Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Temat: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Cześć wszystkim. Szukam ukojenia chociażby w postaci takiej dyskusji na forum. Nie mam nawet z kim pogadać. Spotykalam się rok czasu z mężczyzna zonatym który ma małe dziecko. Zwiazek ten zepsuł mi bardzo dużo nerwow. Facet okazał się być zaborczy. Zazdrosny. Zmienny jeśli chodzi o nastroje. Na przestrzeni tej relacji zostawial mnie w jakiś smsach lub mailach nawet nie wiem jak wiele razy. Na drugi dzień błagał żebym z nim była. Że to podyktowane strachem przed odrzuceniem. Obiecywał w miedzyczasie rozwod. W ostatnim czasie wielokrotnie ja chciałem ta znajomość zakończył. Zdałam sobie sprawę że to miłość toksyczna. Z wesołej kobiety zrobiłam się leżąca w łóżku babą z objawami depresji. Facet w między czasie wyprowadził się od żony. Twierdził że skoro już do takiego etapu doprowadził swoje małżeństwo to muszę z nim byc. Nagabywal mnie długo. Prosił. Przyjeżdżał. W międzyczasie straszył że zaczyna z powrotem walczyć o żonę. Generalnie cała ta relacja okazała się szarpanina, facet pokazał się z takiej strony że nie bardzo widzę życie z kimś takim. Teraz jak emocje opadły zastanawiam się czy mój zdrowy rozsądek jest słuszny. To pierwsze mężczyzna w moim życiu za którym byłam tak bardzo. Który mi się tak podoba. I przy którym czułam się piękna. Ale chyba to nie jest najważniejsze. Myślę że w życiu liczy się bezpieczeństwo. Co myślicie o tym wszystkim. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji. Pozdrawiam i przepraszam za tak obszerny opis. Ciężko było mi to ubrać w kilka zdań. Skracają maksymalnie :  spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Anka.szklanka napisał/a:

Cześć wszystkim. Szukam ukojenia chociażby w postaci takiej dyskusji na forum. Nie mam nawet z kim pogadać. Spotykalam się rok czasu z mężczyzna zonatym który ma małe dziecko. Zwiazek ten zepsuł mi bardzo dużo nerwow. Facet okazał się być zaborczy. Zazdrosny. Zmienny jeśli chodzi o nastroje. Na przestrzeni tej relacji zostawial mnie w jakiś smsach lub mailach nawet nie wiem jak wiele razy. Na drugi dzień błagał żebym z nim była. Że to podyktowane strachem przed odrzuceniem. Obiecywał w miedzyczasie rozwod. W ostatnim czasie wielokrotnie ja chciałem ta znajomość zakończył. Zdałam sobie sprawę że to miłość toksyczna. Z wesołej kobiety zrobiłam się leżąca w łóżku babą z objawami depresji. Facet w między czasie wyprowadził się od żony. Twierdził że skoro już do takiego etapu doprowadził swoje małżeństwo to muszę z nim byc. Nagabywal mnie długo. Prosił. Przyjeżdżał. W międzyczasie straszył że zaczyna z powrotem walczyć o żonę. Generalnie cała ta relacja okazała się szarpanina, facet pokazał się z takiej strony że nie bardzo widzę życie z kimś takim. Teraz jak emocje opadły zastanawiam się czy mój zdrowy rozsądek jest słuszny. To pierwsze mężczyzna w moim życiu za którym byłam tak bardzo. Który mi się tak podoba. I przy którym czułam się piękna. Ale chyba to nie jest najważniejsze. Myślę że w życiu liczy się bezpieczeństwo. Co myślicie o tym wszystkim. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji. Pozdrawiam i przepraszam za tak obszerny opis. Ciężko było mi to ubrać w kilka zdań. Skracają maksymalnie :  spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Mnie przekonuje to jedno zdanie, z którego wynika - pomijając już to, czy on jest żonaty, czy wolny, - że nie pasujecie do siebie. Już nawet przelotny romans pokazał, że ma cechy, które wykluczają go jako stałego partnera. Ja bym w coś takiego nie szła.

Oddam cnotę w dobre ręce.

3

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
SonyXperia napisał/a:
Anka.szklanka napisał/a:

Cześć wszystkim. Szukam ukojenia chociażby w postaci takiej dyskusji na forum. Nie mam nawet z kim pogadać. Spotykalam się rok czasu z mężczyzna zonatym który ma małe dziecko. Zwiazek ten zepsuł mi bardzo dużo nerwow. Facet okazał się być zaborczy. Zazdrosny. Zmienny jeśli chodzi o nastroje. Na przestrzeni tej relacji zostawial mnie w jakiś smsach lub mailach nawet nie wiem jak wiele razy. Na drugi dzień błagał żebym z nim była. Że to podyktowane strachem przed odrzuceniem. Obiecywał w miedzyczasie rozwod. W ostatnim czasie wielokrotnie ja chciałem ta znajomość zakończył. Zdałam sobie sprawę że to miłość toksyczna. Z wesołej kobiety zrobiłam się leżąca w łóżku babą z objawami depresji. Facet w między czasie wyprowadził się od żony. Twierdził że skoro już do takiego etapu doprowadził swoje małżeństwo to muszę z nim byc. Nagabywal mnie długo. Prosił. Przyjeżdżał. W międzyczasie straszył że zaczyna z powrotem walczyć o żonę. Generalnie cała ta relacja okazała się szarpanina, facet pokazał się z takiej strony że nie bardzo widzę życie z kimś takim. Teraz jak emocje opadły zastanawiam się czy mój zdrowy rozsądek jest słuszny. To pierwsze mężczyzna w moim życiu za którym byłam tak bardzo. Który mi się tak podoba. I przy którym czułam się piękna. Ale chyba to nie jest najważniejsze. Myślę że w życiu liczy się bezpieczeństwo. Co myślicie o tym wszystkim. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji. Pozdrawiam i przepraszam za tak obszerny opis. Ciężko było mi to ubrać w kilka zdań. Skracają maksymalnie :  spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Mnie przekonuje to jedno zdanie, z którego wynika - pomijając już to, czy on jest żonaty, czy wolny, - że nie pasujecie do siebie. Już nawet przelotny romans pokazał, że ma cechy, które wykluczają go jako stałego partnera. Ja bym w coś takiego nie szła.

I właśnie dlatego że dostałam tyle niepokojących zachowań boję się związać na życie z takim człowiekiem. Tym bardziej że to nie byłby łatwy związek. Facet ten jednak uważa że nie powinnam patrzeć na to jaki był. Że to zbieg zlych zdarzen itd. Że on taki na codzień nie jest. Zazwyczaj kobiety taki romans wspominają bajkowo A dopiero później zaczyna się życie i kłopoty. Tu od początku były o coś pretensje jazdy zazdrości i kłótnie.

4

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Nie ignoruj znaków ostrzegawczych. Jeśli teraz je zbagatelizujesz, wpadniesz jeszcze bardziej...zakochasz się jeszcze mocniej i będzie Ci ciężko wyjść z tego związku. A jak już się uwolnisz ze związku, to zostaniesz wrakiem człowieka...

5

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Anka.szklanka napisał/a:

spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Ta relacja nigdy nie była i nie będzie "czysta". Pomijając już jego cechy charakteru; nieuczciwość, niedojrzałość, nielojalność, niestabilność, zaborczość, faktem jest, że facet dla romansu zniszczył swoją rodzinę, w czym niestety miałaś niebagatelny udział. Jaką masz pewność, że za jakiś czas, Ciebie nie spotka ten sam los, co jego żonę, wierzysz, że jesteś od niej lepsza?
Czy wzięłaś pod uwagę bagaż jaki przyjdzie Ci dźwigać w związku z jego przeszłością i porzuconą rodziną?
Wejdź sobie w wątek "Być drugą i macochą" w dziale Psychologia i poczytaj.

6

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
josz napisał/a:
Anka.szklanka napisał/a:

spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Ta relacja nigdy nie była i nie będzie "czysta". Pomijając już jego cechy charakteru; nieuczciwość, niedojrzałość, nielojalność, niestabilność, zaborczość, faktem jest, że facet dla romansu zniszczył swoją rodzinę, w czym niestety miałaś niebagatelny udział. Jaką masz pewność, że za jakiś czas, Ciebie nie spotka ten sam los, co jego żonę, wierzysz, że jesteś od niej lepsza?
Czy wzięłaś pod uwagę bagaż jaki przyjdzie Ci dźwigać w związku z jego przeszłością i porzuconą rodziną?
Wejdź sobie w wątek "Być drugą i macochą" w dziale Psychologia i poczytaj.

Ok. Chętnie poczytam ten wątek na forum. A facet tłumaczy że zniszczyl rodzinę dla mnie. Z miłości. I niedorzecznym jest teraz fakt że on tyle poświęcił A ja z nim nie chce być. Tak czy siak ja psychicznie czuje się tak jakbym przeszła przez piekło. Ale na to też mężczyzna ma wytłumaczenie. Był nerwowy zazdrosny podły w słowach bo....nie miał mnie na codzień. I to przez te nerwy i tęsknotę. Momentami to się czuje jakbym odrzucila miłość życia. Nikt nigdy tak o mnie nie walczył. Nie pisał. Ale jak myślę o tym wszystkim zdroworozsadkowo to... NIE

7 Ostatnio edytowany przez paavloock (2019-04-14 21:28:06)

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Uważam że postępujesz słusznie i najlepiej dla siebie zrywając z tym człowiekiem rozsądek jest dobry a jak ochłoniesz z emocji to być może zobaczysz jakiemu złudzeniu uległaś i kim byłaś dla niego tak naprawdę .Cierpienie minie czego Tobie życzę .
Skoro już jesteś na tym forum to przeczytaj jeszcze sobie ten wątek są też inne jak masz czas to poszukaj

https://www.netkobiety.pl/t117541.html

8

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Ale Wy jej glupio doradzacie. Tyle się Panienka natrudziła,żeby facet z nią spedzal czas zamiast z dzieckiem, ktore sie rozwijalo i jego matka,ktora byla wtedy sama a jak zabawa juz jej sie znudzila i zrobilo sie powaznie to chce uciec.
Moja Droga,bierz go. Juz jest caly Twoj. Urodz mu koniecznie dziecko. Przynajmniej facet wie,ze bedziesz wyrozumiala,ze jak mu sie znudzisz albo po ciazy troche sflaczejesz to bedzie mogl zamoczyc gdzie indziej smile
Nie wiem czy zaden wolny Cie nie chcial czy to takie hobby Twoje na podrywanie zonatych bo jestem pewna,ze tylko huć was polaczyla.

9

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Nie pytaj tutaj o takie rady bo każdy mądry po drugiej stronie . Sama decyduj co dalej bo to Ty z nim spędziłaś rok a nie My . Nikt z nas go nie zna i w ocenianiu jesteśmy najlepsi . Chcesz to daj sobie szanse a jak zobaczysz ze zaczynasz się bać tej relacji to normalnie ja zakończ tak jak On to zrobił z żona .

10

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Anka.szklanka napisał/a:
josz napisał/a:
Anka.szklanka napisał/a:

spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Ta relacja nigdy nie była i nie będzie "czysta". Pomijając już jego cechy charakteru; nieuczciwość, niedojrzałość, nielojalność, niestabilność, zaborczość, faktem jest, że facet dla romansu zniszczył swoją rodzinę, w czym niestety miałaś niebagatelny udział. Jaką masz pewność, że za jakiś czas, Ciebie nie spotka ten sam los, co jego żonę, wierzysz, że jesteś od niej lepsza?
Czy wzięłaś pod uwagę bagaż jaki przyjdzie Ci dźwigać w związku z jego przeszłością i porzuconą rodziną?
Wejdź sobie w wątek "Być drugą i macochą" w dziale Psychologia i poczytaj.

A facet tłumaczy że zniszczyl rodzinę dla mnie.

To zdanie mówi o Panu wszystko.

11

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Szary80 napisał/a:

Nie pytaj tutaj o takie rady bo każdy mądry po drugiej stronie . Sama decyduj co dalej bo to Ty z nim spędziłaś rok a nie My . Nikt z nas go nie zna i w ocenianiu jesteśmy najlepsi . Chcesz to daj sobie szanse a jak zobaczysz ze zaczynasz się bać tej relacji to normalnie ja zakończ tak jak On to zrobił z żona .

Ja niestety już jestem do tej relacji nastawiona negatywnie. Ciężko związać się z kimś od kogo słyszało się wyzwiska w nerwach. Obraźliwe słowa. I kto poniewieral Tobą jak mu się to podobało. I wiem że żadna rada nie da mi tyle co wlasna intuicja napisalam jednak na tym forum żeby się jakoś oczyścić i z kimś o tym podyskutować. Ciężko mi samej. S być może ktoś z was był w podobnej sytuacji.

12

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Sorry, ale dla mnie włażenie z buciorami w czyjeś małżeństwo to świństwo, za które takie osoby powinny cierpieć tak samo albo jeszcze bardziej niż zdradzana żona czy mąż.
Sama jesteś sobie winna autorko, obyś trafiła na takiego samego męża - wtedy poczujesz i zrozumiesz jak to boli.

13

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Facet ma żone a ty się nim interesowałaś. I bardzo dobrze ci tak!
Dobrze że cie zniszczył na drugi raz nauczysz się że się nie bierze za cudzych mężów.
Co nie ma facetów wolnych? Żałosne.
Chciałaś być szczęśliwa kosztem innej kobiety. Ale ci się nie udało. Cieszy mnie to.

14

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Skoro nie pasowało trzeba było puścić pana jak był jeszcze z rodziną, bo teraz to zwykłe sqr....... Dziwi fakt, że znalazłaś tu jakichkolwiek zatroskanych, w tych okolicznościach sprawy.

15

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Cierpisz? A nie jest ci wstyd, że rozwaliłas czyjąś rodzinę? Przecież tam jest dziecko. Nie robi to na tobie wrażenia?
Wiesz najgorsze w twojej historii jest to, że ty cierpisz, bo musiałaś zerwać z żonatym, ponieważ okazał się być felernym, natomiast sam fakt, że w ogóle wdalas się w układ z żonatym i dzieciatym jakos snu z powiek ci nie spędza.
Nie wyciągnęłas więc żadnej nauki z tej historii, a skoro tak, to oznacza, że jeśli znowu trafi ci się jakiś żonaty, ty bez wstydu i żadnych zahamowań znowu spróbujesz rozwalać czyjeś życie.
Dobrze, że żona pogoniła tego lowelasa, bo pewnie jak nie ty, to byłaby jakaś inna boczniara. Szkoda tylko dzieciaka.

16

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
ulle napisał/a:

Cierpisz? A nie jest ci wstyd, że rozwaliłas czyjąś rodzinę? Przecież tam jest dziecko. Nie robi to na tobie wrażenia?
Wiesz najgorsze w twojej historii jest to, że ty cierpisz, bo musiałaś zerwać z żonatym, ponieważ okazał się być felernym, natomiast sam fakt, że w ogóle wdalas się w układ z żonatym i dzieciatym jakos snu z powiek ci nie spędza.
Nie wyciągnęłas więc żadnej nauki z tej historii, a skoro tak, to oznacza, że jeśli znowu trafi ci się jakiś żonaty, ty bez wstydu i żadnych zahamowań znowu spróbujesz rozwalać czyjeś życie.
Dobrze, że żona pogoniła tego lowelasa, bo pewnie jak nie ty, to byłaby jakaś inna boczniara. Szkoda tylko dzieciaka.

Tak się składa że nie jest mi dobrze z tym wszystkim i widzę i wiem że nie powinno się wchodzić w takie związki. Gdybym miała drugi raz taka sytuację to bym przede wszystkim nie dopuściła do siebie faceta z żoną. I w ogóle jest mi źle. Ni3 jestem bezwzgledna baba która w to weszła bez troski. Ja się przede wszystkim wycofać z tej relacji chciałam wielokrotnie Ale facet mnie za każdym razem błagał pisał nagabywal. Więc to nie dokonać tak. Miałam też poczucie winy. I mówiłam o tym na bieżąco. Ale to też nie byl argument. Ja myślałam że spotkałam faceta któremu nie szło z żoną.i z którym stworze fajny związek Ale okazało się inaczej. Nie myslalam ze to Bedzie relacja z taka ilością złych emocji i złego traktowania. I nie mówię że nie jestem winna. Jest mi źle i jako kobieta nie chciałabym być w sytuacji tej żony.

17 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-15 19:27:28)

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Dziewczyno, przecież wszystkie żonate lowelasy opowiadają te same bajki. Nie rozumiem jakim cudem kobiety ciągle dają się nabierac na takie ściemy. Tyle się o tych sprawach pisze, tyle się mówi i nic się w tym zakresie nie zmienia.
Przecież nawet przy założeniu, że faktycznie trafia się na nieszczęśliwego żonatego ( tacy też bywają, nie twierdzę że nie), to sam fakt, że ten żonaty zdolny jest do kłamstwa, do zdrady, przecież już tylko dam ten fakt powinien wystarczyć kobiecie do tego, by takiego żonatego skreślić od samego początku. Zdradza i kłamie  i to ma być materiał na dobrego partnera życiowego? No matko święta.
Mówisz, że się broniłas? Akurat. Zerwalas dopiero wtedy, gdy przekalkulowalas sobie, że nie będzie ci dobrze z takim wybrakowanym facetem. Tak naprawdę myślałaś tylko o tym, by nie skończyć źle, myślałaś o własnej skórze po prostu. Gdyby ten człowiek nie miał tych wszystkich " wpadek" po drodze, to dalej spotykalabys się z nim i planowała wspólne z nim życie. Tyle tylko ze az tak głupia jednak nie jesteś i dlatego z nim zerwalas.

18

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
ulle napisał/a:

Dziewczyno, przecież wszystkie żonate lowelasy opowiadają te same bajki. Nie rozumiem jakim cudem kobiety ciągle dają się nabierac na takie ściemy. Tyle się o tych sprawach pisze, tyle się mówi i nic się w tym zakresie nie zmienia.
Przecież nawet przy założeniu, że faktycznie trafia się na nieszczęśliwego żonatego ( tacy też bywają, nie twierdzę że nie), to sam fakt, że ten żonaty zdolny jest do kłamstwa, do zdrady, przecież już tylko dam ten fakt powinien wystarczyć kobiecie do tego, by takiego żonatego skreślić od samego początku. Zdradza i kłamie  i to ma być materiał na dobrego partnera życiowego? No matko święta.
Mówisz, że się broniłas? Akurat. Zerwalas dopiero wtedy, gdy przekalkulowalas sobie, że nie będzie ci dobrze z takim wybrakowanym facetem. Tak naprawdę myślałaś tylko o tym, by nie skończyć źle, myślałaś o własnej skórze po prostu. Gdyby ten człowiek nie miał tych wszystkich " wpadek" po drodze, to dalej spotykalabys się z nim i planowała wspólne z nim życie. Tyle tylko ze az tak głupia jednak nie jesteś i dlatego z nim zerwalas.

Mylisz się. Nie zrobiłam tego z dnia na dzień. Dawalam temu mężczyźnie miliony rad i wskazówek jak być powinno i jak powinniśmy się traktować żeby było ok. Jak się okazało bezskutecznie. A dziecko od samego początku było dla mnie najtrudniejsza kwestia tej relacji. Tymbardziej tak małe dziecko. Ja też mam uczucia. I ja się najzwyczajniej w świecie bez rozsądku zakochalam. I nie oznacza to że muszę z tym facetem teraz być do końca jego dni pmboon dla mnie wyprowadził się od żony. Przede wszystkim traktował mnie jak smiecia A żonę jeszcze ma. Bo żadnych dokumentów rozwodowych nie zlozyl. A wydaje mi się że jak się poważnie planuje życie A takie rozmowy toczyły się między nami , to nalezaloby najpierw załatwić wszelkie formalności . Facet ten wiedział że jest to dla mnie priorytet. I wiem że jak się patrzy na to z boku na chlodno to wychodze na babę ktora rozbija zwiazek. Ale to nie do końca tak. Ja już na początku jak zobaczyłam że mężczyzna ten traktuje mnie niedobrze probowalam uciekac. Ale stało się to toksyczne. Szansa za szansą. Błagalne smsy. Przez rok żyłam w jakims cyrku. Ja dopiero teraz oddycham. Choć jest mi ciężko. Bo uczuc się nie wyzbede. A mimo moich usilnych próśb facet do mnie pisze. Bardzo trudno jest wrócić do równowagi w takim stanie rzeczy. I jeszcze jedno. Nie ma ludzi którzy nie popełniają w życiu błędów.

19

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Jednak gdyby traktował cię dobrze, to dalej byś z nim była. Zerwalas tylko dlatego, że mocno ci podpadł. A czym głównie ci podpadł? No tym, że nie złożył papierów o rozwód.
Nie rozumiem logiki twojego myślenia. Poznałaś faceta i od samego początku wiedziałaś, że jest żonaty i dzieciaty. On zaczął umizgi, a ty nie pogoniłas go przy pierwszych jego awansach, jak zrobiłaby mądra kobieta, tylko wdalas się z nim w dyskusje. Nie mogłaś powiedzieć " wypad facet, ja za żonatych się nie biorę", tylko uświadamiałas go i zostałaś jego boczniarka?
Zakochałaś się.
Ok, i tak gratuluję ci, że poszłaś po rozum do głowy i pogoniłas lowelasa.
Wyprowadził się z domu z twojego powodu. No to może za szybko się poddałas? Udowodnił, że mówił poważnie, a ty z nim zerwalas. Może więc powinnaś wrócić do niego?
Żartuje oczywiście, chociaż nie ukrywam, że troszkę jestem teraz złośliwa sugerując ci powrót do takiego człowieka.
Dobrze, że z nim zerwalas, wyciągnij wnioski na przyszłość, a przykrość minie ci przecież. To normalne, że cierpisz. Trudno, żeby było ci teraz przyjemnie. Jak napisałaś rzeczą ludzką jest błądzić.

20

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Oczywiście, że masz uczucia.
Ale uczucia w pewnym stopniu da się kontrolować. Zakochałaś się w żonatym? Bywa. Ale osoba z kręgosłupem moralnym w takiej sytuacji by się odcięła i poszła dalej. Przebolałabyś kilka tygodni i by Ci przeszło.
Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe i nie łap zajętych facetów. Karma wraca.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

A to nie jest trochę tak, że on skoro został z niczym (wątpię by żona go chciała z powrotem) to teraz uważa, że skoro dla Ciebie zostawił rodzinę to "mu się należy" byś z nim była? Taki szantażyk emocjonalny? Zastanawiasz się bo masz jakieś tam wyrzuty sumienia?  Skoro facet Ci nie pasuje aktualnie i bardziej jesteś na nie, to po co się pakować w związek zakładając od początku, ze jest toksyczny? On oszukał i opuścił zonę, Ty jego i mamy błyskawiczny powrót karmy. Sama musisz sobie odpowiedzieć czy kochasz go na tyle by z nim wytrzymać? Nie rób nic z wdzięczności, słuchaj siebie.

22

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Anka.szklanka a jesteś pewna, że to on zostawił żonę? Czy też wyszedł na jaw Wasz romans i żona go wywaliła?

23

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
MonkaIska napisał/a:

Anka.szklanka a jesteś pewna, że to on zostawił żonę? Czy też wyszedł na jaw Wasz romans i żona go wywaliła?

Jego żona się dowiedziała już po miesiącu Ale on jej wmówił że to nieprawda i chyba uwierzyła Ale od wtedy im się już nie układało. I teraz zdecydowali się niby na rozwod. Ale nie wiem co jest prawdą A co nie

24

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
MonkaIska napisał/a:

A to nie jest trochę tak, że on skoro został z niczym (wątpię by żona go chciała z powrotem) to teraz uważa, że skoro dla Ciebie zostawił rodzinę to "mu się należy" byś z nim była? Taki szantażyk emocjonalny? Zastanawiasz się bo masz jakieś tam wyrzuty sumienia?  Skoro facet Ci nie pasuje aktualnie i bardziej jesteś na nie, to po co się pakować w związek zakładając od początku, ze jest toksyczny? On oszukał i opuścił zonę, Ty jego i mamy błyskawiczny powrót karmy. Sama musisz sobie odpowiedzieć czy kochasz go na tyle by z nim wytrzymać? Nie rób nic z wdzięczności, słuchaj siebie.

Facet dość mocno właśnie sugeruje że skoro już tak daleko zaszło to wszystko to muszę z nim byc nie zważając na to jak byłam traktowana. Przecież gdybym widziała że to w porządku dla mnie mężczyzna i czuła się dobrze w tym związku to bym z nim byla i nie bawila sie w rozstania. Ja nie mam 19 lat tylko 30. I podchodzilam do tego poważnie. Niestety że skutkiem takim że czuje się jakbym miala depresję A nie była zakochana

25

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Naprawdę byłaś by wstanie zaufać facetowi który zdradzał swoją żonę?

26

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
crissrs napisał/a:

Naprawdę byłaś by wstanie zaufać facetowi który zdradzał swoją żonę?

Jak człowiek bez rozsądku wchodzi w takie cos to nie myśli o tym ale później z czasem w ogóle postrzeganie tego związku się zmieniło. Zaczęłam się bać i myśleć o tym że może to nie Do końca miłość życia I że mi facet kiedyś zrobi to samo. Nie wiem. A może istnieja pary który tak stworzyły związki i są szczęśliwe

27

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

To jest właśnie wasz problem za mało macie rozsądku, a potem tylko płacz.

28

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Anka.szklanka napisał/a:

Skracają maksymalnie :  spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Anka.szklanka napisał/a:

Ja nie mam 19 lat tylko 30. I podchodzilam do tego poważnie. Niestety że skutkiem takim że czuje się jakbym miala depresję A nie była zakochana

To cytaty to chyba klasyczny oksymoron. Kobieta nie ma 19 lat, nie, nie... ma lat 30 i pyta na forum czy wchodzić w związek? Chyba lepiej gdyby miała te 19 lat, bo witki opadają.

29

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Thorpe napisał/a:
Anka.szklanka napisał/a:

Skracają maksymalnie :  spotkałam mężczyznę w którym zakochałam się po uszy Ale rok romansu tak mnie zniszczyl że nawet teraz jak już nie mieszka z żoną nie mam siły budować fajnej czystej relacji. Czy ryzykowalybyscie po tylu sygnalach ostrzegawczych?

Anka.szklanka napisał/a:

Ja nie mam 19 lat tylko 30. I podchodzilam do tego poważnie. Niestety że skutkiem takim że czuje się jakbym miala depresję A nie była zakochana

To cytaty to chyba klasyczny oksymoron. Kobieta nie ma 19 lat, nie, nie... ma lat 30 i pyta na forum czy wchodzić w związek? Chyba lepiej gdyby miała te 19 lat, bo witki opadają.

Ja nie pytam czy mam wchodzić w związek. Ja sobie zdaję sprawę że ostatni rok życia sobie spartaczylam i pewnie nie tylko sobie i najzwyczajniej chciałam o tym z kimś popisać

30

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Rok to i tak nie dużo, niektórzy to spartaczyli 10. Utrzymujesz z nim jakikolwiek kontakt?

31

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
crissrs napisał/a:

Rok to i tak nie dużo, niektórzy to spartaczyli 10. Utrzymujesz z nim jakikolwiek kontakt?

Może i nie nie dużo ale wystarczyło, żeby zniszczyć małżeństwo.

32

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Coś mi się wydaję że "niewierny" gdyby nie poznał Anka.szklanka to znalazł by sobie inną i efekt byłby ten sam.

33

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
crissrs napisał/a:

Rok to i tak nie dużo, niektórzy to spartaczyli 10. Utrzymujesz z nim jakikolwiek kontakt?

Zerwalam kontakt i powiedziałam jasno co myślę Ale facet nie potrafi dac mi spokoju. Pisze. Wysyła smsy że to niby nie do mnie. Pisze że kogoś już ma A za chwilę że żartuje. Pisze że daje mi spokój A za chwilę że żyć beze mnie nie umie. Psychoza.

34

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Jak chcesz wrócić do równowagi to musisz się całkowicie odciąć.Nie dać mu możliwości kontaktu.Zmień numer, zablokuj a w ostateczności oskarż o nękanie.

35

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Ale przy tylu wolnych facetach... po co Ci żonaty? wink

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

36

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię
Burzowy napisał/a:

Ale przy tylu wolnych facetach... po co Ci żonaty? wink

Jak to po co ? Właśnie po to żeby nie stworzyć udanego związku . Oczekiwania i złudzenia zwane marzeniami w konfrontacji z rzeczywistością .Lepiej śnić.

37

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Co wy z tym niszczeniem małżeństwa? Ona zniszczyła? Ona nie była mężatką i nikomu wierności nie ślubowała. On tak. Więc jeśli mowa o niszczeniu, to jedyną osobą, która zniszczyła małżeństwo jest tenże pan. Ona raczej nie jest takim cudem świata, że tylko jej widok, ze wszystkich kobiet świata, wiernego małżonka na manowce mógł sprowadzić... Jeśli nie ona - znalazłąby się inna. Bo to pan mąż niezbyt poważnie traktował instytucję małżeństwa i raczej w dozgonnej wierności by nie wytrwał.
Może wyrządziła przysługę żonie tego pana?

Autorko, zaangażowaś się w relację, która okazała sie być inna, niż miała być. Zmarnowałaś rok - nie marnuj wiecej. Przez ten rok udało Ci się lepiej poznać delikwenta, z którym wiązałaś nadzieje na przyszłosć. Po tym poznaniu ewidentnie widać, że on się na partnera nie nadaje i Twoje nadzieje nigdy sie nie ziszczą. Nawet bez piętna żonatego i dzieciatego by sie nie nadawał. Z każdego Twojego postu wyłąnia się obraz osoby niezrównoważonej i niedojrzałej.

Nie, nigdy nie uda Ci się stworzyć z nim zdrowego związku. On już pokazał, że jest zdolny do wyzwisk, obrażania, manipulowania, nacisków. Jeśli ktoś posługuje się takimi metodami - będzie się posługiwał. Bo inaczej nie umie rozwiazywać problemów i wyładowywać emocji. Powód znajdzie sie zawsze. Zwłaszcza, że szantaże powrotem do żony lub szukaniem innej są dość uniwersalne, więc te "atrakcje" pewnie zostaną na zawsze w niezmienionej formie...

38

Odp: Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Myśl o sobie, nie chcesz go to bardzo dobrze.
Wróci do żony, to cudownie, przecież wielu tutaj uważa, że  nie ma kochanki to nie ma problemu.
Ty nie jesteś od dbania o cudze relacje, zadbaj o swoje własne.
Facet się puszcza, a kochanka ma za jego czyny odpowiadać- żałosne to.
Każdy jest kowalem własnego losu. Ty już masz "za swoje" zamiast radości życia to deprecha. Masz tylko jedno wyjście i wiadomo jakie.

A zdradzone żony bywają cholernie złośliwie  i muszą sobie odbić na....kochance bo przecież nie na mężu bo jeszcze odejdzie czy coś;);)

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zwyciężył u mnie rozsądek Ale cierpię

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018