega wink". Tych drugich to już w związku nie. Ale urwałaś relację, więc jak dla mnie to zachowałaś się dobrze.

Dziękuję. Właściwie gdy powiedziałam mu o samym fakcie spotkania mieliśmy okazję w ogóle poruszyć ten temat co w związku uważamy za dobre i złe a powinniśmy o tym rozmawiać dużo wcześniej. Może to nie jest rozsądne wracać do tematu, natomiast wiem że sama wolałabym wiedzieć o takich rzeczach (oczywiście najlepiej jakby do tego nigdy nie doszło, lecz czasu nie cofnę).

11

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Ale napisz jak bylo - w sensie w twojej głowie, bo nie twierdzę, ze doszlo do czegos wiecej. Wizyta i przytulanie u innego faceta nie wzięło sie znikąd. Zaiskrzyło, mialas ochotę (ze tak to malo elegancko ujmę), ale górę wziął rozsądek?

12 Ostatnio edytowany przez maku2 (2019-11-14 19:03:21)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

"Czy to zdrada? Jak powiedzieć?"
Oczywiście że zdradziłaś!
Czy mówić o swoich uczucia/emocje, po 2 latach - czemu to ma służyć?

13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 14:53:47)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
BEKAśmiechu napisał/a:

Ale napisz jak bylo - w sensie w twojej głowie, bo nie twierdzę, ze doszlo do czegos wiecej. Wizyta i przytulanie u innego faceta nie wzięło sie znikąd. Zaiskrzyło, mialas ochotę (ze tak to malo elegancko ujmę), ale górę wziął rozsądek?

A więc umówiłam się pierwszy raz typowo kolezensko. Dopiero potem zaczął się problem. Nie zakochałam się w tym mężczyźnie, natomiast było jakieś zainteresowanie, może pociąg, bardziej samym faktem, jest mi ciężko to określić. Nie powiem że nie pomyślałam nigdy o niczym bo to kłamstwo. Jednak wiedziałam, że nie posunę się dalej i że to duży problem. Dlaczego nie? Ponieważ po prostu nie miałam zamiaru sypiać ani nic robić z tym mężczyzna. Że nie mam zamiaru tego rozwijać. Uczucia uczuciami, natomiast wiedziałam po prostu w sobie ze nie zdecydowałabym się na taki krok. Na pewno był też w tym rozsądek i kwestia ze pozostaje w związku, jednak to nie było jedyną przyczyną. Przyznam szczerze, że mocno otrzezwialam, gdy zauważyłam, że ten mężczyzna zaczyna wyrażać bardzo bezpośrednio zainteresowanie seksualne względem mnie. Jakbym dostała na głowę kubeł zimnej wody i zrozumiała, co wyczyniam. Pomyślałam, że nawet będąc samotna nie chciałabym tego kontaktu kontynuować. Miałam wrażenie że nawet nie tyle co jestem zakochana czy cokolwiek, a bardziej ekscytowala mnie ta otoczka, zainteresowanie. Nie przystalam na żadne propozycje

maku2 napisał/a:

"Czy to zdrada? Jak powiedzieć?"
Oczywiście że zdradziłaś!
Czy mówić o swoich uczucia/emocje, po 2 latach - czemu to ma służyć?

Również zaczynam myśleć że to zdrada w sensie bardziej emocjonalnym. Nie usprawiedliwiam się tym że nie doszło do czegoś więcej. Myślę że stąd się biorą moje wyrzuty. Nie powinnam kontynuować spotkań i pisania.
Wcześniej myślałam, że skoro nic ze sobą nie robiliśmy ani nie szliśmy dalej w sensie emocjonalnym, to że nie zachowałam się źle. Wyrzuty pojawiły się po czasie. Może faktycznie same emocje nie były niczym złym, natomiast wiem teraz, że w takiej sytuacji nie powinnam ani więcej się spotykać, ani nawet pisać. A to, że nie zaangażowałam się dalej wcale mnie nie usprawiedliwia.
Chce być po prostu szczera ze swoim partnerem. Dlatego, że wiem, że gdyby to chodziło o mnie, wolałabym żeby mi się przyznał, a nie chowal po kątach.

14

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

ja nie wierzę w taką empatię żeby po 2 latach nagle chcieć się dzielić bez większego powodu z partnerem kwestią wyjścia na 3 spotkania z obcym typem. za tym musi stać jakaś głębsza historia.

15

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Czyli
- chcesz ulżyć swojemu sumieniu bo uwiera Ciebie fakt iż byłaś nie w porządku (zdradziłaś) i masz gdzieś uczucia partnera na zasadzie teraz niech on się męczy
- może liczysz że partner powie Ci do widzenia

16

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Ty poważnie pytasz z tą zdradą czy jaja sobie robisz?

17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 15:04:10)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
sosenek napisał/a:

ja nie wierzę w taką empatię żeby po 2 latach nagle chcieć się dzielić bez większego powodu z partnerem kwestią wyjścia na 3 spotkania z obcym typem. za tym musi stać jakaś głębsza historia.

Częściowo masz rację. Na przestrzeni lat zmieniło się moje podejście do związku. Nie byłam dobrą partnerką a przynajmniej nie tak dobrą, jak chciałabym być przez początkowe lata. Mówiąc przysłowiowo miałam pstro w głowie. Jak pojawiał się jakiś problem w związku wolałam się głupio kłócić. Nie umiałam rozmawiać. Byłam zakompleksiona i sfrustrowana. Zaznaczam to nie jest usprawiedliwienie.
Z czasem moje podejście zmieniło się i z osoby zauroczonej moim partnerem, zakochane pokochałam go. To ogromna różnica. Nie zależało mi już tylko na tym żeby się podobać, spotkać, mieć taką typową zwyczajna relację i tak dalej, ale żeby coś budować. Dbać o siebie, rozmawiać, rozwiązywać wspólnie problemy, być wsparciem. Może to głupio zabrzmi z moich ust i ktoś może podejrzewać mnie o nieszczerosc lecz tak właśnie czuję. I gdy poczułam tą miłość i chęć robienia wszystkiego dobrze, taką szczerą i bezinteresowną, zrozumiałam w pełni wszystkie moje błędy również niezwiązane z tą sprawą. Dlatego między innymi zdecydowałam się na szczerość. Zdaje sobie sprawę, że to zdecydowanie za późno i rozumiem że może Was to dziwić, gorszyć lub odradzacie mi taki krok.

maku2 napisał/a:

Czyli
- chcesz ulżyć swojemu sumieniu bo uwiera Ciebie fakt iż byłaś nie w porządku (zdradziłaś) i masz gdzieś uczucia partnera na zasadzie teraz niech on się męczy
- może liczysz że partner powie Ci do widzenia

Powiem szczerze:
Tak, chciałabym być szczera, nie liczę że mi ulzy bo zawsze masz w sobie ciężar winy nawet jak powiesz.
Nie, nie chcę żeby mój partner się męczył za moje błędy, ale myślę na tyle ile go znam że chciałby wiedzieć.
Nie liczę na koniec związku, chciałabym w nim pozostać natomiast zdaje sobie sprawę że to JEGO decyzja co z tym wszystkim zrobi i miałby pełne prawo odejść.

18

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:
sosenek napisał/a:

ja nie wierzę w taką empatię żeby po 2 latach nagle chcieć się dzielić bez większego powodu z partnerem kwestią wyjścia na 3 spotkania z obcym typem. za tym musi stać jakaś głębsza historia.

Częściowo masz rację. Na przestrzeni lat zmieniło się moje podejście do związku. Nie byłam dobrą partnerką a przynajmniej nie tak dobrą, jak chciałabym być przez początkowe lata. Mówiąc przysłowiowo miałam pstro w głowie. Jak pojawiał się jakiś problem w związku wolałam się głupio kłócić. Nie umiałam rozmawiać. Byłam zakompleksiona i sfrustrowana. Zaznaczam to nie jest usprawiedliwienie.
Z czasem moje podejście zmieniło się i z osoby zauroczonej moim partnerem, zakochane pokochałam go. To ogromna różnica. Nie zależało mi już tylko na tym żeby się podobać, spotkać, mieć taką typową zwyczajna relację i tak dalej, ale żeby coś budować. Dbać o siebie, rozmawiać, rozwiązywać wspólnie problemy, być wsparciem. Może to głupio zabrzmi z moich ust i ktoś może podejrzewać mnie o nieszczerosc lecz tak właśnie czuję. I gdy poczułam tą miłość i chęć robienia wszystkiego dobrze, taką szczerą i bezinteresowną, zrozumiałam w pełni wszystkie moje błędy również niezwiązane z tą sprawą. Dlatego między innymi zdecydowałam się na szczerość. Zdaje sobie sprawę, że to zdecydowanie za późno i rozumiem że może Was to dziwić, gorszyć lub odradzacie mi taki krok.

No dobrze .
W jaki sposób Twoje działania związane ze spotkaniami,Twoimi myślami, uczuciami emocjami,postawą,jakimś tam zainteresowaniem,może pewną fascynacją tym obcym facetem skrzywdziły Twojego chłopaka ?

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

19 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 15:06:23)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Hrefi napisał/a:

Ty poważnie pytasz z tą zdradą czy jaja sobie robisz?

Właściwie już nie pytam, jestem w tej chwili pewna swojej winy.
Tak jak mówiłam na początku byłam przekonana, że przecież zrobiłam dobrze, odcięłam się. Natomiast teraz wiem że zachowanie było po całości nie w porządku.

No dobrze .
W jaki sposób Twoje działania związane ze spotkaniami,Twoimi myślami, uczuciami emocjami,postawą,jakimś tam zainteresowaniem,może pewną fascynacją tym obcym facetem skrzywdziły Twojego chłopaka ?
Myślę że sama emocja w sobie nie była złem, a na pewno nie było to zamierzone i zależne ode mnie. Natomiast myślę że fakt spotkania się jeszcze 2 razy po pierwszym spotkaniu i kontynuowanie znajomości gdy czułam że nie jestem do końca obojętna jest bardzo krzywdzący i mógłby zranić mojego partnera. No i oczywiście fakt zatajenia sytuacji.

20

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Proponuję więcej intencjonalności wnieść w swoje działania od wybrania nicka by nie wyglądał jakby ktoś pod wpływem nosem na klawiaturę wpadł.
Kolega zahipnotyzowal Cię może? Nie?
To jednak czegoś tam szukalas?
Może warto dowiedzieć się czego zanim powiesz chłopakowi?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

21 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-14 21:11:02)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
paslawek napisał/a:

No dobrze .
W jaki sposób Twoje działania związane ze spotkaniami,Twoimi myślami, uczuciami emocjami,postawą,jakimś tam zainteresowaniem,może pewną fascynacją tym obcym facetem skrzywdziły Twojego chłopaka ?

Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Myślę że sama emocja w sobie nie była złem, a na pewno nie było to zamierzone i zależne ode mnie. Natomiast myślę że fakt spotkania się jeszcze 2 razy po pierwszym spotkaniu i kontynuowanie znajomości gdy czułam że nie jestem do końca obojętna jest bardzo krzywdzący i mógłby zranić mojego partnera.No i oczywiście fakt zatajenia sytuacji.

Właśnie mógłby zranić i być dla niego krzywdzące.Nie odebrałaś sobie jednak uczuć i nie straciłaś ich do chłopaka.Nie zniszczyłaś miłości.W porę tak myślę może jeszcze parę spotkań i byś odpłynęła w zdradę i romans sumienie by zostało zagłuszone emocjami z niby zauroczenia/zakochania ale tak się nie stało.
Z tego co piszesz zatrzymałaś się i odcięłaś,wycofałaś po 3 spotkaniach nie kontynuujesz ich i nie podtrzymujesz tej znajomości.
Jeżeli miałaś wtedy obawy strach niepokój przed kontynuacją to nic nagannego w tym nie widzę wtedy miałaś wyrzut,wyrzuty są różne towarzyszą im uczucia i myśli moim zdaniem w strachu przed zdradą i konsekwencjami tego nie ma nic złego są różne lęki i strachy taki strach z troska o relację i siebie partnera to nic złego chociaż to strach .
Nieraz strach pozwala więcej zrozumieć i zyskać większą świadomość  jeżeli się go nie stłumi i nie ucieknie przed nim.
Kiedy byłem w podobnej sytuacji jak Ty to miałem podobne dylematy z poczuciem winy wobec kogoś.
Tak się tym nakręciłem że szybko popadłem w podobną paranoję na tym punkcie,mocno się pogubiłem.
Doszło do tego że sam nie czułe się pewny z tym wszystkim zwróciłem się nawet do trzech duchownych trzech różnych wyznań żeby zyskać ogląd z zewnątrz.
Wszyscy trzej byli zgodni co do tego,zrozumiałem to co przeczuwałem rozmawiając z nimi.
Takie opinie padły tu na forum w Twoim wątku.
Milcz i wybacz odpuść sobie tamto nie zadręczaj się nie obciążaj chłopaka .
Mogłaś skrzywdzić ale nie skrzywdziłaś w konsekwencji.
Mogłaś skrzywdzić też siebie złamać własne zasady zniszczyć własne sumienie bo od tego zaczyna się zdrada.
Najpierw okłamuje się siebie wszystkimi kłamstwami które są wygodne mają pozory logiki pasują nawet ponaciągane.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło
Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
paslawek napisał/a:
paslawek napisał/a:

No dobrze .
W jaki sposób Twoje działania związane ze spotkaniami,Twoimi myślami, uczuciami emocjami,postawą,jakimś tam zainteresowaniem,może pewną fascynacją tym obcym facetem skrzywdziły Twojego chłopaka ?

Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Myślę że sama emocja w sobie nie była złem, a na pewno nie było to zamierzone i zależne ode mnie. Natomiast myślę że fakt spotkania się jeszcze 2 razy po pierwszym spotkaniu i kontynuowanie znajomości gdy czułam że nie jestem do końca obojętna jest bardzo krzywdzący i mógłby zranić mojego partnera.No i oczywiście fakt zatajenia sytuacji.

Właśnie mógłby zranić i być dla niego krzywdzące.Nie odebrałaś sobie jednak uczuć i nie straciłaś ich do chłopaka.Nie zniszczyłaś miłości.W porę tak myślę może jeszcze parę spotkań i byś odpłynęła w zdradę i romans sumienie by zostało zagłuszone emocjami z niby zauroczenia/zakochania ale tak się nie stało.
Z tego co piszesz zatrzymałaś się i odcięłaś,wycofałaś po 3 spotkaniach nie kontynuujesz ich i nie podtrzymujesz tej znajomości.
Jeżeli miałaś wtedy obawy strach niepokój przed kontynuacją to nic nagannego w tym nie widzę wtedy miałaś wyrzut,wyrzuty są różne towarzyszą im uczucia i myśli moim zdaniem w strachu przed zdradą i konsekwencjami tego nie ma nic złego są różne lęki i strachy taki strach z troska o relację i siebie partnera to nic złego chociaż to strach .
Nieraz strach pozwala więcej zrozumieć i zyskać większą świadomość  jeżeli się go nie stłumi i nie ucieknie przed nim.
Kiedy byłem w podobnej sytuacji jak Ty to miałem podobne dylematy z poczuciem winy wobec kogoś.
Tak się tym nakręciłem że szybko popadłem w podobną paranoję na tym punkcie,mocno się pogubiłem.
Doszło do tego że sam nie czułe się pewny z tym wszystkim zwróciłem się nawet do trzech duchownych trzech różnych wyznań żeby zyskać ogląd z zewnątrz.
Wszyscy trzej byli zgodni co do tego,zrozumiałem to co przeczuwałem rozmawiając z nimi.
Takie opinie padły tu na forum w Twoim wątku.
Milcz i wybacz odpuść sobie tamto nie zadręczaj się nie obciążaj chłopaka .
Mogłaś skrzywdzić ale nie skrzywdziłaś w konsekwencji.
Mogłaś skrzywdzić też siebie złamać własne zasady zniszczyć własne sumienie bo od tego zaczyna się zdrada.
Najpierw okłamuje się siebie wszystkimi kłamstwami które są wygodne mają pozory logiki pasują nawet ponaciągane.

Paslawek, dziękuję za odpowiedzi, cieszę się że podzieliłes się że mną swoim trudnym doświadczeniem, ja czuję się winna ponieważ odbieram mój czyn jako swojego rodzaju zdradę czy nielojalność emocjonalną. Wiem że dla wielu ludzi ten typ zdrady nie istnieje ale myślę inaczej. Myślę że nie miałabym takich wyrzutów gdybym w ogóle się nie spotykała... Wiem że nie powinno się już tego roztrząsać ale często to do mnie wraca. Poniekąd na to zasługuje za swoje własne postępowanie. Muszę powiedzieć Ci, że patrzę w lustro i uważam że jestem ludzkim smieciem. Straciłam szacunek do samej siebie. Nieważne że nie było czegoś więcej. To się nie powinno zdarzyć.

23 Ostatnio edytowany przez Hrefi (2019-11-14 21:47:16)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Ty poważnie pytasz z tą zdradą czy jaja sobie robisz?

Właściwie już nie pytam, jestem w tej chwili pewna swojej winy.
Tak jak mówiłam na początku byłam przekonana, że przecież zrobiłam dobrze, odcięłam się. Natomiast teraz wiem że zachowanie było po całości nie w porządku.


Zupełnie mnie nie zrozumiałaś. Jaka zdrada? Do niczego nie doszło. Ty chyba problemów nie masz i ci się nudzi w związku więc próbujesz wywołać emocje.

Nic mu nie mów bo nie ma o czym. Sam bym nie chciał wiedzieć o takim incydencie. Incydencie niegroźnym i nic nie znaczącym.

Co ci przyszło teraz do głowy to nie wiem. Musi być jakiś powód. Może chce podswiadomie odejść od niego i chcesz konflikt wywołać. Nie wiadomo co w twej głowie siedzi.

Nie miałaś doświadczenia prawdziwej zdrady to wydaje ci się że kawa ze znajomym jej zdradą. Nie bądź dziecinna.

Ps. Nie zakładaj takich durnych nicków bo to brak szacunku do forum.

24 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-14 22:03:45)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Poniekąd na to zasługuje za swoje własne postępowanie. Muszę powiedzieć Ci, że patrzę w lustro i uważam że jestem ludzkim smieciem. Straciłam szacunek do samej siebie. Nieważne że nie było czegoś więcej. To się nie powinno zdarzyć.

Takie bywają skutki kiedy lgnie się do użalania nad sobą i życia w poczuciu winy jedno drugim się tłumi można też wpleść urazy i poczucie krzywdy w to czasem  bardzo niezdrowe jak widzisz straciłaś szacunek,czujesz się gorsza.
Wymagasz od siebie doskonałości według jakiejś wizji ,już natychmiast w każdej chwili,nie dajesz sobie prawa do popełniania błędów,nie jesteś dla siebie taka jaka być powinnaś we własnych oczach,a dla mnie jesteś dokładnie taka  do zaakceptowania ,akceptuje Ciebie szanuje i podziwiam,cenie za to że się w porę wycofałaś i nie przekroczyłeś moim zdaniem punktu krytycznego który spowodowałby cały łańcuch reakcji w Twoim organizmie i psychice jeszcze trudniejszy do zatrzymania albo nawet niemożliwy do zatrzymania .
Surowa i okrutna jesteś dla siebie jak nic z tym nie zrobisz to zdołujesz się tym tylko a to nie będzie dobre w relacji z chłopakiem
bo będziesz działać pod wpływem poczucia winy a nie miłości.
Na poczuciu winy nie zbudujesz związku potrzebujesz wsparcia zrozumienia prawdziwego współczucia i miłości a nie litości i rozczulania się.
To wszystko jest w Tobie choć teraz nie widzisz patrzysz w inną stronę.
Możliwe że boisz się związku i przyszłości nie ufając sobie
Może jest jak napisano wyżej i chcesz się wycofać ze związku podświadomie.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

25 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-15 15:00:38)

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?
Hrefi napisał/a:
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Ty poważnie pytasz z tą zdradą czy jaja sobie robisz?

Właściwie już nie pytam, jestem w tej chwili pewna swojej winy.
Tak jak mówiłam na początku byłam przekonana, że przecież zrobiłam dobrze, odcięłam się. Natomiast teraz wiem że zachowanie było po całości nie w porządku.


Zupełnie mnie nie zrozumiałaś. Jaka zdrada? Do niczego nie doszło. Ty chyba problemów nie masz i ci się nudzi w związku więc próbujesz wywołać emocje.

Nic mu nie mów bo nie ma o czym. Sam bym nie chciał wiedzieć o takim incydencie. Incydencie niegroźnym i nic nie znaczącym.

Co ci przyszło teraz do głowy to nie wiem. Musi być jakiś powód. Może chce podswiadomie odejść od niego i chcesz konflikt wywołać. Nie wiadomo co w twej głowie siedzi.

Nie miałaś doświadczenia prawdziwej zdrady to wydaje ci się że kawa ze znajomym jej zdradą. Nie bądź dziecinna.

Ps. Nie zakładaj takich durnych nicków bo to brak szacunku do forum.

Dzięki za wyjaśnienie, już rozumiem. Może ciężko w to uwierzyć po tym co napisałam natomiast czuję się jak taka zdradzająca osoba dlatego że nie zareagowałam w porę i dałam się trochę w to wciągnąć. Czuję że wyrzadzilam krzywdę.
Myślę że to wszystko to tylko wyrzuty- nie chciałabym kończyć mojego związku, to nie o to chodzi.

paslawek napisał/a:
Ksjhdjeldoflmfnskks napisał/a:

Poniekąd na to zasługuje za swoje własne postępowanie. Muszę powiedzieć Ci, że patrzę w lustro i uważam że jestem ludzkim smieciem. Straciłam szacunek do samej siebie. Nieważne że nie było czegoś więcej. To się nie powinno zdarzyć.

Takie bywają skutki kiedy lgnie się do użalania nad sobą i życia w poczuciu winy jedno drugim się tłumi można też wpleść urazy i poczucie krzywdy w to czasem  bardzo niezdrowe jak widzisz straciłaś szacunek,czujesz się gorsza.
Wymagasz od siebie doskonałości według jakiejś wizji ,już natychmiast w każdej chwili,nie dajesz sobie prawa do popełniania błędów,nie jesteś dla siebie taka jaka być powinnaś we własnych oczach,a dla mnie jesteś dokładnie taka  do zaakceptowania ,akceptuje Ciebie szanuje i podziwiam,cenie za to że się w porę wycofałaś i nie przekroczyłeś moim zdaniem punktu krytycznego który spowodowałby cały łańcuch reakcji w Twoim organizmie i psychice jeszcze trudniejszy do zatrzymania albo nawet niemożliwy do zatrzymania .
Surowa i okrutna jesteś dla siebie jak nic z tym nie zrobisz to zdołujesz się tym tylko a to nie będzie dobre w relacji z chłopakiem
bo będziesz działać pod wpływem poczucia winy a nie miłości.
Na poczuciu winy nie zbudujesz związku potrzebujesz wsparcia zrozumienia prawdziwego współczucia i miłości a nie litości i rozczulania się.
To wszystko jest w Tobie choć teraz nie widzisz patrzysz w inną stronę.
Możliwe że boisz się związku i przyszłości nie ufając sobie
Może jest jak napisano wyżej i chcesz się wycofać ze związku podświadomie.

Rozumiem. Nie chciałabym kończyć tego związku absolutnie.
W obecnej chwili mam do siebie samej zaufanie. Wiem że nawet gdybym sobie coś kiedykolwiek o kimś pomyślała, mam nadzieję że nie ale wątpię że można sobie powiedzieć że nigdy tak nie będzie, to że nie będę bawiła się w jakieś spotkania i inne mało bezpieczne zagrywki.
Myślę że muszę jakoś "przepracować" w sobie te wyrzuty i wyciągnąć z tego wnioski. Mam nadzieję że to się w końcu uda.

26

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Przede wszystkim idealizujesz swojego partnera. Coś Ci się poprzestawiało i uważasz, że związałaś się ze świętym i chcesz mu dorównać. Nasze życie nie jest idealne. Naszych partnerów też. To dążenie do idealnego swojego postępowania i idealnego związku, wykończy Cię psychicznie.

27

Odp: Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Ksjhdjeldoflmfnskks, proszę, byś nie publikowała posta pod postem. Pod każdą Twoją wypowiedzią znajdziesz opcję "edytuj", z której warto skorzystać, by coś dopisać w danym poście. Zapoznaj się także z Regulaminem naszego Forum.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to zdrada? Jak powiedzieć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018