Cześć,
W sumie to mój drugi temat na tym forum, ale i nie ostatni. Zaczynam od problemu, który pali mnie od pewnego czasu...
Pracuję w dużej firmie transportowej. Pracuje tutaj też...nazwijmy go Kamil. Jestem kierowniczką w dziale, w którym on pracuje. Kamil ma 60 lat. Szczerze mówiąc w życiu nie powiedziałabym, że tyle ma, jest zadbanym facetem, uprawia sport... Wszystko zaczęło się od momentu, gdy ostatnie godziny w pracy spędziliśmy razem. Kawa, pogadanka nad papierami. Okazało się, że mamy wiele wspólnych tematów - muzyka, podróże, sport...Po tym popołudniu Kamil bywał częściej w moim biurze, rozmawiał, sporo o sobie opowiadał. Jakiś czas później zaczęły się drobne komplementy, żarty, propozycje drinka po pracy. Obracałam to wszystko w żart wiedząc, że różnica wieku jest spora, a i inni pracownicy czasem dowcipkowali w ten sposób.
Podczas naszych rozmów Kamil ani razu nie wspomniał o żonie. Uznałam, że albo temat jest trudny, albo jest kawalerem. Dni mijały.
Gdy nadeszła moja pora kontroli transportu w naszej firmie, padło na niego jako kierowcę. Spędziliśmy dzień rozmawiając, żartując, nie obeszło się bez propozycji drinka i żartów, ale nadal brałam to wyłącznie jako żarty. Kilka następnych dni to męskie grono w biurze, w tym on. Widziałam, jak patrzy na flirtujacych ze mną chłopaków, czasem nawet reagował mówiąc "Ty chyba musisz już iść" ... Ta gra trwała jakiś czas, i przyznam, że Kamil zaczynał mi...może nie tyle podobać się, co imponować. Często odwoził mnie do domu, wciąż próbujac namówić mnie na drinka. I trwałoby to, gdyby nie pewien dzień.
Kolejny wyjazd. Wśród kierowców wybierających się z nami do Krakowa - Kamil. Po dotarciu na miejsce mieliśmy kilka wolnych godzin. Spędziłam je z nim, i postanowiłam zapytać go, czy to co robi to tylko żarty (nie odczułam ich, stąd moje wątpliwości) czy faktycznie coś mi sugerował. Zdziwiłam się, że tak łatwo się otworzył, powiedział mi, że od dawna wpadłam mu w oko, ale nie miał odwagi powiedzieć co i jak. Że odkąd się tak dobrze dogadujemy poczuł coś więcej... Coś we mnie pękło, wyznałam, że ja chyba też coś do niego czuję...Zrobiliśmy to. Po powrocie jeszcze raz. A później mój świat runął, bo z pewnych źródeł dowiedziałam się, że jest żonaty... Czuję się jak jedna wielka d*pa wołowa. Zakochałam się.
Nasz romans trwa, i na pewno jeszcze potrwa, bo nie jest mi łatwo tak *pstryk* i odkochać się. Nie wiem co on do mnie czuje, czy traktuje mnie wyłącznie jako seks zabawkę, czy faktycznie jego uczucia...śmiesznie to zabrzmi w obliczu faktu, że ma żonę, ale..są szczere.
Dziwnie się z tym czuję również z innego powodu. Mam niespełna 30 lat... Ta sytuacja, w jakiej jestem, jest pierwszą taką w moim życiu. Proszę, bez hejtu, spróbujmy porozmawiać...Do tej pory miałam facetów maksymalnie 10 lat starszych, a teraz pykło...i on jest starszy od mojego ojca. Gdy się spotykamy, jest fantastycznie...a po, czuję złość do samej siebie...przecież w domu czeka żona... On nie chce o niej rozmawiać, ta kobieta nie istnieje...Nie wiem, czy jest z nią już "byle być" czy jest zwyczajnym dupkiem...
Pomóżcie proszę, jak wspomniałam, pierwszy raz jestem w tak trudnej sytuacji. Kocham go, ale jest mi tak źle...