Cześć, rzadko piszę do mojej dobrej koleżanki a ona do mnie w ogóle, mimo iż oboje wiemy, że chcemy być razem. Dwie randki, całowanie. Oficjalnie parą nie jesteśmy. Wczoraj dostałem od niej wiadomość, że dostała w pracy przesyłkę z czerwonymi różami nie wiadomo od kogo, bo to kurier wręczył. Napisałem jej że to nie ode mnie. Nie okazałem zazdrości o to, afery nie zrobiłem. Pytanie czy jeśli teraz ja, wyślę jej do pracy np. list, bo ja listy pisać lubię, to czy to będzie złe? Wdawać się w takie gierki? A może po prostu niespodziewanie przyjadę do niej jak będzie w pracy... ? Po prostu czy jakaś aktywność w ramach odpowiedzi mojej na te róże będzie dobra? Dzięki za poradę ![]()
Podobne tematy
Nie, ja bym sobie darowała kwiaty.
Zaproś ją do kina, a potem na kolację.
Albo tylko na kolację, bez kina.
dziękuję ![]()
Cześć, rzadko piszę do mojej dobrej koleżanki a ona do mnie w ogóle, mimo iż oboje wiemy, że chcemy być razem. Dwie randki, całowanie. Oficjalnie parą nie jesteśmy.
Doszukuję się w tym sensu i jakoś znaleźć nie mogę... Także odpuszczę sobie również resztę.
No co tu wiele mówić. Znajomość rozpoczęta, dwie randki, całujemy się, chcemy coś więcej, ale jeszcze nie podjęliśmy decyzji, że jesteśmy parą. Mało do niej piszę, bo chcę dać jej czas dla siebie, wiesz, praca, życie prywatne, szanuję jej wolność, nie trzymam jej na smyczy telefonu.
To czy obydwoje chcecie okaże się. Jak na razie wygląda, że Ty chcesz... Czas pokaże, ale dla własnego dobra nie licytuj się na kwiaty. Zachowuj się naturalnie i spokojnie rozwijaj relację. Okaże się, czy "chcemy"...
w sumie mam podobne odczucia, ale wahając się wolałem się upewnić. Dobrze, no chyba że kobieta jest zakompleksiona, tzw. wampir emocjonalny, to wtedy będzie chciała bym ,,walczył'' ,, licytował'' jakby była na aukcji jakiejś...
Dla mnie ważniejsze jest, że ja pół Polski przejeżdżam by się z nią spotkać, to jest ważniejsze przecież no nie...
Niestety ja studiuję w Dęblinie (pod Warszawą) Ona jest w Bielsku Białej... czyli 400 km dalej... Dla mnie nie trzeba nic więcej z mojej strony, niż same przyjechanie na spotkanie. Jak ona wybierze... jej wybór, jest wolna.
Dokładnie. Zdaj się na swoje wrażenia i nie poddawaj chciejstwu, tzn widzeniu tego co wolałbyś widzieć. Czas pokaże Ci co z tego wyniknie. Tak czy siak powodzenia.
A może po prostu niespodziewanie przyjadę do niej jak będzie w pracy... ?
Wszystko fajnie, ale do pracy to Ty może jednak do niej nie przyjeżdżaj
Chyba że miałeś na myśli, że skończy pracę, wyjdzie, a tu niespodzianka. Bo wiesz, w pracy to może szefostwo nie być zachwycone...