Witam Kochane
Chciałabym dowiedzieć się jakie sa Wasze opinie na taką sytuację:(
Chciałam byc tolerancyjna, pozwalałam chłopakowi wychodzic z kumplami,nie wkurzałam sie jak w tym czasie sie nie odzywał,wiedziałam,że tego potrzebuje, nie chciałam byc zaboracza, wiem,że to bez sensu, dławiłam w sobie żal,że nie zabiera mnie ze soba ale męski wieczór to męski wieczór..zreszta mówił mi,że jego koledzy maja specyficzne poczucie humoru i mogą mi nieświadomie sprawic przykrość głupim tekstem po %... ale dowiedziałam się,że na wszystkich tych jego spotkaniech zawsze była ONA, pewna D,którą mój D zna długo i nie byłam o Nia zazdrosna, był nawet z Nią na swojej studniówce, bo zaprosił ja zanim my staliśmy się parą i nie chciał jej odmawiać bo specjalnie kupiła kieckę na jego studniówkę i wszystkie formalności w szkole były na Nią jako jego os towarzyszącą...ja tez tam byłam ale z jego kolegą,ale nie o tym....Na każdym męskim wieczorze była owa panna D, w piatek jako jedyna dziewczyna i 10chłopaków... tłumaczył mi, że ją wszyscy traktuja jak kumpla,że żartują sobie z Niej a ona ma do tego dystans,którego mi w niektórych sytuacjach mogło by zabraknąć...wszyscy znaja ją długo i maja jakieś tam swoje specyficzne akcje typu robienie 'kanapki'(ciało na ciało) na chodniku itp...To by nie pasowało do mojego temperamentu..może jestem za nudna...ale zauważyłam,że na NK ona komentuje zdjęcia mojego chłopaka,jaki to ona ma świetny usmiech itd, a na fotoblogu napisała coś czy związek z kumplem może się udac..."boje się,że zniszczymy to co między nami najpiękniejsze. Zwiazek z kumplem??"(zgadnijcie o kim pomyslałam gdy to przeczytałam...o moim D.) zdjęcia z moim D też tam ma... zaczynam się martwić.
Ilekroć zaczynam o Niej rozmawiac z chłopakiem to mówi,że ona to jak kumpel i nie mam powodu byc zazdrosna...ale o tym,że ona tam była w piątek powiedzial dopiero jak zapytałam:(
Spytałam go dzisiaj czy nie uwaza że do siebie niepasujemy... nawet nie zabiera mnie do swoich znajomych:( Powiedział,że ze mna widzi się codziennie a z Nimi tylko jeden dzien w weekendzie i nie może powiedzieć, "ej chłopaki jak bedzie D. to ja nie idę bo moja dziewczyna sobie niezyczy" ...
co o tym myslec i co zrobic,az mnie ściska:(