Problem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Problem...

Witam, nie jestem kobietą, ale jest tu wiele kobiet, dlatego proszę o radę płeć przeciwną, bo może ja coś pominąłem w moim życiu..:

Związek trwający 2 lata (jest i  roczne dziecko):

Jesteśmy razem już (dopiero) 2 lata, było w miarę ok wszystko, dogadywaliśmy się, pomagaliśmy sobie nawzajem, znaliśmy podział obowiązków i trzymaliśmy się go. Oczywiście jak w każdej bajce wszsytko zaczęło się psuć. Skończyło się (1000 zl) po urodzeniu dziecka, zostało 500 plus i ja pracujący od 10 do 12 godzin, żeby tylko starczyło do 10.  Wszystko było okey, teściu obiecał mi pracę za granicą, wyjadę, będę zarabiał, będę według niego kimś, a jego córka przeprowadzi się do domu swojego rodzinnego. Pomyślałem, że fajna opcja, ale do czasu. Zacząłem się stawiać... Przyszedł czas gdy postanowiliśmy się pobrać . Odbyło się wesele, był to ślub cywilny wraz z imprezą na sali dla gości. Moi rodzice wyłożyli połowę pieniędzy, oraz ja pozbyłem się oszczędności, a połowę wyłożyli rodzice partnerki. Zaraz po 2 dniach od tej daty, musiałem , podkreślam musiałem oddać połowę za wesele rodzicom płci przeciwnej , bo niby nie mają pieniędzy. Odparłem, że rozumiem, że może i mają jakieś długi więc do pomocy byłem skory. Minął jakiś czas, partnerce zażyczyło się wesele i ślub kościelny... Zgodziłem się, ta sama sytuacja, ale powiedziałem, że wyprawmy sami, nie będzie trzeba nic oddać. Jak to wiadomo nic z planem nigdy nie idzie , i historia się powtórzyła.. Po jakimś czasie, jej rodzice poprosili mnie o pożyczkę, było to około 3 tysięcy, nie miałem tyle więc zgodziłem się podżerować. Spłacili bez problemu , ale w tym czasie dowiedziałem się ile zarabia teściu , są to pieniądze ok. 10 tys na miesiąc...Po krótkim czasie, zacząłem zadawać nie wygodne pytania w stylu: Kochanie twoi rodzice zarabiają tyle, nie chcą nam pomóc z czynszem, ja pracuje po 10-12 h, moi rodzice mają najniższą krajową jak braknie pieniędzy pomagają jak mogą, o co tu chodzi ? Oraz pytanie, słońce może podejmniesz się pracy ?,, Każda taka rozmowa kończyła się kłótnią. Jedna kłótnia była ostrzejsza co zabiło jakąś cząstkę mnie... Kobieta wstała podniosła dłoń nadęmną (przygotowała się do ataku) i odparła zaraz CI zaje***... Zamurowało mnie... Mijał jakiś czas, ja ciągle przychodząc o 16-18 z pracy nie mam obiadu, rzadko kiedy jest kolacja , czasami i ja zrobię ale to tylko jeżeli wcześniej praca mnie nie wykończy, za każdym razem słyszę , że nei miała czasu bo mały płakał , czy broił... Odpowiadałem, że rozumiem do czasu gdy zoabczyłem jak zaczynam wyglądać... wziąłem się za siebie, "urosłem" i jem troszke inaczej, a tu się do mamy poszło, a to siostrę odwiedziło , a tu dalej obiadu jak nie było tak nie ma... po krótkim czasie, moja mama wraz z siostrą nie wytrzymały i odwiedziły moją partnerkę, kiedy byłem w pracy, i spytały się co się dzieje... DLaczego przez 12 godzin, nie jest w stanie zrobić chociaż obiadu ?, i czy sobie radzi z dzieckiem?, pytanie numer jeden podobno spłynęlo po niej , ale to drugie przyprawiło jej nerwy , wygoniła moją własną mame, siostre , zagroziła im, i odparła ,że nie mają prawa wejścia do mojego własnego mieszkania... Minął czas, do tej pory nie ma szacunku do mojej mamy... nie raz jak ta pip* usiadł bym i płakał, bo nigdy nie proszę , aby kobieta całowała moją mame po stopach, ale szacunek się należy...a pozatym właśnie ona mnie urodzila ??, a może ja się myle co do tego ??, .. MIjały kolejne dni....musiałem zmienić samochód bo brakowało pieniędzy, sprzedałem swoje marzenie ( tak to określiła os. 3 która stała z boku , całkowicie obca) ...ten tekst cholernie mnie zabolał....bo zawsze powtarzałem, że chcę mieć motor, nie duży ale chcę...ojciec mi go kupił bo widział jak się ślinie na motory....wziął pożyczkę i z bez mojej wiedzy kupił mi go.... myślałem, że z radosci nie wytrzymam no ale cóż , teraz tego nie ma.... Następna sytuacja...Śmiejcie się śmiało, ale jak człowiek zakręcony to naprawde podstawowe błędy popełnia...w samochodzie wlałem benzyny do diesela...tak ..zrobiiłem to, sam nie wiem jak to się stało...troszke ujęchałem , i zdałem sobie sprawę z błędu...powiedziałem, juz koniec, teraz to nawet nie mam środka transportu...a tu nagle partnerka wyskoczyła z doskonałą inicjatywą : Wes pozyczke, pojde do pracy splacimy... zabolało mnie to , odparłem, że przez ten czas nawet tyłka nie ruszyła , a teraz nagle zachcianka do pracy ??, .... Nie wiem co robić, mam powoli tego dość, jak chcę dojść do porozumienia to zawsze wybucha do mnie agresją i to totalną...jej rodzice są święci (mama nie pracuje całe życie , mogłaby przypilnowac malego w godz. pracy) ale ten pomysl tez skonczyl sie klotnia, bo odparla, że może to moja przypilnuje ? (moja mama pracuje od 18 roku życia za rok ma emeryture) , a moja cała rodzina jest nienormalna i jak to powiedziała matka z córką szczegolnie pojeba**....co mnie tez bardzo zabolało.., wydaję mi się , że to zbliża się ku końcowi... Ja rozumiem jestem od pracy... od zarabiania, nie zawsze jest w zyciu tak jak sie chce , ale ja juz nie mam nic oprócz pracy.., nie mam co sprzedać, żeby nie brakło pieniędzy...Obiecaną Belgie widzę tylko na zdjęciach... Pragnę dodać, że na początku zarabiałem ok. 3 tysięcy.. plus pieniądze za dziecko.. nie starczyło jej... Zacząłem pracować na lewo , remonty, miałem od 5 do 6... nie starczyło jej, poszedłem do normalnej pracy bo pomyślałem, że po co mam to w ogóle wszystko robić jak i tak wychodzi to samo.., co mam zrobić w tej sytuacji ??...nie wiem już jak "zagrać" aby było fairplay i dobrze w życiu... to zbyt trudne dla mnie....popadam w lęki...powoli sobie nie radzę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem...

o Chlopie, pytanie 1 po co brałeś ślub????Jej rodziców jak widać dostałeś  w pakiecie.....Ona nie ma do ciebie szacunku, z reszta za to jak sie zachowujesz to też bym nie miał, typowy czlowiek bankomat...plus beta orbiter, ktory skacze za swoją panią,Domyslam sie żę pewnie w głowie masz, żę lepszej od niej nigdy nie zjadziesz i musisz sie jej trzymac, może z czasem sie ułoży???...Nie zdziwiłbym sie jak już masz poroże do samego sufitu. Dzieciak na 100% jest twój???

Wziałeś slub i to ci z prawnego poziomu komplikuje sprawy i to bardzo...
Ja bym zaczął na poczatek od rozdzielnosci majątkowej( jeszcze ci na zlosc nabierze chwilówek), oraz zachowywania sie w stosunku do niej z dystansem, zero kłótni, zero rozmów z twojej inicjatywy. Masz byc oazą spokoju....Odcinasz ksiezniczke od kasy.....Do tego bym zaopatrzyl sie dyktafony i postawil je w nefralgicznych miejscach, gdy cie nie ma w domu.Najlepiej takie które reaguje na dzwięk. Z dzieciakiem bawisz sie normalnie. Musisz sie z tego zwiazku wykrecic jak najszybciej, jak najmniejszym kosztem.

3

Odp: Problem...

Współczuję Ci bardzo, jesteś po prostu wykorzystywany na każdej płaszczyźnie.

Co życie trzyma przy tej kobiecie? Dziecko?

4

Odp: Problem...

Twoja żona mentalnie nie wyszła za mąż. Żyje sobie jak panna i powtarza wyuczone wzorce, zaczerpnięte ze swojej rodziny. Jej matka nigdy nie pracowała i nie martwiła się o pieniądze, bo zapewniał je ojciec. Wolny czas zapewne tak jak Twoja żonka spędzała, u koleżanek, pewnie na też na dbaniu o siebie: fryzjer, kosmetyczka itd.
Ty jesteś kimś obcym. Masz wymagania, nie zachowujesz się zgodnie z wyuczonym wzorcem. Przeszkadzasz w prowadzeniu beztroskiego życia. Do tego dałeś sie ustawić, zgadzając się a to na mieszkanie u jej rodziców, a to na warunki rozliczania ślubu.
Co da się zrobić? Ano niewiele. Jeżeli Twoja żonka nie dojrzeje, nie zrozumie, że nie jest już panną i nie może żyć jedynie według wpojonych wzorców.

5

Odp: Problem...

Dziękuje za wszelkie wypowiedzi... co mnie trzyma ? Dobre pytanie... Może to, że człowiek wierzy dalej, że coś się zmieni, chociaż widzę , że mi lata uciekają... zawsze dostawałem odpowiedź, że nie jest kurą domową i tym podobne, ale ja naprawdę tak nie traktuję kobiety, zawsze wydawało mi się, że chociaż obiad po pracy powinien być.... nikt nie trzyma mojej strony oprócz mojej rodziny , ale tutaj boję się, że są za mną bo poprostu są moimi bliskimi..., i obwiniam siebie , że może za mało pracuje, może sam powinienem ten obiad robić i tym podobne, słowa jednej osoby siedzą mi w głowie: Dlaczego ja nie popatrze na to wszystko moimi własnymi oczami ?, a później dodała, że alimenty wyjdą mi taniej (pół żartem), mam więź z tym dzieckiem, czuję ją, ale być może nie jest dane mi być szczęśliwym  i tu znowu pojawiają się takie myśli...

6

Odp: Problem...
Cyngli napisał/a:

Współczuję Ci bardzo, jesteś po prostu wykorzystywany na każdej płaszczyźnie. . .

Dla mnie jego zachowanie, to żenada. Wierzy, że żona zmieni swoje postępowanie, pomimo jej wyraźnych deklaracji, że nie odpowiada jej rola "kury domowej"

Podobnież wiara czyni cuda, niech zatem autor czeka na ten cud. . . a nóż...widelec..

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

7

Odp: Problem...
Slimek napisał/a:

Dziękuje za wszelkie wypowiedzi... co mnie trzyma ? Dobre pytanie... Może to, że człowiek wierzy dalej, że coś się zmieni, chociaż widzę , że mi lata uciekają... zawsze dostawałem odpowiedź, że nie jest kurą domową i tym podobne, ale ja naprawdę tak nie traktuję kobiety, zawsze wydawało mi się, że chociaż obiad po pracy powinien być.... nikt nie trzyma mojej strony oprócz mojej rodziny , ale tutaj boję się, że są za mną bo poprostu są moimi bliskimi..., i obwiniam siebie , że może za mało pracuje, może sam powinienem ten obiad robić i tym podobne, słowa jednej osoby siedzą mi w głowie: Dlaczego ja nie popatrze na to wszystko moimi własnymi oczami ?, a później dodała, że alimenty wyjdą mi taniej (pół żartem), mam więź z tym dzieckiem, czuję ją, ale być może nie jest dane mi być szczęśliwym  i tu znowu pojawiają się takie myśli...

to jest kobieta hiena. zeżre cie calego z czasem, narazie kąsa po kawałku. Teraz koniec uzalania sie nad sobą i jedziesz z tematem....najpierw jestes ty,potem dlugo nic....dzieciak...dlugo dlugo nic.....i twoja malzonka. czekamy na konkrety z twojej strony...

8

Odp: Problem...

Autorze, daleko z taką żona to ty nie zajedziesz, bo lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.

9

Odp: Problem...
żyworódka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Współczuję Ci bardzo, jesteś po prostu wykorzystywany na każdej płaszczyźnie. . .

Dla mnie jego zachowanie, to żenada. Wierzy, że żona zmieni swoje postępowanie, pomimo jej wyraźnych deklaracji, że nie odpowiada jej rola "kury domowej"

Podobnież wiara czyni cuda, niech zatem autor czeka na ten cud. . . a nóż...widelec..

No cóż, zapewne kocha swoje wyobrażenie o żonie i ciężko mu zrozumieć pewne rzeczy... Nie od razu Kraków zbudowano...

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018