Witam wszytskich mam na imię Dominika, bardzo proszę wszytskich o pomoc....
mam 24 lata, historia którą tu opiszę dotyczy mnie i mojego chłopaka. Planowaliśmy razem wspólną przyszłośc ... On jako pierwszy wyszedł z inicjatywą zaręczyn a później ślubu, mówił ,że jest pewny. Ja troszeczkę się zastanawiałam... ale po przemysleniach też byłam tego pewna , że chce z Nim byc. Wczoraj po 3 dniowej kłótni powiedział mi, że On nie jest jeszcze pewny na 150 % tych zaręczyn, że musimy pobyc ze sobą wiecej czasu wypróbowac się( jesteśmy razem od roku , ale byliśmy też wczesniej razem jakieś pół roku trzy lata temu, On jest w Anglii ja w Polsce, ale często się widzimy wiadomo nie tak jak normala para kilka razy w tygodniu badz codziennie, ale codziennie oprocz tyh naszych spotkan , rozmwaiamy 5 albo wiecej godzin na skypie, czasami nawet razem zasypiamy) Wiecie co jest najgorsze, ze przedstawil mnie juz swojeje rodzinie , Ona wiedziala o dacie slubu ( mial byc za 1,5 roku) wiedziala o wszytskim. Ja tez powiedzialam juz swoejej rodzinie, znajomym. Bardzo sie cieszyl na mysl zareczyn i wspolnej przyszlosci nawet 5 dni temu, a dzis juz jest inaczej...
bo poklocilam sie z Nim 3 dni ale tak naprawde o jakies pierdoly... On stwierdzil ze Go mecze przez te 3 dni... dziwi mnie to bo skoro ma ze mna byc to chyba zdaje sobie tez sprawe z tego , ze klotnie tez beda...
Zrobil mi bardzo wielka przykrosc, zabral mnie do apartu z usmiechem 1,5 tygodnia temu po to bym przy nim zmierzyla pierscionek kupil go( nie wiem jak wyglada) i zwlekal z daniem , a wczoraj powiedzial ze mnie kocha dalej ale nie jest pewny tych zareczyn...
Uwazam ,ze jak sie czlowiek decyduje na zareczyny slub to musi byc pewny i ja Go tysiac razy pytalam czy jest i mowil , ze tak, sama sugerowalam , ze moze powinnismy wiecej byc razem ...ale teraz na te wakacje mialam do niego leciec i mielismy zarobic na slub bo nie mam rodzicow i ciezko mi samej gdyz studiuje.... a potem po wakacjach mielismy razem wrocic do Pl i ten rok tez przeciez bylibysmy razem. On tlumaczy ze nie moze sie teraz ze mna zareczyc , bo musi byc pewny na 150 % a jest na 100%. Juz drudzy znajomi mowili nam ze widac jak na siebie patrzymy jak sie kochamy.
Ja sie wczoraj zdenerwoalam po tej wiesci gdyz poczulam sie oszukana, jak mozna zmienic zdanie w ciagu jakis max 5 dni?:( bo jeszcze tydzien temu sam pytal mnie w obawie czy chce byc jego zona i strasznie sie cieszyl , jak powiedzialam po raz kolejny tak
czuje sie wystawiona, On dziwi sie moim zachowaniem ,twierdzi ze nie wiedzial ze przyjme to z placzem ... ale jak mialam to przyjac skoro mielismy juz nawet sale rezerwowac na slub , Jego Mama do mnie mowi synowa , wszyscy na okolo wiedza co jest grane ze mamy sie zareczac.... zupelnie nic nie rozumiem:(
za pierwszym razem jak sie rozstalismy ( z mojej inicjatywy) On na poczatku sie pogodzil potem srasznie ubolewal ... teraz mysle, ze jesli znowu pojedzie do uk i zostanie sam bo tam nie ma bardzo duzo znajomych to chyba dotrze do Niego to jak wazna jestem... dzis mamy porozmwaiac , wczoraj sie na mnie zdenerwowal , ze sie unioslam bo powiedzialam , ze chyba nie ma sensu tego zwiazku dalej ciagnac , bo nie wiem byc moze za 3 miesiace powie mi ze nie jest pewny ze mnie kocha.....po tym jak sie zdenerwowal co mialam zrobic dla mnie to jak watpic we wlasne uczucie....pomozcie prosze....