Witam
chciałbym opisać Wam swoją historię. Może po prostu dlatego, żeby się wygadać. Może ktoś z Was przeżył podobną historię.
Rok temu poznałem przez internet pewną dziewczynę z innego miasta. Nasze miejscowości dzieli jakieś 100 km. Od początku fajnie się nam pisało, cały czas były tematy do rozmów. Po jakimś czasie postanowiliśmy się spotkać. Spotkanie było naprawdę super. Bardzo dawno nie spędziłem z kobietę tak fajnie czasu, a ona sama przyznała, że to był jej najlepszy dzień w życiu. Ogólnie fajnie. Mijały kolejne tygodnie, dalej ze sobą pisaliśmy, niestety przez dzielącą nas odległość nie potrafiłem się w to bardziej zaangażować i odpuściłem. Ona próbowała jeszcze podtrzymać kontakt, ale niestety nie udało jej się. Po wakacjach dowiedziałem się, że kogoś poznała. Początkowo nie chciałem jej mieszać, ale właśnie wtedy poczułem, że jednak straciłem przez własną głupotę szansę na związek z tak super dziewczyną. Wiem to egoistyczne. Po jakimś czasie odezwałem się do niej, ona ze mną bardzo chętnie pisała, ale zaznaczyła, że możemy dalej mieć kontakt, ale jest teraz w związku. Zaakceptowałem jej decyzję, ale napisałem, że kontakt koleżeński mnie nie interesuje. Dałem jej spokój, żeby mogła być szczęśliwa. Po jakimś czasie sama zaczęła się odzywać, że nie chce tracić kontaktu ze mną. Przyszedł okres świąt Bożego Narodzenia, gdzie potrafiliśmy rozmawiać 2 całe noce pod rząd przez telefon o wszystkim i o niczym. Padło dużo słów tych dobrych. Rozumieliśmy się jak byśmy byli już razem długo. Naprawdę czułem, że to jest to. Pytała czemu wtedy odpuściłem, że ona poznała kogoś, ale nie jest z nim szczęśliwa tak jak ze mną być mogła. Mówiła, że ona nie może mu wierzyć, bo lata za innymi dziewczynami. Że nie układa się jej za dobrze, ale dopóki z nim jest to nie chce go ranić. Po nowym roku kontakt się urwał, nie chciałem naciskać, dać jej wolność wyboru. Nie chciałem też, żeby przeze mnie rozpadł się jej związek, krótki bo krótki, ale związek. Ostatnio odezwała się do mnie, że nie chce ze mną tracić kontaktu. Okazało się, że zerwała z chłopakiem. I tutaj zaczynają się schody. Jednocześnie ucieszyłem się, bo naprawdę mi na niej zależy i chciałbym ponownie się z nią spotkać i spędzić z nią super czas. Przegadać z nią znów całą noc. To naprawdę wartościowa dziewczyna, która nie świeci tyłkiem na prawo i lewo. Wręcz odwrotność. Napisałem jej jednak, że ja już w nas nie wierzę. Ona pisała, że cały czas o mnie myślała i myśli. Ale napisałem, że nic z tego nie będzie. Napisałem tak z bólem serca, bo wcale tak nie myślałem! Od tamtej pory nie mam kontaktu, widzę, że czasem próbuje to zmienić, ale ja niestety muszę to z bólem ignorować. Prawda jest taka, że rok temu moja skóra zachorowała na trądzik różowaty, jest to bardzo przykra choroba, która przez ten rok bardzo mnie zmieniła. Mam wręcz niekiedy stany depresyjne, a do tej pory byłem facetem z wielkim poczuciem humoru, z dużo ilością przyjaciół. Przyjaciele dalej zostali, ale ja jestem już inny. Smutniejszy, nie widzący sensu życia. Trądzik różowaty naprawdę powoduje zmiany na psychice. Sprawdźcie w google co to za choroba. Potrafi psychicznie zniszczyć człowieka. Mam 25 lat, ona 21. Dlatego jej tak napisałem, bo wiem, że gdy zobaczy mnie teraz to będzie już widziała kogoś innego niż rok temu czy na zdjęciach. Nie chcę stawiać jej w krępującej sytuacji, bo sam siebie wstydzę się w lustrze. Ona ma w głowie obraz innego faceta, a przez ten rok naprawdę dużo się zmieniło. Dlatego wolałem jej tak napisać. Bałbym się tego spotkania, cały czas myślałbym o tej chorobie, a widać ja na pierwszy rzut oka, bo objawia się ona głównie napadowym czerwienieniem się twarzy. Trochę to przykre, bo od rozstania ze swoją byłą 5 lat temu, bardzo ciężkim dla mnie, dopiero z nią poczułem, że to jest to. Chciałem się tylko wygadać, takie to już nasze życie
Pozdrawiam