hej:)
jestem ze swoim facetem 3lata, spotykamy sie regularnie i wszystko było by fajnie gdyby nie to że 8 miesięcy temu mieliśmy 2lata, on nic nie zrobił, nawet mi nie podziękował za to że znim jestem:(
pomyślałam sobie ok zdarza się,
później było tylko gorzej, na imieniny nic, na urodziny też;/ (głupich życzeń nie potrafił złożyć)
ale jak ja go zapewniam o tym że go kocham i jest ważny dla mnie (i nie mówię tego co godzinę) to on zamiast mi odp coś podobnej formy to mówi "kurde znowu nie mam kasy na auto, a muszę zrobić" no szlag mnie trafia;/ nie potafie zerwać, rodzina już jest przygotowana że to on będzie moim mężem, nawet przyjaciółka nie rozumie mnie, dlatego tutaj pisze bo łatwiej pisze się do ludzi których się nie zna, jak gadać przyjaciółce która za wszelką cenę chce ratować związek
pewnie pomyslicie o tym czemu z nim o tym nie pogadam, gadalam nie jednokrotnie, ostatnim razem jak mu powiedziałam że się nie stara to odp mi:
"jak możesz tak uważać?! przecież pracuję i zabieram cię w różne miejsca przecież wten sposób udowadniam ci ile dla mnie znaczysz" odp mu ze nie jestem jakąś k**wa która leci na jego kasę to odp że fajnie sie mam;/
nie potrafię zakończyc tego związku, nawet niewiem jak, kocham go cholernie:(
kurcze może wy mi doradzicie co tym zwiazkiem zrobić?
troszke to chaotycznie opisalam ale nie wiedzialam od czego zaczac