Wstronesłońca napisał/a:Benita72 napisał/a:No, ale porozmawialas znim potem? I nadal "fochał"? Jeśli nadal fochal, to trochę zle rokuje.
Nie odzywa się nic bo ja rzekomo przynzalam się do tego ze w przyszłości go zdradzę, ze jestem skora do zdrady. Z każdego takiego tekstu i żartu mam się tłumaczyć.
Fakty są takie że Twój partner to taka meduza. Jest nadwrazliwy. Problemy z potencja dołożyly swoje. Nie wiadomo jak było w domu rodzinnym i co jeszcze ukształtowało w nim takie reakcje.
I teraz fakt: on taki jest. Nie uświadomisz mu tego do końca. Będzie reagował obronnie. Trudno Ci będzie sprawić żeby nagle zmienił podejście. Jego psychologiem też nie będziesz, bo to męczące i nie o to chodzi w związku.
Jego reakcje będą Cię męczyć i nie będzie fajnie bo obrażanie się jego to okresy cichych dni i Twojej samotności. Czas Twojego dyskomfortu.
Ja Cię świetnie rozumiem bo mój Partner też przeżywa bardzo jakąkokwiek krytykę, to nawet za duże słowo, ze krytyke, on gdzieś tam dookola z dla mnie neutralnych komunikatow potrafi od czasu do czasu wyciagnac cos co jest podobno wymierzone w jego kierunku.
Jak sobie z tym radzić?
Po pierwsze uznaj że ten typ tak ma, może zobacz, co ja to wpłynęło, że jest taki ( mój miał faworyzowane rodzeństwo i przewrazliwiona na swoim punkcie matke) - to nie zmieni sytuacji, ale trochę zejdzie ciśnienia. Zobacz że taka jest rzeczywistość. Uznaj ją za fakt. Pomysl nad swoim stosunkiem do tego. Czy to jest akceptowalne? Wiesz...kiedy staramy się empatycznie zobaczyć drugiego człowieka z całym jego bagażem, to widzimy osobę która nie stała się taka jaką jest z własnego wyboru. Która jakoś tam też cierpi. Miłość równoważy trochę ten dyskomfort, który robi Ci jego postawa. Jest odrobinę lżej z tym żyć. Widzisz człowieka w innym kontekście. Że jest mu też ciężko.
Ale ważne też jak Ty się z tym czujesz. Zrozumienie go może złagodzić Twój dyskomfort Ale pytanie na ile. Przyjrzyj się sobie. Na ile jego zalety rekompensuje Ci jego braki? Jaki jest bilans? Jak na Ciebie wpływa jego foch? Może czujesz wtedy że bezpieczeństwo Waszej relacji jest zachwiane. Uznaj to. Masz prawo też czuć się bezpiecznie a nie jak ja polu minowym gdy nie wiadomo co on w uniesieniu zrobi. Czy z Tobą zerwie czy trzasnie drzwiami.
Po trzecie rozmowa. Mów co Ci to robi. Mów że nie masz złej intencji. Partner może tez potrzebować czasu by ochłonąć. Ma prawo. Potem powinniście pogadać. Ustalić jakieś reguły w razie konfliktów.
Ja próbuje z moim Partnerem ustalić tak, że to co mówimy a co rani moze wynikać z niewiedzy, złej interpretacji, braku precyzji, niejasnosci co do intencji, ale na pewno nie jest działaniem wymierzonym świadomie i celowo w drugą osobę by zranić. Pytam go: dlaczego myślisz, że chciałabym Cię zranić? Jaki mam w tym cel? Czy to logicznie że uważasz, że chce Ci dokopac? Znajdź powód dla którego chce żebyś czuł się źle.
Wtedy on odpuszcza. Widzi, że cała moja postawa pokazuje, że mi zależy na nim, że jest ważny. Wobec tego jedno nieprecyzyjne zdanie nie może skreslic całości.
Umówiliśmy się prosto i klarownie: Nie należy interpretować słów partnera przeciwko sobie. Ale do tego musi być głębokie przekonanie że Partner jest po mojej stronie i vice versa.
Łatwiej by było żyć z osoba, które traktuje całkiem na luzie siebie - ale nie ma ideałów. Daje Partnerowi przyzwolenie na niedoskonałość. Taka ma wadę. Ale ma inne wspaniale zalety. Z tą wadą trzeba nauczyć się żyć. A jeśli się nie da, odejść.
EDIT: Zgadzam się absolutnie Klio, nadwrażliwość tworzy w umyśle tej osoby zniekształcone rzeczywistość, musisz uważać, żeby nie dac się w to wciągnąć. Bo wylądujesz w Matrixie z poczuciem winy i zrobi się toksycznie.
Bądź empatyczna, ale stawiaj granice co do siebie. Też masz własne odczucia. I dobre intencje. Zarzucanie Ci złych zamiarów też narusza Twoje dobre imię. Wpływa na Twoje samopoczucie. Postaw mu czasem stanowczo znak STOP, niech jego nadwrażliwość nie depta Twoich granic.
I nie bój się mówić o tym, że coś nie jest fair wobec Ciebie. Osoby tego typu trochę robieniem afer wokół siebie potrafią zadzialac "wychowawczo" na Partnera, że ten się wycofuje z lękiem przed wyrażeniem swojego zdania. I tu jest pułapka. Bo będziesz jemu robila dobrze emocjonalnie swoim kosztem.