Ponizona przez meza, przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Ponizona przez meza, przesadzam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Ponizona przez meza, przesadzam?

Proszę o poradę. W skrócie opowiem moja historie. Jestem z moim obecnym mężem 12 lat mamy córeczkę 4 letnia i drugie dziecko
w drodze. Nasze małżeństwo przechodziło już kryzysy ale zawsze jakoś udało się nam z nich wyjść. Zazwyczaj ja dla dobra dziecka szłam na ugodę "zeby bylo dobrze". Od pół roku mieszkamy na swoim. Początki byly cudowne wróciło wszystko z przed kilku lat namiętność itp. Potem drobne sprzeczki, ale było dobrze. Od dwóch miesięcy coś jakby pękło. Jedna wielka awantura po której miałam ochotę się wyprowadzic.. Ale mąż mnie straszył żebym dobrze to przemyślała bo nie będzie powrotu. Uległam nie odezwałam sie i przeszłam do dnia codziennego. Okazało sie ze jestem w drugiej ciąży. W pierwszej chwili radość a z drugiej strach. Mąż niby dobrze zareagował ale między nami nadal jest kiepsko. W poprzednia niedzielę mąż zrobił mi awanturę o pieniądze ze jestem po wypłacie a już jej nie mam. Próbowałam wyjaśnić ze mam tylko ze wpłaciłam sobie na ks. Oszczędnościowa a na koncie mam tyle ile mi wystarczy poki co resztę w każdej chwili moge sobie przelać. Nie dalo mu się tego wytłumaczyć wpadł w jakiś szal wyzywal mnie stwierdził że ani grosza od niego nie dostanę bo nie można mi ufać tak jak mojej matce.. (Tylko wyjaśnię mama jakiś czas temu wpadła w kłopoty finansowe stad to porównanie.) dodał ze mam się nie dziwić ze on taki dla mnie jest. Ja z nerwów płakałam a on nic. Na końcu zadzwonił po swoją mamę i ona nic lepiej tez mnie przesłuchiwala. Musiałam na kartce przed nia i przed nim okazywać się na co wydalam. Czulam sie taka ośmieszona i upokorzona. Zrobili ze mnie oszustke mimo iz posiadam pieniądze.. Tylko mi krzyczeli ze mam nie płakać a ja z tych nerwów nie mogłam się opanować. W poniedziałek zostawil mi kwiaty nawet nie wiem czy do mnie bo słowem się nie odezwal. Bez slowa tak jest do dnia dzisiejszego. Wysłał mi tylko w środę w pracy sms ze przeprasza ze przesadził. A w domu omija mnie jak intruza... Dzisiaj miały odbyć sie 4 latka córeczki musiałam je odwołać bo nie jestem w stanie ich zrobić zaprosić rodzinę i udawać sielanke gdy jest źle. On teraz obwinia mnie ze przesadzilam odwołując urodziny córki i wszystko z jego rodzina zrzucili na mnie. Mam ochotę spakować sie i uciec do rodziców bo zamiast usłyszec w twarz chociaż głupie przepraszam zrzucił winę na mnie a ja nie umiem sobie poradzić z tym ze własny mąż nie ma do mnie szacunku..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Powinniście poważnie porozmawiać.
On Cię unika, ale może spróbuj go poprosić wprost o szczerą rozmowę. Albo napisz list i mu zostaw na wierzchu. Może coś dotrze.

Ogólnie sytuacja bardzo niefajna. Gdyby się powtarzała, to ja bym chyba odeszła, to zaczyna pachnieć przemocą ekonomiczną i psychiczną. I jeszcze angażowanie w to wszystko jego matki... porażka.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

3 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-04-06 09:03:57)

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?
Gosiagol napisał/a:

Proszę o poradę. W skrócie opowiem moja historie. Jestem z moim obecnym mężem 12 lat mamy córeczkę 4 letnia i drugie dziecko
w drodze. Nasze małżeństwo przechodziło już kryzysy ale zawsze jakoś udało się nam z nich wyjść. Zazwyczaj ja dla dobra dziecka szłam na ugodę "zeby bylo dobrze". Od pół roku mieszkamy na swoim. Początki byly cudowne wróciło wszystko z przed kilku lat namiętność itp. Potem drobne sprzeczki, ale było dobrze. Od dwóch miesięcy coś jakby pękło. Jedna wielka awantura po której miałam ochotę się wyprowadzic.. Ale mąż mnie straszył żebym dobrze to przemyślała bo nie będzie powrotu. Uległam nie odezwałam sie i przeszłam do dnia codziennego. Okazało sie ze jestem w drugiej ciąży. W pierwszej chwili radość a z drugiej strach. Mąż niby dobrze zareagował ale między nami nadal jest kiepsko. W poprzednia niedzielę mąż zrobił mi awanturę o pieniądze ze jestem po wypłacie a już jej nie mam. Próbowałam wyjaśnić ze mam tylko ze wpłaciłam sobie na ks. Oszczędnościowa a na koncie mam tyle ile mi wystarczy poki co resztę w każdej chwili moge sobie przelać. Nie dalo mu się tego wytłumaczyć wpadł w jakiś szal wyzywal mnie stwierdził że ani grosza od niego nie dostanę bo nie można mi ufać tak jak mojej matce.. (Tylko wyjaśnię mama jakiś czas temu wpadła w kłopoty finansowe stad to porównanie.) dodał ze mam się nie dziwić ze on taki dla mnie jest. Ja z nerwów płakałam a on nic. Na końcu zadzwonił po swoją mamę i ona nic lepiej tez mnie przesłuchiwala. Musiałam na kartce przed nia i przed nim okazywać się na co wydalam. Czulam sie taka ośmieszona i upokorzona. Zrobili ze mnie oszustke mimo iz posiadam pieniądze.. Tylko mi krzyczeli ze mam nie płakać a ja z tych nerwów nie mogłam się opanować. W poniedziałek zostawil mi kwiaty nawet nie wiem czy do mnie bo słowem się nie odezwal. Bez slowa tak jest do dnia dzisiejszego. Wysłał mi tylko w środę w pracy sms ze przeprasza ze przesadził. A w domu omija mnie jak intruza... Dzisiaj miały odbyć sie 4 latka córeczki musiałam je odwołać bo nie jestem w stanie ich zrobić zaprosić rodzinę i udawać sielanke gdy jest źle. On teraz obwinia mnie ze przesadzilam odwołując urodziny córki i wszystko z jego rodzina zrzucili na mnie. Mam ochotę spakować sie i uciec do rodziców bo zamiast usłyszec w twarz chociaż głupie przepraszam zrzucił winę na mnie a ja nie umiem sobie poradzić z tym ze własny mąż nie ma do mnie szacunku..

Bo zupa była za słona.
Bo wyglądała zbyt atrakcyjnie.
Bo musiał odreagować.

To hasła kampanii społecznej, niestety - jak widać - ciągle aktualne.

Do tej pory "dla dobre dziecka" zamiatałaś jego zachowanie pod dywan. Przejrzałaś wreszcie na oczy?


I jeszcze jedno.
Dzieci nie będą wdzięczne za to, że wychowywały się w rodzinie, w której był brak miłości i szacunku, królowała za to przemoc.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

4

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Droga autorko.
Czy naprawdę myślisz, ze ustępowanie swojemu męzowi, pozwalanie na takie traktowanie, jest (i będzie) dobre dla Twoich dzieci? Czy warto trwac w tym malzenstwie dla ich "niby" dobra?
Nie boisz się, ze przemocowe traktowanie z czasem przeniesie się na Wasze dzieci, i kiedyś, w przyszłości, one wcale nie będą ci wdzięczne za to, ze pozwalalas na przemoc względem siebie i nich?
Piszę z autopsji. Jestes jak moja mama. A Twój mąz jak mój ojciec (ha, nawet babcia się zgadza...)

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

5

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Ile jeszcze zniesiesz "dla dobra dziecka"?
Czy to, że jego rodzina ma wciąż do Ciebie o coś pretensje jest dobre dla dzieci? Co Twoje dzieci będą widziały w przyszłości? Że jesteś pomiatana przez męża, jego matkę i całą resztę, i czego się od nich nauczą? A nie będzie lepiej.
Jakim  prawem jakaś obca dla Ciebie baba rozlicza Cię z Twoich wydatków? Ten koleś ożenił się z Tobą, czy z nią?
On nawet Cię nie przeprosił. Kupił jakiś wiecheć kwiatków i zostawił w domu.
Namów go na terapię dla par. Myślę, że pomogło by Wam obojgu.

6

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Dziękuję za odpowiedzi. Wiem ze to co robiłam nie ma żadnego usprawiedliwienia. Zawsze powtarzałam sobie ze nie dam facetowi zle mnie traktować a jednak pozwoliłam na to.. Teraz mam serce złamane. Córka dopiero od września pójdzie do przedszkola teraz zajmuje sie nią teściowa. Jeżeli posune sie teraz na radykalny krok ona nie zajmie mi się córka.. A w październiku urodze drugie dziecko. Martwię sie jak sobie poradzę. Nie umiem tak teraz po prostu przejść do dnia codziennego i udawać ze jest dobrze. Upokorzyl mnie i oskarżył mimo ze nigdy nie dałam mu do tego powodów sad byla któraś z was w podobnej sytuacji jak sobie poradzilyscie?

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-04-06 14:10:17)

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Zawsze znajdzie się pretekst do dalszego życia z przemocowcem, ale też nie ma obowiązku rozstania się z nim.



Osoby zdeterminowane zadają pytanie "Co mam zrobić, by sobie poradzić?", te, które nie decydują się na wprowadzenie zmian pytają "Jak sobie poradzę?".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Okres ciąży istotnie nie jest dobrym czasem na rozstanie, ale narażanie się na ciągły stres też nic dobrego ze sobą nie niesie. Możesz zaczekać do porodu i dać sobie kilka dodatkowych miesięcy, a w tym czasie uważnie obserwować sytuację. Wykorzystaj jednak ten czas na przygotowanie się do ewentualnego rozstania - opracuj plan awaryjny, odłóż trochę pieniędzy, przestaw swoje myślenie na "jestem silna, poradzę sobie", sprawdź gdzie i od kogo możesz uzyskać ewentualną pomoc, przynajmniej w okresie przejściowym. Ty wcale nie musisz z tego skorzystać, bo a nuż mąż się jednak otrząśnie i sytuacja się zmieni, ale sam fakt, że będziesz przygotowana da Ci ogromny komfort i poczucie, że to Ty decydujesz co dalej. 

I jeszcze na koniec - nigdy więcej nie pozwól na takie traktowanie oraz wciągnie w sprawy, które dotyczą wyłącznie Was, osób trzecich, w tym przypadku teściowej. To my sami wyznaczamy granice, których innym nie pozwalamy przekraczać.

Jeśli mąż mimo wszystko posunie się dalej i/lub będziesz czuła się w jakikolwiek sposób zagrożona, to nie czekaj, działaj jak najszybciej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

9

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Wypisz, wymaluj mój były mąż. Przez dwa lata małżeństwa ciągle slyszałam, że nie potrafię zarządzać pieniędzmi, że kupuję głupoty, że za mało zarabiam. To wszystko wykrzykiwane przez faceta, który większość kasy odziedziczył, pracował hobbystycznie na uczelni i wywalał szmal na topowe komputery do gier... Porażka. Oczywiście Pani Mamusia była wciągana w każdą awanturę, bo chociaż mieszkała 150 km od nas, to pępowina była mocniejsza niż pozorna dorosłość synusia.

Rozwiodłam się, i była to najlepsza decyzja w moim życiu. Na szczęście nie mieliśmy dzieci, ale nawet wtedy nie chciałabym by się wychowywaly w takiej atmosferze. I Tobie też doradzam.

10

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Pasowałoby go utemperować. Brakuje między wami komunikacji. On musi w końcu usłyszeć prawdę. Jak było, jak jest, jak to wygląda z twojej perspektywy. Tylko to nie ma być cios za cios tylko szczera rozmowa bez emocji. Skoro możesz liczyć na rodziców to jest to jakieś wyjście by pokazać mu jak będzie wyglądała jego samotność w nowym domu.
Nie rozumiem jak można tak traktować kobietę, w dodatku w ciąży....

11

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

To co zrobił twój mąż dla mnie jest absurdalne To twoja wypłata i możesz z nią zrobić co ci się podoba Nie gódź się na przesłuchiwanie i wyliczanie każdej bułki bo to uwłaczające ludzkiej godności Teściowej powiedz wprost żeby zajęła się  swoimi sprawami Twój mąż zamiast załatwić sprawy finansowe z tobą wzywa jeszcze na pomoc mamusię On powinien cię teraz wspierać szanować i opiekować się tobą a nie doprowadzać do rozpaczy I jakieś dziwne szantaże z jego strony Nie pozwól traktować się w ten sposób

12

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Trochę straszne. Jeżeli to sytuacja jednorazowa, to jestem w stanie zrozumieć, może nawarstwienie stresu itp. i "jakoś tak wyszło". Ale na pewno na Twoim miejscu byłabym przeczulona, możliwe, że mąż ma skłonność do nadmiernej kontroli i agresji.

13

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Ten zwiazek wyglada na mocno patologiczny jak dla mnie.

14 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2019-04-13 11:17:26)

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Nie przesadzasz. Tak, zostałaś ponizona przez męża.
Z Twojego opisu wniskuję, że dużo lekcji jeszcze przed Tobą, że zaledwie czujesz, wyczuwasz, że coś jest nie tak, czyli Twoja kobieca intuicja Cię niezawodzi. Potrzebujesz teraz gruntownej wiedzy na tremat przemocy...tak dobrze czytasz przemocy. W Twoim związku jest przemoc, to co robi Twój mąż to przemoc wobec Ciebie.

Moja rady  1.dobry terapeuta- psycholog dla Ciebie, taki co rozumie zjawisko przemocy. 2. lektury, poczytaj o przemocy
Trudna droga przed Tobą. Jedno jest pewno jesli nic teraz z tym nie zrobisz i zamieciesz sprawę pod dywan, wróci wszystko - to tylko kwestia czasu.
Siły Ci życzę.

Zamilkłaś. Mam nadzieję, że nie dalaś mu do poczytania tego wątku i że jesteś bezpieczna.  Jesli Cię kuci, żeby to zrobic...to nie rób, nie tędy droga.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

15

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?
Gosiagol napisał/a:

Na końcu zadzwonił po swoją mamę i ona nic lepiej tez mnie przesłuchiwala. Musiałam na kartce przed nia i przed nim okazywać się na co wydalam.

Mam ochotę spakować sie i uciec do rodziców bo zamiast usłyszec w twarz chociaż głupie przepraszam zrzucił winę na mnie a ja nie umiem sobie poradzić z tym ze własny mąż nie ma do mnie szacunku..

Gosia, jak to przeczytałam to aż się we mnie zagotowało. Mogę zrozumieć rozmowę z mężem w wspólnych finansach, ale teściowej kazałabym spadać na drzewo, bo jej się tłumaczyć nie musisz, to jest jakaś farsa. A i mężusiowi by sie też oberwało. Twoje pieniądze, twoja sprawa, co z nimi zrobisz - zwłaszcza, że nie przepuściłaś na głupoty, tylko odłożyłaś - to się bardzo chwali. A i słowo klucz to rozmowa - nie żądanie wyliczania na kartce na co wydałaś.

Mąż powinien przeprosić. Nie daj sobie wmówić, że przesadzasz, czy że to Twoja wina, bo tak nie jest. To jest jego wina i on i jego mamusia oboje powinni przeprosić i to solidnie. To, że on postawił bez słowa jakiś wiecheć kwiatków, to nic nie znaczy. Nawet jakbys się miała wynieść na jakiś czas do rodziców, to nie odzywaj się do niego pierwsza, bo to będzie wyglądało, jakbyś mu rację przyznała, a on racji nie ma! Zawsze był takim tyranem?

16

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?
Olinka napisał/a:

Okres ciąży istotnie nie jest dobrym czasem na rozstanie, ale narażanie się na ciągły stres też nic dobrego ze sobą nie niesie. Możesz zaczekać do porodu i dać sobie kilka dodatkowych miesięcy, a w tym czasie uważnie obserwować sytuację. Wykorzystaj jednak ten czas na przygotowanie się do ewentualnego rozstania - opracuj plan awaryjny, odłóż trochę pieniędzy, przestaw swoje myślenie na "jestem silna, poradzę sobie", sprawdź gdzie i od kogo możesz uzyskać ewentualną pomoc, przynajmniej w okresie przejściowym. Ty wcale nie musisz z tego skorzystać, bo a nuż mąż się jednak otrząśnie i sytuacja się zmieni, ale sam fakt, że będziesz przygotowana da Ci ogromny komfort i poczucie, że to Ty decydujesz co dalej. 

I jeszcze na koniec - nigdy więcej nie pozwól na takie traktowanie oraz wciągnie w sprawy, które dotyczą wyłącznie Was, osób trzecich, w tym przypadku teściowej. To my sami wyznaczamy granice, których innym nie pozwalamy przekraczać.

Jeśli mąż mimo wszystko posunie się dalej i/lub będziesz czuła się w jakikolwiek sposób zagrożona, to nie czekaj, działaj jak najszybciej.

Olinka wskazała ci właściwą drogę postępowania. Wszelkie radykalne cięcia nie są  dla ciebie w okresie ciąży wskazane. Nic nie wspominasz o swojej rodzinie, czy masz z nią  kontakt i możesz liczyć na poparcie oraz ewentualną pomoc.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

17

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Jedna droga to jak to już napisała Olinka, zbierać informacje o dalszych możliwościach. Drugie, to kilka takich "rozmów" między wami nagraj. Gromadź takie dowody. Powoli, systematycznie. Nie musisz tego wykorzystać, ale w przypadku jakby miało dojść do drastycznych rozstrzygnięć między wami, lepiej mieć takie pamiątki traktowania przez męża.

To co on praktykuje, to jest przemoc. To że nie pozostawia śladów na ciele, nie znaczy że wolno mu to robić. Jesteś człowiekiem, masz swoje prawa, masz godność, masz uczucia. On to wszystko w tobie niszczy. Pod żadnym pozorem mu na to nie pozwalaj. Ćwicz zachowania asertywne. Spokojnie, acz stanowczo, domagaj się od niego szanowania cię. Jak to nie pomoże, to wiej bo od przemocy słownej do fizycznej jest tylko maleńki kroczek. I pamiętaj- szanuj się, bo jak ty się nie będziesz szanować, to nikt na świecie cię nie uszanuje.

18

Odp: Ponizona przez meza, przesadzam?

Niestety widać, ze autorka porzucila watek.., pewnie chciała jedynie "się wygadać", po czym zniknęla w otchłani internetu.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Ponizona przez meza, przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018