netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

25 lat sam i co dalej

22 odpowiedzi2 713 wyświetleńzałożony przez Serbski, 14.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 25 lat sam i co dalej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: 25 lat sam i co dalej

Nigdy nie mówię o tym głośno. Czytając fora widzę, że wielu chłopaków się żali na swój los, to pomyślałem, że może mi ulży, jak napiszę to pierwszy raz.

Mam 25 lat, jestem na ostatnim roku studiów. Nigdy nie miałem dziewczyny. Kilka osób może się tego domyśla, ale prawie wszyscy myślą, że mam świetne relacje z dziewczynami. Ludzie twierdzą, że lubią spędzać ze mną czas. Jestem uważany za człowieka towarzyskiego i rozrywkowego, pomimo że 90% czasu spędzam sam (mało kto o tym wie). Raczej nie mam kłopotu z zawieraniem nowych znajomości, także z dziewczynami. Zdarzało się, że jakiś nieśmiały kolega pytał mnie o rady, jak zagadać (WTF?). Ponoć mam poczucie humoru, chociaż niestandardowe. Jestem też wysportowany, dzięki czemu jakoś wyglądam (też szału nie ma). Niestety mam też problemy zdrowotne. Od dziecka chodzę do psychologa z zaburzeniami emocjonalnym. Mam też lekkie zaburzenie neurologiczne, które powoduje zaburzenia pamięci (muszę spisywać plan dnia, jeżeli chcę kilka spraw na raz załatwić), ale to ponoć nie jest takie rzadkie w społeczeństwie i nie utrudnia (bardzo) życia. Czasem zapominam o swoich zaburzeniach, pomagając innym w rozwiązywaniu ich problemów, z którymi sobie nie radzą (jestem trochę zbyt opiekuńczy do ludzi i zwierząt).

W relacjach z dziewczynami idzie dobrze na gruncie koleżeńskim, ale nie potrafię przejść na coś wyżej. Zawsze coś się psuje po drodze, bo nie ten humor, bo za głupi (znam rosyjski, trochę gruziński, ale nie angielski), bo muzułmanin (tatarskie pochodzenie), bo zbyt mobilny (często jadę poza miasto czy województwo, nie lubię siedzieć w miejscu), bo za długo sam (25 letni samotnik i prawiczek - śmiechu warte).

Zazwyczaj mi to nie przeszkadza. Mam dość rzeczy do roboty, żeby nie zaprzątać sobie tym głowy. Potrafię też cieszyć się chwilą. Też wiem, że niektóre jednostki nie powinny się wiązać, żeby swoimi problemami nie utrudnić nadmiernie życia drugiej osoby czy rodziny, którą by o zgrozo założyli. Po prostu nachodzi mnie maraton ciemnych myśli, z którymi trzeba sobie jakoś samemu poradzić kilka dni lub tygodni, zanim minie i wtedy ten problem mi zawraca głowę (inni tego jednak nie widzą, bo dobrze symuluję samopoczucie). Wtedy też przeraża mnie wizja dożywotniej samotności, chociaż do tej pory taka jest moja rzeczywistość i jakoś żyję. Teraz po obronie wyjeżdżam na rok do Gruzji, więc tym bardziej nikogo sobie nie znajdę xD

Na tym forum widzę, że potraficie sensownie pisać z ludźmi, więc może napiszecie mi jak bardzo tragicznym jestem "przypadkiem" smile

2

Odp: 25 lat sam i co dalej

Załóż konto na sympatii i zacznij randkować. Proste!

3

Odp: 25 lat sam i co dalej

Ale z jakim przyszedłeś tutaj problemem? Z tekstu nie wynika, abyś chciał cokolwiek zmienić.

4

Odp: 25 lat sam i co dalej

>może napiszecie mi jak bardzo tragicznym jestem "przypadkiem"

Wg mnie nie jesteś tragicznym przypadkiem. Pewnie jesteś zupełnie normalnym przypadkiem.
(Wiesz ilu nieprzystojnych/goopich/z byle jaką pracą menszczysn poznaje bardzo fajne babki i się z nimi wiąże? Sporo. Więc jakiekolwiek, urojone lub nie, kompleksy na swoim punkcie nie są wcale powodem do niemania dziewczy - tak już zupełnie na boku pisząc..
A może  w tej Gruzji poznasz jakaś ślicznooką Gruzinkę?  wink

Nie wiem, czemu masz takie "problemy" z wejściem na wyższy poziom znajomości. Może za bardzo obawiasz się podświadomie odrzucenia, tak bardzo, że nawet nie próbujesz i nie dajesz żadnych sygnałów dziewczynom, ze ty "coś tego" do nich?  A moze żadna z dotychczas poznanych nie wpadła tobie  tak bardzo w oko, że nie było potrzeby, abyś powojował o kobietę i nie było na razie o czym mówić. A może kobiety uważają cię za wyższą półkę od tej, w której same się mieszczą?

Co do twojego zdrowia psychicznego, to nie wygląda to groźnie. Tym chyba nie powinieneś się przejmować.

Czas, czas, czas. Lepiej poznać później, ale kogoś właściwego, niż wcześniej wplątać się w związki z byle kim.

5

Odp: 25 lat sam i co dalej

Serbski, ja w sumie się nie dziwię smile tyle się mówi o związkach z muzułmanami, że też zaświeciłaby mi się ostrzegawcza lampka w głowie. Masę przykładów mogę dać, gdzie on muzułmanin, ona nie, i on mówił, że ona absolutnie nic dla niego zmieniać nie musi, a po roku/dwóch związku było przejście jej na Islam.

Przed wyjazdem do Gruzji nie próbowałabym niczego tworzyć na Twoim miejscu. Bo nawet jak coś teraz będzie, to rok rozłąki jest odstraszaczem maksymalnym i ciężko przez ten czas utrzymać związek.

Na Twoim miejscu w tym momencie wypisałabym te Twoje niby wady i nad nimi pracowała. A potem jak wrócisz, to zobaczysz smile albo faktycznie poznasz kogoś tam na miejscu.

6

Odp: 25 lat sam i co dalej

A ja bym się "przyczepiła" do wyznawanej religii- niestety Muzułmanie nie kojarzą się Kobietom dobrze. Na pewno jest to dla wielu krzywdzące, ale stereotyp takiego Faceta skutecznie może odstraszyć.

7

Odp: 25 lat sam i co dalej
Lady Loka napisał/a:

Serbski, ja w sumie się nie dziwię smile tyle się mówi o związkach z muzułmanami, że też zaświeciłaby mi się ostrzegawcza lampka w głowie. Masę przykładów mogę dać, gdzie on muzułmanin, ona nie, i on mówił, że ona absolutnie nic dla niego zmieniać nie musi, a po roku/dwóch związku było przejście jej na Islam.

Ta, a kto latał po Egiptach i innych uprawiać seksturystykę, a potem próbować zwozić tych swoich habibi do kraju? Co niektóre Polki!

8

Odp: 25 lat sam i co dalej

No i?

Żonę mamy Ci tu znaleźć?

Leniwiec.

9

Odp: 25 lat sam i co dalej
marakujka napisał/a:

Nie wiem, czemu masz takie "problemy" z wejściem na wyższy poziom znajomości. Może za bardzo obawiasz się podświadomie odrzucenia, tak bardzo, że nawet nie próbujesz i nie dajesz żadnych sygnałów dziewczynom, ze ty "coś tego" do nich?  A moze żadna z dotychczas poznanych nie wpadła tobie  tak bardzo w oko, że nie było potrzeby, abyś powojował o kobietę i nie było na razie o czym mówić. A może kobiety uważają cię za wyższą półkę od tej, w której same się mieszczą?

Wiem, że niektóre przypadki to tylko moja wina, bo sam odpuszczam. Jeżeli widzę, że dziewczyna jest z wyższej półki to sobie daruję. Szukam raczej średnich. Choć prawda, często trudno jest mi stwierdzić, co dziewczyny ode mnie chcą. Dlatego wybieram bardziej na intuicję, która mi nie pomaga jak widać. Jak już się zdecyduję, to kończy się porażką. Jak chodziło o poczucie humoru, to w pełni rozumiałem, bo tego się nie zmieni i trzeba to przyjąć albo odrzucić z całym człowiekiem. Nawet kosz za religię, bo mniejszość etniczna czy wyznaniowa, to dalej duża egzotyka, chociaż wpadłem kiedyś w taki stan emocjonalny, że chciałem zostać fałszywym katolikiem i zachować islam w milczeniu dla siebie. Ale kiedy chodziło o to, że jestem głupi (na podstawie języków), albo o staż samotności, to mnie wmurowywało, bo odpowiedzieć na to nie mam jak.

Lady Loka napisał/a:

Serbski, ja w sumie się nie dziwię smile tyle się mówi o związkach z muzułmanami, że też zaświeciłaby mi się ostrzegawcza lampka w głowie. Masę przykładów mogę dać, gdzie on muzułmanin, ona nie, i on mówił, że ona absolutnie nic dla niego zmieniać nie musi, a po roku/dwóch związku było przejście jej na Islam.

Nie wiem czy powinienem zakładać rodzinę. Jeżeli się zdecyduję, to chciałbym mieć żonę muzułmankę, ale nie każdy związek musi się skończyć małżeństwem. Po to są wolne związki, żeby się przekonać czy ludzie do siebie pasują. Sama zmiana wyznania na potrzeby małżeństwa nie jest niczym wyjątkowym. Mniejszość żydowska masowo konwertuje swoje gojskie narzeczone, chociaż też mają problem w szukaniu wśród Gojów. Ważne tylko czy zmieniają wyznanie dobrowolnie. Niestety ja nie mam tego argumentu, co imigranci. Nie jestem opalonym Ahmedem.

10

Odp: 25 lat sam i co dalej

To mhsusz szukać kobiet, które nie chcą zakładać rodziny. Większość 25latek raczej chce. A spotykanie się z taką, a potem powiedzenie jej, że musi przejść na Islam, albo powiedzenie że żona tylko muzułmanka jest chamówą totalną.

Szukaj wśród muzułmanek.

11 Ostatnio edytowany przez Serbski (2018-03-15 19:07:10)

Odp: 25 lat sam i co dalej

Nie napisałem, że nie chcę zakładać rodziny. Nie wiem po prostu czy powinienem. Ostatecznie i tak zależy to od chęci drugiej strony, więc dopuszczam obie możliwości.
Moje wyznanie nie jest tajemnicą, więc nie miałbym nawet jak wykonać takiej chamówy. Szukanie wśród swoich jest trudne, ponieważ nas jest bardzo mało i dawno padlibyśmy od chowu wsobnego, gdybyśmy przez ostatnie 600 lat żenili się tylko między sobą. Dlatego szukamy na zewnątrz.

12

Odp: 25 lat sam i co dalej

No tak, ale w takim razie nie masz się co dziwić temu, że nie możesz nikogo znaleźć. Łatwo nie będzie.

13

Odp: 25 lat sam i co dalej
Serbski napisał/a:

Wiem, że niektóre przypadki to tylko moja wina, bo sam odpuszczam. Jeżeli widzę, że dziewczyna jest z wyższej półki to sobie daruję. Szukam raczej średnich. Choć prawda, często trudno jest mi stwierdzić, co dziewczyny ode mnie chcą. Dlatego wybieram bardziej na intuicję, która mi nie pomaga jak widać. Jak już się zdecyduję, to kończy się porażką. Jak chodziło o poczucie humoru, to w pełni rozumiałem, bo tego się nie zmieni i trzeba to przyjąć albo odrzucić z całym człowiekiem. Nawet kosz za religię, bo mniejszość etniczna czy wyznaniowa, to dalej duża egzotyka, chociaż wpadłem kiedyś w taki stan emocjonalny, że chciałem zostać fałszywym katolikiem i zachować islam w milczeniu dla siebie. Ale kiedy chodziło o to, że jestem głupi (na podstawie języków), albo o staż samotności, to mnie wmurowywało, bo odpowiedzieć na to nie mam jak.


Wiesz co, na początku tak zbagatelizowałam twoje wyznanie, bo może pisałeś o tej wierze (jak myślałam) - o tym że jesteś muzułmaninem -  w kontekście potrzegania ciebie i twojego pochodzenia przez znajomych - skoro tatarskiego pochodzenia, to pewnie jest "bebe i  muzułmaninem". Bo takie opinie znam z autopsji - mam znajomego Tatara, który był całe życie i jest nadal ateistą, zresztą tak jak jego rodzice, ale mimo tego, co reszta o nich myślała, to myślała. Moze własnie o wyznanie chodzi, ze Ci nie wychodzi...
Ale do rzeczy.
No z tą wiarą, to możesz mieć problem. Jeśli chcesz się wiązać z Polką, to przemyśl. Narzucać nie chcesz... i ona przyszła kobiety musi być tego jak najbardziej pewna.
A teraz pytanie do ciebie: czy islam jednak nie nakazuje życia w czystości poza małzeństwem? To tak apropos wolnych związków, o których wspomniałeś? Bo - jeśli mogę od siebie jako kobiety dodać - takim rozwiązaniem byś się u mnie zdyskwalifikował, jako kandydat na męża/chłopaka. Albo w tę, albo wewtę, jak to się mawia. Jest w twoim zamierzeniu sporo hipokryzji.

14 Ostatnio edytowany przez Serbski (2018-03-15 21:54:05)

Odp: 25 lat sam i co dalej

Czym bym się zdyskwalifikował? Tym, że nie można mnie wypróbować? Wiem, to współcześnie może być spory problem, ale islam dopuszcza rozwody, także na wniosek kobiety. Poza tym ślub muzułmański nie jest konkordatowy, więc jeżeli tak chce, to może się ze mną rozwieść i w dokumentach państwowych dalej mieć stan cywilny Panna. Chyba, że chodzi o seks w wolnym związku, ale tutaj miałem na myśli po prostu okres bycia razem przed zawarciem ewentualnego małżeństwa. To nie musi się wiązać z seksem.

Na pewno wyznanie (nie tylko muzułmańskie, bo inni Polacy niechrześcijańskiego wyznania mają podobnie) jest utrudnieniem w szukaniu, ale nie uważam tego za podstawową przyczynę samotności. Dziewczyny zgadzają się ze mną umówić także wiedząc o tym.

15

Odp: 25 lat sam i co dalej

Wiesz, wolne związki kojarzą się jak kojarzą.
Ale to skoro nie wiesz czy powinieneś zakładać rodzinę, nie chcesz seksu, to właściwie czego od tej kobiety chcesz? Bo związek z natury jest czymś, co do jednego lub drugiego prowadzi.
Ty na dodatek chciałbyś, aby Twoja przyszła żona była muzułmanką. To najlepiej właśnie wśród muzułmanek szukaj.

Tu nie chodzi o brak wypróbowania się i tego typu rzeczy, tylko masz całkiem konkretne oczekiwania, bo ja w tym momencie widzę komunikat, że kogoś chcesz do związku, związek bez seksu, a małżeństwo raczej nie, ewentualnie po przejściu na islam. Słaby komunikat na początek jakiejkolwiek relacji.

16

Odp: 25 lat sam i co dalej
Serbski napisał/a:

Czym bym się zdyskwalifikował? Tym, że nie można mnie wypróbować? Wiem, to współcześnie może być spory problem, ale islam dopuszcza rozwody, także na wniosek kobiety. Poza tym ślub muzułmański nie jest konkordatowy, więc jeżeli tak chce, to może się ze mną rozwieść i w dokumentach państwowych dalej mieć stan cywilny Panna. Chyba, że chodzi o seks w wolnym związku, ale tutaj miałem na myśli po prostu okres bycia razem przed zawarciem ewentualnego małżeństwa. To nie musi się wiązać z seksem.

Na pewno wyznanie (nie tylko muzułmańskie, bo inni Polacy niechrześcijańskiego wyznania mają podobnie) jest utrudnieniem w szukaniu, ale nie uważam tego za podstawową przyczynę samotności. Dziewczyny zgadzają się ze mną umówić także wiedząc o tym.


Tak, zdyskwalifikołbaś się u mnie (podkreślam: u mnie) własnie chęcią wejścia w wolny związek.
Tak pięknie etraz idealitycznie patrzysz, piszesz, tłumaczysz, zę w owym wolnym związku nie musiało by być żadnego seksu. Oczywiście, ze nie musiało by być, ale idealizm jest jednym, a życie drugim - dwie zakochane w sobie osoby dążą do zbliżenia, no po prostu dążą. Choćby nie wiadomo jak chcieli wytrzymać w "ascezie" przed ślubem, to chęci na łóżko są przeogromne...  i jest to całkowicie normalne. smile
A ta sprawa wolnych związków jakoś tak robi mi się podwójnie poważna i własnie dlatego uważam ostro twoje podejście za hipokryzję, gdy masz oczekiwania co do reliigii nie tylko wobec siebie samego ale i kogoś jeszcze = przyszłej kobiety.

Zresztą, jeśli o mnie chodzi jako o kobietę, to każdy mocno/zagorzale wierzący człowiek cokolwiek i jakiegokolwiek wyznania nawołującego do ascezy przed ślubem, byłby spalony, gdyby  brał pod uwagę wolny związek (właśnie dlatego, że powstrzymanie się od łóżka w związku jest baaardzo trudne).

Dobra, w takim razie, jeśli piszesz, zże też nie o wioarę idzie, to moze chodzi o jakieś twoje osobnicze cechy, o których nam tu nie piszesz i których sami tu nie zauważymy, a które zniechęcają przy bliższym kontakcie... Nie wiem, pomyśl, przemyśl własne zachowanie, bo może tu jest pies pogrzebany.

17 Ostatnio edytowany przez Serbski (2018-03-15 22:55:06)

Odp: 25 lat sam i co dalej

Lady Loka, nie wiem czy powinienem przez problemy zdrowotne, a nie przez chęć ochrony swojej niezależności itp., więc mając kogoś, komu ten defekt by nie przeszkadzał, założyłbym rodzinę.

18

Odp: 25 lat sam i co dalej
Serbski napisał/a:

Lady Loka, nie wiem czy powinienem przez problemy zdrowotne, a nie przez chęć ochrony swojej niezależności itp., więc mając kogoś, komu ten defekt by nie przeszkadzał, założyłbym rodzinę.

ok, rozumiem.
W dalszym ciągu jednak uważam, że jeżeli chciałbyś muzułmanki, to w takich kręgach powinieneś szukać. Nie ma po co zawracać głowy innym. Zakocha się, a potem wielkie bum.
Wbrew pozorom w Polsce można muzułmanki znaleźć smile

19 Ostatnio edytowany przez Serbski (2018-03-16 13:21:18)

Odp: 25 lat sam i co dalej

Marakujka, nie ma hipokryzji ani niczego złego w oczekiwaniu od drugiej osoby, żeby przestrzegała określonej normy kulturowej, jeżeli zamierza się założyć rodzinę z tą osobą. To jest standard, że oczekujemy od innych przestrzegania norm kulturowych i nie ma przy tym znaczenia, że jesteśmy muzułmanami lub ateistami. Owszem, ich dotrzymanie może być trudne, tutaj z powodu instynktów, ale nie jesteśmy zwierzętami (wiem, że niektórzy będą mieć wobec mnie wątpliwości czy aby na pewno). Tak samo chęć posiadania możliwie spójnej wewnętrznie rodziny, też nie jest przecież fanaberią. Na etapie randkowania to żaden problem, ale potem pojawia się, np. wspólny dom, który trzeba według jakiś zasad prowadzić, wspólne obchodzenie świąt, wychowywanie dzieci (tutaj wybór wyznania) i jeżeli nie pomyślało się zawczasu, to potem właśnie jest problem, konflikt i rozwód...
A co do wolnego związku, to przecież na pierwszej randce się nie oświadczę smile Trzeba pierw poznać tą drugą osobę, jakkolwiek nazwiemy ten okres.

marakujka napisał/a:

Dobra, w takim razie, jeśli piszesz, zże też nie o wioarę idzie, to moze chodzi o jakieś twoje osobnicze cechy, o których nam tu nie piszesz i których sami tu nie zauważymy, a które zniechęcają przy bliższym kontakcie... Nie wiem, pomyśl, przemyśl własne zachowanie, bo może tu jest pies pogrzebany.

Napisałem, jakie komunikaty dostawałem przy odmowie.
Pamiętam jedną dziewczynę, z którą umawiałem się przez kilka miesięcy. Sytuacja była dla mnie dziwna, bo dziewczyna wprost mówiła, że jest zainteresowana. Byłem po innym, też kilkumiesięcznym randkowaniu, gdzie niestety nie wyszło przez brak punktów wspólnych (myśleliśmy, że to będzie coś ciekawego przez te różnice i było, ale nie pozwoliło na zawiązanie stałego związku). Dziewczyna ładna, sympatyczna, na dobrych studiach i zainteresowana, to czemu nie. Więc proponowałem jej. Jak się spotkaliśmy, to była zadowolona. Choć częściej spotkania nie było, bo mnie wystawiała, ale zawsze miała wymówkę lub mówiła, że to nic takiego przecież. W pewnym momencie chciałem, żeby mi wszystko wyjaśniła. Nic nie uzyskałem. Potem zgłosił się do mnie... jej chłopak, z którym jak wyszło, związała się w trakcie randkowania ze mną, kiedy dalej twierdziła, że jest zainteresowana. Kiedy od niego usłyszałem, że ponoć ja ją nachodzę, to mózg mi wystrzeliło. A co ja miałem mu biedny powiedzieć. Przecież nie pokażę mu naszych wiadomości. To było 5 lat temu, na początku studiów.
Później w swoich próbach bałem się, że takie oskarżenie się powtórzy, a niestety mój brak stałych związków i wyznanie w komplecie działają... bardzo nie na korzyść przy obronie przed zarzutem. Więc jak dziewczynom, z którymi się umawiałem nie pasowało, to trochę bałem się tej relacji ratować.

Nie wiem czy to może mieć jakiś wpływ i te związki by przetrwały, gdybym się nie bał. Możliwe i tylko możliwe. Ja też nie chcę jakoś zrzucać win na kogoś innego.

20

Odp: 25 lat sam i co dalej

A skąd wniosek, że właśnie w Gruzji nikogo sobie nie znajdziesz ? Gruzinki są bardzo ładne. Poza tym z ich punktu widzenia Polacy są często bardziej otwarci i wyrozumiali od Gruzinów. Może się okazać, że tam będziesz miał naprawdę wzięcie. A to, że znasz gruziński może być dodatkowym atutem.

21

Odp: 25 lat sam i co dalej
Serbski napisał/a:

Marakujka, nie ma hipokryzji ani niczego złego w oczekiwaniu od drugiej osoby, żeby przestrzegała określonej normy kulturowej, jeżeli zamierza się założyć rodzinę z tą osobą. To jest standard, że oczekujemy od innych przestrzegania norm kulturowych i nie ma przy tym znaczenia, że jesteśmy muzułmanami lub ateistami. Owszem, ich dotrzymanie może być trudne, tutaj z powodu instynktów, ale nie jesteśmy zwierzętami (wiem, że niektórzy będą mieć wobec mnie wątpliwości czy aby na pewno).

To inaczej, bo przeinaczasz moje słowa. Hipokrytą jest się wówczas, gdy wyznaje się jakąś religię, która nakłada na wiernych obowiązek życia w czystości pozamałżeńskiej (czyli życia m.in. w czystości przedmałżeńskiej), ale jest się chętnym wchodzić w jakieś relacje, w których mam miejsce seks. JEŚLI uważasz, że będąc w związku przedmałżeńskim będziesz w stanie dotrzymać tej czystości, to chwała tobie i nie ma wówczas mowy o żadnej hipokryzji.

Co do reszty twojego posta - chłopaku, za dużo się boisz. Niepotrzebnie. Jak to mawiają - "póki nie spróbujesz...". Nie patrz w przeszłość, bez sensu byłoby, aby złe doświadczenia aż w takim stopniu wpływały na twoją obecną sytuację. Trzeba mieć normalne podejście do ludzi - nie posądzać z góry, nie wymyślać możliwych złych scenariuszy przyporządkowanych konkrentnej sytuacji i osobie, choć oczywiście mieć  świadomość - taką ogólną  świadomość - że MOŻNA prędzej czy później trafić na okropnie kombinujących ludzi.

A tak z ciekawości spytam jeszcze - o co chodzi z tymi problemami z psychiką? Dlaczego od dziecka chodzisz do psychologa i jeszcze nie przestałeś?

22

Odp: 25 lat sam i co dalej
Serbski napisał/a:

Na pewno wyznanie (nie tylko muzułmańskie, bo inni Polacy niechrześcijańskiego wyznania mają podobnie) jest utrudnieniem w szukaniu, ale nie uważam tego za podstawową przyczynę samotności. Dziewczyny zgadzają się ze mną umówić także wiedząc o tym.

Czym innym jest umawianie się na randki, czym innym małżeństwo.

Ja poumawiac to się mogę nawet z wyznawcą Jedi.

23

Odp: 25 lat sam i co dalej
Iceni napisał/a:
Serbski napisał/a:

Na pewno wyznanie (nie tylko muzułmańskie, bo inni Polacy niechrześcijańskiego wyznania mają podobnie) jest utrudnieniem w szukaniu, ale nie uważam tego za podstawową przyczynę samotności. Dziewczyny zgadzają się ze mną umówić także wiedząc o tym.

Czym innym jest umawianie się na randki, czym innym małżeństwo.

Ja poumawiac to się mogę nawet z wyznawcą Jedi.

To kto Ci się bardziej podobał ? Luke czy Obi-wan ? big_smile

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 25 lat sam i co dalej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026