Zycie z mamisynkiem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

Temat: Zycie z mamisynkiem?

Drogie kobiety, na początku mojego postu chciałabym Wam wszystkim powiedzieć Dzień Dobry:)
Szukam pomocy, gdyż nie wiem czy przesadzam, wyolbrzymiam.
Mój obecny mąż to 35 letni mężczyzna, który cale życie mieszka z rodzicami. Do niczego w życiu nie doszedł. Jego matka była zawsze kobietą nr jeden w jego życiu, ponieważ przede mną z nikim wcześniej się nie spotykał, nie był w poważnym związku. Teraz mieszkamy z teściami, ale szukamy mieszkania. Problem polega na tym, że bardzo martwi mnie jego życiowa niezaradność i chora zależność od matki. Jest ode mnie 8 lat starszy, niczego nie potrafi sam załatwić, bardzo dużo się mądruje, popisuje przed ludźmi swoimi dokonaniami, co nie ma pokrycia z realiami. Ja prowadzę dwie działalności, praktycznie nie śpię, a on z niczym mi nie pomaga bo prostej rzeczy sam nie załatwi, jeszcze każe mi sobie wszystko tłumaczyć, a potem i tak się wkurza i mówi, że nie rozumie. Jego matka ciągle do nas przychodzi, jest taka męcząca, całe dnie użala mi się na teścia, zadręcza swoimi problemami, jeszcze podgaduje, żebyśmy się nie wyprowadzali. Ilekroć siedzę z moim mężem i rozmawiamy o ważnych tematach, to on tylko zauważy mamusie i już ja woła, a ta siada i gada te głupoty. Ma 65 lat, lata codziennie do kosmetyczki, mówi, żebym jej co rano robiła makijaż, jak ja sobie coś kupie to zaraz leci i kupuje to samo. NA początku mieliśmy wspólną kuchnię, rywalizowała ze mną, obrażała się jak coś gotowałam mojemu mężowi, a jak mówiłam jemu o tym, to mówił, że przesadzam i , że ona chce pomóc. Kochane kobiety, nie wiem co robić. Ja dużo pracuje, zarabiam, a on się niby stara, ale jemu nic nie wychodzi. Boje się, że nawet jak się wyprowadzimy, to on pod pretekstem kłótni będzie jeździł do matki. Co więcej ma taki charakter, że łatwo się obraża, i potrafi nie odzywać do mnie nawet tydzień.
Pomóżcie mi proszę:( Co robić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Klara1992 napisał/a:

Drogie kobiety, na początku mojego postu chciałabym Wam wszystkim powiedzieć Dzień Dobry:)
Szukam pomocy, gdyż nie wiem czy przesadzam, wyolbrzymiam.
Mój obecny mąż to 35 letni mężczyzna, który cale życie mieszka z rodzicami. Do niczego w życiu nie doszedł. Jego matka była zawsze kobietą nr jeden w jego życiu, ponieważ przede mną z nikim wcześniej się nie spotykał, nie był w poważnym związku. Teraz mieszkamy z teściami, ale szukamy mieszkania. Problem polega na tym, że bardzo martwi mnie jego życiowa niezaradność i chora zależność od matki. Jest ode mnie 8 lat starszy, niczego nie potrafi sam załatwić, bardzo dużo się mądruje, popisuje przed ludźmi swoimi dokonaniami, co nie ma pokrycia z realiami. Ja prowadzę dwie działalności, praktycznie nie śpię, a on z niczym mi nie pomaga bo prostej rzeczy sam nie załatwi, jeszcze każe mi sobie wszystko tłumaczyć, a potem i tak się wkurza i mówi, że nie rozumie. Jego matka ciągle do nas przychodzi, jest taka męcząca, całe dnie użala mi się na teścia, zadręcza swoimi problemami, jeszcze podgaduje, żebyśmy się nie wyprowadzali. Ilekroć siedzę z moim mężem i rozmawiamy o ważnych tematach, to on tylko zauważy mamusie i już ja woła, a ta siada i gada te głupoty. Ma 65 lat, lata codziennie do kosmetyczki, mówi, żebym jej co rano robiła makijaż, jak ja sobie coś kupie to zaraz leci i kupuje to samo. NA początku mieliśmy wspólną kuchnię, rywalizowała ze mną, obrażała się jak coś gotowałam mojemu mężowi, a jak mówiłam jemu o tym, to mówił, że przesadzam i , że ona chce pomóc. Kochane kobiety, nie wiem co robić. Ja dużo pracuje, zarabiam, a on się niby stara, ale jemu nic nie wychodzi. Boje się, że nawet jak się wyprowadzimy, to on pod pretekstem kłótni będzie jeździł do matki. Co więcej ma taki charakter, że łatwo się obraża, i potrafi nie odzywać do mnie nawet tydzień.
Pomóżcie mi proszę:( Co robić?

Jakie mąż ma jeszcze inne zalety?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Dba o mnie, jest dobry, tylko jak coś nie po jego myśli powiem , to się obraza i nie odzywa. Np. jest zły, to idzie na górę do mamy jeść...kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby się z mama ożenił to rzucił we mnie ciężkim przedmiotem, na szczęście nie trafił. Później nic takiego się już więcej nie wydarzyło.

4

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Ciągle nie rozumiem przyczyn, dla których podjęłaś decyzję o poślubieniu mężczyzny, którego zachowanie tak Cię złości/irytuje/przeszkadza.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Zmroziło mnie.

Twój mąż jest niedojrzały i pępowiną ciągle połączony z matką. Jaki dorosły człowiek, zamiast rozmawiać z żoną, kiedy mają nieporozumienia, leci do mamusi? Ile osób jest w tym małżeństwie? Mój były mąż (widać dlaczego były) też miał w zwyczaju dzwonić do mamci w środku rozpętanej przez siebie awantury i żalić się jaką to ma złą zonę hmm

Wątpię, że się to zmieni jeżeli się wyprowadzicie. On sam musiałby chcieć coś z tym zrobić, a z tego co piszesz, jemu jest po prostu wygodnie, że mamusia i Ty wkoło niego latacie i godzicie się na jego dziecinne fochy.

6

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Podczepiam sie pod pytanie. Doaczego za niego wyszlas ?
Z tego co widze to taki byle jest i ... Mozesz byc tego w 100% pewna, ze taki bedzie.

Dlaczego z nim jestes ? On sie nie zmienil. Jakim prawem wymagasz od niego aby dopasowal sie do Ciebie ?

7

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Jak to jakim prawem? A Pani by chciała, żebym Pani mąż tak robił ? Wyszłam na niego bo się kochamy, tylko, ze reszta nie gra.

8

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Kochacie się? W dziwny sposób okazujecie sobie tę miłość. hmm

Skoro "reszta nie gra", może warto skorzystać z usług mediatora?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Tak, tez o tym pomyślałam , napisałam ten post bo ciagle się czuje winna, ze może za dużo od niego wymagam.

10

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Ja nie chce aby moja zona tak robila dlatego wybralem taka ktora taka nie jest.

Jak mozesz mowic ze.kogos kochasz jak ci nie pasuje to jaki jest ?

11

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Może za dużo od niego, i nie tylko od niego, wymagasz.
Może wyolbrzymiasz to, co dzieje się.

Trzeźwego spojrzenia życzę.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Zycie z mamisynkiem?

No to co ja mam zrobić ? Ani prośba ani groźbą... Może sęk w tym, ze macie racje, ze się nie zmieni i kwestia teraz czy mam to akceptować czy walczyć.

13

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Dlaczego uważasz, że to on ma się zmienić? Zmień się Ty.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Mam jeszcze więcej pracować? Cieszyć się ze całe dnie z mama tv ogląda? Patrzeć jak z nią jeździ na zakupy po 4-5 godzin? Przecież już wszystko za niego muszę robić. Litości...

15

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Nie musisz. Robisz, bo tak zdecydowałaś.

Rozwiązań jest kilka:
- akceptujesz rzeczywistość
- decydujecie się na skorzystanie z pomocy mediatora (jedną z zasad mediacji jest jej dobrowolność)
- kończysz związek.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Wielokropek napisał/a:

Nie musisz. Robisz, bo tak zdecydowałaś.

Rozwiązań jest kilka:
- akceptujesz rzeczywistość
- decydujecie się na skorzystanie z pomocy mediatora (jedną z zasad mediacji jest jej dobrowolność)
- kończysz związek.

A Pani, co by Pani zrobiła ?

17

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Zaczęłabym od... siebie. Zastanowiłabym się, dlaczego do niedawna akceptowałam zachowanie męża, teraz - nie. Czy to on zmienił swe zachowanie, czy to ja zmieniłam swe myślenie/wymagania/ocenę?

Porozmawiałabym z mężem o naszej relacji, pamiętając o tym, że prawienie kazań, pouczanie, moralizowanie, oskarżanie, skutecznie zamyka drogę do porozumienia. I zaczęłabym rozmowę od stwierdzenia, że to... ja mam problem.

Gdybyśmy nie mogli samodzielnie osiągnąć porozumienia, zaproponowałabym skorzystanie z mediacji.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Praktycznie nie śpisz.
Zasuwasz w dwóch "działalnościach".
W domyśle wszystko na Twojej głowie MUSISZ się zamartwiać i przejmować wszystkim.
Kiedy żyjesz ? Jak odpoczywasz?
Co robisz ze złością,zdenerwowaniem,napięciem ?
W jaki sposób oceniasz ludzi bliskie osoby?
Co dla ciebie konkretnie znaczy walczyć i akceptować chodzi o precyzyjne zdefiniowanie Twoich życiowych oczekiwań i przekonań w stosunku do męża i siebie samej?
Chyba bardzo koncentrujesz się na mężu i teściowej.To nie jest tylko Twój cały świat z czego zrezygnowałaś wychodząc za mąż i wprowadzając się do teściów.
Twoje nastawienie się zmienia wydaje mi się że na bardzo surowe i osadzające .
Faktem jest też że wspólne mieszkanie weryfikuje patrzenie na innych i widzenie bliskiej osoby a zakochanie się przemienia mija .


"Przecież już wszystko za niego muszę robić. Litości..."
Tak zlituj się nad sobą wyluzuj i odetchnij odsapnij może wtedy nieco inaczej spojrzysz na sytuacje i w spokoju zastanowicie się z mężem co dalej
"Nerwy" mogą nic nie zdziałać dobrego "naprawianie" przez Ciebie męża w "nerwach"  też w takiej walce o słuszne racje w związku raczej nie ma zwycięzców natomiast wrogowie się rozmnażają w szybkim tempie .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

19 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-30 07:05:38)

Odp: Zycie z mamisynkiem?
paslawek napisał/a:

Praktycznie nie śpisz.
Zasuwasz w dwóch "działalnościach".
W domyśle wszystko na Twojej głowie MUSISZ się zamartwiać i przejmować wszystkim.
Kiedy żyjesz ? Jak odpoczywasz?
Co robisz ze złością,zdenerwowaniem,napięciem ?
W jaki sposób oceniasz ludzi bliskie osoby?
Co dla ciebie konkretnie znaczy walczyć i akceptować chodzi o precyzyjne zdefiniowanie Twoich życiowych oczekiwań i przekonań w stosunku do męża i siebie samej?
Chyba bardzo koncentrujesz się na mężu i teściowej.To nie jest tylko Twój cały świat z czego zrezygnowałaś wychodząc za mąż i wprowadzając się do teściów.
Twoje nastawienie się zmienia wydaje mi się że na bardzo surowe i osadzające .
Faktem jest też że wspólne mieszkanie weryfikuje patrzenie na innych i widzenie bliskiej osoby a zakochanie się przemienia mija .


"Przecież już wszystko za niego muszę robić. Litości..."
Tak zlituj się nad sobą wyluzuj i odetchnij odsapnij może wtedy nieco inaczej spojrzysz na sytuacje i w spokoju zastanowicie się z mężem co dalej
"Nerwy" mogą nic nie zdziałać dobrego "naprawianie" przez Ciebie męża w "nerwach"  też w takiej walce o słuszne racje w związku raczej nie ma zwycięzców natomiast wrogowie się rozmnażają w szybkim tempie .

No racja, może jestem za surowa, ale proszę mi wierzyć, ze mnie to z równowagi wyprowadza. Nie mam oparcia, on śpi do południa, teściowa łazi na palcach żeby go nie obudzić, ja jestem strasznie zmęczona i chyba dlatego, ze nie śpię dużo.  Jestem surowa to fakt, myśle, ze może poprostu się nie dobraliśmy bo ja potrzebuje partnera, a nie dziecko.  Bardzo dziękuje za odpowiedz, dużo mi to dało do myślenia.

Wielokropek napisał/a:

Zaczęłabym od... siebie. Zastanowiłabym się, dlaczego do niedawna akceptowałam zachowanie męża, teraz - nie. Czy to on zmienił swe zachowanie, czy to ja zmieniłam swe myślenie/wymagania/ocenę?

Porozmawiałabym z mężem o naszej relacji, pamiętając o tym, że prawienie kazań, pouczanie, moralizowanie, oskarżanie, skutecznie zamyka drogę do porozumienia. I zaczęłabym rozmowę od stwierdzenia, że to... ja mam problem.

Gdybyśmy nie mogli samodzielnie osiągnąć porozumienia, zaproponowałabym skorzystanie z mediacji.

Dziękuje smile

20

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Mówisz, że go kochasz( czy bardziej: " kochacie się"), tylko za co, skoro tak bardzo Cię irytuje? Skoro musisz praktycznie wszystko za niego robić..

Nie jest to normalne zachowanie, jakie obserwujesz u swojego męża, bo  tak arelacja z matką jest wielce zaburzona. Niemniej, ciężko sprawić, by sięto tak łatwo zmieniło. Z kolei możę spóbuj trochę wyluzować zawodowo, od zawsze tak intensywnie pracowałaś? Tez nie ma co przesadzać pod tym względem. Jeśli zapewnisza sobie(przede wszystkim) wystarczajaće środki i zabezpieczenie materialne, to może czas odpuścić?
W takim układzie, możę zejdzie z Ciebie nieco tego stresu i będziesz w stanie dotrzeć do męża..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

21

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Najpierw się wyprowadź. Zobaczysz co się będzie działo jak zamieszkacie sami. Jest duża szansa że wszystko się zmieni i unormuje. M ieszkanie z rodzicami/teściami zawsze stwarza jakieś dodatkowe problemy a może raczej nieciekawe sytuacje.

22 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-30 07:04:32)

Odp: Zycie z mamisynkiem?
bagienni_k napisał/a:

Mówisz, że go kochasz( czy bardziej: " kochacie się"), tylko za co, skoro tak bardzo Cię irytuje? Skoro musisz praktycznie wszystko za niego robić..

Nie jest to normalne zachowanie, jakie obserwujesz u swojego męża, bo  tak arelacja z matką jest wielce zaburzona. Niemniej, ciężko sprawić, by sięto tak łatwo zmieniło. Z kolei możę spóbuj trochę wyluzować zawodowo, od zawsze tak intensywnie pracowałaś? Tez nie ma co przesadzać pod tym względem. Jeśli zapewnisza sobie(przede wszystkim) wystarczajaće środki i zabezpieczenie materialne, to może czas odpuścić?
W takim układzie, możę zejdzie z Ciebie nieco tego stresu i będziesz w stanie dotrzeć do męża..

Tak, ja muszę dużo pracować, on niby pomaga ale wracam z jednego miejsca i zastaje go z kapturem na głowie, jak książkę czyta, wszędzie syf, nic nie zrobione...Jakbym tak nie harowała, to na nic by nie było niestety.

justa_pl napisał/a:

Najpierw się wyprowadź. Zobaczysz co się będzie działo jak zamieszkacie sami. Jest duża szansa że wszystko się zmieni i unormuje. M ieszkanie z rodzicami/teściami zawsze stwarza jakieś dodatkowe problemy a może raczej nieciekawe sytuacje.

Jak szukamy mieszkania, to on chętnie jedzie, ogląda, a jak już mamy realizować wyprowadzkę, to zaczyna jemu coś się nie podobać. Mieszkanie nie takie, on chce inne, łóżko musi mieć wygodne, a nie kanapę...itp. itd. Masakra.

23

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Napisalas, ze jestes z nim, ze wyszlas za niego bo "dba o mnie, jest dobry"
Prosze Cie rozwin to, ale tak bardzo szczegolowo to rozwin. I poprosze o przyklady jego czynow a nie slow dobrze ?

Naprawde az w takiej desperacji bylas ? Nie mialas innych adoratorow ? I ... To on Cie zdobywal czy Ty jego (i jego mamusie). A moze kupilas go od mamusi ktora mu kazala sie z Toba ozenic ? Abo wygralas go z nia w karty ?

24

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Klara1992 napisał/a:

Dba o mnie, jest dobry, tylko jak coś nie po jego myśli powiem , to się obraza i nie odzywa.

W jaki sposób o Ciebie dba, co rozumiesz pod pojęciem 'jest dobry'?
Czy mąż wie, że tak irytuje Cię jego postawa? Jeśli tak, to czy mówiłaś mu o swoich uczuciach, czy raczej oskarżałaś, być może wykrzykując, że nie zachowuje się tak, jak tego oczekujesz?
Próbowałaś kiedyś wrócić myślami do czasów, gdy Cię zauroczył - czy to jest wciąż taki sam człowiek, czy masz wrażenie, jakbyś żyła z kimś zupełnie innym? Jeśli tak, to co się zmieniło?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

25 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-10-30 10:02:42)

Odp: Zycie z mamisynkiem?
ja86 napisał/a:

To on Cie zdobywal czy Ty jego (i jego mamusie). A moze kupilas go od mamusi ktora mu kazala sie z Toba ozenic ? Abo wygralas go z nia w karty ?

Ach to romantyczne wyobrażenie ślepej miłości smile jeszcze nie wygrała, na razie rozstawiane są pionki na szachownicy, aż szach mat nastąpi

sęk w tym aby zrozumieć, że to schemat z domu rodzinnego wyniesiony, a tutaj tylko pole wchodzenia/powielania i odgrywania

być może nawet praca jest formą ucieczki, przed czymś co ludzie zwykli nazywać "zdrowa relacja", tylko aby zdrową mogła się objawić trzeba muszą być dwie osoby obecne

w miarę świadome  i akceptujące odmienność/różnorodność, widzenie samych dobrych w sobie a w innych samych negatywnych stron, już jest czymś co poważną przeszkodą może się stać i progiem wejścia w OK relacje,
a może być cenną informacją co zmienić, co odpuścić, co w to miejsce można sobie dać

Wielokropek napisał/a:

Jakie mąż ma jeszcze inne zalety?

żonę, ma? wink

Wielokropek napisał/a:

Rozwiązań jest kilka:
- akceptujesz rzeczywistość
- decydujecie się na skorzystanie z pomocy mediatora (jedną z zasad mediacji jest jej dobrowolność)
- kończysz związek.

uważałbym z pisaniem "akceptujesz rzeczywistość"

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

26

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Klara, czy Ty go utrzymujesz? Jeśli on śpi do południa, potrafi na kilka godzin wyjechać gdzieś z matką, następnie spędza z nią czas oglądając telewizję, ma czas na czytanie książek w ciągu dnia,  to kiedy on pracuje zarobkowo?
Jeśli pracujesz na dwa etaty, niedosypiasz, do tego w domu ogarniasz wszystko, to trudno się dziwić, że jesteś poirytowana, brakuje Ci cierpliwości. Jednak podstawowym pytaniem jest; czy on zawsze był taki, czy zmienił się po ślubie, bo jeżeli taki był zawsze, to niestety widziały gały, co brały. Naiwnością jest wiara, że ktoś nagle zmieni się w innego człowieka, tylko dlatego, że wziął ślub.
Ciężko Ci będzie cokolwiek zmienić, a wyprowadzka też nie uczyni z niego innego człowieka, zresztą on najwyraźniej nie ma na nią ochoty.
Dostałaś już odpowiedzi jak ewentualnie zaradzić sytuacji, choć ja kiepsko to widzę. Zacznij może bardziej dbać o siebie i spróbuj ustalić jakiś podział obowiązków i faktycznie pomyśl o zaproponowaniu mu mediacji.

27 Ostatnio edytowany przez Senshi (2019-10-30 12:27:23)

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Dlaczego jako ambitna, samodzielna, pewnie ciekawa życia kobieta, wzięłaś sobie za męża takiego dzieciaka, nieporadnego życiowo, bez pasji ambicji, w dodatku z mamusią na głowie i ich toksyczną zależnością?! Teraz chyba płacisz cenę za to, że wzięłaś go byle by był, bo lepszy się może nie trafić. Tragedia. Nie wytrzymałabym z gościem dnia. Gdybym ja zapierdzielała na dwa etaty, nie daj bosze utrzymywała go, jeszcze wiedziała, że śpi do południa, no chyba bym go udusiła ze złości. Seksu w ogole by nie było. Tacy faceci sprawiają, że libido spada mi do poziomu podłogi.

I nie łudź się - ten człowiek się nie zmieni. To jakbyś żabę chciała zamienić w jednorożca. Tak został wychowany, że koło niego się skacze, chodzi na paluszkach i pieści a on jak król, siedzi na swym tronie. A Ty go kobieto obskakuj, jak matka. Jesteś matką - bis. To już za mocno wryte w jego program mózgu.

28 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-10-30 13:04:50)

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Senshi napisał/a:

Dlaczego jako ambitna, samodzielna, pewnie ciekawa życia kobieta, wzięłaś sobie za męża takiego dzieciaka, nieporadnego życiowo, bez pasji ambicji, w dodatku z mamusią na głowie i ich toksyczną zależnością?! Teraz chyba płacisz cenę za to, że wzięłaś go byle by był, bo lepszy się może nie trafić. Tragedia. Nie wytrzymałabym z gościem dnia. Gdybym ja zapierdzielała na dwa etaty, nie daj bosze utrzymywała go, jeszcze wiedziała, że śpi do południa, no chyba bym go udusiła ze złości. Seksu w ogole by nie było. Tacy faceci sprawiają, że libido spada mi do poziomu podłogi.

I nie łudź się - ten człowiek się nie zmieni. To jakbyś żabę chciała zamienić w jednorożca. Tak został wychowany, że koło niego się skacze, chodzi na paluszkach i pieści a on jak król, siedzi na swym tronie. A Ty go kobieto obskakuj, jak matka. Jesteś matką - bis. To już za mocno wryte w jego program mózgu.

wryte niestety mają wszystkie osoby, w tym układzie, autorka postu, syn i matka

do gry trzeba, minimum dwojga ...

dopóki świadomość się nie zmieni, to się nie zmieni, nawet w innej relacji

oczekiwanie odmiennych efektów na podstawie tych samych działań, prowadzi do wielu ciekawych konfliktów własnych

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

29

Odp: Zycie z mamisynkiem?

No z autorką tez nie najlepiej, skoro weszła w to wszystko.

30

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Senshi napisał/a:

No z autorką tez nie najlepiej, skoro weszła w to wszystko.

Myślę że ciężko, jest ocenić jeśli się przez coś nie przeszło, a widzi się przez okulary życiowe jakie się dostało

Nie o tą formę siły chodzi w życiu, nie o tą

Jest ona ciut daleka od tego czym kobiecość jest, wiele osób łapie że coś nie tak w życiu, nie halo

Gdy się kończą zaorywać, są pretensje interpretacje oceny osądy
Mądre teksty

To nawet o wspólnoty rozpoczęciu nie jest w stanie powiedzieć

A stary system taki właśnie model ma, hierarcjiczny, rodzice dzieci
Brak autonomii, w wyniku jej np nie osiągnięcia przez rodziców, powodów można mnożyć

Do tego dochodzi komunikacji impas

Jeśli samemu się z tym nic nie zrobi, samo się nie zmieni, ewentualnie kontrola się poglebi, ale nie znam nikogo zdrowo szczęśliwego z takiej relacji, chyba pantofelka lub amebe smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

31

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Dobry wieczór,
On próbuje niby mi pomagać, zastępuje mnie kiedy ja pracuje w drugim miejscu, tylko, że zawsze jest nic nie zrobione. Wiec wracam po 12 h, i muszę wszystko posprzątać, jeszcze zanim pójdę spać góruje obiad, prasuje i sprzątam. Wiem, moja wina, ze go nie angażuje ; rusza się bardzo wolno, jest niezorganizowany, wiec ja głupia idę i robię sama, pytacie dlaczego wyszłam za niego? Jasne, zawsze taki był, ale wiecie jak to się ma różowe okulary na nosie. Sama jestem sobie winna, szukam rozwiązania. Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi:) Może rzeczywiście za dużo wymagam, ale mi zależy, żeby na wszystko było, żebym się nie martwiła i rachunki itp. Mam 27 lat , czuje, ze mam trochę za dużo na barkach i czasami przez ten stres nie wytrzymuje.

32

Odp: Zycie z mamisynkiem?

A odpowiesz nam czy dalej bedziesz swoje

33

Odp: Zycie z mamisynkiem?
ja86 napisał/a:

Napisalas, ze jestes z nim, ze wyszlas za niego bo "dba o mnie, jest dobry"
Prosze Cie rozwin to, ale tak bardzo szczegolowo to rozwin. I poprosze o przyklady jego czynow a nie slow dobrze ?

Naprawde az w takiej desperacji bylas ? Nie mialas innych adoratorow ? I ... To on Cie zdobywal czy Ty jego (i jego mamusie). A moze kupilas go od mamusi ktora mu kazala sie z Toba ozenic ? Abo wygralas go z nia w karty ?

Tak, przepraszam.
Jak dba? Jak jestem chora to jedzie ze mną do lekarza, kiedy chce sobie coś kupić to on zawsze mi mówi ze mam sobie to kupić, no przywiezie mi kawę jak jest na mieście , jakieś jedzenie... mówić dużo mówi to akurat nie ma pokrycia w czynach, czasem zabierze mnie do kina na basen, ja kocham podróżować , jeszcze nigdzie mnie w sumie nie zabrał. Jeździmy tylko na jego zloty.
Miałam adoratorów, ale przy nim jakoś byłam pewna, że mnie nie będzie zdradzał. Miałam wcześniej partnera, który właśnie mnie oszukał i na panicznie się tego boje. Nie wiem czy ona kazała jemu się ze mną żenić, bardzo próbowała i próbuje teściowa mi schlebiać, tak chce mi pomagać we wszystkim, wyręczać.
Proszę nie zlinczuj mnie smile

34

Odp: Zycie z mamisynkiem?
Klara1992 napisał/a:

Dobry wieczór,
On próbuje niby mi pomagać, zastępuje mnie kiedy ja pracuje w drugim miejscu, tylko, że zawsze jest nic nie zrobione. Wiec wracam po 12 h, i muszę wszystko posprzątać, jeszcze zanim pójdę spać góruje obiad, prasuje i sprzątam. Wiem, moja wina, ze go nie angażuje ; rusza się bardzo wolno, jest niezorganizowany, wiec ja głupia idę i robię sama, pytacie dlaczego wyszłam za niego? Jasne, zawsze taki był, ale wiecie jak to się ma różowe okulary na nosie. Sama jestem sobie winna, szukam rozwiązania. Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi:) Może rzeczywiście za dużo wymagam, ale mi zależy, żeby na wszystko było, żebym się nie martwiła i rachunki itp. Mam 27 lat , czuje, ze mam trochę za dużo na barkach i czasami przez ten stres nie wytrzymuje.

Jeśli dobrze zrozumiałam; on nie ma żadnej pracy, tylko ewentualnie udaje, że Ci pomaga?
Czyli pracujesz po 12 h na dobę, żeby Was utrzymać, do tego obrabiasz cały dom i obsługujesz jego , a w nagrodę on czasem pójdzie z Tobą do lekarza i pozwoli Ci kupić coś sobie, za pieniądze na które tylko Ty pracujesz?????
Wierzyć się nie chce, że na własne życzenie oddałaś się w taką niewolę.
Nie zabrał Cię jeszcze w żadną podróż? To chyba raczej Ty będziesz go zabierała, bo koszty są po Twojej stronie. Nawet, jeśli uznamy, że małżeństwo, to wspólnota, to jednak nie da się ukryć, że podział sił jest zdecydowanie nierówny.
Może on jest upośledzony w jakimś stopniu, to by tłumaczyło intensywne zabiegi jego matki w celu znalezienia naiwnej, która przejmie pałeczkę po mamusi i zdejmie z jej barków uciążliwego, niedostosowanego społecznie synalka?
Ocknij się dziewczyno i uciekaj z tego grajdołu, bo lepiej nie będzie.

35

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Matko Boska! Jak Ty wytrzymujesz w takiej relacji? Nie wyobrazam sobie mieszkac z tesciowa, a juz na pewno nie wyobrazam sobie zeby maz ciagle z matka czas spedzal. Mimo, ze moja tesciowa jest duzo milsza.
Ty tyrasz na tego chlopa, sprzatasz, zajmujesz sie i on jeszcze strzela fochy na tydzien...

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

36

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Nie wiem co za rozowe okulary musialas miec.

Wiemyvjuz, ze to z Toba jest ewidentnie cos nie tak. Skoro dla Ciebie super parner to taki, ktory cie zabierze do lekarza (zawiezie tylko i rob co chcesz czy zalatwi lekarzy, zarejestruje itp ?) i pozwoli kupic rzeczy za Twoje wlasne pieniadze ...

Koniecznie idz na terapie. Lepiej byc samemu niz z kims takim

37

Odp: Zycie z mamisynkiem?
ja86 napisał/a:

Koniecznie idz na terapie. Lepiej byc samemu niz z kims takim

jakim? smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

38

Odp: Zycie z mamisynkiem?

Czytam to z przerażeniem.. Czy Twój facet w ogóle pracuje oprócz "pomagania" Tobie? Dlaczego nie ustalicie podziału obowiązków? Zrób listę, podziel na konkretne dni zadania i jak siedzi w domu niech zasuwa.
Facet mieszka normalnie z dwoma matkami. Obrabiacie go, Ty jeszcze na niego pracujesz, a on łaskawie zawiezie Cię do lekarza czy pozwoli coś kupić. Za ciężko zapracowane przez Ciebie pieniądze. Wyprowadzka nic nie da, wątpię żeby on w ogóle się wyprowadził. A Twoja teściowa ma złą relację z mężem i na jego miejsce naszykowała sobie właśnie syna. Akceptuje synową o tyle o ile musi, bo przecież syn potrzebuje seksu i młodej siły roboczej, ona się pożali na męża przy okazji i tak sobie żyjecie w radosnym trójkącie. Nie sprzątaj już po nim gaci jak pytasz co robić.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

39

Odp: Zycie z mamisynkiem?
chomik9911 napisał/a:

Facet mieszka normalnie z dwoma matkami. Obrabiacie go

dzięki takiemu układowi i wilk syty i owca cała, typowa polska zagrywka, efekt nadopiekuńczości drugim biegunem będzie kontrola wink krytyczna

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

40

Odp: Zycie z mamisynkiem?

[post przeniesiony]

Klara1992 napisał/a:

Kochani, pisze so Was znowu z prośba o pomoc, otóż jestem dwa lata po ślubie. Bardzo się z mężem kochamy, ale mój mąż bardzo długo mieszkał z rodzicami, ma nieodciętą pępowinę. Najpierw, kiedy mieszkaliśmy z jego rodzicami, nie mogłam nawet gotować dla mojego męża, teściowa obrażała się na mnie kiedy wchodziłam do kuchni, robiła synkowi śniadania i ciagle łaziła za nami. Kiedy zwracałam mężowi uwagę na to, ze mam dosyć tego trojkata to o. Nie rozumiał o co mi chodzi, uważał ze jego mama jest dobra i ze chce dobrze. Potem na parterze u teściów w domu otworzyliśmy swój interes, jak nam dobrze szło to byli zachwyceni a jak były problemy to teść ciagle mówił wszystkim, ze to moja wina bo ja chciałam mieć działalność. Rodzice mojego męża są zapatrzeni w niego jak w obrazek, nic nie wolno na niego powiedzieć... moj mąż jest porywczy, wiele razy wyrzucał mnie z domu teściów gdzie mamy firmę i groził rozwodem. Jego rodzice są po studiach, ciagle się wywyższają, moj mąż tez... Wydaje im się, ze są Bogami, a to moi rodzice ciagle nam dają pieniądze i pomagają. Ostatnio, po tym jak wyprowadziliśmy się do naszego mieszkania moj mąż stwierdził ze musimy kupić łóżko do domu teściów bo jak chcemy zostać na na noc to nie mamy gdzie spać, ja się nie zgodziłam bo szkoda mi pieniędzy wywalać skoro mamy łóżko w mieszkaniu. Wyszło na jaw, ze teściowa się wściekła ze spaliśmy u znajomych w święta, ze nie przyszliśmy do nich. Za każdym razem ja jestem wszystkiemu winna. Ostatnio mąż znowu wyrzucił mnie z firmy i zagroził rozwodem, bo nie zgodziłam się na kupno materaca. Pojechałam do rodziców spać, wcześniej wyprowadziłam się i zabrałam wszystkie rzeczy. Przyjechał po mnie i powiedział ze nie chce rozwodu tylko żebyśmy poszli na terapie. Jego rodzice nie odzywają się do mnie, nie schodzą na dół, nie odpowiadają na dzień dobry, a ja naprawdę nie zawiniłem tym razem. Moj mąż im tłumaczył, ale oni uważają ze to ja jestem najgorsza. Okropnie się czuje, bo przecież muszę przyjeżdżać do firmy. Pomóżcie, co mam robić? Nie chce ich przepraszać, przez dwa lata się wtrącali obarczali mnie wina za wszystko mam dosyć. sad

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018