Nie potrafię okazywać złości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię okazywać złości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

Temat: Nie potrafię okazywać złości

Jak w temacie. Jest tu sporo osób bardziej doświadczonych ode mnie, spójrzcie na moj problem i powiedzcie dlaczego tak się dzieje?

Jestem osobą spokojną. Generalnie nie okazuję złości. Z jakichś przyczyn mam na to alergię, nie znoszę tego w otoczeniu ani we własnym zachowaniu. A przecież zdrowiej jest się wykrzyczeć, a pózniej przeprosić jeśli przegiełam, niż udawać ze wszystko jest ok, a w gardle gula. Sto razy juz tak było- ktoś robi mi nieświadomie/śwadomie na złość, nic nie mówię, czasem zdarzy mi się zareagować, ale to jest jakies 10% akuratnej złości jaką odczuwam. Czyli nawet tupnę nogą czy coś warknę, ale wystarczy że ktoś to zauważy, a ja już udaję, ze nie, mało tego w żywe oczy kłamię, ze się nie zdenerwowałam pomimo, ze inni to widzą i komentują.

Pózniej boli mnie żołądek i nie mogę sie uspokoić przez kilka godzin. Kilka razy przełamałam tą "nieśmiałość" w okazywaniu negatywnych emocji i do dzis mam pare mostów spalonych, ale też kilka sytaucji uległo oczyszczeniu i poprawie, nie mogę więc powiedzieć, że okazywanie złości jest jednoznacznie złe czy dobre.

Najbardziej mnie to męczy w sytuacjach kiedy wiem, ze mam rację, bo ktos zalazł mi za skórę kolejny raz w ten sam sposób, ale nawet wtedy nie potrafię tego wyatrykułować, zeby nie brzmiec: "a ty juz 4 raz w tym roku robisz to samo, wtedy i wtedy było tak i tak" - zwyczajnie za długo trwa takie wyliczanie, więc sie nie odzywam, tylko na chwile jakby mnie to paralizuje, przeanalizuję te sytuacje ktore sie powtarzają, mowie sobie: "dobra daj sobie spokoj, bo on/ona i tak nie zrozmumie ani nie pamieta tego co było x czasu temu," itd itd. Trwa ten moj wewnętrzny monolog pare skeund, ten ktoś zauwazy ze cos jest nie tak, a ja juz niby na luzie mowie ze ok, ze wcale sie nie zdenerwowałam, udaję głupa.

Dodatkowo zaaaawsze kiedy okaże złosc dopadają mnie straszne wyrzuty sumienia i potrafię sama sobie udowadniać, ze nie miałam racji albo ze mogłam inaczej sie zachować. To chyba gorsze niż to duszenie w sobie, tzn bardziej mnie męczy taka wewnętrzna analiza sytuacji, łatwiej jest zdusić i zapomnieć niz potem sobie wyrzucać, ze sie kogos opier...

Moze ktos ma pomysł skąd to się bierze i jak z tym sobie radzić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Terapia.
Niestety.

Mam tak samo jak Ty, bardzo mało emocji potrafię wywalić na zewnątrz, większość trzymam w sobie, te negatywne nawet bardziej niż te pozytywne.
To jest zaburzenie związane z autoagresją i przejawia się na różnych polach, ale normalnie ich nie widzisz, bo się na nich nie skupiasz.

Jest to do ogarnięcia, chociaż trudne niestety. Ale ja już wolę ciężką pracę nad sobą niż momenty, kiedy tak się na kogoś zdenerwuję, że nie śpię przez tydzień, ale nie potrafię nikomu o tym powiedzieć.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Lady Loka, a jak wygląda twoja praca nad tym?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

4

Odp: Nie potrafię okazywać złości
niepodobna napisał/a:

Lady Loka, a jak wygląda twoja praca nad tym?

Staram się mniej przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, odcinać od ludzi, którzy mają zły wpływ na mnie i mówić o tym, kiedy coś mi nie pasuje. Póki co sprawdza mi się to bardzo w związku, nie mamy awantur, ale jak coś się dzieje to rozmawiamy i to pomaga. W poprzedniej relacji takich rozmów nie było, mnie coś irytowało, nie umiałam o tym powiedzieć, bo nie chciałam wywalać swojej złości na drugą osobę. Największy problem ciągle mam z moją mamą, bo to relacja z nią jest w głównej mierze przyczyną moich problemów, ale tutaj są rzeczy, których chyba nie uda mi się przeskoczyć. Podejmowalam próby rozmowy kilkukrotnie i za każdym razem było mi gorzej, więc dałam sobie spokój, staram się nie brać do siebie tego co mówi, skutek jest różny.

Staram się rozmawiać na bieżąco jak coś się dzieje. Albo na bieżąco rozwiązywać wszystkie takie nerwowe i stresujące sytuacje. Kiedyś łapałam w takich momentach doła, potrafiłam kilka dni nic nie jeść, tak miałam ściśnięty żołądek, nie mogłam spać, nie mogłam się na niczym skupić, teraz staram się z kimś o takich rzeczach rozmawiać. Czy to z partnerem czy to z koleżanką, bo to bardzo pomaga w takim wyrzuceniu z siebie tego, co jest akurat nie tak. No i dbam też o to, żeby regularnie jeść i odpowiednio dużo spać. Czasami robię też coś dla siebie, żeby się zrelaksować, unikam rzeczy, które mnie złoszczą lub irytują.
Wybrałam taką pracę, w której mam bardzo mało bezpośredniego kontaktu z klientem, żeby uniknąć stresowych sytuacji.

Mam stwierdzoną autoagresję i skłonności do podświadomego karania samej siebie jeżeli coś jest nie tak.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5 Ostatnio edytowany przez anitrax (2019-08-08 13:46:32)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Dzięki za odpowiedź

Lady Loka napisał/a:

mówić o tym, kiedy coś mi nie pasuje.

Staram się rozmawiać na bieżąco jak coś się dzieje. Albo na bieżąco rozwiązywać wszystkie takie nerwowe i stresujące sytuacje.

To jest bardzo trudne. Uwazam ze ta wewnętrzna "walka"z emocjami potrafi przysłonić mozliwość normalnej reakcji. Kiedy się takie sytuacje nawarstwiają i w końcu wybuchnę, to nie ma czego zbierać i pojawiają się wyrzuty sumienia. Najważniejsze nauczyc się jakoś reagować od razu- nie mysleć co sie stanie kiedy tak po prostu pokaże się co się TERAZ czuje, Tyle teorii bo póki co mnie praralizuje i jest praktycznie nie mozliwe do zrealizowania.

Lady Loka napisał/a:

Wybrałam taką pracę, w której mam bardzo mało bezpośredniego kontaktu z klientem, żeby uniknąć stresowych sytuacji.

Ja też
Mysle ze to forma ucieczki od głównego problemu, ale przynajmniej jest mniej stresu.

Aha i jeszcze; inni sie wkurzaja, wydzierają robią sceny bez zadnej żenady, a nikt ich nie odrzuca z mety i zyja sobie spokojnie dalej. Mi sie wydaje chyba, ze jak wydrę sie na kogoś albo bede mu wyjaśniac czemu jestem zła to sie to na mnie zemści po stokroć.

6

Odp: Nie potrafię okazywać złości

A widzisz, u mnie nigdy nie było i nie ma tego momentu wybuchu, kiedy emocje się nawarstwiają. U mnie zamiast wybuchu na innych pojawiają się myśli samobójcze. Dlatego teraz nie doprowadzam do aż takiej kumulacji emocji, żeby było źle.

Może to jest forma ucieczki, a może po prostu nie jesteśmy stworzone do pracy z ludźmi smile ja jeszcze bardzo ciężko znoszę zmiany takie narzucone przez innych typu zmiana biurka w pracy, przeniesienie do innego budynku itd, więc pracuję też nad tym.

No ale tak to terapia, tak jak mówiłam. Chociaż kilka spotkań, żeby terapeuta Cię naprowadził na to, na jakie rejony życia zwracać uwagę.

Ja nie umiem zrobić komuś sceny. Nie umiem się wydrzeć, więc nigdy się nie zastanawiałam nad tym czy byłabym odrzucona przez ludzi czy nie. Ogólnie inni mi mówią, że jestem mega spokojna i często wyglądam tak, jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia, a to nie prawda, po prostu u mnie te wrażenia nie wychodzą na zewnątrz. Przez to też w sumie jestem uznawana za osobę trudną, bo ktoś się właśnie wydrze i atmosfera jest oczyszczona, a ja tłumię wszystko w sobie i nie ma tego oczyszczającego momentu, plus unikam kłótni i wszystkie takie mocniejsze wymiany zdań chcę od razu kończyć. Ale w sumie z moimi bliższymi znajomymi jakoś wypracowaliśmy kontakt i nie mamy problemów. Nie odsunęli się ode mnie w żadnej ważnej sytuacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez anitrax (2019-08-08 14:54:49)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Lady Loka napisał/a:

jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia

Dokładnie tak samo mam. Teraz jest troche lepiej, bo troche okazuję juz emocje i te dobre i złe (zawsze z duszą na ramieniu)
Z somatycznych reakcji mojego organizmu, które zniknęły na szczęscie to przestało mi kołatać serce, żołądek jeszcze czasem boli ale to już nie tak jak dawniej, ze ciągle.

W kazdym razie mi tak samo trudno okazać radość (nazywano mnie w pewnych kręgach dziewczyna, która sie nie uśmiecha) jak i smutek, złość. Tzn moge chodzić markotna i zdołowana, ale nie jest to otwarcie skierowane do osoby która ten stan u mnie wywołała.

Co do wydzierania się- nie mam pewności czy w ogole robię to wtedy kiedy powinnam. Zwykle jeśli juz tak się dzieje, to gdy ochłonę, chcę uciec gdzie pieprz rośnie i naprawde długo dochodze do siebie., mam w głowie rollercoaster emocji. Ludzie są zdziwieni moja wybuchową reakcją nieadekwatną do sytuacji i czasem przepraszają, bo nie wiedzą co sie dzieje. Daje mi to trochę satysfakcji i ulgi, ale zaraz potem wyrzut sumienia ze mogłam sprawę jakos inaczej wyjaśnić. Jednak wtedy staram sie sobie przyznać prawo do takiej a nie innej reakcji nawet jesli nie ma ona wiele z asertywnością wspólnego.

EDIT:
A może ktoś wyluzowany w tej materii opowiedziałby w jaki sposób wyraża złość i inne emocje, co wtedy myśli (bo ja np w głowie mam mętlik w sytuacji stresowej i albo idzie w stronę płaczu, wtedy mam zero siły na jakąkolwiek reakcję, albo zamykam sie w sobie i resztę opisałam wyżej).

Przykładowo; ktoś kto kolejny raz postapił wobec was źle (nawet o tym nie wie) i robi ciągle to samo, co wtedy? W sensie co dzieje sie w waszej głowie ze podejmujecie próbę wyrażenia swoich uczuć. Ja chyba nie mam dystansu, bo jestem jak w oku cyklonu i po prostu stoję sparalizowana nic nie robiąc ani nie reagując, bo mnie to przerasta. Ktos musi mi robić mocna krzywdę , zebym sie broniła a i to nie zawsze jest adekwatne i skuteczne. Nie wiem czy nie zbaczam juz z tematu.

8 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-08-08 16:28:31)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

W tym watku jest trochę pomieszanie z poplataniem, wg mnie.
Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla.
Natomiast wewnętrzne tłumienie (wszelkich emocji, nie tylko zlosci, ale i innych) jest niekorzystne, jak już tu zostało powiedziane.

9

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Uwazam ze ta wewnętrzna "walka"z emocjami potrafi przysłonić mozliwość normalnej reakcji. Kiedy się takie sytuacje nawarstwiają i w końcu wybuchnę, to nie ma czego zbierać i pojawiają się wyrzuty sumienia. Najważniejsze nauczyc się jakoś reagować od razu- nie mysleć co sie stanie kiedy tak po prostu pokaże się co się TERAZ czuje, Tyle teorii bo póki co mnie praralizuje i jest praktycznie nie mozliwe do zrealizowania.

Słusznie uważasz anitax.Widzę że i tak sporo zrobiłaś dla siebie pozostaje poszerzać umiejętności pracy z uczuciami i ćwiczyć ,ćwiczyć.
Pewnie gdzieś już wstawiłem ten cytat,ale nie zaszkodzi powtórzyć w Twoim wątku bardzo aktualne moim zdaniem a książkę polecam do przeczytania w całości

"Łagodniejemy dzięki czystej sile emocji – energii gniewu, energii rozczarowania czy energii lęku. To tłumienie ją wyostrza i zatruwa. Tymczasem jeśli nie zostanie ona ukierunkowana, może przeniknąć nasze serce i otworzyć nas. Wówczas odkrywamy stan wolny od ego. W tym momencie rozpadają się nawykowe schematy naszych zachowań. Osiągnięcie granic wytrzymałości jest jak odnalezienie drzwi do zdrowego umysłu".

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

10

Odp: Nie potrafię okazywać złości

O ile nie wrzeszczę na ludzi, to wyrażanie złości nie sprawia mi najmniejszego problemu. Spokojnie mówię co mi nie pasuje, ale w taki sposób, że inni nie mają wątpliwości, że nie żartuję. Jestem plagą hydraulików i budowlańców, bo wszystko sprawdzam dwadzieścia razy i jak widzę niedociągnięcia, to delikatnie, acz stanowczo, mówię, że nie zaplacę.

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

Nie wiem skąd się bierze Twoja nieumiejetność asertywnego zachowania. Pewnie Twoi rodzice kontrolowali Cie bardzo i wpędzali w ciągłe poczucie winy. Chociaż, muszę przyznac, że moja mamusia i tatuś to robili w ciągu całego mojego dzieciństwa, bez jakichkolwiek efektów- nauczyłam się tylko egoizmu i olewactwa w stosunku do innych. No cóż, ludzie som różne.

11 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-08-08 20:10:20)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
paslawek napisał/a:

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

O wlasnie, warto siegnac w wolnej chwili.


Beyondblackie napisał/a:

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

.

blacky, ale asertywność to tez umiejetnosc wyrazania zlosci BEZ ranienia innych.. tak mi się wydaje..

12

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Benita72 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Pema Cziedryn, "Kiedy życie nas przerasta"

O wlasnie, warto siegnac w wolnej chwili.


Beyondblackie napisał/a:

Nigdy nie mam wyrzutów sumienia, nawet jak mi się zdarzy na kogoś wydrzeć, bo mało mnie obchodzą uczucia innych ludzi, a interesuje mnie to, że ktoś w danym momencie nadepnął mi na odcisk.

.

blacky, ale asertywność to tez umiejetnosc wyrazania zlosci BEZ ranienia innych.. tak mi się wydaje..

Ale ja nie twierdze, że jestem wyłącznie asertywna. Jestem niezłą zołzą.

Nie idę w świat chcąc ranić innych, ale jak napotykam głupotę czy słabość, ciężko mi sie powstrzymać od dowalenia komuś takiemu. Brzydkie? No, tak.

13

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Beyondblackie napisał/a:

Nie idę w świat chcąc ranić innych, ale jak napotykam głupotę czy słabość, ciężko mi sie powstrzymać od dowalenia komuś takiemu. Brzydkie? No, tak.

Ale tym samym dajesz innym prawo do traktowania Cie w taki sam sposób.

Poza tym mam wrazenie, ze jesteś dumna z tego, ze bywasz zolzą; a czasem może trafic kosa na kamien..

14

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Benita72 napisał/a:

Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla..

To jest clue sprawy. Mam problem z tym spokojniejszym okazywaniem złości. Prędzej widzę siebie w takiej wersji jaką prezentuje Beyondblackie, tzn wrzeszczącą. Dlatego po fakcie mi głupio jeśli wybuchnę. Wiem, że mogłam inaczej. Co nie zmienia faktu, ze 99% razy nie robię zupełnie nic i wstydzę się najmniejszych objawów złości.

Co do książki to poszukam jej, dzięki Paslawek

Pisaliście o domu rodzinnym. Moja mama to typ wrzeszczący na każdego, sieje terror bo musi być jak ona chce. Potrafię jej się przeciwstawić, ale w dzieciństwie pewnie tego nie potrafiłam. Przemoc psychiczna była na porządku dziennym u nas. Właściwie nadal jest, ale nie mieszkamy razem to jakby zapomniałam jak to wyglada.

15

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Mnie nie przeszkadza to, że ktoś jest agresywny. Jeżeli ma racje, przyznam mu. Jak nie, oleję.

Denerwują mnie za to ludzie, którzy owijaja w watę i marnują mój czas.

16 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-08-08 21:20:17)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Beyondblackie napisał/a:

Jestem niezłą zołzą.

Nie zołzą tylko klientką specjalnej troski smile dla mnie to było zawsze pewne wyzwanie,frajda i urozmaicenie w codzienności tongue
Moja wrodzona "łagodność" brak powagi  niebieskie oczki były skuteczne w negocjacjach smile
Z tym ranieniem innych i ich uczuciami warto dokładnie i świadomie poukładać to sobie  w głowie  o co w tym chodzi i weryfikować
co jakiś czas np tym że słowa nie bolą zwłaszcza jak egzekwuje się dane słowo umowę
Nie ma co bać się własnego cienia wtedy byle co nas nie ma obowiązku ranić złościć irytować drażnić itp.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

17 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-08-08 22:54:18)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Lady Loka napisał/a:

Ogólnie inni mi mówią, że jestem mega spokojna i często wyglądam tak, jakby dużo rzeczy nie robiło na mnie żadnego wrażenia, a to nie prawda, po prostu u mnie te wrażenia nie wychodzą na zewnątrz.

Mam tak samo. Jednak zdanie "bo ty jesteś taka spokojna" jest moim przekleństwem, bo ludzie po pierwsze nie rozumieją i nie wiedzą, co rzeczywiście czuję, po drugie - naklejając taką etykietkę odbierają mi prawo do innej reakcji, niż spokojna. Bo ty jesteś taka spokojna - i spróbuj tylko nie być... Tak to powinno brzmieć.
U osób raz określonych jako spokojne każde zachowanie, które choć trochę odbiega od tego schematu, jest odbierane bardziej negatywnie niż takie samo u ludzi, którzy takiej etykiety nie mają. Podczas gdy u tych drugich byłoby uznane za reakcję adekwatną do sytuacji, u kogoś "spokojnego" jest jakimś wybrykiem, agresją i powodem do przypisania winy, nieważne zupełnie, kto i w jaki sposób do tej sytuacji doprowadził.
To powiększa trudności z wyrażaniem emocji. Już z natury jestem dość mało ekspresyjna, dodatkowo wpłynęły na mnie różne doświadczenia w młodym wieku, kiedy nauczyłam się wiele rzeczy tłumić. Blokady to jednak nie jest wszystko, ja jakby nie mam środków, żeby pewne rzeczy okazać. Umiem często mówić o powodach swojej złości, ale nie umiem jej naprawdę wyrazić. Albo jest tak, że długo nie potrafię nic zrobić z tym, że ktoś próbuje mi wejść na głowę, a kiedy już reaguję, to w sposób, który powoduje problemy.
Trudne to.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

18

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Odnośnie tej spokojnosci najbardziej zabolało jak siostra powiedziała mi prosto w twarz, ze nie zalezalo mi na dziadku, bo nie przezywalam ze zmarl.
Przezywalam tylko ona tego nie widziala, bo nie widziala tego ze przestalam spac, ze mam napady kompulsywnego jedzenia i paniki na zmiane. Dla niej najwazniejeze bylo to ze bylam przy tym wszystkim hiper spokojna.
Ale wlasnie to tez kwestia tego o czym mowie czyli kierowania wszystkich uczuc do srodka zamiast na zewnatrz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-08-09 09:05:44)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Bo - okazanie zlosci niekoniecznie jest równoznaczne z wywołaniem awantury czy jakimiś krzykami. Da się rowniez spokojnie wyrazić zlosc. Tylko - najpierw trzeba sobie uswiadomic ta emocję, wiedzieć, co ją wywolalo. Czyli - dlaczego w danej chwili jestem zla..

To jest clue sprawy. Mam problem z tym spokojniejszym okazywaniem złości. Prędzej widzę siebie w takiej wersji jaką prezentuje Beyondblackie, tzn wrzeszczącą. Dlatego po fakcie mi głupio jeśli wybuchnę. Wiem, że mogłam inaczej. Co nie zmienia faktu, ze 99% razy nie robię zupełnie nic i wstydzę się najmniejszych objawów złości.

Co do książki to poszukam jej, dzięki Paslawek

Pisaliście o domu rodzinnym. Moja mama to typ wrzeszczący na każdego, sieje terror bo musi być jak ona chce. Potrafię jej się przeciwstawić, ale w dzieciństwie pewnie tego nie potrafiłam. Przemoc psychiczna była na porządku dziennym u nas. Właściwie nadal jest, ale nie mieszkamy razem to jakby zapomniałam jak to wyglada.

Nie wrzeszczę. Praktycznie zdarzyło mi się dwa razy w ciągu 20 lat. Natomiast zawsze zdecydowanie postawiam swoje zdanie. Mój Misiek mówi, że to pierwsza rzecz jaką zauważył i pokochał. Boją się mnie dorośli mężczyźni, bo technikę cichego terroru opanowałam do perfekcji.

Paslawek, nie udaję, że taka postawa jest normalna. Mam za soba lata przemocy psychicznej i fizycznej, ze strony moich rodziców. Obserwowalny charakter jest pewnie wynikiem stresu pourazowego, tzw PTSD. Mój terapeuta, lata temu, zauważył, ze podobne przypadki miał tylko wśród byłych zołnierzy wracających ze stref konfliktu.

20

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Też bym chciała tak umieć postawić na swoim. Emocje mi to utrudniają. Ostatnio np zajęło mi pół dnia odpisanie koleżance żeby do mnie nie przeklinała jak pisze wiadomość. Musiałam przeczytać w necie jak reagować na agresję bo nie wiem.  Łatwiej jest oczywiście na czatach/ przez SMS czy coś. W takiej samej sytuacji face to face nic nie robię i jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.

21

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Anitrax, jedyną opcję jaką mam dla Ciebie jest terapia i nauczenie się asertywności. Inni ludzie się mało przejmują Twoją osobą. Marnujesz czas koncentrując się na ich reakcjach.

22

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Też bym chciała tak umieć postawić na swoim. Emocje mi to utrudniają. Ostatnio np zajęło mi pół dnia odpisanie koleżance żeby do mnie nie przeklinała jak pisze wiadomość. Musiałam przeczytać w necie jak reagować na agresję bo nie wiem.  Łatwiej jest oczywiście na czatach/ przez SMS czy coś. W takiej samej sytuacji face to face nic nie robię i jestem jeszcze bardziej sfrustrowana.

Nauczenie się tego wszystkiego wymaga pewnej pracy i jest możliwe wiem o tym bo moja żona miała z tym pewne problemy .
Czytanie,myślenie ,pisanie jest OK ale ćwiczenie i działanie jest najskuteczniejsze .Terapia w grupie podobnych osób to może byłby spory krok do przodu

Beyondblackie przykre to z Twoimi rodzicami i PTSD chciałem tylko napisać że z podobnymi osobami jak Ty jakoś się dogaduje.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

23

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Hej, a co myślicie, by sie zapisać na kurs samoobrony? Może by mi to pomogło. Co prawda brzydzę się jak ktoś obcy narusza moją przestrzeń osobistą, nie mówiąc już o przemocy fizycznej, ale moze przełamałoby to jakieś moje bariery. Może nauczyłabym się bronić, tzn dowiedziałabym się, że to nie jest nic złego, bo chyba teraz tak uważam.

24

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Hej, a co myślicie, by sie zapisać na kurs samoobrony? Może by mi to pomogło. Co prawda brzydzę się jak ktoś obcy narusza moją przestrzeń osobistą, nie mówiąc już o przemocy fizycznej, ale moze przełamałoby to jakieś moje bariery. Może nauczyłabym się bronić, tzn dowiedziałabym się, że to nie jest nic złego, bo chyba teraz tak uważam.

Zrób to .Do naruszania przestrzeni zostaniesz przygotowana.Mnie się bardzo podoba ten pomysł smile
Sztuki walki to nic innego jak kontrolowanie agresji,gniewu i złości w sposób naturalny .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

25

Odp: Nie potrafię okazywać złości
paslawek napisał/a:

Beyondblackie przykre to z Twoimi rodzicami i PTSD chciałem tylko napisać że z podobnymi osobami jak Ty jakoś się dogaduje.

Dzięki smile

Ja się też zwykle dogaduję z podobnymi osobami.

26

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Jak w temacie. Jest tu sporo osób bardziej doświadczonych ode mnie, spójrzcie na moj problem i powiedzcie dlaczego tak się dzieje?

Jestem osobą spokojną. Generalnie nie okazuję złości. Z jakichś przyczyn mam na to alergię, nie znoszę tego w otoczeniu ani we własnym zachowaniu. A przecież zdrowiej jest się wykrzyczeć, a pózniej przeprosić jeśli przegiełam, niż udawać ze wszystko jest ok, a w gardle gula. Sto razy juz tak było- ktoś robi mi nieświadomie/śwadomie na złość, nic nie mówię, czasem zdarzy mi się zareagować, ale to jest jakies 10% akuratnej złości jaką odczuwam. Czyli nawet tupnę nogą czy coś warknę, ale wystarczy że ktoś to zauważy, a ja już udaję, ze nie, mało tego w żywe oczy kłamię, ze się nie zdenerwowałam pomimo, ze inni to widzą i komentują.

Pózniej boli mnie żołądek i nie mogę sie uspokoić przez kilka godzin. Kilka razy przełamałam tą "nieśmiałość" w okazywaniu negatywnych emocji i do dzis mam pare mostów spalonych, ale też kilka sytaucji uległo oczyszczeniu i poprawie, nie mogę więc powiedzieć, że okazywanie złości jest jednoznacznie złe czy dobre.

Najbardziej mnie to męczy w sytuacjach kiedy wiem, ze mam rację, bo ktos zalazł mi za skórę kolejny raz w ten sam sposób, ale nawet wtedy nie potrafię tego wyatrykułować, zeby nie brzmiec: "a ty juz 4 raz w tym roku robisz to samo, wtedy i wtedy było tak i tak" - zwyczajnie za długo trwa takie wyliczanie, więc sie nie odzywam, tylko na chwile jakby mnie to paralizuje, przeanalizuję te sytuacje ktore sie powtarzają, mowie sobie: "dobra daj sobie spokoj, bo on/ona i tak nie zrozmumie ani nie pamieta tego co było x czasu temu," itd itd. Trwa ten moj wewnętrzny monolog pare skeund, ten ktoś zauwazy ze cos jest nie tak, a ja juz niby na luzie mowie ze ok, ze wcale sie nie zdenerwowałam, udaję głupa.

Dodatkowo zaaaawsze kiedy okaże złosc dopadają mnie straszne wyrzuty sumienia i potrafię sama sobie udowadniać, ze nie miałam racji albo ze mogłam inaczej sie zachować. To chyba gorsze niż to duszenie w sobie, tzn bardziej mnie męczy taka wewnętrzna analiza sytuacji, łatwiej jest zdusić i zapomnieć niz potem sobie wyrzucać, ze sie kogos opier...

Moze ktos ma pomysł skąd to się bierze i jak z tym sobie radzić?

Odświeżę temat.
Tłumienie w sobie emocji, to prosta droga do zawału serca.
Ja również mam z tym problem, ale radzę sobie z tym, wyjeżdżając do lasu nad ranem, gdy drwalskich pił jeszcze nie słychać.
Po prostu wykrzykuję swoją złość. Na innych, na moje błędy i ogólnie, na wszystko, co moim zdaniem, zaważyło na moim życiu.
Wracam, gdy się uspokoję, ukojony ciszą pustkowia.
I tak, raz na jakiś czas, powtarzam to. Pomaga!

facet po przejściach

27

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Wrzaski w lesie. To brzmi makabrycznie dla przypadkowego słuchacza wink Pewnie bym pomyślała ze komuś coś się stało.
W ramach uspokojenia chodzę na jogę. Nie ważne są ćwiczenia tylko relaksacja na końcu. W domu nie mam szans na tyle ciszy i czasu na medytację. To jest dla mnie luksus.

28

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Ja rzucam kuflami ceramicznymi. Jest ich zawsze sporo z defektem, gdy wychodzą z piecy.
Pomaga bardzo.

29 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 09:54:43)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

tłumienie agresji, to też ograniczanie sobie samemu dostępu do motywacji, kreatywności, konkretu, pewnej formy elastyczności, ciągłe napięcia w ciele często w oderwaniu od tego co się myśli

są różnego rodzaju ćwiczenia, nie trzeba rozwalać domowych zasobów wink Cyngli, nie trzeba też centralnie do lasu latać, można np w aucie podczas jazdy za kierownicą smile bardzo przyjemna przestrzeń wink

dużo można w tym temacie, znaleźć pod hasłem na YT "lowem ćwiczenia"

to napięcia w ciele, które somatyką wywalić mogą, nie tylko zawał serca,

uspokojenie, bez uzewnętrznienia tego co stłumione, może być tylko łagodzeniem tego co w ciele chce się uwolnić

generalnie temat, nakazów zakazów w rodzinie pochodzenia, nie możliwości się wyrażenia, braku zgody na wyrażanie złości, braku gotowości na przyjęcie tego przez system rodziny, w konsekwencji prowadzi do drażliwości na zewnętrzne występowanie tego, zależność, nie umiejętność

może prowadzić do odcięcia/dysocjacji, od ciała, od myśli od czucia, często konsekwencja traumatyzacji w dzieciństwie

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

30

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Robimy ceramikę, więc domowe zasoby są bezpieczne, a ja ''łubudu'' wyprawiam tylko produktom z defektem tongue

31 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 10:34:11)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Cyngli napisał/a:

Robimy ceramikę, więc domowe zasoby są bezpieczne, a ja ''łubudu'' wyprawiam tylko produktom z defektem tongue


a chyba że tak, połączenie ruchu, energii, i porządków wink

głównie właśnie chodzi o to aby energię łączyć z ruchem,
odkąd załapałem o co chodzi, zrozumiałem jak czynności codzienne mogą stać się pożyteczne, do uwalniania napięć z innych części dnia, także np praca fizyczna dla mnie jest relaksem

np w tym roku, kupiłem sobie siekierę wink i cioteczce jednej zaoferowałem rąbanie drzewa za free, kilka dni, oddechu, energii, po prostu bosko, no i cioteczka uratowana

no jednak w dawnym życiu zdarzały się nie kontrolowane uwolnienia, ze skrajności w skrajność, dziś w miarę sprawnie poruszam się po skali tego odczucia, czasami za sprawnie wink

z drugiej strony, wyrażanie złości to też świadomość jej poziomu, od rozdrażnienia, irytacji, zdenerwowania, złości, wściekłości, na końcu jest furia smile

jeśli reaguje odpowiednio szybko, nie muszę iść dalej, a nawet jak dalej dojdę zawsze można wrócić,
na każdym z poziomów, umiejętność wyrażania uczucia w zdrowy sposób, jest mega umiejętnością smile w połączeniu z racjonalnością smile z tu i teraz, kosmos smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

32

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Cyngli, zazdroszczę tej ceramiki, i tworzenia i rozwalania. Ja dziś nie poszłam na jogę bo nie mogłam, za to mam doła i wyobraziłam sobie ze biję po kolei wszystkie laski chodzące tam, bo są tak optymistycznie nastawione do zycia, ze mi niedobrze. W ten sposób sobie zawsze radziłam- wyobrażam sobie że sie jakoś wyżywam, potem mi przechodzi i wszystko jest ok. W rzeczywistości nigdy bym im nic złego nie zrobiła, ale kiedy jestem rozdrażniona jak teraz, to wszystko mnie wk... ,a szczególnie to co uduchowione i pozytywne. Naiwne.

Amethis masz rację co do sportu, problem w tym, ze własnie z niego muszę na razie zrezygnować, bo mam chroniczne bóle, których nikt nie potrafi jak na razie wyleczyć, bardzo możliwe ze spowodowane brakiem wyrażania emocji (a może jakaś zapomnianą kontuzją z młodości). Od miesiąca nie ćwiczę, a jestem trenerem więc i tak muszę tam być i źle to znoszę. Idę na dniach do osteopaty, bo zwykła fizjoterapia nie radzi sobie z moimi problemami.

Stan mój obecny określam jako zły, staram się nie wychodzić z domu, żeby nie zrobić sobie więcej wrogów. A na forum jestem tylko wtedy gdy mam doła, wiecie? Na forum jest tylko moja ciemna strona.

Kiedyś kiedy mniej  miałam świadomości siebie byłam owszem melancholijna i zdołowana, ale teraz wiem, gdzie się znajduję i zniknęło moje naturalna wiara w świat, nie wierzę w nic.
W innym wątku pisałam, ze jest to uzależnione od mojego stanu fizycznego, codzienny ból powoduje zwątpienie, nienawiść, bardzo zmienił mi się charakter, na o wiele gorsze. Na razie nie widzę nadziei na poprawę. A najgorsze ze teraz to piszę, dzięki czemu mi ulży i poczuję sie lepiej, a zaraz potem zaczną sie wyrzuty sumienia, ze sie tu żalę, a przecież mi nic nie jest.

Wczoraj na przystanku widziałam starszą kobietę, która patrzyła na wszystko z nienawiścią, taką żywą nienawiścią, miała rysy, na których widać wieloletnią niezgodę, frustrację i złość, przywitałam się w myślach ze sobą za x lat .

33 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 11:38:50)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Wczoraj na przystanku widziałam starszą kobietę, która patrzyła na wszystko z nienawiścią, taką żywą nienawiścią, miała rysy, na których widać wieloletnią niezgodę, frustrację i złość, przywitałam się w myślach ze sobą za x lat .

takie sygnały, to staram się, starałem zmieniać w znak, jakąś formę informacji że właśnie dziś i właśnie tu mam wybór, w moim życiu zbyt długo rządziła siła wyuczonej bezradności i zgody na pozornie "nieuniknione"

tym bardziej wspominasz o byciu "trenerem", przełamywanie wyobrażonych barier, wspieranie w tym, nie zależnie od tego co jest meritum trenowania,

możesz tą mentalność wobec siebie wykorzystać, może zmiana otoczenia na bardziej energetycznie naładowanych, może akumulatory trzeba podładować dla siebie samego

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

34

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Nie wiem czy nie jestem czasem własnie wyeksploatowana, chociaż robię tylko to co lubię i co sprawia mi przyjemność; na polu zawodowym prowadzę działalność od ponad dekady, w wyuczonym zawodzie, który jest moją pasją , teraz otworzyłam drugą firmę o trochę innym profilu, ale jeszcze bardziej zbliżonym, do tego co lubię robić. Kiedyś biegałam, ale własnie zdrowie mnie zatrzymało, od kilku lat jestem trenerem crossfitu, przełamywanie siebie to mój chleb powszedni. Teraz idę na basen raz w tyg i raz na jogę, czuję sie jak emeryt albo pies na smyczy, mam dopiero 36 lat, a moje ciało mnie zatrzymuje, choc powinnam w tym wieku zapier... jak mały samochodzik.
Wszyscy mają mnie za wzór, pewnie dlatego, ze radzę sobie zawodowo, to społeczny znak, ze jest ok. Mam znajomego, ktory od lat ćpa jak szalony, rozwala życie swoim kobietom, a ma ich kilka, ale wszyscy uwazają go za super radzącego sobie z zyciem, bo ma dwa czy trzy biznesy, dacie wiarę? To jest jakiś absurd. Z zewnątrz tez wyglądam super, mam wszystko czego chcę, a jednak nikt nie ma pojęcia ze prawie codziennie płaczę chwilę po przebudzeniu.
A żeby nie było, jestem w najbardziej szczesliwym zwiazku jaki znam, od studiów jesteśmy nierozłączni, moj facet mnie wspiera i jest najukochańszym człowiekiem na swiecie.
I co, mam duzo , mam wszystko właściwie, ale nie moge pozbyć się przekonania ze tu nie pasuję i ze wszystko jest nie tak. Zajmuję sobie czas do śmierci jak to niektórzy mawiają.

To co piszesz o wyuczonej bezradności, to chyba to jesli chodzi o emocje. Moje wewętrzne dziecko potrafi płakac całymi dniami, ale nei zawsze chce mi się je uspokoić, po prostu trwam w nieszczęsciu, do którego przywykłam.

35

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Kup zeszyt i przelewaj emocje na papier. To na początku nie pomaga, ale po jakimś czasie tak.

36

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Ja tłumię emocje. Bo znam siebie.
Boję się wybuchu agresji z mojej strony.
Na zewnątrz wygląda to podobnie do problemu Autorki.
Z bliska, to super wulkan w Yellowstone. sad
Emocje należy uzewnętrzniać.
Dziwna rada od podobnego przypadku, ale innego pomysłu dla mnie nie widzę.
Sprawdzać skutków ujścia emocji, nie zamierzam jednak. Wolę wciąż tłumić.

facet po przejściach

37

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Cyngli, wiesz ze mam zeszyt, ale tam zapisuję tylko kroki milowe jesli chodzi o poprawę mojego jestestwa, tak dwa, trzy razy w roku odkrywam coś co mi pomaga i zapisuję to w specjalnym zeszycie wraz z motywacjami, całym zapleczem "dlaczego tak, a nie inaczej", żebym nie zapomniała. Czasem to czytam i wydaje mi się oczywiste, ale wiem, że kiedyś nie było. To dla mnie ważne żeby wiedzieć, ze jednak robię postępy.

Excop, agresja- to dla mnie temat prawie tabu, pochodzę z przemocowego domu. Nie będę opisywać bo mi wstyd, ale trauma, trauma, trauma. Sama nie mam dzieci, bo sie nigdy nie zdecydowałam, dopiero w tym roku próbuję, choc to nie wychodzi (i może dobrze), ale zastanawiam się: jak można bić własne dziecko? Jak do cholery jest to możliwe?

Dwoje kłócących sie ludzi powoduje u mnie ścisk żołądka, choćby to byli zupełnie obcy mi ludzie, dlatego uciekam od patologii nawet wśród znajomych, nie pije, rzuciłam palenie, nie imprezuje już dawno.
To jest wszystko strasznie skomplikowane i chyba wolałam czasy kiedy nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Excop, agresją możesz komus pewnie wyrządzić fizyczną krzywdę i tego sie boisz. Nie samego faktu jej uwolnienia, tylko konsekwencji.

38 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 13:00:43)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

ciało daje Ci znać i mądrość jego warto posłuchać smile

4 lata temu byłem w podobnym stanie i kierunku, praca dodatkowa praca, kolejne studia, alkohol dość sprytnie kasował efekty uboczne nie potrzebnego czucia siebie, a ja chciałem być sprawniejszy, konkretniejszy, działać działać działać

wiesz Ci co dziś gościa podziwiają, będą pierwszymi krytykującymi, nie ma się co porównywać, gość dewastuje własną psyche i ciało, żadna kasa mu potem nie wróci, jeszcze będzie biegać i za kasę próbować psychikę do stanu używalności wrócić, i za żadną kasę tego nie kupi
z przyjemnościami, to jest tak, jeśli np lubię czekoladę to nie jem jej cały czas, bo wyjdzie mi "bokiem"

jem inne smaki, żeby móc wracać z przyjemnością do ulubionego, w zasadzie już nie mam ulubionego, nakręcam się nowymi smile

wiesz to z społecznym znakiem to trochę zakrzywienie, "wszyscy" którzy wydają Ci się że Cię znają, a to nie są wszyscy wink

coś w deseń jak Excop pisze, ktoś ode mnie wymagał, jacyś Wszyscy abym był jak oni, spełniał ich standardy, w rozumieniu bycia facetem odgórnego narzucenia, masz być silny

a masz być silny, to wiele znaczeń ma wink

tyle że kompletnie nie wiedziałem że można inaczej, i ta pułapka cudowna schematu społecznego
nie chce bo jak spróbuje będzie boleć, a spróbowałbym ale nie wiem jak smile bo obok mało kto próbuje, a jeśli to często jest pacyfikowany, dopiero tym że jest inny smile

spokojnie idąc Cyngli sugestią
pisanie co się czuje, potem gdzie to czuję kontakt z ciałem

w moim przypadku 2 lata, życie zmieniło sens nie tylko o 180 stopni, bo po tym odwróceniu już kawał drogi przeszedłem, z Wew Dzieckiem także, teraz już ciągle razem smile

piszesz że dwa 3 razy w roku "zaglądasz w siebie" a co te mile opisuje?, bo ze kroki opisujesz w sensie postawienia wink a liczy się cały ruch od punktu A do B

smile nie ilość powtórzeń, a sens ich wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

39

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Nie, że dwa, trzy razy w roku zaglądam w siebie, robię to ciągle. Dwa trzy razy trafiam na kamień, który mogę podnieść i się go pozbyć. Kazdy z nich opisuję, bo po czasie sens tego umyka. To są odkrycia jasne jak fajerwerki.

40 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 13:17:38)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Nie, że dwa, trzy razy w roku zaglądam w siebie, robię to ciągle. Dwa trzy razy trafiam na kamień, który mogę podnieść i się go pozbyć. Kazdy z nich opisuję, bo po czasie sens tego umyka. To są odkrycia jasne jak fajerwerki.


te takie WOW wink

a z ciekawości, co Ci mówi płacz Wewnętrznego D , bo gdzieś tam przemknął, jeśli nie chcesz nie pisz

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

41 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-03 13:28:02)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Amethis napisał/a:

ciało daje Ci znać i mądrość jego warto posłuchać smile

Dokładnie super że o tym piszesz Amethis.
Bóle karku,głowy,ramion czy brzucha na przykład u mnie nie brały się z powietrza ot tak .
Tłumienie gniewu, złości, można opanować niestety niby skutecznie do perfekcji przez lata na zewnątrz też byłem człowiekiem "bez nerw" napięcia gniewu złości itp nie znikają to spora energia u mnie stłumione przechodziły w przygnębienie.
Przygnębienie kochałem i nienawidziłem jednocześnie ale odruchem znowu było tłumienie przygnębienia cała piramida przykrywania uczuć innymi uczuciami potem niby nie wiadomo skąd lub pod wpływem jakiej ś pierdoły bóle jeszcze większe napięcie i obawa że jak pęknę to oszaleje i stanie się krzywda - okazuje się że to było bardzo błędne przekonanie.
Amethis przedstawił sprawę agresji gniewu złości podobnie jak ja teraz na to patrzę więc nie będę się powtarzać.
Nie wariuje się od gniewu zwariować można od jego notorycznego natrętnego nawykowego czyli w jakiś sposób uwarunkowanego tłumienia a ciało daje znaki brzuch i okolice barków pleców itp .
Rozmowy gadanie,gadanie gadanie, pisanie długie marsze, bieg, krzyk,ruch i ćwiczenia z oddechem mnie to pomagało i pomaga żyć z gniewem i złością skutkiem jest energia do działania nawet czasem racjonalnego "na spokojnie" bez wibracji, napięć drżenia, uciekania.

anitrax napisał/a:

Nie, że dwa, trzy razy w roku zaglądam w siebie, robię to ciągle. Dwa trzy razy trafiam na kamień, który mogę podnieść i się go pozbyć. Kazdy z nich opisuję, bo po czasie sens tego umyka. To są odkrycia jasne jak fajerwerki.

Z dźwiganiem kamienia odpuszczaniem sobie słabości pozwalaniem sobie na nią to jest takie też ćwiczenie dosłowne niesiesz taki ciężki kamień i go odrzucasz wiadomo jest to jedna z możliwości a nie cudowny środek są jeszcze inne warto to zrobić zamiast kamienia może być kłoda .

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

42 Ostatnio edytowany przez anitrax (2019-12-03 13:49:00)

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Amthis, wewnętrzne dziecko boi się, jest samo w ciemności, świat wygląda jak Gotham City, a przyszłość jest absolutnie czarna lub biała zależnie od wyborów dnia dzisiejszego (wiem, ze to nie prawda, wiem doskonale). Przeszłość jest za to bezbrzeżnie smutna. Potrafię je uspokoić jednym słowem, przytulic, powiedzieć, ze kocham, że ma u mnie zawsze spokojne miejsce i że razem damy radę. Nie zawsze to robię, czasem pozwalam mu sie wypłakać aż sie zmęczy. Czasem biorę tabletkę na uspokojenie i wracam do codziennych spraw.

Jako dziecko uciekałam w świat wyobraźni, odrealnienia, myślę, ze moja wyobraźnia jest dzięki temu dziś wybitnie rozwinięta. Bardzo łatwo przychodzi mi uzyskać stan śnienia na jawie, bo uciekam w niego ilekroć mogę w ciągu dnia. Wracam do rzeczywistości juz spokojna. Nie wiem ile to trwa, i nie dbam o to, bo dla mnie mijają tam setki lat. Mogę stać obok Ciebie, nawet reagować adekwatnie na to co mówisz, ale jestem tu tylko ciałem, działam na autopilocie, zresztą chyba to po oczach widać, ze mnie nie ma w takich chwilach "tutaj". Ale to abstrahując od tematu.

Pasławek, mnie określają jako "ostoję spokoju" i to osoby, które najczęściej powodują "mikrowylew" z nerwów. Łatwiej mi przenieść złość na kogo innego niż skonfrontować sie z tym, kto mi psuje humor. Boję się ze sie popłaczę albo nie bede mogła wypowiedzieć, że będę sie trzęsła i moje zdanie zostanie zlekceważone. Dlatego tłumię w sobie. Lekkie środki uspokajające dostałam juz w szkole średniej, to była bezcenna rada lekarska, która mi pomogła jak mało co do dziś.

Aha, mówicie ze sport pomaga, jasne ze pomaga , zmienił całe moje życie na sto razy lepsze, ale własnie ciało mi tego zabrania. Jestem sfrustrowana jak mało kiedy. To mi dawało mnóstwo wiary w siebie i energii, a ból odbiera siłę i wiarę (wiem, bo jak czasem przejdzie to jestem innym człowiekiem!)

43 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 14:07:25)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Amthis, wewnętrzne dziecko boi się, jest samo w ciemności, świat wygląda jak Gotham City, a przyszłość jest absolutnie czarna lub biała zależnie od wyborów dnia dzisiejszego (wiem, ze to nie prawda, wiem doskonale). Przeszłość jest za to bezbrzeżnie smutna. Potrafię je uspokoić jednym słowem, przytulic, powiedzieć, ze kocham, że ma u mnie zawsze spokojne miejsce i że razem damy radę. Nie zawsze to robię, czasem pozwalam mu sie wypłakać aż sie zmęczy. Czasem biorę tabletkę na uspokojenie i wracam do codziennych spraw.

Jako dziecko uciekałam w świat wyobraźni, odrealnienia, myślę, ze moja wyobraźnia jest dzięki temu dziś wybitnie rozwinięta. Bardzo łatwo przychodzi mi uzyskać stan śnienia na jawie, bo uciekam w niego ilekroć mogę w ciągu dnia. Wracam do rzeczywistości juz spokojna. Nie wiem ile to trwa, i nie dbam o to, bo dla mnie mijają tam setki lat. Mogę stać obok Ciebie, nawet reagować adekwatnie na to co mówisz, ale jestem tu tylko ciałem, działam na autopilocie, zresztą chyba to po oczach widać, ze mnie nie ma w takich chwilach "tutaj". Ale to abstrahując od tematu.

dzięki smile

to typowe jest, pewnie gdybyś głębiej popatrzyła, coś temu kierunkowi pomogło

wiesz, z dzieciakami tymi realnymi jest tak, że same słowa nie wystarczą, w pracy z WD również

dzieciaki widzą i czują bez tych dorosłych zasłon, i z daleka rozpoznają postawę i czyny, to nie jest tak że powiesz że kocham, i to już załatwia sprawę
odbieram sorry jeśli to trafia w coś czułego w Tobie

odbieram, bardziej że ten WD bardziej jest Tobie potrzebny, zebyś Ty dała radę

miałem podobne odloty w wyobraźnie wiele lat, od dzieciństwa, taka forma obrony siebie

ludzie głównie uciekają w myśli, w "duchowość" ostatnio dość wiele form popularnych powyskakiwała jak grzyby po deszczu, odrealnienie tudzież odrętwienie, polega na wyjściu z ciała

ciało potem "jęczy"

spokojnie można znaleźć w necie które części ciała jakie emocje odzwierciedlają
łopatologicznie pisząc, czucie tego nas boli, a pasowało by coś z tym zrobić, nie zagłuszać


takim sposobem WD, będzie ciągle płakać, w pewnym sensie jeśli walczysz ze światem, świat jest nie jasny, pełen niepewności i zagrożenia, to jak chcesz dobić do brzegu lądu na którym możesz skontaktować się
uziemić, poczuć konkret smile

z własnych obserwacji, i osób z którymi działam, wiem
że często WD tylko daje znak, a realna praca to z WRodzicem

i nakazami, co masz, czego nei wolno, itd itp
w innej terminologii, STARAJ SIE, BADŹ SILNA, itd itp 

pytanie dla kogo i po co ? lub przed czym

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

44

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Możesz mi wyjaśnić jak się uziemia? Chodzi o uważność?

Co do bólów somatycznych (żołądek, serce i głowa w moim przypadku) nijak się mają do bólu prawej nogi, na który cierpię od lat i który odbiera mi chęć do życia, a który obecnie kumuluje się w biodrze i uniemożliwia, np wykonanie przysiadu czy bieganie. Owszem ciało mówi żebym nie biegała, ale to dlatego ze mam krzywa nogę a nie że miałam trudne dzieciństwo.

45 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-12-03 14:40:50)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Możesz mi wyjaśnić jak się uziemia? Chodzi o uważność?

Co do bólów somatycznych (żołądek, serce i głowa w moim przypadku) nijak się mają do bólu prawej nogi, na który cierpię od lat i który odbiera mi chęć do życia, a który obecnie kumuluje się w biodrze i uniemożliwia, np wykonanie przysiadu czy bieganie. Owszem ciało mówi żebym nie biegała, ale to dlatego ze mam krzywa nogę a nie że miałam trudne dzieciństwo.

według wielu źródeł, okolice żołądka to właśnie odczucia miejsce, powiązane z WD smile

uziemienie w kontekście przepływu energii, to przepływ i poczucie stania tu i teraz na ziemi, zależy jak rozumiesz uważność smile
są ćwiczenia ludzi na yt zajmujących się bioenergetyką, z tematyki np Aleksandra Lowema, wujek goolge i masz, pisałem wczęśniej


anitrax napisał/a:

Jako dziecko uciekałam w świat wyobraźni, odrealnienia, myślę, ze moja wyobraźnia jest dzięki temu dziś wybitnie rozwinięta.

powodem była noga?

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

46

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Hahaha nie. Teraz powodem moich stanów z pogranicza depresji jest ból nogi i niemożność wyżycia się w sporcie, ale rozumiem co piszesz.

47

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Hahaha nie. Teraz powodem moich stanów z pogranicza depresji jest ból nogi i niemożność wyżycia się w sporcie, ale rozumiem co piszesz.

smile

warto z kilku stron popatrzeć, zawsze wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

48

Odp: Nie potrafię okazywać złości
anitrax napisał/a:

Excop, agresją możesz komus pewnie wyrządzić fizyczną krzywdę i tego sie boisz. Nie samego faktu jej , tylko konsekwencji.

Między innymi dlatego, wolę negocjować, niż konfrontować.
Kiedyś, młodszej siostrze, kilka liści sprzedałem.Do tej pory nie mogę o tym zapomnieć. I nie zapomnę. Bo to moja siostra jest przede wszystkim.

facet po przejściach

49

Odp: Nie potrafię okazywać złości

Tez kiedys przegiełam w bójce z siostrą, ale przyniosło to efekty "wychowawcze" choc do dziś sie tego czynu wstydzę.

50

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Excop napisał/a:
anitrax napisał/a:

Excop, agresją możesz komus pewnie wyrządzić fizyczną krzywdę i tego sie boisz. Nie samego faktu jej , tylko konsekwencji.

Między innymi dlatego, wolę negocjować, niż konfrontować.
Kiedyś, młodszej siostrze, kilka liści sprzedałem.Do tej pory nie mogę o tym zapomnieć. I nie zapomnę. Bo to moja siostra jest przede wszystkim.

to zależy z jakiego drzewa te liście były i jaka pora roku była ;P

właśnie słowo klucz możesz, możesz też nie wyrządzić, dla mnie agresja nie jest tożsama z przemocą, przemocą może być działanie powodowane np z nienawiści, nie będzie miało charakteru fizycznej ingerencji w dobro osobiste drugiej osoby

więc, ?

tu głównie, chodzi w moim przekonaniu, o zrozumienie i zaakceptowanie zarówno energii w sobie, jak i zrozumienie że nie dotykanie agresji, sprawia tym bardziej jej kumulowanie w ciele, ale i tez bezradność na ekspresje w postaci zachowań

często osoby po przemocy, unikają jak ognia tego, zwłaszcza gdy mają kilka przykładów z życia, gdzie wchodząc w to, narobiły bałaganu, to są dwie różne sprawy

agresja jako energia jest do życia potrzebna, i jest stopniowalna,

a co z przemocą wynikającą z bierności? można przemoc kierować wobec swojego ciała, np smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

51 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-12-10 13:22:25)

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Amethis napisał/a:
Excop napisał/a:
anitrax napisał/a:

Excop, agresją możesz komus pewnie wyrządzić fizyczną krzywdę i tego sie boisz. Nie samego faktu jej , tylko konsekwencji.

Między innymi dlatego, wolę negocjować, niż konfrontować.
Kiedyś, młodszej siostrze, kilka liści sprzedałem.Do tej pory nie mogę o tym zapomnieć. I nie zapomnę. Bo to moja siostra jest przede wszystkim.

to zależy z jakiego drzewa te liście były i jaka pora roku była ;P

właśnie słowo klucz możesz, możesz też nie wyrządzić, dla mnie agresja nie jest tożsama z przemocą, przemocą może być działanie powodowane np z nienawiści, nie będzie miało charakteru fizycznej ingerencji w dobro osobiste drugiej osoby

więc, ?

tu głównie, chodzi w moim przekonaniu, o zrozumienie i zaakceptowanie zarówno energii w sobie, jak i zrozumienie że nie dotykanie agresji, sprawia tym bardziej jej kumulowanie w ciele, ale i tez bezradność na ekspresje w postaci zachowań

często osoby po przemocy, unikają jak ognia tego, zwłaszcza gdy mają kilka przykładów z życia, gdzie wchodząc w to, narobiły bałaganu, to są dwie różne sprawy

agresja jako energia jest do życia potrzebna, i jest stopniowalna,

a co z przemocą wynikającą z bierności? można przemoc kierować wobec swojego ciała, np smile

Nie przyjmuję formy agresji, jako ataku na własne zachowania. To już zaburzenie moim zdaniem.
Agresja, to postępowanie przeciwko komuś innemu.
Dając przykład, że siostra mnie sprowokowała chciałem pokazać, że nikt nie jest wolny od pokładów agresji.
Kontrolowanie własnych zachowań, to jest to.
Kontrolowanie, że powtórzę.
I nic więcej ponad to, że dla wielu tzw. dupą wołową mogę przypominać.:)

facet po przejściach

52

Odp: Nie potrafię okazywać złości
Excop napisał/a:

Nie przyjmuję formy agresji, jako ataku na własne zachowania. To już zaburzenie moim zdaniem.
Agresja, to postępowanie przeciwko komuś innemu.
Dając przykład, że siostra mnie sprowokowała chciałem pokazać, że nikt nie jest wolny od pokładów agresji.
Kontrolowanie własnych zachowań, to jest to.
Kontrolowanie, że powtórzę.
I nic więcej ponad to, że dla wielu tzw. dupą wołową mogę przypominać.:)

czyli odmienne zdanie względem kogoś, lepiej nie wyrażać, bo będzie agresją ?

myślę że całość rozbiega się o zdefiniowanie agresji, jak i przemocy

dokładnie, nikt nie jest wolny,  powinien mieć wybór co z tymi pokładami może zrobić, a tym bardziej aby niewolnikiem tej energii tłumionej w sobie nie pozostawać

My faceci mamy wdrukowane pokoleniowo, bądź SILNY, wiele w kulturze jest przekazów, facet ma być filarem, opoką, itd itp

odnoszę wrażenie że ktoś nieźle to pokombinował, aby tak obezwładnić i obedrzeć z tak motywującej formy energii


cały czas, pisze w kontekście, z której nie umiejętność obsługi "pokładów agresji" może stać się patologią, może prowadzić do schorzeń różnej formy, itd itp

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie potrafię okazywać złości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018