Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Ponizszego posta napisalem na odpowiedz z dzialu: trudna milosc zdrada nalogi,

ale mysle ze moze tu tez sie przyda komus, bo dzieki Bogu nauczylem sie zyc jak czlowiek.





Nie wiem czy pomoge Ci tym co napisze,  ale moze ...?

Wiec napisze.

Za nastolatka mialem okres ze pilem do puadlego. Urwany film to byla u mnie norma.
Czasem budzilem sie z poduszka we krwi, i nie potrafilem sobie nic przypomniec, mialem tez wypadek samochodowy pod wplywem, na szczescie nikomu krzywdy nie zrobilem.
Mimo wszystko wtedy myslalem ze jestem  ?cool?.
Podobno bylem przystojny, kobiet sporo roznych, rowniez platnych, tak wtedy wybieralem i to mi imponowalo. Z czasem moja opinia z jednego z przystojniejszych i fajnych chlopakow zaczela spadac, ale nie mialo to dla mnie znaczenia. Wtedy sie zyje w ?innym swiecie?.

Zaraz napisze Ci dlaczego to pisze.

Jeden z moich kolegow zapil sie na smierc, inny przedawkowal leki po piciu, ja tez juz miewalem kolatania serca ale nic sobie z tego nie robilem, inni byli koledzy pija dalej, czesc odeszla, jesen zamarzl zima jak zasnal pijany.
Dzis mam prawie 40 lat, zona dzieci praca. Problemy jakies, jak wszyscy nie tylko tu na forum.
Mimo takiego stoczenia, bo tak trzeba to nazwac nigdy nie myslalem o sobie jako alkoholik mimo iz nim bylem. Pozyczalem kase od znajomych, gdzie sie dalo sprzedawalem cos zawsze zeby miec kase. Pozyczylem tu by oddac tam ale zawsze cos na picie zostalo. Nie pilem tylko w weekendy, pilem caly tydzien zaraz po szkole dalej jesli bylem w szkole tego dnia.
Moim zdaniem mozna wyjsc z takiego bagna, moze i gorszego. Podsztawa jednak jest by chciec cos zmienic w zyciu. A jesli Twoj Tato che to juz jest dobrze.

Moje zycie odmienil jeden dzien.
Tak, z dnia na dzien stalem sie innym czlowiekiem mimo iz trudno w to uwierzyc. A mianowicie po wielu latach zawitalem do kosciola. Duza uroczystosc w domu i chcialem tez byc obecny. Tyle ze ja tam zaszedlem wczesniej, nie na msze.
Usiadlem w lawce i zaczalem myslec nad swoim zyciem. Co mam co osiagnalem co jest dla mnie wazne cos sie liczy, kogo kocham, i jaki jest cel mojego zycia. I wtedy zdalem sobie sprawe ze tak naprawde czlowiekowi do szczescia nie jest wiele potrzeba. To moze zabrzmi smiesznie ale ja wtedy rozmawialem z Bogiem, i zrozumialem ze wszystko to co mamy nie ma znaczenia. Licza sie tylko ludzie, bliscy. Pomyslalem wtedy o rodzicach rodzenstwu co oni maja z kogos takiego jak ja. I wtedy tam w kosciele postanowilem sie zmienic nie dla siebie a dla nich. Wyszed wtedy z tego kosciola zupelnie ktos inny. Zaraz potem (po ok miesiacu) poznalem obecna Zone. I tak mi juz zostalo. Do dzis dnia mimo iz stac mnie nie dbam o sprawy materialne. Zagonilem sie troche przy dorabianiu ale to dla rodziny chcialem (co tez bylo malo madre bo nie tego im bylo trzeba a mnie). Zrozumialem to z czasem.

Wtedy na uroczystosci rodzinnej sie nie upilem, wszyscy byli w szoku. Dawni znajomi zaczeli mnie zapraszac na kawe. Nigdy nie bylem w AA, nawet nie uwazalem siebie za kogos z AA (co nie znaczy ze nie sa potrzebni bo pewnie pomagaja), co nie znaczy tez ze sie tam nie nadawalem bo pewnie tak.

Nie jest tez tak ze nie pijam, bo nie chce zebyscie tak pomysleli, i nie bede klamal ze tak jest bo nie jest. Ale nie chodze po knajpach, z kolegami. Wypije czasem troche winka z Zona jak dzieci spia. Czasem drinka, nie jest to regularnie. Raz w tygodniu drink czy dwa. Mam alkohol w domu ale wiekszosc stoi. Nie topie w nim zali jak jestem zly. Nauczylem sie kontrolowac. Jesli piwo to jedno. I ani mnie nie ciagnie do nastepnego a nawet i czasem zostawiam albo oddam troche Zone.

Mysle ze zakaz sprawia ze nas ciagnie do tego. Ja sobie niczego nie zabranialem. Chcialem sie zmienic dla bliskich i to byl cel. Oni nic mi nie mowili tylko obserwowali. Nie upilem sie juz pozniej, pijam aklohol ale z umiarem i wtedy gdy ja chce. Nie mam problemu by odmowic, gdy jestem samochodem albo na imprezie i Zona ma ochote na drinka spokojnie mowie ze nie ma problemu moge prowadzic. Zjem ciasto wypije kawe i cole. Na poczatku meska czesc protestowala ale ja jestem swiadom tego co robie i decyzje sa moje, mam w nosie czy to sie im spodoba czy nie. Z czasem sie przyzwyczaili ze raz posiedze przy drinku a innym razem powiem NIE dziekuje.

Przeczytaj to Tacie jesli chcesz, jesli nie to nie. Ale niech sobie nawet sam wejdzie do kosciola i pomysli czy naprawde takiego zycia chce. Czy nie warto sie zmienic dla kochanej corki, zony, wnukow kiedys? Do tego nie potrzeba pieniedzy tylko szczerych checi. Zamiast pic lepiej isc na spacer. Zobaczyc jaki swiat jest piekny nawet w taka pogode. Zawsze jest jakis urok zawsze warto walczyc. Czasem takei przemyslenia w samotnosci potrafia duzo, a kosciol jest idealnym miejscem ktory zmienil tez moje zycie na zawsze. Rozmowa z Bogiem na osobnosci. Niech pomysli o Was bo to jest to co ma najcenniejsze, i warto dla Was sie zmieniac.

Pierwszy krok jest Jego ? chciec! A Boga tez nie ma sie co wstydzic.

Dzis staram sie dawac dobry przyklad dla dzieci tez dlatego ze chce. Nie zamierzam ukrywac swojej rzeszlosci (Zona ja zna) ale chce ja kiedys opowiedziec (mam synow) i chce zeby wiedzieli ze w zyciu mozna wszystko jak sie chce.

Znam mlodszego chlopaczka, jedynak. Rodzice wysylaja go od osrodka do osrodka od kilku lat. A on wraca i to samo. Ale on nie chce sie zmienic. Oni sa zbyt dobrzy dla niego i on tego nie docenia a oni z zalu w to brna.
I uwazam ze nie da sie zmienic nikogo jesli sama zainteresowana osoba nie bedzie chciala. Na sile sie nie da, tak jak i nic nie da gadanie. Po tym dalej sie pije, znam to bo przez to przechodzilem.

Chciec ? to jest pierwszyy krok, bez tego sie nie da.

Jesli Twoj Tato pije z kolegami mozesz postarac sie zorganizowac mu czas, zabrac go na spacer by wiedzial ze Cie ma. Rozmawiajcie sobie na rozne tematy. Nie specjalnie o jego problemach z piciem, o pogodzie, powspominaj cos jak bylas mala. Tylko tak jak bys chciala z ojcem - szczerze.
Powiedz mu ze jestes duna ze chce z tego wyjsc, to tez potrafi zmotywowac.

Zycze szczescia Wam a jemu Woli zmiany, i wiary ze moze, jesli tylko bedzie chciec. Bo moze tylko trzeba w to uwierzyc.

I naprawde polecam szczera rozmowe z Bogiem. Tato i On sami w kosciele, nawet jesli nie wierzy w Boga zajdz Tam z nim przypadkowo.
Bog pomaga ale od siebie tez trzeba cos dac. I nie ma sie co wstydzic, a jesli nie chce, czy jednak sie wsydzi niech idzie sam wieczorem.

Ja jak mam problemy to zamiast sie upijac ide wlasnie tam, do kosciola, do Boga i tam sobie na nowo uswiadamiam co tak naprawde ma w zyciu znaczenie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Wszystko ladnie i pieknie, ale po pierwsze znam kogos kto tak sie Bogiem uleczyl niedawno, i dalej sie meczy- bo Bog to placebo , a nie terapia u psychiatry. Wiec wiecznie dzialac nie bedzie, a przynajmniej nie bez leczenia.

A druga rzecz to tekst , ktory bardzo mi sie nie podoba
"nawet jesli nie wierzy w Boga zajdz Tam z nim przypadkowo."
Ja nie wierze w boga, tego o ktorym mowisz, ani w zadnego innego. Gdybym miala problemy z alkoholem albo narkotykami, albo jakiekolwiek inne tego typu to byloby to obrzydliwe, gdyby moja rodzina tak probowala mnie 'leczyc'. Poprzez cos w co nie wierze i nigdy nie wierzylam. To brak szacunku.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

3

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Droga Nino,

nikogo nie zmuszam do niczego.

Opisałam część swojego życia. Część życia z którego nie jestem dumny ale które jednak miało miejsce i którego nie zamierzam się wypierać bo to była prawda. Tak było.

Szanuje Ciebie i to że nie wierzysz, Twoje poglądy, masz do tego prawo. To jest forum i masz prawo mieć własne zdanie i tu i w życiu tak jak i ja. Każdy z nas ma własne życie i od nas samych zależy jak je przeżyjemy.

U mnie trwało to ładnych kilka lat. Czy nie działa? Mam inne zdanie.
Znam siebie wiem jak wyglądało moje życie kiedyś a wiem jak wygląda dziś, od ok 13 lat żyje inaczej, wolny od nałogu i nic nie musze. Robię coś bo tego chcę. Rzeczy materialne mnie nie bawią, staram się pomagać znajomym i nie tylko. To daje mi więcej radości i zadowolenia z życia nawet jeśli nie wszystko zawsze jest tak jakbym sobie tego życzył. Nic też nie musze sobie ani nikomu innemu udowadniać. Zmieniłem się bo chciałem i jest mi z tym dobrze tak jak jest i te przemyślenia w kościele mi pomogły.

Nikogo nie zmuszam żeby w to wierzył. Nie zmuszam do wiary w Boga. Nie namawiam na siłę. Napisałem bo może kogoś natchnie do przemyśleń. Może ktoś spróbuje. Co ma ktoś taki do stracenia? Nic. A do zyskania? Wszystko.

Uważam że nie ma do tego lepszego miejsca niż kościół. Kościół to miejsce gdzie każdy może przyjść nawet jeśli się nie wierzy w Boga, jest wyciszenie i atmosfera idealna do tego. Tam autorka nie pisała czy jest wierząca. Ja też lata nie byłem wcześniej w kościele.

A brak szacunku? Gdybyś mnie wtedy widziała lata temu nie miałabyś do mnie szacunku.

Ale jest tam też napisane o znajomym, jedynaku którego rodzice z miłości dają z ośrodka do ośrodka. A on nic, zero szacunku do rodziców, to czy on ma szacunek sam do siebie skoro się tak dalej stacza?

Trzeba szanować innych jeśli chce się być szanowanym.

Skoro mi się udało uważam że można i że działa. Dlatego tam odpisałem. I dałem, i daje radę bez lekarza przez 13 lat.

pozdrawiam smile

4

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

To Pan Bóg odpowiada za wszelkie trwałe pomyślności i szczęście. Wystarczy się do Niego zwrócić. Cieszę się że Tobie pomógł w jednej chwili. Bo ja byłem tak oporny że mnie wyciągał przez 5 lat z moich różnych bagien. 2 tysiące lat temu Jezus, który chodził po ziemi, właśnie w jednej chwili uzdrawiał i nawracał ludzi. Szkoda że tak mało ludzi wierzy w to co się działo 2 tysiące lat temu. Teraz dużo ludzi zaczyna uważać że to stare i niemodne. Może i tak, ale jakże prawdziwe i uleczające. Jezus Chrystus i Pan Bóg są sprawcą wszelkiej pomyślności, dobrego myślenia i szczęścia. Wystarczy tylko zwrócić się do Pana Boga o pomoc. On pomoże w dokonaniu reszty. Dobro przyjdzie prędzej czy później, wystarczy raz poprosić o pomoc, a co nie mówić żeby prosić cały czas. Ja prosiłem 5 lat !! I pomoc otrzymałem o jakiej mi się nie śniło. Jestem normalnym człowiekiem. Dziękuję Ci Boże.

5

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Mam takiego przyjaciela i brata zarazem z okolic Łodzi. Dawał swego czasu swoje świadectwa o tym jak Bóg działał na niego gdy jeszcze był katolikiem. [Dla rozeznania nie jesteśmy świadkami, jesteśmy Bożymi dziećmi narodzonymi przez ofiarę Jezusa Chrystusa (odnośniki do bycia dziećmi Boga -ew.Jana 1, ew.Jana 3, ew.Marka 16:15-20,list do rzymian 10:9-13)]. Paweł opowiadał, że szukając Boga [nie znał wówczas drogi Pańskiej jako tej ewidentnej] często mając problem modlił się w zaciszu klasztoru w swoim mieście.Kiedy rzucał palenie prosił "Panie Boże chce rzucić palenie pomóż mi" i po 5 dniach już nie palił do dziś.Kiedy miał krwiaka na mózgu bo ktoś go pobił a lekarze dawali mu pół roku, znów się modlił:"Panie Boże jestem młody, chciałbym jeszcze żyć, ale Twoja wola niech się spełni a nie moja" i kilka dni po tym na badaniach okazało się że nie ma krwiaka.Znam całe masy takich świadectw z żyć moich braterstw [swoje też mam] i wiem, że Bóg wyrywa ludzi ze świata i wszczepia do krzewu winnego którym jest Jezus.Więc być może pewnego dnia poznasz prawdziwą drogę Pańską stanie Ci na drodze ewangelista [jeśli tylko będziesz tego chciał] który pokaże Ci jak zostać zbawionym i dojść do poznania Prawdy która Cię wyzwoli.Wszystko zależy od tego czy będziesz chciał być owca Chrystusa czy kozłem szatana.
Elune

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie
Elune napisał/a:

Mam takiego przyjaciela i brata zarazem z okolic Łodzi. Dawał swego czasu swoje świadectwa o tym jak Bóg działał na niego gdy jeszcze był katolikiem. [Dla rozeznania nie jesteśmy świadkami, jesteśmy Bożymi dziećmi narodzonymi przez ofiarę Jezusa Chrystusa (odnośniki do bycia dziećmi Boga -ew.Jana 1, ew.Jana 3, ew.Marka 16:15-20,list do rzymian 10:9-13)]. Paweł opowiadał, że szukając Boga [nie znał wówczas drogi Pańskiej jako tej ewidentnej] często mając problem modlił się w zaciszu klasztoru w swoim mieście.Kiedy rzucał palenie prosił "Panie Boże chce rzucić palenie pomóż mi" i po 5 dniach już nie palił do dziś.Kiedy miał krwiaka na mózgu bo ktoś go pobił a lekarze dawali mu pół roku, znów się modlił:"Panie Boże jestem młody, chciałbym jeszcze żyć, ale Twoja wola niech się spełni a nie moja" i kilka dni po tym na badaniach okazało się że nie ma krwiaka.Znam całe masy takich świadectw z żyć moich braterstw [swoje też mam] i wiem, że Bóg wyrywa ludzi ze świata i wszczepia do krzewu winnego którym jest Jezus.Więc być może pewnego dnia poznasz prawdziwą drogę Pańską stanie Ci na drodze ewangelista [jeśli tylko będziesz tego chciał] który pokaże Ci jak zostać zbawionym i dojść do poznania Prawdy która Cię wyzwoli.Wszystko zależy od tego czy będziesz chciał być owca Chrystusa czy kozłem szatana.
Elune

Co trzeba robic żeby być zbawionym? Jakie postepowanie należy uczynic?

Veritas in omnem partem sui eadem est

7

Odp: Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie
Elune napisał/a:

Mam takiego przyjaciela i brata zarazem z okolic Łodzi. Dawał swego czasu swoje świadectwa o tym jak Bóg działał na niego gdy jeszcze był katolikiem.

To co już nie jest katolikiem?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Jak Bog pomogl mi zrozumiec zycie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018