największe marzenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » największe marzenie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-09-11 16:33:42)

Temat: największe marzenie

Szanowne Panie (i Panowie),

Bawiłem tu przed trzema laty szukając porady przed rozpadem małżeństwa. Wracam z kwestią z innej, nowej beczki.

Sypie mi się relacja na której mi zależy: w dużym skrócie, obydwoje lekko po 40 tce, ona starsza o półtora roku. Obydwoje z nawiązką spełnienie zawodowo, finansowo, mamy swoje wspaniałe dzieci. Ona w kwestii urody 9, jest kimś w rodzaju modelki, podoba się mężczyznom. Bardzo. Ja też nie narzekam na brak zainteresowania. Odległość 300 km

Znajomość z sieci: pierwsze spotkanie trwa 10 godzin, całą noc, drugie dwie godziny. Potem dostaję wiaodmość, że jestem świetny facet itd. Ale ona nie czuje chemii (cóż byłem tego dnia w kiepskiej formie, kiepsko ubrnay, a ona zwraca uwagę na takie szczegóły. Przy okazji wychodzi, że olewam dobre restauracje, nie chodze na wyrafinowane koncerty, jej były kochanek niewysokie  brzuszkiem, wprost przeciwnie). Opowiada o nim, że był niezwykle interesujący. Koniec.

Spotykam się z dziesiątkami swietnych kobiet, a raczej spotykałem, żadna mnie nie przekonała. Jestem uczciwy na tym polu, jeśli po spotkaniu wiem, że nie będzie z tego nic głębszego kończę temat zanim się zacznie. Tak jest higienicznie. Choć zdarzało się trafić do łóżka na pierwszej albo drugiej randce.

Z nią nie wyszło. Bolało. Zainteresowała mnie, choć pierwsze wrażenie było takie sobie (okaząło się, że jest fotogeniczna, w realu nieco gorzej wygląda niż na zdjęciach).

Zaraz po tym ajk dostałem czerwoną kartkę,  ona bardzo poważnie zachorował. Utrzymujemy kontakt. Ja ją wspieram: załatwiam nielegalne leki najwyższej jakości, z racji możłiwości zawodowych przebijam się do najlepszych specjalistów. Kiedy trzeba bawię, nagrywam i wysyłam jej piosenki, kiedy trzeba daję solidnego kopa  tyłek.

Po trzech miesiącach jest zdrowa. To juz jest mocna relacja. Jest mi dozgonnie wdzięczna, że byłem przy niej, zostaję jej najlepszym przyjacielem. Serio. Dzwonimy do siebie.
Cóż ja na coś więcej liczę. Wspaniale nam się rozmaiwa, bez problemu potrafię ją rozbawić do łez, on ałapie moje żarty co wymaga dużej inteligencji. Świetnie się rozummiemy.
To jedna z tych sytuacji kiedy dwa plus dwa daje pięć.
Cóż, płenym piecem ładuję się w miłość.

Ona przyjeżdża do mnie na koncert, liczę na odrobinę bliskości ale znów zimny prysznic. Jesteś jedną z najwazniejszych osób w moim życiu. Tylko tyle i aż tyle. Koniec.

Ona prosi, żebyśmy pozostali przyjaciółmi. Cóz byłem temu niechętny, zakochałem się w niej, ale trudno było mi z tego marzenia zrezygnować. Trwało to jakiś czas, jakieś kontakty telefoniczne. W końcu odpuściłem, za dużo mnie to kosztowąło emocjonalnie.

Po pół roku odnowiliśmy kontakt, znów jest pięknie, znów wydaje mi się, że może stanie się cud, ale cudu nie ma.

Sytuacja się powtarza, albo ona albo ja dążymy do kontakty, znów jest wspaniale, ale kiedy próbuję wychodzić z roli przyjaciela dostaję w łeb.

W te wakacje pojechaliśmy razem na krótki urlop, znów było kapitalnie. Ona uwielbua moje towarzystwo, ja uwielbiam towarzystwoe jej. To nie jest przesada. Ona wyjeżdża przed czasem, widzi mnie mocno pijanego. Dochodzi do kłótni.

Cóż liczyłem, że może tym razem coś się wydarzy, ale sytuacja zamiast polepszyć się pogarsza.

Ok, ogarnąłem sprawę, wziąłem roczny rozbrat z alkoholem, na dobry początek. Tak mnie jej decyzja zmotywowała.

Znów wróciliśmy do kontaktu, znów jest świetnie – jako przyjaciele.

Teraz sedno.

Miałem nadzieję, że już się pogodziłem z porażką, ale ona znów zaczęła mi przysyłać swoje portrety, przysłała mi piosenkę z tytułem Spacer w uścisku. Moje zdjęcie skomplementowała, ze jestem bardzo przystojny. Wreszcie, dopytuwała kiedy wrócę z wakacji, że jestem łajza bo zamiast iść znią do kina szlajam się po świecie. Taki mamy impertynencki styl.

No cóż, po takiej porcji zaserowanej w tydzień moje nadziej odzyły. Zaplanowałem wspólny wyjazd w góry, potem zdobyłem bilety na festiwal, na którym strasznie jej zależało.

Ale w międzyczasie ona znów zmieniła ton. Ucina rozmowy, powtarza, ze jestem super przyjacielem. Postawiłem sprawę na ostrzu noża. Wóz albo przewóz.

Ona odpowiedziała to samo co zwykle, nigdy nie rozpatrywała mnie jako partnera życiowego czy łózkowego. Koniec, Znów.

Odwołałem ten wyjazd, ona w rewanżu odwowłała wyjazd na festiwal. Znów się rozstaliśmy.

Boli wulgaryzm.
Rozmawiałem dziś zjej dobrą koleżanką, która od początki mi kibicuje: jej przekaz jest taki jak wyżej: ona mnie uwielbia, uwielbia czas spędzony ze mną,  Że mam absolutnie wszystko co trzeba, ale nie mam tego czegoś. I nie może się zmusić do czegoś więcej. I mówi to szczerze i uczciwie. Nie i nie.
Nawet na jej dopytywania, cyz może w przysżłosci coś się zmienić mówi ni.

Moja ukochana jest uparta jak osioł, nie wiem, może odczuwa presję i tak się zaparła.

Ta koleżanka, tłumaczy jej żeby już dała mi spokój bo to dla mnie naprawdę mało komfortowa sytuacja (gdyby enie ten tydzień podszyty kuszącymi informacjami raczej nie dosłżoby do eskalacji).

Pytanie do Was. O co tu chodzi? Jak to możłiwe, że dwoje ludzi, którzy bardzo ale to bardzo się lubią, są atrakcyjni obiektywnie, spędzaja czas, piją wino i z jej strony nie ma absolutnie nic. Zero, nul, ni huka... To się zdarza???

Wiem, że mam jakiś 1 proc. Szans, ze to się kiedyś zmieni, nie więcej. Ale chcę spróbować jednak. W reżyserskim debiucie Natalie Portman stawia tezę, że nie należy realizować największego marzenia bo to zawsze kończy się rozczarowaniem. Ale mam to w nosie.

Zamierzam znienacka odwiedzić ją w najbliższych dniach, zabrac na kwadrans na kawę. Pewnie wrócimy do wspólnych wyjazdów, a potem... no własnie co potem.

Wybaczcie długi opis, z góry dziękuje za wskazówki.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: największe marzenie

Zauważ, że jak urwałeś kontakt to ona sama zaczęła pisać. Po prostu musiała "powalczyć" o zainteresowanie. A Ty od razu pokazałeś, że jesteś na wyciągnięcie ręki.
A poza tym po co chcesz to kontynuować skoro mówi, że nic z tego nie będzie? Ty chcesz związku a ona TYLKO przyjaźni. Kropka. Po takim czasie jakby miała zmienić do Ciebie stosunek to już dawno bylibyście razem...

3

Odp: największe marzenie
snipes napisał/a:

Pytanie do Was. O co tu chodzi? Jak to możłiwe, że dwoje ludzi, którzy bardzo ale to bardzo się lubią, są atrakcyjni obiektywnie, spędzaja czas, piją wino i z jej strony nie ma absolutnie nic. Zero, nul, ni huka... To się zdarza???

A ty zakochujesz się w każdym, z kim się rozerwiesz i wypijesz wino? Nie ma, nie ma niema nie ma chemiii nie ma.

4

Odp: największe marzenie

A ja nie rozumiem czego Ty ciągle u niej szukasz. Kobieta wprost mówi że to tylko przyjaźń a Ty w każdym geście czy słowie doszukujesz się dowodów na inne uczucia.
Tak trudno zrozumieć nie?
Życie jest proste i nie warto go sobie komplikować.

5

Odp: największe marzenie

Proste....testowała cie i to jak widać wiele razy i za każdym razem oblałeś jej testy i to sromotnie.....Bedziesz sluchał sie tego co ci babka mówi dokładnie słowo w słowo to daleko nie zajedziesz.....jesteś takim typowym "za miłym" gosciem....kobiety tacy faceci irytują a w ręcz ich nie nawidzą....wogole jakiś sex z nią zaliczyles czy "czekałeś na właściwy moment", a tak wogole to jeszcze sie dobrze nie znamy i takie tam. Babka cie wcisneła w swoją rame, a ty skakałeś przy niej jak piesek, testowała cie no i stwierdzila, ze mąki z tego nie bedzie....Problem jest z tobą nie z nią....

6

Odp: największe marzenie
snipes napisał/a:

... obydwoje lekko po 40 tce, ... Odległość 300 km

Każdy ma swoje wygodne życie. Duża odległość. Tyle w temacie.

7

Odp: największe marzenie

Za wysokie progi na Twoje nogi.

8

Odp: największe marzenie

Jednym słowem byłeś jej zapychaczem czasu. Miałeś znajomości - wykorzystała to, mieliście wolne od pracy - zabrałeś ją na wycieczkę czy gdzieś tam.
Ona po prostu miała łeb na karku...

9

Odp: największe marzenie

Jestem zaskoczona, że po tym:

snipes napisał/a:

Ale ona nie czuje chemii

snipes napisał/a:

Jest mi dozgonnie wdzięczna, że byłem przy niej, zostaję jej najlepszym przyjacielem

snipes napisał/a:

Cóż ja na coś więcej liczę

snipes napisał/a:

liczę na odrobinę bliskości ale znów zimny prysznic. Jesteś jedną z najwazniejszych osób w moim życiu. Tylko tyle i aż tyle. Koniec.

snipes napisał/a:

Ona prosi, żebyśmy pozostali przyjaciółmi

snipes napisał/a:

znów wydaje mi się, że może stanie się cud, ale cudu nie ma

snipes napisał/a:

kiedy próbuję wychodzić z roli przyjaciela dostaję w łeb

snipes napisał/a:

ale sytuacja zamiast polepszyć się pogarsza

snipes napisał/a:

znów jest świetnie – jako przyjaciele

snipes napisał/a:

Ale w międzyczasie ona znów zmieniła ton. Ucina rozmowy, powtarza, ze jestem super przyjacielem. Postawiłem sprawę na ostrzu noża. Wóz albo przewóz.
Ona odpowiedziała to samo co zwykle, nigdy nie rozpatrywała mnie jako partnera życiowego czy łózkowego. Koniec, Znów.

snipes napisał/a:

Że mam absolutnie wszystko co trzeba, ale nie mam tego czegoś. I nie może się zmusić do czegoś więcej. I mówi to szczerze i uczciwie. Nie i nie.

Ty nadal upierasz się, żeby nalegać i jesteś zdziwiony tym, że jeśli wcześniej sto razy słyszałeś nie, słyszysz je i tym razem.
Skąd to zaskoczenie ?
Ta kobieta powiedziała Ci jasno i wyraźnie, że nie jest Tobą zainteresowana w aspekcie romantycznym, czy tworzenia związku - mnóstwo razy. Pytana za każdym razem odpowiada nie. Nie zmienia zdania, nie zmienia swojego stanowiska, ani podejścia do Ciebie. Od początku Waszej znajomości aż do obecnej chwili słyszysz NIE.
Nie przyszło Ci do głowy, że ona mówi prawdę ? Czy uważasz może, że ona jest tylko głupiutką kokietką, która ciągle się z Tobą droczy, i mówiąc nie, tak naprawdę ma na myśli tak ? Dlaczego masz zamiar nadal ją nachodzić i dręczyć ?
Niezależnie od tego jak bardzo Ty się zaangażowałeś - czas odpuścić i dać jej spokój.
To co ona może Ci dać, to czyste koleżeństwo, jeśli z jakichś względów Ci to nie odpowiada, to się na to nie pisz.

Nie byłeś ani żadnym czasoumilaczem, nie zostałeś wykorzystany. Nie byłeś testowany, nie wcisnęła Cię również w żadne ramy.
Miałeś od samego początku jasną sytuację, a ona była z Tobą szczera. Nie byłeś też żadnym zapychaczem czasu.
Byłeś i jesteś kolegą, z którym ona lubi spędzać czas, a ona wielokrotnie i wprost Ci o tym mówiła.
Nie rozumiem, dlaczego tego nie słyszysz, nie rozumiesz i nie szanujesz ?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

10

Odp: największe marzenie
IsaBella77 napisał/a:

Jestem zaskoczona, że po tym:

snipes napisał/a:

Ale ona nie czuje chemii

snipes napisał/a:

Jest mi dozgonnie wdzięczna, że byłem przy niej, zostaję jej najlepszym przyjacielem

snipes napisał/a:

Cóż ja na coś więcej liczę

snipes napisał/a:

liczę na odrobinę bliskości ale znów zimny prysznic. Jesteś jedną z najwazniejszych osób w moim życiu. Tylko tyle i aż tyle. Koniec.

snipes napisał/a:

Ona prosi, żebyśmy pozostali przyjaciółmi

snipes napisał/a:

znów wydaje mi się, że może stanie się cud, ale cudu nie ma

snipes napisał/a:

kiedy próbuję wychodzić z roli przyjaciela dostaję w łeb

snipes napisał/a:

ale sytuacja zamiast polepszyć się pogarsza

snipes napisał/a:

znów jest świetnie – jako przyjaciele

snipes napisał/a:

Ale w międzyczasie ona znów zmieniła ton. Ucina rozmowy, powtarza, ze jestem super przyjacielem. Postawiłem sprawę na ostrzu noża. Wóz albo przewóz.
Ona odpowiedziała to samo co zwykle, nigdy nie rozpatrywała mnie jako partnera życiowego czy łózkowego. Koniec, Znów.

snipes napisał/a:

Że mam absolutnie wszystko co trzeba, ale nie mam tego czegoś. I nie może się zmusić do czegoś więcej. I mówi to szczerze i uczciwie. Nie i nie.

Ty nadal upierasz się, żeby nalegać i jesteś zdziwiony tym, że jeśli wcześniej sto razy słyszałeś nie, słyszysz je i tym razem.
Skąd to zaskoczenie ?
Ta kobieta powiedziała Ci jasno i wyraźnie, że nie jest Tobą zainteresowana w aspekcie romantycznym, czy tworzenia związku - mnóstwo razy. Pytana za każdym razem odpowiada nie. Nie zmienia zdania, nie zmienia swojego stanowiska, ani podejścia do Ciebie. Od początku Waszej znajomości aż do obecnej chwili słyszysz NIE.
Nie przyszło Ci do głowy, że ona mówi prawdę ? Czy uważasz może, że ona jest tylko głupiutką kokietką, która ciągle się z Tobą droczy, i mówiąc nie, tak naprawdę ma na myśli tak ? Dlaczego masz zamiar nadal ją nachodzić i dręczyć ?
Niezależnie od tego jak bardzo Ty się zaangażowałeś - czas odpuścić i dać jej spokój.
To co ona może Ci dać, to czyste koleżeństwo, jeśli z jakichś względów Ci to nie odpowiada, to się na to nie pisz.

Nie byłeś ani żadnym czasoumilaczem, nie zostałeś wykorzystany. Nie byłeś testowany, nie wcisnęła Cię również w żadne ramy.
Miałeś od samego początku jasną sytuację, a ona była z Tobą szczera. Nie byłeś też żadnym zapychaczem czasu.
Byłeś i jesteś kolegą, z którym ona lubi spędzać czas, a ona wielokrotnie i wprost Ci o tym mówiła.
Nie rozumiem, dlaczego tego nie słyszysz, nie rozumiesz i nie szanujesz ?


strzał w 10!

ja też nie rozumiem tych tekstów ad czasoumilacza, wykorzystywaniu czy testowaniu
pogrzało was?
to już nie da się traktować ludzi jak ludzi, tylko konsumpcyjnie i przedmiotowo?
faceci, którzy w ten sposób traktują kobiety i relacje są dla mnie z góry skreśleni, bo to świadczy jedynie o tym, że stosują wb nich gierki

dziewczyna od samego początku była szczera, niczego nie ukrywała, nie ściemniała i nie grała
jest spoko kumpelą, lubicie się i tyle
to oczywiście bardzo dużo ale zdecydowanie zbyt mało aby budować na tym relacje, nie ma chemii, nie pociągasz jej sexualnie i to się nie zmieni
możecie zatem być przyjaciółmi o ile zaczniesz szanować jej wybór albo rozejść się definitywnie (co i wg mnie postukuje u ciebie dołem i jeszcze większym ciśnieniem)

jaka jest rada?
zajmij się sobą i zacznij znowu umawiać

11 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-13 15:19:16)

Odp: największe marzenie
wielkieoczy napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Jestem zaskoczona, że po tym:

snipes napisał/a:

Ale ona nie czuje chemii

snipes napisał/a:

Jest mi dozgonnie wdzięczna, że byłem przy niej, zostaję jej najlepszym przyjacielem

snipes napisał/a:

Cóż ja na coś więcej liczę

snipes napisał/a:

liczę na odrobinę bliskości ale znów zimny prysznic. Jesteś jedną z najwazniejszych osób w moim życiu. Tylko tyle i aż tyle. Koniec.

snipes napisał/a:

Ona prosi, żebyśmy pozostali przyjaciółmi

snipes napisał/a:

znów wydaje mi się, że może stanie się cud, ale cudu nie ma

snipes napisał/a:

kiedy próbuję wychodzić z roli przyjaciela dostaję w łeb

snipes napisał/a:

ale sytuacja zamiast polepszyć się pogarsza

snipes napisał/a:

znów jest świetnie – jako przyjaciele

snipes napisał/a:

Ale w międzyczasie ona znów zmieniła ton. Ucina rozmowy, powtarza, ze jestem super przyjacielem. Postawiłem sprawę na ostrzu noża. Wóz albo przewóz.
Ona odpowiedziała to samo co zwykle, nigdy nie rozpatrywała mnie jako partnera życiowego czy łózkowego. Koniec, Znów.

snipes napisał/a:

Że mam absolutnie wszystko co trzeba, ale nie mam tego czegoś. I nie może się zmusić do czegoś więcej. I mówi to szczerze i uczciwie. Nie i nie.

Ty nadal upierasz się, żeby nalegać i jesteś zdziwiony tym, że jeśli wcześniej sto razy słyszałeś nie, słyszysz je i tym razem.
Skąd to zaskoczenie ?
Ta kobieta powiedziała Ci jasno i wyraźnie, że nie jest Tobą zainteresowana w aspekcie romantycznym, czy tworzenia związku - mnóstwo razy. Pytana za każdym razem odpowiada nie. Nie zmienia zdania, nie zmienia swojego stanowiska, ani podejścia do Ciebie. Od początku Waszej znajomości aż do obecnej chwili słyszysz NIE.
Nie przyszło Ci do głowy, że ona mówi prawdę ? Czy uważasz może, że ona jest tylko głupiutką kokietką, która ciągle się z Tobą droczy, i mówiąc nie, tak naprawdę ma na myśli tak ? Dlaczego masz zamiar nadal ją nachodzić i dręczyć ?
Niezależnie od tego jak bardzo Ty się zaangażowałeś - czas odpuścić i dać jej spokój.
To co ona może Ci dać, to czyste koleżeństwo, jeśli z jakichś względów Ci to nie odpowiada, to się na to nie pisz.

Nie byłeś ani żadnym czasoumilaczem, nie zostałeś wykorzystany. Nie byłeś testowany, nie wcisnęła Cię również w żadne ramy.
Miałeś od samego początku jasną sytuację, a ona była z Tobą szczera. Nie byłeś też żadnym zapychaczem czasu.
Byłeś i jesteś kolegą, z którym ona lubi spędzać czas, a ona wielokrotnie i wprost Ci o tym mówiła.
Nie rozumiem, dlaczego tego nie słyszysz, nie rozumiesz i nie szanujesz ?


strzał w 10!

[...] ja też nie rozumiem tych tekstów ad czasoumilacza, wykorzystywaniu czy testowaniu
pogrzało was?
to już nie da się traktować ludzi jak ludzi, tylko konsumpcyjnie i przedmiotowo?
faceci, którzy w ten sposób traktują kobiety i relacje są dla mnie z góry skreśleni, bo to świadczy jedynie o tym, że stosują wb nich gierki



Bo to jest myślenie facetów. Dla nich zazwyczaj nie ma neutralnych relacji z kobietami. Albo go kręci, więc może się przydać, albo nie kręci, więc nie będzie nawet koleżeństwa, bo po co. Koleżeństwo, jeśli jest, traktują tylko jako wstęp do seksu lub związku i ono jest dlatego, że tak to widzą smile
Jeśli kobieta mówi szczerze, że widzi danego faceta jako kolegę i jako kumpla lubi, to jest posądzana o grę (testowanie) albo traktowanie go jako czasoumilacza i wykorzystywanie.
Może dlatego, że sami tak by w podobnej sytuacji robili, gdyby odwrócić role?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

12

Odp: największe marzenie

Tak bardzo nie potrafisz przyjąć do wiadomości że jej nie pociągasz że to trwa ile trwa . Paradoksalnie jak byś w odpowiednim momencie odszedł i jej oznajmił że Cie tylko koleżeństwo nie interesuje to może by zobaczyła w Tobie faceta. Może czuć do Ciebie wdzięczność może jej Ciebie brakować może fajnie z Tobą spędzać czas ale nie ma mokro na twój widok i mieć nie będzie. Wszystko poza tym to jest twoje zaprzeczanie rzeczywistości i złudzenia że coś się zmieni że sobie wychodzisz wybłagasz ten związek .
To twoje życie chcesz marnować kolejne lata na złudzenia że coś z nią stworzysz tylko dlatego że ona ma ładną buzię to sobie marnuj.

13

Odp: największe marzenie
niepodobna napisał/a:
wielkieoczy napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Jestem zaskoczona, że po tym:











Ty nadal upierasz się, żeby nalegać i jesteś zdziwiony tym, że jeśli wcześniej sto razy słyszałeś nie, słyszysz je i tym razem.
Skąd to zaskoczenie ?
Ta kobieta powiedziała Ci jasno i wyraźnie, że nie jest Tobą zainteresowana w aspekcie romantycznym, czy tworzenia związku - mnóstwo razy. Pytana za każdym razem odpowiada nie. Nie zmienia zdania, nie zmienia swojego stanowiska, ani podejścia do Ciebie. Od początku Waszej znajomości aż do obecnej chwili słyszysz NIE.
Nie przyszło Ci do głowy, że ona mówi prawdę ? Czy uważasz może, że ona jest tylko głupiutką kokietką, która ciągle się z Tobą droczy, i mówiąc nie, tak naprawdę ma na myśli tak ? Dlaczego masz zamiar nadal ją nachodzić i dręczyć ?
Niezależnie od tego jak bardzo Ty się zaangażowałeś - czas odpuścić i dać jej spokój.
To co ona może Ci dać, to czyste koleżeństwo, jeśli z jakichś względów Ci to nie odpowiada, to się na to nie pisz.

Nie byłeś ani żadnym czasoumilaczem, nie zostałeś wykorzystany. Nie byłeś testowany, nie wcisnęła Cię również w żadne ramy.
Miałeś od samego początku jasną sytuację, a ona była z Tobą szczera. Nie byłeś też żadnym zapychaczem czasu.
Byłeś i jesteś kolegą, z którym ona lubi spędzać czas, a ona wielokrotnie i wprost Ci o tym mówiła.
Nie rozumiem, dlaczego tego nie słyszysz, nie rozumiesz i nie szanujesz ?


strzał w 10!

[...] ja też nie rozumiem tych tekstów ad czasoumilacza, wykorzystywaniu czy testowaniu
pogrzało was?
to już nie da się traktować ludzi jak ludzi, tylko konsumpcyjnie i przedmiotowo?
faceci, którzy w ten sposób traktują kobiety i relacje są dla mnie z góry skreśleni, bo to świadczy jedynie o tym, że stosują wb nich gierki



Bo to jest myślenie facetów. Dla nich zazwyczaj nie ma neutralnych relacji z kobietami. Albo go kręci, więc może się przydać, albo nie kręci, więc nie będzie nawet koleżeństwa, bo po co. Koleżeństwo, jeśli jest, traktują tylko jako wstęp do seksu lub związku i ono jest dlatego, że tak to widzą smile
Jeśli kobieta mówi szczerze, że widzi danego faceta jako kolegę i jako kumpla lubi, to jest posądzana o grę (testowanie) albo traktowanie go jako czasoumilacza i wykorzystywanie.
Może dlatego, że sami tak by w podobnej sytuacji robili, gdyby odwrócić role?


Może dlatego tak twierdzimy, bo autor nic nie wspomniał, żeby to ona gdzieś go zaprosiła np. rower - luźne spotkanie.
Nie wychodzę z takiego założenia, że skoro ja pomogłem komuś, to ten ktoś musi to jakoś odrobić. Ale na jej miejscu, wiedząc o jego podejściu mogła to trochę ograniczyć tongue

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » największe marzenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018