Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Hej dobre i wyrozumiale kobietki:)) Jak sie pewnie juz kazda domyśla mam właśnie ten okropny problem, nie umiem sobie z nim poradzic:((
J      estem z chlopakiem 2,5 roku. Od pażdziernika zamieszkalismy razem w Łodzi, w kawalerce. Pragnelism tego oboje, bylismy zawsze szczesliwa para, ja niestey kiedys bylam osoba, ktora sciemniala, trzymala 3 chlopakow za ogon, ale to wlasnie dzieki Niemu sie zmienilam, tak bardzo mi na Nim zalezalo, i tak bardzo go Kochalam ze postanowilam sie zmienic, i mi sie udalo. Kochał mnie jak zaden inny, jest cudowny. Ale wszystko zepsulo sie pocąwszy od tego mieszkania wspólnego:(( Wkradla sie rutyna, coraz mniej pociagu seksualnego, podniecenia, klotnie, przychodzlismy z uczelni bo razem studiujemy i on siadal do kompa, ja tez, nie bylo juz teg co kidys, bolalo mnie to cholernie, nie umialam sobie z tym poradzic, chodzilam ciagle smutna, nieszczesliwa, bo nie sadzilam ze tak to sie skonczy, mialo nam sie wspaniale mieszkac a tu co??( W koncu na dodatek wszystkiego właściceiel wymowili nam mieszkanie, w sumie to my tez czesto rozmwialismy zeby moze jeszcze pomieszkac osobno:((
     I stalo sie, plakalam po kątach jak go nie bylo, ze nasze gniazdko sie skonczylo:(( Wydawalo mi sie ze jemu tez na mnie zalezy, mowil mi, ze znowu bedziemy sie spotykac, pocieszal mnie, ze naprawimy nasz zwiazek, ze mu zalezy. Uwierzylam mu w to....
     Ja wyprowadzilam sie do akademika 2 tyg temu a On mieszka z kumplem, myslalam ze bedie tak, jak mi obiecywal, a tymczasem co?? znowu smutek..myslalam ze bede u Niego przesiadywac, a tymczasem on po ajeciach wzial mnie na ciastko, pogadalismy troche i mowi ze on ma robote, ze odwiezie mnie za godzinke, e wtorek bylo to samo:( NIe opisze bólu, jaki wowczas mialam, nie umialam sie z tym pogodzic, szukalam wielu przyczyn, czy MU juz nie zalezy?? Dlaczego tak robi?? Znudzilam mu sie???  Ostatnio rozmawialismy...powiedzial, mi ze to nasza obojga wina, ale mi zarzucil ze mial dosc mojego marudzenia, nieszczesliwej miny, no ale jak mialam sie cieszyc jak widzialam co sie dzialo??( Postanowilam mu dac troche czasu, zeby ochlonal, ze moze zateskni za mna, jak bedzie widzial, ze sie nie odzywam, ze nie prosze sie o spotkania.
       Z kolei na fotce mam konto, napisal do mnie jakis czas temu taki fajny chlopak, zaczelismy pisac na gg, ostatnio sie spotkalismy, bylo fajnie, ni sadzilam ze na necie mozna byl poznac takiego fajnego i milego chlopaka. Spodobaam mu sie, chce sie ze mna spotykac, ale nie wiem ze mam kogos:((
       I wszystko sie zrypalo:(( Ból, rozgoryczenie, smutek, i kryzys w zwiazku pociągnąl mnie do tego, ze sie spotkalam z tym chlopakiem:(( Przyznaje ze w Łodzi nie mam nikogo, oprocz jednego kolegi i kolezanki, przyszlam na obcy grunt, grupa okazala sie porazka, a na dodatek jak posypalo mi sie wspolne mieszkania z chlopakiem to sie zalamalam:(( I zrobilam to, tlumaczywszy sobie, ze chce chociaz z kims pogadac, tymbardziej ze chlopak jest naprawde wporzadku:(
      Ale cholernie zle mi z tego powodu, ze jak bede sie spotykac dalej z nim, w koncu webrne dalej:((i trudniej bedzie sie wyplatac, ale boje sie, ze moj facet ma mnie juz dosc:( Brakuje mi milosci, bezpieczenstwa, troski o mnie, zeby se ktos mna interesowal i dlatego webrnelam w to:(( Nie tlumacze swojego czynu, ale analizuje swoja postepowanie:( Wczoraj bylam z tym chlopakiem z kinie, i jak na nieszczescie byl kolega z grupy, ale naszczescie nie mam z nim kontaktu, ale boje sie ze jakim cudem dowie sie o tym moj chlopak:( i nie wiem co zrobic, czy powiedziec mu ze z kolega bylam w kinie czy dac sobie spokoj, moze sie nie wyda:(
     Wiem, ze myslicie o mnie ze jestem jakas powalona, i ze zle postapilam, ale sie zagubilam:(( Samotnosci i to jak zaczal mnie traktowac facet pociagnelo mnie do tego, ze zaczelam sie z innym spotykac:( Narazie tylko rozmawiamy, smiejemy sie, ale co jak bedzie chcial co wiecej??np mnie pocalowac/?? ehhh... a przyrzekalam sobie kedys, ze zero oszukiwania,....ale chyba jednak to zostaje we krwi:(
     Prosze poradzcie mi cos///.....i przepraszam ze sie tyle obpisalam...pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Nie za złych ludzi i na pewno nie masz tego we krwi jak o sobie mówisz. Nawet dobrzy ludzie czasem robią złe  rzeczy.
Moim zdaniem powinnaś porozmawiać ze swoim chłopakiem, czy aby na pewno jesteście jeszcze parą. Jeśli tak to myślę, że powinnaś powiedzieć swojemu nowemu znajomemu, że masz kogoś i niech zadecyduje czy chce być Twoim przyjacielem czy taka relacja mu odpowiada czy oczekuje czegoś więcej? Jeśli zostaniecie kumplami powinnaś opowiedzieć o nim swojemu chłopakowi ale tylko wtedy jeśli ciągle jesteście razem, bo jeśli według niego nie ma już "was" to nie masz obowiązku mu o niczym mówić.
Nawet będąc w związku masz prawo do znajomych, przyjaciół najważniejsze jest żeby samemu mieć świadomość gdzie jest granica, której nie można przekroczyć.......Mam nadzieję, że moje rady na coś się przydarzą.................Pozdrawiam

3

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Dziekuje CI Asiu za pomoc i za woje zdanie na ten temat, ale obawiam sie , ze moj nowy kolega, bedzie chcial czefos wiecej, ciagle mi pisze ze jestem fantastyczna dziewczyna, ze cieszy sie, ze mnie poznal. A chlopak jest po prostu swietny- mily, troszke wstydliwy, pomocny, po prostu tak dobry chlopczyk:) NO ale niestety bede musiala chyba z ktoregs zrezygnowac i najbardziej bedzie mnie bolalo jak bede musiala mu napisac, ze nie mozemy sie juz spotykac:((
   Rozmawialam wczoraj ze swoim chlopakiem i mowil, ze potrzebuje czasu, troche odetchnac, od tych wszystixh klotni i sytuacji, ale ja juz czekam tyle czasu, ja tez mam swoje uczucia, i tez mnie to wszystko meczy, nie tylko jego.
   Jutro mam sie spotkac z tym nowo-poznanym, po prostu nie ciagnie mnie do Niego, jako, ze mam ochote zdradzic, tylko spotykac sie z nim, wyglupiac, zartowac, uslyszec od Niego cos milego, tego czego nie slysze od wlasnego faceta:(( Ale boje sie, ze przekrocze ta granice....ale wszystko sie potoczy w czasie,..zobaczymy jak to bedzie...:((

4

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Musisz jak najszybciej porozmawiac z kazdym znich i przeanalizowac przede wszystkim swoje uczucia,ktory jest dla ciebie naprawdee wazny, bo znow powtorzy sie typowa dlaciebie sytuacja: trzy sroki za ogon i tak naprawde zadnej w garsci. Sama napisalas, ze poniekad bylo to dla ciebie w jakims stopniu dyskomfortowe wiec nie powinnas znow dopuszczac do takiego stanu. Zakoncz jedna znajomosc (mam na mysli ustal jej status) a dopiero pozniej zacznij nastepna. Albo zakoncz obie i poczekaj na kogos innego. Pozdrawiam. Trzymaj sie cieplutko

5

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??
wizaz888 napisał/a:

myslalam ze bedie tak, jak mi obiecywal, a tymczasem co?? znowu smutek....

wizaz888 napisał/a:

...powiedzial, mi ze to nasza obojga wina, ale mi zarzucil ze mial dosc mojego marudzenia, nieszczesliwej miny, no ale jak mialam sie cieszyc jak widzialam co sie dzialo?

wizaz888 napisał/a:

Postanowilam mu dac troche czasu, zeby ochlonal, ze moze zateskni za mna, jak bedzie widzial, ze sie nie odzywam, ze nie prosze sie o spotkania.

wizaz888 napisał/a:

ale boje sie, ze moj facet ma mnie juz dosc:( Brakuje mi milosci, bezpieczenstwa, troski o mnie, zeby se ktos mna interesowal

wizaz888 napisał/a:

pocieszal mnie, ze naprawimy nasz zwiazek, ze mu zalezy. Uwierzylam mu w to....

Jedna osoba związku nie pociągnie, a Ty ewidentnie zamiast się postarać nic nie zrobiłaś. Przyzwyczaiłaś się że, to zawsze o Ciebie zabiegano a Ty jako "księżniczka" nie masz żadnych zobowiazań. Powinnaś bardziej się postarać, zrobić coś aby zmienić a nie wymagać cudu od swojego partnera.

Dałaś czas swojemu partnerowi aby coś z tym zrobił ale zamiast samej wykorzystać ten czas na naprawę sytuacji co zrobiłaś?

wizaz888 napisał/a:

Z kolei na fotce mam konto, napisal do mnie jakis czas temu taki fajny chlopak, zaczelismy pisac na gg, ostatnio sie spotkalismy, bylo fajnie, ni sadzilam ze na necie mozna byl poznac takiego fajnego i milego chlopaka. Spodobaam mu sie, chce sie ze mna spotykac, ale nie wiem ze mam kogos:((

tak przeznaczasz czas na odbudowanie relacji między sobą a swoim facetem? Tak okazujesz, że jeszcze Ci na nim zależy? Przecież w zamiarach miałaś

wizaz888 napisał/a:

ze naprawimy nasz zwiazek

........

wizaz888 napisał/a:

Nie tlumacze swojego czynu, ale analizuje swoja postepowanie

Ty przeanalizowałaś to tak

wizaz888 napisał/a:

Brakuje mi milosci, bezpieczenstwa, troski o mnie, zeby se ktos mna interesowal i dlatego webrnelam w to:((

a ja tak

wizaz888 napisał/a:

ja niestey kiedys bylam osoba, ktora sciemniala, trzymala 3 chlopakow za ogon

Brakuje Ci adrenaliny, zainteresowania płci przeciwnej i to jest powód dla którego wpakowałaś się w to bagno.

a to?

wizaz888 napisał/a:

ja niestey kiedys bylam osoba, ktora sciemniala, trzymala 3 chlopakow za ogon, ale to wlasnie dzieki Niemu sie zmienilam, tak bardzo mi na Nim zalezalo, i tak bardzo go Kochalam ze postanowilam sie zmienic, i mi sie udalo.

po przeczytaniu całosci te słowa mają sie ni jak do Twojej cudownej przemiany

6

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Szanuje Twoje slowa i to co napisalas, i jakie masz podejscie do tego co napisalam, ale tak naparwde najprosciej jest kogos oceniac i go zbesztac, niz postarac sie zrozumiec druga osobe. A zrozumie mnie tylko ta osoba, ktora tez to kiedys przezyła:) Niestety nikt nie jest idealny, czlowiek jest ylko czlowiekiem.
    Owszem, i byc moze bylo na początku tak, ze to o mnie chlopak non stop zabiegal, teraz ja zabiegam, bo chce cos naprawic, wiec nie mow prosze, ze nic nie zrobilam w tym kierunku, bo gdyby mi nie zalezalo, nie przejmowalabym ie cala ta sytuacja.
    Wdepnelam w to bagno, ale i sama z tego bagna bede musiala sie wydostac,a jak to sie wszystko okaze.
   
    W moja przemiane nikt nie musi wierzyc:) Wystarczy, ze wiem to ja:) Ciesze sie, ze z kolei TY jestes az tak idealna osoba, ktora zawsze byla fair wobec kogos i ktora sie nigdy w zyciu nie zagubila, zazdroszcze Ci tego:) Ale niestety nie kazdy potrafi sobie czasem w zyciu radzic tak jakby chcial i czasem znajdzie sie na zakrecie albo zabłądzi. Owszem, sama bede musiala sobie z tym wszystkim poradzic, ale chcialam sie po prostu wygadac, jezeli masz takie zdanie na ten temat ok, szanuje kazdego zdanie, ale tak naprawde wiesz cząstke tego, jak bylo naparwde, i jest miedzy mna a chlopakiem, czy sie staralam czy nie:)

7 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2010-03-10 13:41:34)

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??
wizaz888 napisał/a:

wiec nie mow prosze, ze nic nie zrobilam w tym kierunku, bo gdyby mi nie zalezalo, nie przejmowalabym ie cala ta sytuacja.

Faktycznie...przejmowanie się sytuacja świadczy o tym że, się starasz naprawić związek... podaj mi konkrety co zrobiłaś aby naprawić związek.

wizaz888 napisał/a:

Owszem, i byc moze bylo na początku tak, ze to o mnie chlopak non stop zabiegal, teraz ja zabiegam, bo chce cos naprawic,

właśnie widać....może ten czas , który poświęcasz na pisanie i spotkania z tamtym kolesiem przeznaczyłabyś na poprawienie relacji w Waszym związku..?

wizaz888 napisał/a:

Ale niestety nie kazdy potrafi sobie czasem w zyciu radzic tak jakby chcial i czasem znajdzie sie na zakrecie albo zabłądzi.

Tak, rozumiem..ale to to był Twój wybór że, zaczełaś pisać z tym drugim, to był Twój wybór, że poszłaś z nim do kina... Jak widać Ty sama sobie komplikujesz życie....tylko  po co?

Jak Ci źle w tym zwiazku, nikt nie zmusza Cie do tkwienia w nim. Musisz wybrać czego chcesz. Jeśli chcesz naprawić swój związek to zakończ znajomość z tym drugim, jeśli zależy Ci na tym nowopoznanym, nie marnuj czasu i życia swojemu partnerowi. smile

8

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Ehh...widze ze sie raczej niezrozumiemy:))) Nie czaisz wogole o co chodzi, ale mniejsza z tym;P Poradze sobie i bez Twoich rad:)Pozdrawiam:)

9

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Wizaz nie gniewaj się, po prostu nie doczytałam sie w Twojej wypowiedzi czegokolwiek co świadczyłoby o tym, że starasz się poprawić coś w swoim zwiazku.

Jak powiedziałam wczesniej, jeśli źle sie czujesz w tym zwiazku  to nie bądź masochistką i zakończ go. Masz prawo do szczęścia nawet jeśli tym szczęściem jest ten drugi.

Postaraj się rozwiazać tak tą sytuację aby nie oszukiwac ich obu a im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie. smile

10

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Ale ja w zadnym wypadku sie nie gniewam na Ciebie:) Szanuje zdanie kazdego i kazda opinie analizuje:) Nie pisalam juz po prostu o moich czynach, ktore robilam zeby poprawic moj związek, bo nie wydawalo mi sie to potrzebne gdyz pisalam raczej o problemie dotyczacym dwoch facetow;))) Ale masz racje, sama musze okreslic czego chce, i zakonczyc albo jedno albo drugie, i szczerze/?? dzieki za byc moze i dobitną ale szczera wypowiedz;))

11

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Wiesz, wziełam pod uwage całą Twoją wypowiedź dlatego skomentowałam to tak a nie inaczej... a brak odpowiedzi na moje pytanie utwierdziło mnie w przekonaniu że, nic nie zrobiłaś.... za co przepraszam, bo faktycznie nie masz w obowiązku mi się z niczego tłumaczyć.

Jak podejmiesz już decyzję to mam nadzieję że, podzielisz się nią ze mną. Powodzenia smile

12

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie przeżył.
Uczucia to najbardziej zdradziecka i uciążliwa rzecz jaką obdarzyła nas Matka Natura. Tymbardziej jak czasem płatają nam figle i nie możemy nad Nimi zapanować.
Po pierwsze: chciałabym Ci powiedzieć (bo jak dalej pociągniesz ten układ napewno przejdzie Ci to przez myśl) nie można kochać dwóch osób naraz.
Po drugie: musisz koniecznie przyjrzec sie Twojemu związkowi, bo gdyby w nim było dobrze napewno nie szukałabyś takiej odskoczni. Jak napisałaś, nie jest dobrze. ale niektóre przeszkody da się przeskoczyc. Wina zawsze leży po obu stronach. My kobiety oczekujemy ciagłego zainteresowania, zabiegania, okazywania uczuć. Mężczyźni nie przywiazują do tego takiej wagi. Wystarczy, ze porozmaiwsz ze swoim chłopakiem. Jeśli mu zależy- to zrozumie. Ale szczerze Ci powiem, że chyba wam nie wyjdzie. Nie mieszkaliście długo razem a już mieliście siebie dosyc. Nie musisz mu od razu mówic o tym, że kogoś poznałaś. Powiedz mu co Cie boli, co chciałabyś zmienic... ale konkretnie.
Po trzecie: posłuchaj serca, a przede wszystkim głosu rozsądku bo wierz mi, on Ci najlepiej podpowie w takiej sytuacji.
życzę Ci podjecia dobrej decyzji:-)) Każde doświadczenie czyni Cię madrzejszą:-))

13

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Własnie, potrzebuje zainteresowania, milosci, uczucia, tego, ze komus na mnie zalezy, a tymczasem dosc ze znalazlam sie prawie sama w tym miescie i czuje sie obco to na dodatek moja tutejsza jedyna podpora zyciowa mnie tak traktuje:(((( To wszysto z zalu, bo przynajmniej jak wyjde z tym kolega, to sie usmiecham, zapominam o problemach.
   Co z tego ze rozmawiam z chlopakiem, dzis mnie juz wszystko dobilo, wychodzimy sobie z zajec, podchodzi do mnie, mowi ze musi zostac prace zrobic, pytam sie wiec, ze wieczorem moze sie spotkamy ( chcialam go zaprosic na dobre pifko z okazji dzisiejszego dnia faceta) a oN na to- wieczorem?? no nie wiem, zobaczymy.......
   Nogi sie pode mna ugiely:(( Ja naprawde sie ostatnio staram pokazac mu jak mi zalezy, ale on za kazdym razem to uniemozliwia swoim zachowaniem:(((
   Ja wiem, ze popelnilam sporo bledow, ale chce je naprawic...tak samo jak i ON popelnil..
   Dzis stoimy sobie z kolejce do kina, bo jednak spotkal sie ze mna, po tym jak napisalam mu wczesniej pare wiazanek, ze jak chce sie kims pobawic i czyimis uczuciami, to nie ze mna, ze traktuje mnie jak zabawke, ktora sie znudzila i idzie do kosza...:(
  Stoimy sobie w tej kolejce..podchodzi jakas kolezanka, i chyba nie wiedziala ze ja nie wiem i mowi, o ktorej wczoraj wyszedl z kolega z baru...ehhhh;/ nie skomentowalam tego, fakt wytlumaczyl mi sie, sie on mnie nie oszukuje, ale ciezo mi mu zaufac:( cholernie ciezko..:((Jak mm ufac, jak widze, ze ma mnie chyba juz dosc:((
    Rozmawialismy wczoraj i dzis i powiedzial mi, ze co jest z nim nie tak, ze mnie przeprasza, ale on musi troche odetchnac, ze nie wie c sie dzieje...ale kurcze...czekam juz 2 tyg...poczekam jeszcze...chocbym z zalu miala umrzec..ale poczekam, jezeli nie wroci do nego tesknota za mna..to zakoncze ten zwiazek...:((
   Kurcze...a jestesmy juz ponad 1,5 roku, uwielbiam jego rodzine, oni mnie, a moi rodzice jego:(( Jak mysle ze mialoby sie to wszystko skonczyc...to az mi sie plakac chce i nie wiem czy dam sobie z tym rade:((
Dlatego wlasnie moje uczucia wygladaja jak wygladaja, dlatego ta znajomosc z kolega, gubie sie sama  wswoich myslach, z żalu ze chlopak mnie tak traktuje, doprowadza mnie do ogromnego smutku.
Ja chce zeby znowu bylo jak kiedys, ze bedzie mnie bral do mieszkania swojego, bedziemy razem obiady robic, ogladac filmy, spedzac duzo czasu ze soba..naprawde tego pragne...ale cos czuuje ze...czasami same checi nic nie daja:((

14

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Zapamiętaj sobie, że nie bedziesz zyc z jego rodziną tylko z nim. I na to głównie musisz patrzeć.
Przed zerwaniem z moim narzeczonym nie wyobrażałam sobie życia beż niego jego rodziny (najbardziej dzieci jego brata- tak bardzo je kocham), naszych wpólnych znajomych... to było też moje życie.nie wyobrażałam że mogę życ bez nich. Ale niestety zdałam sobie sprawę, ze nie z nimi bedę życ. I zerwałam z nim. Nie tak od razu. W koncu bylismy ze soba 5 lat. każdemu należy sie postatnia szansa. Dla niego ostatnią motywacja miało być to, że odwołaalm ślub miesiac przed terminem. Ale jednak nie wykorzystał tego. I musieliśmy sie rozstac. Minely już 3 miesiace. I wierz mi, zdarza mi sie jeszcze ryczeć, nie za Nim (bo po naszym rozstaniu zachował się jak świnia i całkowicie zniszczył pozostałe we mnie uczucia) ale właśnie za Jego rodziną. I mam nadzieje że jeszcze bedzie mi dane ich spotkac na jakimś neutralnym gruncie. Bo naopowiadal im tyle głupot na mój temat, że wolę narazie poczekac aż ochłona zanim cokolwiek zrobie w tym kierunku.
Ale pamiętaj, ze nie można byc z Kims z kim sie źle czujesz. I nawet 100 szans tego nie zmieni. A brnac bardziej w ten związek bez żadnych efektów jeszcze bardziej sie angażujesz i będziesz bardziej cierpieć.
Niestety doswiadzcenia ostatnich miesiecy nauczyły mnie patrzeć na świat realnie. I naprawdę uwierz, że możesz być szczesliwa bez Niego. Bo ja teraz w koncu oddycham.
Przemyśl tylko taka sprawe: dlaczego inny mezczyzna, do tego nowo poznany moze traktować Cię lepiej niż Twój długotrwały chłopak?? Chyba coś jest nie tak...

15

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Wiesz Wizaz nie chce być złym prorokiem...ale skoro On mówi " że potrzebuje czasu, potrzebuje odetchnąć" to przeważnie oznacza to koniec związku. Rozumiem, że wewnętrznie jesteś rozdarta, ale nie wydaje mi się żeby randkowanie z tym 2 pomogło...daj sobie czas, nie biegaj od 1 do 2...odpocznij od nich przemyśl sama wszystko. Nie wydzwaniaj do chłopaka, nie groź mu to nie poprawi sytuacji, daj sobie kilka dni  i podejmij decyzje co dolej? może warto zacząć nowy związek skoro obecny od dłuższego czasu się sypie...na przyszłość polecam zawsze szczerze rozmawiać z partnerem i na bieżąco rozwiązywać wspólnie problemy...samo nic się nie naprawi.

16

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Ale uwierz mi , ze ja zawsze z nIm rozmawialam, jezeli tylko mialam jakis problem, i jezeli mnie tylko cos gnebilo...nigdy nie dusilam tego w sobie... wiedzial kiedybylo mi zle, dlaczego, co mnie smuci itp....
    Sama mysl, ze to mialbybyc koniec.....to mi sie plakac chce..:((
    Nie tak to wszystko mialo wygladac....wzial mnie do lodzi..mielismy razem mieszkac..mojej mamie powiedzial ze bedzie sie mna opiekowal...a tymczasem zostawia mnie na pastwe losu:((
   Staram sie usmiechac..ale to taki fałszywy uśmiech.....dam mu ten czas...ale niech nie mysli, ze niewaidomo ile...
   Powiem CI, ze w glebi duszy tez jakos nie wierze...w to, ze jak chce odetchnac...to ze nagle wszystko wroci jak kiedys i bedzie pieknie...ehhh...moge sobie tylko pomarzyc..i powoli sie chyba przygotowywac do najgorszego....

17

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

słuchaj Wizaz, ja sama byłam właśnie w podobnej sytuacji. Byliśmy z facetem 2,5 roku. 1,5 roku było cudnie. Kolejne pół gorzej. A ostanie 6 miesięcy to była jakaś tragedia. On w ogóle przestał się mną interesować - nie miał dla mnie czasu, bo cały przeznaczał na swoich znajomych; olewał mnie i moje problemy (dosłownie, kiedy ja płakała,m on zostawiał mnie samą na środku ulicy; nie odbierał telefonów), nie chciał rozmawiać o problemach, wyjeżdzać ze mną na wakacje. Wrócił z jednego wyjazdu to oznajmił, że potrzebuje czasu, bo NIE WIE czy kocha. U nas w grę wchodziła jeszcze jego zbyt zażyła znajomość z naszą wspólną koleżanką znaną z odbijania zajętych chłopaków hmm

Może twój facet też poznał kogoś innego/ zauroczył się w kimś innym.

A taka mała dygresja: nie jestem już z tym idiotą i dopiero teraz cieszę się życiem, bez tego zrzędliwego, głupiego i ograniczonego grzyba, który zabijał we mnie całą radość istnienia big_smile

18

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Maroczanka...ja wiem...ze najgozej jak sie nie wie na czym stoi...a ja wlasnie teraz znajduje sie w takiej sytuacji....juz wolalabym zeby mi powiedzial, ze to koniec, albo ze chce ze mna cos odnowic...niz mam tkwic teraz w tym czarnym punkcie:(( Zżera mnie to od srodka...nie wiem co sie ze mna dzieje...najchetniej chcialabym sie komus teraz tak naparde wyplakac...i by mi ulżyło...a tak to te łży sie zbieraja i zbieraja:(((
    O wiele latwiej by mi bylo, gdybym wiedziala, czy mamy dalej szanse czy nie...i juz predzej jakos staralabym sie z tym oswajac, z ta sytuacja...a tymczasem ciagle sie zastanawiam, czy on kogos ma, czemu sie tak zahcowuje, itd..i sie to tak ciagnie...Na wekend jade do domu...i po niedzieli chce miec juz spokoj...ja chce normalnie życ!!!!!!!!!! Z poczatku bedzie mi trudno....ale bede musiala obie jakos poradzic...
    No i nie wytrzymalam...:((( dobrze ze nikogo w pokoju nie ma to mozna poplakac....za wrazliwa jestem na to wszystko..kocham go tak bardzo a On tak bardzo mnie krzywdzi w tym momencie...chce do domu, do przyjaciol...:(((

19

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

ja czułam się dokładnie tak samo. Myślałam, że będę wyła z bólu. Nie wiedziałam czy on chce ze mną być czy nie, a on wcale tej sytuacji nie ułatwiał. Robił mi wodę z mózgu. Ciągle się bałam, czy dzisiaj zerwie czy może ( głupia wierzyłam), że dzisiaj wszystko się zmieni i wróci nasza miłość. Nie wróciła. Zerwaliśmy, a ja byłam w okropnym stanie psychicznym. Ciągły stres i płacze spowodowały u mnie problemy z jedzeniem. Niesamowicie schudłam, wyglądałam jak wrak człowieka. Włosy wypadały, paznokcie się łamały. A on ? czy on sobie coś z tego robił ? Nie. Faceta nie poznaje się po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy. Mój skończył w beznadziejny sposób. Płakałam, darłam się z bólu, ale minęło trochę czasu i teraz jest już dobrze. Czas leczy rany, na szczęście smile Teraz jestem szczęśliwa i cóż. Ty jesteś w dobrej sytuacji, bo nawet jak się z nim rozstaniesz to masz tego kogoś. Klin klinem. Nowa miłość lekarstwem na stare, nieudane uczucie smile

Powodzenia

20

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

A ja juz dzis nie wytrzymalam...wyjezdzalam do domu na wekend  powiedzialam mu ze po niedzieli chce miec wszystko jasne, albo woz albo przewoz...i powiedzial mi, ze on to jednak chce przerwy chyba, ze musi sie wyszumec...i poukladac wszystko..
   Ale moj zal juz mi nie dal tego zniesc i skonczylam to...dla mnie przerwa, to znak ze mu juz na mnie nie zalezy...:(( Ehhhh...mielismy isc w srode na impreze ze znajomymi z grupy to zrobil tak, zeby poszedl tam sam, i prosze bardzo:( niech idzie...moze kiedys mnie doceni...i nie bedzie patrzyl na mnie tylko jak na ta, przez ktora bylo zle przez osttani miesiac,,ale nie zawsze w zwiazku jest idealnie i trzeba radzic sobie i w problemach...a nie uciekac od nich...
  Coz...od dzis musze sie jakos poskaladac...donrze ze wrocilam do domu to nie bede moze az tak plakac...i jakos sie poskladam..ja sobie dam rade:( Dam Rade!!!! Nie bede ciagle plakac!!! Zobaczy co stracil!!!!:(((((((((

21

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??
Wizaz888 napisał/a:

Ale uwierz mi , ze ja zawsze z nIm rozmawialam, jezeli tylko mialam jakis problem, i jezeli mnie tylko cos gnebilo...nigdy nie dusilam tego w sobie... wiedzial kiedybylo mi zle, dlaczego, co mnie smuci itp....
    Sama mysl, ze to mialbybyc koniec.....to mi sie plakac chce..:((
    Nie tak to wszystko mialo wygladac....wzial mnie do lodzi..mielismy razem mieszkac..mojej mamie powiedzial ze bedzie sie mna opiekowal...a tymczasem zostawia mnie na pastwe losu:((
   Staram sie usmiechac..ale to taki fałszywy uśmiech.....dam mu ten czas...ale niech nie mysli, ze niewaidomo ile...
   Powiem CI, ze w glebi duszy tez jakos nie wierze...w to, ze jak chce odetchnac...to ze nagle wszystko wroci jak kiedys i bedzie pieknie...ehhh...moge sobie tylko pomarzyc..i powoli sie chyba przygotowywac do najgorszego....

Muszę Ci powiedzieć, że ja w ogóle nie jestem zwolenniczka ani nie wierze w takie coś jak "danie sobie czasu". Bo jak to sobie wyobraza, ze może robić co chce bo nie jesteście razem?? a przypuszczalnie jeste,ście małżeństwem i też przy problemach mówi ci, że potrzebuje czasu... To jest nienormalne. Albo jesteście albo nie... I koniec.
A skoro mówisz, ze za każdym razem mówiłaś co Ci nie pasuje tzn. że wcale Cię nie słuchał i nie próbował nic zmienić. Ja mojejmu poprzedniemu zaczęłam mówić w konkretnych sytuacjach co mi nie pasowało a on zawsze odpowiadał, że ja też tak robię. A kiedy pytałam ze ma to odnieść do konkretnej sytuacji to nie potrafił. I cała gadka.... A takie coś było bez sensu.
I mówię Ci potrzebujesz teraz czasu.. Czas leczy rany... Zobaczysz że jak to wszytko minie poczujesz wielką ulgę (wiem to z własnego doświadczenia) I nie uważaj, ze jego odejscie może być najgorszą rzczą jaka może Cie spotkać. Bo może być zupełnie odwrotnie... I spotkasz kogos kto bedzie dla Ciebie całym światem a ty będziesz jego szczęsciem. Wiem, ze teraz w to nie wierzysz ale zobaczysz, że tak będzie. Obojętnie co sie stanie, pamiętaj, jestem Panią swojego życia i to od Ciebie zależy jak ono sie dalej potoczy. A takie użalanie sie nad soba naprawdę do niczego nie prowadzi.
Wyjdź gdzies, spotkaj sie ze znajomymi, których dawno nie widziałaś, wyjedź na wycieczkę, spotkaj sie z jakimś innym mężczyzną... Zacznij żyć, a nie żyjesz teraz tylko Nim i czekasz na Jego decyzję jakby był jakimś Bogiem.

22

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Wizaż, powiem Ci jedno, w każdym związku bywają kryzysy, w moim związku też były ale 2 tyg? Jeśli on nie jest pewien swoich uczuć do Ciebie to nie trać czasu. Masz pewność że za kolejne pół roku nie zrobi tego samego? Bo mój facet tak zrobił. Raz. Tydzień się nie widzieliśmy i wrócił z podkulonym ogonem, że nie może beze mnie żyć i co teraz? Niecały miesiąc temu znowu to zrobił. Znowu mnie zostawił bo mówi, że musi się wyszaleć. Wiem, że to boli, ale jeśli on ma jakiekolwiek wątpliwości tzn. że nie zależy mu tak jak Tobie. A jeśli on nie chce nad tym pracować, tylko chce ciągle czasu to mówi samo za siebie. Nie chce już z Tobą być...

23

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Eh...powiem Wam dziewczyny, ze nie wiem co jak bym zrobila bez Was i bez tego forum:)) Musze sie pozbierac w sobie  i pokazac mu wlasnie teraz kogo stracil;P Niech wie, ze mimo iz ostatnio marudzilam to stracil fajna laske;P
   Zmienie cos w sobie, kupie sobie jakas fajna rzecz, pokaze mu, ze potrafie bez Niego zyc...a sam jeszcze przybiegnie do mnie....Bardzo bym tego chciaala, zeby mnie docenil i stwierdzil, ze innej takiej nie znajdzie..byc moze czas cos da...ale ja zamierzam sie nie przejmowac!!!!! NIe mam sobie obecnie nic do zarzucenia, ja chcialam to naprawiac, jezeli on mi to uniemozliwia, jego sprawa;P Wiem, ze bedzie mi teraz na początku trudno, ale nie moge tracic zdrowia przez faceta, gdyby to byla moja wina, gdybym wiedziala, ze ja cos zepsulam, to moglabym sie obwiniac..ale nie w tym przypadku. jezeli nie chce mnie juz to  bede musiala sobie jakos z tym poradzic..
   Dlatego dziekuje, ze moge sie wygadac tu na tym forum i dziekuje za wszelkie rady, bo tak szczerze moge sie wygadac tylko tu...dlatego dziekuje...jest mi o wiele latwiej wszystko zrozumiec..bo wiem, ze niektore z was tez to przezywaly...

24

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Staram sobie jako radzic, ale poki co kiepsko mi to wychodzi...kiedy spotkam sie z kims, jak wczoraj urodziny pzyjaciolki jest fajnie, nie mysle..ale gdy tylko przychodz chwila, ze siedze sama...moje mysli mnie dobijaja...nie chce mi sie jesc, ciagle czuje jakis taki ból w brzuchu, nerwy
  I ciagle jedno pytanie w glowie: Co bedzie jak we wtorek wroce do lodzi, czy zatesknil za mna?? czy nie??Czy sie bedzie chcial spotkac/???
  Staram sie go unikac, nie dzwonie, na gg tez sie nie odzywam, ale on niestety to psuje, bo sie odzywa, pisze, jak gdyby nigdy nic...
   Najlatwiej by mi bylo gdybym sie od Niego odciela, a jak mysle ze mam go widywac na zajeciach to bol bedzie jeszcze gorszy..

Przypomnialo mi sie jeszcze cos, czego nie napisalam wczesniej: dlatego gubie sie w tym wszystkim, bo ON co inneo pisze a inaczej potem jest:( W jego smsach widac jest chyba ta milosc, ze mu zalezy, sa one tresci np: "Kocham Cie!! Boli mnie ze myslisz o mnie najgorzej, ze mam cie gdzies", "Wlasnie to nie tak, widzisz nie umiem ostatnio zyc w takiej sytuacji, kiedy Cie nie ma to tesknie za toba, a jak ie widzimy jest dziwnie, chce znalezc sposob by nas zwiazek byl piekny znow i znajde choc ty w to nie wierzysz, powiedz ze dasz temu szanse, ze zmienis zmyslenie"
Ehhh ciagle czytam te smsy i zastanawiam sie, dlaczego jest tak a ni inaczej...i dochodze do wniosku ze to chyba moja wina:((( Chcialam naprawiac te zwiazek ale za szybko, nie dalam mu chyba odetchnac odpowiednio dlugo, tylko ciagle meczylam go tym, ze ma mnie gdzies, ze mnie olewa, ciagle pytania, oskarzenia, ze mu sie znudzilam i tak naprawde on nie mial chyba czasu na spokojnie wszyskiego przeanalizowac:(( To moja wina:((( i dlatego zaczelo go to meczyc i chyba dlatego chcial ostatnio przerwy:((( ehh jestem beznadziejna:(

25

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Moze nie jestes beznadziejna tylko brakowało Ci miłosci okazywania uczuc z jego strony.....  wydawało Ci sie jego uczucia gasna tak mi sie wydaje... Nie wiem widzisz jestem w podobnej sytuacji tylko meczylem tak dziewczyne pytajac co sie dzieje czemu jest taka zimna dla mnie przeciez ja ja tak kocham... i tak sie staram i czy tak duzo oczekuje jak pragne tylko jakiegos milszego smsa od niej dostac czy cos.... no i sie stalo.... powiedziala ze sie wypalilo ze juz nie czuje tego... co czula ze chce byc sama.... obiecala ze mnie nie zostawi... ze bedziemy miec kontakt ze niema nikogo innego... ostatnio nawet pokasowala nasze wspolne zdjecia z nk... przykre to boli aj staram sie jej dac czas nie pisze ona tez juz sie nie odzywa.... dla mnie najgorsze sa poranki w dzien jakos jeszcze staram sie egzystowac z przyjaciolmi z znajomymi ale nie moge spac ciagle mi sie sni obojetne o ktorej sie nie poloze to budze sie z placzem o 4 nad ranem i juz nie moge zasnac to cholerne zwlaszcza ze wiesz ze ta 2 osoba gdzies tam spokojnie spi juz zaczyna zyc wlasnym zyciem.... i nawet  nie wiesz czy jeszcze cie wspomina czy kiedys zateskni zrozumie.... Widzisz masz duzo lepsza sytuacje ja bym modlil sie o takie smsy jak on do Ciebie pisze.... to znaczy ze On Chce zeby wam sie ulozylo Tylko oczekuje od Ciebie tego ze sie zmienisz.... tak mi sie wydaje moze sie mysle... ze i tak bedziecie musieli sie spotkac.... a jezeli postanwicie dac sobie obojgu szanse to mysle ze Musicie sie zmienic obydwoje zarowno On jak i Ty... rozmowa i sluchanie to podstawa jak sie slysze tylko siebie to nic z tego nie bedzie trzeba zawsze starac sie rozumiec 2 strone... ja pewnie poplenilem taki blad ze nie sluchalem choc wydawalo mi sie ze robie wszystko dla niej i widocznie przedobrzylem bo w obawie ze ja strace stalem sie na kaze jej zawolanie i widocznie jej zaczelo sie nie wiem nudzic... przestawac zalezec a ja jak to poczulem zamiast  opanowac.... poplenilem jeszcze wiekszy blad  bo zaczolem jej pokazywac jak bardzo ja Kocham kwiaty wiersze cokolwiek ona powiedizal cokolwiek potrzebowala bylem  etc... moze gdyby nie mial pretensji raczje prosb ze mi zle ze czuje ze staje sie zimniejsasza i czemu tak jest moze bysmy sie nie rozstali nie wiem...

26

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Jakdalejzyc przykro mi:((( Ale warto czasem miec nadzieje, tylko zastanawiam sie czasem czy warto sie czasami łudzic i czekac, czy dac sobie spokoj i jakos sie poskladac i pozbierac:( Ciezki wybor:(
   Mnie najgorzej dobija to, ze chodzimy razem na studia, i widziec go bede na kazdych zajeciach...no ale kto by podejrzewal ze tak to sie wszystko potoczy, jak mielismy mieszkac tam razem, a po studiach sie zareczyc:((
      Tak bardzo mnie to wszystko boli, jestem za slaba psychiczne na to wszystko, bo nie wyobrazam sobie zycia bez niego, ciagle pytania mamy, babci i dziadka i znajomych mnie dobijaja: jak tam z .... ??? ehhh...az łzy mam wtefy w ocach ale odpowiadam , że dobrze:( Sa dni kiedy mowie sobie, ze musze sie wziazc a gars, ale sa takie jak np dzis, ze nie moge sie na niczym skupic bo w glowie mam tylko jedno:(
  Chcialabym mu dac czas, poczekac...ale ile mam czekac?? samo czekanie mnie zabija...juz nawet nie wiem co pisac...bo zadne slowa nie odzwierciedla tego, co ie ze mna dzieje i jak sie czuje:( Czemu inni moga byc szczesliwi a ja nie, czy az tak duzo oczekuje od zycia???:((

27

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Wiem co czujesz ehhhh mam podobnie tyle ze nie widze sie z nia  codzien.... chociaz moze bardzo bym chcial... ale nie wiem czy to bylo by latwiejsze czy trudniejsze patrzec jak ktos kto byl gdzies tam jest twoim calym swiatem zyje sobie spokojnie.... spi kiedy ty sie budzisz z koszmaru z lzami w oczach.... siada zjesc posilek kiedy ty nie mozesz zniesc widoku jedzenia.... ale ehhhh co zrobic jakos trzeba to przerzyc chyba

28

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Boje sie takiego zycia...boje sie, dlatego ze jestem za wrazliwa i za slaba psychicznie na takie cos.....ehhhh..zawsze to ja jakos zostawialam chlopakow, bo nie moglam trafic na tego jedynego..aa teraz kiedy znalazlam ta jedyna milosc...to wydaje mi sie z on mnie juz nie chce:((( Czemu tak trudno znalezc i utrzymac to szczescie...bylismy tacy szczesliwi...al chyba nie umialam tego utrzymac..i nie zdawalam sobie sprawy ze moje czasem marudzenie itp zniszczy cos, co tak naprawde kocham...
   Dopiero teraz doceniam co stracilam..ale chyba jest juz za pozno:(

29 Ostatnio edytowany przez seramu8724 (2010-04-05 12:37:39)

Odp: Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Hej.To ja wizaz888 tylko ze mam drugi nick. Przepraszam ze znowu truje...ale musze sie wygadac..
Troszke juz minelo od mojego ostatniego postu...Wczoraj przyjechal do mnie chlopak na swieta..myslalam ze nie przyjedzie ale jednak przyjechal..zalezalo mu...chyba..poszlismy na spacer, na lody, poprzytulal mnie..
Ale wszystko zepsul swoja rozmowa!!!
PowiedziaL: i czy nie fajnie jest jak teraz/? jak zatesknimy za soba?? narazie chcialby zeby tak bylo, zebysmy powoli wszystko odbudowali, bez pospiechu...
   Poczulam sie dziwnie..cala radosc minela..odp mu na to: ze szkoda ze pasuje mu takie cos, ze troche wykluczyl mnie juz ze swojego zycia, ze on hasa sobie sam i ja sama...;/
Nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..nie umiem zyc w  takim ukladzue po tym jak bylo, po tym jak widzilama, ze chce spedzac ze mna kazda wolna chwile, kiedy widzialam ze mu zalezy...ewidentnie teraz widac ze chyba woli inne zycie..
Ja nie umiem chyba tak zyc...swieta sa a ja co?? a ja znowu placze...po nocach..bo nie umiem sie do tej sytuacji przystosowac..
Nie wiem czy skonczyc to wszystko i sie nie meczyc...czy dac ponownie czas na odbudowanie tego..
ale jak mam odbudowac..jak aj ciagle mysle ze on mnie ju nie chce..moje jakiekolwiek dzialania sa nastawione z gory na niepowodzenie..

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak wybrnąć z tej sytuacji?????Czy jestem okropna i zła za swój czyn??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018