Witam ![]()
Kobietki co sądzicie o takiej tradycji, że ojciec prowadzi córkę do ołtarza? ![]()
Podobne tematy
Za bardzo kojarzy mi się to z amerykańskimi filmami. Jak ktoś chce to proszę bardzo, ale ja wolę polskie tradycje ![]()
Mi się podoba, mnie tez tata prowadził do ołtarza. Było to na pewno bardziej wzruszające niż młodzi idący razem.
Też tak uważam, że to bardzo wzruszające ![]()
Jeszcze do ślubu mi daleko ale chcę żeby tak było na moim ![]()
A jeżeli np Ojciec nie żyje to czy matka może poprowadzić do ołtarza córkę?
eee aalleexxiiss to juz by nie mailo takiego uroku..może ojciec chrzestny?? hmm w takiej sytuacji??
Matka raczej nie, ale ojciec chrzestny jak najbardziej
8 2010-03-04 14:44:02 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-04 14:45:35)
A moją siostrę prowadzili do ołtarza oboje rodzice, i myślę że to świetne rozwiązanie. Siostra tak wybrała, bo mama jest dla niej najbliższą osobą i przyjaciółką, ojca zaś więcej nie było w jej życiu niż był, więc uznała, że w tym momencie tradycja jest dla niej krzywdząca i nie chciała, by w tak ważnym dla niej dniu to ojciec był "ważniejszy".
Zakładając, że kiedyś wezmę ślub - nie mam już możliwości wybrania ojca do tej roli, więc z całą pewnością wybiorę mamę. Ojca chrzestnego sobie raczej tutaj nie wyobrażam, tym bardziej że nie widziałam go chyba od dnia mojej komunii i nawet nie mam do niego żadnego kontaktu - a poza tym nie chciałabym, żeby prowadził mnie do ołtarza śmieć, który przez 10 lat zdradzał swoją żonę i ukrywał to przed nią. Niestety, faceci nie zdają egzaminu w moim przypadku ![]()
W moim życiu również ojca wiecej nie ma niż był. Dlatego w przyszłości rozważam taka możliwość żeby to właśnie moja mama zaprowadziła mnie do ołtarza. Może dla niektórych to śmieszne, ale jest ona bardzo ważną osoba w moim życiu i nie wyobrażam sobie żeby ktoś inny mógł lepiej spełnić tą rolę oddania mnie w ręce mojego przyszłego męża
Ojciec chrzestny? hmm.. nie wydaje mi sie żeby to było dobre rozwiązanie. Mimo że utzrymujemy ze soba kontakt, ale jak dla mnie nie jest to bliska osoba ![]()
Ja jakoś zawsze wyobrażałam sobie, że będę z ukochanym szła do ołtarza. Starsza siostra też szła z mężem i wydaje mi się, że w ogóle w mojej rodzinie jest tradycyjnie.
A ogólnie co do tego by matka prowadziła do ołtarza, to chyba nie bardzo... kobietę raczej mężczyzna powinien prowadzić, a nie druga kobieta.
Jak dla mnie pójście z mężem do ołtarza to takie oklepane, nie wnoszące nic specjalnego do tej ceremoni. Ale oczywiście szanuje Twoje zdanie ![]()
A dla mnie prowadzenie panny młodej przez ojca, to zagranie rodem z tandetnych filmów amerykańskich ![]()
Każdy ma swój pogląd i swoją wizję ![]()
Nie podoba mnie się, gdy do polskich tradycji niektórzy dołączają amerykańskie.
Ja chciałabym jedynie, aby do ołtarza podłoga była usypana kwiatami, mały chłopczyk z dziewczynką nieśli by obrączki, a po wyjściu z kościoła wypuścilibyśmy dwa biale gołębie
Takie urozmaicenia wystarczą...
Fajnie jak ojciec młody prowadzi pannę młodą do ołtarza, ale ja jednak wolę iść razem z osobą którą będę brała ślub
Mnie się bardzo podoba jak młodzi idą razem, wolno w rytm marsza weselnego i tak jak Pinacolada pisała , dzieci idące z przodu i kwaitki....
Ja też uważam, że do ołtarza powinien prowadzić mnie mój przyszły mąż. Za nami świadkowie a przed chłopczyk i dziewczynka sypiący kwiatki.. Ukochani rodzice natomiast w pierwszej ławce, tuż za nami
)
Tak jak to w sumie jest w polskiej tradycji...
Witajcie przyszłe Panny Młode i nie tylko .........Wszystkie tu Wpisane i Te co zaglądną .... ![]()
Zwyczaj prowadzenia Panny młodej przez Ojca owszem ....nie tylko z filmów amerykańskich
jest ogólnie panującym zwyczajem w Stanach Zjednoczonych / byłam widziałam na własne oczy - nie raz/
Osobiście oceniam za bardzo piękny i niepowtarzalny moment , gdy Tato
oddaje dopiero przy ołtarzu swoją ukochaną córeczkę - zięciowi ,człowiekowi ,który ma Go zastąpić w opiece
i dbaniu o Jej potrzeby , zdrowie, trośke o Nią , kochanie Ją i uszczęśliwianie... jest to piękna sprawa
gdy Tato ... odsunięty jakby na dalszy plan .... dostaje od losu , możliwość pokazania Wszystkim obecnym
"patrzcie to Moja Królewna piękna w bieli i koronkach w tym najpiękniejszym dla Niej Dniu
- mogę Wam Ją wszystkim pokazać i się Nią pochwalić - jestem z Niej dumny !!!!!!!!!!
Tak to widzę
zawsze marzyłam o takim ślubie - niestety ...........
moje Drogie wiele rzeczy naśladujemy z zachodu , mamy różne opinie na temat zachodnich
zwyczajów i ich czasem dziwnych świąt !!!!!!!!!! Ale powiedzcie czy każda z Was
... we wnętrzu swojej duszy ; nie marzyła o takim ślubie z amerykańskich filmów ????????????
Zwyczaje zwyczajami , a może warto zacząć w Waszej parafii , Kościele , Rodzinie -taki zwyczaj
między wierszami - gdy byłam młoda naście 20 parę nie bałam się NOWOŚCI - byłam pierszą osobą w Chicago , która wzieła zaręczyny w Kościele ![]()
Dziewczyny odważcie się wprowadzić ten piękny zwyczaj
mąż będzie Was prowadził ,potem już zawsze po ceremonii i do końca życia
Czego Wam z serca życzę .pozdrawiam Wszystkie panny i przyszłe żony.
Bądzcie szczęśliwe i zakochane przez całe życie i ze wzajwemnością
pozdrawiam gorąco Julka
Alexis poczytaj ,popytaj i poszukaj w necie . ale powiem Ci jedno ......... to niepowtarzalny Dzień
zrób jak uważasz przed wszystkim Ty w soim sercu i myślach abyś była w tym Dniu szczęsliwa ... i był
Twój i tylko Twój bo co tu kryć -[b] Panna Młoda jest najważniejsza a cała reszta to dodatek do Niej [/]
i tego Ci życzę pozdrawiam Julka
Hej kobietki:) My co prawda jesteśmy już po ślubie(cywilnym) ale teraz przygotowujemy sie do ślubu kościelnego. Ja bardzo pragnę aby to właśnie tata poprowadził mnie do ołtarza. A nasza kochana córeczka niosła nam obrączki. Pozdrawiam
Czy o tym, kto prowadził Was albo poprowadzi do ślubu mogliście same zadecydować?
Czasami słyszy się, że księżą narzucają jedną opcję i nie zgadzają się na prowadzenie Panny Młodej przez ojca do ołtarza.
Czy któraś w Was miała z tym problem?
Gdybym ja usłyszała odmowę, to chyba bym szukała innego księdza ![]()
20 2013-03-12 22:01:57 Ostatnio edytowany przez starshaped (2013-03-12 22:02:25)
Wygodniej jest, gdy ślubu udziela znajomy ksiądz, który nie ingerowałby w wybory Państwa Młodych. Osobiście nie zdecydowałabym się brać ślubu w obcej parafi z tak błahego powodu jak odmowa księdza. Zresztą niewielu jest księży, którzy aż tak konserwatywnie podchodzą do tematu wejścia do kościoła Państwa Młodych. Aczkolwiek czytałam o księżach, którzy nie wyrażają zgody na oprawę muzyczną ślubu pieśniami nieliturgicznymi, w tym Ave Maria. ![]()
Co do samego prowadzenia Panny Młodej do ołtarza przez ojca, jest to nieuzasadnione w naszej kulturze. Owszem, w tradycji anglosaskiej jest to konieczność, gdyż Państwo Młodzi nie widzą się przed samą ceremonią i nie ma przed nią również błogosławieństwa. Prowadzenie córki przez ojca jest u nich formą błogosławieństwa właśnie. U nas błogosławieństwo jest, Młodzi jadą razem do kościoła już "za pozwoleniem" rodziców, jako para prosząca Boga o pobłogosławienie związku. Rozstawanie się pod kościołem by wejśc osobno jest trochę na siłę.
Wygodniej jest, gdy ślubu udziela znajomy ksiądz, który nie ingerowałby w wybory Państwa Młodych. Osobiście nie zdecydowałabym się brać ślubu w obcej parafi z tak błahego powodu jak odmowa księdza. Zresztą niewielu jest księży, którzy aż tak konserwatywnie podchodzą do tematu wejścia do kościoła Państwa Młodych. Aczkolwiek czytałam o księżach, którzy nie wyrażają zgody na oprawę muzyczną ślubu pieśniami nieliturgicznymi, w tym Ave Maria.
A ja uważam, że właśnie powinno się szukać takiego księdza, który bez wahania przystąpi do realizowania potrzeb przyszłej Młodej Pary.
Niestety niektórzy traktują kościół jak swoją własność i nie mają ochoty na dyskusje. Ja takich księży omijam szerokim łukiem, bo nie przystają do wizji pasterza wychodzącego ku wiernym.
Nasz ksiądz, kilka razy powtarzał nam, że dopóki nie wychodzimy poza zasady panujące w kościele, nie robimy nic wbrew wierze, to on będzie nam pomagał w realizacji naszego scenariusza ślubnego, bo to po prostu nasza ceremonia, nasz sakrament, a on nam tylko będzie asystował, jako świadek kwalifikowany. Był naszym przewodnikiem, sugerował, ale dawał wybór.
U nas błogosławieństwo jest, Młodzi jadą razem do kościoła już "za pozwoleniem" rodziców, jako para prosząca Boga o pobłogosławienie związku. Rozstawanie się pod kościołem by wejśc osobno jest trochę na siłę.
Znacząca większość par żyje ze sobą pod jednym dachem, zanim dostanie owo błogosławieństwo. To są tylko symbole w dzisiejszych czasach ![]()
Myślę, że warto korzystać z takiej symboliki, która jest nam bliższa.
Jeśli komuś zależy na symbolicznym uhonorowaniu ojca, by dumnie mógł kroczyć u boku swojej córki, a potem przekazać ją w ręce przyszłego zięcia, to dlaczego ksiądz ma mu tego zabraniać?
Czyli skoro ojciec może prowadzić córkę to matka mogła by odprowadzać syna i go przekazywać synowej?
Skąd ta dyskryminacja panów no kobiety nie bądźcie takie. Oboje młodych odprowadza mam tata +mama tata no i świadkowie oj poszerzyć przejścia w kościele i się uda....
W głowach wam się pierniczy, młoda para jest najważniejsza i zakłada Nową wspólną rodzinę. Na tej drodze nowej muszą sami walczyć z swoim życiem i dlatego uważam że sami do ołtarza powinni iść.
Co do wypuszczania gołębi powiem widziałam taką sytuację gdy dziewczynka wypuszczająca gołębia nacisnęła go za brzuszek. Gołąb przestraszony podfrunął i narobił młodej centralnie na czoło i włosy. Błeeeee.
Slub to nie cyrk we wszystkim trzeba zachować Klasę. Tandetnie stroiki przy ławkach sypanie kwiatków które w ogóle nie wychodzi czy zabawy na weselu z siadaniem dooopa na balonie to tandetne i już.
W głowach wam się pierniczy, młoda para jest najważniejsza i zakłada Nową wspólną rodzinę. Na tej drodze nowej muszą sami walczyć z swoim życiem i dlatego uważam że sami do ołtarza powinni iść.
Z moją głową i jej zawartością jest wszystko ok.
Fajnie, że przedstawiłaś swoje zdanie, ale inni mogą mieć trochę inne podejście.
Wizje ślubu, to indywidualna kwestia narzeczonych i to oni sobie ustalają, jak wyobrażają sobie ten dzień. Cechą wspólną wszystkich wizji jest to, że różnią się od siebie ![]()
Jak idą do ołtarza, to są jeszcze przed sakramentem, więc stosując Twoją logikę, ważne powinno być, jak wychodzą, a nie jak wchodzą ![]()
Ci co to skupiają się na sobie i myślą o symbolice: tylko my w tym dniu, najczęściej wyprawiają się za granicę i tam "w spokoju" biorą ślub.
Jeśli jestem rodzinna - to chcę o tym w dniu ślubu pamiętać. Robię więc wszystko tak, by czuć bliskość, bliskich mi ludzi i symbolicznie im to okazywać.
Jeśli mam duszę imprezowiczki - to wyprawiam zamiast poczęstunku, huczne wesele, by szaleć z najbliższymi do białego dnia, celebrując nowy związek.
Co do wypuszczania gołębi powiem widziałam taką sytuację gdy dziewczynka wypuszczająca gołębia nacisnęła go za brzuszek. Gołąb przestraszony podfrunął i narobił młodej centralnie na czoło i włosy. Błeeeee.
Można jedynie współczuć reakcji gości, którzy zamiast obrócić sytuację w żart, dają wyraz zniesmaczeniu. Też widziałam, jak Młodej gołąbek zabrudził twarz. Reakcja bliskich była jednak zgoła inna. Zaczęto krzyczeć, że to na szczęście.
Slub to nie cyrk we wszystkim trzeba zachować Klasę. Tandetnie stroiki przy ławkach sypanie kwiatków które w ogóle nie wychodzi czy zabawy na weselu z siadaniem dooopa na balonie to tandetne i już.
A czymże jest dla Ciebie klasa przez wielkie "K"? Dla mnie nie ma czegoś takiego jak kanony. Bo to nie jest kwestia tego, co wypada i a co nie wypada, ani tego, co ktoś o tym myśli. To jest kwestia tego, na co w tym dniu ochotę mają Młodzi.
To, co dla Ciebie jest tandetne, dla innych może być ciekawe i pasujące do wizji wymarzonego ślubu i wesela.
Czyli skoro ojciec może prowadzić córkę to matka mogła by odprowadzać syna i go przekazywać synowej?
Jak przeczytałam Twój post to wyobraziłam sobie jak najpierw do ołtarz idzie mama, prowadząc młodego pod rękę (tym krokiem ślubnym), a potem idzie młoda z ojcem.
:):):):):):):)
25 2013-04-27 14:29:56 Ostatnio edytowany przez Słoneczna86 (2013-04-27 14:37:56)
Osobiście nie znoszę czerpania z amerykańskich tradycji, jestem patriotką, jednak ten zwyczaj to strasznie wzruszająca chwila. Mimo moich przekonań sama zastanawiam się, czy nie poprosić Ojca, żeby poprowadził mnie do Ołtarzu.. ![]()
Zastanawiam się tylko czy Ksiądz nie będzie miał nic przeciwko ??
Słoneczna86 kwestię podprowadzenia Panny Młodej do ołtarza należy koniecznie omówić z księdzem, ale nie powinien on mieć nic przeciwko. To wyjątkowy moment, a podprowadzenie Panny Młodej przez ojca jest symbolicznym przekazaniem opieki nad nią przyszłemu mężowi. Dlaczego więc nie poprosić ojca o dotrzymanie towarzystwa w drodze do ołtarza;)