Cóż, niesamowite jak niektórzy szybko potrafią ocenić nie tylko jego, ale i mnie
Kilka odnośników:
hehheh napisał/a:to nie ma się chyba co dziwić, że on się obraża tak dennie...
Jeszcze spojrzałem na Twój nick i tęczowybalonik sugeruje, że w istocie traktujesz go zapewne jak "przyjaciółkę".
I typowo tęczowa dziewczyna zaskakuje się, że jednak psiapsiółka męska chce więcej... Faceci to samce i nie znoszą kobiecych problemów gdy nie widzą w tym potencjału do związku (czy seksu samego).
Po pierwsze to nie wiem czemu odbierasz to jako denne obrażenie - ja się zastanawiam po prostu i dochodzę do wniosku, że może najzwyczajniej w świecie jest mu głupio po takiej sytuacji. A co do drugiej części wypowiedzi - tęczowybalonik to nazwa wymyślona ot tak, bo musiałam się zarejestrować żeby to napisać i, uwierz, to niczego nie sugeruje, a po trzecie - nie wszyscy są nastawieni tylko na seks i związki - znów musisz mi zaufać, ale znam wiele przyjaźni damsko-męskich, gdzie obie osoby są po prostu przyjaciółmi, a ich życie związkowe chodzi swoimi drogami.
Znerx napisał/a:Nie mieliście żadnej relacji... on, pewnie na Ciebie leciał od dawna i próbował sobie "wychodzić" zainteresowanie przez "bycie dobrym kolegą". No i się nie udało.
Przykre, że lecisz stereotypem i od razu nie znając niczego piszesz, że nie mieliśmy żadnej relacji. Za długo mieliśmy dobry kontakt i nawzajem sobie mocno pomagaliśmy, żeby to było "wychodzenie". Wychodzenie tak nie działa. Chyba kobieta kobiecie tego tłumaczyć nie musi, choć jeśli chcesz, to daj znać 
anderstud napisał/a:W przypadku chłopców najczęściej jest to dążenie do seksu, nazywane też "związkiem" albo "chodzeniem",
a w przypadku dziewcząt wykorzystywanie we własnych celach naiwności napalonego leszcza, nazywane właśnie "przyjaźnią".
Koniec.
Panienka poczuła się urażona takim obrotem spraw, no bo jak to (a tak to) i obmyśla już chytry plan, żeby było tak jak dawniej.
Cholernie współczuję ci twojej sytuacji towarzyskiej, skoro każdy przejaw przyjaźni i dobrego serca ze strony chłopaków traktujesz jako dążenie do seksu, a ze strony dziewczyny jako wykorzystywanie we własnych celach
Przestań myśleć stereotypowo. Ja się niczym nie poczułam urażona i nie wiem na podstawie czego tak stwierdziłaś - sądzisz, że jeśli odmówiłam mu związku to od razu go wykorzystywałam? Wykorzystywałabym, jakbym dała mu nadzieję. Mało tego - uważam, że związek powinien wyjść właśnie od przyjaźni, bo co to za chłopak, który nie potrafi być przyjacielem?
anderstud napisał/a:Ale jak to spokój? Przecież cały fun polega właśnie na tym, że on za nią łaził i jej pieskował, a ona udawała że tego nie widzi.
Teraz wziął i wszystko zepsuł, bo go wzięło na wyznania... Koleżance chyba bardziej chodzi o to jak sprawić, żeby on znów za nią łaził.
Nie wiedziałam, że tak dobrze mnie znasz
Nie nazywaj próby uratowania naprawdę zajebistej relacji tym, że chcę, żeby "pieskował" i "za mną łaził". Wiem, że nie wierzysz w jakąkolwiek relację damsko-męską, która nie prowadzi do seksu, ale chociaż się postaraj.