Cześć wszystkim!
Nie mam za bardzo do kogo zwrócić się z pewną kwestią, stąd wpis na forum. Jestem tutaj nowa.
Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Ja mam 28 lat, on ma 30. Oboje jesteśmy aktywni zawodowo. Ja mam specyficzną pracę bo mam nieco więcej luzu w niej, nie mam tylu obowiązków. On natomiast mówił, że często pracuje w terenie lub ma dużo papierkowej roboty czy też wisi na telefonie rozmawiając z klientami.
Szybko nam wszystko poszło z naszą relacją. Poznaliśmy się na portalu randkowym. Po trzecim spotkaniu oboje zawiesiliśmy konta. Ja od początku zakomunikowałam moje potrzeby i standardy. Jemu to zaimponowało i sam zadeklarował zawieszenie konta, potem ja to zrobiłam. Mieliśmy tydzień przerwy na mój urlop zaplanowany już wcześniej, zanim się poznaliśmy. Wróciłam, zaczęliśmy się spotykać regularnie. Oficjalnie jesteśmy razem, rozmawialiśmy o tym.
Jest to chłopak po przejściach, ma za sobą kilka wieloletnich związków. Od zawsze był długodystansowcem.
Od początku znajomosci mówił, że dużo pracuje. Nie odczuwałam tego na sobie, bo kontakt mieliśmy prawie cały czas z odstępem czasami kilku godzin, gdy ja nie mogłam odpisać lub on. Widujemy się regularnie. Zwykle środa wieczór na +/- 3h oraz weekendy (sobota od popołudnia z nocowaniem do wczesnego popołudnia w niedzielę). Widujemy się tak, bo teraz mówił, że faktycznie ma trudny moment w pracy albo chce odreagować na siłowni, dodatkowo studiuje i co dwa tygodnie ma zajęcia ale mimo wszystko się widujemy w weekendy. Dajemy sobie przestrzeń na inne rzeczy poza sobą. Mimo wszystko jak dla mnie rzadko się widujemy, bo zawsze z moimi poprzednimi mężczyznami widywałam się częściej. A każda dłuższa rozłąka powodowała we mnie niepewność i głupie myśli. I tak jest też teraz. Nie ma natomiast regulaminu ile kto powinien się ze sobą spotykać, więc z tym nic nie zrobię ale możecie się wypowiedzieć w tej kwestii.
Na przełomie miesiąca nasz kontakt w ciągu dnia zmienił się. On nie pisze sam z siebie w ciągu dnia, a jeśli już to baaardzo rzadko. Ja napisze mu coś miłego albo na dzień dobry i wiadomość wisi bez odpowiedzi przez kilka godzin albo cały czas. Myślałam, że to kwestia internetu(choć wcześniej nie było tego problemu), więc zaczęłam pisać SMS. Ale wyglada to tak samo. Na samym początku nie dzwoniliśmy do siebie tylko pisaliśmy. Teraz nie piszemy, albo bardzo rzadko ale za to on dzwoni wieczorem i rozmawiamy nawet godzinę w zależności od czasu. Ale staramy się dowiedzieć jak nam minął dzień, on też dużo pyta i interesuje się, planuje.
Zakomunikowałam mu, że doskwiera mi brak kontaktu gdy się nie widzimy, że miło jest dostać od niego wiadomość w ciągu dnia albo gdy odpisze. Że przykro mi, gdy moja wiadomość na dzień dobry jest olewana. Wyjaśniłam, że nie jest to na zasadzie kontroli co robi w danym czasie ale po prostu troski, komunikacji, zainteresowania, zakomunikowania „myślę o Tobie”. On powiedział, że gdy jest w pracy to zajmuje się tylko pracą i nie ma czasu pisać. A jak ma przerwę to idzie na obiad i chce go zjeść w spokoju od roboty i telefonów. Pomyślałam, że może wtedy właśnie mógłby napisać coś krótkiego jak mija mu czas czy odpisać cokolwiek, ale już tego nie skomentowałam... Zrobiło mi się przykro, że on nie czuje takiej potrzeby. Powiedziałam tylko, że rozumiem, ale żeby miał na uwadze też moje potrzeby i możemy ustalić jakieś minimum niewymuszone, na spokojnie, dla nas obojga a nie dlatego, że on tak zdecydował sam i ja mam się dostosować. Rozumiem jego potrzeby względem przestrzeni czy zajęcia się jedną rzeczą na raz typu praca, ale dla mnie kontakt poza rozmowami telefonicznymi jest też ważny, podtrzymujący relację.
Nie jest to typ romantyka, flirciarza. Nie umie w podteksty, nie umie w komplementy. Usłyszę coś miłego i wtedy traktuje to jak „święto”. On zdecydowanie bardziej pokazuje wszystko niż to komunikuje. Wydaje mi się, że jego doświadczenia go tak zamknęły ale mówił, że chce wejść w związek, jest gotowy i ze mną mu dobrze i chce spróbować. I idzie nam dobrze, poza tym brakiem komunikacji w ciągu dnia.
Zastanawia mnie czy wszystko jest na pewno ok. Wcześniej pracował i nie stało to na przeszkodzie by pisał w godzinach pracy. Raczej nic się nie zmienia między nami bo na żywo, gdy jesteśmy razem jest bardzo dobrze. Bez mydlenia oczu jest naprawdę dobrze. Łapie za rękę, dba o to byśmy coś sensownego robili, całuje, przytula, wychodzi z inicjatywą kolejnych spotkań, rozmawiamy na tematy poważne ale i śmieszkowe. Dopytuje, docieka o moje życie i naszą relację itp. Czuje się zaopiekowana i ważna gdy jestem w jego towarzystwie. Jest naprawdę dobrze. Tylko mi doskwiera, że nie ma tego kontaktu. Komunikowałam mu to dwukrotnie ale nie tak dosadnie. Dawałam informacje, mówiłam jasno czego oczekuje. Bez efektów. Cały czas mówił, że jak jest w pracy to zajmuje się tylko pracą - niczym innym.
Moja niepewność może być spowodowana zwykłym lękiem lub obawą o to, że nie jestem ważna. Albo, że pewnego dnia raz nie zadzwoni, potem kolejny i tak będzie cisza i koniec.
Chciałabym poczuć się zauważona, doceniona, wiecie o co chodzi... Zawsze uważałam, że komunikacja w każdej relacji jest bardzo ważna. Rozmowa, komunikowanie potrzeb, zasad, trosk. Ale nie chcę go przytłoczyć i osaczyć, gdy pewnego dnia podejmę decyzje „porozmawiajmy o tym” i zacznę z grubej rury gdy będę już wulgaryzm tym.
Wiem, że nie raz pomagaliście tu osobom z problemami mniejszymi lub większymi.
Chciałabym poznać wasz punkt widzenia.
Jeśli umknęły mi jakieś szczegóły to na bieżąco będę starać się odpisać lub coś dodać.
Czekam na wasze opinie.
Pozdrawiam