Przyznam, że ostatnio świat coraz bardziej mnie przeraża. Może dlatego, że mnóstwo znajomych wokół mnie rozstaje się, a nawet ja bywałam świadkiem zdrady.
Ostatnio przeczytałam jednak książkę stylizowaną na osobisty pamiętnik, opisujący życie jakiejś pary, i przyznam, że mocno mnie to zaintrygowało. Mam podejrzenia, że książka opisuje prawdziwy związek. Opisy i sytuacje brzmią bardzo realnistycznie, a autorka wydała ją pod pseudonimem Olivia S.
Na początku myślałam, że czytam lekką książkę, rozważającą istnienie miłości itd. Nic bardziej mylnego. Książka wali prosto z mostu, że dla faceta liczą się cycki, pupa i to, co między udami. Że lepszy efekt osiągnie się robiąc dobrze ustami, niż sprzątając na błysk mieszkanie. Że mężczyźni są jak psy i rozumieją tylko proste, jednoznaczne polecenia. Że lepiej popracować nad sobą, zamiast hejtować innych. Oraz że tak naprawdę w związkach chodzi o seks. Chociaż, wbrew pozorom, między bohaterami jest sporo czułości.
Polecam "Dwoje nie do pary. Rzęsy i nonsensy" osobom, które mają problemy w związkach, małżeństwach, etc. Myślę, że może zadziałać lepiej niż niejedna terapia, otwiera oczy na relacje z facetami. Choć ostrzegam, że pikantne sceny pojawiają się tam dość często (myślę, że na co drugiej stronie), więc może być to szok dla osób pruderyjnych ![]()
1 2017-06-16 23:54:49 Ostatnio edytowany przez oBela (2017-06-16 23:56:25)
Podobne tematy
2 2017-06-17 07:41:11 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2017-06-17 07:42:06)
No niestety, ale wiele ludzi jest na poziomie zwierząt i uczucia dla nich nic nie znaczą. Alkohol, papierosy, narkotyki, seks - silne emocje. Najlepiej seks bo on uszkadza tylko psychikę. Według mnie człowieczeństwo nie jest związane z tym, że się potrafi mówić, a nawet że się jest bardzo wykształconym, bo takie osoby mogą być zupełnie pozbawione potrzeby miłości. Wydaje się, że zawsze tak było, ale teraz ludzie bardziej zwracają uwagę na te patologie. Nieprawidłowe relacje rodzinne wcale nie muszą wpływać na takie zachowania. Są ludzie, którzy wychowali się w domu pełnym miłości ale później jej nie okazują innym ludziom. Dominują zachowania egoistyczne i chęć wykorzystywania innych ludzi.
No a co w tym złego ze lodzik zadziała lepiej niż wysprzatana kuchnia? XD
No a co w tym złego ze lodzik zadziała lepiej niż wysprzatana kuchnia? XD
Złe jest założenie że albo lodzik albo wysprzątana kuchnia.
Lodzik w wysprzątanej kuchni zadziała najlepiej.
Jak autorka książki nie wie takich oczywistości to się nie dziwię że książka smutna.
Mysle ze troche splycasz problem. Zwiazek to ani lodzik, ani wysprzatana kuchnia. Aby stworzyc zwiazek trzeba jakiejs formy porozumienia. Ludzie musza byc w pewien sposob kompatybilni. Czasem to faktycznie chodzi o wspaniale robionego loda, czasem o lacznosc intelektualna, duchowa, a czasem wystarczy wspolna pasja do gotowania, szydelkowania, czy fizyki jadrowej.
Nie przecze, ze chetna cipka pomaga nam, facetom, polubic kobiete, ale do zbudowania zwiazku... . Dla mnie to za malo
pannapanna napisał/a:No a co w tym złego ze lodzik zadziała lepiej niż wysprzatana kuchnia? XD
Złe jest założenie że albo lodzik albo wysprzątana kuchnia.
Lodzik w wysprzątanej kuchni zadziała najlepiej.
Jak autorka książki nie wie takich oczywistości to się nie dziwię że książka smutna.
Oj tam, na tle lodzika pozostałe okoliczności tracą na znaczeniu.
Mysle ze troche splycasz problem. Zwiazek to ani lodzik, ani wysprzatana kuchnia. Aby stworzyc zwiazek trzeba jakiejs formy porozumienia. Ludzie musza byc w pewien sposob kompatybilni. Czasem to faktycznie chodzi o wspaniale robionego loda, czasem o lacznosc intelektualna, duchowa, a czasem wystarczy wspolna pasja do gotowania, szydelkowania, czy fizyki jadrowej.
Nie przecze, ze chetna cipka pomaga nam, facetom, polubic kobiete, ale do zbudowania zwiazku... . Dla mnie to za malo
100% zgody. Seks jest ważnym dodatkiem do pielęgnowania związku, ale nie sprowadzajmy relacji dwojga ludzi do włóż-wyjmij. Porównanie mężczyzn do psów, którzy na komendę 'aport' wyjmują penisa ze spodni? Hmm, autorka książki chyba ma za sobą złe doświadczenia
Nie umniejszając czworonogom oczywiście.
Że lepiej popracować nad sobą, zamiast hejtować innych.
To akurat racja.
Książka wcale nie jest smutna, tylko zabawna. Tylko, jak ktoś opisał w jakiejś recenzji, wali prosto z mostu. Wiele razy uśmiechałam się czytając ją i mając wrażenie, że ktoś wplata sytuacje z mojego życia z moim ex. Wbrew pozorom po przeczytaniu jej poczułam energię, dlatego polecam. Myślę, że pomogła mi na nowo otworzyć się na potencjalne związki.
troll napisał/a:Mysle ze troche splycasz problem. Zwiazek to ani lodzik, ani wysprzatana kuchnia. Aby stworzyc zwiazek trzeba jakiejs formy porozumienia. Ludzie musza byc w pewien sposob kompatybilni. Czasem to faktycznie chodzi o wspaniale robionego loda, czasem o lacznosc intelektualna, duchowa, a czasem wystarczy wspolna pasja do gotowania, szydelkowania, czy fizyki jadrowej.
Nie przecze, ze chetna cipka pomaga nam, facetom, polubic kobiete, ale do zbudowania zwiazku... . Dla mnie to za malo100% zgody. Seks jest ważnym dodatkiem do pielęgnowania związku, ale nie sprowadzajmy relacji dwojga ludzi do włóż-wyjmij. Porównanie mężczyzn do psów, którzy na komendę 'aport' wyjmują penisa ze spodni? Hmm, autorka książki chyba ma za sobą złe doświadczenia
Nie umniejszając czworonogom oczywiście.
Że lepiej popracować nad sobą, zamiast hejtować innych.
To akurat racja.
Akurat ten fragment był pół serio i dotyczył sprzątania mieszkania, nie mniej jednak gdyby zastanowić się nad tym głębiej, to jest to prawda - faceci nie rozumieją skomplikowanych zdań ani próśb, najłatwiej zrozumieć im proste komendy ![]()
10 2017-06-17 13:09:19 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-06-17 13:10:44)
zabpth napisał/a:pannapanna napisał/a:No a co w tym złego ze lodzik zadziała lepiej niż wysprzatana kuchnia? XD
Złe jest założenie że albo lodzik albo wysprzątana kuchnia.
Lodzik w wysprzątanej kuchni zadziała najlepiej.
Jak autorka książki nie wie takich oczywistości to się nie dziwię że książka smutna.Oj tam, na tle lodzika pozostałe okoliczności tracą na znaczeniu.
A i widzisz, mylisz się, albo może inaczej, z waszej perspektywy to może i i faktycznie masz rację,
No ale z naszej to mamy idealne okoliczności do rozejrzenia się, najczęściej za okno, żeby w jakiś sposób określić okolicę w której się znajdujemy, czy da się wrócić do domu, czy trzeba (tfu tfu) zostać na noc.
Po zatem, smutna prawda, qrde jak to napisać, bo napisać że wiele kobiet, to mało skromnie, i jakoś tak nie ładnie.
Ale może jakaś średnia. Albo statystka.
Wiem
statystycznie średnie ilość kobiet z którymi przeprowadzałem badania statystyczny przy zastosowaniu metody oralnej.
Wniosek:
Często mylone jest robienie lodzika z mlaskaniem.
Wtedy jeżeli tylko ręce opadną, to jest dość sporo czasu na rozejrzenie, określenie lokalizacji. I inne różne przemyślenia. Np. o kurde skąd ona wzięła płyn Ludwik gruszkowy?
Pozdrawiam
11 2017-06-17 13:47:42 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-06-17 14:27:29)
Znowu jakies uogólnianie wzgledem płci. Faceci reagują tylko na proste komendy jak psy... za to kobiety myślą macicami?
serio zwiazek z facetem zależy od udanego loda? to dlaczego nie żenią się z dziwkami?
i dlaczego niby miałabym się starać?
związek ma sens póki starają sie OBIE strony.
serio zwiazek z facetem zalezy od udanego loda? to dlaczego nie zenia sie z dziwkami?
Celna uwaga, dobre porównanie
Iceni napisał/a:serio zwiazek z facetem zalezy od udanego loda? to dlaczego nie zenia sie z dziwkami?
Celna uwaga, dobre porównanie
Jak można uogólniać książkę której się w ogóle nie miało w ręce? Proponuję najpierw przeczytać Dwoje nie do pary, a dopiero później serwować takie komentarze.
14 2017-06-17 14:22:24 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-06-17 14:22:44)
jjbp napisał/a:Iceni napisał/a:serio zwiazek z facetem zalezy od udanego loda? to dlaczego nie zenia sie z dziwkami?
Celna uwaga, dobre porównanie
Jak można uogólniać książkę której się w ogóle nie miało w ręce? Proponuję najpierw przeczytać Dwoje nie do pary, a dopiero później serwować takie komentarze.
To było raczej odniesienie do tego, co napisałaś - że związki opierają się na seksie. Nie jest to komentarz do książki jako takiej, raczej do tego co piszesz.
15 2017-06-17 15:18:00 Ostatnio edytowany przez oBela (2017-06-17 15:18:36)
oBela napisał/a:jjbp napisał/a:Celna uwaga, dobre porównanie
Jak można uogólniać książkę której się w ogóle nie miało w ręce? Proponuję najpierw przeczytać Dwoje nie do pary, a dopiero później serwować takie komentarze.
To było raczej odniesienie do tego, co napisałaś - że związki opierają się na seksie. Nie jest to komentarz do książki jako takiej, raczej do tego co piszesz.
Bo seks jest w związkach bardzo ważny. I jest czymś pozytywnym, chociaż o seksie często pisze się pejoratywnie. O tym również jest ta książka - że współcześnie ludzie demonizują seks zamiast czerpać z niego przyjemność.
Żeby nie było, że uogólniam - nie, nie wszyscy demonizują ![]()
16 2017-06-17 15:24:24 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-06-17 15:29:04)
Książka wali prosto z mostu, że dla faceta liczą się cycki, pupa i to, co między udami.
Że lepszy efekt osiągnie się robiąc dobrze ustami, niż sprzątając na błysk mieszkanie.
Oraz że tak naprawdę w związkach chodzi o seks.
Bo seks jest w związkach bardzo ważny.
oBela wybacz, ale Ty nie piszesz, że seks jest 'bardzo ważny' tylko że na tym się relacja opiera.
Że jest bardzo ważny - zgodzę się
super ważna sprawa.
Że 'tak naprawdę w związkach chodzi o seks' - już nie.
I nie dziwię się, że seks jest odbierany pejoratywnie gdy się go tak przedstawia. Jakbym tak seks postrzegała to też bym z niego przyjemności nie czerpała.
Aczkolwiek, już co do innego fragmentu Twojej wypowiedzi - masz rację, że współcześnie spotyka się demonizowanie seksu. Pewnie oddzielną książkę można by napisać o podstawach tego zjawiska
przeczytałabym coś takiego, nie powiem
oBela napisał/a:Książka wali prosto z mostu, że dla faceta liczą się cycki, pupa i to, co między udami.
Że lepszy efekt osiągnie się robiąc dobrze ustami, niż sprzątając na błysk mieszkanie.
Oraz że tak naprawdę w związkach chodzi o seks.oBela napisał/a:Bo seks jest w związkach bardzo ważny.
oBela wybacz, ale Ty nie piszesz, że seks jest 'bardzo ważny' tylko że na tym się relacja opiera.
Że jest bardzo ważny - zgodzę sięsuper ważna sprawa.
Że 'tak naprawdę w związkach chodzi o seks' - już nie.
I nie dziwię się, że seks jest odbierany pejoratywnie gdy się go tak przedstawia. Jakbym tak seks postrzegała to też bym z niego przyjemności nie czerpała.Aczkolwiek, już co do innego fragmentu Twojej wypowiedzi - masz rację, że współcześnie spotyka się demonizowanie seksu. Pewnie oddzielną książkę można by napisać o podstawach tego zjawiska
przeczytałabym coś takiego, nie powiem
Oraz, że w związkach tak naprawdę chodzi o seks, czyli poczucie bliskości, dawanie sobie przyjemności, okazywanie miłości i uczuć, pokazywanie, jak się jest dla siebie ważnym i wyjątkowym.
Jeśli zdanie "oraz że naprawdę w związkach chodzi o seks" odebrałaś negatywnie, to znaczy, że uległaś demonizowaniu seksu przez społeczeństwo ![]()
Seks, seksualność, atrakcyjność, nie są niczym złym, co książka wyjaśnia.
A seks - jest potrzebą każdego człowieka. W większości związków wykluczone jest sypianie z kimś innym, co sprowadza się do tego, że w związkach chodzi o seks.
18 2017-06-17 17:11:20 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-06-17 17:15:00)
Oraz, że w związkach tak naprawdę chodzi o seks, czyli poczucie bliskości, dawanie sobie przyjemności, okazywanie miłości i uczuć, pokazywanie, jak się jest dla siebie ważnym i wyjątkowym.
Fakt zwłaszcza zdanie 'facetom chodzi o dupę i cycki' oddaje bliskość i emocjonalność seksu
)
Jeśli zdanie "oraz że naprawdę w związkach chodzi o seks" odebrałaś negatywnie, to znaczy, że uległaś demonizowaniu seksu przez społeczeństwo
Nie - odebrałam to tak jak to opisałaś
patrz wyżej.
Ja swoje zdanie na temat seksu mam i z pewnością go nie demonizuje, uwierz na słowo ![]()
Seks, seksualność, atrakcyjność, nie są niczym złym, co książka wyjaśnia.
Z tym się 100% zgadzam.
A seks - jest potrzebą każdego człowieka. W większości związków wykluczone jest sypianie z kimś innym, co sprowadza się do tego, że w związkach chodzi o seks.
Nie mniej jednak związek nie sprowadza się do seksu. Seks jest jedną z dziedzin związku. Jeśli o to Ci chodziło to ok ale czytając Twój pierwszy post odnosi się inne wrażenie.
oBela napisał/a:Oraz, że w związkach tak naprawdę chodzi o seks, czyli poczucie bliskości, dawanie sobie przyjemności, okazywanie miłości i uczuć, pokazywanie, jak się jest dla siebie ważnym i wyjątkowym.
Fakt zwłaszcza zdanie 'facetom chodzi o dupę i cycki' oddaje bliskość i emocjonalność seksu
)
oBela napisał/a:Jeśli zdanie "oraz że naprawdę w związkach chodzi o seks" odebrałaś negatywnie, to znaczy, że uległaś demonizowaniu seksu przez społeczeństwo
Nie - odebrałam to tak jak to opisałaś
patrz wyżej.
Ja swoje zdanie na temat seksu mam i z pewnością go nie demonizuje, uwierz na słowooBela napisał/a:Seks, seksualność, atrakcyjność, nie są niczym złym, co książka wyjaśnia.
Z tym się 100% zgadzam.
oBela napisał/a:A seks - jest potrzebą każdego człowieka. W większości związków wykluczone jest sypianie z kimś innym, co sprowadza się do tego, że w związkach chodzi o seks.
Nie mniej jednak związek nie sprowadza się do seksu. Seks jest jedną z dziedzin związku. Jeśli o to Ci chodziło to ok ale czytając Twój pierwszy post odnosi się inne wrażenie. Nawiasem to co piszesz teraz znacznie od Twojego pierwszego postu odbiega, takie odnoszę wrażenie i zastanawia mnie dlaczego
Zgadzasz się, że atrakcyjność nie jest niczym złym, ale stwierdzenie, że facetom chodzi o pupę i cycki już Ci się nie podoba.
20 2017-06-17 17:19:05 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-06-17 18:04:21)
oBela chyba spasuje z tej wymiany zdań.
Drugi raz nie będę pisać tego samego, wszystko, co chciałam napisać napisałam ![]()
21 2017-06-17 17:59:46 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-06-17 18:01:37)
No niestety, ale wiele ludzi jest na poziomie zwierząt i uczucia dla nich nic nie znaczą.
O jakim znaczeniu mowa? Zwierzęta też mają uczucia.
Najlepiej seks bo on uszkadza tylko psychikę.
Niedorzeczność.
Nieprawidłowe relacje rodzinne wcale nie muszą wpływać na takie zachowania. Są ludzie, którzy wychowali się w domu pełnym miłości ale później jej nie okazują innym ludziom. Dominują zachowania egoistyczne i chęć wykorzystywania innych ludzi.
Relacje rodzinne nie mają większego wpływu na wychowanie. Od dość dawna wiadomo, że psychikę młodego człowieka, kształtują geny oraz środowisko głównie zewnętrzne tj. koleżeńskie.
Relacje rodzinne nie mają większego wpływu na zachowania. Od dość dawna wiadomo, że psychikę młodego człowieka, kształtują geny oraz środowisko głównie zewnętrzne tj. koleżeńskie. Właściwie to każdy w znacznej mierze jest egoistą.
Oj oj tu bym się nie zgodziła. Czy w tej konkretnej sytuacji o której mówi Spock to głowy sobie uciąć nie dam ale rodzina i układy w niej także mają wpływ na rozwój młodego człowieka a także czasem na różne cechy/odczucia/schematy w dorosłym życiu.
Mógłbyś rozwinąć jak tu się ma do tego egoizm?
Myślę że bardzo wiele ludzi nie potrafi obiektywnie spojrzeć na kwestię seksu. Przecież seks wywołuje takie samo emocje jak wzięcie narkotyku. Ciężko jest jednak przyznać że wywołuje uzależnienie, bo to dotyczy wszystkich. To właśnie seks jest główną przyczyną braku więzi uczuciowych między ludźmi. Młodzież nie potrafi ze sobą rozmawiać, nie potrafi ze sobą chodzić z tego powodu i powstają poważne braki na skutek tego że nie mamy zwykłej rozmowy, wsparcia i czujemy samotność.
Relacje rodzinne nie mają większego wpływu na wychowanie. Od dość dawna wiadomo, że psychikę młodego człowieka, kształtują geny oraz środowisko głównie zewnętrzne tj. koleżeńskie.
To ja cytat poproszę z jakiegoś dobrego źródła. Debata "nature vs nurture" czyli - geny czy wychowanie? nadal trwa i nie ma jednoznacznej odpowiedzi co jest mniej lub bardziej ważne, a tak naprawdę to chodzi interakcję jednego z drugim i oba czynniki są nieodłączne. I nawet w okresie dorastania wpływ środowiska koleżeńskiego jest tylko na tyle znaczący, na ile pozwala na to relacja rodzicielska (im bliższa i bardziej zażyła, tym mniejszy wpływ środowiska, i na odwrót). A pracując z ludźmi i po prostu z nimi przebywając i słuchając ich historii, a także obserwując siebie widzę mnóstwo zależności między tym, jak zachowywałam się w okresie dorastania a wychowaniem. Wpływ rodziny nigdy nie znika, nawet osoby na emeryturze bywają często zniewolone zasadami, przekonaniami, sądami pochodzącymi od ich rodziców.
sorry za offtop.
Co do książki - w ogóle mnie nie zainteresowało takie przedstawienie sprawy, bo mam wrażenie, że celem książki jest tylko podsycanie "wojny płci" i dowodzenie, kto jest lepszy, kto bardziej jak zwierzę, ludzie są paskudni bla bla bla.
Wolę spędzać czas na poznawaniu ludzi i ich perspektywy, zamiast uprzedzać się i stracić szansę na poznanie kogoś niesamowitego, bo przyjęłam, że "facetom tylko jedno w głowie" itd.
Książka wali prosto z mostu, że dla faceta liczą się cycki, pupa i to, co między udami. Że lepszy efekt osiągnie się robiąc dobrze ustami, niż sprzątając na błysk mieszkanie. Że mężczyźni są jak psy i rozumieją tylko proste, jednoznaczne polecenia. (...) Oraz że tak naprawdę w związkach chodzi o seks.
Myślę, że pomogła mi na nowo otworzyć się na potencjalne związki.
Nie mogłam się powstrzymać. ![]()
26 2017-06-17 23:02:18 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-06-17 23:32:53)
Czytając komentarze typu "nie mam ochoty przeczytać książki, bo mam wrażenie, że jest o tym i o tamtym", polecam wysilić się nieco bardziej i choć przeczytać jej opis:
[nieregulaminowy link]
Poleciłam ją, bo ciekawie opisuje tematykę tworzenia związku w obecnych współczesnych czasach. Kto nie chce, ten nie musi jej czytać.
Ja w każdym razie polecam.
Czytając komentarze typu "nie mam ochoty przeczytać książki, bo mam wrażenie, że jest o tym i o tamtym", polecam wysilić się nieco bardziej i choć przeczytać jej opis:
[nieregulaminowy link]
Poleciłam ją, bo ciekawie opisuje tematykę tworzenia związku w obecnych współczesnych czasach. Kto nie chce, ten nie musi jej czytać.
Ja w każdym razie polecam.
Polecasz książkę, opisujesz jak ją widzisz, ludzie to czytają, wyrażają własną opinię, a ty się obruszasz, że się "bardziej nie wysilamy". Wyraziłam opinię na podstawie tego, jak ty przedstawiłaś książkę, mi to wystarczy.
oBela napisał/a:Czytając komentarze typu "nie mam ochoty przeczytać książki, bo mam wrażenie, że jest o tym i o tamtym", polecam wysilić się nieco bardziej i choć przeczytać jej opis:
[nieregulaminowy link]
Poleciłam ją, bo ciekawie opisuje tematykę tworzenia związku w obecnych współczesnych czasach. Kto nie chce, ten nie musi jej czytać.
Ja w każdym razie polecam.Polecasz książkę, opisujesz jak ją widzisz, ludzie to czytają, wyrażają własną opinię, a ty się obruszasz, że się "bardziej nie wysilamy". Wyraziłam opinię na podstawie tego, jak ty przedstawiłaś książkę, mi to wystarczy.
Monoceros, dziwi mnie Twój nieuzasadniony hejt i fakt, że znajdujesz na niego czas, kiedy jest tyle ciekawszych rzeczy jak dobry film, dobra książka, spacer. Ja poleciłam książkę w dobrej wierze. Ale w takiej sytuacji ta książka jest również dla Ciebie, bo o hejcie także właśnie.
Na przyszłość polecam się jednak bardziej wysilić i nie wychodzić z pozycji negowania wszystkiego. Być może bardziej otworzysz się na świat i inne punkty widzenia.
29 2017-06-17 23:26:15 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-06-17 23:26:29)
Książka wali prosto z mostu, że dla faceta liczą się cycki, pupa i to, co między udami. (...) Że mężczyźni są jak psy i rozumieją tylko proste, jednoznaczne polecenia.
Na miejscu mężczyzn (nie mylić z facetami) byłabym zniesmaczona sprowadzeniem ich do takich prostaków. Naprawdę uważasz, że widzą, rozumieją tylko tyle?
Nie wspominając, że zastanawiające jest dla mnie, że tak zawzięcie bronisz tego tytułu.
Monoceros napisał/a:oBela napisał/a:Czytając komentarze typu "nie mam ochoty przeczytać książki, bo mam wrażenie, że jest o tym i o tamtym", polecam wysilić się nieco bardziej i choć przeczytać jej opis:
[nieregulaminowy link]
Poleciłam ją, bo ciekawie opisuje tematykę tworzenia związku w obecnych współczesnych czasach. Kto nie chce, ten nie musi jej czytać.
Ja w każdym razie polecam.Polecasz książkę, opisujesz jak ją widzisz, ludzie to czytają, wyrażają własną opinię, a ty się obruszasz, że się "bardziej nie wysilamy". Wyraziłam opinię na podstawie tego, jak ty przedstawiłaś książkę, mi to wystarczy.
Monoceros, dziwi mnie Twój nieuzasadniony hejt i fakt, że znajdujesz na niego czas, kiedy jest tyle ciekawszych rzeczy jak dobry film, dobra książka, spacer. Ja poleciłam książkę w dobrej wierze. Ale w takiej sytuacji ta książka jest również dla Ciebie, bo o hejcie także właśnie.
Na przyszłość polecam się jednak bardziej wysilić i nie wychodzić z pozycji negowania wszystkiego. Być może bardziej otworzysz się na świat i inne punkty widzenia.
Ksiazka jest moze i dobra, ale twoj sposob pisania zachecajacy nie jest. Zauwazylas moze, ze wiekszosc osob w ogole zignorowala fakt, ze piszesz o ksiazce, a odnosi sie do twoich slow? (W tym i ja w swoim pierwszym poscie)
Parafrazujac... Chciałas dobrze, a wyszlo jak wyszło ![]()
Monoceros napisał/a:oBela napisał/a:Czytając komentarze typu "nie mam ochoty przeczytać książki, bo mam wrażenie, że jest o tym i o tamtym", polecam wysilić się nieco bardziej i choć przeczytać jej opis:
[nieregulaminowy link]
Poleciłam ją, bo ciekawie opisuje tematykę tworzenia związku w obecnych współczesnych czasach. Kto nie chce, ten nie musi jej czytać.
Ja w każdym razie polecam.Polecasz książkę, opisujesz jak ją widzisz, ludzie to czytają, wyrażają własną opinię, a ty się obruszasz, że się "bardziej nie wysilamy". Wyraziłam opinię na podstawie tego, jak ty przedstawiłaś książkę, mi to wystarczy.
Monoceros, dziwi mnie Twój nieuzasadniony hejt i fakt, że znajdujesz na niego czas, kiedy jest tyle ciekawszych rzeczy jak dobry film, dobra książka, spacer. Ja poleciłam książkę w dobrej wierze. Ale w takiej sytuacji ta książka jest również dla Ciebie, bo o hejcie także właśnie.
Na przyszłość polecam się jednak bardziej wysilić i nie wychodzić z pozycji negowania wszystkiego. Być może bardziej otworzysz się na świat i inne punkty widzenia.
Hejt?? ![]()
Oczom nie wierzę. Wyraziłam swoją opinię, a zostałam zaatakowana, że nie dość, że hejtuję, to jeszcze insynuujesz, że nie mam ciekawszych rzeczy do robienia. Ładnie, ładnie. Sprzedałaś książkę w sposób, który mnie nie zachęcił, i tyle. Zresztą, po co mam bronić prawa do swojego zdania, pójdę robić ciekawsze rzeczy...
32 2017-06-18 15:29:41 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-06-18 20:44:31)
Oj oj tu bym się nie zgodziła. Czy w tej konkretnej sytuacji o której mówi Spock to głowy sobie uciąć nie dam ale rodzina i układy w niej także mają wpływ na rozwój młodego człowieka a także czasem na różne cechy/odczucia/schematy w dorosłym życiu.
Mógłbyś rozwinąć jak tu się ma do tego egoizm?
Literatury na ten tematu nie brakuje. Polecam np.:
"Każdy Inny. O naturze ludzi i niepowtarzalności człowieka"; Judith Rich Harris
Mógłbyś rozwinąć jak tu się ma do tego egoizm?
Egoizm jest częściowo wrodzony, a częściowo wyuczony. Generalnie, każdy człowiek wykazuje spore dozy egoizmu z tym że często skierowane są na różne obszary. Nawet ktoś kto z chęcią pomaga innym, może nie być skłonny do ustępstw w wielu kwestiach. Do egoizmu polecam podejście nieco inne. Czy Tobie, twoim bliskim i otoczeniu on w jakiś sposób szkodzi. Nie chodzi przy tym o znieczulenie na otaczający świat, bo przecież Ty możesz wyciągać rękę do kogoś. Bardziej na poziomie związku. Zresztą człowieka łatwo ocenić, bez znajomości jego motywacji do pewnych rzeczy, a te mogą wynikać tak z przesądów, jak i doświadczenia czy obserwacji.
Myślę że bardzo wiele ludzi nie potrafi obiektywnie spojrzeć na kwestię seksu. Przecież seks wywołuje takie samo emocje jak wzięcie narkotyku. Ciężko jest jednak przyznać że wywołuje uzależnienie, bo to dotyczy wszystkich. To właśnie seks jest główną przyczyną braku więzi uczuciowych między ludźmi. Młodzież nie potrafi ze sobą rozmawiać, nie potrafi ze sobą chodzić z tego powodu i powstają poważne braki na skutek tego że nie mamy zwykłej rozmowy, wsparcia i czujemy samotność.
Wszystko co daje określone formy przyjemności, może prowadzić do uzależnienia. Jest to związane z układem nagrody w mózgu i z tego względu wynikającej motywacji. Tak można uzależnić się od seksu, jedzenia, jak i drugiego człowieka. Może to być adrenalina, jak i wiele innych rzeczy. Pisanie jednak, że coś takiego jak seks uszkadza mózg, jest niepoważne. Sam seks też buduje poczucie bliskości, wzmacnia więzi oraz pomaga się zrelaksować. I zwykle jest przyjemny. Natomiast dążenie do przyjemności, jest nieodłączną cechą człowieka. I nie ważne czy to uprawianie sportu, czytanie książek, zabawa, redukcja masy ciała, zagłębianie się w religię, oglądanie TV czy dążenie do bliskości z drugim człowiekiem.
A pracując z ludźmi i po prostu z nimi przebywając i słuchając ich historii, a także obserwując siebie widzę mnóstwo zależności między tym, jak zachowywałam się w okresie dorastania a wychowaniem. Wpływ rodziny nigdy nie znika, nawet osoby na emeryturze bywają często zniewolone zasadami, przekonaniami, sądami pochodzącymi od ich rodziców.
Pewnym odniesieniem mogą być badania nad bliźniakami. Gdzie wychowane osobno, miały więcej cech wspólnych charakteru niż mogłoby to wynikać z domów w jakich się wychowały. Przykłady są w linku do książki, którą przytoczyłem. Choć to oczywiście nie jedyne źródło. Natomiast to, że charakter jest dziedziczony można wywnioskować nawet po przyjrzeniu się hodowli i rasom psów. Nie od dziś wiadomo, że pewne rasy mają większe skłonności do pewnych zachowań. Może i organizm prostszy, ale pokazuje, że geny mają istotny wpływ na zachowania. I w znacznej mierze są wypadkową charakteru rodziców. Wpływ rodziny zawsze będzie istotny, choćby przez wybieranie środowiska dzieci.
Wolę spędzać czas na poznawaniu ludzi i ich perspektywy, zamiast uprzedzać się i stracić szansę na poznanie kogoś niesamowitego, bo przyjęłam, że "facetom tylko jedno w głowie" itd.
Nie czytałem, ale też wnioskuje, że to jakieś brednie. Choćby po cytowanym przez Ciebie zdaniu. Zresztą każdy mężczyzna ma do tego wgląd osobisty. Ale literatury pełnej głupot nie brakuje, jak choćby o mężczyznach kochających zołzy. ![]()