Przegrane życie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Przegrane życie....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Przegrane życie....

Przegrałam swoje życie,mam 47 lat nie mam dzieci ,męża i nawet psa.Pewnie myślicie tak sobie poukładałaś to do kogo masz pretensje i pewnie coś w tym jest.Pochodzę z bardzo katolickiej rodziny i bardzo chciałam ułożyć swoje życie zgodnie z zasadami wiary,ale nie było mi dane poznać człowieka który by myślał podobnie.Po latach życie mocno zweryfikowało moje zasady,poznałam miłość mojego życia i zaświeciło dla mnie słoneczko,szkoda że tylko na chwilkę.Mężczyzna mojego życia powiedział mi że jestem wspaniałą kobietą i bardzo chciał być ze mną ale nie potrafi(po czasie dowiedziałam się że jest gejem)Długo nie mogłam się się otrząsnąć ale jak zawsze czas robi swoje i nie chciałam już być sama i znów poznałam kogoś i myślałam że tym razem to ten,ale znów byłam w błędzie. Jestem smutna ,samotna i ponownie wyrzucona z życia a powód? nie mogę mieć dzieci.Próbowałam sobie wytłumaczyć ,że nie mogę wymagać by ktoś zrezygnował z potomstwa by być ze mną .Samotność jest przykra....nie mam już ani sił ani wiary by ponownie próbować odmienić coś w swoim życiu a może to strach że znów będę cierpiała.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przegrane życie....

Tak właściwie to nie mam dla Ciebie rady. Ale pomimo psiadania dużej rodziny też czuję się bardzo samotna. Wiem, że mam dopiero 27 lat ale też niejedno już przeszłam w życiu i z chęcią podzielę się wiedzą o życiu i wysłucham Ciebie. Pisz jeżeli będziesz miała ochotę.

Pozdrawiam cieplutko i licze na kontakt. Zawsze fajnie będzie dla moich dzieci mieć jeszcze jedną ciocię :-)

3

Odp: Przegrane życie....

A ja mam 54 lata, też nie mam dzieci, męża, pies nie żyje od miesiąca, mam tylko kota. Nie jest to takie straszne, raczej lepsze niż życie w związku, w którym byłam. Ale wcale nie namawiam Cię do samotności. Mężczyźni w Twoim wieku zwykle mają już dzieci, więc od Ciebie nie muszą ich oczekiwać, nie czuj się gorsza.

4

Odp: Przegrane życie....

Przyznaję ,czuję się gorsza zbyt wiele razy odczułam że inni mnie tak postrzegają.Kiedyś w trakcie rozmowy o dzieciach niby w żartach zadano mi pytanie co ogrodnik robi gdy drzewo nie rodzi owoców? tak jest do wycięcia.Nie wspomnę o tym ile osób dało mi do zrozumiena że jak nie mam rodziny to nie mam potrzeb ale do tego już się przyzwyczaiłam.

5

Odp: Przegrane życie....
nolina napisał/a:

Przyznaję ,czuję się gorsza zbyt wiele razy odczułam że inni mnie tak postrzegają.Kiedyś w trakcie rozmowy o dzieciach niby w żartach zadano mi pytanie co ogrodnik robi gdy drzewo nie rodzi owoców? tak jest do wycięcia.Nie wspomnę o tym ile osób dało mi do zrozumiena że jak nie mam rodziny to nie mam potrzeb ale do tego już się przyzwyczaiłam.

Takich ludzi to chyba bym udusiła. Poza tym ja uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Przyjaźnię się z kobietą, która ma 50 lat i wychodzi właśnie z alkoholizmu. Ona naprawdę nie ma nic a jest bardzo ciepłą i kochającą osobą. Odnalazła się w pomaganiu innym alkoholikom jak równiez jest moją prawą ręką przy pracy z dziećmi. Zawsze organizuje ze mną spotkania, konkursy i zabawy taneczne a dzieci nie wyobrażaja sobie imprez bez niej. Można się odnaleźć w różnych dziedzinach życia  ,w różnym wieku i moim zdaniem nigdy nie jest za późno żeby być szczęśliwym. Uśmiechaj się do ludzi a zobaczysz, że większość też się do Ciebie uśmiechnie :-)

6

Odp: Przegrane życie....

A wiesz gdzie powinnaś mieć to jak Cię postrzegają? Myśl o sobie dobrze to nie ośmielą się nic nie powiedzieć. Każdego można wyśmiać z jakiegoś powodu. Nie okazuj, że Cię te głupie żarty dotykają. Tylko musisz naprawdę poczuć się pełnowartościowa, nie wszyscy mają wszystko, ale nie są przez to gorsi. A te z dziećmi są poza tym lepsze od Ciebie? A dzieci mają takie wspaniałe? A ojcowie tych dzieci? Chciałabyś z którymś z nich być?

7

Odp: Przegrane życie....

Dociu mieszkam w małej miejscowości więc nie mam zbyt dużych możliwości.Mam przyjaciółkę która jest dla mnie jak siostra (nie mam siostry) i bywam u niej w miarę często i na wszystkich uroczystościach rodzinnych.Staram się nie nadużywać jej gościnności a ona ma zawsze czas dla mnie. Mam też swój azyl czyli ogród w którym spędzam wiele czasu .Nie jest też tak że odizolowałam się od ludzi ale może bardziej zwracam uwagę na to z kim się spotykam.

8

Odp: Przegrane życie....

Oana masz rację, większość tych "żartujących" ze mnie faktycznie nie ma się czym pochwalić bo albo dzieci "bez stresowe" i ciągle są problemy albo mąż bardzo towarzyski ,wiecznie na jakimś spotkaniu.Moja  przyjaciółka powiedziała mi kiedyś ,że nie jedna z tych osób chciałaby być na moim miejscu i mieć spokój.

9

Odp: Przegrane życie....

Może właśnie postaraj się znaleźć pozytywy tej sytuacji. Życia nie cofniesz, nie ma po co oglądać się za siebie. A nie myślałaś o tym aby najpierw kupic sobie zwierzaczka? Może to głupie, ale ja mam małego psiaka i daje mi on tyyyle radości big_smile cieszy się na mój widok, przytula się, pociesz gdy jest źle, motywuje do wyjścia z domu, daje możliwość aby się nim opiekować smile byc może będąc z nim kiedyś na spacerze poznasz kogoś? Nie wykluczone. Jeszcze tyle życia przed Tobą!!! Nie marnuj go na rozterki i płacze. Nie jest powiedziane, że dojrzała, doświadczona kobieta nie może poznać partnera, który bedzie ją wspierał i będzie przy niej. Pójdź do fryzjera, zmień coś w sobie, zacznij dawać sobie coś od zycia - kosmetyczka, fitness, samotne wieczory w kinie, kawa z przyjaciółką na mieście, może jakaś podróż dla singli? jest tyle mozliwości, masz tyle perspektyw! Wiele osób nie może się spełniać bo jest w nieudanych związkach, ma dzieci które są niewdzięczne, albo dzieci, które są na tyle nieporadne, że człowiek nie może wyjść z domu. Musisz docenić to co masz, czasu się nie cofnie. Wykorzystaj swoje zycie, aby móc sie spełniać i realizować swoje marzenia.

Zawsze po burzy
wychodzi słońce

10

Odp: Przegrane życie....

Napisałam wczoraj, ale coś zjadło mojego posta.

Nolinko, fakt posiadania dzieci i małżonka nie daje żadnej gwarancji szczęścia. Jesteś młodą kobietą, niewątpliwie inteligentną i atrakcyjną, więc korzystaj z tych możliwości, które życie Ci oferuje, weź kundelka ze schroniska, obdarz go miłością, a on odwdzięczy Ci się w dwójnasób. A jak wspomniała Azile, na spacerze z pieskiem wszystko może się zdarzyć...
Powodzenia:)

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

11

Odp: Przegrane życie....

Przesadzasz, znam wiele samotnych ludzi, tzn. bez partnera o wiele szczesliwszych niz Ci którzy są w związku.
pozdrawiam

12

Odp: Przegrane życie....

Jestem samodzielną ,zaradną kobietą ,dobrze sobie radzę ze sprawami życia codziennego .Po kilka razy czytałam co mi napisałyście i dawno nikt nie podniósł mnie tak na duchu i za to bardzo dziękuję.

13 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-20 21:03:27)

Odp: Przegrane życie....

Nolinko, moja mami ma pare latek wiecej od ciebie, ma psa smile z ktorym chodzi na kilkugodzinne spacery i jeździ pasjami na rowerze, zajmuje sie kilka razy w tygodniu dzieckiem od koleżanki.

Jest sama od wielu, wielu lat, przeszła w życiu wiele, i potrafi się nim cieszyć niesamowicie.

Pomaga wszystkim ludziom wkoło, raz kloszardka z okolicy, która słyszała o jej dobrym sercu, przyszla do niej po pomoc, ze ma chorego męża i mama woziła ją przez miesiąc do szpitala.

Sprząta las (nabija na patyk smieci, butelki, puszki wynosi je do kilku specjalnych dolów a gdy są pełne dzwoni do oczyszczalni miasta). Karmi zwierzaki w czasie zimy. A wiewiórkom nosi codziennie orzeszki:))) Robi mnostwo tego typu potrzebnych i fajnych rzeczy.

Czyta, ogląda pasjami programy przyrodnicze, ciągle coś robi i jest bardzo pogodna, szczerze to nawet nie ma czasu na smutki ... podziwiam ją najbardziej na świecie.

Życie - kwestia wygrana/przegrana - to jest subiektywna ocena. To co dla ciebie przegrana dla innych wygrana. Czasem wystarczy trochę inaczej spojrzeć, nazwać.
Moja mama naprawdę odżyła gdy została sama.
Każdy ma takie złe chwile, i one są potrzebne, kiedyś przeczytałam, że kobiety potrzebują w smutku dna aby się odbić ... i gdy potraktujemy, ten smutek jako początek zmiany i pracy nad zmianą nastawienia... to ogromny sukces.
A życie jest piękne, bo jest w nas ludziach ta chęć poznania, miłości, szukania, dawania, znajdowania cudnych rzeczy ...

Podobno za nasz nastrój odpowiada w części świadomość i podświadomość.
Można pracować nad świadomością - pozytywne afirmacje i ... postarać się "czarować" podświadomość - poczytajcie o Potędze Podświadomości , Sekret ... jest tam trochę czarów... ale coś w tym jest smile

"Człowiek, który ma serce, niczego nie może stracić, gdziekolwiek by się znalazł" H.Murakami

14

Odp: Przegrane życie....

Nolinko nie mow, ze przegralas swoje zycie!Ono sie jeszcze nie skonczyo!Moze to dopiero polowa!Pomysl, ze tak naprawde jest wiele osob, ktore czuja sie samotne chociaz maja rodziny. Tak naprawde czlowiek jest zawsze skazany sam na siebie. Nie mozna sie poddawac.Pomysl, ze masz tylko jedno zycie i nie mozesz go zmarnowac!A ludzie,ktorzy robia Ci jakies uwagi sa nic nie warci. W pelni wartosciowi ludzie nigdy nie probuja ranic drugiej osoby!
Poczytaj tez to forum, zobacz jak zycie potrafi ciezko doswiadczyc...Jest tu mnostwo roznych historii kobiet. Nie jestes sama w swoim smutku. Ja mam 29 lat i tez mi sie wydaje, ze nic nie osiagnelam, nic nie mam.Takie stany sa normalne...ale zawsze po burzy wychodzi slonce.
3maj sie cieplutko!!

The Game of Life is Hard to Play...

15

Odp: Przegrane życie....

No coz mozna sie pocieszyc tylko ,ze nie ja jedna.Rozumiem Ciebie i wiem o czym piszesz.Gdybym opisala ci moja historie to moze moglybysmy sie spierac ,ktorej jest  lub bylo gorzej.Ale moja historia jest za dluga .
Zatrzymalam sie w tym samym punkcie i do tego doszly problemy zdrowotne.Nie mam nic ani psa ,ani kota ani dzieci tylko bardzo toksyczna rodzine,ktora mnie jeszcze "doluje" i wykorzystuje.Tak zreszta bylo od najmlodszych lat.
Probowalam juz wszystkiego.Chwytalam sie roznych zajec,staralam sie poprawic samopoczucie w inny sposob-sport,wycieczki,fryzjer itd.Psa tez mialam.Pomagalo na chwile,a potem znow to samo.Dzisiaj czuje sie stara,zmeczona,chora(lekarze sa jacy sa) i przegrana.
Zawsze mowilam "ja im jeszcze pokaze".Ale dzisiaj juz nie.
Wiem, ze te wszystkie rady sa zyczliwe,ale co z tego? Rady chodza jedna droga,a zycie druga.
Podobno podstawa szczescia sa dobre relacje z innymi ludzmi.I chyba ktos kto tak mowi ma racje.
I na pewno ktos napisze- to je zbuduj! Problem w tym,ze w XXI wieku osoby samotne sa "nikim "dla srodowiska tak jak w sredniowieczu.Tylko w inny sposob sie o nas mowi,tak ze zrozumieniem i bardziej taktownie.Ale to ma sluzyc tylko wizerunkowi mowcy,a nie osobie o ktorej mowa.
Chcialabym,zeby ktos przywrocil mi wiare w "czlowieka"
Trzymaj sie!!!!!!!!!

16

Odp: Przegrane życie....

Nolina.. to taka ładna roślinka - ma wąskie, ciemnozielone liście, a z wiekiem jej pień staje się coraz grubszy i bardziej pękaty, przywodząc na myśl afrykańską sawannę, pokręcone konary akacji, powiew egzotyki...
Liście noliny BARDZO lubił obgryzać mój Kot wink
Ładny nick sobie wybrałaś...

Nie poddawaj się presji.
Nie musisz iść za tłumem, nie musisz spełniać CZYICHŚ żądań, oczekiwań.. Możesz być sobą taką, jaką w danym momencie utworzyło Cię życie, Twoje i nie Twoje wybory.
Małe odpryski codzienności też miewają w sobie odłamki uśmiechu..
Może Kotek?.. w schroniskach jest tyle samotnych, łaknących ludzkiej miłości Futrzaków..
popatrz np tutaj:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=116832
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=115322
(przepraszam za wklejanie obcych linków, ale w dobrej sprawie...)
Takie stworzonko jest nieustającym źródłem radości i uczuć, wita Cię po powrocie do domu, cieszy na Twój widok - bez względu na to, czy masz dziś makijaż, czy wstałaś lewą nogą, czy spódniczka pasuje do bluzki.. Po prostu jest i kocha.
To jest jedyna bezwarunkowa Miłość.

Masz przy sobie też za towarzystwo Wolność. Ma czasem gorzki smak, bo nie dzielisz jej z drugą osobą, ale masz swobodę, by pójść na spacer, kiedy zechcesz, upiec ciasto o 2 w nocy i zjeść je czytając ulubioną książkę, albo przewertować stare, "babcine" przepisy kosmetyczne i zamienić swoją łazienkę i kuchnię w alchemiczno-kosmetyczny zakątek.
Możesz wiele - i nikt nie ma prawa mówić Ci, że jesteś niepotrzebnym drzewem.
Na nieowocującym drzewie też śpiewają ptaki...
Nolino - bądź zielonoszczęśliwa. Sama dla siebie, a za moment okaże się, że ktoś będzie chciał sprawdzić, skąd masz ten uśmiech w oczach..
Powodzenia.

dovie'andi se tovya sagain

17

Odp: Przegrane życie....

Wiesz każdy nosi swój krzyż a jego ciężar zależy od naszych możliwości!Bóg daje nam tyle ile wie że możemy unieśc!!
Przeczytaj sobie prosze moją sytuacje MOJ SZAFIREK ZMARŁ.. a potem odpowiedz sobie czy naprawde jesteś tak skrzywdzona!?
Piszesz że jesteś wierzącą więc opowiem Ci co mi powiedział ksiądz i myśle że to zdanie pasuje też do Ciebie!
Przy konfesjonale opowiedziałam o mojej tragedii ksiedzu powiedziałam że jest mi ciężko... A on powiedział że życie nie składa sie z samych dobrych chwil trzeba też przeżyć te złe!Że jestem teraz tak jak Jezus na swojej drodze krzyżowej i właśnie upadłam ale to tylko ode mnie zależy czy się podniose i czy pójde dalej z Jezusem i do Jezusa....! Tak samo jest z Tobą całe życie kierowałaś sie zasadami więc i teraz z nich nie rezygnuj pewnie i Ciebie Bóg doswiadcza!A miłość można spotkać zawsze na swojej drodze niezależnie od naszego wieku więc jeszcze wszystko przed Tobą!A dzieci...jest tyle dzieci które czekają na miłość na dom więc może pomyśl w ten sposób!POzdrawiam

18

Odp: Przegrane życie....

Karola - jeśli taka jest Twoja wiara i płynąca z niej pociecha, to wybacz, ale cieszę się niezmiernie, że moja droga z religią katolicką rozeszła się wiele lat temu.
Przecież to, co piszesz, jest po prostu straszne!
jak można uważać, że ta Siła, która stworzyła nas na swoje podobieństwo, a więc nasze dusze na wzór Absolutu, Najwyższej Miłości, doświadcza nas cierpieniem??
To, co jest ponad nami - jest nieskończoną Miłością, nieogarniętą dla nas do pewnego momentu "oświecenia" Potęgą, która dała nam tylko i aż jeden dar - mianowicie wolną wolę. I to my decydujemy, czego w życiu doświadczamy, bo widać nasze dusze mają jakąś nieodkrytą jeszcze potrzebę przeżycia powtórnie, zrozumienia jakiejś sytuacji, wyciągnięcia z niej nauki, wniosków.
Nasza akceptacja takiego a nie innego losu powoduje określone wydarzenia w naszym życiu. Jeśli doświadczamy zła, nieszczęść - widać coś w nas potrzebuje płynącej z tego nauki, ale nie jest to potrzeba, która powinna rządzić naszym życiem. Nie musimy się karać za błędy z przeszłości, natomiast ponieważ mamy wolną wolę - MOŻEMY to robić.
Bóg - czy jakkolwiek nazwiemy tę Moc nad nami - nie doświadcza nas. To my sami to czynimy. Nasze dusze, nasze uczynki z dalekiej przeszłości, nasza podświadomość, która czasem ma potrzebę ukarania nas za coś, czego sobie nawet nie uświadamiamy.
Wiem, że takie słowa mogą być ciężkie do zaakceptowania dla kogoś tkwiącego w katolickim postrzeganiu świata, ale czemu ma służyć zrzucanie odpowiedzialności za nasze życie na wyższą siłę? przykładowa historia Hioba to jakiś koszmarny absurd, jakże można wierzyć, że ta Siła nad nami jest na tyle małostkowa, by doświadczać nas cierpieniem i sprawdzić, czy nasza "wiara" jest dość silna?? co warta jest wiara wymuszona bólem?
A poza tym - nie licytuj proszę, czyje cierpienie jest silniejsze. Nie Tobie o tym sądzić. Bo dla każdej istoty jej cierpienie jest postrzegane przez pryzmat jej doświadczeń, jej bólu i jej wytrzymałości. Nie można mówić komuś "nie masz prawa się martwić, bo moja tragedia jest większa". W głębi duszy jesteśmy skończonym światem sami dla siebie i w danym momencie nie ma większej tragedii, niż ta, którą przeżywamy - bo jest ona naszą osobistą tragedią, naszym bólem. Ból innych - wybacz - nie boli nas aż tak bardzo, jak to, co przeżywamy osobiście na własnej skórze. Prawda, potwornym bólem jest np patrzeć na chorobę czy śmierć najbliższej osoby, bez możliwości pomocy. Patrząc, jak umierała moja Mama, rozpadałam się na kawałki - nie byłam w stanie nic zrobić. I osoby, które były blisko mnie wówczas mogły mi tylko współczuć - nie były w stanie przeżyć tego bólu za mnie i przeze mnie.
Ale nie ośmielę się powiedzieć komukolwiek "co ty masz za kłopoty, ja straciłam najbliższą osobę i zostałam sama, popatrz, jak ja cierpię". Skala ludzkiego bólu jest nie do ocenienia przez kogoś z zewnątrz..

dovie'andi se tovya sagain

19

Odp: Przegrane życie....

Nolina, ja Cię rozumiem, nie będę pocieszać, bo jak to Barbara napisała "rady chodzą jedną drogą, a życie drugą". Jestem znacznie młodsza, nie wyznaję żadnej religii, ale też czasami mam poczucie pustki i coraz częściej pytam siebie o sens tego, co robię. Koleżanka mi kiedyś powiedziała, że takie życie jak moje - bez męża i dzieci - jest bez sensu. Najokropniejsze są właśnie takie uwagi, nie bardzo wiadomo co z nimi robić, trzeba by pewnie jakoś zripostować, ale riposty przychodzą do głowy dopiero po czasie. Myślę, że takich kobiet, jak Ty i ja, jest sporo. I jedno to pytania o sens, które są w środku każdej z nas, a drugie to takie "urocze" wypowiedzi otoczenia o drzewach nie rodzących owoców itp. Pewnie niejedna mężatka z gromadką dzieci ma poczucie pustki, bezsensu, czy nawet klęski, tyle że realizuje model życia uznany powszechnie za szczęśliwy, więc jest może mniej narażona na docinki otoczenia. To chyba też taka polska specyfika, że najlepiej podnieść sobie samopoczucie i wartość własnego życia, krytykując cudze. sad W każdym razie ja wychodzę z założenia, że człowiek w pełni szczęśliwy nie mówi innym ludziom takich przykrych rzeczy. Może ci krytykujący też mają swoje "dołki" i radzą sobie z tym w ten sposób, że próbują ściągnąć Ciebie do swojego "dołka". Radosny człowiek chyba nie miałby czasu ani energii, żeby to robić. No ja, mimo tych różnych moich pytań w środku, nie zamieniłabym się z tą koleżanką na życia wink

20

Odp: Przegrane życie....

Uh... Dawno nie czytałam tak trafnego posta Hatrun. Dawno.

Podstawowym problemem tutaj jest fakt, że czytając o czyimś problemie od razu stawiamy się w określonej do niego pozycji.
Albo jest - "mam tak samo", albo "ja mam gorzej", albo... "znowu płacze".
Niestety większość z wydarzeń znajdzie obraz w każdym naszym pojedynczym życiu...
Mi też nasuwa się od razu "tak, ja też czuję się przegrana..." tylko czy budowanie mini-społeczności "mającej tak samo" naprawdę działa tak terapeutycznie?
Obstaję przy stosowaniu porad "zrób coś dla siebie". W odróżnieniu jednak do nieudanych prób (vide Barbara) należy poznawać siebie i codziennie odpowiadać sobie na pytanie: czego JA chcę?

Nie znam Barbary, ale od wyrażenia "toksyczna rodzina" do myśli "usunąć ich z życia" - przeskoczyłam automatycznie. Barbara chyba jednak nie. A przy otulaniu się zimnym mokrym kocem - gorące napitki nie dadzą efektu prawda?
Pozostawanie w toksycznym środowisku... nawet słodka psina nie pomoże - to zrozumiałe.

Nolino - realizuj zachciewajki. Naprowadzą Cię na Twój własny prywatny trop spełnienia. A spełnienie to nie tylko rodzina, duża i klasyczna smile.
I na koniec napiszę to: tak, jestem samotna, też szukam tropu smile.

Odp: Przegrane życie....

Milosc nie wybiera. Lokujemy nasze uczucia niekoniecznie w obiektach wlasciwych . Jak sie zorientujemy ,ze cos jest nie tak to nie umiemy poradzic sobie  z tym stanem rzeczy. Uczucia ZALU,PRETENSJI czy ZLOSCI  biora gore i to one  przeslaniaja nam racjonalne myslenie i rozsadek. A nie wspomne o naszych ogromnych emocjach i rezygnacji. Samo zycie trudne i bardzo skomplikowane. Mimo wszystko warto podjac probe poradzenia sobie z tymi przeciwnosciami losu.Nolino takich kobiet jak ty sa miliony ktore mowia , ze przegraly swoje zycie bo nie maja dzieci, bo ich milosc okazala sie nie miloscia  itd. Mozna tu wymieniac cala liste .Ale czy jest ona potrzebna ? Moim zdaniem NIE. Samotnosc jest z wyboru  ale jest tez samotnosc bedac wsrod rodziny  i tez jest samotnosc macierzynska i chyba ten rodzaj jest najbardziej dal wiekszosci kobiet dotkliwy..Zycie tak naprawde przegrywamy gdy nie dopuszczamy  mysli,ze mozemy cos jeszcze zmienic w naszym zyciu.Bo jesli wzorcem dla nas bedzie tylko zawiedziona poprzednia milosc to rzeczywiscie mozemy zycie przegrac.Mozna byc naprawde szczesliwym nie majac dzieci ani meza -jest na to cala masa dowodow. Ale to ty Nolinko musisz tego naprawde chciec. Musisz przyjac wsparcie tych ktorzy ci je chca dac.Mozesz prosic istoty wyzsze aby pomogly pogodzic sie  tym czego zmienic nie mozesz , aby daly ci odwage abys mogla zmienic to co mozesz zmienic i abys miala madrosc ipotafila odroznic jedno od drugiego. Byc moze wtedy pojmiesz sens tak naprawde samotnosci i przegranego zycia. Powodzenia

22

Odp: Przegrane życie....

Mysle, ze nie mozesz powiedziec ze przegralas swoje zycie. Ono wciaz sie toczy i nie wiesz co jeszcze Ci przyniesie. Mysle, ze powinnas pogadac ze specjalista... Moze jakims psychologiem. To naprawde dziala. Musisz odzyskac chec do zycia. Ono sie jeszcze nie skonczylo i do Ciebie napewno tez usmiechnie sie slonce. I pamietaj, nie ma tego zlego...
Ja bardzo mlodo wyszlam za maz, urodzila dziecko i co... ??? Wszystko sie rozpadlo. Z mezem sie nie daogadujemy. Chcialabym ulozyc sobie zycie na nowo bo jestem jeszcze mloda. Zakochalam sie w innym i co...??? w nikim nie mam sparcia. Kazdy wmawia mi, ze rozstajac sie skrzywdze dziecko a ja sie pytam gdzie w tym wszystkim jestem ja?? Czy ja juz nie mam prawa do szczescia? Malzenstwo bylo najgorsza rzecza jaka zrobilam. Takze widzisz, rodzina tez moze byc nieszczesliwa. Powinnas umiec cieszyc sie samotnoscia, on tez moze byc czasem wartoscia.

23

Odp: Przegrane życie....

Netkobietki po wszystkich waszych postach nabrałam chęci do życia i postanowiłam nie słuchać przykrych słów.Tak jak radziłyście zajełam się moim hobby,zaczełam dbać o siebie, ale samotność i tak ciągle była przy mnie.Dziś w pracy rozmawiałam z koleżanką o jej problemach i w pewnym momencie powiedziała mi "Masz wszystko a tak na prawdę to nie masz nic bo dom to zimne mury w których nie ma życia"przykre to ale prawdziwe,choć chyba wolę moją samotność niż jej terazniejsze problemy.

Odp: Przegrane życie....

Witaj Barbara122. Moze zechcialabys napisac do mnie na prw.Serdecznie cie ZAPRASZAM.

25

Odp: Przegrane życie....

życie i śmierć człowieka

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Przegrane życie....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018