Nie wiem już sam co o tym myśleć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem już sam co o tym myśleć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1 Ostatnio edytowany przez Jakub93 (2019-05-12 22:01:23)

Temat: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Witam, postaram się w skrócie napisać o moim związku, bo już sam nie wiem czy to normalne.
Jestem z dziewczyną już 3 lata, wynajmuje sam mieszkanie przez cały okres związku, przyjeżdża do mnie na dwie noce w tygodniu, ona nie chce się wprowadzić tłumaczy się po prostu tym że ma dobry kontakst z rodzicami i dobrze się jej z nimi mieszka, oboje mamy po 25 lat.
Od jakiegoś półtora roku strasznie się zmieniła, podczas małej sprzeczki np o to że rano nie chce mi się iść po śniadanie, zawsze ja robiłem zakupy nie ona, czasem razem, ale prawie zawsze ja, i zawsze ja gotuję w domu, ona mówi że nie lubi gotować i nie chce się nauczyć, potrafi mnie wyzywać od ch**, kur** czy idiotowże mam zamknąć ryj, że mam do niej nie mówić bo jej się nie chce ze mną gadać, że mam wyp.. ... I jeszcze gorsze rzeczy.
Przez wynajmowanie mieszkania i wyjeżdżanie na wakacje(lubi bardzo podróże) nie mam żadnych oszczędności, co miesiąc muszę pozyczac od brata żeby tylko przeżyć do 10  żeby mieć na jedzenie. Co się z tym wiąże nie stać mnie na nowe ciuchy czy polepszenie bytu. Często mi wypomina to że nie mam na nic kasy, nie zarabiam mało, ale nie wystarcza na wszystko, sam robię opłaty za telefon,internet,mieszkanie, prawie 1800zl, odkładam z każdej wypłaty na wakacje, i oddaje bratu i tak co miesiąc to samo. I nie wiem co o tym wszystko myśleć.
Aż mi ciężko poruszyć temat sexu w naszym związku, jest, ale raz na dwa tygodnie i to tylko z przymusu żebym jej nie trul, już podczas stosunku słyszę teksty, długo jezzcze, no skończ, ile to może trwać,boli mnie, ,  mam tak zryta psychikę przez te teksty że nawet nie wiem jak wygląda normalny stosunek, na początku myślałem że to moja wina ze coś źle robię, zawsze ja seks bolał, chciałem iść z tym do seksu loga ale ona się wstydzi, zaproponowałem jej żeby ona miała kontrolę nad tym żeby nic na chama, nie zgodziła się, zawsze tylko jedna poza w seksie, nic innego tylko jedna pozycja przez 3 lata, Próbowałem wszystkiego żeby się rozluźnila, masowalem, calowalem, dotykalem, mówiłem mile słowa, żele intymne, nic to nie dawało.
Zawsze jak jest kłótnia zeyzywa mnie czy obrazi, chce od niej usłyszeć przeprosiny, twierdzi że nie ma za co przepraszać i żebym się nad sobą nie uzalal, już nie raz usłyszałem od niej ze jestem zbyt wrażliwy, największe kłótnie to są o moje pieniądze, tzn o braku ich, nie mam nałogów, na żadne głupoty  nie wydaje, tylko opłaty życie i wakacje. Czasem kupię sobie koszulkę czy spodnie, ostatnio mi powiedziała następujące słowa : ja jestem tak wychowana że facet powinien z ziemi wyskrobac, zaczyna mi to przeszkadzać że jesteś nie zaradny. Znajdź sobie druga pracę.
To już mnie do końca dobilo psychicznie, w pracy mówią ludzie do mnie ze jestem pracocholikiem, tyrsm codziennie nadgodziny i w każdy weekend pracy żeby tylko mieć więcej pieniędzy,
miesiąc jest dobrze, całuję mnie, przytula, i nagle jakąś zwykła kłótnia i znowu wyzwiska,
Nie mówi mi czulych słów, typu że jestem jej potrzebny że dobrze ze jestem, nic takiego nie ma, twierdzi że nie jest osobą uczuciowe i żebym tego nie wymagał.
Musiałem się wam tutaj na forum wyzalic bo są momenty gdzie już sam z sobą nie daje rady, jestem wrakiem, z nikim bliskim nie mogę o tym porozmawiać bo po prostu się tego wszystkiego wstydzę.
Pozdrawiam wszystkich.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-12 19:50:56)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

witaj;) bardzo podobna sytuacja do https://www.netkobiety.pl/t118032.html

Jakub93 napisał/a:

Witam, postaram się w skrócie napisać o moim związku, bo już sam nie wiem czy to normalne.
Jestem z dziewczyną już 3 lata, wynajmuje sam mieszkanie przez cały okres związku, przyjeżdża do mnie na dwie noce w tygodniu, ona nie chce się wprowadzić tłumaczy się po prostu tym że ma dobry kontakst z rodzicami i dobrze się jej z nimi mieszka, oboje mamy po 25 lat.

normalne. też nie zmieniałbym swoich układów rodzinnych, bo ani nie chcę, ani nie miałbym możliwości. Tylko że ekonomicznie jest to raczej słabe rozwiązanie

Jakub93 napisał/a:

Od jakiegoś półtora roku strasznie się zmieniła, podczas małej sprzeczki np o to że rano nie chce mi się iść po śniadanie, zawsze ja robiłem zakupy nie ona, czasem razem, ale prawie zawsze ja, i zawsze ja gotuję w domu, ona mówi że nie lubi gotować i nie chce się nauczyć, potrafi mnie wyzywać od --, od --, że mam zamknąć --, że mam do niej nie mówić bo jej się nie chce ze mną gadać, że mam --... I jeszcze gorsze rzeczy.

to już nie jest normalne, u mnie myślę że w tym momencie to byłby koniec relacji, dlaczego zgadzasz się na takie coś?

Jakub93 napisał/a:

Przez wynajmowanie mieszkania i wyjeżdżanie na wakacje(lubi bardzo podróże) nie mam żadnych oszczędności, co miesiąc muszę pozyczac od brata żeby tylko przeżyć do 10  żeby mieć na jedzenie. Co się z tym wiąże nie stać mnie na nowe ciuchy czy polepszenie bytu. Często mi wypomina to że nie mam na nic kasy, nie zarabiam mało, ale nie wystarcza na wszystko, sam robię opłaty za telefon,internet,mieszkanie, prawie 1800zl, odkładam z każdej wypłaty na wakacje, i oddaje bratu i tak co miesiąc to samo. I nie wiem co o tym wszystko myśleć.

czy ona jakby oczekuje od Ciebie, że będziesz finansować wszystkie wydatki?

Jakub93 napisał/a:

Aż mi ciężko poruszyć temat sexu w naszym związku, jest, ale raz na dwa tygodnie i to tylko z przymusu żebym jej nie trul, już podczas stosunku słyszę teksty, długo jezzcze, no skończ, ile to może trwać,boli mnie

w tej sytuacji to wcale nie ma sensu jeśli odbywa się w takiej atmosferze, niestety może się zdarzyć że taka jest budowa ciała i tutaj jeśli można podjąć jakiekolwiek działania to chyba tylko medyczne, ale wywieranie tego typu presji też nie uważam za dobre

dlaczego z nią jesteś?

3 Ostatnio edytowany przez Aventus (2019-05-12 19:54:29)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Masz 25 lat. Jesteś młodym facetem. Na tak wczesnym etapie życia nie masz przyjemności właściwie z niczego...Nawet z "głupiego" seksu z swoją partnerką, która dodatkowo na każdym możliwym polu rzuca Ci kłody pod nogi.  Nie wiesz co o tym myśleć? Ale ja wiem. Skończ tą poronioną relacje z toksyczną kobietą, której nie dogodzisz w niczym. Odbij się finansowo od dna, zadbaj o siebie, poczuj się nareszcie jak facet a nie popychadło do roboty i znajdź sobie wartościową kobietę, która doceni, że zarabiasz na wspólne mieszkanie, że starasz się w łóżku.

#Aha. Jeżeli nie chce się wprowadzić i przyjeżdża na dwie noce w tygodniu to znaczy, że raczej nie planuje z Tobą przyszłości. Gadanie, że ma dobry kontakt z rodzicami nic tutaj nie zmienia. Ja i moje rodzeństwo też mamy świetny kontakt z rodzicami, ale każde w wieku 24 lat poszło do swojego partnera/partnerki. Tak to działa.

4

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
nudny.trudny napisał/a:

witaj;) bardzo podobna sytuacja do

Jakub93 napisał/a:

Witam, postaram się w skrócie napisać o moim związku, bo już sam nie wiem czy to normalne.
Jestem z dziewczyną już 3 lata, wynajmuje sam mieszkanie przez cały okres związku, przyjeżdża do mnie na dwie noce w tygodniu, ona nie chce się wprowadzić tłumaczy się po prostu tym że ma dobry kontakst z rodzicami i dobrze się jej z nimi mieszka, oboje mamy po 25 lat.

normalne. też nie zmieniałbym swoich układów rodzinnych, bo ani nie chcę, ani nie miałbym możliwości. Tylko że ekonomicznie jest to raczej słabe rozwiązanie

Jakub93 napisał/a:

Od jakiegoś półtora roku strasznie się zmieniła, podczas małej sprzeczki np o to że rano nie chce mi się iść po śniadanie, zawsze ja robiłem zakupy nie ona, czasem razem, ale prawie zawsze ja, i zawsze ja gotuję w domu, ona mówi że nie lubi gotować i nie chce się nauczyć, potrafi mnie wyzywać od --, od --, że mam zamknąć --, że mam do niej nie mówić bo jej się nie chce ze mną gadać, że mam --... I jeszcze gorsze rzeczy.

to już nie jest normalne, u mnie myślę że w tym momencie to byłby koniec relacji, dlaczego zgadzasz się na takie coś?

Jakub93 napisał/a:

Przez wynajmowanie mieszkania i wyjeżdżanie na wakacje(lubi bardzo podróże) nie mam żadnych oszczędności, co miesiąc muszę pozyczac od brata żeby tylko przeżyć do 10  żeby mieć na jedzenie. Co się z tym wiąże nie stać mnie na nowe ciuchy czy polepszenie bytu. Często mi wypomina to że nie mam na nic kasy, nie zarabiam mało, ale nie wystarcza na wszystko, sam robię opłaty za telefon,internet,mieszkanie, prawie 1800zl, odkładam z każdej wypłaty na wakacje, i oddaje bratu i tak co miesiąc to samo. I nie wiem co o tym wszystko myśleć.

czy ona jakby oczekuje od Ciebie, że będziesz finansować wszystkie wydatki?

Jakub93 napisał/a:

Aż mi ciężko poruszyć temat sexu w naszym związku, jest, ale raz na dwa tygodnie i to tylko z przymusu żebym jej nie trul, już podczas stosunku słyszę teksty, długo jezzcze, no skończ, ile to może trwać,boli mnie

w tej sytuacji to wcale nie ma sensu jeśli odbywa się w takiej atmosferze, niestety może się zdarzyć że taka jest budowa ciała i tutaj jeśli można podjąć jakiekolwiek działania to chyba tylko medyczne, ale wywieranie tego typu presji też nie uważam za dobre

dlaczego z nią jesteś?

W sumie masz rację lustrzana sytuacja, nawet ten sam rocznik, napiszę do niego meail zapytam jak radzi
Nie wiem już sam czemu z nią jestem, czy to jest miłość czy przyzwyczajenie, boję się tej samotności po odejściu. Ze nie dam rady, nie ma co ukrywać, uzaleznilem się od niej. Są momenty kiedy jest dobra dla mnie, mam mega duzo wspomnień z nią, boję się zaczynać z kimś od nowa, wszystko budowac od początku, wmawiam sobie ze ona się kiedyś zmienii

5 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-12 20:23:53)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Niezależnie jakie byłyby to wspomnienia, moim zdaniem powinieneś móc liczyć choćby na częściowe zmiany. Mogę Ci z zewnątrz powiedzieć, że takie wyzwiska nie są normalne, i nie podzielam zdania Twojej dziewczyny "nie raz usłyszałem od niej ze jestem zbyt wrażliwy" jednak masz prawo liczyć na bardziej uprzejme traktowanie ze strony jednej z najbliższych osób. Zrezygnowałbym z utrzymywania nieekonomicznego mieszkania i przeznaczyłbym zaoszczędzone pieniądze na spłatę długów, albo chociażby na wakacje lub spotkania w hotelu, jeśli to jest tak mało dni w ciągu miesiąca. Będę zaglądać do Twojego tematu, życzę powodzenia i pozdrawiam

6

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Jakubie raczej nie licz że dziewczyna się zmieni. Nie szanuje Ciebie i Twoich uczuć. Reaguj gdy Cię wyzywa. Nie pozwalaj na to, stawiaj granice. Na prawdę nie musisz się na to godzić.  Czasami lepiej być samemu niż z toksyczną osobą.
Jesteś wartościowym, pracowitym facetem zasługujesz na partnerkę która Cię doceni smile

7

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Też myślę o tym czy nie wrócic do rodzinnego domu, ale w rodzinnym domu nie będzie takiej prywatności, hotel na pewno odpada bo to pochłonie jeszcze więcej pieniędzy niż wynajem, łatwiej by było jak byśmy zamieszkali razem, po ruszyłem znowu ten temat dzisiaj, jak to napisała  jak ci nie pasuje to sobie zmień, napisałem do niej ze nie chce zmieniać chce rozwiązania dla nas obojgu, dodałem że jak tobie też nie pasuje to ty sobie zmień, napisała ' ok to zmieniam' ehh już nie mam sił..

8

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
Saba88 napisał/a:

Jakubie raczej nie licz że dziewczyna się zmieni. Nie szanuje Ciebie i Twoich uczuć. Reaguj gdy Cię wyzywa. Nie pozwalaj na to, stawiaj granice. Na prawdę nie musisz się na to godzić.  Czasami lepiej być samemu niż z toksyczną osobą.
Jesteś wartościowym, pracowitym facetem zasługujesz na partnerkę która Cię doceni smile

Staram się reagować, mówię w takiej sytuacji żeby tak się do mnie nie odzywała bo sobie na to niczym nie zasłużyłem, to nic nie daje jak się postawie to ona nagle się pakuje i wychodzi, a ja głupi ja przepraszam i na siłę zatrzymuje, ostatnio jeszcze powiedziała, puść mnie bo cię zaraz pie.. Ale ja dalej swoje. I po jakiś 20min daje się jakoś udubruchac

9

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

jeśli ta historia jest prawdziwa to większego frajerstwa dawno nie widziałam tongue

10

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Usiadla ci na głowę i robi z tobą, co chce. Jest tak, bo jej na to pozwalasz. Zachowujesz się jak jej popychadło i ona tak właśnie cię traktuje. To głupia i niedobra dziewucha, która wyżej sra niż doope ma. Pomiata tobą, bo ma cię za bidoka i nieudacznika i pewnie sama sobie się dziwi, że jeszcze z tobą jest.
Ta dziewczyna sabotuje wasz związek i na podstawie twojego opisu robi to w sposób bardzo czytelny i wyjątkowo paskudny.
Moja rada- zważywszy na fakt, że musiałbyś mieć pomroczność jasną, żeby związać się z nią na stałe, a skoro nie masz pomricznosci, bo póki co patrzysz na to, co się dzieje trzeźwo, więc ten związek nie ma przyszłości. Zakończ to więc i przestań zarzynać się dla jakiejś panny, która bez względu na to jakbyś się starał i tak będzie miała cię za byle kogo.

11

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
sosenek napisał/a:

jeśli ta historia jest prawdziwa to większego frajerstwa dawno nie widziałam tongue

Nie jestem aż tak kreatywny żeby wymyślęc taka historie, to jest ostatnie półtora roku mojego życia.

12

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Jakub poszukaj w intetnecie informacji na temat narcystycznych partnerek. Mogę się mylić ale kobieta jest toksyczna a ty jesteś jej żywicielem. Im dłuzej to będzie trwało tym będzie ci trudniej a ona się nie zmieni. Obojetnie co byś nie zrobił nigdy nie będziesz wystarczająco dobry. Koniec końców znudzi się tobą gdy cię do końca wyeksploatuje a na horyzoncie pojawi się ktoś nowy.

"Ninja nie może być miętka"

13

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
Jakub93 napisał/a:

Witam, postaram się w skrócie napisać o moim związku, bo już sam nie wiem czy to normalne.
Jestem z dziewczyną już 3 lata, wynajmuje sam mieszkanie przez cały okres związku, przyjeżdża do mnie na dwie noce w tygodniu, ona nie chce się wprowadzić tłumaczy się po prostu tym że ma dobry kontakst z rodzicami i dobrze się jej z nimi mieszka, oboje mamy po 25 lat.
Od jakiegoś półtora roku strasznie się zmieniła, podczas małej sprzeczki np o to że rano nie chce mi się iść po śniadanie, zawsze ja robiłem zakupy nie ona, czasem razem, ale prawie zawsze ja, i zawsze ja gotuję w domu, ona mówi że nie lubi gotować i nie chce się nauczyć, potrafi mnie wyzywać od ch**, kur** czy idiotowże mam zamknąć ryj, że mam do niej nie mówić bo jej się nie chce ze mną gadać, że mam wyp.. ... I jeszcze gorsze rzeczy.
Przez wynajmowanie mieszkania i wyjeżdżanie na wakacje(lubi bardzo podróże) nie mam żadnych oszczędności, co miesiąc muszę pozyczac od brata żeby tylko przeżyć do 10  żeby mieć na jedzenie. Co się z tym wiąże nie stać mnie na nowe ciuchy czy polepszenie bytu. Często mi wypomina to że nie mam na nic kasy, nie zarabiam mało, ale nie wystarcza na wszystko, sam robię opłaty za telefon,internet,mieszkanie, prawie 1800zl, odkładam z każdej wypłaty na wakacje, i oddaje bratu i tak co miesiąc to samo. I nie wiem co o tym wszystko myśleć.
Aż mi ciężko poruszyć temat sexu w naszym związku, jest, ale raz na dwa tygodnie i to tylko z przymusu żebym jej nie trul, już podczas stosunku słyszę teksty, długo jezzcze, no skończ, ile to może trwać,boli mnie, ,  mam tak zryta psychikę przez te teksty że nawet nie wiem jak wygląda normalny stosunek, na początku myślałem że to moja wina ze coś źle robię, zawsze ja seks bolał, chciałem iść z tym do seksu loga ale ona się wstydzi, zaproponowałem jej żeby ona miała kontrolę nad tym żeby nic na chama, nie zgodziła się, zawsze tylko jedna poza w seksie, nic innego tylko jedna pozycja przez 3 lata, Próbowałem wszystkiego żeby się rozluźnila, masowalem, calowalem, dotykalem, mówiłem mile słowa, żele intymne, nic to nie dawało.
Zawsze jak jest kłótnia zeyzywa mnie czy obrazi, chce od niej usłyszeć przeprosiny, twierdzi że nie ma za co przepraszać i żebym się nad sobą nie uzalal, już nie raz usłyszałem od niej ze jestem zbyt wrażliwy, największe kłótnie to są o moje pieniądze, tzn o braku ich, nie mam nałogów, na żadne głupoty  nie wydaje, tylko opłaty życie i wakacje. Czasem kupię sobie koszulkę czy spodnie, ostatnio mi powiedziała następujące słowa : ja jestem tak wychowana że facet powinien z ziemi wyskrobac, zaczyna mi to przeszkadzać że jesteś nie zaradny. Znajdź sobie druga pracę.
To już mnie do końca dobilo psychicznie, w pracy mówią ludzie do mnie ze jestem pracocholikiem, tyrsm codziennie nadgodziny i w każdy weekend pracy żeby tylko mieć więcej pieniędzy,
miesiąc jest dobrze, całuję mnie, przytula, i nagle jakąś zwykła kłótnia i znowu wyzwiska,
Nie mówi mi czulych słów, typu że jestem jej potrzebny że dobrze ze jestem, nic takiego nie ma, twierdzi że nie jest osobą uczuciowe i żebym tego nie wymagał.
Musiałem się wam tutaj na forum wyzalic bo są momenty gdzie już sam z sobą nie daje rady, jestem wrakiem, z nikim bliskim nie mogę o tym porozmawiać bo po prostu się tego wszystkiego wstydzę.
Pozdrawiam wszystkich.


Przecież to jawna przemoc. Tak, kobiety mogą i stosują przemoc wobec mężczyzn. Jesteś tego dowodem. Dziewczyna ubliża ci, wyzywa, szydzi, wyśmiewa, wykorzystuje. Ja rozumiem różnego rodzaju korzyści - seks byle jaki, ale jest, nie jesteś sam, można się znajomym pochwalić, wyjechać z kimś na wakacje, czasem pocałować, poprzytulać, jest do kogo się odezwać... Ale zadaj sobie pytanie czy to jest warte kosztów, jakie ponosisz, nie tych materialnych, ale zwłaszcza emocjonalnych: rozwala ci samoocenę, psuje humor, jeździ po tobie, podważając twoje komepetencje.
Znosisz to już od półtora roku. Po co?

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

14

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Miałem niemal identyczną sytuację, tylko wówczas byłem 20-latkiem. Najlepszą rzeczą, którą dla mnie zrobiła było zerwanie ze mną wink

To bardzo bolało, długo się zbierałem, ale pozwoliło mi nabrać szacunku do samego siebie. Zacząłem ustalać akceptowalne przeze mnie granice i przestałem pozwalać sobie na takie poniżenia. Pamiętam do dziś jej słowa: "co Ty mi możesz dać? Miłość? Miłość może mi dać każdy" big_smile

Nie chce mi się za bardzo rozpisywać, ale też przeżyłem tego typu "dramy", wyzwiska, lanie mnie po twarzy za byle co i zatrzymywanie jej (dziś aż mi się na usta ciśnie: po ch*j?:D) na siłę, bo się "księżniczka" ostatecznie obraziła i "wychodzi", żebym za nią poganiał i ją przez pół godziny pobłagał (raz wyleciałem za nią w kapciach, bo mi podrzuciła rzeczy pod drzwi od mieszkania, zapukała i zwiała na przystanek big_smile) wink


Ten "związek" trwał jakieś 3 lata. Też bałem się odejścia, bałem się, że będę tego później żałował (bo to przecież takie niepowtarzalne, takie "wyjątkowe", "zdarza się rzadziej niż Wielki Wybuch" etc.).Kiedy byłem już na emocjonalnym dnie - na całe szczęście kopnęła mnie w d*pę i po roku wegetacji zaczynałem stawać na nogi smile


Stary... Będzie bolało, ale czas biegnie przed siebie czy tego chcemy czy nie i NAPRAWDĘ uczucia powoli wygasają. Ta dziewczyna potrzebuje pomocy specjalisty, jest egoistyczna i samolubna. Wie też, że nie odejdziesz - to dla niej wygodne smile

Byłem po niej w dwóch związkach, teraz jestem w trzecim, naprawdę szczęśliwy smile W tych dwóch poprzednich to JA odchodziłem, ponieważ nie byłem szanowany i doceniany - pomimo, że ja kochałem szczerze. Bolało, ale musi boleć. To naprawdę przechodzi - nie masz się czego bać smile Dostałeś już tutaj kilka dobrych rad od innych użytkowników, więc przemyśl sprawę.

Naprawdę warto stawać się tym "wrakiem" człowieka? Tamta dziewczyna sprawiła, że czułem się jak nic nie warte g*wno. Gdybym miał z dzisiejszą swoją wiedzą cofnąć się w czasie to podejrzewam, że nie wytrzymałbym z nią tygodnia smile I naprawdę nie żałuję, że z nią nie jestem (to chyba oczywiste smile )

Pozdrawiam i dużo silnej woli życzę!

15

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Ja w tym związku nie widzę żadnego punktu zaczepienia od którego można by zacząć pracę nad nim.

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
ulle napisał/a:

Usiadla ci na głowę i robi z tobą, co chce. Jest tak, bo jej na to pozwalasz. Zachowujesz się jak jej popychadło i ona tak właśnie cię traktuje. To głupia i niedobra dziewucha, która wyżej sra niż doope ma. Pomiata tobą, bo ma cię za bidoka i nieudacznika i pewnie sama sobie się dziwi, że jeszcze z tobą jest.
Ta dziewczyna sabotuje wasz związek i na podstawie twojego opisu robi to w sposób bardzo czytelny i wyjątkowo paskudny.
Moja rada- zważywszy na fakt, że musiałbyś mieć pomroczność jasną, żeby związać się z nią na stałe, a skoro nie masz pomricznosci, bo póki co patrzysz na to, co się dzieje trzeźwo, więc ten związek nie ma przyszłości. Zakończ to więc i przestań zarzynać się dla jakiejś panny, która bez względu na to jakbyś się starał i tak będzie miała cię za byle kogo.

Ulle, to forum bez Ciebie nie istnieje;) racja bez dwóch zdań.

Autorze,  mój jeszcze mąż zachowywal się tak jak twoja dziewczyna. Jak czytam pierwszego posta to aż żal że nie masz normalnej  partnerki, fajny materiał na męża jesteś ale jesteś za dobry. Toksyczne związki się kończy.  Inaczej one wykanczają Ciebie.

17

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

No tak tylko najgorsze są wspomnienia które zakrywaja te złe emocje, ona taka zawsze nie jest ale przydaza to się dosyć często.
Dzwonię pytam kiedy do mnie przyjedzie, ona odpowiada nie wiem, ja mówię jak nie wiesz określ się kiedy, no nie wiem, zaproponowałem sobotę zgodzila się tak po prostu na spotkanie, jest sobota godzina południowa nie ma jej, dziwnie pytam o której będzie, znowu nie wiem i nie wiem aż wkoncu się na mnie wydarla że naciskam, zaproponowałem 16 napisała że będzie na 18, przyjechała powiedziała z 3h i pojechała. Co raz częściej źle wychodzi z tymi spotkaniami, potrafi się umówić i napisać że jej nie będzie bo chce zostać sama, od dwóch lat ciągle ja proponuję spotkania i pytam kiedy będzie, nie ona.
Nie wiem co już sam mam robić, staram się jak najlepiej, kupuje kwiaty jakas biżuterię bez okazji, ciągle ja chwale. A ona mnie tak męczy.

18 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-05-13 07:47:38)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
Jakub93 napisał/a:

Nie wiem co już sam mam robić, staram się jak najlepiej, kupuje kwiaty jakas biżuterię bez okazji, ciągle ja chwale. A ona mnie tak męczy.

Słońce, odejść masz. Chyba ze czekasz na coś mocniejszego, co sprawi że mocno Ci obrzydnie. Pomyśl nad specjalistą i terapią dla siebie.  Sam możesz mieć problem z tego wyjść.  Nie daj się nabrać na jej zmiany, jeśli takowe Ci obieca.

Problem osób współuzależnionych polega na tym,  że przychodząc na to czy inne forum mają wiarę w naprawę partnera.  Nawet zmieniając bardziej siebie.  Problem jest taki, że takich rad nie dostają i piszą o kolejnych akcjach partnera, nie wiedząc dalej co zrobić. W duchu może wiedzą,  ale nie chcą. Ze strachu,  obawy przed nowym,  tym że partner może mieć kogoś nowego. Autorze nie zmarnuj sobie życia na kogoś, kto nie daje z siebie nawet kilku procent.

19

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
MOX napisał/a:

Miałem niemal identyczną sytuację, tylko wówczas byłem 20-latkiem. Najlepszą rzeczą, którą dla mnie zrobiła było zerwanie ze mną wink

To bardzo bolało, długo się zbierałem, ale pozwoliło mi nabrać szacunku do samego siebie. Zacząłem ustalać akceptowalne przeze mnie granice i przestałem pozwalać sobie na takie poniżenia. Pamiętam do dziś jej słowa: "co Ty mi możesz dać? Miłość? Miłość może mi dać każdy" big_smile

Nie chce mi się za bardzo rozpisywać, ale też przeżyłem tego typu "dramy", wyzwiska, lanie mnie po twarzy za byle co i zatrzymywanie jej (dziś aż mi się na usta ciśnie: po ch*j?:D) na siłę, bo się "księżniczka" ostatecznie obraziła i "wychodzi", żebym za nią poganiał i ją przez pół godziny pobłagał (raz wyleciałem za nią w kapciach, bo mi podrzuciła rzeczy pod drzwi od mieszkania, zapukała i zwiała na przystanek big_smile) wink!

No ja dokładnie to samo przeżywam, jak tylko zacznę rozmowę na temat seksu albo tego że mnie źle traktuje lub wspólnego mieszkania, to zawsze się obraża już nie mam do niej pola przebicia, zawsze się obraża i wychodzi z domu, po czym ja ją zatrzymuje, ostatnio jak poszedłem po śniadanie to mi drzwi od mieszkania nie chciała otworzyć, chyba tak z 15min stałem pod drzwiami i prosiłem żeby mi otworzyla

20 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-13 08:14:04)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Jakub93, zapamiętaj posty nr 16 i 18, autorka wie o czym pisze niestety. Nie wpuszczanie do domu na takim etapie znajomości może zapowiadać tylko coraz większe problemy w przyszłości, widzę tu nawet zadatki na przemoc fizyczną, jakkolwiek niewiarygodnie wyglądałoby to w tej konfiguracji płci, głównie ten cytat

Jakub93 napisał/a:

ona nagle się pakuje i wychodzi, a ja głupi ja przepraszam i na siłę zatrzymuje, ostatnio jeszcze powiedziała, puść mnie bo cię zaraz pie.. Ale ja dalej swoje. I po jakiś 20min daje się jakoś udubruchac

aczkolwiek jeśli ona chce wyjść, niech wyjdzie, ma prawo do tego. Zaskakująca jest łatwość, z jaką wypowiada stwierdzenia o szukaniu kogoś innego - tak jakby wcale jej nie zależało, bo najprawdopodobniej nie zależy. Ciekawe jak to możliwe, że z rodzicami dobrze się dogaduje. Najlepiej zakończyć taki "związek" jak najszybciej, tutaj chyba nikt nie doradzi Ci inaczej.

21

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
nudny.trudny napisał/a:

Jakub93, zapamiętaj posty nr 16 i 18, autorka wie o czym pisze niestety. Nie wpuszczanie do domu na takim etapie znajomości może zapowiadać tylko coraz większe problemy w przyszłości, widzę tu nawet zadatki na przemoc fizyczną, jakkolwiek niewiarygodnie wyglądałoby to w tej konfiguracji płci, głównie ten cytat

Jakub93 napisał/a:

ona nagle się pakuje i wychodzi, a ja głupi ja przepraszam i na siłę zatrzymuje, ostatnio jeszcze powiedziała, puść mnie bo cię zaraz pie.. Ale ja dalej swoje. I po jakiś 20min daje się jakoś udubruchac

aczkolwiek jeśli ona chce wyjść, niech wyjdzie, ma prawo do tego. Zaskakująca jest łatwość, z jaką wypowiada stwierdzenia o szukaniu kogoś innego - tak jakby wcale jej nie zależało, bo najprawdopodobniej nie zależy. Ciekawe jak to możliwe, że z rodzicami dobrze się dogaduje. Najlepiej zakończyć taki "związek" jak najszybciej, tutaj chyba nikt nie doradzi Ci inaczej.

Zawsze jak pytam czemu to powiedziała, to zawsze tłumaczy się tym że ja zdenerwowałem. Ze to moja wina.
No ostatnio była też taka sytuacja ze się postawiłem i powiedziałem żeby ona poszła teraz do sklepu i kupiła śniadanie, nagle jak się nie zerwała zaczęła na mnie krzyczeć i poszła do sklepu, ale poszła tylko po zakupy dla siebie, przygotowała sobie śniadania i sama zjadła też to trochę chyba chore, nie potrafiłbym jeść wiedząc że obok osoba jest głodna. hmm,

22

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
Jakub93 napisał/a:

Zawsze jak pytam czemu to powiedziała, to zawsze tłumaczy się tym że ja zdenerwowałem. Ze to moja wina.
No ostatnio była też taka sytuacja ze się postawiłem i powiedziałem żeby ona poszła teraz do sklepu i kupiła śniadanie, nagle jak się nie zerwała zaczęła na mnie krzyczeć i poszła do sklepu, ale poszła tylko po zakupy dla siebie, przygotowała sobie śniadania i sama zjadła też to trochę chyba chore, nie potrafiłbym jeść wiedząc że obok osoba jest głodna. hmm,

Czyli dalszy ciąg złośliwości i braku zainteresowania Tobą, ona sama Ci napisała "jak ci nie pasuje to sobie zmień" i nie wiem czy jest inna lepsza rada.

23

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Będziesz dalej w tym trwał czy przymierzasz się do rozstania?

24

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
nudny.trudny napisał/a:
Jakub93 napisał/a:

Zawsze jak pytam czemu to powiedziała, to zawsze tłumaczy się tym że ja zdenerwowałem. Ze to moja wina.
No ostatnio była też taka sytuacja ze się postawiłem i powiedziałem żeby ona poszła teraz do sklepu i kupiła śniadanie, nagle jak się nie zerwała zaczęła na mnie krzyczeć i poszła do sklepu, ale poszła tylko po zakupy dla siebie, przygotowała sobie śniadania i sama zjadła też to trochę chyba chore, nie potrafiłbym jeść wiedząc że obok osoba jest głodna. hmm,

Czyli dalszy ciąg złośliwości i braku zainteresowania Tobą, ona sama Ci napisała "jak ci nie pasuje to sobie zmień" i nie wiem czy jest inna lepsza rada.

No ale najgorsze ze jest to że ona taka na codzień nie jest, czasem ma jakieś odbicia, ale często jest normalna.
No już sam nie wiem czy to ja coś źle robię, czy coś.

25

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
ulle napisał/a:

Będziesz dalej w tym trwał czy przymierzasz się do rozstania?

Od wczoraj się zastanawiam nad rozstaniem, ale boję się tej samotności, zaczynanie coś od nowa, nowe wspomnienia, nowa osoba, boję się tego że już takim uczuciem jak ja nie będę w stanie nikogo dazyć, po prostu będę z kimś bo mi z nim dobrze. Co raz czesciej myślę o rozstaniu.  Nie jestem brzydki facetem. Często słyszę od innych osób ze jestem fajnym i przystojnym facetem, ale przy tej samooscdnir to mi nic nie daje, zaraz moja mi powie, ta na pewno ktoś ci tak powiedział.
Ona nigdy o mnie zazdrosna nie była, NIGDY.

26

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Trafiłeś na toksyczną osobe.... zostaw ją... szkoda twojego zdrowia.

27 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-05-15 07:33:42)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Rozstalismy się, powiedziałem jej wszystko że się źle czuje, że mnie źle traktuje że chciałbym a by seks wyglądał inaczej, ogólnie powiedziałem chyba o wszystkim, ona odparła że nie wie co do mnie czuje.
I teraz najgorszy moment przedemna, nie wiem czy nie żałuję że zacząłem z nią rozmawiać, ona taka zawsze nie była, przy znajomych była czuła przytulala mnie całowała itp. Tylko czasami miała jakieś odpaly ale to chyba w każdym związku jest takie coś, ja też nie byłem idealny ale nieba bym jej przychylil, nie wiem co z sobą zrobić ciągle w głowie mam wspomnienia i że już nigdy nie będę w stanie tak kogoś pokochać.

Ona też była wyjątkowa poznałem dzięki niej  inny świat, mam wrażenie że to jest ta jedyna, ta największą miłość, jestem osobą wstydliwa ciężko mi do kobiet zagadać, a przy niej się nie wstydzilem niczego

28

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Nie wiem co do ciebie czuje. Standardowy tekst w takich przypadkach. Może teraz będzie miała okazję dowiedzieć się, co do ciebie czuje, bo wtedy człowiek coś docenia, gdy to straci.
Myślę, że od dawna traktowała cię jak piąty gatunek faceta siebie uważając za te lepsza. Pewnie w jej mniemaniu popełniała jakiś mezalians w głębi serca uważając, że stać ją na faceta z wyższej półki.
Bardzo dobrze postąpiłeś, bo to co opisywales naprawdę przykro się czytało.
Głowa do gory.

29 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-15 10:42:18)

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć

Takie naprzemienne zachowanie, że raz jest dobrze, za chwilę bez powodu źle, za chwilę znowu dobrze, uznałbym nawet za gorsze niż gdy ciągle jest źle. Nie znając powodu który za chwilę doprowadzi do wściekłości, człowiek może zacząć żyć w niepewności, może zacząć myśleć że tak powinno być i to jest normalny stan, podczas gdy sytuacje doprowadzające partnera/ke do agresji przeczą logice. Człowiek może mieć opory przed zerwaniem, bo skoro czasami jest dobrze, to nieustannie pozostaje nadzieja że może on/a zmieni się w przyszłości. Dla niej moim zdaniem nic nie znaczyłeś, jeśli już wcześniej pojawiały się sugestie o zerwaniu, i ostatecznie przyszło to tak łatwo bez żadnej walki z jej strony, już nie mówię o życiu erotycznym bo tutaj każdy może mieć własne możliwości albo ograniczenia, ale o bardziej uprzejmym zwracaniu się do Ciebie. Właściwie nie wiem po co ona przyjeżdżała do Ciebie, skoro cały wasz czas ostatnio to były chyba tylko złośliwości. Dziewczyna w pewnym sensie ułatwiła Ci uwolnienie się od tego układu, skorzystaj z tego.

Odp: Nie wiem już sam co o tym myśleć
nudny.trudny napisał/a:

Takie naprzemienne zachowanie, że raz jest dobrze, za chwilę bez powodu źle, za chwilę znowu dobrze, uznałbym nawet za gorsze niż gdy ciągle jest źle. Nie znając powodu który za chwilę doprowadzi do wściekłości, człowiek może zacząć żyć w niepewności, może zacząć myśleć że tak powinno być i to jest normalny stan, podczas gdy sytuacje doprowadzające partnera/ke do agresji przeczą logice. Człowiek może mieć opory przed zerwaniem, bo skoro czasami jest dobrze, to nieustannie pozostaje nadzieja że może on/a zmieni się w przyszłości. Dla niej moim zdaniem nic nie znaczyłeś, jeśli już wcześniej pojawiały się sugestie o zerwaniu, i ostatecznie przyszło to tak łatwo bez żadnej walki z jej strony, już nie mówię o życiu erotycznym bo tutaj każdy może mieć własne możliwości albo ograniczenia, ale o bardziej uprzejmym zwracaniu się do Ciebie. Właściwie nie wiem po co ona przyjeżdżała do Ciebie, skoro cały wasz czas ostatnio to były chyba tylko złośliwości. Dziewczyna w pewnym sensie ułatwiła Ci uwolnienie się od tego układu, skorzystaj z tego.

Słowa bym nie zmieniła w tym poście. Szczególnie ten fragment, w którym mowa o zmienności nastrojów. Autorze, to będzie jeszcze jakis czas bolało, ale uwierz, przestanie. Trzeba swoje odcierpieć. Słońce wyjdzie pewnego dnia, że to wszystko zostanie TYLKO wspomnieniem. Nawet nie miłym , po prostu nieudany związek.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem już sam co o tym myśleć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018