może ktoś w końcu znajdzie sposób?
Proszę o nie odsyłanie mnie do książek czy stron. Na książki zmarnowałam dużo pieniędzy a mi nie pomogły (wyjaśnienie niżej...) tak samo jak strony... ani do dietetyka tym bardziej - on mi powiedział że w mojej sytuacji [wielce zirytowany] to już moja wina i nie mam czego u niego szukać jak się nie chce dostosować.
Proszę o jakieś praktyczne rady ![]()
Otóż mam 22 lata, jestem studentką architektury - jako że mam trochę sprzętu boję się być w akademiku, bo już raz okradziono mnie z komputera i drogiego zestawu sztalug, masy modelarskiej czy farb które teni nie są... tak więc wynajmuję mieszkanie.
Nie mam rodziców ani rodziny żeby ktoś mnie utrzymywał, nie przysługuje mi renta ani stypendium [to moja wina, ale niestety przedmioty trudne].
Z tego powodu od 6 do 16 jestem na uczelni [dojazd trwa bo mieszkam pod wraszawą], od 17 do 22 pracuję. W weekendy tylko w niedzielę jestem wolna i uzupełniam wtedy projekty, których nie zrobiłam.
Jak więc same/sami rozumiecie nie mam czasu na jedzenie [w pracy mam zakaz jedzenia poza przerwą] przygtowywane starannie w domu i czesto się kończy na dużej ilości zupek chińskich w nocy, czasami po prostu gotuję kilka ziemniaków i jem je z jogurtem. W sumie najcześciej jem koło 23 kilka ziemniaków i coś na zasadzie pół ogórka z octem. To jest najzwyczajniej w świecie bardzo tanie [taki obiad to koło 3zł] , a przygotowanie to 3 minuty obierania. Plus się najadam szybko i mogę zająć się pracą na studia i iść spać. Sporadycznie robię sobie frytki jak mam ochotę na coś innego. Czasami jem kanapki - zwykle z 4-5 bo się nie najadam, a nie mogę myśleć cały dzień o jedzeniu.
Piję głównie wodę gazowaną lub herbatę. Nie jestem w stanie pić zwykłej wody bo od razu wymiotuję i to już lekarz stwierdził jako jakąś chorobę.
Poza czasem jest bardzo istotny problem pieniędzy - na jedzenie nie mogę wydać więcej jak 30zł tygodniowo, a do końca studiów jeszcze trochę...
W mojej lodówce na chwilę obecną jest jogurt i pół paczki sera. I zwykle nie przekracza jej zawartość 3-4 rzeczy. W szafce zupki chińskie.
Niespecjalnie też ćwiczę - bo kiedy? Staram się szybko chodzić do autobusu i czasami w niedzielę wychodzę z koleżanką na długi spacer, jeżeli nie mamy dużo pracy na zajęcia - to mój jedyny wolny dzień i jestem padnięta po 6 dniach pracy, zajmuję się wtedy przygotowywaniem rzeczy na następn tydzień, sprzątaniem i tym podobnymi.
Mam 162cm wzrotu i ważę ... 87 kilo Głupio, prawda?
Od zawsze byłam pulchna, odkąd pamiętam, ale bardzo mnie martwi mój stan zdrowia ostatnio i jak nic związany jest on z nadwagą dużą.
W wakacje udaje mi się zrzucił koło 10 kilo, ale we wrześniu to wraca...
Tłuszczyk niestety odkłada mi się robiąc "ciążowy" brzuch, a nogi są godne samicy słonia - są nieproporcjonalnie grube nawet do mojej figury przez co dobieranie spodni to wspaniaa zabawa... Ręce czy twarz mam "w miarę".
Czy tak jak mówi dietetyk bez rzucenia studiów i pracy to niemożliwe abym schudła? Czy ktoś zna jednak jakiś w miare ludzki sposób? Bardzo proszę o jakąkolwiek pomoc!!