... To przywitanie nie wychodzi najlepiej...
Zarówno ON jak i ONA nie uśmiechają się... To bardziej zaskoczenie i konsternacja rysuje się na ich twarzach.
On nie wie przecież czy ona jest tu z mężem, sama, co ONA tu w ogóle robi?
Okazuje się, że jest tu z koleżanką.
On na chwilę zasiada przy ich stoliku, JEJ koleżanka od razu proponuje, że na chwilę zostawi ich samych...
Jest między nimi pewne napięcie...ON patrzy na nią i nie może się napatrzeć...tak jest piękna.
Ona ma jakby pretensje do niego, że w ogóle się pojawił w jej życiu i taki zamęt wniósł. On traktuje to lekko i jedynie się uśmiecha.
Przytula ją...
Okazuje się że później obie z koleżanką chcą "wylądować" w klubie muzycznym, do którego on też się wybiera.
Żegnają się zatem z myślą, że zapewne jeszcze dziś się zobaczą...
Kilka godzin później spotyka je obie w klubie.
Co widzi, gdy na nią patrzy?
Widzi postać, która pogubiła się we własnym życiu, która potrzebuje odskoczni od obecnej jego formy.
Zdaje sobie sprawę, że zbliżenie się do tej kobiety będzie zwiastowało kłopoty...
Tak, ON stara się i całe szczęście potrafi, łapać do tego wszystkiego dystans.
Tańczy z nią kilka chwil na parkiecie. Zmieniają w trójkę klub, gdzie również tańczy z nią chwilę.
Klimat muzyczny jest TAKI (youtube.com)
Zostawiają na moment koleżankę i udają się na krótki spacer.
A tam rozmowa w kółko o tym samym...dlaczego spotkali się właśnie teraz? Ona nadal, jakby nie radząc sobie z tą całą sytuacją, wini go za to, że się pojawił w jej życiu.
Jest godzina 24. Wracają do JEJ koleżanki, którą odprowadzają do taksówki.
Mieszkają w sąsiednich dzielnicach, więc on proponuje ją odprowadzić....
CDN...