Mam wykształcenie ogólnokształcące(profil mat-fiz,choć fizyki nigdy nie lubiłam).Studiowałam matematykę,później chemie na końcu informatyke.Żadnego kierunku nie ukończyłam bo nie jestem typem kujona pochłaniającego teorie w krótkim czasie i w dużej ilości w dodatku materiał,którego uczyłam się m-c wcześniej ulatuje mi z głowy (zapamiętanie kilkudziesięciu,kilkuset stron jest dla mnie nie do przeskoczenia).W szkole nie miałam większych problemów z nauką(poza historią i j.polskim).Co jakiś czas wraca myśl o podjęcju studiów ale się boje,że nie podołam.Wiele lat mi zajęło oswojenie się z myślą,że ja dobra uczennica nie mam studiów a takie nieuki jeden z drugą mają inżyniera czy magistra.
Dodam tylko,że mieszkam i pracuje(w markecie)na wsi (powiat radomszczański) więc perspektywy bardzo bardzo ograniczone.
1 2017-07-01 09:17:44 Ostatnio edytowany przez ironmade (2017-07-01 09:45:35)
Podobne tematy
Cześć. A co lubisz robić, co sprawia Ci radość, w jakiej pracy potrafisz wyobrazić sobie siebie w przyszłości?
3 2017-07-01 22:17:23 Ostatnio edytowany przez ironmade (2017-07-01 22:32:26)
Mam kurs księgowości,więc w tym zawodzie mogłabym się widzieć ale czy sprawia mi to radość-raczej umiarkowaną.
Jestem osobą,którą mało co cieszy.Taki sceptyk-apatyk.Problem jest we mnie,kiedyś jako nastolatka miałam marzenia,ambicje.Teraz jestem zmęczona i zrezygnowana by zmienić życie na lepsze.Nie wiem czy ten stan się polepszy.
Nie chodziło mi o to, do czego masz kwalifikacje :-) Ale rozumiem, że to przychodzi jako pierwsza myśl. Przypomnij sobie, jakie miałaś marzenia jako nastolatka, kim chciałabyś być?
Jeżeli problem jest w Tobie, to da się ten problem rozwiązać tak, żeby żyło Ci się lepiej.
5 2017-07-02 20:24:47 Ostatnio edytowany przez ironmade (2017-07-02 20:51:12)
Jako nastolatka interesowałam się geografią,astronomią,anatomią.Nowinki ze świata medycyny nadal mnie interesują,czy działanie ludzkiego organizmu,jego funkcje.Od roku interesuje się ziołolecznictwem,medycyną naturalną,holistyczną.
jeżeli już tyle razy nie poszło... to serio, czy jest sens?
To wychodzi na to, że miałaś dużo zainteresowań, czemu nie poszłaś w tych kierunkach? Tylko wybrałaś matematykę i chemię? Ja też jak byłam na studiach, które mnie nie interesowały zbyt mocno to męczyłam się i nie potrafiłam zapamiętywać na dłużej informacji. A kiedy poszłam na studia, do których jestem stworzona i które uwielbiam, to nauka przychodzi mi łatwo.
Najważniejsze to wybrać taki kierunek, który jest dla nas.
jeżeli już tyle razy nie poszło... to serio, czy jest sens?
No właśnie chyba nie ma,ale mama nie może tego strawić,że nie mam studiów(wszyscy myślą że je mam taka jest oficjalna wersja).
jeżeli już tyle razy nie poszło... to serio, czy jest sens?
Sens jest taki,żeby mama miała być z kogo dumna jak w ogólniaku i podstawówce.Bo odkąd jestem dorosła nic mi nie wychodzi.Nawet z pracy w biurze zrezygnowałam(zapierdzielam w markecie choć nie lubię pracy w grupie a w tyłek nie umiem wchodzić)
To wychodzi na to, że miałaś dużo zainteresowań, czemu nie poszłaś w tych kierunkach? Tylko wybrałaś matematykę i chemię? Ja też jak byłam na studiach, które mnie nie interesowały zbyt mocno to męczyłam się i nie potrafiłam zapamiętywać na dłużej informacji. A kiedy poszłam na studia, do których jestem stworzona i które uwielbiam, to nauka przychodzi mi łatwo.
Najważniejsze to wybrać taki kierunek, który jest dla nas.
Studia mają być w najbliższym mieście,Częstochowie.Jako dziewiętnastolatkę nie stać mnie było na zaoczne a na pomoc finansową nie mogłam liczyć.
Idź za tym co cie interesuje, moze medycyna? Jestes zdolna, interesuje cie funkcjonowanie organizmu ludzkiego, wiec mysle, ze odnalazlabys sie na takich studiach. Mnie ciekawi medycyna weterynaryjna- zawod lekarza weterynarii od zawsze byl moim cichym marzeniem ![]()
Być może nie trafiłaś na kierunek, który naprawdę Cię interesuje. Nic dziwnego, że rzucałaś kierunki, które Cię nie interesują. Moim zdaniem lepiej jest rzucić kierunek, który się nie lubi, niż się na nim męczyć.
A studia? No cóż, nie musisz mieć studiów, żeby być wartościowym pracownikiem. Czasami wystarczą jakieś kursy czy szkolenia.
Studentów dzielimy na takich którzy: poszli na studia żeby mieć papierek - który im później nic nie daje, takich którzy idą na coś co lubią - i dobrze im to idzie oraz takich którzy wiedzą że się do danej dziedziny nie nadają, ale np. mają świadomość że jeżeli teraz przezwyciężą lenistwo to później będą mieli zawód który będzie im dawał hajs, nie są zbyt uzdolnieni, ale są bardzo uparci i świadomi.
Ja należałem do tej 3 grupy. Nienawidziłem matematyki, zostałem inżynierem. Pracuję jako inżynier, zarabiam jako inżynier i patrzę na moich znajomych, którzy byli bardziej zdolni, ale wybrali inną ścieżkę i są tam gdzie byli, a ja ruszam na przód i się rozwijam. Pochodziłem z zadupia i dzięki studiom się z niego wyrwałem. Nie żałuję. Chociaż praca obecnie jest powiedzmy to nudna.
Ale jest kilku znajomych którym się udało bo zdobyli cenne na rynku umiejętności, jeśli chcesz dobrze zarabiać pomyśl nad czymś za co pracodawcy płacą.
Zrób kurs spawacza, prawo jazdy na tira, nacz się rysunku technicznego, albo programować. W życiu nie płacą za to co się lubi robić (a w szczególności w naszym kraju), w życiu płacą za to co jest trudne i rzadkie, a bardzo potrzebne. A z czasem im staniesz się coraz lepsza w tej trudnej umiejętności, zaczniesz ją lubić coraz bardziej, bo stanie się to prostsze i będzie dawało korzyści.
Nie prawda. Nawet jeśli w czymś będziemy coraz lepsi, to wcale nie oznacza, że to polubimy. Nie da się człowieka do czegoś zmusić. Albo wychodzi coś z naszego serca, albo jest to tylko na niby.
Ekonomia albo miedzynarodowe stosunki gospodarcze, do tego jakis jezyk obcy inny niz angielski. Dobrze platna prace masz jak w banku.
Ekonomia albo miedzynarodowe stosunki gospodarcze, do tego jakis jezyk obcy inny niz angielski. Dobrze platna prace masz jak w banku.
Mówisz serio z MSG?
Mam znajomą, która to studiowała i jakoś nie pracuje w nie wiadomo jakiej firmie.