Cześć,
mam 27 lat, byłam w 1 związku na początku studiów. Mialam 3 przygody z kolegami po imprezach. Ostatni raz całowałam się 2 lata temu. Przytulałam z facetem ( romantycznie) rok temu.
Jestem dobrym pracownikiem, pracoholikiem, mam problem z moją seksualnością, z otwarciem.
Mam prawie 30 lat i ostatnio zrobiłam rachunek sumienia za ostatnie lata. 7 lat spędziłam na uczelni gdzie byłam tylko 'koleżanką'. Jesli kogos spotkaałam i się spotykałam był to Tinder lub ktoś spoza uczelni.
Zawsze mi się wydawało, ze kogoś znajdę na studiach. Nawet na dłuższy związek, albo że będę przynajmniej z kimś ze studiów się spotykać. Guzik.
Odkąd pamiętam temat seksu, miłości, seksualności w moim rodzinnym domu to był temat nieporuszany. Może nie tabu, ale zniżane głosy, niemówienie itp.
Wstydziłam się pierwszego okresu, bałam się powiedzięć mamie, pochwalić się, że z kimś się 1 raz całowałam.
Wszystkie moje poimprezowe spotkania z kolegami kończyły się późniejszym fiaskiem, ponieważ byłam tak niedoświadczona, że to ja uciekałam. Na dłuższą metę facet się dziwił, dlaczego nawet później ja nie chcę z nim rozmawiać. Jakbym była dzika w 'tych sprawach'.
Wstydzę się tego, boję się tego. Boję się, ze poznając kogoś z nikim juz w tym wieku się nie związe. Ze prędzej czy później NIKT nie będzie chcial ze mną byc ponieważ mam braki w mojej emocjonalności i seksualności.
Nie jestem otwarta.
Zastanawiałam się czy po prostu nie zacząć umawiać się do łóżka tylko i wylacznie z facetami z tindera, aby się otworzyc, pozbyć się bariery.
Każdy związek , kazda relacja była komentowana przez moją mamę i siostrę. Czasem smiały się ( niby fajnie bo obgadywanie rodzinne) z moich kolegów, niedoszłych byłych czy z moich 'crushów' , komentowały ich , spoglądały na facebooka. Ostatnio spotkałam się z kimś o 11 lat starszym. Moja mama przed spotkaniem szpiegowała go po internecie. Opowiedziala mi o nim wszystko, ze lepiej od razu dać sobie spokój.
Zawsze tak było- nigdy nie mialam tej próby, doświadczenia, zawsze sie radziłam, PONIEWAZ BALAM SIE PODJAC INICJATYWY, BALAM SIE ZRANIENIA i BALAM SIE, ze nie sprostam oczekiwaniom ( matki? ).
Siedze w domu sama, nie mam nikogo, nie umiem flirtowac. Dopiero kilka lat temu okazało się w rozmowach rodzinnych, ze moi rodzice, moja mama taka święta i spokojna nie była. Wiem, ze miała powodzenia, duzo kolegów, adoratorów, osób, które wszędzie jązapraszały. Dopiero kilka lat temu zaczela ze mną rozmawiać na temat seksu, wstawiac aluzyjne komentarze. Kiedy ja mowilam jej o swoich przezyciach w liceum zawsze bylo, ze cos jest nie tak. Zawsze szukałam tej idealnej osoby, poniewaz uwazalam ze mama ma racje. Zamknelam sie seksualnie i emocjonalnie.
Nie chciala nigdy ze mna rozmawiac na te tematy, dopiero po 25 roku zycia. Tak jakby chciala przede mna ukryc ze miala powodzenie, facetow? Ze ja jestem smieszna życiowo i nie chce mi robic przykrosci? Dlaczego mnie nie wypychała? Dlaczego nei mowila aby probowac? Dlaczego po latach wychodzą takie rzeczy?
Dlaczego od najblizszej mi osoby dostawalam sprzeczne sygnaly, wstydzilam sie swojej seksualnosci, chcialam komus dorównac, chcialam byc idealna do momentu kiedy sie zamknelam, zablokowalam w sobie?
Dlaczego nie zareagowalam wczesniej, tylko w wieku 27 lat?
Jak mam siebie naprawic aby byc szczesliwa i nie miec poczucia winy? Nie wstydzić się tego, że ktos chce ze mną byc, spotkać się lub nawet isc ze mna do łóżka? ( dobry kolega). Nie mam nawet jakis przyjemnosci, nigdy nie mialam przyjemnosci ze zblizen, mentalnie uwazalam, ze robie cos zlego. Tak jak z tym okresem.
Dziekuje,
MM4