Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Witajcie...
Szukam pomocy, rady. Puki jeszcze nie jest za późno... Jestem w związku od pół roku. Chce zmienić się, zmienić podejście, myślenie, aby być szczęśliwa i on też.
Bo czuje, że moje zachowanie zacznie go w końcu męczyć.
Na początku związku byłam silną osobą, szczęśliwą kobietą.
Jednak z czasem, po trudnym czasie gdy byłam dość długo sama, odbudowałam siebie, swoją pewność, którą gdzieś straciłam przez zdradę, którą dokonał mój były facet. Poznałam kogoś fajnego i czułam, że jestem gotowa... A teraz coraz częściej jestem smutna i nieszczęśliwa. Stałam się chorobliwie zazdrosna, mimo tego, że on nie daje mi powodów do zazdrości. Jest wspaniałym facetem, kochającym, robi dla mnie wiele, troszczy się. Czuje, ze zasluguje on na kogos lepszego, niz ja.
Na początku związku, miałam do tego wszystkiego jeszcze dystans.
Wtedy wszystko było dobrze, gdy otworzyłam się, poczułam, że każdego dnia go zaczynam go kochać.
Czasem mam wrażenie, że nie umiem kochać, stworzyć dobrego silnego, stablinego związku.
Spotykamy się codziennie. Ja nie umiem odmówić mu spotkania, on dzwoni ja szykuje sie i biegne, mamy wspólne pasje, spędzamy razem fajnie czas. Ale ja straciłam już wszystkich znajomych... Zamknęłam się na innych i mam wrażenie, że wszyscy w koło są źli a tylko on... jest najlepszy dla mnie.
On żyje normalnie, ma znajomych, dobry kontakt z rodzina. Hobby.
Popsuła się moja relacja z rodziną a cały mój świat zaczął kręcić się tylko wokół niego. Najgorsze, ze moje mysli to tylko ON.
Wszystko mu poświęcam, ze strachu, że ... może kiedyś odejść lub zdradzić mnie.
A w głębi serca, gdy mamy sie rozstac... Nie widziec, lub nie spotkac, danego wieczoru.
Strasznie jest mi ciezko i smutno. Gdy on jest obok, mam wrazenie ze zabiera mi cala energie, ze jego pewnosci siebie mnie niszczy.
Gdy wracam do domu, nie wiem co mam ze soba robic. Jest mi przykro, gdy on ma jechac to placze.
Wiem, jak to wszystko brzmi, ale tak potrzebuje rozmowy z kims. Dlatego tu napisalam, chcialam to zrzucic z siebie, prosic o pomoc i rade. Co robie zle?
Dlaczego tak wszystko sie potoczylo? I czemu tak sie czuje? Ze brakuje mi juz sil...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.
Anjel napisał/a:

Witajcie...
Szukam pomocy, rady. Puki jeszcze nie jest za późno... Jestem w związku od pół roku. Chce zmienić się, zmienić podejście, myślenie, aby być szczęśliwa i on też.
Bo czuje, że moje zachowanie zacznie go w końcu męczyć.
Na początku związku byłam silną osobą, szczęśliwą kobietą.
Jednak z czasem, po trudnym czasie gdy byłam dość długo sama, odbudowałam siebie, swoją pewność, którą gdzieś straciłam przez zdradę, którą dokonał mój były facet. Poznałam kogoś fajnego i czułam, że jestem gotowa... A teraz coraz częściej jestem smutna i nieszczęśliwa. Stałam się chorobliwie zazdrosna, mimo tego, że on nie daje mi powodów do zazdrości. Jest wspaniałym facetem, kochającym, robi dla mnie wiele, troszczy się. Czuje, ze zasluguje on na kogos lepszego, niz ja.
Na początku związku, miałam do tego wszystkiego jeszcze dystans.
Wtedy wszystko było dobrze, gdy otworzyłam się, poczułam, że każdego dnia go zaczynam go kochać.
Czasem mam wrażenie, że nie umiem kochać, stworzyć dobrego silnego, stablinego związku.
Spotykamy się codziennie. Ja nie umiem odmówić mu spotkania, on dzwoni ja szykuje sie i biegne, mamy wspólne pasje, spędzamy razem fajnie czas. Ale ja straciłam już wszystkich znajomych... Zamknęłam się na innych i mam wrażenie, że wszyscy w koło są źli a tylko on... jest najlepszy dla mnie.
On żyje normalnie, ma znajomych, dobry kontakt z rodzina. Hobby.
Popsuła się moja relacja z rodziną a cały mój świat zaczął kręcić się tylko wokół niego. Najgorsze, ze moje mysli to tylko ON.
Wszystko mu poświęcam, ze strachu, że ... może kiedyś odejść lub zdradzić mnie.
A w głębi serca, gdy mamy sie rozstac... Nie widziec, lub nie spotkac, danego wieczoru.
Strasznie jest mi ciezko i smutno. Gdy on jest obok, mam wrazenie ze zabiera mi cala energie, ze jego pewnosci siebie mnie niszczy.
Gdy wracam do domu, nie wiem co mam ze soba robic. Jest mi przykro, gdy on ma jechac to placze.
Wiem, jak to wszystko brzmi, ale tak potrzebuje rozmowy z kims. Dlatego tu napisalam, chcialam to zrzucic z siebie, prosic o pomoc i rade. Co robie zle?
Dlaczego tak wszystko sie potoczylo? I czemu tak sie czuje? Ze brakuje mi juz sil...

Oddychasz jeszcze samodzielnie czy tylko przy jego pomocy?


Nic się nie potoczyło, jesteś autorką swych decyzji.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

On nie pozwala mi załatwiać nawet spraw żadnych, wszystko chce robić za mnie... Od początku, mówił, że to czy tamto zrobi. Nawet głupie dzwonienie gdziekolwiek w załatwianiu jakiś spraw.

4

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

ON Tobie nie pozwala? W pierwszy poście stwierdziłaś, że to Ty zasłoniłaś nim cały świat.

Na forum jest obszerny wątek "Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo", mimo że dopiero się zarejestrowałaś jesteś jedną z jego bohaterek.



By nie wyważać otwartych drzwi

Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Jak długo człowiek szuka akceptacji, miłości, samooceny czy szacunku na zewnątrz, u innych - tak długo jest od nich uzależniony.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

5

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

zajrzę na grupę, dziękuję

6 Ostatnio edytowany przez natasza283 (2018-10-31 21:49:53)

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Można więc powiedzieć, że facet jest na dobrej drodze, by zaglaskac cię na śmierć. Jesteś mądra dziewczynką (widać to od razu po pierwszym poście, bo świetnie wszystko, co się dzieje z tobą, zauwazylas-brawo), więc podejmiesz słuszna decyzję. Nie daj się. Tyle ci powiem.

7

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.
natasza283 napisał/a:

Można więc powiedzieć, że facet jest na dobrej drodze, by zaglaskac cię na śmierć. Jesteś mądra dziewczynką (widać to od razu poprawił pierwszym poście, bo świetnie wszystko, co się dzieje z tobą, zauwazylas-brawo), więc podejmiesz słuszna decyzję. Nie daj się. Tyle ci powiem.


tak... to prawda
masz racje, caly czas sie przygladam sobie, swoim emocjom, tego co sie ze mna dzieje
myslisz ze mozna kogos zaglaskac przesadnie?
jak sie nie dac?

8

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Zaraz, zaraz. To on ma zagłaskać autorkę, nie odwrotnie?
Bo przeczytałam, że

Anjel napisał/a:

(...) czuje, że moje zachowanie zacznie go w końcu męczyć. (...)

Stałam się chorobliwie zazdrosna, mimo tego, że on nie daje mi powodów do zazdrości. (...)

Czuje, ze zasluguje on na kogos lepszego, niz ja. (...)

Ja nie umiem odmówić mu spotkania, on dzwoni ja szykuje sie i biegne (...)

Ale ja straciłam już wszystkich znajomych... Zamknęłam się na innych i mam wrażenie, że wszyscy w koło są źli a tylko on... jest najlepszy dla mnie.
On żyje normalnie, ma znajomych, dobry kontakt z rodzina. Hobby.
Popsuła się moja relacja z rodziną a cały mój świat zaczął kręcić się tylko wokół niego. Najgorsze, ze moje mysli to tylko ON.
Wszystko mu poświęcam, ze strachu, że ... może kiedyś odejść lub zdradzić mnie.
A w głębi serca, gdy mamy sie rozstac... Nie widziec, lub nie spotkac, danego wieczoru.
Strasznie jest mi ciezko i smutno. Gdy on jest obok, mam wrazenie ze zabiera mi cala energie, ze jego pewnosci siebie mnie niszczy.
Gdy wracam do domu, nie wiem co mam ze soba robic. Jest mi przykro, gdy on ma jechac to placze. (...)


Pytasz, Autorko, jak się nie dać?
Otworzyć oczy i zobaczyć, że świat istnieje także poza Twym partnerem.
Przestać uważać siebie za bluszcz, jego za podporę, wokół której możesz się owijać.
Uwierzyć, że masz dwie nogi, na których możesz stać samodzielnie.
Przypomnieć sobie (lub nauczyć się tego), co znaczy być samodzielna psychicznie osobą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Co to znaczy nie dać się? No zwyczajnie-nie pozwól na to, by facet wszedł ci na glowe i dyktował co masz robić, co myśleć, a czego nie. Nie będziesz rzucała całego swojego świata, bo on tego chce. To nie jest wieloletnia sprawdzona znajomość, żebyś ty miała wierzyć w to, że akurat z nim wszystko ułoży się idealnie. Masz prawo mieć obawy i wątpliwości. On w razie czego nie stracilby nic, bo dalej byłby na swoich śmieciach, natomiast ty miałabyś niezły kłopot. Niech facet najpierw porządnie koło ciebie pochodzi, niech się natrudzi, a nie pstryknie palcem, a ty będziesz leciała na złamanie karku. Ok to zobaczy i wbrew pozorom wcale nie zyskasz w jego oczach. Dlaczego? Otóż dlatego, że gdyby sytuacja była odwrotna, to on w życiu tak by dla ciebie nie zaszalał. Uważaj więc, by w głowie mu się nie przewrocilo, bo on zyska, ale ty stracisz. Rozumiesz? A jeśli jemu to nie podpasuje, to sorry, ale najwyraźniej to wszystko nic nie było warte. On mając takie kobiety jak ty non stop utwierdza się w przekonaniu jaki jest cudowny, męski i bóg wie jaki jeszcze, facet rośnie, rośnie i niech uważa, bo może niedługo pęknie w tym swoim dobrym humorze i samozadowoleniu. Ty natomiast gasniesz przy nim i za moment uznasz siebie za szara myszkę itd, wtedy on ujrzy w tobie nieciekawa, zahukana i zakompleksiona pannę, zwykłą jakich wiele  na ulicy i dojdzie do wniosku, że już mu się znudziłas. Wróć więc do dawnej siebie i albo on zmierzy się z tym wyzwaniem, albo cię zostawi. Jednak ty tak czy siak będziesz panią sytuacji i mniej się w razie końca nacierpisz.

10

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.
natasza283 napisał/a:

Co to znaczy nie dać się? No zwyczajnie-nie pozwól na to, by facet wszedł ci na glowe i dyktował co masz robić, co myśleć, a czego nie. Nie będziesz rzucała całego swojego świata, bo on tego chce. To nie jest wieloletnia sprawdzona znajomość, żebyś ty miała wierzyć w to, że akurat z nim wszystko ułoży się idealnie. Masz prawo mieć obawy i wątpliwości. On w razie czego nie stracilby nic, bo dalej byłby na swoich śmieciach, natomiast ty miałabyś niezły kłopot. Niech facet najpierw porządnie koło ciebie pochodzi, niech się natrudzi, a nie pstryknie palcem, a ty będziesz leciała na złamanie karku. Ok to zobaczy i wbrew pozorom wcale nie zyskasz w jego oczach. Dlaczego? Otóż dlatego, że gdyby sytuacja była odwrotna, to on w życiu tak by dla ciebie nie zaszalał. Uważaj więc, by w głowie mu się nie przewrocilo, bo on zyska, ale ty stracisz. Rozumiesz? A jeśli jemu to nie podpasuje, to sorry, ale najwyraźniej to wszystko nic nie było warte. On mając takie kobiety jak ty non stop utwierdza się w przekonaniu jaki jest cudowny, męski i bóg wie jaki jeszcze, facet rośnie, rośnie i niech uważa, bo może niedługo pęknie w tym swoim dobrym humorze i samozadowoleniu. Ty natomiast gasniesz przy nim i za moment uznasz siebie za szara myszkę itd, wtedy on ujrzy w tobie nieciekawa, zahukana i zakompleksiona pannę, zwykłą jakich wiele  na ulicy i dojdzie do wniosku, że już mu się znudziłas. Wróć więc do dawnej siebie i albo on zmierzy się z tym wyzwaniem, albo cię zostawi. Jednak ty tak czy siak będziesz panią sytuacji i mniej się w razie końca nacierpisz.



Dało mi to do myślenia... To co napisałaś to sama prawda. Dziękuję, muszę tylko wcielić to teraz w życie...

11

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Życzę ci więc z całego serca, byś dobrze pokierowala tym związkiem dla własnego dobra i poniekąd także dla dobra tego faceta. Miej po prostu swoje zdanie i chociaż delikatnie i taktownie, to jednak wyraźnie je artykuluj. Wróć do samej siebie sprzed tej zbajomosci-jestem pewna, że wiesz o co mi chodzi. I nie spiesz się. Faceta znasz dopiero kilka miesięcy, więc bez przesady.  Powodzenia.

12

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Jeśli nie będziesz niezależna od niego to w końcu się tobą znudzi. Albo cię zostawi bo znajdzie sobie inną. Albo po prostu cię zdradzi.

Nie możesz mu pozwalać na to aby władał tobą jak król.
On nie jest twoim panem.
Zbyt silne uzależnienie jednej osoby od drugiej w związku do niczego nie prowadzi. Co najwyżej do rozpadu tego związku.

13

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Witam was...
Mój problem polega na tym, że jestem bardzo zazdrosna.
Mój facet jest mega przystojny, nie daje mi powodów do zazdrości. Niestety nie wiem co dzieje się ze mną w momentach gdy obok niego nawet na siłowni jest jakaś kobieta coś we mnie pęka, niestety on często nawet przy mnie patrzy się na tylki kobiet, patrzy na kobiety... Wiem że to naturalne i normalne... Ale ja wtedy wzięłam się..  denerwuje, czasem placze
Chodziłam na terapię i byłam u psychologa
Jednak mimo że wszystko się poprawilo w moim życiu... Pewność siebie... Życie zawodowe, związek też
Ukrywam ta zazdrość... nie chcę robić mu scen... Macie jakieś rady ? Jak się z tego wyleczyc ? Proszę was o pomoc, co wtedy myśleć? Jak się uspokoić?

14

Odp: Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Pracować nad samooceną, poczuciem własnej wartości.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Uzależnienie od partnera. Nie potrafię kochać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018