Rozwód - presja społeczna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - presja społeczna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Rozwód - presja społeczna

Czesc wszystkim.
Jakis czas temu podjąlem decyzję o rozwodzie. Nie mieszkalem juz z zoną jakis czas (2mies). Nie moglismy się dogadac, zylismy obok siebie praktycznie 3 lata. Do tego dochodzi jeszcze tesciowa i sprawy z nia zwiazane. Decyzji nie podjąłem w 2 minut tylko myslałem o tym od ponad roku.
Termin rozwodu jest juz wyznaczony pod koniec maja. Czułem się fatalnie z samą myślą, że złożyłem pozew przeciwko osobie z która nie tak dawno temu wiązałem takie plany na całe życie.
Moja żona ma różne wahania nastrojow, raz tego chce raz nie o czym bez przerwy mi pisze.
Do czego zmierzam. Zaczełą dosięgać mnie presja społeczna. Otóz znajomi a nawet rodzina jak się o tym dowiadują to są zaskoczeniu. Każdy mowi zeby sprobowac itp. Każdy niby rozumie ale swoje 5 groszy dokłada i komentuje.
Jak słysze stwierdzenie "co się stało ?" to dostaję białej gorączki. Teraz szczególnie nasila się to przed swiętami. Doszło do tego, że staram się ukrywać, tj. nie spotkać nikogo znajomego na miescie i sie tlumaczyc co u mnie.
Kto to przechodził to wie o czym mówie.
Jak sobie z tym poradzić ? Bardzo mnie to męczy.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rozwód - presja społeczna

Dlaczego komukolwiek z czegokolwiek się tlumaczysz? Po co o tym mówisz bo nie wierzę że spotykasz ludzi na ulicy i oni pytają rozwodzisz się?

3

Odp: Rozwód - presja społeczna

Zyję w średniej wielkosci miescie i nawet nie miałem pojęcia jak "newsy" szybko się rozchodzą. O rozwodzie nikt nie wie oprócz najbliższej mi rodziny, ale o tym, że nie mieszkamy razem wie kilka osób i jak widać informacja szybko idzie. Bardzo mnie to meczy.

4 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-04-16 19:32:14)

Odp: Rozwód - presja społeczna

Ale w czym problem? W wizerunku że padł?  Wybacz nie rozumiem. Ludzie będą Cię pytać i dowiedzą się tyle na ile Ty pozwolisz chyba że jesteś człowiekiem który nie ma wpływu na swoje życie. Jak już musisz to na pytanie czy się rozwodzisz? Tak, co się stało? Na szczęście nic nie pasujemy do siebie i koniec tematu. Jak kazuja próbować a masz jaja to powiedz ze to Wasza sprawa jak nie masz jak to powiedz ze od tego są poradnie małżeńskie będziecie chcieli to skorzystacie i cały ambaras. Teraz w Pl rozwodzi się ponoc co 3 małżeństwo raczej w gazecie o Was nie napiszą. Ciebie interesuje kto z kim mieszka i czy się rozwodzi?

5

Odp: Rozwód - presja społeczna

Skoro podjąłeś decyzje o rozwodzie, to powinieneś również być świadomy konsekwencji tej decyzji, a tego typu pytania są właśnie taką konsekwencją. Nie musisz nikomu ze szczegółami opowiadać co, jak i dlaczego. Wystarczy powiedzieć, że podjąłeś taką decyzję i nie chcesz o tym rozmawiać. Kwestia asertywności smile

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

6

Odp: Rozwód - presja społeczna

Pogadają popytają i skomentują  pokiwają głowami  i tak przez parę tygodni potem znajdą inny obiekt do dyskusji jak to ludziska.
Raczej Ciebie nie utrzymują nie przesadzaj z tym przejmowaniem się ,nie tłumacz się to nie jest obywatelski obowiązek .
Nie unikaj swoich uczuć nie uciekniesz tylko przed nimi nie uciekniesz nigdzie a uczucia z czasem zanikną stopniowo.Ta presja o której piszesz jest głównie w Tobie.A ludzie jak ludzie kilka minut poświęcą żeby pogadać też nic wielkiego .Myślenie o myśleniu innych jest bardzo nawykowe i niespecjalnie potrzebne za dużo temu ważności przypisujemy a to faktycznie męczy po czasie okazuje się że to było bez sensu.
Trzymaj się

7

Odp: Rozwód - presja społeczna

Dzieki smile. Macie rację.
Zdaję sobie sprawy ze to tylko czysta ciekawosc ale jak slyszysz to ktorys raz z rzedzu, ledwo co sie ruszysz to naprawde jest to irytujace.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-16 21:49:02)

Odp: Rozwód - presja społeczna
Tokyotoyo napisał/a:

Dzieki smile. Macie rację.
Zdaję sobie sprawy ze to tylko czysta ciekawosc ale jak slyszysz to ktorys raz z rzedzu, ledwo co sie ruszysz to naprawde jest to irytujace.

Tokyotoyo no to właśnie taki "obowiązkowy" nawyk "muszą zareagować " bo co właściwie .Tak od dziecka się tego uczymy potem trudno przestać Ty się irytujesz sytuacja jak sytuacja jest bo jest któryś raz i tyle.

9

Odp: Rozwód - presja społeczna

Wiesz, wiele z tych osób zwyczajnie czuje się w obowiązku dopytać o szczegóły i wtrącić jakieś rady. Bez żadnych złych intencji - po prostu wydaje im się, że tak należy okazać zainteresowanie osobie, która się rozwodzi...
Powinno wystarczyć, że jasno dasz do zrozumienia, że Ty nie masz ochoty o tym rozmawiać. Opracuj sobie jakiś zestaw zwrotów, np.: "nie układało nam się", "tak wyszło", "postanowione, nie ma o czym gadać".

Sam natomiast uświadom sobie, że to decyzja wyłącznie Twoja i Twojej żony. I co by ludzie nie gadali - dla nich to tylko ciekawostka i chwilowa atrakcja. Życie jest tylko Twoje i do Ciebie należą decyzje.

10

Odp: Rozwód - presja społeczna

Weź kumpli do baru opij papiery a starymi ciotkami i sąsiadami się nie przejmuj jak będą zbyt upierdliwe postrasz nekaniem.

11

Odp: Rozwód - presja społeczna

Być może uchodziliscie za dobre malzenstwo, wiec rozwod ludzi dziwi, a i ciekawość pewnie tez robi swoje.
Nie miej im za złe, pogadają i zaczną zyc swoimi sprawami.

12

Odp: Rozwód - presja społeczna

Warto również rozważyć separację formalną, która co prawda nie wygasza całkowicie małżeństwa, można ją cofnąć, ale ściąga z Was oboje obowiązki wobec siebie.
To taki półśrodek co prawda, ale jeśli widać jeszcze światełko w tunelu to warto się nad tym zastanowić.
Skutki prawne dokładnie takie same jak przy rozwodzie. Tyle, że nie będziesz rozwodnikiem, nie możesz się hajtnąć a żona zmienić nazwiska.
Poczytaj, pomyśl, przeanalizuj, podejmijcie świadomą decyzję

13

Odp: Rozwód - presja społeczna

Żyją obok siebie od 3 lat i pakować się w seperacje? Po co? Zamkną sobie drogę do życia otworzą do kolejnych lat wegetacji chyba że będąc w seperacj będą zawierac nowe związki ale wtedy jest to bardzo krzywdzące dla nowych partnerów taki rozkrok. Jak będą chcieli wrócić do siebie to rozwód nie jest żadną przeszkodą. To są 3 dlugie lata.

14

Odp: Rozwód - presja społeczna
fryt napisał/a:

Warto również rozważyć separację formalną, która co prawda nie wygasza całkowicie małżeństwa, można ją cofnąć, ale ściąga z Was oboje obowiązki wobec siebie.
To taki półśrodek co prawda, ale jeśli widać jeszcze światełko w tunelu to warto się nad tym zastanowić.
Skutki prawne dokładnie takie same jak przy rozwodzie. Tyle, że nie będziesz rozwodnikiem, nie możesz się hajtnąć a żona zmienić nazwiska.
Poczytaj, pomyśl, przeanalizuj, podejmijcie świadomą decyzję

Tokyotoyo napisał/a:

Czesc wszystkim.
Jakis czas temu podjąlem decyzję o rozwodzie. Nie mieszkalem juz z zoną jakis czas (2mies). Nie moglismy się dogadac, zylismy obok siebie praktycznie 3 lata. Do tego dochodzi jeszcze tesciowa i sprawy z nia zwiazane. Decyzji nie podjąłem w 2 minut tylko myslałem o tym od ponad roku.
Termin rozwodu jest juz wyznaczony pod koniec maja. Czułem się fatalnie z samą myślą, że złożyłem pozew przeciwko osobie z która nie tak dawno temu wiązałem takie plany na całe życie.
Moja żona ma różne wahania nastrojow, raz tego chce raz nie o czym bez przerwy mi pisze.
Do czego zmierzam. Zaczełą dosięgać mnie presja społeczna. Otóz znajomi a nawet rodzina jak się o tym dowiadują to są zaskoczeniu. Każdy mowi zeby sprobowac itp. Każdy niby rozumie ale swoje 5 groszy dokłada i komentuje.
Jak słysze stwierdzenie "co się stało ?" to dostaję białej gorączki. Teraz szczególnie nasila się to przed swiętami. Doszło do tego, że staram się ukrywać, tj. nie spotkać nikogo znajomego na miescie i sie tlumaczyc co u mnie.
Kto to przechodził to wie o czym mówie.
Jak sobie z tym poradzić ? Bardzo mnie to męczy.

Właśnie takie rady, jak Twoja fryt drażnią autora wątku big_smile On nie chce separacji, już był w czymś podobnym do tego stanu. On chce rozwodu. I nie chce żadnych rad z tej okazji.

15

Odp: Rozwód - presja społeczna

To jest sprawa tylko pomiędzy Tobą a Twoją żoną, a nie pomiędzy dodatkowymi ludźmi, którzy się wtrącają chociaż nikt ich o to nie prosił. Pytają pewnie z ciekawości i raczej chcą dobrze tylko że to zupełnie nie ich sprawa.

16 Ostatnio edytowany przez fryt (2019-04-17 10:03:43)

Odp: Rozwód - presja społeczna
Marata napisał/a:
fryt napisał/a:

Warto również rozważyć separację formalną, która co prawda nie wygasza całkowicie małżeństwa, można ją cofnąć, ale ściąga z Was oboje obowiązki wobec siebie.
To taki półśrodek co prawda, ale jeśli widać jeszcze światełko w tunelu to warto się nad tym zastanowić.
Skutki prawne dokładnie takie same jak przy rozwodzie. Tyle, że nie będziesz rozwodnikiem, nie możesz się hajtnąć a żona zmienić nazwiska.
Poczytaj, pomyśl, przeanalizuj, podejmijcie świadomą decyzję

Tokyotoyo napisał/a:

Czesc wszystkim.
Jakis czas temu podjąlem decyzję o rozwodzie. Nie mieszkalem juz z zoną jakis czas (2mies). Nie moglismy się dogadac, zylismy obok siebie praktycznie 3 lata. Do tego dochodzi jeszcze tesciowa i sprawy z nia zwiazane. Decyzji nie podjąłem w 2 minut tylko myslałem o tym od ponad roku.
Termin rozwodu jest juz wyznaczony pod koniec maja. Czułem się fatalnie z samą myślą, że złożyłem pozew przeciwko osobie z która nie tak dawno temu wiązałem takie plany na całe życie.
Moja żona ma różne wahania nastrojow, raz tego chce raz nie o czym bez przerwy mi pisze.
Do czego zmierzam. Zaczełą dosięgać mnie presja społeczna. Otóz znajomi a nawet rodzina jak się o tym dowiadują to są zaskoczeniu. Każdy mowi zeby sprobowac itp. Każdy niby rozumie ale swoje 5 groszy dokłada i komentuje.
Jak słysze stwierdzenie "co się stało ?" to dostaję białej gorączki. Teraz szczególnie nasila się to przed swiętami. Doszło do tego, że staram się ukrywać, tj. nie spotkać nikogo znajomego na miescie i sie tlumaczyc co u mnie.
Kto to przechodził to wie o czym mówie.
Jak sobie z tym poradzić ? Bardzo mnie to męczy.

Właśnie takie rady, jak Twoja fryt drażnią autora wątku big_smile On nie chce separacji, już był w czymś podobnym do tego stanu. On chce rozwodu. I nie chce żadnych rad z tej okazji.

A skąd Ty to możesz wiedzieć Pani mądralińska i wszystko wiedząca? Znasz autora? Wiesz co w nim siedzi? Skąd możesz wiedzieć czego on chce? Bo napisał kilka słów na forum? A może on do końca sam nie wie czego chce.
Ponadto nie potrafisz rozróżnić dawania rad od sugestii czy też poddania refleksji pewnych rozwiązań, ale to Twój problem.
I mam do Ciebie prośbę - nie wypowiadaj się za innych.
Właśnie tacy jak Ty, adwokaci diabła powodują, że powstają offtopy.
Wystarczy już, że swoim bezrefleksyjnym podejściem w każdym wątku wyrządzasz więcej krzywdy niż pożytku.
Autor jest dorosły i jeśli uzna to za słuszne to sam się odniesie do tego co napisałem.
A Tobie radzę się zająć sobą, albo założyć własny wątek, opisując co Tobą kieruje umieszczając tak infantylne komentarze we wszystkich historiach, w których się udzielasz rozpaczliwie próbując zwrócić na siebie uwagę.

17

Odp: Rozwód - presja społeczna

Olej to co mówią Ci inni bo nikt z nich nie żył między wami a na zewnątrz zawsze wyglada to kolorowo dla innych a potem pytania „ jak to możliwe , przecież to wyglądało tak pięknie „ . Twoje życie i Twój wybor i tym tylko się kieruj a presja społeczna się nie przejmuj . Ludzie zawsze będą ciekawi życia innych a nie swoim .

18

Odp: Rozwód - presja społeczna

A mi się wydaje, że jakby autor był przekonany do słuszności swoich decyzji, nic by go nie obchodziło zdanie innych.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

19

Odp: Rozwód - presja społeczna
fryt napisał/a:
Marata napisał/a:
fryt napisał/a:

Warto również rozważyć separację formalną, która co prawda nie wygasza całkowicie małżeństwa, można ją cofnąć, ale ściąga z Was oboje obowiązki wobec siebie.
To taki półśrodek co prawda, ale jeśli widać jeszcze światełko w tunelu to warto się nad tym zastanowić.
Skutki prawne dokładnie takie same jak przy rozwodzie. Tyle, że nie będziesz rozwodnikiem, nie możesz się hajtnąć a żona zmienić nazwiska.
Poczytaj, pomyśl, przeanalizuj, podejmijcie świadomą decyzję

Tokyotoyo napisał/a:

Do czego zmierzam. Zaczełą dosięgać mnie presja społeczna. Otóz znajomi a nawet rodzina jak się o tym dowiadują to są zaskoczeniu. Każdy mowi zeby sprobowac itp. Każdy niby rozumie ale swoje 5 groszy dokłada i komentuje.
Jak słysze stwierdzenie "co się stało ?" to dostaję białej gorączki. Teraz szczególnie nasila się to przed swiętami. Doszło do tego, że staram się ukrywać, tj. nie spotkać nikogo znajomego na miescie i sie tlumaczyc co u mnie.
Kto to przechodził to wie o czym mówie.
Jak sobie z tym poradzić ? Bardzo mnie to męczy.

Właśnie takie rady, jak Twoja fryt drażnią autora wątku big_smile On nie chce separacji, już był w czymś podobnym do tego stanu. On chce rozwodu. I nie chce żadnych rad z tej okazji.

A skąd Ty to możesz wiedzieć Pani mądralińska i wszystko wiedząca? Znasz autora? Wiesz co w nim siedzi? Skąd możesz wiedzieć czego on chce? Bo napisał kilka słów na forum? A może on do końca sam nie wie czego chce.
Ponadto nie potrafisz rozróżnić dawania rad od sugestii czy też poddania refleksji pewnych rozwiązań, ale to Twój problem.
I mam do Ciebie prośbę - nie wypowiadaj się za innych.
Właśnie tacy jak Ty, adwokaci diabła powodują, że powstają offtopy.
Wystarczy już, że swoim bezrefleksyjnym podejściem w każdym wątku wyrządzasz więcej krzywdy niż pożytku.
Autor jest dorosły i jeśli uzna to za słuszne to sam się odniesie do tego co napisałem.
A Tobie radzę się zająć sobą, albo założyć własny wątek, opisując co Tobą kieruje umieszczając tak infantylne komentarze we wszystkich historiach, w których się udzielasz rozpaczliwie próbując zwrócić na siebie uwagę.

Sam stworzyłeś całego offtopa.
Napisałeś dokładnie taką radę, na którą autor się skarży hmm Autor jest dorosły jak słusznie zwróciłeś uwagę (tu zawarty jest sarkazm, gdybyś nie zrozumiał) więc wg. Ciebie "Może sam do końca nie wie czego chce."
Jeśli uważasz, że moje rady są infantylne to... mam to gdzieś. Wiem natomiast, że na pewno w kilku przypadkach pomogły. A że nie są po Twojej myśli, to Twoja sprawa. I skąd ta agresja u Ciebie?

Do autora wątku - Twoja decyzja wynika z Twoich doświadczeń i przemyśleń. Rzeczywiście, może być tak, że ludzie próbują jedynie okazać Ci zainteresowanie w tak niezręczny dla Ciebie sposób.

20 Ostatnio edytowany przez fryt (2019-04-17 14:20:28)

Odp: Rozwód - presja społeczna
Marata napisał/a:
fryt napisał/a:
Marata napisał/a:

Właśnie takie rady, jak Twoja fryt drażnią autora wątku big_smile On nie chce separacji, już był w czymś podobnym do tego stanu. On chce rozwodu. I nie chce żadnych rad z tej okazji.

A skąd Ty to możesz wiedzieć Pani mądralińska i wszystko wiedząca? Znasz autora? Wiesz co w nim siedzi? Skąd możesz wiedzieć czego on chce? Bo napisał kilka słów na forum? A może on do końca sam nie wie czego chce.
Ponadto nie potrafisz rozróżnić dawania rad od sugestii czy też poddania refleksji pewnych rozwiązań, ale to Twój problem.
I mam do Ciebie prośbę - nie wypowiadaj się za innych.
Właśnie tacy jak Ty, adwokaci diabła powodują, że powstają offtopy.
Wystarczy już, że swoim bezrefleksyjnym podejściem w każdym wątku wyrządzasz więcej krzywdy niż pożytku.
Autor jest dorosły i jeśli uzna to za słuszne to sam się odniesie do tego co napisałem.
A Tobie radzę się zająć sobą, albo założyć własny wątek, opisując co Tobą kieruje umieszczając tak infantylne komentarze we wszystkich historiach, w których się udzielasz rozpaczliwie próbując zwrócić na siebie uwagę.

Sam stworzyłeś całego offtopa.
Napisałeś dokładnie taką radę, na którą autor się skarży hmm Autor jest dorosły jak słusznie zwróciłeś uwagę (tu zawarty jest sarkazm, gdybyś nie zrozumiał) więc wg. Ciebie "Może sam do końca nie wie czego chce."
Jeśli uważasz, że moje rady są infantylne to... mam to gdzieś. Wiem natomiast, że na pewno w kilku przypadkach pomogły. A że nie są po Twojej myśli, to Twoja sprawa. I skąd ta agresja u Ciebie?

Do autora wątku - Twoja decyzja wynika z Twoich doświadczeń i przemyśleń. Rzeczywiście, może być tak, że ludzie próbują jedynie okazać Ci zainteresowanie w tak niezręczny dla Ciebie sposób.

Nie spodziewałem się, że zrozumiesz to co do Ciebie napisałem, więc zwyczajnie zignoruję Twojego posta.

Autorze - masz dwie a w zasadzie trzy drogi wyboru:
1. Podejmiesz decyzję tylko na podstawie własnych przemyśleń, uczuć, potrzeb, oczekiwań, dążeń itd ignorując wszystko co pochodzi z zewnątrz
2. Podejmiesz decyzję na podstawie tego co wyżej plus rozważysz wszystkie za i przeciw na podstawie tych danych, którymi jako jedyny dysponujesz, jednocześnie poddając przemyśleniom różne warianty rozwiązań
3. Podejmiesz decyzję na podstawie impulsu i świadomym bądź nieświadomym wepchnięciu Cię przez "wszechwiedzących i znających Twoją sytuację doradców"w jedyną słuszną w ich mniemaniu drogę, która niekoniecznie w perspektywie czasu okaże się najlepszą DLA CIEBIE.

Pamiętaj to Ty decydujesz jakimi ludźmi i "doradcami" się otoczysz, co z tego wszystkiego a istotnego dla siebie wyciągniesz i czy w ogóle.
Decyzja należy tylko do Ciebie i to Tobie przyjdzie się z nią lub jej ewentualnymi konsekwencjami zmierzyć w przyszłości.
Jeśli się tu pojawiłeś to domniemam, że do końca nie jesteś pewien czy aby dobrze robisz. I bardzo dobrze, bo to nie zakup szynki na święta- przy tak istotnej decyzji, która ma wpływ na resztę naszego życia warto poddać decyzję kilkukrotnym przemyśleniom aby podjąć ją w sposób całkowicie świadomy.
P.S. Ludzie, otoczenie i ich dyskusje na Twój temat są tu najmniejszym problemem i jeśli w tym tkwi problem to w zasadzie go nie ma.
Jednak jakoś wyczuwam, że to nie jedyne co Cie gryzie.

21

Odp: Rozwód - presja społeczna
fryt napisał/a:
Marata napisał/a:
fryt napisał/a:

A skąd Ty to możesz wiedzieć Pani mądralińska i wszystko wiedząca? Znasz autora? Wiesz co w nim siedzi? Skąd możesz wiedzieć czego on chce? Bo napisał kilka słów na forum? A może on do końca sam nie wie czego chce.
Ponadto nie potrafisz rozróżnić dawania rad od sugestii czy też poddania refleksji pewnych rozwiązań, ale to Twój problem.
I mam do Ciebie prośbę - nie wypowiadaj się za innych.
Właśnie tacy jak Ty, adwokaci diabła powodują, że powstają offtopy.
Wystarczy już, że swoim bezrefleksyjnym podejściem w każdym wątku wyrządzasz więcej krzywdy niż pożytku.
Autor jest dorosły i jeśli uzna to za słuszne to sam się odniesie do tego co napisałem.
A Tobie radzę się zająć sobą, albo założyć własny wątek, opisując co Tobą kieruje umieszczając tak infantylne komentarze we wszystkich historiach, w których się udzielasz rozpaczliwie próbując zwrócić na siebie uwagę.

Sam stworzyłeś całego offtopa.
Napisałeś dokładnie taką radę, na którą autor się skarży hmm Autor jest dorosły jak słusznie zwróciłeś uwagę (tu zawarty jest sarkazm, gdybyś nie zrozumiał) więc wg. Ciebie "Może sam do końca nie wie czego chce."
Jeśli uważasz, że moje rady są infantylne to... mam to gdzieś. Wiem natomiast, że na pewno w kilku przypadkach pomogły. A że nie są po Twojej myśli, to Twoja sprawa. I skąd ta agresja u Ciebie?

Do autora wątku - Twoja decyzja wynika z Twoich doświadczeń i przemyśleń. Rzeczywiście, może być tak, że ludzie próbują jedynie okazać Ci zainteresowanie w tak niezręczny dla Ciebie sposób.

Nie spodziewałem się, że zrozumiesz to co do Ciebie napisałem, więc zwyczajnie zignoruję Twojego posta.

Autorze - masz dwie a w zasadzie trzy drogi wyboru:
1. Podejmiesz decyzję tylko na podstawie własnych przemyśleń, uczuć, potrzeb, oczekiwań, dążeń itd ignorując wszystko co pochodzi z zewnątrz
2. Podejmiesz decyzję na podstawie tego co wyżej plus rozważysz wszystkie za i przeciw na podstawie tych danych, którymi jako jedyny dysponujesz, jednocześnie poddając przemyśleniom różne warianty rozwiązań
3. Podejmiesz decyzję na podstawie impulsu i świadomym bądź nieświadomym wepchnięciu Cię przez "wszechwiedzących i znających Twoją sytuację doradców"w jedyną słuszną w ich mniemaniu drogę, która niekoniecznie w perspektywie czasu okaże się najlepszą DLA CIEBIE.

Pamiętaj to Ty decydujesz jakimi ludźmi i "doradcami" się otoczysz, co z tego wszystkiego a istotnego dla siebie wyciągniesz i czy w ogóle.
Decyzja należy tylko do Ciebie i to Tobie przyjdzie się z nią lub jej ewentualnymi konsekwencjami zmierzyć w przyszłości.
Jeśli się tu pojawiłeś to domniemam, że do końca nie jesteś pewien czy aby dobrze robisz. I bardzo dobrze, bo to nie zakup szynki na święta- przy tak istotnej decyzji, która ma wpływ na resztę naszego życia warto poddać decyzję kilkukrotnym przemyśleniom aby podjąć ją w sposób całkowicie świadomy.
P.S. Ludzie, otoczenie i ich dyskusje na Twój temat są tu najmniejszym problemem i jeśli w tym tkwi problem to w zasadzie go nie ma.
Jednak jakoś wyczuwam, że to nie jedyne co Cie gryzie.

nadinterpertacja level Master o wow nic tylko bajki pisać z taką fantazją.

22

Odp: Rozwód - presja społeczna

Fryt, proszę o zaprzestanie offu i osobistych wycieczek.
W związku z tym, że byłeś już proszony o zaprzestanie łamania regulaminu, uprzedzam, że w przypadku kontynuowania nieregulaminowych wypowiedzi otrzymasz ostrzeżenie.

Każdy kolejny off top w tym wątku, będzie usuwany bez dalszych ostrzeżeń/ IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23

Odp: Rozwód - presja społeczna
Tokyotoyo napisał/a:

Jak sobie z tym poradzić ? Bardzo mnie to męczy.

Intencje pytających mogą być różne - od rzeczywistej troski, poprzez zwykłą ciekawość aż po szukanie sensacji połączone z chęcią posiadania informacji z pierwszej ręki. To jest jednak Twoja osobista sprawa i jak najbardziej masz prawo w ogóle nie chcieć o tym rozmawiać, zwłaszcza, że temat dotyka także drugiej osoby, czyli żony, dlatego najlepiej grzecznie, ale stanowczym tonem wprost poinformuj o tym pytającego. Możesz też dodać, że sytuacja jest dla Ciebie trudna, dlatego prosisz, by przynajmniej spróbował to zrozumieć i uszanować. Jeśli jednak, pomimo przekonania o słuszności takiego stwierdzenia, poczujesz się niezręcznie, to zawsze możesz 'rozładować' to uczucie jakimś lżejszym "poproszę inny zestaw pytań" czy czymś w tym typie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód - presja społeczna

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018