netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy komunikacja w związku jest ważna?

37 odpowiedzi2 466 wyświetleńzałożony przez Magmaluna, 17.10.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy komunikacja w związku jest ważna?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-17 08:52:40)

Temat: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Cześć wszystkim!
Nie mam za bardzo do kogo zwrócić się z pewną kwestią, stąd wpis na forum. Jestem tutaj nowa.

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Ja mam 28 lat, on ma 30. Oboje jesteśmy aktywni zawodowo. Ja mam specyficzną pracę bo mam nieco więcej luzu w niej, nie mam tylu obowiązków. On natomiast mówił, że często pracuje w terenie lub ma dużo papierkowej roboty czy też wisi na telefonie rozmawiając z klientami.

Szybko nam wszystko poszło z naszą relacją. Poznaliśmy się na portalu randkowym. Po trzecim spotkaniu oboje zawiesiliśmy konta. Ja od początku zakomunikowałam moje potrzeby i standardy. Jemu to zaimponowało i sam zadeklarował zawieszenie konta, potem ja to zrobiłam. Mieliśmy tydzień przerwy na mój urlop zaplanowany już wcześniej, zanim się poznaliśmy. Wróciłam, zaczęliśmy się spotykać regularnie. Oficjalnie jesteśmy razem, rozmawialiśmy o tym.
Jest to chłopak po przejściach, ma za sobą kilka wieloletnich związków. Od zawsze był długodystansowcem.

Od początku znajomosci mówił, że dużo pracuje. Nie odczuwałam tego na sobie, bo kontakt mieliśmy prawie cały czas z odstępem czasami kilku godzin, gdy ja nie mogłam odpisać lub on. Widujemy się regularnie. Zwykle środa wieczór na +/- 3h oraz weekendy (sobota od popołudnia z nocowaniem do wczesnego popołudnia w niedzielę). Widujemy się tak, bo teraz mówił, że faktycznie ma trudny moment w pracy albo chce odreagować na siłowni, dodatkowo studiuje i co dwa tygodnie ma zajęcia ale mimo wszystko się widujemy w weekendy. Dajemy sobie przestrzeń na inne rzeczy poza sobą. Mimo wszystko jak dla mnie rzadko się widujemy, bo zawsze z moimi poprzednimi mężczyznami widywałam się częściej. A każda dłuższa rozłąka powodowała we mnie niepewność i głupie myśli. I tak jest też teraz. Nie ma natomiast regulaminu ile kto powinien się ze sobą spotykać, więc z tym nic nie zrobię ale możecie się wypowiedzieć w tej kwestii.

Na przełomie miesiąca nasz kontakt w ciągu dnia zmienił się. On nie pisze sam z siebie w ciągu dnia, a jeśli już to baaardzo rzadko. Ja napisze mu coś miłego albo na dzień dobry i wiadomość wisi bez odpowiedzi przez kilka godzin albo cały czas. Myślałam, że to kwestia internetu(choć wcześniej nie było tego problemu), więc zaczęłam pisać SMS. Ale wyglada to tak samo. Na samym początku nie dzwoniliśmy do siebie tylko pisaliśmy. Teraz nie piszemy, albo bardzo rzadko ale za to on dzwoni wieczorem i rozmawiamy nawet godzinę w zależności od czasu. Ale staramy się dowiedzieć jak nam minął dzień, on też dużo pyta i interesuje się, planuje.

Zakomunikowałam mu, że doskwiera mi brak kontaktu gdy się nie widzimy, że miło jest dostać od niego wiadomość w ciągu dnia albo gdy odpisze. Że przykro mi, gdy moja wiadomość na dzień dobry jest olewana. Wyjaśniłam, że nie jest to na zasadzie kontroli co robi w danym czasie ale po prostu troski, komunikacji, zainteresowania, zakomunikowania „myślę o Tobie”. On powiedział, że gdy jest w pracy to zajmuje się tylko pracą i nie ma czasu pisać. A jak ma przerwę to idzie na obiad i chce go zjeść w spokoju od roboty i telefonów. Pomyślałam, że może wtedy właśnie mógłby napisać coś krótkiego jak mija mu czas czy odpisać cokolwiek, ale już tego nie skomentowałam... Zrobiło mi się przykro, że on nie czuje takiej potrzeby. Powiedziałam tylko, że rozumiem, ale żeby miał na uwadze też moje potrzeby i możemy ustalić jakieś minimum niewymuszone, na spokojnie, dla nas obojga a nie dlatego, że on tak zdecydował sam i ja mam się dostosować. Rozumiem jego potrzeby względem przestrzeni czy zajęcia się jedną rzeczą na raz typu praca, ale dla mnie kontakt poza rozmowami telefonicznymi jest też ważny, podtrzymujący relację.
Nie jest to typ romantyka, flirciarza. Nie umie w podteksty, nie umie w komplementy. Usłyszę coś miłego i wtedy traktuje to jak „święto”. On zdecydowanie bardziej pokazuje wszystko niż to komunikuje. Wydaje mi się, że jego doświadczenia go tak zamknęły ale mówił, że chce wejść w związek, jest gotowy i ze mną mu dobrze i chce spróbować. I idzie nam dobrze, poza tym brakiem komunikacji w ciągu dnia.

Zastanawia mnie czy wszystko jest na pewno ok. Wcześniej pracował i nie stało to na przeszkodzie by pisał w godzinach pracy. Raczej nic się nie zmienia między nami bo na żywo, gdy jesteśmy razem jest bardzo dobrze. Bez mydlenia oczu jest naprawdę dobrze. Łapie za rękę, dba o to byśmy coś sensownego robili, całuje, przytula, wychodzi z inicjatywą kolejnych spotkań, rozmawiamy na tematy poważne ale i śmieszkowe. Dopytuje, docieka o moje życie i naszą relację itp. Czuje się zaopiekowana i ważna gdy jestem w jego towarzystwie. Jest naprawdę dobrze. Tylko mi doskwiera, że nie ma tego kontaktu. Komunikowałam mu to dwukrotnie ale nie tak dosadnie. Dawałam informacje, mówiłam jasno czego oczekuje. Bez efektów. Cały czas mówił, że jak jest w pracy to zajmuje się tylko pracą - niczym innym.

Moja niepewność może być spowodowana zwykłym lękiem lub obawą o to, że nie jestem ważna. Albo, że pewnego dnia raz nie zadzwoni, potem kolejny i tak będzie cisza i koniec.
Chciałabym poczuć się zauważona, doceniona, wiecie o co chodzi... Zawsze uważałam, że komunikacja w każdej relacji jest bardzo ważna. Rozmowa, komunikowanie potrzeb, zasad, trosk. Ale nie chcę go przytłoczyć i osaczyć, gdy pewnego dnia podejmę decyzje „porozmawiajmy o tym” i zacznę z grubej rury gdy będę już wulgaryzm tym.

Wiem, że nie raz pomagaliście tu osobom z problemami mniejszymi lub większymi.
Chciałabym poznać wasz punkt widzenia.
Jeśli umknęły mi jakieś szczegóły to na bieżąco będę starać się odpisać lub coś dodać.

Czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam

2

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:

Cześć wszystkim!
Nie mam za bardzo do kogo zwrócić się z pewną kwestią, stąd wpis na forum. Jestem tutaj nowa.

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Ja mam 28 lat, on ma 30. Oboje jesteśmy aktywni zawodowo. Ja mam specyficzną pracę bo mam nieco więcej luzu w niej, nie mam tylu obowiązków. On natomiast mówił, że często pracuje w terenie lub ma dużo papierkowej roboty czy też wisi na telefonie rozmawiając z klientami.

Szybko nam wszystko poszło z naszą relacją. Poznaliśmy się na portalu randkowym. Po trzecim spotkaniu oboje zawiesiliśmy konta. Ja od początku zakomunikowałam moje potrzeby i standardy. Jemu to zaimponowało i sam zadeklarował zawieszenie konta, potem ja to zrobiłam. Mieliśmy tydzień przerwy na mój urlop zaplanowany już wcześniej, zanim się poznaliśmy. Wróciłam, zaczęliśmy się spotykać regularnie. Oficjalnie jesteśmy razem, rozmawialiśmy o tym.
Jest to chłopak po przejściach, ma za sobą kilka wieloletnich związków. Od zawsze był długodystansowcem.

Od początku znajomosci mówił, że dużo pracuje. Nie odczuwałam tego na sobie, bo kontakt mieliśmy prawie cały czas z odstępem czasami kilku godzin, gdy ja nie mogłam odpisać lub on. Widujemy się regularnie. Zwykle środa wieczór na +/- 3h oraz weekendy (sobota od popołudnia z nocowaniem do wczesnego popołudnia w niedzielę). Widujemy się tak, bo teraz mówił, że faktycznie ma trudny moment w pracy albo chce odreagować na siłowni, dodatkowo studiuje i co dwa tygodnie ma zajęcia ale mimo wszystko się widujemy w weekendy. Dajemy sobie przestrzeń na inne rzeczy poza sobą. Mimo wszystko jak dla mnie rzadko się widujemy, bo zawsze z moimi poprzednimi mężczyznami widywałam się częściej. A każda dłuższa rozłąka powodowała we mnie niepewność i głupie myśli. I tak jest też teraz. Nie ma natomiast regulaminu ile kto powinien się ze sobą spotykać, więc z tym nic nie zrobię ale możecie się wypowiedzieć w tej kwestii.

Na przełomie miesiąca nasz kontakt w ciągu dnia zmienił się. On nie pisze sam z siebie w ciągu dnia, a jeśli już to baaardzo rzadko. Ja napisze mu coś miłego albo na dzień dobry i wiadomość wisi bez odpowiedzi przez kilka godzin albo cały czas. Myślałam, że to kwestia internetu(choć wcześniej nie było tego problemu), więc zaczęłam pisać SMS. Ale wyglada to tak samo. Na samym początku nie dzwoniliśmy do siebie tylko pisaliśmy. Teraz nie piszemy, albo bardzo rzadko ale za to on dzwoni wieczorem i rozmawiamy nawet godzinę w zależności od czasu. Ale staramy się dowiedzieć jak nam minął dzień, on też dużo pyta i interesuje się, planuje.

Zakomunikowałam mu, że doskwiera mi brak kontaktu gdy się nie widzimy, że miło jest dostać od niego wiadomość w ciągu dnia albo gdy odpisze. Że przykro mi, gdy moja wiadomość na dzień dobry jest olewana. Wyjaśniłam, że nie jest to na zasadzie kontroli co robi w danym czasie ale po prostu troski, komunikacji, zainteresowania, zakomunikowania „myślę o Tobie”. On powiedział, że gdy jest w pracy to zajmuje się tylko pracą i nie ma czasu pisać. A jak ma przerwę to idzie na obiad i chce go zjeść w spokoju od roboty i telefonów. Pomyślałam, że może wtedy właśnie mógłby napisać coś krótkiego jak mija mu czas czy odpisać cokolwiek, ale już tego nie skomentowałam... Zrobiło mi się przykro, że on nie czuje takiej potrzeby. Powiedziałam tylko, że rozumiem, ale żeby miał na uwadze też moje potrzeby i możemy ustalić jakieś minimum niewymuszone, na spokojnie, dla nas obojga a nie dlatego, że on tak zdecydował sam i ja mam się dostosować. Rozumiem jego potrzeby względem przestrzeni czy zajęcia się jedną rzeczą na raz typu praca, ale dla mnie kontakt poza rozmowami telefonicznymi jest też ważny, podtrzymujący relację.
Nie jest to typ romantyka, flirciarza. Nie umie w podteksty, nie umie w komplementy. Usłyszę coś miłego i wtedy traktuje to jak „święto”. On zdecydowanie bardziej pokazuje wszystko niż to komunikuje. Wydaje mi się, że jego doświadczenia go tak zamknęły ale mówił, że chce wejść w związek, jest gotowy i ze mną mu dobrze i chce spróbować. I idzie nam dobrze, poza tym brakiem komunikacji w ciągu dnia.

Zastanawia mnie czy wszystko jest na pewno ok. Wcześniej pracował i nie stało to na przeszkodzie by pisał w godzinach pracy. Raczej nic się nie zmienia między nami bo na żywo, gdy jesteśmy razem jest bardzo dobrze. Bez mydlenia oczu jest naprawdę dobrze. Łapie za rękę, dba o to byśmy coś sensownego robili, całuje, przytula, wychodzi z inicjatywą kolejnych spotkań, rozmawiamy na tematy poważne ale i śmieszkowe. Dopytuje, docieka o moje życie i naszą relację itp. Czuje się zaopiekowana i ważna gdy jestem w jego towarzystwie. Jest naprawdę dobrze. Tylko mi doskwiera, że nie ma tego kontaktu. Komunikowałam mu to dwukrotnie ale nie tak dosadnie. Dawałam informacje, mówiłam jasno czego oczekuje. Bez efektów. Cały czas mówił, że jak jest w pracy to zajmuje się tylko pracą - niczym innym.

Moja niepewność może być spowodowana zwykłym lękiem lub obawą o to, że nie jestem ważna. Albo, że pewnego dnia raz nie zadzwoni, potem kolejny i tak będzie cisza i koniec.
Chciałabym poczuć się zauważona, doceniona, wiecie o co chodzi... Zawsze uważałam, że komunikacja w każdej relacji jest bardzo ważna. Rozmowa, komunikowanie potrzeb, zasad, trosk. Ale nie chcę go przytłoczyć i osaczyć, gdy pewnego dnia podejmę decyzje „porozmawiajmy o tym” i zacznę z grubej rury gdy będę już wulgaryzm tym.

Wiem, że nie raz pomagaliście tu osobom z problemami mniejszymi lub większymi.
Chciałabym poznać wasz punkt widzenia.
Jeśli umknęły mi jakieś szczegóły to na bieżąco będę starać się odpisać lub coś dodać.

Czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam

Nie traktuj mojej odpowiedzi jako pewnik, ale:

1. Skoro na początku pisał i znajdował czas, nawet podczas przerwy na posiłek - to znaczy, że coś się z jego strony zmieniło.
2. Napisanie smsa trwa do 10 sekund. Gdyby chciał znaleźć czas, to by znalazł.
3. Zakochany facet, szczególnie na początku znajomości, szuka kontaktu w każdej możliwej chwili.

Wnioski: coś jest nie tak. Albo faktycznie jest mega zawalony robotą, albo uznał, że Wasza relacja nie rokuje i teraz ogranicza kontakt, by go później całkowicie zerwać, albo czeka, aż sama go zerwiesz.

4. Spotykacie się 2 razy w tygodniu - subiektywnie uważam, że to mało, szczególnie jak na początki związku.

Wracając jeszcze do tematu wątku - tak, komunikacja w związku jest mega ważna, dobrze, że mu powiedziałaś, co Ci się nie podoba, tylko... czy dostałaś zadowalającą odpowiedź z jego strony? Chyba nie...

3

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

A daleko od siebie mieszkacie? Wg mnie bardzo mało się widujecie, 3 h + doba tak na prawdę. Na początku związku zazwyczaj ludzie chcą jak najwięcej czasu spędzać razem. Ja ze swoim mężem, gdy byliśmy parą widywaliśmy się codziennie lub prawie codziennie, a też była praca, studia, odległość. Widać, że macie różne podejście do tej kwestii.

4 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-17 09:27:03)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Rising_Sun napisał/a:

A daleko od siebie mieszkacie? Wg mnie bardzo mało się widujecie, 3 h + doba tak na prawdę. Na początku związku zazwyczaj ludzie chcą jak najwięcej czasu spędzać razem. Ja ze swoim mężem, gdy byliśmy parą widywaliśmy się codziennie lub prawie codziennie, a też była praca, studia, odległość. Widać, że macie różne podejście do tej kwestii.


Mieszkamy w innych dzielnicach ale to samo miasto. Samochodem może z pół godziny drogi max. Często jest tak, że wraca z pracy około 19 i zwyczajnie nie ma siły na nic. Ja nie mam problemu z tym, że nie będziemy robić czegoś na mieście a mogę po prostu do niego przyjechać, ale nie proponuje on sam tego dość często, twierdząc że po pracy też ogarnia sporo zaległości. Nie chce go osaczyć. Zakomunikowałam mu, że nie podoba mi się taka forma komunikacji pomiędzy spotkaniami bo jest tego za mało jak dla mnie. Zauważyłam, że faktycznie nie jest teraz w formie pod względem energii bo dużo marudzi i mówi o pracy, stresie, zmęczeniu. Nie chce go usprawiedliwiać. Zastanawiam się tylko czy poruszyć ponownie ten temat z nim, tym bardziej że ostatni raz rozmawialiśmy chwilę o tym tydzień temu. Nie chce by poczuł, że to pretensje, osaczenie, ograniczanie go. Ale przeszkadza mi to. Nie wiem jak mogę porozmawiać z nim o tym delikatnie żeby nie pozostawić „niesmaku” po tym. Jest mi z tym źle, trudno mi rozmawiać na takie tematy bo reaguję bardzo emocjonalnie a nie chce by się przestraszył...

Cyngli napisał/a:
Magmaluna napisał/a:

Cześć wszystkim!
Nie mam za bardzo do kogo zwrócić się z pewną kwestią, stąd wpis na forum. Jestem tutaj nowa.

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Ja mam 28 lat, on ma 30. Oboje jesteśmy aktywni zawodowo. Ja mam specyficzną pracę bo mam nieco więcej luzu w niej, nie mam tylu obowiązków. On natomiast mówił, że często pracuje w terenie lub ma dużo papierkowej roboty czy też wisi na telefonie rozmawiając z klientami.

Szybko nam wszystko poszło z naszą relacją. Poznaliśmy się na portalu randkowym. Po trzecim spotkaniu oboje zawiesiliśmy konta. Ja od początku zakomunikowałam moje potrzeby i standardy. Jemu to zaimponowało i sam zadeklarował zawieszenie konta, potem ja to zrobiłam. Mieliśmy tydzień przerwy na mój urlop zaplanowany już wcześniej, zanim się poznaliśmy. Wróciłam, zaczęliśmy się spotykać regularnie. Oficjalnie jesteśmy razem, rozmawialiśmy o tym.
Jest to chłopak po przejściach, ma za sobą kilka wieloletnich związków. Od zawsze był długodystansowcem.

Od początku znajomosci mówił, że dużo pracuje. Nie odczuwałam tego na sobie, bo kontakt mieliśmy prawie cały czas z odstępem czasami kilku godzin, gdy ja nie mogłam odpisać lub on. Widujemy się regularnie. Zwykle środa wieczór na +/- 3h oraz weekendy (sobota od popołudnia z nocowaniem do wczesnego popołudnia w niedzielę). Widujemy się tak, bo teraz mówił, że faktycznie ma trudny moment w pracy albo chce odreagować na siłowni, dodatkowo studiuje i co dwa tygodnie ma zajęcia ale mimo wszystko się widujemy w weekendy. Dajemy sobie przestrzeń na inne rzeczy poza sobą. Mimo wszystko jak dla mnie rzadko się widujemy, bo zawsze z moimi poprzednimi mężczyznami widywałam się częściej. A każda dłuższa rozłąka powodowała we mnie niepewność i głupie myśli. I tak jest też teraz. Nie ma natomiast regulaminu ile kto powinien się ze sobą spotykać, więc z tym nic nie zrobię ale możecie się wypowiedzieć w tej kwestii.

Na przełomie miesiąca nasz kontakt w ciągu dnia zmienił się. On nie pisze sam z siebie w ciągu dnia, a jeśli już to baaardzo rzadko. Ja napisze mu coś miłego albo na dzień dobry i wiadomość wisi bez odpowiedzi przez kilka godzin albo cały czas. Myślałam, że to kwestia internetu(choć wcześniej nie było tego problemu), więc zaczęłam pisać SMS. Ale wyglada to tak samo. Na samym początku nie dzwoniliśmy do siebie tylko pisaliśmy. Teraz nie piszemy, albo bardzo rzadko ale za to on dzwoni wieczorem i rozmawiamy nawet godzinę w zależności od czasu. Ale staramy się dowiedzieć jak nam minął dzień, on też dużo pyta i interesuje się, planuje.

Zakomunikowałam mu, że doskwiera mi brak kontaktu gdy się nie widzimy, że miło jest dostać od niego wiadomość w ciągu dnia albo gdy odpisze. Że przykro mi, gdy moja wiadomość na dzień dobry jest olewana. Wyjaśniłam, że nie jest to na zasadzie kontroli co robi w danym czasie ale po prostu troski, komunikacji, zainteresowania, zakomunikowania „myślę o Tobie”. On powiedział, że gdy jest w pracy to zajmuje się tylko pracą i nie ma czasu pisać. A jak ma przerwę to idzie na obiad i chce go zjeść w spokoju od roboty i telefonów. Pomyślałam, że może wtedy właśnie mógłby napisać coś krótkiego jak mija mu czas czy odpisać cokolwiek, ale już tego nie skomentowałam... Zrobiło mi się przykro, że on nie czuje takiej potrzeby. Powiedziałam tylko, że rozumiem, ale żeby miał na uwadze też moje potrzeby i możemy ustalić jakieś minimum niewymuszone, na spokojnie, dla nas obojga a nie dlatego, że on tak zdecydował sam i ja mam się dostosować. Rozumiem jego potrzeby względem przestrzeni czy zajęcia się jedną rzeczą na raz typu praca, ale dla mnie kontakt poza rozmowami telefonicznymi jest też ważny, podtrzymujący relację.
Nie jest to typ romantyka, flirciarza. Nie umie w podteksty, nie umie w komplementy. Usłyszę coś miłego i wtedy traktuje to jak „święto”. On zdecydowanie bardziej pokazuje wszystko niż to komunikuje. Wydaje mi się, że jego doświadczenia go tak zamknęły ale mówił, że chce wejść w związek, jest gotowy i ze mną mu dobrze i chce spróbować. I idzie nam dobrze, poza tym brakiem komunikacji w ciągu dnia.

Zastanawia mnie czy wszystko jest na pewno ok. Wcześniej pracował i nie stało to na przeszkodzie by pisał w godzinach pracy. Raczej nic się nie zmienia między nami bo na żywo, gdy jesteśmy razem jest bardzo dobrze. Bez mydlenia oczu jest naprawdę dobrze. Łapie za rękę, dba o to byśmy coś sensownego robili, całuje, przytula, wychodzi z inicjatywą kolejnych spotkań, rozmawiamy na tematy poważne ale i śmieszkowe. Dopytuje, docieka o moje życie i naszą relację itp. Czuje się zaopiekowana i ważna gdy jestem w jego towarzystwie. Jest naprawdę dobrze. Tylko mi doskwiera, że nie ma tego kontaktu. Komunikowałam mu to dwukrotnie ale nie tak dosadnie. Dawałam informacje, mówiłam jasno czego oczekuje. Bez efektów. Cały czas mówił, że jak jest w pracy to zajmuje się tylko pracą - niczym innym.

Moja niepewność może być spowodowana zwykłym lękiem lub obawą o to, że nie jestem ważna. Albo, że pewnego dnia raz nie zadzwoni, potem kolejny i tak będzie cisza i koniec.
Chciałabym poczuć się zauważona, doceniona, wiecie o co chodzi... Zawsze uważałam, że komunikacja w każdej relacji jest bardzo ważna. Rozmowa, komunikowanie potrzeb, zasad, trosk. Ale nie chcę go przytłoczyć i osaczyć, gdy pewnego dnia podejmę decyzje „porozmawiajmy o tym” i zacznę z grubej rury gdy będę już wulgaryzm tym.

Wiem, że nie raz pomagaliście tu osobom z problemami mniejszymi lub większymi.
Chciałabym poznać wasz punkt widzenia.
Jeśli umknęły mi jakieś szczegóły to na bieżąco będę starać się odpisać lub coś dodać.

Czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam

Nie traktuj mojej odpowiedzi jako pewnik, ale:

1. Skoro na początku pisał i znajdował czas, nawet podczas przerwy na posiłek - to znaczy, że coś się z jego strony zmieniło.
2. Napisanie smsa trwa do 10 sekund. Gdyby chciał znaleźć czas, to by znalazł.
3. Zakochany facet, szczególnie na początku znajomości, szuka kontaktu w każdej możliwej chwili.

Wnioski: coś jest nie tak. Albo faktycznie jest mega zawalony robotą, albo uznał, że Wasza relacja nie rokuje i teraz ogranicza kontakt, by go później całkowicie zerwać, albo czeka, aż sama go zerwiesz.

4. Spotykacie się 2 razy w tygodniu - subiektywnie uważam, że to mało, szczególnie jak na początki związku.

Wracając jeszcze do tematu wątku - tak, komunikacja w związku jest mega ważna, dobrze, że mu powiedziałaś, co Ci się nie podoba, tylko... czy dostałaś zadowalającą odpowiedź z jego strony? Chyba nie...


Tu są właśnie te mylne sygnały. Gdy się nie widzimy mam wątpliwości, a gdy jesteśmy razem to wszystko jest w porządku i to nawet bardzo. Jeśli byłoby coś nie tak, czy nie zmieniłoby się też jego zachowanie na spotkaniach?

Faktycznie, nie dostałam zadowalającej odpowiedzi. Wiem o tym, że muszę porozmawiać z nim jeszcze raz, może bardziej konkretnie. Tym samym przygotować się na to co mu dokładnie przekazać. Nie chce poruszać takich tematów w wiadomości czy liście, choć byłoby łatwiej...

5

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Powiem tak: smile

Nie wiem, gdzie on pracuje i samemu raczej nie przychodzi mi na myśl, taka praca, gdzie nie można znależć chwili czasu na napisanie SMSa. Można zakładać, żę mu przybyło roboty na tyle, że nie jest sie w stanie podrapać po t***u.
Natomiast, jeśli jest tak, jak mówisz i on może nie przepadać za zbyt częstym( w jego mniemaniu) kontaktem telefonicznym, za to nadrabiać to podczas spotkań, to całkowicie go rozumiem. Sam nie jestem fanem ani rozmów telefonicznych ani SMS-owania. W relacjach z ludźmi zależy mi na bezpośrednim kontakcie i wtedy jestem w stanie dać z sibie jak najwięcej, bo to jest przecież najcenniejsze - możliwość słuchania, patrzenia i bycia blisko z tą osobą. I chyba ważniejsze jest właśnie to, co komunikujemy, czyli ROBIMY, niż to co mówimy, prawda? Sama mówisz, że w trakcie spotkań jest rewelacyjnie smile Dla mnie długa rozmowa przez telefon zaczyna się od 10 minut wzwyż, niezaleznie kto do mnie dzwoni, tak samo zbyt częste SMS-y. Raz rozmawiałem 40 minut - myślałem, że oszaleję :)Nie jestem absolutnie fanem ciągłych gierek podtekstami czy flircików, a już szczególnie SMS-owych. Jak najwięcej wolałbym zostawić na bezpośredni kontakt smile
Osobiście bardziej bym spróbował wymóc na nim, żeby częściej się z Tobą widywał, bo ta częstotliwość spotkań jest rzeczywiście niewielka, choćby np poprzez zostanie u Ciebie na noc czy Ty u niego.W każdym razie w pełni rozumiem go, jeśli zwyczajnie nie przepada za bardzo za kontaktem SMS-owym.

6

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
bagienni_k napisał/a:

Powiem tak: smile

Nie wiem, gdzie on pracuje i samemu raczej nie przychodzi mi na myśl, taka praca, gdzie nie można znależć chwili czasu na napisanie SMSa. Można zakładać, żę mu przybyło roboty na tyle, że nie jest sie w stanie podrapać po t***u.
Natomiast, jeśli jest tak, jak mówisz i on może nie przepadać za zbyt częstym( w jego mniemaniu) kontaktem telefonicznym, za to nadrabiać to podczas spotkań, to całkowicie go rozumiem. Sam nie jestem fanem ani rozmów telefonicznych ani SMS-owania. W relacjach z ludźmi zależy mi na bezpośrednim kontakcie i wtedy jestem w stanie dać z sibie jak najwięcej, bo to jest przecież najcenniejsze - możliwość słuchania, patrzenia i bycia blisko z tą osobą. I chyba ważniejsze jest właśnie to, co komunikujemy, czyli ROBIMY, niż to co mówimy, prawda? Sama mówisz, że w trakcie spotkań jest rewelacyjnie smile Dla mnie długa rozmowa przez telefon zaczyna się od 10 minut wzwyż, niezaleznie kto do mnie dzwoni, tak samo zbyt częste SMS-y. Raz rozmawiałem 40 minut - myślałem, że oszaleję :)Nie jestem absolutnie fanem ciągłych gierek podtekstami czy flircików, a już szczególnie SMS-owych. Jak najwięcej wolałbym zostawić na bezpośredni kontakt smile
Osobiście bardziej bym spróbował wymóc na nim, żeby częściej się z Tobą widywał, bo ta częstotliwość spotkań jest rzeczywiście niewielka, choćby np poprzez zostanie u Ciebie na noc czy Ty u niego.W każdym razie w pełni rozumiem go, jeśli zwyczajnie nie przepada za bardzo za kontaktem SMS-owym.


Pocieszyły mnie Twoje słowa, naprawdę smile Perspektywa kobiety, która tworzy wiele rodzajów dna i podchodzi emocjonalnie, niż prostego męskiego myślenia, którego zawsze zazdrościłam jest zdecydowanie lepsza w pewnych sytuacjach.
Chyba faktycznie lepiej będzie poruszyć temat z nim, ustalić albo częstszy kontakt w ciągu dnia a jeśli to niemożliwe to spotkania jeszcze poza tymi dniami. Jest to fajne rozwiazanie. Ciężko natomiast wypośrodkować, żeby nie pomyślał że jestem pewnego rodzaju „gwarancją” dla niego, że będę zawsze dostępna. Albo, że to ja będę się dostosowywać bo pracuje mniej intensywnie niż on. On może faktycznie jest bardzo zajętym człowiekiem i naturalnie wychodzi na to, że nie jest dostępny a wiadomo, że to czego nie możemy mieć najbardziej chcemy dostać. Jest nas w związku dwoje, on narzucił pewien schemat spotkan i kontaktu i niekoniecznie jestem z tego zadowolona bo jednak powstał ten post tutaj i myśle o tym dużo...

Jak z męskiego punktu widzenia zaproponować większą ilość spotkań by nie poczuł osaczenia, ograniczenia jego przestrzeni, itp?

7

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Ja bym się nawet nie przejmowała tak tym brakiem SMS-ów w ciągu dnia, bo chociaż w moim związku wszystkie "rozłąki" wyglądały zupełnie inaczej, to umiem sobie wyobrazić, że facet po prostu skupia się na pracy, jak myśli o przerwie, to w kontekście obiadu, a telefonu nie rusza itd., tzn. umiem sobie wyobrazić, że wtedy naprawdę ma w głowie coś innego niż związek i nic w tym złego.
Problem widziałabym w czymś innym - skoro mu już zakomunikowałaś dwa razy, że tego potrzebujesz, to dostosowanie się do takiej prośby nie jest wielkim wyczynem, a on to zignorował. Oczywiście nie zawsze trzeba robić to, czego partner sobie życzy, ale to jest taki drobiazg, że ja nie widziałabym żadnego problemu nawet w ustawieniu przypomnienia w porze obiadowej. Na zasadzie: sama nie pamiętam, jestem zajęta, nie potrzebuję kontaktu w czasie pracy, ALE nie widzę też żadnego powodu, dla którego nie miałabym poświęcić chwili i napisać paru słów, jeśli wiem, że dla drugiej osoby to jest ważne.
Tak że tego, ja bym się nie czepiała tego niepisania samego w sobie, a raczej reakcji na Twoją prośbę. Ta kwestia może nie jest super istotna, ale zastanowiłabym się, jak będzie wyglądało rozwiązywanie innych - być może poważniejszych - problemów. Ja i mój partner wychodzimy z założenia, że nieważne, komu coś nie odpowiada, bo skoro jesteśmy razem, to problem jest wspólny i trzeba rozwiązać go razem. U Ciebie tego nie ma - problem jest Twój, nie dostałaś żadnej próby rozwiązania go, tylko wyjaśnienia. Co jest dość niepokojące, bo akurat w tej sytuacji rozwiązanie jest po prostu łatwe, kilka sekund dziennie, żebyś była zadowolona, to naprawdę niewiele. Co jeśli rozbieżność zdań byłaby poważniejsza i każde z Was musiałoby się w jakimś stopniu dostosować?

8

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Powiem tak: smile

Nie wiem, gdzie on pracuje i samemu raczej nie przychodzi mi na myśl, taka praca, gdzie nie można znależć chwili czasu na napisanie SMSa. Można zakładać, żę mu przybyło roboty na tyle, że nie jest sie w stanie podrapać po t***u.
Natomiast, jeśli jest tak, jak mówisz i on może nie przepadać za zbyt częstym( w jego mniemaniu) kontaktem telefonicznym, za to nadrabiać to podczas spotkań, to całkowicie go rozumiem. Sam nie jestem fanem ani rozmów telefonicznych ani SMS-owania. W relacjach z ludźmi zależy mi na bezpośrednim kontakcie i wtedy jestem w stanie dać z sibie jak najwięcej, bo to jest przecież najcenniejsze - możliwość słuchania, patrzenia i bycia blisko z tą osobą. I chyba ważniejsze jest właśnie to, co komunikujemy, czyli ROBIMY, niż to co mówimy, prawda? Sama mówisz, że w trakcie spotkań jest rewelacyjnie smile Dla mnie długa rozmowa przez telefon zaczyna się od 10 minut wzwyż, niezaleznie kto do mnie dzwoni, tak samo zbyt częste SMS-y. Raz rozmawiałem 40 minut - myślałem, że oszaleję :)Nie jestem absolutnie fanem ciągłych gierek podtekstami czy flircików, a już szczególnie SMS-owych. Jak najwięcej wolałbym zostawić na bezpośredni kontakt smile
Osobiście bardziej bym spróbował wymóc na nim, żeby częściej się z Tobą widywał, bo ta częstotliwość spotkań jest rzeczywiście niewielka, choćby np poprzez zostanie u Ciebie na noc czy Ty u niego.W każdym razie w pełni rozumiem go, jeśli zwyczajnie nie przepada za bardzo za kontaktem SMS-owym.


Pocieszyły mnie Twoje słowa, naprawdę smile Perspektywa kobiety, która tworzy wiele rodzajów dna i podchodzi emocjonalnie, niż prostego męskiego myślenia, którego zawsze zazdrościłam jest zdecydowanie lepsza w pewnych sytuacjach.
Chyba faktycznie lepiej będzie poruszyć temat z nim, ustalić albo częstszy kontakt w ciągu dnia a jeśli to niemożliwe to spotkania jeszcze poza tymi dniami. Jest to fajne rozwiazanie. Ciężko natomiast wypośrodkować, żeby nie pomyślał że jestem pewnego rodzaju „gwarancją” dla niego, że będę zawsze dostępna. Albo, że to ja będę się dostosowywać bo pracuje mniej intensywnie niż on. On może faktycznie jest bardzo zajętym człowiekiem i naturalnie wychodzi na to, że nie jest dostępny a wiadomo, że to czego nie możemy mieć najbardziej chcemy dostać. Jest nas w związku dwoje, on narzucił pewien schemat spotkan i kontaktu i niekoniecznie jestem z tego zadowolona bo jednak powstał ten post tutaj i myśle o tym dużo...

Jak z męskiego punktu widzenia zaproponować większą ilość spotkań by nie poczuł osaczenia, ograniczenia jego przestrzeni, itp?

On nie ma poczuć osaczenia czy nie osaczenia z twojej strony, bo to jest kobiecy punkt widzenia. Kobiety nie lubią presji i dlatego ten brak presji z jego strony ciebie przyciąga. Mężczyźni są inni i wolą coś innego. Spróbuj być wobec niego uległa. Możesz go osaczać, ale przy tym prezentuj postawę pełną uległości tzn. zgadzaj się, wspieraj go, jeśli oczywiście chcesz go zdobyć. To nie musi mieć nic wspólnego z samą seksualnością. To jest tylko rodzaj interakcji dominacja- uległość. To twoje osaczenie lub nie, powoduje, że on nie jest odpychany a tobie chyba zależy na przyciągnięciu go a nie nie odpychaniu. Daj znać jeśli rozumiesz o czym piszę big_smile

9

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

On nie ma poczuć osaczenia czy nie osaczenia z twojej strony, bo to jest kobiecy punkt widzenia. Kobiety nie lubią presji i dlatego ten brak presji z jego strony ciebie przyciąga. Mężczyźni są inni i wolą coś innego. Spróbuj być wobec niego uległa. Możesz go osaczać, ale przy tym prezentuj postawę pełną uległości tzn. zgadzaj się, wspieraj go, jeśli oczywiście chcesz go zdobyć. To nie musi mieć nic wspólnego z samą seksualnością. To jest tylko rodzaj interakcji dominacja- uległość. To twoje osaczenie lub nie, powoduje, że on nie jest odpychany a tobie chyba zależy na przyciągnięciu go a nie nie odpychaniu. Daj znać jeśli rozumiesz o czym piszę big_smile


To trudne big_smile Jak przykładowo to odegrać w kwestii spotkań czy na co dzień? To się może udać, bo zauważyłam, że to on chce mieć kontrolę nad tym co robimy, gdzie idziemy, itp. Zdecydowanie jest dominujący.

10 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-17 10:44:08)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Powiem tak: smile

Nie wiem, gdzie on pracuje i samemu raczej nie przychodzi mi na myśl, taka praca, gdzie nie można znależć chwili czasu na napisanie SMSa. Można zakładać, żę mu przybyło roboty na tyle, że nie jest sie w stanie podrapać po t***u.
Natomiast, jeśli jest tak, jak mówisz i on może nie przepadać za zbyt częstym( w jego mniemaniu) kontaktem telefonicznym, za to nadrabiać to podczas spotkań, to całkowicie go rozumiem. Sam nie jestem fanem ani rozmów telefonicznych ani SMS-owania. W relacjach z ludźmi zależy mi na bezpośrednim kontakcie i wtedy jestem w stanie dać z sibie jak najwięcej, bo to jest przecież najcenniejsze - możliwość słuchania, patrzenia i bycia blisko z tą osobą. I chyba ważniejsze jest właśnie to, co komunikujemy, czyli ROBIMY, niż to co mówimy, prawda? Sama mówisz, że w trakcie spotkań jest rewelacyjnie smile Dla mnie długa rozmowa przez telefon zaczyna się od 10 minut wzwyż, niezaleznie kto do mnie dzwoni, tak samo zbyt częste SMS-y. Raz rozmawiałem 40 minut - myślałem, że oszaleję :)Nie jestem absolutnie fanem ciągłych gierek podtekstami czy flircików, a już szczególnie SMS-owych. Jak najwięcej wolałbym zostawić na bezpośredni kontakt smile
Osobiście bardziej bym spróbował wymóc na nim, żeby częściej się z Tobą widywał, bo ta częstotliwość spotkań jest rzeczywiście niewielka, choćby np poprzez zostanie u Ciebie na noc czy Ty u niego.W każdym razie w pełni rozumiem go, jeśli zwyczajnie nie przepada za bardzo za kontaktem SMS-owym.


Pocieszyły mnie Twoje słowa, naprawdę smile Perspektywa kobiety, która tworzy wiele rodzajów dna i podchodzi emocjonalnie, niż prostego męskiego myślenia, którego zawsze zazdrościłam jest zdecydowanie lepsza w pewnych sytuacjach.
Chyba faktycznie lepiej będzie poruszyć temat z nim, ustalić albo częstszy kontakt w ciągu dnia a jeśli to niemożliwe to spotkania jeszcze poza tymi dniami. Jest to fajne rozwiazanie. Ciężko natomiast wypośrodkować, żeby nie pomyślał że jestem pewnego rodzaju „gwarancją” dla niego, że będę zawsze dostępna. Albo, że to ja będę się dostosowywać bo pracuje mniej intensywnie niż on. On może faktycznie jest bardzo zajętym człowiekiem i naturalnie wychodzi na to, że nie jest dostępny a wiadomo, że to czego nie możemy mieć najbardziej chcemy dostać. Jest nas w związku dwoje, on narzucił pewien schemat spotkan i kontaktu i niekoniecznie jestem z tego zadowolona bo jednak powstał ten post tutaj i myśle o tym dużo...

Jak z męskiego punktu widzenia zaproponować większą ilość spotkań by nie poczuł osaczenia, ograniczenia jego przestrzeni, itp?


Nie wiem, dla mnie taka czysta radość z pisania, takie nieustannne flirciki SMS-owe raczej wydawały się przywilejem pewnego wieku niż płci czy związanych z nią emocji. Niemniej jednak, nie wiem, ile oczekujesz takich kontaktów. Na jego miejscu, już prędzej w trakcie tej przerwy obiadowej bym coś napisał, bo taka chwila wytchnienia kojarzyłaby mi sie z przyjemnościami, więc moze tez z partnerką. Dopóki nie wiemy, czym Twój partner siuę zajmuje i czy rzeczywiście ma czas odpisać, to nie bedziemy wiedzieć jak to wygląda.
O osaczaniu bardziej bym powiedział gdyby to był jakiś wczesny etap znajomości. Skoro on cały czas okazuje Tobie uczucie w trakcie spotkań bezpośrednich, to sam powinien zrozumieć, że pragniesz z nim kontaktu i takie zostawanie na noc czy wspólne obiady, mogą być dobrym rozwiazaniem. W kwestii dostosowania się, ja nawet w reakcjach koleżeńskich, jeśli mam luźniejszy dzień i próbuję sie z kimś umówić to staram się dostosować do kogoś, kto ma bardziej napięty grafik. Jednak rozmowa o wzajemnych potrzebach jest oczywiście ważna czy próba uświadomienia partnerowi co jest dla nas istotne. Dlatego może da się delikatnie na niego jakoś wpłynąć. Z drugiej strony, jeśli pracuje na[rawdę dużo i nie ma siły po pracy na nic a zależy mu na Tobie to powinien zdecydowanie zmienić swoje podejście do kontaktu wirtualnego smile
Nie wiem, może jestem zbyt staroświecki, ale mam chyba zbyt chłodne podejście do wirtualnego świata. NIC nie zastąpi dla mnie kontaktu na żywo z druga osobą, o ile to oczywiście możliwe, kiedy partnerzy nie są odzieleni od siebie oceanem albo nawet tymi kilkudziesięcioma kilometrami. Przecież bezpośredni kontakt z ukochaną osobą daje chyba więcej satysfakcji niż buźki w telefonie? smile

11

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Nie wiem, dla mnie taka czysta radość z pisania, takie nieustannne flirciki SMS-owe raczej wydawały się przywilejem pewnego wieku niż płci czy związanych z nią emocji. Niemniej jednak, nie wiem, ile oczekujesz takich kontaktów. Na jego miejscu, już prędzej w trakcie tej przerwy obiadowej bym coś napisał, bo taka chwila wytchnienia kojarzyłaby mi sie z przyjemnościami, więc moze tez z partnerką. Dopóki nie wiemy, czym Twój partner siuę zajmuje i czy rzeczywiście ma czas odpisać, to nie bedziemy wiedzieć jak to wygląda.
O osaczaniu bardziej bym powiedział gdyby to był jakiś wczesny etap znajomości. Skoro on cały czas okazuje Tobie uczucie w trakcie spotkań bezpośrednich, to sam powinien zrozumieć, że pragniesz z nim kontaktu i takie zostawanie na noc czy wspólne obiady, mogą być dobrym rozwiazaniem. W kwestii dostosowania się, ja nawet w reakcjach koleżeńskich, jeśli mam luźniejszy dzień i próbuję sie z kimś umówić to staram się dostosować do kogoś, kto ma bardziej napięty grafik. Jednak rozmowa o wzajemnych potrzebach jest oczywiście ważna czy próba uświadomienia partnerowi co jest dla nas istotne. Dlatego może da się delikatnie na niego jakoś wpłynąć. Z drugiej strony, jeśli pracuje na[rawdę dużo i nie ma siły po pracy na nic a zależy mu na Tobie to powinien zdecydowanie zmienić swoje podejście do kontaktu wirtualnego smile
Nie wiem, może jestem zbyt staroświecki, ale mam chyba zbyt chłodne podejście do wirtualnego świata. NIC nie zastąpi dla mnie kontaktu na żywo z druga osobą, o ile to oczywiście możliwe, kiedy partnerzy nie są odzieleni od siebie oceanem albo nawet tymi kilkudziesięcioma kilometrami. Przecież bezpośredni kontakt z ukochaną osobą daje chyba więcej satysfakcji niż buźki w telefonie? smile

Masz rację. Chodzi mi właśnie o takie wypośrodkowanie. Jeśli nie piszemy w ciągu dnia a rozmawiamy jedynie przez telefon wieczorami to powinniśmy widywać się częściej i z pewnością to mu zakomunikuje. Nie oczekuje, że będzie mnie zabierał na każde spotkanie na jakąś wymyślną randkę, nie mam problemu żeby się polenić w łóżku czy po prostu wypić wspólnie kawę/herbatę albo porozmawiać twarzą w twarz.

Rozmowa z wami otworzyła mi umysł w kwestii poruszenia tematu względem częstszych spotkań, a nie samych rozmów wirtualnych. Zdecydowanie bardziej by mnie to zadowoliło. Mimo wszystko dodam tez kwestie kontaktu SMS w wolnej chwili.

On jest inżynierem. Pracuje w firmie, która obsługuje klientów z całej polski. Często sam przeprowadza szkolenia w firmie, tworzy do nich materiały, szkolenia także na zlecenia do innych firm w tematyce bezpieczeństwa przeciwpożarowego na terenie miasta ale i poza. Często też dorabia sobie poza pracą.

12

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

A ja rozumiem Magmalunę. Widują się rzadko, związek jest świeży. Miło jest wiedzieć, że ktoś, kto nie może być obok, myśli o nas. Wysłanie buziaka czy nawet uśmiechu, zajmuję chwilę.
Naturalną rzeczą jest również to, że po jakimś czasie intensywność w wymianie sms czy wiadomości na messengerze się zmienia, ale dlaczego ma całkowicie zniknąć? Pokazał Autorce, że jak chce to może, a teraz co? Zdobył ją i już nie musi?
Mi by było przykro.

13

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Pokręcona Owieczka napisał/a:

A ja rozumiem Magmalunę. Widują się rzadko, związek jest świeży. Miło jest wiedzieć, że ktoś, kto nie może być obok, myśli o nas. Wysłanie buziaka czy nawet uśmiechu, zajmuję chwilę.
Naturalną rzeczą jest również to, że po jakimś czasie intensywność w wymianie sms czy wiadomości na messengerze się zmienia, ale dlaczego ma całkowicie zniknąć? Pokazał Autorce, że jak chce to może, a teraz co? Zdobył ją i już nie musi?
Mi by było przykro.

Ja też rozumiem, zwłaszcza, że na początku pisał i odzywał się z pracy, a tu nagle argument, że on nie lubi...
Myślę, że kłamie, ale pewności nie ma.

14 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-17 15:00:33)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:

Masz rację. Chodzi mi właśnie o takie wypośrodkowanie. Jeśli nie piszemy w ciągu dnia a rozmawiamy jedynie przez telefon wieczorami to powinniśmy widywać się częściej i z pewnością to mu zakomunikuje. Nie oczekuje, że będzie mnie zabierał na każde spotkanie na jakąś wymyślną randkę, nie mam problemu żeby się polenić w łóżku czy po prostu wypić wspólnie kawę/herbatę albo porozmawiać twarzą w twarz.

Rozmowa z wami otworzyła mi umysł w kwestii poruszenia tematu względem częstszych spotkań, a nie samych rozmów wirtualnych. Zdecydowanie bardziej by mnie to zadowoliło. Mimo wszystko dodam tez kwestie kontaktu SMS w wolnej chwili.

On jest inżynierem. Pracuje w firmie, która obsługuje klientów z całej polski. Często sam przeprowadza szkolenia w firmie, tworzy do nich materiały, szkolenia także na zlecenia do innych firm w tematyce bezpieczeństwa przeciwpożarowego na terenie miasta ale i poza. Często też dorabia sobie poza pracą.

Dziwne jest tutaj to, że zmienił zdanie co do samego faktu pisania wiadomości. Jeśli założymy, że nie kłamie i nie ukrywa przed Tobą niczego, to cieżko wytłumaczyć dlaczego mu się nagle odwidziało, aby taki kontakt utrzymywać. Może uznał, że warto zainwestować więcej w trakcie spotkań na żywo?
Zrobisz oczywiście według swojego uznania. Nie wiem, czy spoczął na laurach, jeśli chodzi o aktywne podtrzymywanie tej relacji, skoro mówisz, że spotkania przebiegają wspaniale. Na jego miejscu najprędzej właśnie próbowałbym się skontaktować w trakcie przerwy obiadowej. Skoro jest tak zabiegany, że nie daje rady chwycić za telefon poza tym obiadem, to może chociaż na tyle się zdobędzie. Zwróciłem jedynie uwagę na fakt, że jeśli rzeczywiście nie lubi ciągłego pisania lub pisania w ogóle, jako fromy kontaktu, w pełni go rozumiem. Osobiście nie należę do ludzi lubiących okazywać czy wymieniać uczucia w sposób wirtualny. Irytuje mnie ciągłe pisanie i wymiana słodkich wiadomości, przekładając zdecydowanie większy wklad w okazywanie uczuć w trakcie bezpośredniego kontaktu. Takie krótkie wadomości w wolnej chwili to co innego.
Mimo to, dalej optowałym za tym, abyście więcej zainwestowali w kontakt bezpośredni.

15 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2019-10-17 15:45:44)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Bo ileż można pisać sobie jakieś pierdolety? Wysyłać buziaczki? Co z tego że świeży związek?  Może facet nie wiedział wiążąc się że dziewczyna ma podejście w stylu egzaltowanej nastolatki. Że po 2 miechach poczuje "nierownowage" w kontaktach, okazywaniu zainteresowania. A może się zorientował i się pomału wycofuje. No chyba że czyny temu ewidentnie przeczą, a moim zdaniem to co się robi jest do licha ważniejsze niż słowa czy esemesy.
Po co  snuć (już od 13 postu! ) teorie spiskowe o kłamstwach czy poczuciu, że zdobył i może olać? Równie dobrze można napisać że laska jest bluszczem, bo oczekuje nieustannej atencji, wymyśla jakieś shit testy, i terapia byłaby tu niezbędna. Jakby mi facet już po kilku tygodniach bycia że sobą  suszyl głowę że go zaniedbuje to sorry memory, chyba nie miałoby to sensu. Chłop pracuje, studiuje, zmęczony jest pewnie nieźle, a do tego zbyt poważny i dojrzały na buźki. A jak ktoś upiera się dopatrywac od razu złej woli i wszystkiego co najgorsze w tym, zwłaszcza że na spotkaniach jest ok, to życzę tej drugiej stronie jak najszybszego przejrzenia na oczy. W związku ma być się sobie przyjacielem, nie wrogiem. A dopiero jak zrobi coś złego to odpuścić. Dojrzałości życzę i pasji jakichś, może przy  porównywalnie  małej ilości  wolnego czasu zmieni się myślenie.

16 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2019-10-17 15:41:20)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Gagatka, to po kiego udawał takiego "nastolatka", który potrafi wysyłać buziaczki i ma czas o każde porze?

Nie dla każdego są to "pierdolety", dla jednych to jest właśnie sygnał "myślę o Tobie". Autorka nie zachowuje się jak bluszcz, raczej czuję się lekko oszukana ( jeśli mogę tak napisać), bo nagle facet zachowuje się zupełnie inaczej niż na początku.

Nikt tu nie pisze o kilkugodzinnych esejach i sama Autorka też tego nie wymaga i nie brakuje jej również dojrzałości.

17 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2019-10-17 16:00:05)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Z całym szacunkiem, mam inne zdanie, zwłaszcza o tym ostatnim.
Początki związku mają swoje prawa, potem bywa spokojniej, mniej wylewnie, co nie znaczy, że się "przestaje udawać". Może dla niego jest już ten  etap. A może on jest właśnie z tych drugich co nie potrzebują wysyłać i dostawać potwierdzeń by "myśleć".

18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-10-17 16:19:24)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Całkowicie się zgadzam z gagatką w kwestii ważności czynów nad słowami, bo one realnie pokazują nam, jak zachowuję sie partner w związku i jak jesteśmy dla niego ważni. Czynami kształtujemy siebie i swoje otoczenie a nie słowami. Dopóki czegoś nie zrobimy, możemy sobie mówić wszystko czego dusza zapragnie.
Natomiast obserwowana sytuacja moze mieć zwyczajnie takie własnie podłoże: gość poczuł, że ma niejako dość takiej zabawy i przestał się bawić w pisaninę. Biorąc pod uwagę, że związek się rozwija i przechodzi przez różne etapy, może właśnie nadszedł ten okres lekkiego wyluzowania. Pytanie Autorko, czy rzeczywiśćie w trakcie spotkań sytuacja jest tak cudowana, jak opisujesz na początku? Absolutnie nie można wyciągać pochopnych wniosków, że facet od razu musi coś kombinować, lekceważyć czy odpuszczać, jeśli poza tym cały czas się stara i inwestuje w związek.
Moje podejście wynika nie tyle z braku chęći okazywania miłośći czy uczuć w ogóle, ale jej formę. Nie mówimy tutaj oczywiście o przypadkach, jak jakieś dłuższe wyjazdy, kiedy nie ma możliwości kontaktu bezpośredniego przez dłuższy czas. Dlatego, skoro spotykają się rzadko, powinni starać się przynajmniej zwiększyć częstotliwość spotkań. Jeśli się nie da, to chociaż raz w ciągu dnia jak facet coś napisze, to korona mu z głowy nie spadnie. Nie zmienia to faktu, że samo wysyłanie sobie słodkich SMSów czy buziaczków jest dla mnie żenujące u ludzi powyżej 20 roku życia.

19 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-17 16:54:42)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Najwazniejsze tutaj jest, ze Tobie to nie odpowiada.
Byc moze on po prostu chce relacji z daleka? Relacji na jakies dwa dni w tygodniu i bycia wolnym w inne.
Na to wskazywalaby ta przemiana.
Moze tez byc inaczej, moze taki ma charakter?

Nie daj sie wciagnac w myslenie, ze to czego Ty chcesz jest zle.
Nie kazdy lubi pisac wiadomosci i to jest 100% OK, ale niektorzy uwielbiaja i to jest tez 100% OK.
Czy Tobie taki zwiazek odpowiada?

Ja lubie wiadomosci. Lubie serduszka, stickers z pusheenem i gify z kotkami. Moj maz tez lubi, na poczatku zwiazku nie jestesmy i nadal wysylamy sobie w kolo wiadomosci na messengerze Facebooka. Maz to jest juz w wieku srednim, a nie nastoletnim. Ba! Z ojcem moim wysylam takie, a ojciec to juz starszy pan.
Moze to byc dla ludzi zenujace, ale co z tego? Jeszcze to, ze jakas przyjemnosc jest zenujaca nie sprawilo, zebym jej zaprzestala big_smile Wiec nie daj sobie wejsc takim myslom na glowe.

20 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-17 17:37:34)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

To ja trochę z innej strony. Znajomość trwa zaledwie 2 miesiące, co przy tak rzadkich kontaktach to tak naprawdę całe nic. Nie ważne, że uzgodnili, że są w związku, że po trzecim spotkaniu (1,5 tyg.?) zawiesili konta (na portalu randkowym) oraz że jest fajnie jak się już spotkają. Bliskość, relację buduje się przede wszystkim przez kontakt osobisty,  telefoniczny jest tylko dodatkiem. Biorąc pod uwagę, że jednak codziennie wieczorami rozmawiają, to mogłoby się wydawać, że Autorka przesadza, ale kiedy weźmiemy pod uwagę, że oboje mieszkają w tym samym mieście, to jest to co najmniej zastanawiające, że dorosły facet nie ma potrzeby by spotykać częściej.
Nie chcę być złym prorokiem, ale taki nagły wzrost zajętości i "zmęczenia" pracą, już na samym początku, raczej dobrze nie rokuje. Bo co stoi na przeszkodzie by jedno do drugiego przyjechało na wieczór by spędzić ze sobą czas nawet na kanapie przed tv. Coś na zasadzie, jest już późno ale jestem zmęczony po pracy... ok, rozumiem, to wpadaj do razu mnie najlepiej z rzeczami do przebrania na jutro, nie trać czasu, wykapiesz u mnie, ja zrobię kolację, coś obejrzymy, zrobię Ci masaż itd. Przecież związek polega nie tylko na wspólnym wychodzeniu i zapewnianiu "na mieście" atrakcji. Jeżeli facet nie czuje potrzeby ani pisania, a co gorsze częstszego spotykania, to albo  ten typ tak ma albo mu aż tak bardzo nie zależy.
Ja bym na miejscu autorki nie koncentrowała na smsach, tylko wyszła z propozycją jak ta wyżej. Gdyby facet się wymigiwał, to bym go sobie odpuściła. Szczególnie, że nie mieszkają set km od siebie więc tylko o chęci tu chodzi.

21 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-17 18:05:24)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Roxann napisał/a:

To ja trochę z innej strony. Znajomość trwa zaledwie 2 miesiące, co przy tak rzadkich kontaktach to tak naprawdę całe nic. Nie ważne, że uzgodnili, że są w związku, że po trzecim spotkaniu (1,5 tyg.?) zawiesili konta (na portalu randkowym) oraz że jest fajnie jak się już spotkają. Bliskość, relację buduje się przede wszystkim przez kontakt osobisty,  telefoniczny jest tylko dodatkiem. Biorąc pod uwagę, że jednak codziennie wieczorami rozmawiają, to mogłoby się wydawać, że Autorka przesadza, ale kiedy weźmiemy pod uwagę, że oboje mieszkają w tym samym mieście, to jest to co najmniej zastanawiające, że dorosły facet nie ma potrzeby by spotykać częściej.
Nie chcę być złym prorokiem, ale taki nagły wzrost zajętości i "zmęczenia" pracą, już na samym początku, raczej dobrze nie rokuje. Bo co stoi na przeszkodzie by jedno do drugiego przyjechało na wieczór by spędzić ze sobą czas nawet na kanapie przed tv. Coś na zasadzie, jest już późno ale jestem zmęczony po pracy... ok, rozumiem, to wpadaj do razu mnie najlepiej z rzeczami do przebrania na jutro, nie trać czasu, wykapiesz u mnie, ja zrobię kolację, coś obejrzymy, zrobię Ci masaż itd. Przecież związek polega nie tylko na wspólnym wychodzeniu i zapewnianiu "na mieście" atrakcji. Jeżeli facet nie czuje potrzeby ani pisania, a co gorsze częstszego spotykania, to albo  ten typ tak ma albo mu aż tak bardzo nie zależy.
Ja bym na miejscu autorki nie koncentrowała na smsach, tylko wyszła z propozycją jak ta wyżej. Gdyby facet się wymigiwał, to bym go sobie odpuściła. Szczególnie, że nie mieszkają set km od siebie więc tylko o chęci tu chodzi.

Mysle, ze masz racje. Taka relacja jest dziwna i takie relacje prowadzilam w takim stylu jak on czasami. Ale tylko wtedy jak nie traktowalam relacji powaznie i mi sie zwyczajnie nie chcialo, jak mi sie nudzilo raz w tygodniu czy dwa to wtedy sie widywalismy.
Zawsze mi sie wydaje, ze miara prawdziwie dobrej relacji jest taka chec gadania i spedzania czasu. Bo wtedy to jest naprawde relacja, jakas przyjazn i nie tylko romantyczna strona. Moge sie mylic, bo to juz ostro subiektywne.

Tak sobie mysle o moim przyjacielu, on do swojej dziewczyny Valentiny jezdzil samochodem w jedna strone 300 km prawie codziennie tylko po to by z nia spedzic chociaz z godzinke. Tak bardzo ja uwielbial i to bylo widac. Zapewne dlatego pozniej zostala jego zona i matka dzieci.

22

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Winter.Kween napisał/a:

Mysle, ze masz racje. Taka relacja jest dziwna i takie relacje prowadzilam w takim stylu jak on czasami. Ale tylko wtedy jak nie traktowalam relacji powaznie i mi sie zwyczajnie nie chcialo, jak mi sie nudzilo raz w tygodniu czy dwa to wtedy sie widywalismy.
Zawsze mi sie wydaje, ze miara prawdziwie dobrej relacji jest taka chec gadania i spedzania czasu. Bo wtedy to jest naprawde relacja, jakas przyjazn i nie tylko romantyczna strona. Moge sie mylic, bo to juz ostro subiektywne.

Tak sobie mysle o moim przyjacielu, on do swojej dziewczyny Valentiny jezdzil samochodem w jedna strone 300 km prawie codziennie tylko po to by z nia spedzic chociaz z godzinke. Tak bardzo ja uwielbial i to bylo widac. Zapewne dlatego pozniej zostala jego zona i matka dzieci.

No dokładnie. Ja bym zaczęła od tego, że w wśród dorosłych osób, które się poznały przez net po 3 spotkaniach pada deklaracja "jesteśmy w związku" jest już dziwna.
To jest dopiero początek znajomości, a nie związek. Ok, może być deklaracja ale na zasadzie chcemy się spotykać, spędzać ze sobą więcej czasu i zobaczymy.. a tu chęci do rozwoju relacji nie ma a raczej na odwrót - pojawia dystans. No nie wiem.. autorka pisze, ze ma 28 lat, on 30, dla mnie to abstrakcja że w takim wieku, po 3 spotkaniach, z nieznanym facetem z netu już się jest w związku. Ok, poznali się, spotykają, ale jak widać zapał z jego strony minął, może nie całkiem, ale..
Po 2 msc znajomości od właściwie zera przy spotkaniach 2 x w tyg. twierdzenie, że się spotykamy regularnie tez jest daleko na wyrost - to zaledwie parę tygodni.
Jeśli mam być szczera - moim zdaniem facet (s)traci(ł) zainteresowanie i teraz przeciąga bo pewnie nikogo innego nie ma na horyzoncie albo urabia. Ale obym się myliła.

23

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Komunikacja w związku jest podstawą do relakcji i budowania czegoś poważniejszego. Inaczej wszystko posypie się jak domek z kart

24

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Wysłanie buziaczków, uśmieszków czy innych tego typu rzeczy jest żenujące przynajmniej w MOIM odczuciu, natomiast inni jeśli bardzo sie w tym odnajdują, to prosże bardzo...:)

Deklaracje o tym, czy relacje nazwać związkiem czy nie, warto zostawiać samym zainteresowanym. Też wydaje mi się to trochę na wyrost, ale skoro tak się czują.. Jeśli ten związek należałoby podnieść na wyższy poziom to przede wszystkim poprzez częstrze spotkania i utrzymywanie kontaktu bezpośredniego, choćby przez nocowanie u partnera, połączone z dodatkowymi atrakcjami  smile

25

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
marellinna napisał/a:

Komunikacja w związku jest podstawą do relakcji i budowania czegoś poważniejszego. Inaczej wszystko posypie się jak domek z kart

No dobrze, ale co to jest komunikacja? Czy to tylko rozmowy, czy przekazywanie informacji, czy nieme siedzenie na kanapie i oglądanie wspólne filmów? A może tu chodzi o mowę ciała, przekazywanie energii? Czy to wzajemna interakcja? Zdefiniuj komunikację.

26

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Nie chodzi o przesłodzone wiadomości z buziaczkami wzajemnym komplementowaniu się. Wyrosłam już z tego, nie robiliśmy tego nawet. Zwykła wiadomość na dzień dobry, czy dobranoc, albo w ciągu dnia zapytanie jak dzień mija albo jak samopoczucie, wysłanie śmieszka jak to robiliśmy na początku znajomości.

Dla wszystkim może się wydać dziwna deklaracja na wyłączność po 3 spotkaniach. Nigdy w takim tempie też nie szlam i z początku się obawiałam, ale było naprawdę dobrze. Rozwijało się w porządku.

Po waszych postach nie wiem właściwie jak mam poruszyć ten temat z nim. Z pewnością chce porozmawiać o braku kontaktu w ciągu dnia, o częstszych spotkaniach. Dla mnie nie ma problemu żeby pojechać do niego czy do mnie. Nie uważam, że na każdym spotkaniu ma być jakaś super atrakcja i wzięcie udziału w jakimś wydarzeniu w mieście. Muszę tylko wyczuć sytuacje, odpowiedni moment na poruszenie tej kwestii. Czy ktoś nazwałby to związek czy relacja „weryfikacyjna” to nadal są w niej dwie osoby, należy mówić co się myśli i czuje i jeśli coś jest nie tak, komunikować to. Zawsze wychodziłam z takiego założenia i przychodzi mi to łatwo, ale gdy mam poruszyć temat, który może mieć konsekwencje takie, że on odpuści to oczywiście, że się martwię bo zaczęło mi zależeć...

Widzę też, że ile postów tyle opinii.

Przypomnę. Na spotkaniach nadal jest bardzo fajnie, zadowalająco, dba o mnie i troszczy się. Początkowo też myślałam, że może się odsunął gdy nie odzywał się w ciągu dnia kilka dni, dzwonił jedynie wieczorem a potem po kilku dniach spotkanie i było jak zwykle. Odpuściłam, dałam mu przestrzeń, widocznie jej potrzebował. Może zrobiłam błąd już wtedy. Zobaczymy... Zdecydowanie z nim porozmawiam.

27

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
bagienni_k napisał/a:

Wysłanie buziaczków, uśmieszków czy innych tego typu rzeczy jest żenujące przynajmniej w MOIM odczuciu, natomiast inni jeśli bardzo sie w tym odnajdują, to prosże bardzo...:)

Deklaracje o tym, czy relacje nazwać związkiem czy nie, warto zostawiać samym zainteresowanym. Też wydaje mi się to trochę na wyrost, ale skoro tak się czują.. Jeśli ten związek należałoby podnieść na wyższy poziom to przede wszystkim poprzez częstrze spotkania i utrzymywanie kontaktu bezpośredniego, choćby przez nocowanie u partnera, połączone z dodatkowymi atrakcjami  smile

Heh .. akurat jesteś młodszy troszkę ode mnie, ale .. niewiele różnisz wiekiem od bohaterów wątków. Ja z kolei mam duże grono nastolatków czy też wczesnych 20-stolatków w rodzinie i nasłuchałam się o związkach po 2-3 spotkaniach, smasach oczkach serduszkach i nie wiem czym jeszcze... Ale tu mamy 28 i 30- latków.
No nie wiem, może jestem starej daty ale by mi nie przeszło przez myśl, że po 3 spotkaniach z facetem poznanym od właściwie "zera" już jestem w związku. Ale niech będzie, że internet rządzi swoimi prawami i sprowadzało się to do tego, że już nie szukamy innych, kasujemy profile i zaczynamy budować relację. No ok, tylko tej chęci ze strony tamtego faceta nie widać a wręcz zaczyna dystansować. Taki zmęczony pracą a mieszka w tym samym mieście...ja tego nie kupuję. Facet ściemnia i powoli próbuje zdystansować .. niestety takie moje zdanie.
Chcesz się przekonać, posłuchaj mojej rady. Każdy facet, któremu zależy by pędził...

28 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-17 20:05:30)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:

Nie chodzi o przesłodzone wiadomości z buziaczkami wzajemnym komplementowaniu się. Wyrosłam już z tego, nie robiliśmy tego nawet. Zwykła wiadomość na dzień dobry, czy dobranoc, albo w ciągu dnia zapytanie jak dzień mija albo jak samopoczucie, wysłanie śmieszka jak to robiliśmy na początku znajomości.

Dla wszystkim może się wydać dziwna deklaracja na wyłączność po 3 spotkaniach. Nigdy w takim tempie też nie szlam i z początku się obawiałam, ale było naprawdę dobrze. Rozwijało się w porządku.

Po waszych postach nie wiem właściwie jak mam poruszyć ten temat z nim. Z pewnością chce porozmawiać o braku kontaktu w ciągu dnia, o częstszych spotkaniach. Dla mnie nie ma problemu żeby pojechać do niego czy do mnie. Nie uważam, że na każdym spotkaniu ma być jakaś super atrakcja i wzięcie udziału w jakimś wydarzeniu w mieście. Muszę tylko wyczuć sytuacje, odpowiedni moment na poruszenie tej kwestii. Czy ktoś nazwałby to związek czy relacja „weryfikacyjna” to nadal są w niej dwie osoby, należy mówić co się myśli i czuje i jeśli coś jest nie tak, komunikować to. Zawsze wychodziłam z takiego założenia i przychodzi mi to łatwo, ale gdy mam poruszyć temat, który może mieć konsekwencje takie, że on odpuści to oczywiście, że się martwię bo zaczęło mi zależeć...

Widzę też, że ile postów tyle opinii.

Przypomnę. Na spotkaniach nadal jest bardzo fajnie, zadowalająco, dba o mnie i troszczy się. Początkowo też myślałam, że może się odsunął gdy nie odzywał się w ciągu dnia kilka dni, dzwonił jedynie wieczorem a potem po kilku dniach spotkanie i było jak zwykle. Odpuściłam, dałam mu przestrzeń, widocznie jej potrzebował. Może zrobiłam błąd już wtedy. Zobaczymy... Zdecydowanie z nim porozmawiam.

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.

Problem to tutaj jego zachowanie. I nie mowie, ze on zle robi czy jest zly. Mam na mysli to, ze nie wydaje sie zgrane z Twoim i to , ze zmienil sie tak szybko.

29 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-17 20:09:36)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Winter.Kween napisał/a:

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.

Wow. Tylko pozazdrościć smile Ile już jesteście razem?
Ile macie lat?

30

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Nie no, zaręczać się po tygodniu relacji to szacun smile

Scenariuszy może tu być sporo..Najlepiej niech Autorka spróbuje z nim to wyjaśnić. Można przyjąć, że facet się wycofuje, można przyjąć też, że ma dośc pisania/nie ma czasu czy ochoty na wysyłanie wiadomości.
Zakładacie czarny scenariusz, POMIMO, że same spotkania bohaterów nie pozostawiają złudzeń, że relacja wygląda przyzwoicie. To jest raczej kwestia dogadania. Obserwując ludzi, widzę czasami że każdy ma trochę inną definicję związku, czy tego, jaki wkład w ten związek  trzeba wnieść, żeby wszystko szło jak najlepiej.
Widać w tych dzisiejszych czasach jednak ludzie sa ostrożni i nieraz ma się wrażenie, że próbuje się partnera rozpracowywać już na początku i gdy pojawiają się najmniejsze wątpliwości, to już się człowiek chce wycofać - to taki ogólny wniosek, raczej nie dotyczący tego wątku:)

31 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-17 20:52:16)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Roxann napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.

Wow. Tylko pozazdrościć smile Ile już jesteście razem?
Ile macie lat?

Ja jestem w wieku autorki, maz jest 10 lat ode mnie starszy. Wtedy ja mialam lat 24.

Nie wiem czy to taki wyczyn. Ja tak po prostu zyje, biore ryzyko bo jestem w stanie poniesc szkode. Jak sie nie uda to sie nie uda, a jak sie uda to mialo  tak byc.
Weszlam w ten zwiazek szybko, zamieszkalam razem szybko. Czym predzej wyszly wszystkie wady, cechy i tak dalej (jak to przy mieszkaniu razem i problemach finansowych) i to wszystko bylo widac czy warto czas w to ladawac.   Niechby sie nawet rozpadl zwiazek po kilku miesiacach, niechby byl rozwod po roku.
Co z tego? Wiedzy i doswiadczenia i nauki od drugiej osoby nikt mi nie zabierze.
Wychodze z takiego zalozenia wiec nie obawialam sie. Slub mial byc po dwoch miesiacach wtedy, ale z powodu tony papierow jakie moj maz musial miec, jako obcokrajowiec, nie wyszlo. Slub wzielismy po roku.


Mysle, ze kolega tutaj ma racje, ze moze za czarne scenariusze dla autorki piszemy big_smile Moze wszystko jest Ok. Chociaz wydaje mi sie, ze na poczatku relacji ludzie bardziej okazuja sobie zainteresowanie i chca spedzac czas.

32 Ostatnio edytowany przez zamyslona94 (2019-10-17 21:06:22)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Gdybym to była ja to nie naciskalabym  na więcej spotkan, dlatego że to początek związku.
Jeśli chciałby mnie widywać częściej to napewno byśmy się spotykali częściej a jeśli nie chce to nie, ale niech liczy się z tym, że to oziebi nasze relacje, bo ja potrzebuje bliskiego kontaktu inaczej się oddałam od ukochanej osoby.

A ty zrób ja czujesz smile albo spotykaj się z nim wtedy kiedy mu pasuje albo spotykaj się z nim kiedy on chce ale powiedz mu ze to cie oddała od niego szczególnie że w ciągu dnia nie macie też kontaktu jak to bywało na początku smsy itp.

33

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?

Bierzesz życie jakim jest smile Chyba naprawdę mało jest ludzi o takim podejściu, zdolnych zaakceptować ryzyko smile

Odpowiadając zresztą na tytułowe pytanie Autorki: komunikacja jest niezbędna, dlatego powinna wyjasnić swoje wątpliwości z partnerem. Ona zapewne pragnie częstszych kontaktów, bliskości i oddania i partner powinien uszanować jej potrzeby. Zwyczajnie mogę zrozumieć, że istnieją ludzie, którzy mimo zapewnienia o swoich uczuciach, nie okazują ich zbyt często, nie sa wylewni, czy nawet nie lubią się zbyt często spotykać, nawet jeśli związek jest na poczatkowym etapie. Każdy potrzebuje innej dawki uczuć i spotkań. Mi np wystarczyłoby spotykać się co 2-3 dni.

34

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Winter.Kween napisał/a:

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.
.

Dziecko mieliście po miesiącu a twoja babcia ma wąsy. Albo to jest wyjątkowa desperacja albo wyjątkowo pochopna decyzja związana z fatalnym zauroczeniem, ale spoko to całkiem normalne. Nie ma żadnego związku po tygodniu z zareczynami. To wariactwo.

35 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-10-17 21:25:28)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
SM napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.
.

Dziecko mieliście po miesiącu a twoja babcia ma wąsy. Albo to jest wyjątkowa desperacja albo wyjątkowo pochopna decyzja związana z fatalnym zauroczeniem, ale spoko to całkiem normalne. Nie ma żadnego związku po tygodniu z zareczynami. To wariactwo.

Jak to mowia 'to each his own'. Dzieci nie mamy, babcia rzeczywiscie troche wasy ma big_smile Oczywiscie mialoby sens zebym to wymyslila szczegolnie biorac pod uwage, ze tutaj pokazuje moja prawdziwa twarz na zdjeciu wiec anonimowa nie jestem.
Ryzyko zadne wiec nie wiem gdzie to wariactwo. Zwiazek zyje, jak narazie bo nigdy nic nie wiadomo w zyciu.

Wspomnialam o tym by autorka nie czula sie tak 'dziwna', ze powiedzieli sobie, ze sa w zwiazku. W najgorszym razie im nie wyjdzie, a moje prywatne zycie to jest tutaj off top.

36 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-10-17 23:34:45)

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Winter.Kween napisał/a:
Roxann napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nie martw sie, nie wszystkim sie to wydaje dziwne big_smile Ja sie zareczylam po tygodniu relacji, a wynajelam wspolne lokum po trzech dniach.
Bywa i tak.

Wow. Tylko pozazdrościć smile Ile już jesteście razem?
Ile macie lat?

Ja jestem w wieku autorki, maz jest 10 lat ode mnie starszy. Wtedy ja mialam lat 24.

Nie wiem czy to taki wyczyn. Ja tak po prostu zyje, biore ryzyko bo jestem w stanie poniesc szkode. Jak sie nie uda to sie nie uda, a jak sie uda to mialo  tak byc.
Weszlam w ten zwiazek szybko, zamieszkalam razem szybko. Czym predzej wyszly wszystkie wady, cechy i tak dalej (jak to przy mieszkaniu razem i problemach finansowych) i to wszystko bylo widac czy warto czas w to ladawac.   Niechby sie nawet rozpadl zwiazek po kilku miesiacach, niechby byl rozwod po roku.
Co z tego? Wiedzy i doswiadczenia i nauki od drugiej osoby nikt mi nie zabierze.
Wychodze z takiego zalozenia wiec nie obawialam sie. Slub mial byc po dwoch miesiacach wtedy, ale z powodu tony papierow jakie moj maz musial miec, jako obcokrajowiec, nie wyszlo. Slub wzielismy po roku.


Mysle, ze kolega tutaj ma racje, ze moze za czarne scenariusze dla autorki piszemy big_smile Moze wszystko jest Ok. Chociaz wydaje mi sie, ze na poczatku relacji ludzie bardziej okazuja sobie zainteresowanie i chca spedzac czas.

[napastliwe osobiste wycieczki]

37

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Winter.Kween napisał/a:

(...) a moje prywatne zycie to jest tutaj off top.

Słuszna uwaga wink, bo o ile dzielenie się własnymi doświadczeniami jak najbardziej jest dopuszczalne i może okazać się pomocne, o tyle rozkładanie pewnych zagadnień na czynniki pierwsze odciąga uwagę od problemu, dla którego wątek został założony. Z tego samego powodu bardzo proszę, by tematu nie kontynuować, przynajmniej w tym miejscu.
Z pozdrowieniami, Olinka

38

Odp: Czy komunikacja w związku jest ważna?
Magmaluna napisał/a:

Przypomnę. Na spotkaniach nadal jest bardzo fajnie, zadowalająco, dba o mnie i troszczy się. Początkowo też myślałam, że może się odsunął gdy nie odzywał się w ciągu dnia kilka dni, dzwonił jedynie wieczorem a potem po kilku dniach spotkanie i było jak zwykle. Odpuściłam, dałam mu przestrzeń, widocznie jej potrzebował. Może zrobiłam błąd już wtedy. Zobaczymy... Zdecydowanie z nim porozmawiam.

Ważne jest mówić o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Porozmawiaj z nim  i zapytaj jak on widzi Wasz związek.
Powtórzę, dla mnie wysłanie do bliskiej osoby, kiedy nie mamy jej przy sobie na co dzień "dzień dobry" czy "dobranoc", jest normalne i naturalne.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy komunikacja w związku jest ważna?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026