Rozstanie które wciąż boli... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie które wciąż boli...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Rozstanie które wciąż boli...

Chce wam opisać swoją historię bo nie potrafię sobie z tym wszystkim pogodzić. Poznałam w pracy chłopaka który był obcokrajowcem ale mówił idealnie po Polsku zaczęło się od pisania na Facebooku nie zwracałam na początku na niego uwagi aż nagle zaproponował spotkanie... Nudzilam się sobotę więc mówię co mi szkodzi... spotkaliśmy się poszliśmy na spacer mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów... godzina za godzina mijala aż wrescie nadszedł czas, żeby się pożegnać wsiedlismy do mojego auta jeszcze rozmawialiśmy chwilę i On mnie pocalowal to wszystko było jak magnes... Później pisaliśmy do później nocy prawie codziennie po tygodniu wymieniliśmy się numerami telefonów dzwonił pisał wszystko było takie cudowne , spotykaliśmy się. W pracy mieliśmy ograniczony kontakt, bo on był liderem magazynu mojej linii. Więc żeby uniknąć plotek nie rozmawialiśmy w pracy... aż pewnego pięknego dnia on zaproponował, że pójdziemy razem do pracy,  no i nagle jego ludzie coś tam zaczęli gadać więc na trzeci dzień już przyjechał później żeby tylko nie iść ze mną... bolało bardzo..  i w sumie od tego wszystko się zaczęło... Później mówił mi , że jego kolegi dziewczyna gotuje mu jedzenie A ja nie chce (Nie chce bo nie lubię, co innego jak byśmy razem mieszkali ) zabieralam go na gastro lub w mc kupowałam... pretekstem do całej kłótni było to jak ja się odzywam do wspólnego kolegi z którym gadaliśmy w pracy... z nim zawsze można było rozmawiać tylko o seksie więc on zapytał oczywiście w zartach czy pójdziemy na trojkacik i zaczęłam się śmiać i powiedziałam ale to tak na szybko bo przerwa się skończy... wszystko było dobrze jeszcze może Max 2 tyg. Ja chciałam kupić mieszkanie i potrzebowałam wsparcia duchowego A on po prostu robił awantury o to, że nie mam czasu mu nagrać piosenek, że i tak nic nie robię całymi dniami i takie tam więc nie wytrzymałam już tego wszystkiego chciałam, żeby mnie zostawił... Ale jemu nagle zaczęło zależeć aż całe 3 dni... starał się pisał, dzwonił... Ale po tych 3 dniach odpuścił ja zrozumiałam,  że go kocham i zaczęłam to naprawiać przepraszać bez powodu błagać o rozmowy ale on chciał czasu.... Nie mogłam mu go Dac bo jechał na dwa tygodnie do domu rodzinnego... 18.06 jak był ostatni dzień w pracy przed urlopem przywiózł jakąś dziewczynę ja nie wiedziałam kto to... Więc napisałam,  że życzę powodzenia itp A on , że to nie tak jak myślę... To była jego była... O której mówił, że nie ma w Polsce A była... pracowała w tym samym zakładzie co my i mieszkała w tym samym mieście co on... ( teraz wyjechała i chyba już nie wróci do Polski aczkolwiek on cały czas lajkuje daje serduszka pod jej zdj na portalach społecznościowych) to wszystko było ciosem poniżej pasa... wyjechał do Swojej rodziny i tam jak by mi podmienili byłego chłopaka... zaczął się koszmar który trwa już 9 tygodni... przez te dwa tyg co tam był dzwonił do mnie prawie codziennie w nocy tylko po to, żeby mnie obrażać... Nie powiedział ani jednego słowa pozytywnego... mimo tego jak nam razem bylo dobrze... ja do niego pisałam cały czas błagalam,  żeby wrócił,  że się zmienię... A on , że nie wie co będzie i chce święty spokój... przez te dwa tyg dzień po dniu pozwalałam na to, żeby mnie bardziej obrażał, ponizal bo chciałam mieć kontakt... Najbardziej boli mnie to, że mnie miał za nic mimo że oddałam mu całe swoje serce A była traktował jak Ideał... mówił jaka jest ważna itp... cały swój urlop przeplakalam ... gdy wrócił mieliśmy kontakt sporadyczne... raz się odezwał dwa razy nie... aż wrescie pojechałam z koleżanką na Sunrise troszkę się zresetowalam ale nie na długo bo w sobotę napisał czy zapomniałam o nim i dzwonił rozmawialiśmy chwilę w ciągu tej chwili sprawił mi tyle przykrośći.... Nie wiem dlaczego to robił jak zawsze powtarzałam jaki jest ważny dla mnie i udowadnialam to na każdym kroku... najgorsze było ponizanie z jego strony... wróciłam po wakacjach chciałam zapomnieć o wszystkim więc zgodzilam się pójść z kolegą na 18 stke kuzyna... dostałam wiadomość czy myślę o nim ... i się zaczęło od nowa... że mam do niego przyjechać on chce się przytulić itp... Nie mogłam po pierwsze byłam na imprezie jako osoba A po drugie byłam lampkę wina... Więc zaproponowalam spotkanie w niedzielę i się zgodził... spotkaliśmy się w niedzielę pierwszy raz po 4 tyg kupiłam mu gastro pojechałam pogadaliśmy wziol mnie za rękę i wylądowaliśmy w łóżku.... Nie było już tego uczucia co na początku... przytulilam się do niego po wszystkim dałam buzi i ubralismy się.... coś jeszcze powiedział wzięłam swoje rzeczy i z płaczem wybieglam.... kompletnie nic nie powiedział... zadzwonił po 3 godz podziękować za jedzenie..  A nie za to jak mnie upokorzyl... płakałam cały wieczór poniedziałek aż wrescie napisałam, że go kocham i dużej tak nie potrafię A on mi napisał Przepraszam nie będziemy już razem... Nie pisze do niego bo to tylko gorzej... usunęłam jego zdj wiadomości na telefonie A na portalach już dawno mnie zablokował ... najgorsze jest to, że ja go widzę codziennie w pracy i to mnie tak strasznie dobija... mimo tego jak bardzo mnie zranił upokorzyl ja nadal go kocham i obawiam się , że z dnia na dzień bardziej... jak go widzę w pracy moje serce szybciej bije..  Nie wydaje mi się, żeby miał powód do tak drastycznej decyzji... po prostu szukał  pretekstu bo chciał wrócić do byłej nie wiem... wiem jedno mimo tego,  że to trwało tylko 3 miesiące ja pierwszy raz zaakceptowałam chłopaka w 100%, uzaleznilam się od niego i pokochałam całym sercem... dlatego teraz każdego dnia płacze za nim i tęsknię... Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim.... co mam zrobić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie które wciąż boli...

Kilka tygodni byłaś codziennie poniżana, wykorzystywana i upokarzana. Na koniec bzykanko i do widzenia.
Zostaje Ci przeczekać okres żałoby po tym niezwykłym związku. Wypełniaj swój czas, zajmuj się sobą i skupiaj się nad tym, co masz zrobić za minutę, za dwie, z chwili na chwilę.
Z czasem będzie Ci łatwiej. Wiem, to teraz trudne w to uwierzyć, ale będzie lepiej smile

3

Odp: Rozstanie które wciąż boli...

Pare głodnych kawałków, dobre bzykano i już mamy milość....Pewnie chłop przystojny i dobry w te klocki.....albo ty poniżej przeciętnej....inaczej byś za nim tak nie latałą... Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś....albo daj jakiemuś koledze do przeczytania (koniecznie facetowi), w locie ci odpowie na twoje problemy...Tu na forum sie mnie ciagle czepiają tego, że pisze żę babki nie myslą logicznie...poprostu nie sa do tego zdolne, takimi je BÓG stworzył.

A teraz do tematu....to nie milość tylko ci FENYLOETYLOAMINA plus pare innych hormonów mózg zalało i sie motasz.  Detoks od tego śniadego księcia na prawde ci pomoże....Wyjdz z domu, kup sobie coś ładnego, pojdz do kosmetyczki...może jakiś sport???żeby ci w głowie i tam niżej troche przewiało to i owo....

4

Odp: Rozstanie które wciąż boli...

Wszystko ładnie pięknie tylko tak jak napisałam ja go widzę codziennie w pracy a nawet kilkanaście razy dziennie... To mnie najbardziej dobija...

5

Odp: Rozstanie które wciąż boli...
Bonzo napisał/a:

Pare głodnych kawałków, dobre bzykano i już mamy milość....Pewnie chłop przystojny i dobry w te klocki.....albo ty poniżej przeciętnej....inaczej byś za nim tak nie latałą... Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś....albo daj jakiemuś koledze do przeczytania (koniecznie facetowi), w locie ci odpowie na twoje problemy...Tu na forum sie mnie ciagle czepiają tego, że pisze żę babki nie myslą logicznie...poprostu nie sa do tego zdolne, takimi je BÓG stworzył.

A teraz do tematu....to nie milość tylko ci FENYLOETYLOAMINA plus pare innych hormonów mózg zalało i sie motasz.  Detoks od tego śniadego księcia na prawde ci pomoże....Wyjdz z domu, kup sobie coś ładnego, pojdz do kosmetyczki...może jakiś sport???żeby ci w głowie i tam niżej troche przewiało to i owo....



Troszkę nie zrozumiałeś... na początku było naprawdę dobrze... mogłabym powiedzieć, że jak w bajce... jeżeli chodzi o urodę to jest rzecz gustu i o tym się nie dyskutuje... Ale nie narzekam na brak powodzenia... Tylko inni mnie nie interesują... Liczy się tylko On ! Dziwię się, że skloniles się do takiej wypowiedzi... bo tak naprawdę nie znasz mnie ani jego A oceniles... Faceci są tacy inteligentni? Nie wydaje mi się... każdy ma prawo się wypowiedzieć ale nie obrazajac przy tym innej osoby...

Odp: Rozstanie które wciąż boli...
Tylko__ona napisał/a:

Wszystko ładnie pięknie tylko tak jak napisałam ja go widzę codziennie w pracy a nawet kilkanaście razy dziennie... To mnie najbardziej dobija...

Pomyśl, czy ten stan w którym teraz jesteś i przeżycia których Tobie dostarcza ten gość są fajne? Dobrze się czujesz? Jesteś szczęśliwa i spokojna?

Jeśli nie, to zajmij się czymś fajnym. Aby zapomnieć. Jak najprędzej. Chyba że jesteś masochistką...

7

Odp: Rozstanie które wciąż boli...
Bonzo napisał/a:

Pare głodnych kawałków, dobre bzykano i już mamy milość....Pewnie chłop przystojny i dobry w te klocki.....albo ty poniżej przeciętnej....inaczej byś za nim tak nie latałą... Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś....albo daj jakiemuś koledze do przeczytania (koniecznie facetowi), w locie ci odpowie na twoje problemy...Tu na forum sie mnie ciagle czepiają tego, że pisze żę babki nie myslą logicznie...poprostu nie sa do tego zdolne, takimi je BÓG stworzył.

A teraz do tematu....to nie milość tylko ci FENYLOETYLOAMINA plus pare innych hormonów mózg zalało i sie motasz.  Detoks od tego śniadego księcia na prawde ci pomoże....Wyjdz z domu, kup sobie coś ładnego, pojdz do kosmetyczki...może jakiś sport???żeby ci w głowie i tam niżej troche przewiało to i owo....



Troszkę nie zrozumiałeś... na początku było naprawdę dobrze... mogłabym powiedzieć, że jak w bajce... jeżeli chodzi o urodę to jest rzecz gustu i o tym się nie dyskutuje... Ale nie narzekam na brak powodzenia... Tylko inni mnie nie interesują... Liczy się tylko On ! Dziwię się, że skloniles się do takiej wypowiedzi... bo tak naprawdę nie znasz mnie ani jego A oceniles... Faceci są tacy inteligentni? Nie wydaje mi się... każdy ma prawo się wypowiedzieć ale nie obrazajac przy tym innej osoby...

8

Odp: Rozstanie które wciąż boli...
słaba kobietka napisał/a:
Tylko__ona napisał/a:

Wszystko ładnie pięknie tylko tak jak napisałam ja go widzę codziennie w pracy a nawet kilkanaście razy dziennie... To mnie najbardziej dobija...

Pomyśl, czy ten stan w którym teraz jesteś i przeżycia których Tobie dostarcza ten gość są fajne? Dobrze się czujesz? Jesteś szczęśliwa i spokojna?

Jeśli nie, to zajmij się czymś fajnym. Aby zapomnieć. Jak najprędzej. Chyba że jesteś masochistką...



Próbuje cały czas zająć się czymś innym, spotykam się ze znajomymi, Imprezuje... po prostu próbuje żyć normalnie... Tylko nie wiesz jakie to uczucie jak go widzę... poda mi rękę jak się witamy dłużej ją przytrzyma zapyta co tam... po prostu gra na moich emocjach i uczuciach....

9

Odp: Rozstanie które wciąż boli...

Wiesz co, wy kobiety macie czasami takie myślenie że jeśli ktoś wam wytknie błąd a szczególnie wasz facet to już koniec amen płacz lament nerwy i złości. Taka mała wstawka, jednak nigdy nie pozwalaj się poniżyć, ten gość mocno przesadził, ocknął się po tym jak powiedziałaś że odchodzisz. Rozumiał bym że powiedziała byś że masz wątpliwości i on się poprawił. Z tego co piszesz on się nie poprawił. W moim wątku jest historia jak stawałem na rzęsach żeby pomóc dziewczynie i nigdy jej nie powiedziałem że nie da rady czegoś zrobić. Po czym ja w końcowej fazie dostawałem petardy że "Nie nauczysz się tego" "Nie masz szans" "To jest moja koleżanka i odwal się" A ja się dzieliłem wszystkim i co? Nie mam nic z starego życia. Piszę to tylko dlatego żebyś zachowała godność i podniosła głowę do góry, Wałcz o to co twoje i się tego trzymaj. Niech koleś zobaczy jaką fajną, emocjonalną i cierpliwą kobietę stracił. A ty się skup na poznaniu siebie i psychologii kobiecej żebyś była świadoma dlaczego postępujesz tak a nie inaczej. Ułatwi ci to życie

10 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-08-15 06:38:22)

Odp: Rozstanie które wciąż boli...

Ludzie ogolnie nie sa logiczni, dlatego nawet wspanialy psychopata, ktory nie czuje strachu i nie jest 'emocjonalny' w koncu popelnia bledy idiotyczne po prostu, ze trudno uwierzyc. Bo juz jest nie logiczny w swoich decyzjach.

Co do tematu to nie ma tutaj mowy o milosci. A Ty odgrywasz tutaj jakis problem z Twojej glowy w tej relacji z nim. Ty sobie wyobrazasz, ze go kochasz i to coraz bardziej kiedy on Cie czym gorzej traktuje. Juz sama taka drama i bol, a pozniej nagle on latajacy za Toba moze byc uzalezniajaca.
Nie zaleznie od tego jakie sa tego przyczyny, bo nie rozmawialam z Toba i nie chce nakreslac Twojego profilu psychologicznego to jednak powinnas uswiadomic sobie , ze to nie jest zadna milosc, a juz predzej obsesyjne zachowanie.
Nie mowiac tutaj nawet o tym po jak krotkim czasie tak sie zaczal zachowywac i ile to wszystko trwalo. Co smieszne, ja zareczylam sie z moim terazniejszym mezem po jakims tygodniu zwiazku haha. Jednak nie da sie przeoczyc faktu, ze ja mam inne podejscie do relacji niz Ty i tez, tak czy inaczej, jest latwiej rozstac sie po tak krotkim czasie.

To, ze Ty za nim tak wzdychasz mimo, ze dosc szybko w relacji pokazal swoja prawdziwa twarz nie jest dobrym znakiem co do Twojego stanu.
Kochac siebie musisz, zajmowac sie soba teraz musisz. Zapomnij o zwiazkach.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

11 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2019-08-15 11:43:54)

Odp: Rozstanie które wciąż boli...
Tylko__ona napisał/a:
słaba kobietka napisał/a:
Tylko__ona napisał/a:

Wszystko ładnie pięknie tylko tak jak napisałam ja go widzę codziennie w pracy a nawet kilkanaście razy dziennie... To mnie najbardziej dobija...

Pomyśl, czy ten stan w którym teraz jesteś i przeżycia których Tobie dostarcza ten gość są fajne? Dobrze się czujesz? Jesteś szczęśliwa i spokojna?

Jeśli nie, to zajmij się czymś fajnym. Aby zapomnieć. Jak najprędzej. Chyba że jesteś masochistką...



Próbuje cały czas zająć się czymś innym, spotykam się ze znajomymi, Imprezuje... po prostu próbuje żyć normalnie... Tylko nie wiesz jakie to uczucie jak go widzę... poda mi rękę jak się witamy dłużej ją przytrzyma zapyta co tam... po prostu gra na moich emocjach i uczuciach....

Oczywiście, że wiem jakie to uczucie. I wiedzą prawie wszyscy ludzie. Bo takie rzeczy wciąż przytrafiają się milionom ludzi na świecie. Też to przerabiałam smile

Tu chodzi o to, żebyś to Ty decydowała jak odczytujesz sygnały. Fakty niech sobie będą jakie chcą. Czyli on niech robi to co robi. Ale...( i tu jest sedno sprawy ) to Ty decydujesz w swoim umyśle jakie znaczenie nadasz tym faktom. Możesz np. myśleć, widząc gościa, że jest to najśmieszniejszy clown jakiego w życiu widziałaś albo goryl który spadł z drzewa wink I możesz paść ze śmiechu...

Acha, pokochaj siebie. Zrozum, że jak ktoś siebie kocha, to nigdy nie dopuści do tego, aby cierpieć. Siebie samego nie rani, nie zamęcza. Tylko odpycha od siebie, przegania wszystko i wszystkich, którzy zabierają spokój, radość życia i szczęście. Pokochaj siebie i wmów sobie, że żaden gostek nie będzie Cię doprowadzał do takiego stanu, bo na to nie pozwalasz. Niech idzie na drzewo, a Ty Kochana weź głęboki oddech i uśmiechaj się do wszystkich innych facetów. Bo kto wie, może któryś z nich zakocha się w tym uśmiechu smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie które wciąż boli...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018