O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Postaram się opisać sytuację zwięźle i na temat.

Otóż oboje mamy dzieci z poprzednich związków. Ja mam 6- letnią córkę, którą wychowujemy wspólnie. On ma 5- letnią córkę i  3- letniego syna. Wychowuje je jego była.

Od ponad roku trwa batalia w sądzie o władzę rodzicielską. W sensie była chce pozbawić mojego narzeczonego praw całkowicie. Nie chce, aby widywał się z dziećmi i miał w ogóle cokolwiek do powiedzenia w kwestii ich wychowania. Wyszła za mąż, urodziła trzecie dziecko i po co dzieciom ojciec biologiczny, skoro mają nowego tatusia (tak, zadbała o to, aby dzieci mojego narzeczonego mówiły "tato" do jej obecnego męża)? Badania psychologiczne, które zlecił sąd wykazały, że co prawda relacje dzieci-ojciec się rozluźniły (jego była uniemożliwiała kontakty, znikała bez słowa na 2, 3 miesiące, ciągle zmieniała miejsce zamieszkania), ale są poprawne wbrew temu co twierdzi jego była.
Na moją prośbę wynajął adwokata, aby walczyć o dzieci.
I tak trwała ta przepychanka, aż do piątku...

Wieczorem dostał wiadomość, gdzie jego była stwierdziła, że...ODDA MU DZIECI bo wie, że sąd mu praw nie odbierze, a ona wychowywać ich wspólnie nie będzie. Ponadto będzie płaciła na ich rzecz alimenty, ale nie chce się z nimi widywać bo "pękło by jej serce". Mało tego- pierwszy raz od roku dała nam dzieci na cały dzień (który spędziliśmy cudownie), a potem od tak napisała, że dzieci mogą zostać u nas na noc i że następny weekend też będą mogły spędzić u nas.

Do rzeczy...Co o tym myśleć? Skąd taka zmiana i w dodatku tak nagle? Czy to jakaś prowokacja? O co tu chodzi? Dodam, że niebawem odbędzie się kolejna sprawa, na której ona chce zrzec się praw na rzecz mojego narzeczonego (napisała mu to w wiadomości).

Pomocy

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

A Ty chcesz tych dzieci czy nie?

Psychika tych dzieci będzie zryta maksymalnie.
Najpierw brak ojca, nowy tatus, potem brak matki, ktory odczuja milion razy mocniej niz brak ojca zapewne. Brak nowego tatusia. Slabo to widze. A ta kobieta to skoncxona egoistka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Lady, razem wychowujemy moją córkę- nie wyobrażam sobie, aby móc tych dzieci nie chcieć. Boję się tego okropnie. Mam istny bałagan w głowie.
A jej zachowania nie chce nawet komentować bo musiałyby paść tu same niecenzuralne słowa.

4

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!
Goldeneye napisał/a:

Postaram się opisać sytuację zwięźle i na temat.

Otóż oboje mamy dzieci z poprzednich związków. Ja mam 6- letnią córkę, którą wychowujemy wspólnie. On ma 5- letnią córkę i  3- letniego syna. Wychowuje je jego była.

Od ponad roku trwa batalia w sądzie o władzę rodzicielską. W sensie była chce pozbawić mojego narzeczonego praw całkowicie. Nie chce, aby widywał się z dziećmi i miał w ogóle cokolwiek do powiedzenia w kwestii ich wychowania. Wyszła za mąż, urodziła trzecie dziecko i po co dzieciom ojciec biologiczny, skoro mają nowego tatusia (tak, zadbała o to, aby dzieci mojego narzeczonego mówiły "tato" do jej obecnego męża)? Badania psychologiczne, które zlecił sąd wykazały, że co prawda relacje dzieci-ojciec się rozluźniły (jego była uniemożliwiała kontakty, znikała bez słowa na 2, 3 miesiące, ciągle zmieniała miejsce zamieszkania), ale są poprawne wbrew temu co twierdzi jego była.
Na moją prośbę wynajął adwokata, aby walczyć o dzieci.
I tak trwała ta przepychanka, aż do piątku...

Wieczorem dostał wiadomość, gdzie jego była stwierdziła, że...ODDA MU DZIECI bo wie, że sąd mu praw nie odbierze, a ona wychowywać ich wspólnie nie będzie. Ponadto będzie płaciła na ich rzecz alimenty, ale nie chce się z nimi widywać bo "pękło by jej serce". Mało tego- pierwszy raz od roku dała nam dzieci na cały dzień (który spędziliśmy cudownie), a potem od tak napisała, że dzieci mogą zostać u nas na noc i że następny weekend też będą mogły spędzić u nas.

Do rzeczy...Co o tym myśleć? Skąd taka zmiana i w dodatku tak nagle? Czy to jakaś prowokacja? O co tu chodzi? Dodam, że niebawem odbędzie się kolejna sprawa, na której ona chce zrzec się praw na rzecz mojego narzeczonego (napisała mu to w wiadomości).

Pomocy

Dopiero czas pokaże, o co tu chodzi. Na razie na nic się nie nastawiaj, tylko cieszcie się wspólnym czasem, a Ty je poznawaj.

5

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!
Goldeneye napisał/a:

Lady, razem wychowujemy moją córkę- nie wyobrażam sobie, aby móc tych dzieci nie chcieć. Boję się tego okropnie. Mam istny bałagan w głowie.
A jej zachowania nie chce nawet komentować bo musiałyby paść tu same niecenzuralne słowa.

Ale to Twoja córka, a tamte dzieci nie są Twoje, więc niekoniecznie musisz chcieć je wychowywać. Zwłaszcza, że mogą być przez matkę różnie nastawiona na Was. Niestety, ale to było kontrolne pytanie, bo to bardzo częsta postawa - dzieci na weekendy ok, na stałe nie.
Dalej jednak uważam, że to będzie straszne dla ich psychiki. Matki im nie zastąpisz i obawiam się, że była żona funduje im właśnie terapię w późniejszym wieku hmm
a czemu ona nie chce się zgodzić na opiekę naprzemienną?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Assasin, ciężko stłumić emocje, które szaleją. We mnie też, choć to narzeczony wychodzi z siebie po każdej jej wiadomości. Dzieci wyjątkowo dobrze się przy mnie czuły. Odebrałam to tak, jakby były spragnione uczuć...Tuliły się do mnie, trzymały za rękę i...kilka razy powiedziały do mnie "mamo". Od razu tłumaczyliśmy, że mama jest w domku, a do mnie jeśli chcą mogą mówić "ciociu". Dziwna sytuacja dla mnie.

Lady, tego też się bałam. Bałam się, że będą do nas źle nastawione, ale tu pojawiło się miłe zaskoczenie. Dzieci były grzeczne, zadowolone i oprócz małych foszków (na siebie nawzajem) nie było żadnych problemów. Wiem, że nie będę ich mamą bo już mają mamę, ale nawet nie potrafiłabym traktować je inaczej niż swoją córkę wiedząc, że mieszkają z nami i tworzymy rodzinę. Brak chęci do opieki naprzemiennej argumentuje tym, że po powrocie od taty dzieci jej nie słuchają, że w każdym domu są inne zasady i ona po prostu nie chce ich wychowywać "na dwa domy". Narzeczony codziennie pyta ją jaki jest powód jej decyzji, ale ona unika odpowiedzi, kwitując to słowami "Tak będzie lepiej, zrozum".

Wczoraj niestety się pokłóciliśmy trochę bo mimo tego, że nie mam nic przeciwko, aby dzieci były z nami poczułam, że narzeczony zbyt wiele ode mnie wymaga, a dla mnie to nowa sytuacja i też muszę się z nią oswoić.

7

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Naprawdę pytasz dlaczego przecież odpowiedź jest w twoim pierwszym poście. Bo jest nowy partner bo jest nowe życie bo nie da się rozgrywać dziećmi przeciwko ojcu bo nie da się ojca pozbawić praw to jest takie oczywiste. Fakt który to opisujesz że masz wrażenie że dzieci są spragnione i bliskości świadczy dla mnie o tym że ta kobieta ich nie kocha bo ojcem jest jej były partner Myślę że nie ma żadnego problemu z pozbyciem się ich ,w głowie się nie mieści że mogą być takie Matki to niech się zacznie mieścić bo takie też są. Myślę że w opisanej sytuacji dzieci będą szczęśliwe z wami a nie z byłą partnerka i na waszym miejscu wystąpił bym o ograniczenie praw dla matki Niestety w obowiązującym stanie prawnym pozbawienie jest praktycznie niemożliwe.

8

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Rafale, z tym że rodzicielka sama chce się tych praw zrzec. A dlaczego to już będzie tłumaczyła się w sądzie, bo narzeczonemu powiedzieć nie chce. Też myślę, że jest tak, że dzieci mojego narzeczonego nie pasują jej do obrazka fantastycznej rodziny. Jej mąż jest od niej o 5 lat młodszy. Może nie wiedział na co się pisze biorąc sobie matkę dwójki dzieci? Zadałam pytanie bo w głowie mi się nie mieści jak można dzieci w ten sposób potraktować-
może jest ktoś, kto to ogarnie rozumem.

Boję się tego wszystkiego. Naprawdę.

9

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

A moze dowiedziała się, że ma raka i chce dzieci zabezpieczyć? Skoro wie, że dzieciom u Was nie dzieje sie krzywda, że będziesz dla nich dobrą macochą...

Ja na Twoim miejscu doprowadziłabym do spotkania sam na sam z tą kobietą, aby wspólnie podjąć decyzje o najkorzystniejszym wariancie dla dzieci.

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

10

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Witam.

Narzeczony ma dwoje dzieci z poprzedniego związku. 1,5 roku trwała batalia o to, aby mógł je chociaż widywać. Matka dzieci uniemożliwiała mu jakiekolwiek kontakty z nimi. Wizyta kuratora oraz badania psychologiczne nie wykazały żadnych nieprawidłowości w naszym domu/zachowaniu. Opinie były pozytywne.
Przed ostatnią sprawą (była partnerka chciała najpierw ograniczyć, a potem zmieniła zdanie i chciała całkowicie pozbawić go praw) stwierdziła, że "nie będzie walczyła i odda mu dzieci dobrowolnie". Stwierdziła, że nie chce mieć z nimi kontaktu. Tak też się stało. Dzieci trafiły pod nasz dach razem z rzeczami, zabawkami itp. Dopełniliśmy wsze formalności- mamy już zasądzone alimenty, oraz złożony wniosek do sądu o pozbawienie jej praw rodzicielskich. Dzieci są zapisane do przedszkola, rodzinnej przychodni itd. 
Przez 3 miesiące nie utrzymywała z dziećmi kontaktu. Mimo tego, że narzeczony chciał, aby jednak była obecna w ich życiu, ona stanowczo się nie zgodziła. Nie chciała ich widywać, słyszeć, nie wykazała jakichkolwiek chęci, aby mieć z nimi kontakt.
Sprawa o pozbawienie praw jest w toku. Jeszcze nie ma terminu.
Nagle była partnerka narzeczonego stwierdziła, że "zmieniła zdanie i chce widywać dzieci wtedy, kiedy ona zechce bo jest ich matką". Dzwoni, straszy policją, wykłóca się. Dzieci mówią do mnie "mamo". Są z nami zżyte. Są w końcu szczęśliwe, a ona chce to zniszczyć. Na domiar złego córka narzeczonego powtarza o przemocy, której doświadczyła że strony obecnego męża byłej partnerki narzeczonego. Posiadamy nagranie, na którym o tym mówi.

Co mamy zrobić? Czy ona może odebrać nam dzieci? Zrujnować to, co do tej pory przepracowaliśmy z dziećmi? Boimy się o nie, a one są zdezorientowane.

Proszę o pomoc.

11

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Nieprawdopodobna historia. Jeśli to jest prawda to ja nie wiem, skierujcie tą babkę do psychologa? Krzywdy, jaka dzieje się tym dzieciom przez te zmiany, nie da się opisać. Będą zmagać się z tym do końca życia... matka nie chciała, żebyśmy widzieli ojca, potem nas oddała ojcu, nie widzieliśmy jej kilka miesięcy, teraz straszy naszego tatę policją i znów chcę nas widzieć.

Jeśli ta histioria jest prawdziwa (a trudno mi w to uwierzyć, trudno), to pogadajcie z tą kobietą. Niech ona otrzeźwieje, kubeł zimnej wody na głowę, co ona robi swoim dzieciom. Gra nimi w jakąś grę, w sumie nie wiadomo przeciwko komu, jest niestabilna.

Trudno mi uwierzyć, że dzieci są szczęśliwe. Takie perypetie na pewno odbiły się na ich zachowaniu, samopoczuciu.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

12

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Chyba nie chciałoby mi się wymyślać takiej historii i męczyć tym ludzi na forum.
Nie będę tutaj udowadniać wiarygodności tego, co napisałam.
Swoją drogą- ja też bym kiedyś nie uwierzyła w taką historię, dopóki sama się w niej nie znalazłam.

Nie znam tej kobiety, nie wiem czy jest zdrowa umysłowo czy też nie. Dzieci są szczęśliwe- staramy się dać im beztroskie dzieciństwo i nie zrzucać tego na ich głowy.

Chciałam tylko porady bo znalazłam się w miejscu, gdzie po prostu nie wiem co mam zrobić.

13

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Po pierwsze skoro córka mówiła o przemocy to od razu to zgłoście na policję, od razu, przy okazji zapytaj o możliwość założenia nk- niebieskiej karty, gdzie dzieci sa ofiarami przemocy stosowanej przez matkę i jej partnera.  Oficjalnie niebieską karte zakłada się gdy ofiara mieszka z oprawcą, ale policja bardzo chetnie zakłada nk też w innych przypadkach bo dostają od tego premie.  Nie zwlekajcie z informowaniem służb i instytucji o jakichkolwiek zagrożenieach ze strony matki, z każdego zgłoszenia żądajcie potwierdzenia, że byliście. Rozumiem, że sądownie macie ustalone alimenty, zapewne podczas rozprawy ustalono także widzenia z matką. Napisz coś o tym, to zastanowimy się co zrobić, zeby było k\jak najlepiej dla dzieci.  Napisz ile razy w tygodniu/ miesiącu ma widzenia, czy u Was w domu, czy może dzieci zabierać do siebie/ na wycieczki itp. Jeżeli w wyroku sądu nie ma ustalonych wizyt (w co wątpię) to nie musicie jej wpuszczać, jak będzie stać pod drzwiami z awanturą, to Wy wzywajcie policję ZAWSZE i Zawsze żądajcie potwierdzenia wezwania, jak nie będą chcieli wydać to spisujcie dane funkcjonariuszy i od razu skarga, której też żadacie potwierdzenia przyjęcia.

A i jeszcze dodam, ze jeżeli matka ma np widzenie 1 raz w tygodniu, to bierzcie od niej podpis że była na tym widzeniu dzień godziny itp. Nagrywajcie każdą rozmowę także telefoniczną, np. jezeli będzie odwoływać wizyty.

Musicie walczyć o dzieci dla ich dobra.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

14

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Nirvanko, rozmawialiśmy z dzielnicowym. Bez dowód postępowanie pewnie będzie odroczone. Doradził, aby podczas sprawy wnioskować o badanie psychologiczne dzieci.
Dzwoniliśmy do dzielnicowego i mopsu- mają sprawdzić sytuacje u niej w domu- kiedy to się stanie i czy ktoś nas poinformuje o wynikach- nie wiemy.
Szczerze? Mops rozłożył ręce, dzielnicowy tylko doradził- sprawa w toku więc każą czekać.
Sprawa o alimenty była tylko sprawą o alimenty. Złożyliśmy drugi wniosek o całkowite pozbawienie jej władzy rodzicielskiej, bez możliwości wizyt, bo na tamtą chwile, była narzeczonego takiego wniosku chciała. Nawet na sprawie o alimenty zapowiedziała, że ona nie ma zamiaru wstawiać się na rozprawie bo ona żadnych praw nie chce, a wizyt tym bardziej. Posiadamy na to dowody w postaci wydruków wiadomości, w których sama podsyła narzeczonemu wzory pism o pozbawienie władzy rodzicielskiej. Ona naprawdę zachowywała się tak jakby dzieci były balastem...Dzieci miała nam przywieźć 1 kwietnia, a 20 marca pisała "Chcesz to Ci ich mogę nawet wieczorem przywieźć"- wszystko mamy wydrukowane.

To jakiś obłęd. Ja jestem bliska obłędu- ta cała sytuacja odbija się na moim zdrowiu. Mam problemy z sercem od dziecka, nie mogę się stresować. Tymczasem nie mogę spać, jeść, ani nawet skupić się na czymkolwiek. Chwytamy się czego możemy, ale jest ciężko

15 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2019-06-28 10:05:20)

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Mops Was nie poinformuje o wyniku wizyty. Jestem pracownikiem socjalnym więc wiem, jak to wygląda. Dostaje sie zgłoszenie, ze dziecku może dziać się krzywda. nie ważne czy zgłoszenie anonimowe, czy nie, w takim przypadku pracownik socjalny natychmiast musi udac się pod podany adres, porozmawiać z osobami tam mieszkającymi i z sąsiadami. Potem sporzadza notatkę co się dzieje w domu- ja miałam takie dwa zgłoszenia, bezpodstawne. Jeżeli coś się dzieje od razu wzywa sie policję i kontaktuje z kuratorem ze swojego rejonu. O wynikach nie informuje się osób zgłaszających.

Co do dzielnicowego moim zdaniem umywa ręce. Ale tak jak pisałam, jezeli ona Was będzie nachodzić, ze chce widzieć dzieci, a nie ma do tego prawa to nie wydajecie dzieci i wzywacie policję- nie dzielnicowego, po prostu policję 997, a nie 112 i już, wtedy też poruszacie kwestię słow córki o przemocy w domu matki i prosicie o nk. Zawsze w zgłoszeniu trzeba powiedzieć, że chodzi o najście i w domu sa dzieci. Napisz proszę, czy gdzieś sądownie są wyznaczone wizyty, bo to co ona mówi to jedno, ale jezeli ma zapis, ze może dzieci widzieć x dni wtygodniu to trzeba jej te wizyty umożliwić). dzielnicowy ściemnia, owszem sprawa jest w toku, ale jezeli sa nowe kwestie typu skarżenie się dziecka na przemoc w domu to idziecie na policję i to zgłaszacie, prosicie o nk, gdzie sprawcą przemocy jest matka, a dzieci ofiarami. Taką kartę może też założyć pracownik socjalny. A co do konsultacji psychologicznej dzieci, ja na razie nic bym nie robiła. Dopiero gdy będzie rozprawa to wcześniej sama bym poszła z dziećmi do psychologa i poprosiła o opinie. Zawsze lepiej mieć swoją opinię, a nie tylko od psychologa z sądu.

Co do waszej kondycji psychicznej, nigdy, ale to nigdy nie umawiajcie się na nfz do psychologa psychiatry, to zostaje w papierach, potem matka może z Was wariatów robić. Zawsze do takich lekarzy chodzi sie prywatnie i z zachowaniem jak największej anonimowości.
*******************8
edit:


A i jeszcze jedno dzielnicowy mówi, że sprawa będzie umorzona, ok niech będzie, ale będą dowody na to, że zgłaszaliście problem. Dzielnicowy Was zbywa bo nie chce mu się dodatkowych papierów wypełniąc i pultać z kolejnymi sprawami, a tak na prawdę to jest jego obowiązek, nie dawajcie się zbywać. Mówcie, ze zgłaszacie problem i on ma obowiązek wydać Wam potwierdzenie zgłoszenia sprawy, jak nie będzie chciał to mówicie, ze idziecie do jego szefa z pismem o nie przyjęciu zgłoszonej sprawy dotyczacej przemocy wobec dzieci. Używajcie takich słów, przemoc, dzieci, zagrożenie zdrowia itp.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

16

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Nirvanko, dziękuję za informacje.
No dzielnicowy się nie przejął sytuacją, powiedział tyle co nic. Ciężko zadzwonić mi do mopsu i prosić o interwencję bo nie wiem czy u niej w domu coś się dzieje. Co jeśli zgłoszenie będzie bezpodstawne?

Wizyty nie zostały ustalone nigdzie. Ani w sądzie, ani między sobą. A głównie z tego powodu, że:
1. Jeszcze przed przywiezieniem dzieci do nas ich "matka" zapowiedziała i powtarzała kilkukrotnie, że nie będzie walczyć o prawa i kontakty bo po prostu ich nie chce,
2. Na chwilę składania wniosku jeszcze trzymała się tego, że nie chce dzieci w swoim życiu w ogóle,
3. Nie można się z nią dogadać bo ma jakieś zachwiania emocjonalne czy coś...

Zapomniałam napisać jeszcze jedno. Po pierwszym miesiącu pobytu u nas dzieci, w dzień kiedy wpłynęło to magiczne 500+ wpadła na genialny pomysł, że "możemy podzielić się dziećmi i ona weźmie jedno, a my drugie. Wtedy (uwaga) ona nie będzie musiała płacić alimentów". Kiedy narzeczony spytał się czy jest poważna, napisała "w sumie nie, dobra, nie było tematu" i znów cisza. I ciągle taka huśtawka emocjonalna z jej strony.
Aha no i rzekomy powód oddania dzieci: Jej obecny mąż wystraszył się wizyt kuratora u nich w domu bo bał się, że przez to zabiorą im ich wspólną córkę. Wolała więc oddać dzieci narzeczonego. Po badaniach w RODK specjaliści zaznaczyli, że jej rodzina powinna być objęta doborem kuratora ze względu na jej niestabilność emocjonalną.

17

Odp: O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Co do Mopsu, to i tak nie pociąga się do odpowiedzialności fałszywych zgloszeń. Oczywiście nie mówię, że masz zgłaszać fikcję czy cokolwiek. Bardziej mi chodziło o to, że córka mówiła o sytuacjach przemocowych. A kiedy Wam córka powiedziała o tej przemocy i czy cokolwiek z tym zrobiliście? Bo jeżeli to jest stosunkowo świeża sprawa, można to zgłosić, jeżeli przeczekaliście to troche dziwnie to będzie wyglądać, że mówicie dopiero o tym teraz, kiedy ona chce odzyskać dzieci.

teraz mam juz jasniejszy obraz sytuacji.

Kobicie zalezy na kasie i nowym życiu z nowym gachem. Plusem jest to, że nie macie ustalonych widzeń. Nie musisz wpuszczać jej do domu, nie przysługują jej widzenia. Jakby się awanturowała to nie bójcie się dzwonić na policję, nawet jak nic nie zrobią to będzie odnotowana interwencja, zawsze sobie spisujcie nazwiska funkcjonariuszy którzy przyjechali. Co do kasy i tego pieprzonego 500+, przez które same nieszczęścia są. Czy macie może sms, albo nagraną rozmowę, jak ona mówi o tej kwestii finansów. Dobrze by było mieć coś takiego, bo to by oznaczało, że ona chce dzieci tylko z powodów finansowych. Poza tym, jak planujecie i tak pozbawić ją praw rodzicielskich, zastanówcie się, czy opłaca Wam się brać od niej alimenty. Po pierwsze jakbyście z tego zrezygnowali to po pierwsze ona może łatwiej odpuści, a po drugie w przyszłości dzieci nie byłyby w żaden sposób zobowiązane do łożenia na nią. One by nie dostawąły od niej kasy, ale na jej stare lata też by nie były zobowiązane do alimentacji na rzecz biologicznej matki.

i ogólnie wszystko nagrywajcie co ona mówi, każdą rozmowe telefoniczną, każdą rozmowę w 4 oczy, zachowujcie smsy i maile.  Kiedy macie rozprawę?

Ogólnie jest jeszcze jeden myk, żeby odpuściła, ale to trzeba by było inteligentnie rozegrać, a nie każdy potrafi tak bez okazywania emocji. Broń boże nie wolno jej szantażować, ani powiedzieć niczego co byłoby tak zrozumiałe. Ale można zasugerować, zasugerować, a nie wypalić prosto w oczy, że wiecie, ze działo się u nich źle i żeby zastanowiła się, czy gra jest warta świeczki coby nie zostały jej odebrane wszystkie dzieci.

Pamiętajcie, że macie nagrane słowa córki o przemocy, a ona powinna mieć kuratora, kuratorowi można zgłosić bezpośrednio takie informacje o przemocy wobec waszego dziecka. kuratorzy mają normalnie dyżury rozpisane, można w tym czasie do nich zadzwonić, albo iść porozmawiać.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » O co tu chodzi? Ona chce oddać nam dzieci!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018