Problem 30-latka w relacji z rodzicami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Witam,

Od około roku czasu wzmagam się z konfliktem z moimi rodzicami, głównie z moim tatą. Chciałbym poznać Wasze zdanie na poruszone przeze mnie kwestie.
Mam 29 lat, jestem po ślubie pół roku, więc to świeży temat.
Zacznę od początku, właśnie od tematu ślubu. Zaręczyliśmy się w listopadzie 2016 roku, o czym oczywiście poinformowałem rodziców. Ślub braliśmy w czerwcu 2018, zatem prawie 2 lata później.
Ustaliliśmy, że z uwagi na to, że nie mamy mieszkania, nie będziemy robić hucznej imprezy, jedynie kameralne przyjęcie w restauracji, co więcej, postanowiliśmy zrobić je z własnych środków, prosząc moich rodziców oraz mamę mojej żony o to aby zamiast fundować nam imprezę dali gotówkę w prezencie, która potem pójdzie na wkład własny na mieszkanie. Odłożyliśmy także sami na podróż poślubną do Hiszpanii. Kameralne przyjęcie wraz z kosztami podróży wyniosło nas 25 tys. zł, którą to sumę jak już wspomniałem pokryliśmy sami z własnych środków (około 3 lat odkładania i masy wyrzeczeń). Mama mojej żony, niepracująca emerytka, ofiarowała nam 20 tys. zł. Od moich rodziców, oboje pracujących, otrzymaliśmy 10 tys... i tu zaczęły się schody. Byliśmy zaskoczeni, bo praktycznie tylko zwróciły nam się koszty, suma od pozostałych gości była wręcz symboliczna. Znaleźliśmy się w kropce, bez większych środków aby ruszyć z mieszkaniem. Planowałem sprzedaż swojego auta (na które de facto też sam odłożyłem) aby ruszyć, ale przy sprzeciwie żony zaniechałem tego pomysłu, postanowiliśmy dalej odkładać, a ja przez pierwsze pół roku po ślubie nic się nie odzywałem licząc po cichu na to, że coś nam ze strony moich rodziców "spadnie". W tym momencie pragnę sprostować jeden fakt, kluczowy dla całej historii. Zarobki. Bez wdawania się w szczegóły i zbędnego rozpisywania: zarobki moje + mojej żony = zarobki mojego taty + mojej mamy. W dodatku my mamy na głowie od samego początku wynajem mieszkania, na preferencyjnych warunkach, jednak to zawsze dodatkowe koszty, których moi rodzice nie ponoszą. Przez cały okres narzeczeństwa kiedy to wspólnie zaciskaliśmy się aby odłożyć na uroczystość, odwiedzałem rodziców widząc w ich mieszkaniu przeróżne rzeczy, takie jak chociażby kapitalny remont mojego pokoju, z którego się wyprowadziłem, nowy TV, gadżety do auta, telefonu, markowe ciuchy itp. rzeczy. Nie odzywałem się, w końcu to nie moja sprawa na co wydają pieniądze. Przyszedł ślub, otrzymaliśmy od nich 10 tys. i też jak już wspomniałem wyżej DALEJ się nie odzywałem, jedyne co oboje im wspólnie zasugerowaliśmy to fakt iż niewiele środków mamy aby ruszyć z kupnem mieszkania. Była cisza. Minęło pół roku. Udałem się do rodziców aby porozmawiać o naszej przyszłości. Zrzuciłem luźno temat pomocy nam w postaci chociażby 200 zł miesięcznie. Usłyszałem, że mają na głowie dużo kredytów, ledwo starcza od "10-tego do 10-tego" i tych środków brakuje, jedyne co może mój tata zaproponować to zabranie do siebie swojej mamy z drugiego mieszkania i wrzucenie nas tam abyśmy nie ponosili kosztów wynajmu i było nam łatwiej. Po raz kolejny nabrałem wody w usta, było ciężko, bo aż mnie korciło coś powiedzieć siedząc na wprost nowego telewizora 4K.
Temat po raz kolejny został zawieszony. Po około 2 miesiącach od tej rozmowy, przypadkowo natknąłem się na ofertę sprzedaży na Allegro telefonu... mojego taty. W opisie padło zdanie "z powodu zmiany na nowego Samsunga Note 9" - dla niewtajemniczonych, wartość nowego to około 4500 zł, używka ponad 3000 zł... siedziałem przez parę minut jak zahipnotyzowany. Było mi strasznie przykro. Był to punkt przełomowy w całej historii. Z uwagi na to, że rozmowa na żywo z moim tatą nie jest prosta, bo jest osobą dość impulsywną, zdecydowałem się przekazać mi moje odczucia mailowo. Niestety nie udało mi się osiągnąć porozumienia - krótko mówiąc obraził się śmiertelnie na mnie. W odpowiedzi stwierdził, że On do swojego ojca pewnych rzeczy by nie powiedział, bo to nie wypada, że nawet jak coś zrobił źle to powinienem to przemilczeć, że z CZĘŚCIĄ rzeczy się zgadza, część podlega wyjaśnieniu, a reszta to bzdury... i że poprawy relacji nie będzie póki nie wrócę do szeregu. Stwierdził też, że pieniędzy faktycznie może za mało dali, ale żebym w tej sprawie rozmawiał z mamą skoro z nim jak to stwierdziłem nie można dojrzale porozmawiać. W obecnej sytuacji NIE CHCEMY tych pieniędzy, bo to chyba normalne, że są one wówczas wymuszone? Przecież gdyby nie moja wiadomość dalej byłaby cisza w eterze tak jak przez te pół roku po ślubie... czy może źle to rozumuję? Nie wiem co mam robić, są dwa rozwiązania:
- Mogę przeprosić za to co napisałem i dalej przychodzić do nich mając w sobie żal o to, że żyją tylko dla siebie, a moje życie i mojej żony jest im obojętne
- Mogę się nie odzywać i dalej możemy żyć obok siebie, jednak sumienie będzie cały czas mnie dręczyło, bo to są moi rodzice
Trzeciego rozwiązania moim zdaniem nie ma, a zarówno jedno jak i drugie jest złe. Macie jakiś pomysł jak można wyjść z tej sytuacji? Rozmową nie osiągnie się konsensusu, bo rodzice zawsze będą siebie nawzajem tłumaczyć.
Po tym wszystkim usłyszałem jeszcze od mojej mamy słowa, że o tej sumie na ślub to powinniśmy WSPÓLNIE POROZMAWIAĆ i określić ile byśmy chcieli dostać skoro chcieliśmy organizować przyjęcie weselne za swoje pieniądze... nic z tego nie rozumiem. Podejścia, które od wieków jest w nich, że ja powinienem o dosłownie wszystko POPROSIĆ. Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?
Prosiłbym Was o jakąś pomoc, sugestię, obecnie jestem na skraju załamania, zależy mi na tym aby mieć z rodzicami dobry kontakt, niestety w obecnej sytuacji nie wydaje mi się to możliwe i bardzo mnie to boli.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca mojej dłuższej wypowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez luc (2019-03-09 12:04:11)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał/a:

Witam,

Od około roku czasu wzmagam się z konfliktem z moimi rodzicami, głównie z moim tatą. Chciałbym poznać Wasze zdanie na poruszone przeze mnie kwestie.
Mam 29 lat, jestem po ślubie pół roku, więc to świeży temat.
Zacznę od początku, właśnie od tematu ślubu. Zaręczyliśmy się w listopadzie 2016 roku, o czym oczywiście poinformowałem rodziców. Ślub braliśmy w czerwcu 2018, zatem prawie 2 lata później.
Ustaliliśmy, że z uwagi na to, że nie mamy mieszkania, nie będziemy robić hucznej imprezy, jedynie kameralne przyjęcie w restauracji, co więcej, postanowiliśmy zrobić je z własnych środków, prosząc moich rodziców oraz mamę mojej żony o to aby zamiast fundować nam imprezę dali gotówkę w prezencie, która potem pójdzie na wkład własny na mieszkanie. Odłożyliśmy także sami na podróż poślubną do Hiszpanii. Kameralne przyjęcie wraz z kosztami podróży wyniosło nas 25 tys. zł, którą to sumę jak już wspomniałem pokryliśmy sami z własnych środków (około 3 lat odkładania i masy wyrzeczeń). Mama mojej żony, niepracująca emerytka, ofiarowała nam 20 tys. zł. Od moich rodziców, oboje pracujących, otrzymaliśmy 10 tys... i tu zaczęły się schody. Byliśmy zaskoczeni, bo praktycznie tylko zwróciły nam się koszty, suma od pozostałych gości była wręcz symboliczna. Znaleźliśmy się w kropce, bez większych środków aby ruszyć z mieszkaniem. Planowałem sprzedaż swojego auta (na które de facto też sam odłożyłem) aby ruszyć, ale przy sprzeciwie żony zaniechałem tego pomysłu, postanowiliśmy dalej odkładać, a ja przez pierwsze pół roku po ślubie nic się nie odzywałem licząc po cichu na to, że coś nam ze strony moich rodziców "spadnie". W tym momencie pragnę sprostować jeden fakt, kluczowy dla całej historii. Zarobki. Bez wdawania się w szczegóły i zbędnego rozpisywania: zarobki moje + mojej żony = zarobki mojego taty + mojej mamy. W dodatku my mamy na głowie od samego początku wynajem mieszkania, na preferencyjnych warunkach, jednak to zawsze dodatkowe koszty, których moi rodzice nie ponoszą. Przez cały okres narzeczeństwa kiedy to wspólnie zaciskaliśmy się aby odłożyć na uroczystość, odwiedzałem rodziców widząc w ich mieszkaniu przeróżne rzeczy, takie jak chociażby kapitalny remont mojego pokoju, z którego się wyprowadziłem, nowy TV, gadżety do auta, telefonu, markowe ciuchy itp. rzeczy. Nie odzywałem się, w końcu to nie moja sprawa na co wydają pieniądze. Przyszedł ślub, otrzymaliśmy od nich 10 tys. i też jak już wspomniałem wyżej DALEJ się nie odzywałem, jedyne co oboje im wspólnie zasugerowaliśmy to fakt iż niewiele środków mamy aby ruszyć z kupnem mieszkania. Była cisza. Minęło pół roku. Udałem się do rodziców aby porozmawiać o naszej przyszłości. Zrzuciłem luźno temat pomocy nam w postaci chociażby 200 zł miesięcznie. Usłyszałem, że mają na głowie dużo kredytów, ledwo starcza od "10-tego do 10-tego" i tych środków brakuje, jedyne co może mój tata zaproponować to zabranie do siebie swojej mamy z drugiego mieszkania i wrzucenie nas tam abyśmy nie ponosili kosztów wynajmu i było nam łatwiej. Po raz kolejny nabrałem wody w usta, było ciężko, bo aż mnie korciło coś powiedzieć siedząc na wprost nowego telewizora 4K.
Temat po raz kolejny został zawieszony. Po około 2 miesiącach od tej rozmowy, przypadkowo natknąłem się na ofertę sprzedaży na Allegro telefonu... mojego taty. W opisie padło zdanie "z powodu zmiany na nowego Samsunga Note 9" - dla niewtajemniczonych, wartość nowego to około 4500 zł, używka ponad 3000 zł... siedziałem przez parę minut jak zahipnotyzowany. Było mi strasznie przykro. Był to punkt przełomowy w całej historii. Z uwagi na to, że rozmowa na żywo z moim tatą nie jest prosta, bo jest osobą dość impulsywną, zdecydowałem się przekazać mi moje odczucia mailowo. Niestety nie udało mi się osiągnąć porozumienia - krótko mówiąc obraził się śmiertelnie na mnie. W odpowiedzi stwierdził, że On do swojego ojca pewnych rzeczy by nie powiedział, bo to nie wypada, że nawet jak coś zrobił źle to powinienem to przemilczeć, że z CZĘŚCIĄ rzeczy się zgadza, część podlega wyjaśnieniu, a reszta to bzdury... i że poprawy relacji nie będzie póki nie wrócę do szeregu. Stwierdził też, że pieniędzy faktycznie może za mało dali, ale żebym w tej sprawie rozmawiał z mamą skoro z nim jak to stwierdziłem nie można dojrzale porozmawiać. W obecnej sytuacji NIE CHCEMY tych pieniędzy, bo to chyba normalne, że są one wówczas wymuszone? Przecież gdyby nie moja wiadomość dalej byłaby cisza w eterze tak jak przez te pół roku po ślubie... czy może źle to rozumuję? Nie wiem co mam robić, są dwa rozwiązania:
- Mogę przeprosić za to co napisałem i dalej przychodzić do nich mając w sobie żal o to, że żyją tylko dla siebie, a moje życie i mojej żony jest im obojętne
- Mogę się nie odzywać i dalej możemy żyć obok siebie, jednak sumienie będzie cały czas mnie dręczyło, bo to są moi rodzice
Trzeciego rozwiązania moim zdaniem nie ma, a zarówno jedno jak i drugie jest złe. Macie jakiś pomysł jak można wyjść z tej sytuacji? Rozmową nie osiągnie się konsensusu, bo rodzice zawsze będą siebie nawzajem tłumaczyć.
Po tym wszystkim usłyszałem jeszcze od mojej mamy słowa, że o tej sumie na ślub to powinniśmy WSPÓLNIE POROZMAWIAĆ i określić ile byśmy chcieli dostać skoro chcieliśmy organizować przyjęcie weselne za swoje pieniądze... nic z tego nie rozumiem. Podejścia, które od wieków jest w nich, że ja powinienem o dosłownie wszystko POPROSIĆ. Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?
Prosiłbym Was o jakąś pomoc, sugestię, obecnie jestem na skraju załamania, zależy mi na tym aby mieć z rodzicami dobry kontakt, niestety w obecnej sytuacji nie wydaje mi się to możliwe i bardzo mnie to boli.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca mojej dłuższej wypowiedzi.

Prawdę mówiąc, to aż się we mnie zagotowało jak przeczytałam ten post.
Takiej roszczeniowej postawy (a na forum już było wiele wątków na ten temat), to dawno nie widziałam.

fscamilo napisał/a:

Nie odzywałem się, w końcu to nie moja sprawa na co wydają pieniądze.

I słusznie. To ich pieniądze.

fscamilo napisał/a:

Macie jakiś pomysł jak można wyjść z tej sytuacji?

W sensie jak skłonić (zmusić) rodziców do dania Wam pieniędzy?

Rodzice dali Ci wykształcenie?
Finansowali dopóki byłeś w ich domu?
Dali 10 tysięcy w prezencie?
Może teraz czas żeby finansowali siebie? Nawet swoje fanaberie.
A Ty z żoną teraz zadbaj o swoje potrzeby. Swoimi rękami.

Moje dzieci, kiedy stały się dorosłe, wręcz zabraniały nam dawać im pieniądze. Zresztą podobnie nie chciały żadnych pieniędzy od dziadków (kiedy dziadkowie im je wciskali), twierdząc żeby zostawiali je sobie, a oni jakoś dają sobie radę.
Kiedy studiowały, to też zarabiały w różny sposób, aby nie brać od nas pieniędzy mimo, że nie stanowiło to dla nas problemu.
Tak, pomagam swoim dzieciom i będę to robić zawsze, ale dlatego, że nigdy nie przyszło im do głowy startować z takimi roszczeniami.

3

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Autorze. Jest trzecie rozwiązanie:
Zacznij żyć swoim życiem. Nie licz pieniędzy rodzicom- oni nie mają obowiązku łożyć na utrzymanie dorosłych pracujących dzieci i jak widać to czynią.  Nie wszyscy dostają wypasione prezenty na nową drogę życia. Jesteś dorosły i odpowiedzialny, założyłeś swoją rodzinę, pomyśl o kredycie na mieszkanie i większych zarobkach a nie kombinuj jak wyciągnąć kasę od rodziców. Powodzenia życzę :)

4 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-09 11:45:36)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał/a:

Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?

jestem pełnoletni więc nie przyszłoby do głowy prosić o coś. Moi rodzice też niedawno kupili jakiś nowy telewizor:) i super, dobrze się ogląda gdy do nich przychodzę, zresztą też czasem im coś zamawiam. Też nie mam własnego mieszkania ale nie ma takiej potrzeby, ślubu nie planuję. Zarobki bywały różne, niepełnosprawny student na rynku pracy to pełno barier, ale na takie podstawowe rzeczy jak wynajem wystarczyłoby gdybym chciał mieszkać samodzielnie. Twój ojciec chciał wam pomóc poprzez nieodpłatne odstąpienie mieszkania, a to duże wsparcie.

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D

5

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

jak można być takim burakiem, żeby rozliczać gości z tego, ile kasy dali na prezent. Nie wiem czego oczekiwaliście, ale kasa z wesela to nigdy nie jest majątek. Zwykle nawet nie zwraca się to, co się zapłaciło za salę.

Nie wiem też jak można rozliczać rodziców z tego, co sobie kupują i oczekiwać, że cokolwiek Wam dadzą. Jesteście dorośli, odłóżcie sami.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-09 12:04:36)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Jakby mój syn przyszedł do mnie i zaczął mi wyliczać, co sobie kupiłam zamiast jemu dać, to by chyba dostał w pysk. Ale na szczęście mam takiego syna, co wrzeszczy na mnie, jak mu kasę wciskam, żeby coś kupił dziecku - więc nie muszę go lać :D

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

7

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
santapietruszka napisał/a:

(...) więc nie muszę go lać :D

:D:D:D

8

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
santapietruszka napisał/a:

więc nie muszę go lać :D

:D Lać, nie gadać, Autora... :D

9

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

To chyba jakiś troll jest.
Niemożliwe, żeby dorosły facet miał aż tak roszczeniową postawę wobec rodziców.
Z jakiej racji oni cokolwiek mieli by dawać dorosłemu, samodzielnemu synowi?

Ich kasa i ich wydatki, to ich sprawa.
Wydatki i chcenia trola, to jego sprawa.

10

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

No i te koszty wesela, 25.000 zl jako kameralne. Wynajemsali + jedzenie to 200 zl od osoby, ciasta 20 zk od osoby, alkohol 30 zl id osoby ( co drugi teraz nie pije). Kameralnie to 30 osob x 300 zl to 9000 zl za wszystko.  Muze teraz moze puszczac 1 osobsa ktora tez za wodzirejz robi, to 1000 zl, fotograf 500, suknia slubna 1500 zl , garnitur 500. Dobilismy do 12.000 zl. Autor wydal 2 x tyle wiec bylo kameralnie ale bogato.
Dobra, moj stosunek do pieniedzy, tez odbiega od normalnisci.

11

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
foggy napisał/a:

No i te koszty wesela, 25.000 zl jako kameralne.

Gwoli sprawiedliwości - Autor podał tę sumę jako koszt wesela i podróży ślubnej do Hiszpanii.

12

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

daj ojcu spokój, jest stary, za chwilę zamiast nowego samsunga będzie mia taki telefon z przyciskami dla seniorów, niech się jeszcze chwilę nacieszy :D Jeżeli ty z żoną zarabiacie podobnie to powinieneś raczej spodziewać się że jeżeli wam się nie udało wyskrobać na wkład własny to oni też jakoś dużo nie odłożą.  To że lubią drogie zabawki to ich sprawa. Nie musisz wszystkiego poświęcać dla dziecka tym bardziej tego 29 letniego. Myślę że gdybyś przyszedł i powiedział że umierasz i potrzebujesz na operację do stanów to sprzedałby wszystko żeby ci pomóc. Póki co skala twoich problemów nie wymaga interwencji rodziców:D

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Autorze, jest pozytywna wiadomość.....za 10, 15, 20 wszystko to po rodzicach dostaniesz w spadku.

No chyba, że tak ojca wq....isz, że spadek zapisze na cele dobroczynne :)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Chłopie masz 30 lat. Jesteś dorosły.  Chciałeś wesela i mieszkania to zarób. Rodzice mogą pomagać dorosłym dzieciom, ale wcale nie muszą. A wyliczanie im na co wydali to już chamstwo.

15 Ostatnio edytowany przez rossanka (2019-03-09 17:54:27)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
foggy napisał/a:

No i te koszty wesela, 25.000 zl jako kameralne. Wynajemsali + jedzenie to 200 zl od osoby, ciasta 20 zk od osoby, alkohol 30 zl id osoby ( co drugi teraz nie pije). Kameralnie to 30 osob x 300 zl to 9000 zl za wszystko.  Muze teraz moze puszczac 1 osobsa ktora tez za wodzirejz robi, to 1000 zl, fotograf 500, suknia slubna 1500 zl , garnitur 500. Dobilismy do 12.000 zl. Autor wydal 2 x tyle wiec bylo kameralnie ale bogato.
Dobra, moj stosunek do pieniedzy, tez odbiega od normalnisci.

Suknie ślubne to chyba wyższy koszt niż 1500 (jak będę wybierać swoją to najwyżej sprostuję :) ).  Poza tym dodaj buty dla panny młodej, makijaż próbny i makijaż właściwy, fryzjera, paznokcie, biżuterię (niech będą kolczyki i łańcuszek do sukienki). Garnitury są chyba też droższe teraz.
25 tys to niedużo jak na wesele z przyjęciem, wodzirejem, tańcami itd. (nic nie wiemy o transporcie, wynajmie dla gości i młodych albo o noclegu dla gości).

Osobiście nie zrobiłabym takiego,  nawet jakbym zarabiała 20tys miesięcznie, bo to nie moje klimaty te przyjęcia, tańce i cała oprawa. Najlepiej państwo młodzi plus świadkowie i najbliższa rodzina i tyle. Jedynie sukni ślubnej bym sobie nie odmówiła, taka fanaberia :)

Edit: Zawsze mi się wydawało, że huczne, bajkowe wesela to marzenie kobiet, mężczyźni nie lubią takich atrakcji w nadmiarze. Ale ostatnio spotkałam się z męskimi głosami, że to właśnie sepcjalny dzień i oni również życzą sobie weseliska z tańcami, strojami, limuzyną, zdjęciami w plenerze a na drugi dzień poprawiny. Zgroza mnie naszła, że mój przyszły ewentualny luby miałby takie zachcianki.  :P

gg 48623644

16

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Postawa jaka autor reprezentuje wcale nie jest taka rzadkością. Rodzice traktowani jako dojna krowa i młodzi z wyciągnięta ręką po kasę. I niech rodzice spróbują odmówić, to od razu wielkie larum i pretensje.
Przecież nawet tu, na tym forum były wątki, jak to młodzi oburzeni byli, jeśli dziadkowie zamiast zajmować się wnukami wola mieć czas dla siebie, by odpocząć na emeryturze.
Postawa autora masakryczna, ale świadczy też źle o jego rodzicach, bo ktoś go przecież wychowywał. Tak więc rodzice mogą sobie pogratulować, że na własnej piersi wyhodowali sobie żmiję.
Bardzo pouczający wątek.

17

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
ulle napisał/a:

Postawa jaka autor reprezentuje wcale nie jest taka rzadkością. Rodzice traktowani jako dojna krowa i młodzi z wyciągnięta ręką po kasę. I niech rodzice spróbują odmówić, to od razu wielkie larum i pretensje.
Przecież nawet tu, na tym forum były wątki, jak to młodzi oburzeni byli, jeśli dziadkowie zamiast zajmować się wnukami wola mieć czas dla siebie, by odpocząć na emeryturze.
Postawa autora masakryczna, ale świadczy też źle o jego rodzicach, bo ktoś go przecież wychowywał. Tak więc rodzice mogą sobie pogratulować, że na własnej piersi wyhodowali sobie żmiję.
Bardzo pouczający wątek.

Może to prowokacja?
Ale rzeczywiście, zdarza się, ze "dziecko" kończy 30, ba nawet 40 lat i nadal siedzi w kieszeni u rodziców. Często mając już własne dzieci i partnera.

gg 48623644

18

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, wezmę je wszystkie do serca i na pewno zmuszę się do refleksji.
Pragnę tylko jedną sprawę sprostować, bo widzę, że nie do końca wszyscy mnie zrozumieli, a zostałem zmieszany z błotem. Ślub nas kosztował 20 tys, wyjazd do Hiszpanii 5 tys. Mówiąc ślub, nie mam na myśli samego przyjęcia, tylko całą resztę kosztów, typu fotograf, kamerzysta, kościół, garnitur, suknia itp... UWAŻAM, ŻE JEST TO SKROMNA SUMA. Ludzie z mojego otoczenia organizując normalny ślub wydali średnio 50-60 tys. często zaciągając kredyt na ten cel. Tyle się wydaje. Wystarczyło wpisać w Google takie zagadnienie, zanim uznaliście mnie za osobę za WIELCE rozrzutną.  Być może część osób, która wypowiedziała się w tym wątku brała ślub kilkanaście lat temu kiedy to koszty organizacji były inne.

19 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-03-09 23:20:39)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, wezmę je wszystkie do serca i na pewno zmuszę się do refleksji.
Pragnę tylko jedną sprawę sprostować, bo widzę, że nie do końca wszyscy mnie zrozumieli, a zostałem zmieszany z błotem. Ślub nas kosztował 20 tys, wyjazd do Hiszpanii 5 tys. Mówiąc ślub, nie mam na myśli samego przyjęcia, tylko całą resztę kosztów, typu fotograf, kamerzysta, kościół, garnitur, suknia itp... UWAŻAM, ŻE JEST TO SKROMNA SUMA. Ludzie z mojego otoczenia organizując normalny ślub wydali średnio 50-60 tys. często zaciągając kredyt na ten cel. Tyle się wydaje. Wystarczyło wpisać w Google takie zagadnienie, zanim uznaliście mnie za osobę za WIELCE rozrzutną.  Być może część osób, która wypowiedziała się w tym wątku brała ślub kilkanaście lat temu kiedy to koszty organizacji były inne.

Nie zmienia to faktu, że rodzice nie mają obowiązku z tego powodu nic Wam dokładać :D
Ale sprostowanie wyłącznie sprawy, ile kasy na co potrzeba, świadczy akurat o Tobie :D
Współczuję rodzicom syna i mam nadzieję, że się nie ugną, a swoją kasę wydadzą na fajniejsze dla siebie rzeczy :D

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

20 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-10 02:08:40)

Odp: Problem 30-latka w relacji z rodzicami

czytałem mamie fragmenty tego tematu, też mówiła że może prowokacja:) zauważyła koszty "kameralnego" ślubu i stwierdziła że rodzice też mają prawo sobie pożyć po wychowaniu dzieci, zgadzam się w 100%. santapietruszka, też mam nadzieję że wydadzą na coś fajnego:D jakby co znam dobre telewizory:)

gdyby ktoś miał pytania;) "Co do użytkownika nudny.trudny, to może pozostawię to bez komentarza. Czasem lepiej machnąć ręką":D

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem 30-latka w relacji z rodzicami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018