mam28 lat meza dwóch synow 3 i 7 lat ale mimo to brakuje mi w zyciu czegos co dawalo by mi radosc miedzy mna a mezem bardzo zle sie dzieje moze codzienne kłótnie noce w oddzielnych pokojach wypalily milosc która nie tak dawno byla jeszcze tak goraca szukam przyjaciół z którymi moglabym porozmawiac
1 2010-04-14 21:52:54 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-04-14 22:04:03)
Podobne tematy
Witamy na forum ![]()
Na początek zapoznaj się z regulaminem forum i napisz nam więcej o sobie.
No i życzę miłego pisania ![]()
Witaj, wśród nas
podejrzewam, że masz na imię Iza
na pewno będziesz czuła się tutaj dobrze ![]()
Kochana Izo zapraszam Ciebie do nas,do kafejki dla przyjaciol >> http://www.netkobiety.pl/t9762.html jesli masz ochote pogadac w przyjacielskim gronie
Pozdrawiam
Izo, ja tez jestem tu od niedawno, czytam dużo różnych wypowiedzi i często mam wrażenie ze czytam o sobie, tak podobne mamy problemy. Jeszcze całkiem niedawno byłam w takiej sytuacji jak ty, nie mogłam porozumieć się z mężem też spał na kanapie. Uchodziliśmy za szczęśliwe małżeństwo ( 15 lat po ślubie) nic na nie brakowało. Aż pewnego dnia wyprowadził się, "książkowa historia" znalazł sobie pocieszycielkę a mnie i córkę zostawił. Nuda, brak tego czegoś, rutyna, wciąż mu czegoś brakowało.....Do tej pory nie mogę się pozbierać.... Mam żal do siebie, ze może nie zrobiłam wszystkiego....
Jeśli go kochasz, ratuj swoja miłość bo jutro może być za późno....
pozdrawiam
izabelo dziekuje za odpowiedz problem jest taki ze ja go kocham i nie przezylabym chyba gdyby odszedl,jak mam ratowac nasz zwiazek jezeli czuje ze dla niego to obojetne
Witaj! wiem co czujesz... wiem lepiej niz myślisz.....ale nie powiem co zrobić, ja byłam obojetna, kochałam i kocham nadal i czekałam aż sie opamięta. Zamykałam drzwi do swojej sypialni, i zamknęłam sie w sobie.. To chyba był błąd, teraz cierpie bo go nie ma. A był i jest zbyt dumny żeby to naprawić. Ja też byłam zbyt dumna a teraz tesknie za nim chociaz wiem że nie jest tego wart. Może jakieś wspólne kolacje wieczory razem i ile sie to da przy dzieciach, żebys później nie cierpiała ja ja teraz.
Musisz z nim rozmawiać o tym on sam sie napewno nie domysli co ty czujesz, jeśli cie kocha prawdziwie to zrozumie.
ps. zastanawiam sie czy jeszcze potrafie wierzyc w to co napisałam, nie no chyba sa jeszcze meżczyźni którzy potrafia kochac......
pozdrawiam
cześć Izo ![]()
Witam Wszystkie Panie.
Przegladajac fora,dochodze do wniosku,ze pomimo iz tak sie roznimy,to (niestety) problemy bardzo podobne.
Jestem nowicjuszka,ktora jest na forum po raz pierwszy i nie za bardo potrafie sie tu poruszac.Mam nadzieje,ze z biegiem czasu nabiore wprawy
Mam ponad 40ci lat,prawie doroslego syna i meza,ktory okazal sie sexoholikiem.
Swiat rozpadl sie na kawalki dokladnie szesc miesziecy temu.Zyje zawieszona w prozni, a wlasciwie to nie zycie,to cos na jego ksztalt bez kolorow,zapachow,usmiechu.......
Przez te szes miesiecy zdazylam "zrzucic" 20cia kg , posiwiec i postarzec sie z dobre 15 lat.
Taka jest cena,jaka przyszlo mi zaplacic za moje malzenstwo.
Bardzo prosze Panie,ktore przez to przeszly o kontakt.
Znalazlam wpis z 24go lutego, autorstwa Modrzanka.Sadze,ze mamy podobne doswiadczenia i prosze o kontakt
To takie smutne... tutaj każdy dzwiga swój krzyż.... czy wszyscy faceci są tacy? tylko zdrady i seks? czy na tym polega życie?
ja też zosałam zdradzona i to nie raz i nie dwa... o wielu sprawach nie wiem i juz nie chce wiedziec.... Wiem jak ci cieżko, znam to funkcjon owanie w społęczenstwie bez żadnej radości... spróbuj rady psychologa, nie zaszkodzi a może pomóc..
nie wiem kochana co ci moze pomóc, ale nie zamykaj sie w sobie, wychodz do ludzi, do koleżanek, niekoniecznie "łowić chłopa", mysl o sobie, kosmetyczka, aerobik, kino.. ja wiem ze nie chce, ja mam to samo, zmuszam sie żeby nie zwariować... codzienie rycze z godzine, potem sie zbieram i jade na sport cokolwiek, trzeba zając myśli.. oni sie sa tego warci.....
mój mnie zdradzał, ja głupia wybaczałam, teraz zostawił i jak łapie sie natym że chce do niego sie przytulić i ze tesknie to zaraz zmieniam tok myslenia, on mnie skrzywdzil, bardzo skrzywdził, on jest złym człowiekiem..
trzymaj sie i badz dzielna, trzeba sie wspierać i nie poddawać, pokażmy im na co nas stać...
pozdrawiam serdecznie
najgorsze jest to ze ja terz ciagle kocham chce sie do niego przytulic ale nie ma go znow nie wrucil na noc becze do poduszki coz mi zostalo DLACZEGO TO TAK OKRUTNIE BOLI.nie znioslabym rozstania z nim za bardzo jestem przywiazana skad wziasc ta sile i pewnosc siebie????
Kochanie.. wiem ze cierpisz... on chyba nie wart tego, skoro już nie wraca na noce do domu... Nie drecz sie.. oni już tacy są... wiem co mówię, jestes młoda.. masz dzieci, myśl o nich, dzieci cie potrzebują.. nie wiem co ci poradzić... a moze terapia wstrzasowa? wywalić mu wszystkie ciuchy i niec spada... może sie opamieta... ty go znasz.. ty musisz postanowić...
trzymaj sie cieplutko i nie daj sie.. .
Witajcie Izo i Izabello
jestem z Wami... znma ból męża sexcholika, erotomana i niewiernego skunksa
pozdrauiwm cieplo Julka
Cześć Izka ![]()