Narkotyki, wiara, ból i przegrana - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Ta historia to raczej przestroga.
Poznaliśmy się wiosną, podobne zainteresowania, muzyka, myślenie , używki.
Tak zdarzało mi się brać sporadycznie amfetamine i Extazy. On po ciężkim jak to mówił związku, z  którego miał dziecko. Odebrałam go jako zaradnego, mieszkał sam, pracował, opiekował się dzieckiem, był elegancki. Mogliśmy razem iść na impreze jak i siedzieć w domu, bardzo mnie intrygował, sex niesamowity. Bylo pięknie, kochałam coraz bardziej.. jemu też się podobało. Czasem braliśmy coś razem.
Jego zazdrość narastała, ja na początku myślałam że to fajne hmm
Wiele rzeczy myślałam że są fajne.
Pierwsza kłótnia skończyła się tak że się wściekł że draże temat, dostał szału, ja wtedy nad ranem ubrałam się i wyszłam.. cały dzień kłótni SMSami i co, to ja go przepraszałam... wróciliśmy do siebie. Teraz wiem że wtedy powinnam mu dać w pysk i się nigdy nie odezwać, otwarł mi drzwi w obcym mieście, o 4 rano mając gdzieś co się ze mną stanie. Od tego czasu było ok ale zaczęłam się trochę bac czy jak znowu nie powiem coś nie tak czy nie dostanie szału. Ciągle mi mówił że ma wrażenie że coś ukrywam, ćpał coraz więcej, coraz większą zazdrość, o smsy, że z kimś pisze. Zaczęło mnie po czasie przerażać to ile on bierze, kreski po 15 cm i tak potrafił po kilka dni żyć, nie spać i nie jeść i chhdzic do pracy. Ciągle się zastanawialam czy to ma sens ale ślepo kochałam, zapewniał mnie o swej miłości. Uśpieniem mnie była propozycja przeprowadzki troche się tego obawiałam i odwlekalam, że jak się nie uda to zrezygnuje z wynajmu i nie będę miała do czego wrócić.  W końcu zdecydowalam się, pomyślałam że da mu to pewność mnie i to że chce być z nim na poważnie. Przeprowadziłam się, wtedy zobaczyłam jak jego życie wygląda, obojętnie czy dziecko było na weekend czy nie, wciągał równo... Ciągi po 5 dni, tydzień przerwy, 12 dni, przerwa 9 dni..  bałam się odezwać jak ćpał żeby nie dostał furii, nie chciałam zostać bez dachu, wierzyłam że przestanie kiedyś.   Nie ćpał to spal cały czas, wstawał do pracy , 2 zdania i szedł spać. A ja wierna jak pies czuwalam przy nim. Wstydziłam się z nim gdzieś iść jak byl naćpany, oczy wystrzelone, tiki jeszcze jak było to jego towarzystwo to ok, bo znali go.  Cpal coraz więcej, dłużej i częściej. A ja ciągle się łudziłam że będzie pięknie . Robił mi sceny o wszystko, że ktoś na mnie patrzył, że sobie na to pozwalałam, że ma obrzydzenie do takiej laski jak ja na którą każdy może spojrzeć , że jak sobie o tym pomyśli to rzygać mu się chce i zawsze będę kojarzyć się z syfem..  i wiecie co?? Wkurzyłam się wtedy ale zrobił we mnie takie poczucie winy że to ja go przepraszałam w smsach. Pojechałam po swoje rzeczy ale pogodzilismy się. Powiedział że ograniczy ćpanie . Nie ćpał tydzień, ja znowu nabrałam nadziei, powiedział że robi to dla mnie.  Znowu moje nadzieję że będzie pięknie odżyły. Wystarczyło że dostał wypłatę to odrazu kupił amfetamine, leciał przy mnie 5 dni , w 5 dzień - ostatnim którym go widziałam , wyglądał jak wrak, zadzwoniła do mnie znajoma czy nie chce wyjść, spotkałam się z nią. Wróciłam wieczorem, nie rozmawialiśmy, każdy w osobnym pokoju. Rano dostałam smsa ,jak coś ci nie pasuje to mnie to nie obchodzi, wiesz jak się szybko pakowac, jego nie obchodzi już nic tak jak mnie to co on będzie z dzieckiem robił w niedzielę'
Wyprowadziłam się, pisałam do niego, on traktował mnie jak zero, bierzesz rzeczy i wypad itd. Po tygodniu napisałam SMS że chce się spotkać i porozmawiać. Napisał że wg niego jak ktoś kocha to nie ucieka i nie zostawia drugiej osoby, że był szczęśliwy bo ktoś go tak pokochał, ale na chwilę obecną nie chce siebie męczyć bo będzie robił źle sobie i mnie.

Po tych wszystkich jazdach, zawsze przy nim byłam, a on? Wydaje mi się że nie chciał się zmienić, odciął mnie od znajomych, wydawałam coraz więcej pieniędzy żeby było co jeść, dawałam mu swoje auto bo nie miał oc, patrzyłam na to i się bałam. Bałam się odejść bo ślepo kochałam a teraz płacze i jestem bezradna za czymś co nie miało i tak sensu. Jak to możliwe ?? Nie rozumie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Ciągle się zastanawiam nad tym wszystkim, czemu brnęlam w coś co nie dawało mi bezpieczeństwa, przyszłości, dlatego byłam z człowiekiem którym mnie obrażał, nie szanował... Mimo to i tak mam wrażenie że zrobiłam za mało..  a walczyłam do końca.

3

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana
Barka4 napisał/a:

Ciągle się zastanawiam nad tym wszystkim, czemu brnęlam w coś co nie dawało mi bezpieczeństwa, przyszłości, dlatego byłam z człowiekiem którym mnie obrażał, nie szanował... Mimo to i tak mam wrażenie że zrobiłam za mało..  a walczyłam do końca.

Skoro walczyłaś do końca to nie zrobiłaś za mało.
A to,że człowiek brnie często w relacje,które go niszczą i sprawiają,że jest nieszczęśliwy to dość częsta przypadłość.
Jedni potrafią z nich wyjść i znaleźć szczęście gdzie indziej, drudzy poświęcają się dla drugiej strony i tkwią do końca,w czymś co nie daje szczęścia.

4

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Czyli wolal cpanie od Ciebie. Nie ma czego zalowac. Pozbylas sie kogos, kto tak naprawde Cie nie kochal. Kochal i kocha tylko cpanie.

5

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Zastanawiam się, czy nie powinnas powiadomić jego byłej żony, komu oddaje dziecko pod opieke.

6

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana
josz napisał/a:

Zastanawiam się, czy nie powinnas powiadomić jego byłej żony, komu oddaje dziecko pod opieke.

Myślałam o tym, ale nie wiem.. szkoda mi tego dziecka, ma 4 lata , widziałam też jak ona go kocha, jak płacze jak od niego wraca do matki. On cpa od dawna, jego była też z nim brała czasami. Myślę że ona jest świadoma tego tylko nie chce tego widzieć bo ma dziecko z głowy i wolny weekend.

7

Odp: Narkotyki, wiara, ból i przegrana
josz napisał/a:

Zastanawiam się, czy nie powinnas powiadomić jego byłej żony, komu oddaje dziecko pod opieke.

Myślałam o tym, ale nie wiem.. szkoda mi tego dziecka, ma 4 lata , widziałam też jak ona go kocha, jak płacze jak od niego wraca do matki. On cpa od dawna, jego była też z nim brała czasami. Myślę że ona jest świadoma tego tylko nie chce tego widzieć bo ma dziecko z głowy i wolny weekend.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Narkotyki, wiara, ból i przegrana

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018