Spotkania...i co dalej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spotkania...i co dalej...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

Temat: Spotkania...i co dalej...

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną, spotkaliśmy się 5 razy. Jak się widzimy to jest naprawdę miło, dużo rozmawiamy ale...z jego strony nie widzę żadnych gestów, dotknięcia, już nie mówiąc o przytuleniu. Nawet ostatnio myślałam, że może powinnam sama np. przytulić się, ale szczerze obawiałam się..obawiałam się tego co on pomyśli, że może jednak to mu się nie spodoba. Do tego mało się odzywa, np. nie pisze 2 dni a potem nagle wiadomość z pytaniem co słychać albo proponuje spotkanie, ale nie widujemy się zbyt często. Nie wiem co o tym myśleć..on mi się bardzo podoba, ciągle mam jakąś nadzieję, że może traktuje mnie poważnie stąd nie ma takiego pośpiechu a z drugiej strony obawiam się, że może jestem dla niego taką zwykłą "odskocznią", koleżanką z którą raz na jakiś czas się spotka i porozmawia. Tylko, że ja szukam poważnego związku a nie kolegi do pogadania. Proszę doradźcie co zrobić, jak powinnam się zachować.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Spotkania...i co dalej...

Skoro od początku już tak się rozmijacie w oczekiwaniach, to może warto dać sobie spokój. Oczywiście można jak krowie na rowie powiedzieć

AniaMiii napisał/a:

ja szukam poważnego związku a nie kolegi do pogadania.

3

Odp: Spotkania...i co dalej...

A może on nie wykonuje żadnych ruchów, bo:

Obawia się tego co pomyślisz, bo może Ci się to jednak nie spodoba?

-

4

Odp: Spotkania...i co dalej...

Jeśli to kolega z jakiegoś portalu to może masz w opisie albo na wstępie mu mówiłaś że szukasz stałego związku a nie seksu . On sobie wziął to do serca i się nie spieszy aby Cie nie spłoszyć. Skoro wam się tak dobrze rozmawia to nie możesz go podpytać czemu on taki powściągliwy jest?

5

Odp: Spotkania...i co dalej...
uleshe napisał/a:

Jeśli to kolega z jakiegoś portalu to może masz w opisie albo na wstępie mu mówiłaś że szukasz stałego związku a nie seksu . On sobie wziął to do serca i się nie spieszy aby Cie nie spłoszyć. Skoro wam się tak dobrze rozmawia to nie możesz go podpytać czemu on taki powściągliwy jest?

Nie, nie poznaliśmy się przez internet. Tak szczerze, to nie wiem w jaki sposób go zapytać hmm

6 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-06 14:42:36)

Odp: Spotkania...i co dalej...

- Ej, umarłeś?
- Nie
- To czemu się k**wa nie odzywasz?

-

7

Odp: Spotkania...i co dalej...

on moze myslec dokladnie tak samo jak Ty:) tzn. zastanawiac sie czemu nie ma zadnego kontaktu, i miec watpliwosci czy nie mialabys nic przeciwko:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

8

Odp: Spotkania...i co dalej...
Burzowy napisał/a:

A może on nie wykonuje żadnych ruchów, bo:

Obawia się tego co pomyślisz, bo może Ci się to jednak nie spodoba?

Dokładnie tak może być. Przy następnym spotkaniu jeżeli będziesz miała ochotę  przytul go na spontanie albo przy pożegnaniu porostu. Zobaczysz jak się zachowa.

9

Odp: Spotkania...i co dalej...
Syś napisał/a:
Burzowy napisał/a:

A może on nie wykonuje żadnych ruchów, bo:

Obawia się tego co pomyślisz, bo może Ci się to jednak nie spodoba?

Dokładnie tak może być. Przy następnym spotkaniu jeżeli będziesz miała ochotę  przytul go na spontanie albo przy pożegnaniu porostu. Zobaczysz jak się zachowa.


Postaram się tak zrobić następnym razem:) Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

10 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2019-02-06 21:08:01)

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:
Syś napisał/a:
Burzowy napisał/a:

A może on nie wykonuje żadnych ruchów, bo:

Obawia się tego co pomyślisz, bo może Ci się to jednak nie spodoba?

Dokładnie tak może być. Przy następnym spotkaniu jeżeli będziesz miała ochotę  przytul go na spontanie albo przy pożegnaniu porostu. Zobaczysz jak się zachowa.


Postaram się tak zrobić następnym razem:) Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

Gdyby facetowi na Tobie zależało, to już dawno byś to odczuła.
FACET NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANY, dlatego nie wykonuje żadnych gestów w Twoją stronę i nie garnie się do kontaktu.

11

Odp: Spotkania...i co dalej...
dobrakobieta90 napisał/a:
AniaMiii napisał/a:
Syś napisał/a:

Dokładnie tak może być. Przy następnym spotkaniu jeżeli będziesz miała ochotę  przytul go na spontanie albo przy pożegnaniu porostu. Zobaczysz jak się zachowa.


Postaram się tak zrobić następnym razem:) Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

Gdyby facetowi na Tobie zależało, to już dawno byś to odczuła.
FACET NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANY, dlatego nie wykonuje żadnych gestów w Twoją stronę i nie garnie się do kontaktu.

To dlaczego nie spotkaliśmy się raz, dwa tylko pięć razy?

12

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:
AniaMiii napisał/a:

Postaram się tak zrobić następnym razem:) Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

Gdyby facetowi na Tobie zależało, to już dawno byś to odczuła.
FACET NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANY, dlatego nie wykonuje żadnych gestów w Twoją stronę i nie garnie się do kontaktu.

To dlaczego nie spotkaliśmy się raz, dwa tylko pięć razy?


Któż to wie, oprócz niego?
Może Cię lubi, choć go nie pociągasz, albo nie ma zbyt wielu znajomych, albo od czasu do czasu wyjdzie gdzieś dla higieny psychicznej. To nie zmienia, że NIE JEST TOBĄ ZAINTERESOWANY JAKO KOBIETĄ.

13 Ostatnio edytowany przez Syś (2019-02-07 01:16:01)

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:
Syś napisał/a:
Burzowy napisał/a:

A może on nie wykonuje żadnych ruchów, bo:

Obawia się tego co pomyślisz, bo może Ci się to jednak nie spodoba?

Dokładnie tak może być. Przy następnym spotkaniu jeżeli będziesz miała ochotę  przytul go na spontanie albo przy pożegnaniu porostu. Zobaczysz jak się zachowa.


Postaram się tak zrobić następnym razem:) Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

Może chce żebyś troszkę przejeła inicjatywę bo jest niesmiały i czeka az pierwsza zaproponujesz kolejne spotkanie. On pewnie tez się zastanawia co o nim myslisz,czy chcesz z nim nawiazac bliższą relacje. .Chociaz to ze umawiacie się na kolejne spotkania mówi samo za siebie. Spróbuj się do niego zblizyc, jeżeli dalej bd się zachowywał po staremu to może przyczyna jest zupełnie inna niz napisałam ale nie bd Ci tego teraz pisac bo przy następnym spotkaniu będziesz odrazu podejrzliwie na niego patrzeć
Trzymam za Ciebie kciuki  smile

14

Odp: Spotkania...i co dalej...

Może jakieś miejsce sprzyjające bliższej odległości? Kanapa albo miękka ławka w restauracji, w miejscu mniej widocznym dla gości? Luźny pomysł ale możesz spróbować i sprawdzić skutki:) Powodzenia

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

15

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną, spotkaliśmy się 5 razy. Jak się widzimy to jest naprawdę miło, dużo rozmawiamy ale...z jego strony nie widzę żadnych gestów, dotknięcia, już nie mówiąc o przytuleniu. Nawet ostatnio myślałam, że może powinnam sama np. przytulić się, ale szczerze obawiałam się..obawiałam się tego co on pomyśli, że może jednak to mu się nie spodoba. Do tego mało się odzywa, np. nie pisze 2 dni a potem nagle wiadomość z pytaniem co słychać albo proponuje spotkanie, ale nie widujemy się zbyt często. Nie wiem co o tym myśleć..on mi się bardzo podoba, ciągle mam jakąś nadzieję, że może traktuje mnie poważnie stąd nie ma takiego pośpiechu a z drugiej strony obawiam się, że może jestem dla niego taką zwykłą "odskocznią", koleżanką z którą raz na jakiś czas się spotka i porozmawia. Tylko, że ja szukam poważnego związku a nie kolegi do pogadania. Proszę doradźcie co zrobić, jak powinnam się zachować.


To wygląda tak jakbyś była tą odskocznią. Więc albo nie marnuj już na niego czasu, bo kolegi nie szukasz, albo w czasie kolejnego spotkania weź mu wyklaruj po co z nim siedzisz albo bez zbędnych słów jakoś tak pokaż mu bardziej manualnie o co ci chodzi.

16

Odp: Spotkania...i co dalej...

Dziękuję Wam za rady. Właśnie dlatego boję się zrobić ten pierwszy krok, żeby nie wyjść na idiotkę jeśli okaże się, że on nie chce niczego więcej. Zbliżają się Walentynki, może wtedy będę miała jasną sytuację.

17

Odp: Spotkania...i co dalej...

Te 5 spotkań jest wystarczająco wymowne. Moze próbuje wymóc na Tobie zaangażowanie właśnie, taki sposób uwodzenia. Nie ma wyjscia jak tylko zrobić krok do przodu.

-

18

Odp: Spotkania...i co dalej...
Burzowy napisał/a:

Te 5 spotkań jest wystarczająco wymowne. Moze próbuje wymóc na Tobie zaangażowanie właśnie, taki sposób uwodzenia. Nie ma wyjscia jak tylko zrobić krok do przodu.

Masz rację, tych 5 spotkań wymownie pokazuje stosunek faceta do autorki wątku. Przecież nie musi się na nią rzucać, żeby dać wyraz swojemu zainteresowaniu, a wystarczyłby gest. Tym bardziej, źe być moźe odchodzące do lamusa, ale jednak pewne reguły mówią o tym, że to mężczyzna jest bardziej inicjujący kontakt na początku relacji. Jest nawet takie sformułowanie, że „kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybiera”, co oznacza mniej więcej, że to kobieta odpowiada lub nie na zainteresowanie mężczyzny.
Mnie by postawa tego pana zniecheciła.
AniaMii, nie ma tam wokół Ciebie bardziej śmiałych facetów? Wyekstrapoluj sobie jego obecne zachowanie na przyszłość, to nie wygląda zachęcająco.

19

Odp: Spotkania...i co dalej...

Jaki stosunek? Czy my znowu wchodzimy na to absurdalne pole, że facet nie może być nieśmiały? Że nie umie odnaleźć w autorce zainteresowania jego osobą? Mój kolega biegał za swoją żoną 2 lata (!). Ona szybko się w nim zakochała, ale robiła wszystko by tego nie dostrzegł. Dopiero jak się inna wokół niego zaczęła kręcić, to ta pierwsza dość desperacko pokazała mu, że jej zależy. No i jak widać się opłaciło.

AniaMii, nie ma tam wokół Ciebie bardziej śmiałych facetów?

No tak, jak nie jeden, to drugi i tak dalej. Jesteś pewna, Magdaleno? I z tą śmiałością radzę uważać, bo za rok będzie tu temat, że dupek, babiarz i badboy... smile

-

20

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną, spotkaliśmy się 5 razy. Jak się widzimy to jest naprawdę miło, dużo rozmawiamy ale...z jego strony nie widzę żadnych gestów, dotknięcia, już nie mówiąc o przytuleniu. Nawet ostatnio myślałam, że może powinnam sama np. przytulić się, ale szczerze obawiałam się..obawiałam się tego co on pomyśli, że może jednak to mu się nie spodoba. Do tego mało się odzywa, np. nie pisze 2 dni a potem nagle wiadomość z pytaniem co słychać albo proponuje spotkanie, ale nie widujemy się zbyt często. Nie wiem co o tym myśleć..on mi się bardzo podoba, ciągle mam jakąś nadzieję, że może traktuje mnie poważnie stąd nie ma takiego pośpiechu a z drugiej strony obawiam się, że może jestem dla niego taką zwykłą "odskocznią", koleżanką z którą raz na jakiś czas się spotka i porozmawia. Tylko, że ja szukam poważnego związku a nie kolegi do pogadania. Proszę doradźcie co zrobić, jak powinnam się zachować.

Wyraźnie Cię lubi, ale tylko jak koleżankę.  Nie potencjalna partnerkę. Widujecie się rzadko, bo może on akurat nie ma co robić,  a w sumie dobrze mu się z Tobą spędza czas, więc czemu by nie?
Jak spotka kobietę,  która mu będzie odpowiadała jako partnerka, nie koleżanka,  ona nie będzie się mogła od niego odpędzic,  jego domniemana nieśmiałość zniknie nagle jak kamfora.
Co powinnaś zrobic?  Widzę dw wyjścia,  albo będziesz się z nim widywala na dotych czasowych zasadach, raz na parę dni po kolezensku, albo urwij kontakt, bo z tego co piszesz, nie jest to komformowania dla Ciebie sytuacja.

21

Odp: Spotkania...i co dalej...
Burzowy napisał/a:

Jaki stosunek? Czy my znowu wchodzimy na to absurdalne pole, że facet nie może być nieśmiały? Że nie umie odnaleźć w autorce zainteresowania jego osobą? Mój kolega biegał za swoją żoną 2 lata (!). Ona szybko się w nim zakochała, ale robiła wszystko by tego nie dostrzegł. Dopiero jak się inna wokół niego zaczęła kręcić, to ta pierwsza dość desperacko pokazała mu, że jej zależy. No i jak widać się opłaciło.

AniaMii, nie ma tam wokół Ciebie bardziej śmiałych facetów?

No tak, jak nie jeden, to drugi i tak dalej. Jesteś pewna, Magdaleno? I z tą śmiałością radzę uważać, bo za rok będzie tu temat, że dupek, babiarz i badboy... smile

Ależ facet może być nieśmiały, ale wtedy traci pewne możliwości i szanse. Miał kilka szans, żeby wyjść z maleńką inicjatywą, jednak tego nie zrobił. Jeśli on nie przełamie swoich oporów w kontakcie z AniaMii, zakładając, że myśli o niej jako potencjalnej partnerce a nie koleżance na niezobowiązujące spotkania od czasu do czasu, to do blisko zera spadają szanse, że w ewentualnym związku będzie czuł się pewnie. Ale mogę się mylić.

Obok jest wątek o tym, co sprawia, że facet jest nieatrakcyjny, więc nieśmiałość jest jedną z tych cech. I żeby nie było nieporozumień, to dodam, że jak się zastanawiałam, co w moich oczach czyni faceta nieatrakcyjnym, to wyszły mi wszelkie skrajności, czyli zbyt nieśmiały - zbyt śmiały, zbyt wysoki - zbyt niski, zbyt leniwy - zbyt pracowity, więc mi odpowiadają przeciętne średniaki ;-) i dlatego autorce radzę skierować wzrok w szeroką przestrzeń pomiędzy nieśmiały a badboy/babiarz/dupek.

22

Odp: Spotkania...i co dalej...

Wolałabym, żeby rzeczywiście okazało się, ze jest nieśmiały chociaż na takiego nie wygląda..jest wygadany, siedzieliśmy ostatnio obok siebie i nic..chociaż rzeczywistoście ja nie zrobiłam żadnego gestu ale w mojej głowie było tyle myśli, żeby to zrobić ale obawiałam się jego reakcji.

23

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Wolałabym, żeby rzeczywiście okazało się, ze jest nieśmiały chociaż na takiego nie wygląda..jest wygadany, siedzieliśmy ostatnio obok siebie i nic..chociaż rzeczywistoście ja nie zrobiłam żadnego gestu ale w mojej głowie było tyle myśli, żeby to zrobić ale obawiałam się jego reakcji.

AniaMii, byłaś już w związku?
Zainteresowanie drugiej strony jest naprawdę wyczuwalne, gdy samemu ma się radar na nią ustawiony. To, że on nie wyczuwa Twojego napięcia wynika najpewniej z tego, że nie jest zainteresowany tym, aby Wasza relacja poszła w tym kierunku.

24

Odp: Spotkania...i co dalej...
MagdaLena1111 napisał/a:

AniaMii, byłaś już w związku?
Zainteresowanie drugiej strony jest naprawdę wyczuwalne, gdy samemu ma się radar na nią ustawiony. To, że on nie wyczuwa Twojego napięcia wynika najpewniej z tego, że nie jest zainteresowany tym, aby Wasza relacja poszła w tym kierunku.

Byłam w związku, macie rację..to chyba jednak nie ma sensu...:/ Szkoda.

25

Odp: Spotkania...i co dalej...
Burzowy napisał/a:

Jaki stosunek? Czy my znowu wchodzimy na to absurdalne pole, że facet nie może być nieśmiały? Że nie umie odnaleźć w autorce zainteresowania jego osobą? Mój kolega biegał za swoją żoną 2 lata (!). Ona szybko się w nim zakochała, ale robiła wszystko by tego nie dostrzegł. Dopiero jak się inna wokół niego zaczęła kręcić, to ta pierwsza dość desperacko pokazała mu, że jej zależy. No i jak widać się opłaciło.

AniaMii, nie ma tam wokół Ciebie bardziej śmiałych facetów?

No tak, jak nie jeden, to drugi i tak dalej. Jesteś pewna, Magdaleno? I z tą śmiałością radzę uważać, bo za rok będzie tu temat, że dupek, babiarz i badboy... smile

Coś w tym jest. Nie wiem skąd się to bierze, ale bardzo często ma miejsce taka sytuacja, że jak jesteś singlem to dookoła nie ma żadnej zainteresowanej, ale jak już znajdziesz sobie kobietę to nagle dookoła ludziom zaczyna odbijać i tu jedna zapyta o numer, tu druga się wdzięczy itd.

26 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-07 13:13:21)

Odp: Spotkania...i co dalej...
MagdaLena1111 napisał/a:

Ależ facet może być nieśmiały, ale wtedy traci pewne możliwości i szanse. Miał kilka szans, żeby wyjść z maleńką inicjatywą, jednak tego nie zrobił.

Jednak się jakoś umówili na te spotkania. Czyż to nie jest oznaka zainteresowania?

Jeśli on nie przełamie swoich oporów w kontakcie z AniaMii, zakładając, że myśli o niej jako potencjalnej partnerce a nie koleżance na niezobowiązujące spotkania od czasu do czasu, to do blisko zera spadają szanse, że w ewentualnym związku będzie czuł się pewnie.

Uważam, że:

Ale mogę się mylić.

Obok jest wątek o tym, co sprawia, że facet jest nieatrakcyjny, więc nieśmiałość jest jedną z tych cech.

Tylko, że on nie musi być skrajnie nieśmiały tak naprawdę. Może bać się odrzucenia, bo nie widzi sygnałów. Sama zobacz jak to często wygląda, facet 100% inicjatywy, kobieta 1% i ona myśli "ale fajnie", a on "kurde, chyba lipa" no i woli się ewakuować. Przecież my się na tych kobiecych sygnałach aż tak nie znamy. A kto mówi, że się zna, ten kłamie przynajmniej częściowo. Może jednak to jest pora na jej działanie?

AniaMiii napisał/a:

Wolałabym, żeby rzeczywiście okazało się, ze jest nieśmiały chociaż na takiego nie wygląda..jest wygadany, siedzieliśmy ostatnio obok siebie i nic..chociaż rzeczywistoście ja nie zrobiłam żadnego gestu ale w mojej głowie było tyle myśli, żeby to zrobić ale obawiałam się jego reakcji.

No właśnie, on udaje niewzruszonego, ale w głowie może mu się kotłować. Ty ruchów nie wykonujesz... i jak to ma iść do przodu? Jak jesteście młodzi, to jest to całkiem zrozumiałe. Ojjj oczekujecie za dużo, a za mało chcecie dawać jak dla mnie, drogie Panie.

MagdaLena1111 napisał/a:

Zainteresowanie drugiej strony jest naprawdę wyczuwalne, gdy samemu ma się radar na nią ustawiony. To, że on nie wyczuwa Twojego napięcia wynika najpewniej z tego, że nie jest zainteresowany tym, aby Wasza relacja poszła w tym kierunku.

I to znów odsyłam do przykładu, który podałem nieco wyżej. Dla podkreślenia jego znaczenia dodam, że dotyczyło to wygadanego chłopaka, który cieszył się bardzo dużym powodzeniem wśród kobiet. A znam go dobrze, bo to był mój best friend. Tylko to nie był typ, co kobietę za włosy do jaskini zaciągnie. Po prostu taki łagodny kolo i tyle. A i jeszcze dodam, że im bardziej się kobieta facetowi podoba, tym gorzej mu zazwyczaj "wychodzi".


Odwagi! A jak nie wyjdzie, to nie moja wina tongue.

-

27

Odp: Spotkania...i co dalej...

Dzięki za słowa otuchy! Poczekam jeszcze do kolejnego spotkania i zobaczę. Postaram się zrobić jakiś gest, coś żeby zobaczył że oczekuję czegoś więcej. O ile będzie następne spotkanie tongue

28

Odp: Spotkania...i co dalej...

Chciałabym napisać Wam jak dalej potoczyła się moja znajomość..spotkaliśmy się w Walentynki. On zaproponowal kolacje. Byliśmy w restauracji, było naprawdę miło. Na koniec mnie przytulił, ale nic więcej. Myślałam, że po tym dniu coś się zmieni, nawet tak mi się wydawało, że jest inaczej, więcej się odzywał, ale...dzisiaj poszedł na wesele z koleżanką. Napisał mi to wczoraj, zaprosila go miesiąc temu. Teraz dotarło do mnie, że nasza relacja nie ma sensu, że rzeczywiście gdyby traktował mnie poważnie to by nie zgodził się iść na to wesele. Dodał jeszcze, że nie ma ochoty na nie iść. Chyba powinnam zakończyć ta znajomość ale najpierw powiem jak się z tym czuję. Jak uważacie? Czy jego pójście na wesele jest w porządku? Mimo wszystko spotkaliśmy się 6 razy, a spotykamy się od grudnia. Myślałam, że ta znajomość coś dla niego znaczy.

29

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Chciałabym napisać Wam jak dalej potoczyła się moja znajomość..spotkaliśmy się w Walentynki. On zaproponowal kolacje. Byliśmy w restauracji, było naprawdę miło. Na koniec mnie przytulił, ale nic więcej. Myślałam, że po tym dniu coś się zmieni, nawet tak mi się wydawało, że jest inaczej, więcej się odzywał, ale...dzisiaj poszedł na wesele z koleżanką. Napisał mi to wczoraj, zaprosila go miesiąc temu. Teraz dotarło do mnie, że nasza relacja nie ma sensu, że rzeczywiście gdyby traktował mnie poważnie to by nie zgodził się iść na to wesele. Dodał jeszcze, że nie ma ochoty na nie iść. Chyba powinnam zakończyć ta znajomość ale najpierw powiem jak się z tym czuję. Jak uważacie? Czy jego pójście na wesele jest w porządku? Mimo wszystko spotkaliśmy się 6 razy, a spotykamy się od grudnia. Myślałam, że ta znajomość coś dla niego znaczy.

Trzy miesiące temu zmieniłem pracę. Tu gdzie jestem była dziewczyna. Kompletnie nie w moim typie, nigdy nie bralbym jej pod uwagę jako kochanki, ale podziwiałem jej pracę i otwartość, co jej kilka razy powiedziałem. Pomogła mi wdrożyć się w obowiązki, zawsze miła i pomocna. Po miesiącu zaczęła robić do mnie, jak to się kiedyś mawiało, "maślane oczy". Widziałem to i było mi z tym trochę źle, ale lubiłem ja, więc nadal byłem dla niej miły i trochę z nią rozmawiałem. Wprawdzie na piwo bym z nią nie poszedł, żeby nie rozbudzać nadmiernych nadziei, ale lubiłem z nią gadać.
Na szczęście nie musiałem się zastanawiać jak jej dać do zrozumienia że nic z tego nie będzie, bo odeszła z pracy, ale na pożegnanie rzuciła się do przytulanek.
Czasem jest tak że jedno chce romansu, drugie po prostu lubi i nic na to nie poradzisz. Nie ma w tym też niczyjej winy. Po prostu chemia nie teges. Zerwij znajomość nie rozwijając tematu. Jak zapyta, to po prostu powiedz że macie różne oczekiwania, bez rozwijania tematu. Ty chciałaś czegoś czego on nie mógł ci zaoferować. Po co mieć o to pretensje?

30

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Ale problem jest jeszcze taki, że on się rzadko odzywa. A raczej jeśli się o kimś myśli, to chce się utrzymywać kontakt z tą drugą osobą hmm

więc utrzymuj?:) masz mniej więcej 50% wpływu na to, czy kontakt nastąpi:)

AniaMiii napisał/a:

chociaż rzeczywistoście ja nie zrobiłam żadnego gestu ale w mojej głowie było tyle myśli, żeby to zrobić ale obawiałam się jego reakcji.

może on też obawiał się reakcji:)

AniaMiii napisał/a:

O ile będzie następne spotkanie tongue

zaproś go?:)

AniaMiii napisał/a:

Do tego mało się odzywa, np. nie pisze 2 dni a potem nagle wiadomość z pytaniem co słychać albo proponuje spotkanie, ale nie widujemy się zbyt często. Nie wiem co o tym myśleć..on mi się bardzo podoba, ciągle mam jakąś nadzieję

AniaMiii napisał/a:

spotkaliśmy się w Walentynki. On zaproponowal kolacje. Byliśmy w restauracji, było naprawdę miło. Na koniec mnie przytulił, ale nic więcej. Myślałam, że po tym dniu coś się zmieni, nawet tak mi się wydawało, że jest inaczej, więcej się odzywał, ale...dzisiaj poszedł na wesele z koleżanką. Napisał mi to wczoraj, zaprosila go miesiąc temu. Teraz dotarło do mnie, że nasza relacja nie ma sensu, że rzeczywiście gdyby traktował mnie poważnie to by nie zgodził się iść na to wesele. Dodał jeszcze, że nie ma ochoty na nie iść

spotkaliście się 5 razy, za każdym razem on zaczyna rozmowy i wychodzi z propozycjami, szósty raz na walentynki, w tej sytuacji ja dawno odpuściłbym myśląc że nie mam szans, podziwiam jego wytrwałość. Może on też czeka aż napiszesz, zainteresujesz się, wpadniesz na pomysł spotkania się, może myśli o Tobie ale nie chce rezygnować ze spotkania z koleżanką, bo np. chce pobawić się na weselu i zjeść coś dobrego (lubiłem wesela pod tym względem) a do tamtej dziewczyny nic nie czuje. Piszę jak to wygląda, albo wyglądałoby z mojego punktu widzenia, ale całkiem możliwe że ten chłopak jest inny i rację mają ci, którzy myślą, że nie jest zainteresowany. Znajdź sobie jakiś środek w naszych wypowiedziach i zrób tak żeby być w zgodzie ze sobą, powodzenia.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

31

Odp: Spotkania...i co dalej...
nudny.trudny napisał/a:

spotkaliście się 5 razy, za każdym razem on zaczyna rozmowy i wychodzi z propozycjami, szósty raz na walentynki, w tej sytuacji ja dawno odpuściłbym myśląc że nie mam szans, podziwiam jego wytrwałość. Może on też czeka aż napiszesz, zainteresujesz się, wpadniesz na pomysł spotkania się, może myśli o Tobie ale nie chce rezygnować ze spotkania z koleżanką, bo np. chce pobawić się na weselu i zjeść coś dobrego (lubiłem wesela pod tym względem) a do tamtej dziewczyny nic nie czuje. Piszę jak to wygląda, albo wyglądałoby z mojego punktu widzenia, ale całkiem możliwe że ten chłopak jest inny i rację mają ci, którzy myślą, że nie jest zainteresowany. Znajdź sobie jakiś środek w naszych wypowiedziach i zrób tak żeby być w zgodzie ze sobą, powodzenia.

Ja też proponowałam spotkanie, nawet ostatnio zapytałam kiedy się spotkamy, pytałam w tym tygodniu. Powiedział, że w tym nie da rady ale w przyszłym ale jeszcze da znać dokładnie...moze jednak dobrze by było się spotkać i wszystko wyjaśnić. I ja też się do niego odzywalam..

32

Odp: Spotkania...i co dalej...

to jednak trochę zmienia, ja czasem zamiast "kiedy się spotkamy" pytałem czy dana data/miejsce odpowiadałaby komuś, wtedy ktoś może powiedzieć tak/nie

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

33

Odp: Spotkania...i co dalej...
nudny.trudny napisał/a:

to jednak trochę zmienia, ja czasem zamiast "kiedy się spotkamy" pytałem czy dana data/miejsce odpowiadałaby komuś, wtedy ktoś może powiedzieć tak/nie

Ale prawda jest taka, że jeśli ktoś nie będzie chciał się spotkać to i tak odmówi. Nic na siłę. Wczoraj pisał, że wyswiadcza przysługę koleżance i idzie z nią na wesele, ale że nie ma ochoty iść. Być może miesiąc temu jak się zgodził, to nie miał poważniejszych zamiarów wobec mnie, może teraz żałuje że jednak idzie. W sumie mógłby mi nawet nic o tym nie mówić i nawet bym nie wiedziała, że był z kimś na weselu. Mam mętlik w głowie hmm W każdym razie czuję, że jeśli on się odezwie, zobaczę że jednak chce utrzymywać kontakt, to powinnam z nim porozmawiać i wyjaśnić. Nie mam kilkunastu lat, żeby zastanawiać się co on ma na myśli.

34

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Wczoraj pisał, że wyswiadcza przysługę koleżance i idzie z nią na wesele, ale że nie ma ochoty iść. Być może miesiąc temu jak się zgodził, to nie miał poważniejszych zamiarów wobec mnie, może teraz żałuje że jednak idzie. W sumie mógłby mi nawet nic o tym nie mówić i nawet bym nie wiedziała, że był z kimś na weselu. Mam mętlik w głowie hmm W każdym razie czuję, że jeśli on się odezwie, zobaczę że jednak chce utrzymywać kontakt, to powinnam z nim porozmawiać i wyjaśnić. Nie mam kilkunastu lat, żeby zastanawiać się co on ma na myśli.

Pewnie to prawda ,że wyświadcza koleżance przysługę. A prawda jest zapewnie taka, że raczej dużej chemii między Wami nie ma. Bo gdyby była znalazłby sposób by się "wymiksować z wesela". On wg mnie jest na etapie: zobaczymy co życie przyniesie ..i to zarówno w stosunku co do Ciebie jak i jego koleżanki. Jeśli Ci na Nim zależy "działaj" a nie czekaj na rozwój wydarzeń.  Po krótkim czasie będziesz czuła lub nie czy jest szansa na związek smile

35

Odp: Spotkania...i co dalej...

Gdyby był bardzo nieśmiały, mógłby napisać że mu się podobasz czy coś w ten deseń. Na dobrą sprawę w tym czasie mogłabyś kręcić z innym facetem a on niespecjalnie "walczy" o Twoje zainteresowanie. Może mu się podobasz, ale nie ma chemii. Tzn.chemii to na pewno nie ma, bo inaczej by wasze spotkania wyglądały. A może sam nie wie czego chce. Nie marnuj sobie czasu na nieperspektywiczne znajomości.

36

Odp: Spotkania...i co dalej...
Amonimia napisał/a:

Gdyby był bardzo nieśmiały, mógłby napisać że mu się podobasz czy coś w ten deseń. Na dobrą sprawę w tym czasie mogłabyś kręcić z innym facetem a on niespecjalnie "walczy" o Twoje zainteresowanie. Może mu się podobasz, ale nie ma chemii. Tzn.chemii to na pewno nie ma, bo inaczej by wasze spotkania wyglądały. A może sam nie wie czego chce. Nie marnuj sobie czasu na nieperspektywiczne znajomości.

A może po prostu nie oczekuj romansu tam gdzie go nie znajdziesz. Przecież można się z facetem po prostu kumplować..

37

Odp: Spotkania...i co dalej...

Dla mnie też ta sytuacja nie wyglada zachęcająco ale nie ma co zakładać z góry. Można ewentualnie drugim pasem dać tej relacji czas na rozwój nie zamykając się tylko na nią. Można zaryzykować pierwszy krok, czemu nie, szybki, jak to się mówi -szpil.

No ale znam takie zachowania od bliskiej osoby i ciągnie takie koleżanki za noski zazwyczaj 2 lata aż się któraś podda, jest następna z maślanymi oczkami, dwie, trzy, cztery, pięć... W sobotę rano spotkanie z jedną, wieczorem przychodziła druga... w międzyczasie ustawiał się z trzecią a czwartej pisał „że może następnym razem”. Piątą wystawił do wiatru, jeden raz, drugi raz, trzeci i czwarty, i piąty ale w międzyczasie sam ustawiał spotkania... może jedno na miesiąc a w międzyczasie pojechał na drugi koniec Polski do kolejnej i pisał komplementy jeszcze innej. To już siedem będzie? To nie koniec. Następna (8?) dostaje od niego mejla raz na 3 miesiące. Dziewiąta zrywa z chłopakiem dla niego, dziesiąta też ale po dłuższym bajerowaniu. Jedenasta z nim się droczy, on się obraża, ta po czasie przeprasza i przypomina o sobie. Dwunasta już się tym znudziła i zrywa kontakt. Trzynasta zrywa kontakt. Czternasta odpisuje lakonicznie. Piętnasta już sobie z niego kpi. Szesnasta nieśmiało zagaduje. Siedemnasta, osiemnasta... już nie odpisują. Dziewiętnasta sama od czasu do czasu o sobie przypomina. To wszystko w przeciągu dwóch lat. I one się tak przeplatają w tym czasie. Tak. Nieśmiały i taki jakby wycofany facet. Może spać obok i nie chcieć seksu od... od części tych dziewczyn. Od niektórych chce. Czasami tylko o tym nawija. A czasami wręcz się wzbrania. To zależy. Taki spokojny o jak to się mówi, dobrym sercu. We współczesnym języku określiło by się go mianem „gracza”. A! Zapomniałam o jednej. Ale ta go dość szybko pogoniła wink O ilu nie wiem? A były tam nawet jakieś mężatki. No cóż. To taki typek. Od razu mi się z nim skojarzyło. A!!!! Tam było jeszcze, kurczę... z 5 kolejnych? Sobie przypomniałam. Te o których wiem. Obłęd. Ale z takim oto typkiem kojarzą mi się takie tematy. Nie ma co zakładać z góry, że kolega autorki to taki sam typ ALE strasznie łatwo znaleźć się na liście takich koleżanek o które kolega dba od czasu do czasu. A, jeszcze były „przyjaciółki”, sztuk 4. I w pracy, tzw rywalki... jedna poczuła się zwycięsko a on o niej tak brzydko mówi za jej plecami... w sumie do niej też mówi, jak to się mówi „zaczepnie”. Ale co tam. On, jak to mówi ma pecha i nikt go nie kocha, będzie całe życie sam. Taki typ. Koledzy niewiele gorsi, tylko mniej sztuk naraz ogarniają. Ha! Albo lepiej. Niektórzy jego koledzy nic nie ogarniają. To dopiero sprawiedliwość wink Jeden ma 30, drugi 10, trzeci 5, czwarty 2 a piąty nic...

Także nie zakładajmy nic z góry i jedyne wyjście to chyba nieco na własną rękę faceta docisnąć, ośmielić go itd. Bo to wszystko zależy na kogo się trafi. A tu niewiadomo. Gracz czy taka ciamajda? Jesteś jedną z wielu czy jedyną zainteresowaną. Kto wie...

Obstawiam tak: spróbować go ośmielić a jak nic to nie da to zfriendzonować, a jak się nie da to dać sobie siana.

38

Odp: Spotkania...i co dalej...

Cześć Wszystkim. W marcu zmieniły się nasze relacje, to znaczy coś zaiskrzylo. Doszło do pierwszego pocałunku. Spotykamy się, przytulamy, całujemy...poszlismy raz do łóżka..ale nie jesteśmy parą. On chce się ze mną spotykać, ale męczy mnie to że nie jestem jego dziewczyną. Ostatnio coraz bardziej, zaczynam się bać że nic więcej z tego nie będzie. Nie wiem co robić...czy porozmawiać z nim o tym czy dalej czekać. Proszę o rady.

39

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Cześć Wszystkim. W marcu zmieniły się nasze relacje, to znaczy coś zaiskrzylo. Doszło do pierwszego pocałunku. Spotykamy się, przytulamy, całujemy...poszlismy raz do łóżka..ale nie jesteśmy parą. On chce się ze mną spotykać, ale męczy mnie to że nie jestem jego dziewczyną. Ostatnio coraz bardziej, zaczynam się bać że nic więcej z tego nie będzie. Nie wiem co robić...czy porozmawiać z nim o tym czy dalej czekać. Proszę o rady.

Nie jesteście parą, bo oznajmił Ci że nie jesteście czy po czym to wnioskujesz?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

40

Odp: Spotkania...i co dalej...

Wnioskuję z tego co mówił, to znaczy dwa razy miałam sytuację że powiedział "koleżanka" o mnie do kogoś ale nigdy nie spytałam sama o naszą relacje. Chcialabym mieć pewność, że jest moim chłopakiem. I jeszcze jedno..nie mamy siebie na portalu społecznościowym. Ja wiem, że to nie jest wyznacznik niczego ale trochę czuję się tak jakby nie chciał, żebym miała wgląd do jego życia.

41

Odp: Spotkania...i co dalej...

Chyba nigdzie nie udało mi się doczytać ile macie lat? To co piszesz przypomina mi zabawę 16 latków...

Nie zawsze ktoś musi drugiej stronie powiedzieć „jesteśmy parą”, to wychodzi samo, to się czuje. Z drugiej strony ta „koleżanka” by mnie zaczęła niepokoić.

Facet robi wszystko kiedy jemu pasuje, nazywa Cię koleżanką, Ty musisz na niego czekać, to wszystko idzie w bardzo wolnym tempie.
Ja bym dała sobie spokój z tym facetem. Uważam ze szuka kobiety, a ze nie ma nic „ciekawszego” pod ręka to postanowił spotykać się z Tobą. Naprawdę wg mnie na dłuższa metę to nie będzie udany związek. Odnoszę wrażenie ze z jego strony jest to takie wymuszone.

42

Odp: Spotkania...i co dalej...

Ja mam 28 a on 31...juz zaczęłam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak..:/ męczy mnie to bardzo. Pomimo tego, że jestem cierpliwa. Bardzo mi na nim zależy.

43

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Wnioskuję z tego co mówił, to znaczy dwa razy miałam sytuację że powiedział "koleżanka" o mnie do kogoś ale nigdy nie spytałam sama o naszą relacje. Chcialabym mieć pewność, że jest moim chłopakiem. I jeszcze jedno..nie mamy siebie na portalu społecznościowym. Ja wiem, że to nie jest wyznacznik niczego ale trochę czuję się tak jakby nie chciał, żebym miała wgląd do jego życia.

Czyli jestes koleżanką,  z którą sypia. A mówiłam w lutym, że mu nie zależy. sad
Może on Cię nawet lubi, ale partnerki na życie w Tobie nie widzi.
Sorry, że tak obcesowo,  ale też to przechodziłam. Dzkoda Twoich nerwow i czasu. Nie tłumacz niczego jego nieśmialościa i niezdecydowaniem.
Jak by mu zależało, to byś się nie mogła od niego odpędzic. I nie zastanawiala byś się nad tym, co on czuję.
Jesteś dobrą kolezanką  i tyle.

44 Ostatnio edytowany przez Ewelina.es (2019-04-30 10:41:34)

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Ja mam 28 a on 31...juz zaczęłam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak..:/ męczy mnie to bardzo. Pomimo tego, że jestem cierpliwa. Bardzo mi na nim zależy.

Dziewczyno masz szanse spotkać kogoś normalnego. Ja bylam tez chwile w pewnym związku gdzie facet nie bardzo ogarniał czy jestem dziewczyną czy znajomą. Aż w końcu stworzyliśmy związek z którego nic nie wyszło. Widać ze Ci zależy i facet to wykorzystuje. Postaraj się ochłodzić relacje, zrób mały krok w tył, zobacz co on będzie robił.
Dokładnie zgadzam się z przedmówczynią- facetowi nie zależy aż tak bardzo.

45

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Wnioskuję z tego co mówił, to znaczy dwa razy miałam sytuację że powiedział "koleżanka" o mnie do kogoś ale nigdy nie spytałam sama o naszą relacje. Chcialabym mieć pewność, że jest moim chłopakiem. I jeszcze jedno..nie mamy siebie na portalu społecznościowym. Ja wiem, że to nie jest wyznacznik niczego ale trochę czuję się tak jakby nie chciał, żebym miała wgląd do jego życia.

Jeśli przedstawił Cię jako "koleżankę", a wcześniej mieliście już seks, to był ten moment, żeby sprawę wyjaśnić i jasno się określić, że np nie odpowiada Ci rola tylko koleżanki z bonusem. Nie musiałabyś rozpoczynać krępującej rozmowy pt "kim dla ciebie jestem?"
Wasza znajomość trwa już chyba 4 m-ce, więc jest to wystarczający czas, żeby coś się zadziało, pojawiła się chemia, tymczasem wygląda na to, że faktycznie jesteś tylko czasoumilaczem, bez większych porywów z jego strony.

46

Odp: Spotkania...i co dalej...

A moim zdaniem właśnie dojrzali ludzie potrafią rozmawiać o tym, jaka relacja ich łączy. Nie w stylu to jesteśmy razsm czy nie, ale tak spokojnie porozmawiać choćby o wyłączności wzgledem siebie.

Autorko, mogłaś odpuścić już 2 miesiące temu, kiedy nie chciał się z Tobą spotykać. Teraz dalej nie chce. Co jeszcze trzeba Ci tłumaczyć?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

47

Odp: Spotkania...i co dalej...
JadziaNieMadzia napisał/a:

Dla mnie też ta sytuacja nie wyglada zachęcająco ale nie ma co zakładać z góry. Można ewentualnie drugim pasem dać tej relacji czas na rozwój nie zamykając się tylko na nią. Można zaryzykować pierwszy krok, czemu nie, szybki, jak to się mówi -szpil.

No ale znam takie zachowania od bliskiej osoby i ciągnie takie koleżanki za noski zazwyczaj 2 lata aż się któraś podda, jest następna z maślanymi oczkami, dwie, trzy, cztery, pięć... W sobotę rano spotkanie z jedną, wieczorem przychodziła druga... w międzyczasie ustawiał się z trzecią a czwartej pisał „że może następnym razem”. Piątą wystawił do wiatru, jeden raz, drugi raz, trzeci i czwarty, i piąty ale w międzyczasie sam ustawiał spotkania... może jedno na miesiąc a w międzyczasie pojechał na drugi koniec Polski do kolejnej i pisał komplementy jeszcze innej. To już siedem będzie? To nie koniec. Następna (8?) dostaje od niego mejla raz na 3 miesiące. Dziewiąta zrywa z chłopakiem dla niego, dziesiąta też ale po dłuższym bajerowaniu. Jedenasta z nim się droczy, on się obraża, ta po czasie przeprasza i przypomina o sobie. Dwunasta już się tym znudziła i zrywa kontakt. Trzynasta zrywa kontakt. Czternasta odpisuje lakonicznie. Piętnasta już sobie z niego kpi. Szesnasta nieśmiało zagaduje. Siedemnasta, osiemnasta... już nie odpisują. Dziewiętnasta sama od czasu do czasu o sobie przypomina. To wszystko w przeciągu dwóch lat. I one się tak przeplatają w tym czasie. Tak. Nieśmiały i taki jakby wycofany facet. Może spać obok i nie chcieć seksu od... od części tych dziewczyn. Od niektórych chce. Czasami tylko o tym nawija. A czasami wręcz się wzbrania. To zależy. Taki spokojny o jak to się mówi, dobrym sercu. We współczesnym języku określiło by się go mianem „gracza”. A! Zapomniałam o jednej. Ale ta go dość szybko pogoniła wink O ilu nie wiem? A były tam nawet jakieś mężatki. No cóż. To taki typek. Od razu mi się z nim skojarzyło. A!!!! Tam było jeszcze, kurczę... z 5 kolejnych? Sobie przypomniałam. Te o których wiem. Obłęd. Ale z takim oto typkiem kojarzą mi się takie tematy. Nie ma co zakładać z góry, że kolega autorki to taki sam typ ALE strasznie łatwo znaleźć się na liście takich koleżanek o które kolega dba od czasu do czasu. A, jeszcze były „przyjaciółki”, sztuk 4. I w pracy, tzw rywalki... jedna poczuła się zwycięsko a on o niej tak brzydko mówi za jej plecami... w sumie do niej też mówi, jak to się mówi „zaczepnie”. Ale co tam. On, jak to mówi ma pecha i nikt go nie kocha, będzie całe życie sam. Taki typ. Koledzy niewiele gorsi, tylko mniej sztuk naraz ogarniają. Ha! Albo lepiej. Niektórzy jego koledzy nic nie ogarniają. To dopiero sprawiedliwość wink Jeden ma 30, drugi 10, trzeci 5, czwarty 2 a piąty nic...

Także nie zakładajmy nic z góry i jedyne wyjście to chyba nieco na własną rękę faceta docisnąć, ośmielić go itd. Bo to wszystko zależy na kogo się trafi. A tu niewiadomo. Gracz czy taka ciamajda? Jesteś jedną z wielu czy jedyną zainteresowaną. Kto wie...

Obstawiam tak: spróbować go ośmielić a jak nic to nie da to zfriendzonować, a jak się nie da to dać sobie siana.

Piszesz Jadzia książki? Jeśli tak, to pierwsza kupię big_smile


Autorko - rozmawiaj, pytaj wprost, bo ciągnie się to jak flaki w oleju i prawdopodobnie tylko tracisz czas sad
Niestety to wygląda na klasyczny przypadek " z braku laku".

48

Odp: Spotkania...i co dalej...

Rozmawiałam. Przed chwila. Powiedział, ze on mnie traktuje jak dziewczyne i dla niego to było oczywiste i jest zaskoczony skąd takie moje wątpliwości i czego oczekuje...ze na poważne deklaracje typu narzeczenstwo nie jest jeszcze gotowy. Ale ja mu nie mówiłam o narzeczenstwie...:/ przecież to nie o to chodzi. W takim razie zobaczymy jak będzie dalej...

49 Ostatnio edytowany przez Ja25 (2019-04-30 16:53:16)

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Rozmawiałam. Przed chwila. Powiedział, ze on mnie traktuje jak dziewczyne i dla niego to było oczywiste i jest zaskoczony skąd takie moje wątpliwości i czego oczekuje...ze na poważne deklaracje typu narzeczenstwo nie jest jeszcze gotowy. Ale ja mu nie mówiłam o narzeczenstwie...:/ przecież to nie o to chodzi. W takim razie zobaczymy jak będzie dalej...

Kobieto on w tym momencie dał sygnał aby wyciszyć na jakiś czas ten temat, nadal będziesz partnerką od spędzania czasu przytulania i seksu, z którą nie wiąże przyszłości, elementu kobiecej przebiegłości nie masz za grosz, przy znajomych powie że jesteś koleżanką a tobie sam na sam, no jak kim moją dziewczyną, i będzie udawał wielkiego zaskoczonego, skoro dla niego to było oczywiste to dlaczego ty tego nigdy nie odczułaś i nie widziałaś kim dla niego tak naprawdę jesteś. Ludzie są tal naiwni a potem wylewają swoje żale na forum, na złych mężczyzn on gra w swoją grę, za mąż za niego nie wyjdziesz zmarnujesz najlepsze lata życia. A potem zostaną ci sami rozwodnicy albo nieudacznicy do wyboru

50

Odp: Spotkania...i co dalej...
AniaMiii napisał/a:

Rozmawiałam. Przed chwila. Powiedział, ze on mnie traktuje jak dziewczyne i dla niego to było oczywiste i jest zaskoczony skąd takie moje wątpliwości i czego oczekuje...ze na poważne deklaracje typu narzeczenstwo nie jest jeszcze gotowy. Ale ja mu nie mówiłam o narzeczenstwie...:/ przecież to nie o to chodzi. W takim razie zobaczymy jak będzie dalej...

Hmm, powodzenia, moze się mylę.
Tylko nie mówi się o swojej dziewczynie/partnerce/kobiecie per "koleżanka". Dziwne. Ty o nim teraz będziesz mówiła "kolega" czy mój "facet", czy to wszystko jedno? Ale jak mówię, mogę się mylić, daj znać za jakiś czas co i jak.
ps A z tymi zareczynami też wyskoczył, znaczy poczuł się "naciśnięty".

51

Odp: Spotkania...i co dalej...

Już trochę to trwa, a pytałaś się go wprost jak on widzi tę relację? Bo może mu odpowiada właśnie takie spotykanie się i jest mu na rękę to że Ty się nie dopominasz o związek.

52

Odp: Spotkania...i co dalej...

Owszem, nie są konieczne żadne werbalne deklaracje, ale to się czuje, kiedy ktoś traktuje Cię jak kogoś ważnego, wyjątkowego, z kim właśnie zaczął budować poważną relację. Wielu mężczyzn lubi też "pochwalić się" swoją partnerką, zwłaszcza kiedy są na etapie zakochania, czego określenie "koleżanka" zupełnie nie oddaje. Uwierz, że gdyby widział w Tobie taką kobietę, to nie miałabyś żadnych wątpliwości. Ponadto zadbałby, żeby żadne niedopowiedzenia nie spowodowały, że się z tego wycofasz.

Moim zdaniem on doskonale zdaje sobie sprawę kto tutaj rozdaje karty i niestety nie jesteś to Ty, dlatego korzysta z tej przewagi w odpowiednim momencie karmiąc Cię tym, co prawdopodobnie chciałabyś usłyszeć, a co jemu z kolei pozwala czerpać z relacji tyle, ile jest mu na daną chwilę potrzebne.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

53

Odp: Spotkania...i co dalej...
Olinka napisał/a:

Moim zdaniem on doskonale zdaje sobie sprawę kto tutaj rozdaje karty i niestety nie jesteś to Ty, dlatego korzysta z tej przewagi w odpowiednim momencie karmiąc Cię tym, co prawdopodobnie chciałabyś usłyszeć, a co jemu z kolei pozwala czerpać z relacji tyle, ile jest mu na daną chwilę potrzebne.

Jako przedstawiciel gorszej płci, niestety mogę tylko to wszystko potwierdzić.
Czy jesteś jedną z wielu czy jedyną, jest już kwestią wtórną, tak czy inaczej on to będzie ciągnął w nieskończoność,
pytanie do Ciebie czy jesteś żółwiem, który żyje 150 lat i możesz tyle czekać aż coś między wami się zmieni?

Podpowiedź: Nic się nie zmieni, bo gdyby miało, to już dawno by się zmieniło.   

P.S.
Sam niedawno zakończyłem relację opartą na identycznym schemacie, gdzie każdy najdrobniejszy gest czy ruch z jej strony,
musiałem niemal siłą wymuszać lub stosować wymyślne techniki manipulacji, żeby obejść zabezpieczenia przed zbytnim zaangażowaniem,
którego nigdy tak naprawdę nie było (u mnie to trwało 2,5 roku) z wyjątkiem sytuacji, kiedy mogłem zostać do czegoś wykorzystany,
no to wtedy w zależności od kalibru sprawy, nawet do tygodnia czasu wydłużał się okres, kiedy jej się chciało cokolwiek,
po czym nagle zapał mijał i wszystko wracało do normy, a więc wymęczone spotkania raz w tygodniu na kolację i seks czasem jakiś film,
bo na jedną noc z piątku na sobotę zostawała zawsze w domu sama bez dzieci czego strasznie nie lubi, no to wtedy był czas dla mnie,
a rano już od godziny 8-9 zaczynało się grzebanie w telefonie, na fejsbukach i szukanie pretekstu, żeby zaraz po śniadaniu się zmyć,
gdy akurat nie byłem potrzebny do przewiezienia jej mamie ziemi na działkę lub na przykład rozkręcenia szafy i wyniesienia do piwnicy itp. 

Oczywiście człowiek zaślepiony uczuciem do samego końca nie zdaje sobie sprawy (a przynajmniej usiłuje to sobie wmawiać) w czym tkwi,
licząc po cichu na to, że jak będzie dalej przymykał oko na to i owo, to z czasem sobie wychodzi miłość albo chociaż jakąś wdzięczność,
a druga strona tylko na tym korzysta, od czasu do czasu poświęcając absolutne minimum w podtrzymanie takiego wygodnego układu.
Tak, układu, bo niczym innym nazwać tego nie można. Dlatego im szybciej znajdziesz w sobie siłę, żeby się z tego wymiksować, tym lepiej,
a kiedy poznasz kogoś nowego, komu będzie naprawdę na Tobie zależeć i doznasz szoku, że tak można, to w mig zapomnisz o tym pajacu.
Posłuchaj dobrej rady starszego kolei i nie marnuj swojego życia na kogoś, kto ma je w dupie.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

54

Odp: Spotkania...i co dalej...
Olinka napisał/a:

Owszem, nie są konieczne żadne werbalne deklaracje, ale to się czuje, kiedy ktoś traktuje Cię jak kogoś ważnego, wyjątkowego, z kim właśnie zaczął budować poważną relację. Wielu mężczyzn lubi też "pochwalić się" swoją partnerką, zwłaszcza kiedy są na etapie zakochania, czego określenie "koleżanka" zupełnie nie oddaje. Uwierz, że gdyby widział w Tobie taką kobietę, to nie miałabyś żadnych wątpliwości. Ponadto zadbałby, żeby żadne niedopowiedzenia nie spowodowały, że się z tego wycofasz.
.

Mądre podsumowanie tematu.

55

Odp: Spotkania...i co dalej...
rossanka napisał/a:
Olinka napisał/a:

Owszem, nie są konieczne żadne werbalne deklaracje, ale to się czuje, kiedy ktoś traktuje Cię jak kogoś ważnego, wyjątkowego, z kim właśnie zaczął budować poważną relację. Wielu mężczyzn lubi też "pochwalić się" swoją partnerką, zwłaszcza kiedy są na etapie zakochania, czego określenie "koleżanka" zupełnie nie oddaje. Uwierz, że gdyby widział w Tobie taką kobietę, to nie miałabyś żadnych wątpliwości. Ponadto zadbałby, żeby żadne niedopowiedzenia nie spowodowały, że się z tego wycofasz.
.

Mądre podsumowanie tematu.

Mogę się tylko pod tym podpisać.
Jesteś autorko taką opcją zastępczą, kimś, kto jest z braku laku. Jeśli tylko trafi na swej drodze na właściwą osobę, to szybko jej pokaże, że mu zależy, by nie odfrunęła. Ty nią niestety nie jesteś.

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spotkania...i co dalej...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018