Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez djskru (2018-12-07 17:12:39)

Temat: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Witam, rozstałem się z moją ex 2,5 tygodnia temu. Byliśmy razem prawie dwa lata(za miesiąc była rocznica). Byliśmy bardzo zgraną parą, każdy uważał nas za coś innego niż zwyczajny związek. Było nam naprawdę dobrze, mało kłótni natomiast dużo czułości i przywiązania(byłem jej pierwszym chłopakiem i osobą z którą kiedykolwiek nawet się całowała). Wszystko się dobrze układało, byliśmy nawet na wakacjach w Azji. Zawsze była strasznie we mnie zapatrzona i zakochana.
Mieliśmy dużo wspólnych znajomych i trzymaliśmy się zawsze wszyscy razem. Niestety przez sporą kłótnie na wspólnych wakacjach cała ekipa się rozpadła i wszyscy urwaliśmy kontakt. I tutaj zaczęły się nasze problemy, ona przez brak znajomych zbliżyła się z pewną koleżanką ze szkoły(zawsze miały dobry kontakt, ale tamtą ją dosyć mocno zawsze olewała, tym razem stały się najlepszymi przyjaciółkami). Tamta przyjaciółka miała już od jakiegoś czasu kryzys w związku i zaczęła wyciągać moją ex na imprezy do jej znajomych(jej chłopak się na wszystko zgadzał a ona zawsze go dosyć mocno gnoiła np zostawiła go do innego, ale jak jej się nie udało to wróciła na stare śmieci). Imprezy zaczynały być coraz częstsze, ale też wyjścia sam na sam z tą przyjaciółką były praktycznie co weekend, moja ex przestała mieć na mnie czas co strasznie mnie denerwowało, robiłem jej o to spore wyrzuty, złościłem się i awanturowałem. Po około 3 tygodniach kłótni, ona stwierdziła, że nie do końca co do mnie czuje i potrzebuje kilku dni przerwy, stwierdziłem, że nie mogę się na to zgodzić i zerwałem. Było mi okropnie ciężko, po 3 dniach napisałem do niej spotkanie. Ona się zgodziła i po milionie przelanych łez i wielu przeprosinach z jej strony wróciliśmy do siebie, ona stwierdziła, że powiedziała to specjalnie żeby mnie przestraszyć. Później dwa tygodnie były bardzo miłe, niestety kolejny tydzień był bardzo oschły z jej strony z racji na moją ogromną zazdrość do kolegów którzy do niej piszą(kolesie są zupełnie aseksualni dla niej i ona sama mówiła, że do pięt mi nie dorastają) Mimo wszystko zazdrość zwiększała się, doszedłem do wniosku, że muszę to jak najszybciej zmienić. Przestałem być zazdrosny, ale z kolei zacząłem wchodzić pod jej pantofel, w kolejnym tygodniu, po dniach jej oschłości i złości na mnie przez moje pretensje i zazdrość, napisała do mnie czy chce do niej wpaść. Spotkaliśmy się, było bardzo miło, ale ona stwierdziła, żę musimy przełożyć nasze środowe spotkanie ponieważ ona idzie na imprezę halloweenową z tą swoją przyjaciółką, zgodziłem się, ale później na spotkaniu się popłakałem i stwierdziłem, że nie chce być znowu olewanym. potem przyszedł czwartek, przez dwa pozostałe dni nie pisała do mnie i ja do niej też. Napisałem czy chce się spotkać, odpisała, że ma kaca i dostała okresu, ale możemy spotkać się w sobotę(stwierdziłem, że mam plany i nie mogę). Potem napisałem kolejnego dnia o spotkanie, ale ona powiedziała, że musi wspierać tą swoją przyjaciółkę, ponieważ zerwała ze swoim chłopakiem i jest jej ciężko(nie było jej ciężko kompletnie olała tego typa jak zawsze)
Potem napisałem oczywiście kolejnego dnia o spotkanie, ona zaczęła się wykręcać, że nie wie czy będzie miała czas, ale zobaczymy, nie odzywała się do wieczora, sam się odezwałem i powiedziała, że woli zostać sama w domu. W tym momencie coś we mnie pękło i napisałem jej że mam dosyć takiego traktowania i olewania mnie, ona stwierdziła, że możemy się spotkać kolejnego dnia i o tym pogadac bo wie, że jest mi źle i nie chce żeby tak się czuł. Kolejnego dnia nie napisała. Stwierdziłem, że mam tego dosyć i się nie odezwę. W poniedziałek napisała mi długą wiadomość z przeprosinami. Stwierdziłem, że nic się nie stało i dosyć szybko urwałem rozmowę. Nie odzywaliśmy się kolejne dwa dni i  coś we mnie pękło, napisałem do niej. Zaproponowała żebyśmy pogadali o nas(byłem pewny, że zerwie)
Pojechałem do niej i nagadałem jej co czuje, że mam dosyć takiego traktowania itd. Ona stwierdziła, że nie wie co z nami zrobić bla, bla, bla. Później stwierdziła, że nie ma ochoty na zbliżenia i namiętne pocałunki. Chwile później poprosiła żebym ją przytulił. Powiedziałem, że tego nie zrobię bo nie chce sobie robić nadziei i boli mnie to, że moja kobieta nie ma ochoty na nic poza buziakami i przytulaniem się(akurat na to miała zawsze ogromną ochote niezależnie od stanu naszego związku).
Widziałem, że szukała kontaktu i próbowała mnie zmusić do tego przytulenia, ale ja się nie zgodziłem. Wyszedłem od niej bo powiedziałem, że idę się spotkać z przyjaciółmi. Później nie odzywaliśmy się aż do soboty. Był to dzień jej imprezy 18 na sali. Impreza była bardzo fajna, całowaliśmy się, przytulaliśmy, ona często powtarzała, że mnie kocha, ogólnie było bardzo, bardzo fajnie(jej rodzina mnie pokochała tam jeszcze bardziej). Kolejnego dnia gdy się obudziliśmy poprosiłem o tydzień przerwy, aby dał nam do myślenia. Zgodziła się i powiedziała, że może to pomoże. Później poprosiła żebym ją jeszcze ostatni raz przytulił, zgodziłem się i poczułem się tak jak dawniej, (ona z resztą też, powiedziała, że czuję się bardzo bezpiecznie i tak jak kiedyś) mimo wszystko wyszedłem, jeszcze chwile później napisałem, że ta sytuacja zrobiła mi mętlik w głowię i w sumie możemy się jeszcze dzisiaj spotkać, sprawdzić jak będzie i najwyżej spróbować nie robić przerwy jeśli będzie okej. Ona powiedziała, że to dobry pomysł, ale jednak okazało się, że nasza wspólna przyjaciółka przyjechała do mnie bez zapowiedzi, odwołaliśmy spotkanie.
Zdecydowaliśmy się na przerwę, po kilku dniach wymiękłem i poprosiłem o spotkanie, ona powiedziała, że nie jest na to jeszcze gotowa. Ostatecznie spotkaliśmy się po tygodniu w umówionym miejscu. Rozmawialiśmy, ona mówiła, że nie wie co z nami i nie jest w stanie podjąć decyzje, i ja mam ją podjąć za nas, powiedziałem, że nie będę zmuszał jej do miłości, i jedyną opcją którą podejmę bez wyrzutów sumienia to rozstanie, ostatecznie zdecydowaliśmy, że się rozstajemy. Odwiozłem ją do domu i tu się zaczęły schody. Zaczeliśmy płakać w aucie, że nie chcemy się rozstawać, że się kochamy, skończyliśmy u niej w domu, wspominaliśmy stare czasy przed dobre 3h, ona mówiła, że będzie jej brakowało wielu rzeczy i że miała wielkie szczęście do chłopaka, powtarzała, że mnie kocha itd. Poczułem, że jesteśmy w stanie jeszcze to naprawić i powiedziałem, że możemy spróbować, ona stwierdziła, że za bardzo się boi i nie chce wiecej pretensji, tłumaczenia się z kim piszę i wyrzutów. Powiedziałem, że to zmienię i że gdyby ona okazywała mi więcej zainteresowania to byłoby znacznie lepiej, ona stwierdziła, że mi się nie uda zmienić. Wtedy coś we mnie pękło, wstałem i podziękowałem za związek i wyszedłem.

Po rozstaniu zaczął się festiwal pokazywania kto ma lepiej i kto lepiej się czuję, ona co tydzień w klubie o którym zawsze mówiłem, że go strasznie nie lubię bo kolesie potrafią obmacywać laski bez ich pozwolenia. Oczywiście chodziła z tą przyjaciółką i robiły razem obszerną relacje w socialmediach byle bym tylko to zobaczył. Ja swoją drogą też rzuciłem się w wir imprez, odnowiłem kontakt ze starymi znajomymi (między innymi z jej starymi przyjaciółkami które olała w ten sam sposób jak mnie dla tamtej przyjaciółki) Moja ex robiła im ogromne wyrzuty o to, że wychodzą ze mną i mają ze mną jakikolwiek kontakt, robiła sceny i obrażała się na nie.
Nie odzywaliśmy się aż do wczoraj. Wczoraj bardzo bliska osoba mojemu sercu zmarła, moja ex 15 minut po tym jak się dowiedziałem napisała do mnie odnośnie rzeczy którą kiedyś od niej pożyczyłem, jakoś w trakcie rozmowy jej o tym powiedziałem, ona bez żadnych pytań powiedziała, że zaraz u mnie będzie. Zamówiła taksówkę i była za 20 minut, spędziła ze mną cały wieczór, odwołała wszystkie plany i korepetycje. Całowała mnie, przytulała, płakała razem ze mną, czułem, że chce żebym ją pocałował usta(nie zrobiłem tego) strasznie głęboko patrzyła mi w oczy. Ostatecznie byłem w takim amoku, że nie wiedziałem zupełnie co mówię, sen miesza mi się z rzeczywistością, pamiętam jedynie, że spytałem się czy uważa, że podjeliśmy dobra decyzje, ona stwierdziła, że tak. Spytała czy też tak uważam, powiedziałem, że tak, ale nie jestem tego pewien. Później leżeliśmy wtuleni, ona ciągle mnie pocieszała i naprawdę bardzo mi pomogła, mówiła, że jeśli będę jej potrzebował to mam od razu pisać i ona mi pomoże. Pojechała do domu na wieczór. Dziś przyszedł kolejny dzień i nie wiem co mam zrobić.

Chciałbym żebyśmy wrócili do siebie, ale nie wiem co mam zrobić dalej, wczorajszy wieczór uświadomił mi jak ważną osobą jest dla mnie ta dziewczyna.
Przez te pierwsze 2 tygodnie byłem pogodzony z rozstaniem bo widziałem, że ona też tego chce. Ale teraz sam nie wiem jak funkcjonować.
Nie mogę się załamywać bo obiecałem tej osobie która zmarła, że nigdy się nie załamię i ze wszystkim sobie poradzę.

Dodam, że moja ex napisała swoim koleżankom kilka dni temu, że nadal mnie kocha, ale za dużo próbowałem w niej zmienić i ją kontrolować i wszytko to ją przytłoczyło.(uważam, że wyolbrzymia i ta jej nowa przyjaciółka daje jej takie rady)

Nie chce się znów płaszczyć i prosić (chłopak jej przyjaciółki tak właśnie robi i tamta straciła do niego jakikolwiek szacunek), sama uważa to rozstanie za dobrą decyzje i jak na razie nie ma zamiaru jej zmieniać. Tylko proszę teraz o radę, co robić, jak się zachowywać żebyśmy do siebie wrócili?

Planowałem nadal żyć własnym życiem i być otwartym na nowe znajomości i czekać na rozwój sytuacji, nie czuje jakiejś ogromnej chęci napisania do niej, jestem kompletnie zagubiony, kocham ją, ale nie chce znowu być numerem 2.

Proszę was o rady i jeśli uważacie, że już nic z tego nie będzie, to również podzielcie się opinią. Może ktoś z was był w podobnej sytuacji? Jak wam się to potoczyło?

Dodam, że nie ma szansy na osobę 3(nie pytajcie skąd mam pewność, po prostu wiem) Jedyna osoba 3 jest ta jej przyjaciółka i teraz tworzą idealny związek.

Dziękuje tym którzy wytrwali do końca. Czekam na odzew. Dziękuje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Dodam, że cały kryzys trwał około miesiąca.

3

Odp: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Taaak, kocham ale nie możemy być razem. A co mieszkacie na dwóch różnych końcach świata? Dziewczyna ewidentnie cię olewa. A wiesz czemu? Bo zachowujesz się jak ciapa i nie potrafisz postawić sprawy jasno. Do tego mam wrażenie że za bardzo jej wchodzisz w tyłek, zaczynasz pieskować i kontrolować a to się zawsze kończy tak samo. Zrywasz a potem wracasz z podkulonym ogonem, a ona wtedy wie że może cię olewać dalej. Czemu udaje taka niezdecydowaną? Bo może glupio jest jej powiedzieć wprost że to koniec, może to poprostu przyzwyczajene. Co można zrobić?    Przedewszystkim dotrzymywać słowa, czyli zerwać i URWAĆ KONTAKT, pokazać że jesteś facet. To jest najlepsze wyjście w każdym przypadku. A z takim szaleństwem na social mediach też przystopować bo to widać o co chodzi. Prawdopodobnie poczuła trochę wolnści i chce się wyszaleć, ale uwierz mi to nie trwa długo, a taka koleżanka wnioskując z twojego opisu  sama ma ze sobą problemy i chce znaleźć kogoś kto będzie ją utwierdzał w swoich ideach. Jak będzie sie odzywać to proś tylko o konkrety a jeśli już by chciała wrócić to tylko na twoich twardych warunkach.

4

Odp: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Ile macie lat? 18?

5

Odp: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?
Marekarek napisał/a:

Taaak, kocham ale nie możemy być razem. A co mieszkacie na dwóch różnych końcach świata? Dziewczyna ewidentnie cię olewa. A wiesz czemu? Bo zachowujesz się jak ciapa i nie potrafisz postawić sprawy jasno. Do tego mam wrażenie że za bardzo jej wchodzisz w tyłek, zaczynasz pieskować i kontrolować a to się zawsze kończy tak samo. Zrywasz a potem wracasz z podkulonym ogonem, a ona wtedy wie że może cię olewać dalej. Czemu udaje taka niezdecydowaną? Bo może glupio jest jej powiedzieć wprost że to koniec, może to poprostu przyzwyczajene. Co można zrobić?    Przedewszystkim dotrzymywać słowa, czyli zerwać i URWAĆ KONTAKT, pokazać że jesteś facet. To jest najlepsze wyjście w każdym przypadku. A z takim szaleństwem na social mediach też przystopować bo to widać o co chodzi. Prawdopodobnie poczuła trochę wolnści i chce się wyszaleć, ale uwierz mi to nie trwa długo, a taka koleżanka wnioskując z twojego opisu  sama ma ze sobą problemy i chce znaleźć kogoś kto będzie ją utwierdzał w swoich ideach. Jak będzie sie odzywać to proś tylko o konkrety a jeśli już by chciała wrócić to tylko na twoich twardych warunkach.

Dziękuje ci, otworzyłeś mi w pewien sposób oczy.

6

Odp: Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?
maku2 napisał/a:

Ile macie lat? 18?

Ona 18, ja 20.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziwne rozstanie, co dalej? Czemu tak się zachowuje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018