hej mam do was takie pytanie mieszkam z facetem mam z nim dziecko obiecal mi slub jak skonczyl studia ja czekalam mial mi dac pierscionek zareczynowy na urodziny nie dal twierdzac ze nie ma pieniedzy czekalam dalej minelo pol roku i dalej nic... studia skonczyl ale jak wspomne cos o slubie to mowi ze potem albo zmienia temat mieszkam z jego rodzicami oni tez nic nie mowia o slubie a mala skonczyla juz rok. zle z kims mieszkac i mowic sobie na pan pani... nie dawno mowil ze juz mi nis nie obiecuje.. raz jest dobry kochany a za chwile nie mozna z nim wytrzymac poradzcie mi co ja amam robic w takiej sutuacji czy mam go prosic zeby sie ozenil ze mna czy dalej czekac skad u niedo takie zachowanie?on jest wyksztalcony a ja nie moze to przez to nie wiem co mam o tym myslec...
Podobne tematy
Porozmaiaj z nim, zapytaj go konkretnie co to znaczy ze nic Tobie nie obiecuje.
3 2010-04-09 09:28:26 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-09 09:32:46)
Ile miał lat jak obiecywał ten ślub?
Pytanie - na czym Ty polegałaś licząc na to: na jego obiecankach, czy na czymś, co Was łączyło? - bo to chyba istotne. Skoro skończył studia to widać jest w sumie młody i faktycznie może nie chcieć decydować się jeszcze na ten krok. Ile macie lat? Rozumiem, że dziecka nie planowaliście (sprostuj jeśli się mylę). Z jakich pochodzicie domów? Tradycyjnych - tzn. ciąża = ślub? Zastanów się nad tym z czego jego obiecanki mogły wynikać. Ale najwięcej i tak zależy od tego, jakie są Wasze relacje uczuciowe, czy mimo burz jesteś w stanie powiedzieć, że bycie razem jest dla Was najważniejsze.
Jak długo to wszystko trwa? uważam że najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa, powinnaś wiedzieć na czym stoisz!
5 2010-04-09 11:47:43 Ostatnio edytowany przez andzia22 (2010-04-09 11:48:55)
sumie to jego rodzice o wszystkim decydowali ja jestem jedynak i on tez nikt z rodziny jego nawet sie slowem nie odezwie o slubie to juz meczace jest bo ja naprwde nie wiem na czym stoje juz sie niezlej nerwicy przez to dorobilam...ja codziennie mu o tym mowie ale on zwyczajnie olewa ten temat i caly czas mowi o innych kobietach niby ze w zartach ale to potrafi zabolec... zdjecia swojej bylej tez trzyma i nie tylko jej bo kolezanek. jego rodzice winili mnie ze to moja wina ze ja tego chcialam i specjalnie z nim wpadlam no bo on byl student..jezeli chodzi o sprawy intymne to wcale tego nie robimy bo on sie boi i nie chce kolejnego dziecka...
6 2010-04-09 11:59:38 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-09 12:12:12)
Cóż, sądzę, że codziennym powtarzaniem mu o ślubie nie doprowadzisz do tego, że powie Ci co o tym sądzi, tylko raczej bardziej będzie unikał tematu. Co do zdjęć, które trzyma to nie widzę w tym nic złego - każdy przecież ma jakąś swoją przeszłość. Druga kwestia - a w sumie powinnam o tym napisać na początku posta - to jest to, czego Ty oczekujesz. Czy chcesz być w związku małżeńskim np. z facetem, który Cię nie kocha? Czy bardziej zależy Ci na tym, by wiedzieć jak jest i np. próbować ułożyć sobie życie z kimś innym.
Niestety skoro wiesz, że rodzice decydowali za niego, to jest prawdopodobne, że oni zdecydowali również o obecnych relacjach, choć nie robiłabym z Twojego faceta chłopca bez prawa głosu.(A może się mylę?). Jakby jednak nie było to przede wszystkim on ma powiedzieć o ewentualnym ślubie, a nie jego rodzice. Jeśli oni na dodatek nie wiedzą, że kobiety nie są za przeproszeniem wiatropylne i oskarżają Cię o to, jak o najgorszą zbrodnię, to nie wiem, czy na Twoim miejscu nie wzięłabym nóg za pas. Nie dość, że mogłabyś wpakować się w związek nie oparty na uczuciu tylko odczuwanej powinności, to jeszcze potem mogliby oskarżać Cię o zrujnowanie mu całego życia. Z kolei to, że nie uprawiacie seksu - jak powiedziałaś, bo on boi się kolejnego dziecka - też dla mnie o czymś świadczy. Sam seks, kiedy przykładowo stosuje się pigułkę, prezerwatywę, czy tez oba zabezpieczenia na raz najpewniej nie zakończy się ciążą. Jednak skoro on się tak bardzo boi, to może faktycznie także jest przekonany, że to był Twój celowy wybieg.
Czy Ty go kochasz? Czy wiesz, co on czuje do Ciebie?
coz ja ko chyba kocham chociaz czasami to nie moge na niego patrzec jak onmnie czasami traktuje jak np z calej sily uderzy mnie w kolano niby ze tak w zartach jak ja wtedy placze to on sie smieje ze udaje ze mnie boli zeby cos pokazac nie wolno mu nic powiedziec bo tak sie wydrze ze mam dosc a za chwile tak potrafi zmienic sytuacje ze wyglada na to ze to moja wina.. i tak jest caly czas a kocham to juz nie slyszalam chyba z rok no chyba ze mu kazalam powiedziec..
poradzcie cos czemu on tak robi?
9 2010-04-09 18:54:00 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-04-09 18:55:28)
Hej andzia. Znam ta sytuacje.... Moj facet oswiadczyl mi sie po roku bycia razem,przez nastepne dwa lata nic sie nie wydarzylo.....oczywiscie zagadywalam o slub w miedzy czasie,ale bylam zbywana tak jak ty....
Pozniej moj facet wyjechal za granice do pracy i jak do niego pojechalam,to chyba z tesknoty zapowiedzial mi,ze urzadzi wspaniale ponowne zareczyny i zaczniemy organizowac slub. Na ponowne zareczyny sie nie doczekalam,skoro tak mi zapowiedzial postanowilam go spytac,co bedzie z tymi ponownymi zareczynami...zbyl mnie....
Ponowne zareczyny mialy odbyc sie 3 lata temu !!!! I do dzis nic. A o slubie juz nie wspomne.
Ja mysle,ze tacy faceci,ktorzy nam sie trafili to nie sa faceci....smutne ale prawdziwe....Twoj to wogole powinien sie zmotywowac do dzialania,poniewaz macie dziecko !!
Ja dlugo zagadywalam na ten temat,az w koncu przestalam....stwierdzilam,ze jesli ON by tego chcial,to bylibysmy juz dawno po slubie. Nie zamierzam go zmuszac....jego sprawa....ja zbieram swoje zabawki i ide do innej piaskownicy...
Nie wiem....to takie nie meskie,kiedy facet nie potrafi podjac decyzjii...co do wspolnego zycia...Faceci lubia duzo gadac,a jak przychodzi co do czego to ZONK.... A co najgorsze czesto sluchaja <<RAD>> swoich kolegow...a to ich gubi...
Ok rozumiem,kazdy indywidualnie potrzebuje czasu aby sie zdecydowac....moze rok,moze 3 lata...ALE NIE 7 LAT !!!
Uwazam,ze takim facetom jest wygodnie tak jak jest,komfortowa sytuacja....ehh...i zwyczajnie im na nas nie zalezy....jestesmy tylko potrzebne do wiesz czego ...
tylko ze ja juz z nim tego przeszlo 20 miesiecy nie robilam bo on sie boi ze znowu wpadniemy ale ile mozna bez tego zyc!!!! ludzie jakbym tak chciala to bym poszla na zakonnice... jeszce powiedzial ze juz nigdy nie chce tego robic...
Facet, ktory mowi,ze juz nigdy nie chce tego robic.. KLAMIE !!!!!!!!!!! ![]()
Wy zyjecie obok siebie a nie ze soba
Ja na twoim miejscu nie tkwilabym w takiej sytuacji....masz jakas szanse sie wyprowadzic? Zalatw alimenty na siebie i dziecko i zacznij zyc.....Albo znajdz prace... W jaki wieku jest twoje dziecko??
Jemu zwyczajnie nie zalezy.... ![]()
Fajna sytuacja. Ja bym postawiła sprawe jasno: albo ślub albo do widzenia. Oczywiście jeśli miałabym możliwość wyprowadzki np. do rodziców. I załatwiła sobie alimenty ( jak ktos już wspomniał ) . Bo szczerze, to jakaś chora jak dla mnie sytuacja... Możliwe też że to rodzice nim kierują, więc być może sytuacja by wyglądała inaczej gdybyście sami mieszkali? A jeszcze do tego sądze że jeżeli facet który zrobił dziewczynie dziecko ucieka od odpowiedzialności ( czyli zapewnienia temu dziecka normalnego domu, rodziny) to poprostu niedojrzałe dziecko. A też pomyśl sama co odpowiesz swojemu dziecku jak za niedługo zapyta: " mamusiu a dlaczego ty do babci/ dzidka mówisz pani/pan?"
jego to nie obchodzi jak mu mowilam ze sie wyprowadze i ze bedzie mi placil alimenty to powiedzial a to idz sobie wcale ci nir bronie...ja juz mam taka nerwice ze leki musze brac na uspokojenie... nie wiem jak to dalej bedzie...
14 2010-04-10 11:08:07 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-10 11:10:01)
jego to nie obchodzi jak mu mowilam ze sie wyprowadze i ze bedzie mi placil alimenty to powiedzial a to idz sobie wcale ci nir bronie...ja juz mam taka nerwice ze leki musze brac na uspokojenie... nie wiem jak to dalej bedzie...
Wobec faktu, że potrafi Cię uderzyć, kiedy Ty płaczesz o on się śmieje, co jest przykładem przemocy; oraz wobec tego, że on Ci nie broni odejść: zdaje mi się, że ten facet faktycznie nie chce z Tobą być. Być może on wychodzi z założenia, że przecież nie wygoni matki swojego dziecka, a jeśli sama będzie chciała odejść... cóż, nic na to nie poradzi.
Nie pozwól dłużej się tak traktować... który facet widząc, że bliska mu kobieta płacze zaczyna się śmiać? Jemu to sprawia frajdę. Uderzy Cię i udaje, że nic się nie stało. Porównywałabym to wręcz do molestowania, kiedy pedofil mówi, że tylko sprawdzał dziewczynce, czy ma sucho w majtkach!
Musisz poważnie przemyśleć, co będzie najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie i dziecka - ale z pewnością już nie w tamtym domu.
andzia zalozylas nowy watek , jednak zostal on usuniety wiec napisze tutaj:
Teraz przeczytalam twoje posty i na tym watku i dzieki temu mam pelniejszy obraz calej tej sytuacji.
November wspaniale to ujela, przykro mi o tym pisac ci ale wnioskuje ze ten facet nie chce z toba byc, no mieszka z toba ale ze wzgledu na to ze wasze dziecko jest malutkie bardzo. Nie wypytuj go juz o to kiedy sie z toba ozeni, bo to nie ma sensu, wasze dziecko ma juz roczek, naprawde gdyby on chcial sie z toba ozenic to zrobilby jak wiekszosc par juz w tym czasie jak zaszlas i dziecko nosilas w brzuszku juz by ci wtedy sie oswiadczyl i zostalabys jego zona. Ja na twoim miejscu bym sie wyprowadzila z tym dzieckiem do matki --> to by bylo dla twojego dobra i tego dziecka aby dorastalo w normalnych warunkach, ten facet ciebie wogole nie szanuje, traktuje cie przedmiotowo, bije, no po prostu szkoda slow. Dziewczyno wykanczasz sie tylko nerwowo, nie ma sensu, odpusc sobie, pomysl teraz o swojej corce aby dorastala w milosci i w spokoju.
Jestes mloda dziewczyna napewno jak cos to ulozysz sobie zycie na nowo i to z kims kto pokocha ciebie i twoje dziecko i otoczy was opieka i taka osoba przy ktorej bedziesz sie czula bezpiecznie.
Zachowanie twojego parnea jest karygodne , on nie dojrzal emocjonalnie do tego aby byc twoim mezem i ojcem twojego dziecka.
Ja podejrzewam czemu nie chce tego slubu , po prostu nie wiaze z toba przyszlosci, mieszka teraz z toba ale tylko ze wzgledu na to dziecko--> bardziej widocznie mu sie to oplaca niz gdyby mial placic alimenty na dziecko.
Kolejna sprawa to nie chce bawic sie pozniej w rozwody, ciagac sie po sadach, chce miec czysta karte. --> ze ozeni sie z kobieta ktora naprawde pokocha, dlatego teraz preferuje zwiazek bez zobowiazan.
Samo to ze mowi przy tobie o jakis innych kobietach, zakochany facet tak nie postepuje:(
Zobacz jestes klebkiem nerwow, wykanczasz sie tylko, pomysl teraz o swojej corce, ze ona moze liczyc teraz tylko na ciebie, i powinnas byc silna dla niej.
Dlatego najlepiej by bylo gdybys po prostu zmaieszkala u matki, on niech placi alimenty, ty zapisz sie do psychologa i zadbaj o przyszlosc swojej corki o to zeby dorastala w przyjaznych warunkach i byla kochana.
Uwazam ze jezeli sie z tamtad nie wyprowadzisz to twoj stan bedzie sie pogarszal a ty teraz potrzebujesz spokoju, oparcia w matce tylko w takich warunkasz odzyskasz rownowage zyciowa.
Bo w domu twojego faceta nie odzyskasz, jestes tam sama, nie masz oparcia w nikim, nie mozesz liczyc na dziadkow malej ze strony ojca.
Dlatego dla dobra malej powinnas zadbac o wasza spokojna przyszlosc, zeby to dziecko nie bylo swiadkiem tego jak tatus mame poniza czy bije.
On i tak sie z toba nie ozeni a za kilka lat moze ulozyc sobie zycie z inna kobieta , wiem ze to co pisze jest straszne ale nie chcialabym abys przechodzila przez takie pieklo, dlatego lepiej wycofac sie wczesniej, jestes mloda dziewczyna jeszce poznasz innego wartosciowego faceta , przy ktorym naprawde poczujesz sie kobieta.
I pamietaj musisz byc teraz silna i walczyc z trudnosciami dla swojej corki.
Ja ci zycze z calego serca jak najlepiej i wierze ze odzyskasz spokoj i radosc zycia tylko musisz o to zawalczyc, a mozesz to osiagnac bo to jest na wyciagnieciu twojej reki.
Przytulam:)