Witam. mam 23 lata i jestem w 6 miesiącu ciąży.. byłam z facetem z którym znałam się 8 lat.. od roku byliśmy razem.. wcześniej byłam w 4 letnim związku ale pojawiła się zdrada z jego strony i się skończyło.. wtedy mój przyjaciel pocieszał mnie, był przy mnie... az zbliżyliśmy się do siebie... zaszłam w ciąże.. przeprowadził się do mnie.. i się zaczęło... nadmierna zazdrość, wybuchy agresji.. nie mogłam wyjść sama do sklepu, odebrać telefonu od kolegi z pracy, nawet wychodziło tak że miałąm przejrzany komputer czy telefon... a broń boże jakbym odpisałą koleżance czy chciała się z nią spotkać.. a jak mieszkał u mnie liczyłam że będzie mi pomagał tym bardziej żę ja w ciązy.. miałam remont i jemu nigdy nic się nie chciało.... sama musiałam ogarniać.. az wyszła raz jedna kłotnia.. o wtrącanie jego mamusi co spowodowało że się spakował i wyprowadził...w ten sam dzien straszył mnie że się zabije itp.. teraz nawet wgl się nie odzywa... za to pisał z moją znajomą.. przed która wyszłam ze to wszystko moja wina.... usłyszałam od niej kazanie że ja nie potrafię się dogadać, że czy ja chce być cały czas sama.. bo ze do tego dąze.. że diecko powinno mieć oboje rodziców..
mam już taki mętlik że nie wiem.. teraz 13 kwietnia on wyjeżdża do Holandii... nie tęsknie za nim.. za to czuje taki wewnętrzny spokój jak go nie ma ze mną, przez ten czas byliśmy u mnie to bałam się wgl odezwać i powiedzieć swoje zdanie... a jak przychodziłam do niego by pogadać brał telefon i wychodził do kuchni z tekstem że nie mamy o czym rozmawiać... NIe wiem co robić... masakra jakaś...
Podobne tematy
Witam. mam 23 lata i jestem w 6 miesiącu ciąży.. byłam z facetem z którym znałam się 8 lat.. od roku byliśmy razem.. wcześniej byłam w 4 letnim związku ale pojawiła się zdrada z jego strony i się skończyło.. wtedy mój przyjaciel pocieszał mnie, był przy mnie... az zbliżyliśmy się do siebie... zaszłam w ciąże.. przeprowadził się do mnie.. i się zaczęło... nadmierna zazdrość, wybuchy agresji.. nie mogłam wyjść sama do sklepu, odebrać telefonu od kolegi z pracy, nawet wychodziło tak że miałąm przejrzany komputer czy telefon... a broń boże jakbym odpisałą koleżance czy chciała się z nią spotkać.. a jak mieszkał u mnie liczyłam że będzie mi pomagał tym bardziej żę ja w ciązy.. miałam remont i jemu nigdy nic się nie chciało.... sama musiałam ogarniać.. az wyszła raz jedna kłotnia.. o wtrącanie jego mamusi co spowodowało że się spakował i wyprowadził...w ten sam dzien straszył mnie że się zabije itp.. teraz nawet wgl się nie odzywa... za to pisał z moją znajomą.. przed która wyszłam ze to wszystko moja wina.... usłyszałam od niej kazanie że ja nie potrafię się dogadać, że czy ja chce być cały czas sama.. bo ze do tego dąze.. że diecko powinno mieć oboje rodziców..
mam już taki mętlik że nie wiem.. teraz 13 kwietnia on wyjeżdża do Holandii... nie tęsknie za nim.. za to czuje taki wewnętrzny spokój jak go nie ma ze mną, przez ten czas byliśmy u mnie to bałam się wgl odezwać i powiedzieć swoje zdanie... a jak przychodziłam do niego by pogadać brał telefon i wychodził do kuchni z tekstem że nie mamy o czym rozmawiać... NIe wiem co robić... masakra jakaś...
Co robić? Trzymać się tego, co napisałaś. Dziecko, owszem, powinno mieć oboje rodziców, ale jeśli w związku, to zdrowym. Wasz zdrowy nie był. Życzę powodzenia Tobie i maluszkowi ![]()
Dziecko powinno mieć oboje rodziców - oczywiście. I ma. I tak jak napisała santapietruszka - jeśli w związku, to w zdrowym. Koleżanka też za wszelką cenę usiłowała utrzymać związek z burakiem pierwszej klasy - "bo trzeba się dogadać, dziecko musi mieć oboje rodziców" - skończyło się połamanymi żebrami, niebieską kartą i wyrokiem dla damskiego boksera - o traumie córki nie wspomnę... .
Najważniejsze teraz to skupić się na maleństwie - trzymam kciuki, żeby wszystko było w porządku. Dla dziecka łaski nie robi - i jeśli będzie się uchylał, od razu występuj o alimenty! Tacy chłopcy lubią rozpływać się w powietrzu.
Powoli się wszystko ułoży - ale nie w jednej chwili. Dziewczyno - szkoda czasu na nerwy, w najcudowniejszym etapie życia - rodzi się w Tobie nowe istnienie
.
Powodzenia.
Hej postanowiłam napisać bo kiedyś miałam podobny problem o którym opowiem w skrócie.Wiele lat temu poznałam swojego Ex-a ojca mojej córki.Spotykaliśmy się niecałe 2 lata i dopiero pod koniec On zamieszkał ze mną i moimi rodzicami.Zaszłam z nim w ciąże która nie była planowana.W ciągu tak długiego czasu stał się innym człowiekiem zaczął być agresywny przestał o mnie zabiegać,dbać,wspierać zaczął krytykować mój ubiór cały czas mnie tylko dołował,kontrolował.Przed poznaniem tego człowieka byłam dziewczyną wiecznie uśmiechniętą,wesołą cieszącą się życia miałam dużo przyjaciół których ostatecznie straciłam ponieważ nie utrzymywałam z nimi żadnego kontaktu tylko dlatego że On nikogo z mojego kręgu nie lubił każdy był dla niego "głupi,zły"zaczął mnie kontrolować w między czasie pojawiła się przemoc domowa wielokrotnie chciałam odejść zakończyć ten związek lecz mnie szantażował groził że się zabije jak odejdę.Wiedział że jego szanse są już dawno wykorzystane i koniec związku jest bardzo blisko.Pewnego razu pod wpływem alkoholu można powiedzieć wymusił to na mnie zaczęliśmy się kochać wyglądało to tak samo w jego wykonaniu "od tyłu" nie zabezpieczył się i dziś myślę że zrobił to z premedytacją byle tylko mnie przy sobie zatrzymać.Mieszkałam w małej miejscowości i wstydziłam się,bałam się że będę na językach ludzi jak odejdę od niego.Bałam się że nikt mnie nie będzie chciał z małym dzieckiem.W końcu się przełamałam i dziś wiodę szczęśliwe życie u boku faceta który zaakceptował mnie i moją córkę takimi jakimi jesteśmy.Znów mam znajomych i nie boję się zaprosić nikogo do domu na kawę nie boję się wyrazić swojego zdania znów jestem sobą.Wiem z własnego doświadczenia że na początku nie będzie łatwo ale za pomocą rodziny,znajomych a nawet policji uporasz się z tym psychopatą który nie ma o czym z tobą rozmawiać.Życzę powodzenia
5 2018-04-12 20:02:45 Ostatnio edytowany przez cerebrozyd (2018-04-12 20:06:14)
.